czwartek, 25 października 2007

[25 X 2007] część trzecia czwartkowa

śmichy-chichy, figle-migle
pisałem już o humorze politycznym. Otóż, dawno ogłoszono jego koniec i śmierć ostateczną w III RP. Jednak podczas ostatnich dwóch lat, humor się odrodził, miglance w telewizji i opozycja znalazły tutaj pole do popisu w konkursie pt. Jest źle? Jest jeszcze gorzej niż myślicie! porównując te czasy do komuny, gdy przeciw dyktaturze walczyło się humorem. Bajki jednak zostawmy tam gdzie ich miejsce - tzn. w pamięci, by na tych półgłówków, niekonstruktywną opozycję już nigdy nie głosować. Ja natomiast chciałem powiedzieć, że z chwilą nadejścia I Rzeczypospolitej Irlandzkiej, humor polityczny wcale nie umarł. Oto jego przykład:

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,36295716,98390578,4223843,0,forum.html
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów :D
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów. Premier Donald Tusk zwołuje radę ministrów do swojego gabinetu i mówi do zgromadzonych ministrów.
- Mam tutaj 4 przyciski czerwony, żółty, niebieski i zielony:
- jak wcisnę przycisk czerwony to na drogach nie będzie wypadków i będzie 3000 km autostrad
- jak wcisnę przycisk żółty to 3 miliony emigrantów wróci do Polski i przyjadą lekarze z zachodu żeby pracować w naszych szpitalach
- jak wcisnę przycisk niebieski to nie będzie podatków a wynagrodzenia wzrosną o 200%

- jak wcisnę przycisk zielony to nie będzie przymrozków i susz i jabłka i inna żywność już nigdy nie będzie drożeć.
W tym momencie przerywa mu minister rolnictwa z PSL i mówi - a u nas w Ciechanowie to była babcia Józia, co miała 4 nocniki w przedpokoju - czerwony, żółty, niebieski i zielony.
- No i co? No i co? - pyta Donald

- I narobiła w gacie na schodach...

bufetowa watch
inna sprawa, na którą zwrócił mi uwagę Karol Kurach, to sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie wiem dlaczego (chociaż po ostatnim filmie na youtube.com zaczynam rozumieć i tracić niegdysiejszą estymę dla owej damy), ale wielu jej nie lubi. Nosi już ksywkę Gronkowca Ryjącego, a także Bufetowej. Nie wiem dlaczego akurat Bufetowa, ale może kiedyś pracowała w tym zawodzie? Cóż, ja wiem tylko o posadzie na WPiA UW. Tak, czy siak, dziękuję Karolowi Kurachowi za zwrócenie mi uwagi na stronę http://bufetowa.pl/ czyli 'Bufetowa Watch', gdzie autor w formie bloga śledzi poczynania pani Prezydent, co wychodzi mu w nader dobry i ciekawy sposób...

pośrednicy idei z drugiej ręki
o tym, że wśród dziennikarzy jest największe stężenie miglanców i świszczypałów, wiadomo nie od dziś. Na przykład jakieś 40 lat temu, F.A. von Hayek nazwał onych pośrednikami idei z drugiej ręki. O co chodzi? Ano, o to, że choć powołani do oświecania ludu, częściej lud omamiają bredniami, które głoszą, zdobywając się na wysoce ekskluzywny szpan oraz intelektualny Parnas. Ileż to razy czytałem zupełnie bzdurne artykuły pana Żakowskiego (mój ulubiony ętelektualista tego typu), gdzie z miną piewcy nauki i odkrywcy unikalnych idei, powtarzał mi, często przekręcając, myślątka sfiksowanych trockistów z USA, albo innych światowych intelektualistów. Nie, nie chodzi o to, że dyskutował i dążył do poznania, tylko mówił mi że wszystko dowiedziono, a co dowiedziono, to on mi powie, bo on wie. A że nie wie i robi ze mnie durnia - widać było na po pierwszych zdaniach. Podawanie za oczywistą prawdę wątpliwych teorii, o których czytelnik nie słyszał - to jest specialitee, owych panów i pań. Takie nieco agorowskie podejście - oświećmy i uformujmy lud, który do niczego nie dorósł.
Ale nie o tym chcę pisać. Ostatnio stworzono pewien twór społeczny: moherowe berety. Mityczne zastępy Ojca Dyrektora, które tłumaczyły wynik każdych wyborów oraz każde posunięcie rządu. Całe szczęście - szybko osiągnąłem samoświadomość (Singer musiałby mnie zdefiniować jako człowieka zanim skończyłęm 3 lata) i pamiętam, że niegdyś rolę takiego intelektualnego cepa pełnił zdyscyplinowany, betonowy elektorat PZPR, który działał zawsze ilekroć wygrywała lewica. Kiedyś wszystko tłumaczyło się nimi, dziś wszystko tłumaczy się innymi. Jak brakowało rozumu i finezji, tak brakuje nadal.
Weźmy sobie taką giełdę papierów wartościowych. W wielu komentarzach podobnym cepem są mityczni zagraniczni inwestorzy. Albo się wycofują, albo wchodzą na nasz rynek - to wszystko tłumaczy. Czort z tym, że np. od ostatniej przeceny na przełomie lat i późniejszych, udział inwestorów zagranicznych na naszym rynku po odpływie, zaczął się zwiększać, o czym świadczy umacnianie się złotego, saldo wpłat do funduszy inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej (nasza giełda zajmuje główne miejsce w portfelach, bo jest największa w regionie) oraz ujawnianie się coraz to nowych obcych funduszy w akcjonariatach coraz mniejszych spółek. Nic to - jeśli głębiej nurkujemy - piszą mi w gazecie i w internecie pismaki, że zagraniczni inwestorzy się ewakuują! Gwałtu rety!
Hehehe... raz było naprawdę śmiesznie - na Onecie wisiał artykuł w którym alarmowano, że przez miesiąc zagraniczni inwestorzy wycofali... uwaga! 800 mln złotych z naszego rynku! Co z tego, że np. dzisiejsze obroty akcjami wyniosły 2,233 miliarda złotych! To tak, jakby napisać, że wyprzedaż na rynku papierówek, albo jabłek mekintosz, bo pan Zenek sprzedał dziś na targu dwa kilo po 10 groszy za kilogram!

polityka a jezuici
nie wiem, czy wszyscy widzieli, ale na http://www.opusdei.pl/ jest ze mną wywiad. Do jego lektury zapraszałem już, gdy pojawił się na stronie OA Przy Filtrowej, ale chłopaki zrobili mi niespodziankę i wrzucili wywiad na stronę głównę Dzieła. To wielki zaszczyt!
Sęk jednak w tym, że gdyby miał się realizować mój scenariusz polityczny (polecam archiwum), wówczas na pewno czytałbym w gazetach o ludziach z tajemniczego Opus Dei w gabinecie premieragrzyzgi i o tym, że chodzą ploty, że on sam... a w ogóle, to jest taka strona, i to chyba on...
Co ma to wspólnego z Towarzystwem Jezusowym, czyli jezuitami? Ano to, że Opus Dei jest postrzegane wśród osób nicniewiedzących podobnie jak jezuici w XVIII-XIX wieku - wówczas oczywiste było, że jezuici planują ogólnoświatowy spisek, mają swoich ludzi we wszystkich rządach i otoczeniu władców... uuuuu-uuuu! Bójmy się wszyscy!

przyprawy korzenne
powiem tak: dobrze jest się zakorzenić! Gdy mam już dość miejscowych warunków, myślę sobie o moim pierwotnym środowisku. Że są jeszcze ludzie i do nich wrócę, z którymi przeżyłem moc rzeczy, którzy postrzegają mnie zupełnie inaczej niż ci tutaj. Odnoszę niekiedy wrażenie, że ci ze wspomnień są prawdziwsi od tych, z monachijskiego realu. Nie znaczy to, że nie chcę się integrować w miejscową rzeczywistość, bo chcę bardzo. Ale gdy jest mi ciężej, myśl o Was, jest bardzo miła!

ministerstwo skarbu
podobno panmarcinkiewicz ma być ministrem skarbu! No, jak to? Ten pan od marketingu, co to fizyki w Gorzowie uczył? Marionetka Kaczyńskich? Panie Donaldzie...

panie, Waldku, pan się nie boi!
na giełdzie ministrów wymienia się też mojego ulubionego pana Pawlaka, jako potencjalnego ministra gospodarki. No, cóż, jaka partia, tacy eksperci. Niedawno ktoś mówił o krótkiej ławce w PiSie...

szwecjalizm
żarty się skończyły. Poczytajcie:
http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=34603&subdz= Wiadomość zawdzięczam LMM (ulubione linki). No, cóż - eros to potężna siła, warto byłoby jednak, by siła nie rządziła ciałem, w którym istnieje... Niektórzy tego nie rozumieją łamiąc życie swoje i innych. Szwecji mówię: do widzenia świrki moje Wy skandynawskie!

śmiesznostki IV RP - part III
pamiętacie jak niejaka Inicjatywa Uczniowska protestowała przeciw Romanowi Giertychowi? Widziałem na TVP3 protest na żywo. Ok. dziesięciu dziwnie ubranych chłopców i dziewczynek z punkiem lub czupiradłem na głowie, z plakietkami Pracowniczej Demokracji klęło i wieszało się na bramę Ministerstwa Edukacji, roznosząc ulotki i trzymając tabliczki przeciw Ministrowi. Myślę sobie: no tak, młodzieżówka komunistycznej PD, zrobiła sobie reklamę i robi z siebie głupów. Jednak z telewizora dowiedziałem się wieczorem, że warszawska młodzież rozpoczęła spontaniczny protest przeciwko okrutnemu Romanowi.
Całe szczęście, że człowiek ma miglanca za szybką, co to jemu ten miglanc wszystko wytłumaczy.
Aha, a pamiętacie tego anglistę z koszem na śmieci na głowie? Oburzenie, wrzawa, żałoba narodowa, wpisujcie miasta, które chcą wklepać niesfornym uczniom, media rozdzierają szaty! Zmienia się rząd, potem R. Giertych zostaje ministrem edukacji, wprowadza program Zero tolerancji dla przemocy w szkołach. Gwałtu, rety! Chcą dzieci pozamykać w więzieniach, zastraszyć, spolityzować, stłamsić, ogłupić, zindoktrynować!
To wcale nie jest śmieszne, mimo że tak naprawdę jest.

myśl na dziś
trzeba spać. Pewnie już jesteście zmęczeni klikaniem, ale jeszcze myśl na dziś:

Jeśli pracuje się dla Boga, należy mieć 'kompleks wyższości', jak ci już zaznaczyłem.
Ale mnie zapytałeś, czy nie jest to wyrazem pychy? - Nie! Jest to konsekwencja pokory, która każe mi mówić: 'Panie, Ty jesteś tym, który jest. Ja zaś jestem nicością. W Tobie są same doskonałości: potęga, siła, miłość, chwała, mądrość, panowanie, godność... Jeśli zjednoczę się z Tobą jak dziecko, które oddaje się w silne ramiona swego ojca bądź przytula się do cudownego łona swej matki, czuć będę ciepło Twojej boskości, doznam światła Twojej mądrości, odczuję, jak w mojej krwi pulsuje Twoja siła".
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 342

2 komentarze:

pretm pisze...

@autor
"Nie wiem dlaczego akurat Bufetowa, ale może kiedyś pracowała w tym zawodzie?"

Wszystko przez kolegów Pani Prezydent z Platformy Obywatelskiej, którzy wymyślili to przezwisko, bo podobno w Londynie stołówka była jej głównym obiektem zainteresowań.

"Gronkowiec Ryjący", jest chyba bardziej złośliwe, choć trzeba przyznać, że Gronkowiec to pseudonim Pani Prezydent z czasów szkolnych o czym sama opowiadała w jednej z debat.

Ale tego bym nie użył.

Maciej Gnyszka pisze...

Oooo, witam Autora! Co do "Gronkowca Ryjącego" - autorem tego określenia jest red. Piotr Lisiewicz, który zżyma się na złą koordynację remontów ulic Warszawy pod rządami, p. HGW.

ciekawostki: