środa, 24 października 2007

[23 X 2007] wtorek po poniedziałku - nocka

zabalował pangrzyzga, wrócił na piechotę, bo Lexusa nie ma!
no, wszystko już na jutro gotowe. Jako, że jest późno, a od paru dni - przez tłumaczenie opisu technicznego instalacji tryskaczowej (kto to tak nazwał?) - chodzę co rano nieco śnięty, sprężę się dziś maksymalnie! Dziś nie będzie hiperpłodoności. Aha, co zrobiłem? Byłem na parterze, w Bierstube, tj. po naszemu po prostu kanciapa z piwem, miejsce gdzie schodzą się monachijczycy, piwo popijają, frytki i kiełbaskę jedzą, w karty grają, na mecz okiem rzucą i feerię dziewcząt z importu sobie przeglądną... Spotkałem się tam z Simonem, żeby pogadać o naszym moście mieszkalnym. Ja zrobiłem w komputerku model, Simon pozastanawiał się nad rzutem. Powiem tak: Zaha Hadid nie powstydziłaby się naszego projektu. Po części dlatego, że sama pewnego razu zapojektowała podobny...

no i co?
no i to, że później pogaworzyłem ci ja na Skajpeju z Oleńką, potem z Rodzicmi i tak minęła godzinka 22:00, wówcza pangruszka wziął się za warianty elewacji loftu, który przeprojektowuje z dziewczynami. Skutek tego taki - że pomimo wyraźnego obiecania Oleńce pójścia spać o 24:00, pójdę spać godzinę później. Przepraszam mojego Bejbia słodkiego, ale nie dało się... To znaczy - dało, ale musiałem trochę posuszyć Tacie głowę opowieściami, które zaraz poczytacie. Jak panagruszkie coś męczy i już zdecyduje się na coming out, to koniec. Siedź i słuchaj!

rethinking space
pisałem już o zajęciach na socjologii, prawda? Bardzo miło, bardzo fajnie, profesor z Londynu, przemiła pani doktor z Polski (nisko się kłaniam, jeśli to czyta) i zajmujemy się rethinkingowaniem przestrzeni, czyli jej ponownym skonceptualizowaniem. Zajęcia porządnie prowadzone - wyborny skrypt, wyborni prowadzący. Problem z jednym. Mianowicie z socjalistycznym paradygmatem...
Zdjęcie z korytarza mówi samo za siebie, prawda? Zaiste, gdyby na dzisiejsze zajęcia przyszedł Hayek, Mises, albo rodzimy Korwin-Mikke, to by się przewrócili, poturlali tak, że nikt by nie pomyślał, że nie brali lekcji break-dance'u. Otóż, dowiedziałem się dzisiaj, że kapitalizm jest przebrzydłym ustrojem, który powoduje biedę i należy z nim walczyć. Co więcej, o przedsiębiorcach mówi się per "Oni", są zmitologizowani, nieomal wszechwładni, Thatcherowa zaś była dyktatorką, otaczają nas macki globalizacji, urbanizacji...
Nie będę się tu odnosił szczegółowo do tych tez, podzielę się ogólnym spostrzeżeniem. Istnieje pewna tendencja na świecie, wg której ludzie wychowani w dobrobycie mają skłonność do przyswajania koncepcji socjalistycznych. Nagle się okazuje - po doznaniu olśnienia - że system ekonomiczny, oparty na braku przymusu, cnotach i talentach przedsiębiorców, największej znanej efektywności - powinien być zastąpiony przez ingerencję państwa w możliwie wiele rzeczy. Czort z tym, że tysiąckroć praktyka wykazała, że np. płaca minimalna podnosi bezrobocie, ceny minimalne również, w dodatku pogarszają jakość produktów, etc.
Rzecz ma się podobnie jak z fizyką relatywistyczną - nie jest intuicyjna. Takie rzeczy jak np. skrócenie Lorentza nikomu się nie mieszczą na zdrowy rozum w głowie. Podobnie z prawami ekonomii - tylko dyletanci snują podobne rozważania.

giełda
no, nasłuchałem się troszkę o giełdzie. Krótkie spostrzeżenie: giełda jest zawsze owiana tajemnicą, szczególnie dla dyletantów, którzy mają socjalistyczne recepty na każdą biedę. I dziś np. się dowiedziałem, że podczas krachu w Azji w połowie lat 90., z szanghajskiej giełdy wyparowało tyle a tyle pieniędzy. Łoooo! Wy-pa-ro-wa-ło!!! A czy nie można po prostu powiedzieć, że wyceny spółek się urealniły, głównie z powodu bankructwa jednej z nich (któregoś z wielkich banków) i ceny akcji spadły. Nic nie wyparowało. Czy jeśli jestem sprzedawcą jabłek na targu w Pruszkowie, albo handluję śliwkami, lub testami DNA, to jeśli jednego dnia wszyscy chcą moje produkty kupować po 100,00zł za sztukę, a drugiego po 50,00zł to znaczy, że coś mi wyparowało? Chyba mózg temu, kto tak mówi... hie hie... Po prostu cena spadła i potencjalna wartość tych dóbr zmalała. Jeśli zdecyduję się je sprzedać po tej cenie - zaliczę pewnie stratę (nie wiadomo po ile kupowałem, załóżmy, że po 70,00zł). I tyle. Mechanizm znany od tysięcy lat - spadek ceny. Różnica tylko jest taka, że gdy studentom opowie się po angielsku bajeczkę o oparach, będąc przy okazji profesorem - wówczas każdy sobie myśli: Jejku, ci spekulanci pitoleni, tylko by spekulowali a ludziom przez nich wyparowują pieniądze! Lepiej wprowadzić zakaz wszystkiego.
A na marginesie - kto ma głowę, nie idzie spać bez ustawienia stop-lossów (automatycznych zleceń do cięcia strat), zajmuje przy spadkach krótkie pozycje i zarabia sobie pieniążki, gdy inni klną na kapitalizm.

rynek mieszkaniowy
o cenach, rynku mieszkaniowym - bo te tematy też były poruszane, napiszę jutro, bo już po pierwszej, a ja co innego chciałem poruszyć.

kościół św. Urszuli
wychodzę sobie wymięty i półżywy z socjologii, za parę minut 18:00, wiem że nie zdążę na Mszę do św. Michała, stan psycho-duchowy opłakany (proszę pozwolić, że nie będę się nadto wywnętrzał), świadomość roboty po powrocie do domu... a tu słyszę bicie dzwonów! Jak po sznurku, za rączkę Anioła Stróża, zawędrowałem do kościoła św. Urszuli. Piękne wnętrze, piękny Pan Jezus wewnątrz, wspaniałe dzisiejsze czytania, Komunia Święta pod obiema Postaciami... i wielka radość, że chodź dziad ze mnie kalwaryjski, to jednak Pan Bóg o swoim panugrzyzdze pamięta i umie do niego przemówić.

śmieszności IV RP
wbrew pozorom nie chodzi mi tu o jakieś arcyzabawne wpadki Premiera, czy innych ludzi kojarzonych z hasłem "IV RP" (choć skądinąd wiadomo, że hasło rzucił Paweł Śpiewak). Chodzi mi o zebranie wszystkich tych wydarzeń, które ci, których na blogu nazywam miglancami z telewizorów, rozdmuchali do niebotycznych rozmiarów rozmiarów, nadając im nieprawdziwy sens i głosząc to z zadęciem oraz koturnami na stopach! Tzw. debata publiczna ostatnich dwóch lat urągała moim zdaniem rozumowi. Propaganda defetyzmu. Nie pamiętam, aby którykolwiek gabinet miał tak przewalone od samego początku... co zresztą bardzo dobrze o tym rządzie świadczy.
Nie pamiętam wszystkich takich wydarzeń - jeśli ktoś ma coś fajnego w pamięci, niech przyśle mi mailem - zweryfikuję wówczas sprawę i zamieszczę na blogu.
Pierwsze wydarzenie - pamiętacie jak w połowie pierwszego roku rządów PiSu jakiś anarchista dostał nożem po żebrach od skina? Niemiła sprawa. Natomiast o wiele bardziej zabawne były komentarze, m.in. posła Rokity (mąż Nelly), który stwierdził (przytaczam z pamięci) - Nasze miejsce jest teraz tu, przy łóżku anarchisty X, który dostał w żebra kosą od skina, bo w Polsce szerzy się dyktatura i Premier powinien przyjechać tutaj do szpitala w Suwałkach...ple ple
Pamiętam, że to mówił Rokita, choć lepiej taki nonsens pasowałby do posła Komorowskiego.

Panadam i Pantadeusz
mamy w Polsce dwa guru silnie ze sobą walczące i się nawzajem kreujące. Adama Michnika i o. Tadeusza Rydzyka. Obaj dla swych wyznawców są guru. Ten pierwszy scedował troszkę swoje obowiązki na Tomasza Lisa, bo od czasu afery Rywina poszedł trochę w odstawkę (podupadł na zdrowiu).
Szymon Hołownia powiedział na jednym ze spotkań, że strategia o. Rydzyka polega na mówieniu swoim zwolennikom - jesteśmy zagrożeni, musimy dać odpór, jest źle, może być gorzej! Mój ulubieniec z ul. Czerskiej stosuję tę taktykę znacznie dłużej - wykształciuszki wy moje, grozi nam iranizacja, klerykalizacja, a ostatnio kaczyzacja! Nasze jedyne słuszne eurosocjalistyczne wartości są zagrożone przez pełzający zamach stanu, jesteśmy otoczeni!

myśl na dziś i spanko
Nie opuszczaj mnie, Panie mój, czyż nie widzisz, w jaką bezdenną przepaść może popaść Twe biedne dziecko?
- Matko moja, ja też jestem Twoim synem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 314


6 komentarzy:

Maciek pisze...

Donald Tusk nie dał jeszcze ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy będzie premierem, ale w Internecie już można znaleźć plan pierwszego tygodnia jego rządów. Zdaniem blogera Bernarda z Salonu24.pl nowy premier już w drugim dniu urzędowania „zlikwiduje wypadki samochodowe”, trzeciego kilkakrotnie podniesie pensje w budżetówce, czwartego „gwałtownie podniesie prestiż Polski na świecie”, a w piątek zbuduje 2500 km autostrad.
Całość tego artykuliku tutaj:
http://www.rp.pl/artykul/64357.html

siusiak pisze...

Jest to zabawne niezależnie od tego, czy się POpiera, czy się nie POpiera, przyznasz? :)

Ja czekam na zniesienie finansowania partii politycznych z budżetu i wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych -- na nic sensownego poza tym nie liczę, a i w to śmiem wątpić...

siusiak pisze...

Dokładnie to to jest zabawne:

http://bernardo.salon24.pl/41449,index.html

Maciej Gnyszka pisze...

:) Czytalem to, dobre. No coz, okatuje sie ze jest szanse na niezmniejszenie skladki rentowej... Brawo, liberaly!:)

Filip pisze...

hasła IV RP nie wymyślił Śpiewak tylko Rafał Matyja, na łamach "Debaty" w 1998. Stąd wzięło się jego funkcjonowanie w kręgach okołoPiSowskich (via Przymierze Prawicy). Śpiewak pisał o tym w "Rzepie" dużo później.

Maciej Gnyszka pisze...

O, dziękuję kol. "filipowi" za cenną uwagę. Jeśli tak było istotnie, a po Matyi można się tego spodziewać, to jutro sprostuję! :) Pozdrawiam

ciekawostki: