niedziela, 14 października 2007

dobra grzyzga - strzelaj pan nawijkę, bo trzeba nadrobić blogowe zaległości!

sobota
sobota była taka - pangruszka rano pobiegał, potem popracował nad adaptacją loftu w Strasburgu bodajże a później odwiedził Pana Jezusa na Mszy w Sankt-Michaelu! Odwiedziny były owocne jak zwykle, po nich poszedłem do chłopaków z Schackstrasse - monachijski odpowiednik Filtrowej. Jednak gdzie tu się równać z Filtrową! Skromne, choć duże mieszkanko, ale z wielkim gustem urządzone! Wśród gospodarzy był Bernd - dziennikarz, który ma szczególny sentyment do Polski, odkąd w 1981 ją odwiedził! Ciekawa sprawa - razem ze swoimi kolegami z Bonn uznał, że z okazji pielgrzymki Jana Pawła II do Niemiec w 1980 roku, zrobią prezent Papieżowi. Postanowili kupić samochód (VW "ogórek") dla którejś z polskich parafii. Jak postanowili, tak zrobili, Papież kazał samochód ofiarować Krakusom (tak, Galicja zawsze była biedniejsza...) - wobec tego dzielne chłopy wsiadły w Volskwagena i przez Szczecin, Gdańsk, Malbork, Warszawę, Częstochowę dojechali do Krakowa, skąd przez Auschwitz i Wrocław wrócili do Bonn! Podczas tej wizyty byli tak bardzo przejęci doświadczeniem Solidarności, że aż dotąd gdy tylko widzą Polaka, zaczynają o tym opowiadać! Bernd pokazał mi cały segregator z pożółkłymi wycinkami z gazet, ulotek, bibuł, etc. z okresu 1981-1995 nt. Polski, Solidarności, polskiej polityki. Istne archiwum.
Później przeszliśmy się napoić do pewnej znanej i bardzo starej knajpki na Schellingstrasse (nie pamiętam nazwy...), gdzie rozmawialiśmy najpierw o sobie samych, doświadczeniach typu jak się żyje katolikowi w ultratolerancyjnych Niemczech, by później przejść do Unii Europejskiej i Polski. Rozmowa o polityce zagranicznej, polskiej kulturze politycznej, postkomunistycznej nocy 1993-2005, była dla nas obu na tyle odkrywcza i pasjonująca, że w mig zniknęło sprzede mnie miejscowe piwko Schneider Weissbier (cud, miód!), sprzed Bernda cola z fantą i cytryną, stuknęła 23:30 i zadzwoniła zaniepokojona i zmartwiona Oleńka! Okazało się bowiem, iż rozdyskutowany i rozpolitykowany pangrzyzga (niczym swój dziadek Henryk) nie usłyszał sześciu SMSów od zaniepokojonej Ukochanej! Musiałem się gęsto tłumaczyć, to jasne; Bernd serdecznie się uśmiał! Szybko zatem zwinęliśmy majdan i przed 24:00 byłem już w swojej melinie przy Helene-Mayer-Ring! Oleńka spokojnie zasnęła...

niedziela
tak więc - zabalowałem jak ruski czajnik! Odbiło to się dziś, gdy chcąc wstać o 7:10 odczułem marność swojego ciała i musiałem odłożyć chwilę bohaterską na za 20 minut! Skandal, wiem, ale myślałem że bardziej się przekręcę, niż zdołam wstać! No, ale w końcu zwlokłem się z barłogu, umyłem się grzecznie pod prysznicem, zjadłem wyborne śniadanie i wyfroterowszy zęby, opsiknąwszy się dezodorantem i perfumą, wyglancowany jak książę z bajki, udałem się na Mszę Świętą do Sankt-Michaela. Dziś towarzyszył nam chór gregoriański, więc wyjątkowo niedzielna Msza była Mszą, a nie koncertem z przerwą na Mszę. Po niej, wraz z Fritzem i Benediktem (synem Fritza, pamiętacie?) udaliśmy się na darmową kawę do klubu parafialnego (chyba nie tylko ja wśród nas trzech mam żydowskie korzenie...). Potem panowie zrobili mi psikusa, wsiadając na swoje rowery i mówiąc - No, to czółko paniegrzyzga. Zobaczymy się przed uniwerkiem za parę minut, tak? Okej, polska nindża nie takie rzeczy robiła - lecę ci ja do metra, U6 Richtung nach Froettmanning, dwie stacyjki i jestem pod uniwerkiem, gdzie miała się odbyć 20 rocznica założenia Fundacji Białej Róży, na którą z gościnnym występem zaproszono Władysława Bartoszewskiego. Nie będę się rozwodził - wszystko widać na zdjęciach. Warto wspomnieć tylko, że Bartoszewski mówił nt. wartości pamiętania o i uczenia się z historii, po to by budować teraźniejszość i przyszłość. Owacja na stojąco, pangrzyzga miał łzy w oczach, gdy pan Władysław opowiadał o tym, jak widział egzekucję człowieka na placu apelowym w Auschwitz i nie był w stanie nic zrobić. Pierwsza sprawa - opis tej sytuacji znajduje się w Warto być przyzwoitym, więc sytuację znałem. Druga sprawa - nie wiem, gdzie to słyszałem, ale gdy mężczyzna płacze, to znaczy że trzeba płakać.

kuluary
w kuluarach poznałem całkiem wesołą grupę Rodaków poleconą mi przez przez Krzyśka Mazura (tak, tak, to autor wybornego artykułu na http://polskawybiera2007.blox.pl/html) Agnieszkę! Wspaniale było pogaworzyć po polsku tak z Bartoszewskim, jak i z chłopakami i dziewczynami made in Poland! Niewykluczone, że stworzymy football squad - jest już nas trzech!

Estonia
dobra, panietusku, teraz powiem trochę o debacie. Pan Donald raczył pieprznąć podczas debaty z panem Jarkiem niezłego klocka! Proszę wybaczyć te sformułowania, ale nasza kultura polityczna wymaga pewnej sarmackiej rubaszności. Otóż, rozchodzi się o przykład Estonii. Dlaczego nie może u nas być tak jak w Estonii? W cytacie składnia jest moja, treść od pana Donalda. Otóż, odpowiadam panie Przewodniczący!
Cud gospodarczy w Estonii zrobił rząd Marta Laara (tak, to prawda, że wielu jasnowidzów twierdzi, że analogiczny rząd powstanie w Polsce za 4 lub 8 lat, tylko że ów Mart Laar będzie nazywał się Maciejem Gnyszką, albo coś w tym guście). Co zrobił? Najpierw przeprowadził lustrację, wypitolił ruską agenturę z banków, państwowych i prywatnych firm (wiele banków, firm i instytucji doprowadzając do bankructwa), potem zrobił reformę systemu gospodarczego. Efekty wszyscy znamy - brak korupcji, kosmiczny wzrost PKB rok do roku, cuda na kiju. Proszę sobie poczytać książkę Laara na ten temat, albo wersja dla ubogich - wywiad dla Rzeczypospolitej z lipca tego roku.
I co z tego wynika? Ano, to z tego wynika, że jeśli nie pozbędziemy się postkomunistycznego balastu w biznesie i polityce, cudu gospodarczego w Polsce nie będzie. Czy wyobrażacie sobie co by pisali o Laarze w Polsce, gdyby się zabrał za rządzenie tak, jak zrobił to w Estonii? Hahaha! Czytalibyśmy, że Premier Laar depcze ludzką godność, poluje na czarownice, zawłaszcza państwo, niszczy społeczeństwo obywatelskie, etc. Znane? Tak, znane. Różnica między Polską a Estonią jest taka, że oni Ruskich i komunistów mieli na co dzień i tak zaleźli im za skórę, że znieść już tego nie mogli. U nas zaś działalność panów pokroju Michnika et consortes doprowadziła do tego, że mieliśmy już uwłaszczenie nomenklatury, agentów w mediach, oligarchów medialnych rodem z SB, dwukrotnego prezydenta drobnego cwaniaczka, etc. i choć dwa lata temu zdecydowaliśmy się z tym zerwać, już powoli wierzymy, że wybraliśmy źle. Uczmy się od Estończyków i raka z własnego organizmu wytnijmy. Pytanie kontrolne: Kto był autorem pierwszej ustawy lustracyjnej i przypłacił to później 14 latami niebytu politycznego? Janusz Korwin-Mikke, tak ten pan na którego partię głosujemy (wespół z Prawicą Rzeczypospolitej - jednych zainstalujemy w Sejmie, drugich w Senacie)...

Irlandia
Dondi jeszcze palnął coś o Irlandii - kiedy będzie u nas jak w Irlandii? Odpowiem krócej niż poprzednio. Z Irlandią było tak: najpierw Irlandczycy jeździli na saksy do USA, potem wzięli się za inwestowanie w swój kraj. Pewnie wówczas były tam takie miglance jak u nas, które wciąż oskarżają wszystkich o spowodowanie masowych wyjazdów Polaków za granicę. A ja stale mówię - wyjazdy Polaków zaczęły się z chwilą przystąpienia do UE, to po pierwsze. Po drugie, jeśli Kaczyński są za to odpowiedzialni - chwała im za to! Sto razy już o tym pisałem na blogu, więcej chyba już nie będę - panie Donaldzie, luknij pan do archiwum.

tomiszcze i ankiety
są dwie ankiety na stronie mojej - głosujemy, moi mili. Widzę, że komitet wyborczy PO wynajął klikaczy i już tu trochę naklikali na PO... Co do pierwszej ankiety - badam rynek! Niewykluczone, że niedługo - jako praca semestralna na katowickiej ASP - powstanie projekt graficzny tomiku moich wierszydełek. Ciekawe, czy ktoś byłby chętny...

halo Bernd!
Halo Bernd! Hast du das alle gelesen? Ich hab' ueber unsere Treffnung ein bisschen geschrieben! Bis bald!

myśl na dziś
Dziecko, czyż nie rozpala cię pragnienie czynienia tak, by Go wszyscy kochali?
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 300

4 komentarze:

wilhelm pisze...

Hallo Maciej,

ich habe alles sehr genau durchgelesen – dafür aber ganz genau gar nichts verstanden ;-) – außer Bartoszewski und Escirva. Bin gerade im Büro beschäftigt, bis bald

Bernd

Maciej Gnyszka pisze...

Hahaha! Du bist lustig Bernd, auch im Büro :)) Ich muss dir lehren ein bisschen Polnisch zu sprechen!

Maciek pisze...

Halo halo, Paniegryszka!
Z to Estonio to nie tak różowo. Polecam do przeczytania artykuł dr Gubrynowicza z MPP - jednego z darmowych numerów, które dostaliśmy w Instytucie Sobieskiego.
Estonia ma praktycznie zerowe bezrobocie wśród obywateli (podkreślam!), ale:
-chyba z połowa mieszkańców Estonii to bezpaństwowcy - nie Rosjanie i nie Estończycy, którzy zajmują się zbijaniem bąków, robieniem burd i życiem w nędzy.
- Przez to, że wszyscy pracują (bo muszą, inaczej gospodarka padnie, każda para rąk jest potrzebna) przyrost demograficzny jest ujemny, czyli go nie ma.
- Powyższy stan jest jeszcze dramatyczniejszy gdy okaże się, że w Estonii zabija się w majestacie prawa więcej dzieci niż się rodzi.

Estonia może tak pociągnąć jeszcze parę lat, ale w końcu ludzie stamtąd wyjadą (np. do Finlandii), albo trzeba będzie zasymilować tych postrosjan, a wtedy prorosyjskie partie wygrają wybory.

Pan Laar gdyby był katolikiem pewnie umiałby coś wymyślić, ale nie jest więc nie umie. Czekamy więc na Godota (vel Gnyszkę).

Maciej Gnyszka pisze...

Halo halo! Dzięksy za dobry komentarz z Komorowa! :) Dyskutanci z Komorowa pełnią wielko rolę na tym blogu. Odpowiem w punkciorkach.
1/ jeśli w Estonii nie jest różowo - to pantusk kłamał :)
2/ o tych Rosjanach nie wiedziałem - ale w każdym kraju bezrobocie liczy się wśród ludzi rejestrowalnych. Byc może kwestia Rosjan to bardziej pytanie o asymilację, niż o system gospodarczy.
3/przyrost - gdyby kurde byli mądrzy, ci Estończycy, to skumaliby, że powinni powiększyc nie tylko wydajnośc pracy ale i ilośc pracowników - czy to przez przyrost, czy imort siły roboczej. No cóż, Laara szybko wypitolili od rządzenia, gdy tylko już zrobił swoje, więc nie ma im kto powiedziec... :) A Kościół w Estonii słabiutki Panie, słabiutki...
4/ co do ludobójstwa prenatalnego - nie wiem, czy to Laar zapodał, wydaje mi się, że to może byc pozostałośc sowiecka. Z tym, że oczywiście na miejscu Laara od razu zrobiłbym z tą hańbą porządek.
5/ Laar nie rządzi w Estonii co najmniej od 5 lat, więc nawet gdyby coś wymyślił, to niczego to pewnie nie zmieni :) A wiesz co, nie jestem przekonany że nie jest katlikiem. Wydawało mi się, że tak... Jest kumplem chłopaków z Instytutu Actona. To niczego nie przesądza, ale... Cóż, trzeba by poszperac.
6/ co do asymilacji postrosjan - mają diw opcje jeśli chodzi o rynek pracy - asymilacja/import albo naturalny przyrost ludności. Nie to, żebym był hedonistą, ale na ich miejscu wolałbym to drugie... :)

A ten dr Gubrynowicz, to przypadkiem nie żydowskie nazwisko? ;))

ciekawostki: