środa, 17 października 2007

[17 X 2007] poranek środowy

oddali mi internet wczoraj wieczorem, ale uznałem że świeży wpis zrobię rano, dlatego specjalnie wstałem wcześniej, by rozpocząć dzień (oprócz innych rzeczy) od pisaninki!

POsłanka Sawicka dała do pieca
oglądaliście filmik nagrany przez CBA? Dobre, nie? Takie akcje to dla p. Sawickiej widocznie nie pierwszyzna... Poniżej link do newsa ws. prywatyzacji szpitali, przy czym mieszała też owa dama. No, cóż, chyba nie bez kozery mówiło się na początku lat 90. o środowisku KLD - liberały-aferały... Dobrze, że nie można tego powiedzieć o politykach UPR i PR, tj. listy nr 3...!
http://wiadomosci.onet.pl/1624867,11,item.html

cnota a rynek
wczoraj, zasypiając na Bauphysik, albo nawet już nie zasypiając po doustnej aplikacji kofeiny na Klima Design, pangrzyzga dumał sobie o cnocie. Co wydumał? Otóż, to wydumał, co następuje.
Rynek jest miejscem wymiany dóbr, na którym producenci i sprzedawcy konkurują między sobą, by sprzedać konsumentom swoje produkty. Konsumenci zaś, kierując się rozumem, lub innymi względami dokonują decyzji porównując swoje wyobrażenie o stanie faktycznym produktu ze swoimi wymaganiami. Konsument ma prawo wybrać to, co im się podoba, a producent/dystrybutor choć nie ma do tego prawa, może wprowadzać konsumenta w błąd. Cnoty (męskość, prawdomówność, etc.) potrzebne są do tego, by konsumenci zachowywali się niezależnie i racjonalnie, oraz by producenci również rzetelnie informowali o jakości swoich wyrobów i uczciwie chcieli je ulepszać. Ale nie o tym tak naprawdę chcę tu napisać. Niepokoi mnie to, że np. architekci, narzekają na to, iż konsumenci ich projektów często nie patrzą na projekt, tylko na koszty utrzymania budynku, wybierając to co najtańsze. Architekci wchodzą wówczas na swój Parnas, zarzucają szaliczek na szyjkę i się obrażają na ciemny lud. Podobnie robi większość niedojrzałych aktorów rynku we wszystkich jego segmentach. Pic jednak z rynkiem polega na tym, że po pierwsze zachowania rynkowe nie są stałe, po drugie mogą się zmieniać właśnie podczas wymiany rynkowej, w czasie trwania negocjacji, po trzecie ludzie mają określoną naturę i naturalnie dążą do dobra, choć jest to dla nich trudniejsze. Co wobec tego należałoby zrobić? Ano, tacy zblazowani architekci mogliby się zająć wytłumaczeniem swojemu klientowi wagi innych wartości projektu, prócz kosztowności, kształtując w ten sposób konsumenta i jego cnotę - umacniając niezależność jego myślenia i podejmowania decyzji poprzez uwrażliwianie na inne aspekty rzeczywistości. Na tym przecież polega ogólnoludzkie współżycie. Nie ma co się obrażać, że na rynku większość ludzi jest głupia. To jest oczywiste odkąd pojawili się ludzie.

huragan Katrina
wczoraj ciekawe zajęcia w Instytucie Socjologii LMU. Rethinking space. Prowadzone po angielsku przez panią doktor pochodzącą z Polski oraz pana profesora z Holandii (który po 18 latach w GB, czuje się Brytyjczykiem). Zapowiada się ciekawie, choć podstawą naszej metodologii będą wydumania niejakiego Lefebvre'a, neomarksisty o schizmatyckim nazwisku. No cóż, zobaczymy jak to będzie - najciekawsza będzie na pewno część praktyczna zajęć.
To, o czym chciałem pokrótce napisać, to krótka myśl z wykładu nt. Nowego Orleanu po przejściu huraganu Katrina. Otóż, jak powiedział profesor (dziwne nazwisko, zapomniałem) po katastrofie, odwróciła się hierarchia społeczna w mieście. Na jej szczycie stanęły dotychczasowe doły - murzyni z niezbyt wypucowanych dzielnic, mający do dyspozycji broń, sieć kontaktów i doświadczenie w sztuce przetrwania na ulicy. Białe, wymuskane grubaski z klasy średniej ubrane w krawaciki nagle stanęły w obliczu niemożności przetrwania i degradacji.
Co z tego? Ano, to z tego, że człowiek przezorny po pierwsze ma broń, po drugie jest wysportowany, po trzecie idzie do wojska, by w razie powodzi, padnięcia sieci energetycznej, czy czegoś równie nieprzewidywalnego, a wysoce prawdopodobnego, nie paść ofiarą ludzkich żywiołów, które cywilizacja i kultura wyeliminowały jedynie wirtualnie. Do wojska panowie, do wojska!

klimat strachu
wczoraj na Bauphysik dowiedziałem się, że zawartość sztucznie produkowanego dwutlenku węgla w powietrzu oscyluje w granicach 3% ogólnej ilości dwutlenku węgla. Dr Werner powiedział tym samym, że rojenie o ludzkim pochodzeniu ocieplenia klimatu jest co najmniej niepewne. Natomiast prof. Riharz na Klima design co raz trwożył nas wizją globalnego ocieplenia, oszczędzania energii, Klubem Rzymskim, etc. No, cóż, to ów maltuzjański strach o którym pisał Jan Paweł II w Evangelium vitae. Jak to jest, że wątpliwe teorie urastają do rangi obowiązujących paradygmatów, później przenikają do świadomości zwykłych ludzi powodując ich strach i - dajmy na to - przyzwolenie na masowe mordy prenatalne, ze względu na to np. że ludzie produkują zbyt dużo ceodwa. Straszne.

wierszydełko
Muzeum Tatrzańskiego Oddział - Galeria Hasiora
na czarnym kolanku rury od pieca mnóstwo kurzu
zaraz obok kranik z piersi
sterczy
schodami do góry
(po tym jak już się wyskrzypiały przed południem)

świeci się, tam pohukuje

Sztandary, sztandary
pani kierowniczki
odblaski i niebieskie
ta aureola w czerwieni
jak na starych ikonach
przykurzonych śpiewem brodaczy
Nowosielski
kolory już stłumione
dużo ich tu
duszno jednak

Pamięci dzieci Zamojszczyzny
czy te świeczki wciąż się palą?

Graty ze śmietnika
co nie jest bez związku ze sztuką francuską
i plakaty dawnej teraźniejszości
która dumnie
przybita jest szpilkami i dumnie się kurzy

ale i to minie
tak jak góral, co wyszedł z bloku obok
a nigdy nie był góralem

myśl na dziś
Świętość polega na walce, na świadomości, że mamy wady, i na bohaterskich wysiłkach, by je zwalczać.
- Świętość - podkreślam - polega na zwalczaniu tych wad... lecz umrzemy z nimi, gdyż inaczej jak ci już powiedziałem, bylibyśmy pyszałkami.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 312

2 komentarze:

Akin pisze...

Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy z niecierpliwością

Maciej Gnyszka pisze...

witam forumowiczów forum Frondy! :)

ciekawostki: