wtorek, 30 października 2007

[30 X 2007] wtorek - idzie nocka, wieczór już przyszedł

wtorek, a pojutrze czwartek
dziś pracowity dzień, oj pracowity - pobudka koło 6:00, fiku-miku, to i owo zrobione do zajęć, bo wczoraj nie chciałem siedzieć dłużej, niż wynegocjowana z Oleńką rozsądna granica, później Bauphysik, Klima Design i powrót do domu - w locie kończenie tekstów na socjologię - później obiad i czytanie do socjologii. Pędziłem moi mili, bo zostało mi parę stron ciekawego tekstu, a nie chciałem znów sytuacji, w której nie będę się zgadzał z głoszoną tezą, nie znając jej podania w tekście.
Jednak ku mojej radości - gdy już przybiegłem na Konradstrasse - okazało się, że zajęcia odbędą się za tydzień. Dwa razy tego samego nie trzeba było mi powtarzać - wróciłem do domu, wysączyłem resztkę Paulanerka i zabrałem się za roboty do jutrzejszego przeglądu z Baukonstruktion. Robię to aż do teraz, powoli zmierzam ku końcowi.

dr Werner, telefony komórkowe i korek z Australii
Bauphysik prowadzi dr Werner. Postać przypominająca mi mojego fizyka ze Staszica... kto zna, ten wie o co chodzi. Otóż, pan Werner najprawdopodobniej będąc Polakiem, głosowałby na UPR, ale nie o tym chciałem tak naprawdę pisać.
Otóż, mąż ów ma wielką pasję obalania mitów i całych ich systemów. Podchodzi do tego jednak na nieco XIX-wieczny sposób, tzn. z wielką wiarą w postęp i rozum. Z tego, co rozeznaję - jest także ateistą (dowiedziałem się bowiem na wykładzie, że katolicy się boją Sądu Ostatecznego, a religie powstały właśnie ze strachu). Dziś natomiast wielce mnie ubawił perorując i naigrawając się z zabobonów nt. telefonów komórkowych i materiałów umweltfreundlich, czyli przyjaznych środowisku. Zauważył bowiem, że ludzie boją się komórek, tworzą mitologie na temat ich szkodliwego działania, opłaca się naukowców dla zbadania tych zarzutów, a owi rokrocznie podają do wiadomości, że na dwoje babka wróżyła i badania trzeba kontynuować... Hehehe... Dr Werner ma zaś prostą odpowiedź - komórka emituje w porównaniu ze Słońcem, instalacją elektryczną w domu, czy chociażby komputerem, promieniowanie o natężeniu prawie żadnym. Ci durnie najpierw się opalają godzinami, chłonąc promieniowanie słoneczne, a potem krzyczą że komórka rozwinie im raka!
Druga sprawa - korek importowany z Australii. Trzeba Wam wiedzieć, że w Niemczech rzeczywiście ludzie mają niemałego świra na punkcie BIO i umweltfreundlich - dlatego za ciężkie pieniądze np. sprowadzają z Australii wykładziny korkowe, żeby nie pokrywać podłogi PCV. Werner puka się w czoło - po pierwsze drożej, po drugie, zanieczyszczenie które spowodował statek wiozący korek z Australii nie jest zupełnie brane pod uwagę. Głupi naród mamy, głupi - podsumował Doktor, samemu nie widząc, że cytuje kol. Pecelewicza! Kol. Pecelewicz, czytacie? Klikacie?

autobus - Reise nach Polen
przed socjologią skoczyłem do polskiej enklawy w Monachium - w okolice Josephsplatz, by kupić bilet na autobus do Polski, na Boże Narodzenie. O tym, że w oczach Boga jesteśmy warci więcej niż wróble, można się przekonać i na tym przykładzie - mając w portfelu 83 euro oraz wzięte specjalnie z domu niemiecką kartę oraz PIN do niej (myślałem że za bilet zapłacę 98 euro) - dowiedziałem się u pana w biurze Reise nach Polen (Podróże do Polski), że zapłacę jedynie 80,40 europejskiej waluty! Nie dało się lepiej tego wycyrklować, toteż zadowolony pogawędziłem z panem o biznesach, dostałem cynk o tanich lotach do Polski, itd. Miło było posłuchać polskiego, miło obejrzeć polską prasę...

gospodarka, głupcze!
powyższe zdanie przypisuje się na ogół Billowi Clintonowi (żona Hillary'ego). Odnoszę jednak wrażenie, że niedługo każdy będzie kojarzył je z Donaldem Tuskiem sadzającym Waldemara Pawlaka na stanowisku Ministra Gospodarki.
No, cóż - polnische Wirtschaft...
http://wiadomosci.onet.pl/1632863,11,item.html

w tym roku prawo jazdy, za 17o lat - samochód
nie wszyscy wiedzą, ale od sierpnia mam prawo do jazdy samochodem, dzięki prawu jazdy. Także nie wszyscy wiedzą, że przez Gugla samochód otrzymam dopiero za 170 lat! Średnia jest niaubłagana - choć Czytelnicy klikają jak najęci, to niska wartość reklam wstawianych przez sabotażystów z Gugla obniża średnią...
Drodzy sabotażyści, powtórzę, bo chyba nie pamiętacie - nieruchomości, kredyty, testy DNA, samochody, stomatologia, podróże, PR, HR - takie reklamy chcę, a nie jakieś tfu-tfu randki internetowe.

wierszydełko

moje odkrycia

moją małość w białych adidasach
nawiedziła znienacka
dziura ozonowa na plaży

ogromna i ciemna
wyleciała z naszej lodówki

potem minęła mnie śmierć
na wiejskim cmentarzu
którą wskazałem patykiem
wsadzanym krowie w tyłek

była cicha i leżała bez ruchu
ta śmierći miała żółte ręce
które całowałem

później bałem się starego pana
z laską który jadł dzieci
a potem policjantów w Nysce

aż znów zobaczyłem śmierć przez wizjer
gdy dzieliły nas drzwi obite
zimną blachą a na schodku niżej

stał turoń

myśl na dziś
Najprzedniejszy Duchu niebiański, stale stojący przed Panem, nieustannie wstawiaj się za nami u Syna Bożego Jezusa Chrystusa, aby z chwilą, kiedy źrenice moje zgasną dla świateł ziemi, otworzyły się na światłość chwały wiekuistej. Błagam Cię, bądź nam radosnym zwiastunem zbawienia. Amen.
pod. red. ks. Waleriana Moroza CSMA, Nabożeństwo do św. Michała Archanioła i Aniołów, Marki 2005, s. 84

2 komentarze:

siusiak pisze...

No i masz, wypisałeś listę życzeń do googla, a na końcu dodałeś rzeczone r@ndki, niwelując zdobytą na chwilę przewagę :)

Maciej Gnyszka pisze...

pies im mordę lizał. Dzisiaj im się coś chyba zepsuło, bo klików mi prawie nie liczą, jak za suchy chleb prawie... Dziwna sprawa - chyba coś im się porypajło... :) A ja siedzę nad projektem... ech.

ciekawostki: