Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2009

[30 VII 2009] Ryszard Rynkowski śpiewa, a tu gaz na ulicach!

życie, życie...
„...jest nowelą. Raz przyjazną, a raz wrogą!” Tak śpiewał nie tylko Rynkowski Ryszard w dżinglu serialu wszchczasów, czyli „Klanu”, ale również pangrzyzga, któren choć był w młodości identyfikowany przez kolegów z gimnazjum z postacią dra Lubicza, to jednak serialu owego daaaawno nie oglądał – ale w przez ostatnie dwa dni pieśń macho Ryszarda w uszach swych regularnie słyszał. Nie wiem jak to tam z mózgiem jest, ale któraś klepka najwidoczniej się nie dość dobrze domknęła i masz ci los! Siadamy na porcelanie – Rynkowski w uszach. Siadamy do obiadu – Rycho śpiewa. Próbujemy czytać książkę - „wczoraj biały welon, jutro białe, białe włosy!”. Idziemy spać – Rysiek wciąż nie kończy!
Ale rację ma wysoki Rycho (trzeba Rynkowskiemu przyznać, że wzrostu to jest akurat słusznego!), że życie to raz takie, a raz inne jest. Bo oto sądził pangnyszka, że po obronie inżynierskiej oraz porodzie Siostry nogi w górę wyciągnąć będzie mógł, wygodnie się rozłożyć i zająć nadrabianiem wielodniowych zaległości blogowych... a tu lypa! Nic, a nic , paniegruszka! Trzeba było się najpierw zająć tysiącem spotkań, później inną działką, potem kolejną... i tak przeminął cały lipiec, a zmęczenie jedynie narosło! Co nie oznacza wcale, że czas ten był spędzony bezowocnie! Żadną miarą, co niebawem także i Gnyszkoczytelnicy zauważą! Faktów jednak nie uprzedzajmy, a bierzmy się za komentowanie bieżącej sytuacji!

sytuancja bieżąca
Bieżąca sytuacja jest taka, że lwia jej część przeminęła i niewarta jest skomentowania ze strony Gnyszkobloga. Rząd Tuska kompromituje się coraz bardziej – minister okazuje się być cieciem, rządowy liczykrupa zmienia prognozy wzrostu PKB jak rękawiczki i wyciąga rękę po pieniądze z NBP. Poza tym powoli szykuje nam się rotacja na posadzie konika medialnego – środowisko Piskorczyków zaczyna rżnąć zwyczajowego jarzębia, twierdząc że ma jakieś poglądy i powinno znaleźć się u władzy. PiSiaki robią to, co zwykle, czyli nic. Pojawił się na horyzoncie nowy byt – Kongres Kobiet Polskich i już zaczął jarzębia strugać. Wyłuskajmy z tego natłoku zdarzeń kilka i krótko omówmy!

pacyfikacja KDT
Wielkie wrażenie zrobiły na mnie ostatnimi czasy zdjęcia z wnętrza Kupieckich Domów Towarowych autorstwa mojego kolegi, Kuby Szymczuka. Do sprawy do niedawna miałem podejście natury mieszanej – z jednej strony świadomość peowiackich praktyk w wykańczaniu zdrowej konkurencji (przypomnijmy sobie praktyki Lewandowskiego, gdy był ministrem przekształceń własnościowych – finansowanie sprzedaży krakowskich fabryk działaczom KLD z dywidendy, które owe spółki po przejęciu wypłacały nowym właścicielom; dofinansowanie ponad 150 mln zł przez Gronkiewiczową budowy nowego stadionu Legii przez spółkę właścicieli TVNu, czyli ITI, etc.) oraz intuicyjna chęć obrony słabszego. Z drugiej strony – medialna wrzawa na temat prawnych kulisów owej sprawy, wedle której kupcy-akcjonariusze KDT, to zwykłe warchoły, huligani oraz kułacy.
Najpierw pochwalmy Kubę Szymczuka za świetne zdjęcia i podłożenie wybornej do nich muzyki. Więcej dziennikarstwa obywatelskiego, więcej prywatnych fotoreporterów, więcej blogów – więcej prawdy nam się pojawi w obiegu.
Później zaś, przejdźmy do polecenia Gnyszkoczytelnikom ostatnich wydań dwóch gazet. Po pierwsze bieżącej „Gazety Polskiej”, gdzie cała rozkładówka poświęcona jest sprawie oraz felieton Rafała Ziemkiewicza na ostatniej stronie. Po drugie – artykuł Roberta W. Wyrostkiewicza z bieżącego „Najwyższego Czasu!”. Jakie pytania można postawić w oparciu o te artykuły, a które mają decydujący wpływ na to, czy bijatykę przy KDT nazwać sprawiedliwą egzekucją wyroku, czy po prostu pacyfikację? Zamieszczam je poniżej.

  • 1. Czy jest prawdą, że Urząd Miasta zaproponował kupcom najpierw dwie inne lokalizacje (które rozdzieliłyby akcjonariuszy spółki KDT), później zaś inną lokalizację przy ul. Okopowej (za dwa lata), oraz że nakazało w związku z wyborem lokalizacji przy Okopowej natychmiastowe opuszczenie KDT?
  • Jeśli tak – nie mówmy, że sprawa jest czysta. Jeśli kupców przenosimy, to dajmy im ekwiwalentną lokalizację od razu, a nie dwa lata później, przez które znów może się okazać, że Okopowa jednak nie jest aktualna, a stacja metra powstanie jednak za lat dwadzieścia.
  • 2. Czy jest prawdą, że z początku kupcy nie stawiali żadnego oporu i czekali na komornika z dokumentami, natomiast przemoc rozpoczęła się od razu w okolicach godz. 8:00 ze strony bandziorów spod znaku Zubrzyckiego?
  • 3. Czy jest prawdą, że dopiero godzinę po rozpyleniu przez Zubrzyckiego służby medyczne zaczęły udzielać pomocy kupcom gazowanym w zamkniętym pomieszczeniu?
  • 4. Czy jest prawdą, że Straż Miejska i Policja zwracały uwagę gnojom od Zubrzyckiego, że niepotrzebnie i ze zbyt dużym natężeniem stosują przemoc, ale nie podjęli żadnych kroków celem obrony obywateli z KDT, gdyż taki mieli rozkaz, a sami de facto mieli za zadanie obronę ludzi Zubrzyckiego?
  • 5. Dlaczego komornik wynajął agencję Zubrzyckiego, a nie wszedł w asyście Policji?
  • 6. Czy jest prawdą, że po wyrzuceniu dziennikarzy ze środka hali (po wejściu Policji) ochroniarze z firmy Zubrzyckiego skatowali kilka osób, zamknąwszy je uprzednio w pomieszczeniach ochrony wewnątrz KDT? Czy obdukcje lekarskie ofiar wraz z pozwami dotarły do sądów?
  • 7. Jaki jest powód, dla którego śledztwo ws. łapownictwa prowadzone względem Sylwestra Zubrzyckiego, założyciela mini-armii, przestało się posuwać, a sam Zubrzycki wyszedł na wolność?
  • 8. Dlaczego firma Zubrzyckiego została wyłoniona do ochrony terenu KDT bez konkursu i czy ma to związek z zarzutami o korupcję przy zdobywaniu publicznych zleceń, jakie skierowano względem Zubrzyckiego?
  • 9. Ogólniej zaś – dlaczego agencja Zubrzyckiego ochrania tak wiele miejskich imprez i obiektów? Przypomnę, że nie jest to ani największa, ani najstarsza firma na rynku.
  • 10. Czy Sylwester Zubrzycki pracował przed 1989 rokiem w Urzędzie Bezpieczeństwa PRL i uzyskał w tej służbie stopień kapitana? Pytam, bo spotkałem już takie informacje w sieci.

Na końcu zaś, to już nie pytanie, chciałem przypomnieć aferę sprzed kilku lat, polegającą na masakrze w oddziale któregoś z warszawskich banków i okradzenie go, której niechlubnym bohaterem był ochroniarz oddziału z agencji... Zubrzycki, który okazał się być wtyczką przestępców!

Jeśli ktoś nie zna odpowiedzi na powyższe pytania, ani nie ma bladego pojęcia o sprawach poruszonych powyżej, niechaj nie sądzi, że ma cokolwiek do powiedzenia na temat sprawy.
Rzekłem! A kończyć muszę, bo bateria w laptopie mi się kończy, a pociągowe źródła energii niestety nie fukcjonują! Hajże na Wrocław!

myśl na dziś
Wola. — Energia. — Przykład. — Co ma być wykonane, wykonaj... Bez wahania... Bez oglądania się za siebie... Inaczej ani Cisneros nie byłby Cisnerosem, ani Teresa de Ahumada nie byłaby świętą Teresą..., ani Ińigo de Loyola świętym Ignacym... Bóg i odwaga! — Regnare Christum volumus!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 11



piątek, 1 maja 2009

[1 V 2009] Bolek na Libertasie oraz wielkie odkrycia

na progu wielkiego odkrycia

ostatnio – w związku z wyzwaniami, które stawia życie zawodowe branży HRwo/PRowej – staje pangnyszka na progu odkrycia socjologicznego oraz rozwiązania dylematu, który przed nim ono stawia. Jego opis i analiza trochę potrwa, a i sama oryginalność może zostać zanegowana, wszak szybko może się okazać, że ktoś już to samo inaczej nazwał i opisał, tak jak to było w przypadku „Eseju o duszy polskiej” Legutki. Warto jednak mieć marzenia, nieprawdaż?

Mateusz dicit

dostałem dziś miłego maila od jednego z Czytelników! Dla dyskrecji cytuję tylko końcówkę, która sprawiła najwięcej autentycznej radości (tym bardziej, że Mateusza znam osobiście od ładnych paru lat):

(...)

Trzymaj się.
M.

P.S. Zrobiłeś niezłą robotę przez te dwa lata. Widzę po sobie. Zaczął
się nowy rozdział, ale na razie potrzymam go jeszcze w sobie.”


Tak sobie myślę, że może warto byłoby zrobić specjalnego posta (np. właśnie na 2-lecie gnyszkobloga), pod którym w komentarzach każdy Czytelnik poproszony zostałby o refleksję na ten temat. Jakoś w komentarzach Czytelnicy są wstrzemięźliwi w tym względzie, ale korespondencja mailowa jest bardzo przyjemna i dowodzi, że warto jednak z Bożą pomocą coś tu od czasu do czasu napisać. Nie tylko jest dla kogo, ale i skutki tego, przynajmniej niekiedy, są dobre! Deo gratias!

rozrost "imperium"

tymczasem właśnie rozrastają nam się internetowe rubieże opanowane przez panagnyszkę. Własny blog, który miał być relacją z pobytu w Monachium tak mnie rozochocił, że ilość stronek, które stworzyłem nie tylko wzrosła, ale i stale rośnie, a nowe pomysły pojawiają się cały czas i w miarę sił są realizowane. W planie na najbliższy czas jest strona domowa z prawdziwego zdarzenia, póki co do grupy poza gnyszkoblogiem należą:

Pogadanki Inwestorskie http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com

Newsletter „Bądź Święty!” http://badz-swiety.blogspot.com

Czytaczka czyta i poleca! http://czytaczka.blogspot.com

E-doładowania http://e-doladowania.blogspot.com

Sekrety Opus Dei http://sekrety-opusdei.blogspot.com


dziś do tej grupy dołącza Newsletter Integralny http://newsletter-integralny.blogspot.com, do którego serdecznie zachęcam! Co będzie? Cotygodniowy e-mail z dwóch kategorii: dusza oraz umysł. Jaki ma cel? Wspieranie integralnego rozwoju człowieka – rozwoju profesjonalnego oraz duchowego. Dla kogo? Dla każdego, kto szuka dróg do bycia lepszym na każdej niwie – zarówno duchowej, jak i zawodowej.


Bolesław strikes back!

tymczasem Declan Ganley strzelił z armatki we własne kolano. Na konwencję Libertasu w Rzymie zaprosił niejakiego Wałęsę. Nie wiem po co, ale wiem już że na Libertas nie zagłosuję. Szczególnie ze względu na unioeuropeizm tej partii (tak, tak, ponoć są eurosceptyczni, a jednak przeszkadza im nie tyle Traktat Lizboński, co sposób jego wprowadzania, a nie sama Unia Europejska w obecnym kształcie i kierunku rozwoju) i śmierdzący skład polskiej frakcji (spady po LPR i Samoobronie). Co pozostaje? UPR oraz Prawica Rzeczypospolitej. W tym temacie zamieszczam także ankietę powyżej.

Swoją drogą to śmieszne, bo sam dostałem zaproszenie do Rzymu na tę konwencję... oj krzyczałby pangnyszka do Bolka na mównicy, krzyczałby... Może jednak szkoda, że nie pojechałem?

dwa filmy obejrzałem!

ostatnio były to: Soviet Story oraz Katyń. Ten pierwszy sprowadzę sobie do domu, polecam kupno każdemu! Film-bomba. „Katyń” w porównaniu z „Generałem Nilem” mimo wszystko jak hamburger w porównaniu ze schabowym Mamy – dobrze smakuje, ale szybko przelatuje przez jelita. Schabowy – i dobrze smakuje, i syci.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/05/1-v-2008-wspomnienie-w-jzefa.html

myśl na dziś

Jezus, Pan nasz i Wzór, rosnąc i żyjąc jako jeden z nas, ukazuje nam, że ludzki byt – twoje życie – codzienne i zwyczajne zajęcia, mają boski i wieczny sens.

św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 668



wtorek, 14 kwietnia 2009

[14 IV 2009] Święta przeszły, a kto naprawdę zabił ks. Popiełuszkę?

powróćmy...
zrazu powoli, żeby zadyszki nie dostać, do normalnego, blogowego rytmu opisywania świata. „Normalnego”, to pojęcie względne, nie wiadomo względem której średniej mierzyć tę „normalność”, ale powiedzmy sobie, że normalnym rytmem jest tu jakieś 5-6 postów tygodniowo.
Święta przeminęły, kolana się wyklęczały, brzuch zdążył się wydąć, w Niedzielę Zmartwychwstania byłem z Oleńką na ślubie i weselu, z którego wróciliśmy nad ranem w poniedziałek. Towarzyszyła nam spora część Oleńkowej rodziny, co nas ucieszyło, bo była okazja do długich odwiedzin, świątecznych figli-migli i kolektywnych spacerów, zwiedzania okolicy. A jest to przecież tym milsze, im dalej od nas mieszka ten, kogo oprowadzamy. Oleńka będzie u mnie aż do niedzieli!
o modlitwę proszę
równolegle pojawiło się parę ważnych intencji modlitewnych. Jeśli jakieś dobre dusze spośród Czytelników zechciałyby poświęcić „Ave Maria...” w tej intencji – byłoby to wielce pożądane!

ks. Popiełuszko
zamierzam wybrać się z Oleńką na film pt. „Popiełuszko”. Narzeczona wprawdzie zaczęła się obawiać scen przemocy (nawiązując do sytuacji sprzed ponad 2 lat, gdy chciałem żebyśmy obejrzeli razem „Nie zabijaj” Kieślowskiego, kiedy to po scenie rozbijania głowy taksówkarza płytą chodnikową, Oleńka poprosiła o wyłączenie komputera), ale może uda się film obejrzeć w kinie!
Sprawa z ks. Jerzym wciąż jest niewyjaśniona. Obserwuję to wszystko z zaciekawieniem – z jednej strony parę procesów już minęło, Piotrowskiego uważa się za mordercę, kierowca ks. Jerzego ma przypisaną najczęściej rolę bohatera, który wyrwał się z opresji... z drugiej zaś rodzina ks. Popiełuszki jest wciąż zastraszana, kilka osób z Jego otoczenia całkiem niedawno zginęło, Wojciech Sumliński, który od dawna bada sprawę wylądował w lipcu z podciętymi żyłami w kościele na Żoliborzu (parafialnym kościele ks. Popiełuszki), a ostatnio pojawił się we Fronda.tv z frapującym przekazem:


Znalazłem w Tolle et lege jego książkę na ten temat - „Kto naprawdę Go zabił?” to chyba nie jest ta, którą pisał na podstawie unikalnych materiałów, które skonfiskowała latem ABW, ale chyba warto przejrzeć. Ciekawe czy ta afera się kiedyś wyjaśni.

radość to jest, radość
wprawne oko stałego Czytelnika zauważy, że coś chyba drga i uwaga red. Michalkiewicza na lutową refleksję panagruszki na temat tego, że suma wpłat na jego bloga wynosiła wówczas jakieś 60 zł, podczas gdy Michalkiewicz co miesiąc otrzymuje ponad 6 000 zł od swoich czytelników, uwaga brzmiąca w skrócie: „Cierpliwość jest cnotą” okazuje się słuszna. Czytelnicy się bowiem ostatnio rozhulali. Nie wiem czemu to przypisać – brakowi postów w Święta (możliwość odpoczynku dla oczu), czy lepszym humorem zza stołu?

Wałęsa zygzakiem
nie podoba mi się ta pseudoafera z Pawłem Zyzakiem z Krakowa i jego pracą magisterską na temat Wałęsy. Po pierwsze – chłopak robi pracę de facto z pogranicza antropologii i historii, gdzie metodologia tak właśnie wygląda (więc wszelkie dziennikarskie półmózgi, które na temat nauk społecznych nic nie wiedzą proszę o zamknięcie jadaczek w cytowaniu kupionych profesorków). Po drugie – tak naprawdę nie ma po drugie. Jeśli Bronisław Malinowski jechał sobie na Trobriandy i pytał tubylców o wyobrażenia na temat różnych rzeczy, i cenimy tę pracę, bo świetnie odmalował stan ducha i umysłu mieszkańców Trobriandów danego czasu, to i Zyzaka ceńmy, że zbadał mit Lecha Wałęsy wśród mieszkańców wsi, z których się wywodzi. Bo taki jest temat pracy.
A to że Wałęsa nie wszędzie jest uważany za euromędrca... toż to chyba oczywiste. Wystarczy poczytać teksty Michnika z Aborczej z początków lat 90. gdzie epitety „cham” i „bolszewik” stosował wobec Wałęsy wymiennie.

dwa kozły
a panowie Kaczyński i Tusk przypominają mi symbole Poznania. Dwa kozły. Wprawdzie nieco większą sympatią za nonkonformizm z mojej bajki darzę tego pierwszego, ale kozłem jest i tak.

E-biznes
jutro dowiecie się tego i owego o e-biznesie. Skończyłem właśnie lekturę książki Jolanty Gajdy pt. „E-biznes jako sposób na sukces”. Jutro będzie sążnista recenzja. Dlaczego? Uważam, że nie można jej nie mieć. Mówię to z pełną odpowiedzialnością i nie spocznę (podobnie jak w przypadku św. bpa Pelczara), aż przynajmniej kilku Czytelników się nie skusi. Potem mi będą dziękować (tak, jak w przypadku „Rozmyślań o życiu kapłańskim” - kilka dziękczynnych maili już doszło!).

a teraz...



spanko!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/14-iv-2008-poniedziaek.html

myśl na dziś
Nieomylnymi znakami prawdziwego Krzyża Chrystusa są: pogoda, głębokie poczucie pokoju, miłość gotowa na każdą ofiarę, wielka skuteczność wypływająca z przebitego Boku Jezu i zawsze – w oczywiste sposób – radość: radość, która wyrasta z pewności, że ten, kto jest naprawdę oddany, stoi przy Krzyżu a zatem, przy Panu naszym.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 772




czwartek, 22 stycznia 2009

[22 I 2009] czwartek, św. Wincentego Pallottiego

koniec II etapu konkursu
zakończył nam się konkurs na Blog Roku 2008. Dla mnie szczególnie szczęśliwie – uplasowałem się na wysokich pozycjach w obu kategoriach, w których brałem udział. W „Polityce” - przy wydatnym wsparciu wielu osób, zająłem ostatecznie miejsce w środku ocenianej stawki – 5. miejsce; natomiast w kategorii „Profesjonalne”, Pogadanki Inwestorskie ukończyły bieg na 2. miejscu! Jednym słowem – w obu kategoriach moja pisaninka będzie oceniana przez jurorów.
Później zaś czeka nas jeszcze nagroda publiczności wyłaniana SMSowo – ale o tym jeszcze będę informował! Dziękuję wszystkim za przyczynienie się do takiego wyniku! Dziękuję przede wszystkim stałym Czytelnikom, przyjaciołom z Forum Frondy, forum Parkietu a także – w ostatnich dniach – Czytelnikom blogów JKM-a i Stanisława Michalkiewicza, których głosy walnie przyczyniły się do kształtu pierwszej dziesiątki.

demokracja plebiscytowa
przy okazji wypływa nam temat szczególny. Otóż, słyszę tu i ówdzie głosy, że to niesprawiedliwe, demagogiczne i ze wszech miar złe, że o kształcie pierwszej dziesiątki zdecydował apel Janusza Korwin-Mikkego i Stanisława Michalkiewicza, którzy podali adresy blogów, które znajdują ich poważanie. Cóż... oburzenie niektórych jest wielkie, chcą pisać do Organizatorów skargi, etc. A mnie ogarnia zdziwienie! Dlaczego?
Ano dlatego, że te same osoby z pewnością nie protestują w trakcie kampanii wyborczych. No bo jakże to może być, że jakaś piosenkarka swoim ciałkiem na scenie podczas konwencji partii wskazuje fanom na kogo głosować? Albo piosenkarz mówi, że mamy jeden dzień, by zmienić Polskę głosując na sami-wiecie-kogo. Albo inaczej – właśnie nie głosując na sami-wiecie-kogo-prim. Ten sam mechanizm!
Ba! Nawet „dyskutowanie” podczas „debat” to nic innego. Ileż tu kłamstwa, robienia tylko i wyłącznie dobrego wrażenia, etc. No więc jak to?
Ano tak to, że to się nazywa demokracja. Liczy się to, kto zbierze więcej głosów legalnymi metodami. A to, że jeden naobiecywał stu milionów każdemu, drugi trzy miliony mieszkań, a trzeci drugą Irlandię, a czwarty jeszcze wskazał 10 blogów, na które radzi głosować... to po prostu immanentne elementy tej gry. I nie ma co się zżymać, tylko – jeśli zależy komuś na zwycięstwie – to proszę zabierać się za naukę, jak tego dopiąć. W tym kontekście, wszystkim malkontentom polecam pakiet „Cele i ich realizacja” - o którym pisałem wczoraj. Przez jakiś czas można go nabyć po preferencyjnej cenie.
Ci sami ludzie zresztą, którzy teraz się dziwią, przejawiają tę skłonność, gdy rzeczy nazywa się po imieniu. Podaż pieniądza – grabieżą w postaci inflacji. Deficyt budżetowy – kiepskim gospodarowaniem i życiem na kredyt. Oj... to smutne... ludzie ulegają magii słów, nie rozumiejąc, jakie pojęcia reprezentują.

FAQ
niektórzy z nowych Czytelników (a pojawiło się ich sporo) zadaje mi wiele pytań, na które (przynajmniej parę) odpowiem poniżej w skrótowej formie.
--------------------------
jaka jest geneza tego bloga i jego historia?
Powstał z zupełnie utylitarnych powodów, o czym można przeczytać w pierwszych postach z października 2007 roku, później podjąłem decyzję o jego kontynuacji, po czym zmienił się zamysł autorski, potwierdzony aferą z czerwca 2008 roku (o czym więcej piszą pp. Najfeld i Terlikowski w Agacie. Anatomii manipulacji), o czym świadczą posty z tego okresu. Od tej pory jest już czymś innym i trwa w tej postaci do dziś.
--------------------------
o czym jest ten blog?
o wszystkim. Omawiam i analizuję na nim wszystko to, co mnie porusza, interesuje i denerwuje. W związku z tym, że moje zainteresowania są szerokie, spektrum środowisk i sytuacji w których biorę udział nie mniejsze – ciężko określić jego „tematykę”. Parę zagadnień powtarza się chyba najczęściej, nie dysponuję jednak statystyką w postaci tagów – choć długo już obiecuję sobie, że otaguję wszystkie posty przeszłe, a regularnie będę tagował obecne.
--------------------------
jak można mi pomóc?
nijak. Wielkiej pomocy nie potrzebuję, przy blogu nie ma tyle pracy, co przy portalu, czy innej formie działalności. Oczywiście blogowanie związane jest z pewnymi wyrzeczeniami, to zrozumiałe, dlatego dla tych, którzy czują potrzebę okazania mi solidarności, czy sympatii, stworzyłem bannerek na temat wspierania bloga, który widnieje poniżej. Można posłużyć się przelewem krajowym na dowolną kwotę, przekazem zagranicznym przez PayPal, czy innymi formami. Wszelkie wpłaty publikowane są na blogu z inicjałami nadawcy oraz miastem pochodzenia, podobnie do tego, jak robią to tuzy blogosfery.

o Żydach i antysemityzmie
kontynuujemy wątek antysemityzmu. Anonimowy komentator, który w tajemniczych okolicznościach przeszedł ze mną na „Ty”, zapytuje dlaczego napisałem pod filmem ukazującym pijanego młodego Żyda, iż znam paru innych Żydów, których świadomość od Jego świadomości nie odbiega i sugeruje, iż na podstawie paru przypadków wnioskuję o świadomości całego narodu.
Po pierwsze – myślałem, że żywot anonimów w Polsce skończył się wraz z 1989 rokiem, ale najwidoczniej przyzwyczajenia z epoki raju na ziemi niektórym pozostały.
Po drugie – dobrze byłoby, gdyby komentator zanim zada pytanie, zechciał łaskawie przejrzeć poprzez wyszukiwarkę na blogu co dotąd o Żydach pisałem, dzięki czemu mógłby się zorientować, czy przypadkiem lansowana przez Niego teza o tym, że jestem antysemitą nie jest przypadkiem fałszywa. Trzeba bowiem szanować czas swój i innych, z naciskiem na „innych” - bo przyjdzie taki czas, gdy nie będę po prostu miał czasu odpowiadać na każdy komentarz i powstanie wrażenie, że od czegoś uciekam. Proszę zatem nie zakładać, że mam przed czym uciekać, tylko najpierw poszukać. Jeśli ta kwestia wydaje się istotnie interesująca.
A teraz do meritum. W Polsce obserwuję dwa zjawiska – antysemityzm bez Żydów oraz filosemityzm bez Żydów. Gdzie pod „antysemityzm” podstawiamy „antyjudaizm”, co jest celniejsze. Z tym, że – nawet na chłopski rozum – ta pierwsza postawa powinna jest bardziej racjonalna. Dlaczego? Ano dlatego, że nigdy nie ma tak, by odrębne grupy etniczne były dla siebie przez lata miodem i mlekiem. Proszę poczytać Putnama o kapitale społecznym a zróżnicowaniem etnicznym (2007), proszę popatrzeć trochę na historię świata i teraźniejszość (np. animozje w takiej Belgii, czy Hiszpanii). Zatem rezerwa wobec innej grupy etnicznej bliższa jest doświadczeniu. A doświadczenie z obcowaniem z Żydami, Ukraińcami, Białorusinami, na naszych terenach jest akurat duże. Stawiam zatem tezę – że antysemityzm ma więcej wspólnego z rzeczywistością, rzeczywistymi doświadczeniami społeczności, niż filosemityzm. Podobnie jak antygermanizm, rusofobia, etc.
Natomiast postawa filosemicka, moim zdaniem w Polsce przybierająca charakter odgórnie narzucanej histerii jest po prostu sztuczna. Konia z rzędem temu, kto znajdzie filosemitę, który widział i rozmawiał z jakimś oryginalnym Żydem w normalnej, nie sztucznej, sytuacji. W przykładach postawy filosemickiej, które obserwuję, widzę jedynie irracjonalizm. Streszcza to hipotetyczne twierdzenie, które zdają się głosić owi filosemici: „Żydzi są najwspanialsi na świecie, nigdy nie zrobili nic złego, nie mają własnych interesów, nie gardzą nikim, nikogo nie zabili, nie ma wśród nich bandytów i wszystko, czego zażądają należy zrealizować, bo... bo miał miejsce Holokaust!!!”. Przepraszam, ale to jest żadna argumentacja. A taką słyszę w kółko...
Jednym słowem – twierdzę, że pogląd na to jacy są Żydzi jako naród (czyli jakie cechy są nadreprezentowane u przedstawicieli tego narodu) powinien brać się z empirii, a nie świeckiego dogmatu o niepokalanym i wiecznym stanie Żydów. A empirią dysponują najczęściej ludzie, którzy żyli świadomie (tzn. nie byli pacholęciami) jeszcze przed wojną. To, jaki jest najczęstszy stosunek tego pokolenia do Żydów – pozostawiam Anonimowi, niech się dowiaduje. W związku z tym – film wrzuciłem po to, by wszystkim apriorycznym filosemitom dać przesłankę empiryczną na temat Żydów, których pewnie nigdzie poza pewną gazetą nie widzieli. W przeciwieństwie do mnie, ale o swoim doświadczeniu pisałem już parę razy – i o zgrozo! - harmonizuje ono z doświadczeniem tych, którzy żyli przed wojną, a z którymi miałem okazję rozmawiać na ten temat, bądź czytać ich wspomnienia.
W tym kontekście polecam przyjrzenie się aferze, która wybuchła przy okazji filmu "Opór" - cóż, czas przemówic językiem adiutantów J.T. Grossa - świat nie jest czarno-biały.

dziurę ma pan Donald
jeszcze a propos polityki i demokracji. Ostrzegałem, żeby nie wybierać Cudaka na premiera. No, i macie – dziura budżetowa jak ta lala. Panowie z ekipy nie przewidzieli mniejszych wpływów do budżetu... no, ale nic się martwię, czuwa nad moim Państwem rząd ekspertów gospodarczych, z JE Waldemarem Pawlakiem jako spin doktorem ekonomicznym na czele.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-czarny-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-biay-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-ostatnia-odsona.html

myśl na dziś

Nikt nie może być szczęśliwy na tej ziemi, dopóki nie postanowi nim nie być. Taka Jest nasza droga: Ból — po chrześcijańsku! Krzyż; wola Boża, Miłość; szczęśliwość teraz tutaj, a potem wiecznie.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 52




środa, 17 grudnia 2008

[17 XII 2008] środa... parę zdań o rewolucji i końcu świata...

wtorek, oj, wtorek
Czytelnicy raczą Panugrzyzdze wybaczyć wczorajszy brak wpisu, ale z wielu przyczyn był on niemożliwy do napisania. W związku z tym – zresztą jak w każdą środę – dzisiejszy wpis jest obszerniejszy! Proszę się rozsiąść wygodnie w fotelikach...
czy starsi zgłupieli?
jadąc ostatnio do Warszawy, miałem okazję spędzić dużo czasu w towarzystwie pewnej starszej damy, która pozowała na damę nad wyraz obytą i kulturalną (bywa na wystawach, prelekcjach, koncertach, etc.). Poprzebywałem, poprzebywałem... i po raz kolejny zauważyłem, że chyba nam starsze pokolenie pogłupiało. Dlaczego? Otóż, cielęco wręcz zakochana jest w Słońcu Peru (Mistrzu Bajeru) i jego ludziach. Struchlała, gdy przeczytała na pierwszej stronie mojej Gazety Polskiej, że nad marszałkiem Komorowskim gromadzą się czarne chmury. „Jak to? Przecież on jest dobry!”. Nie, on dobry nie jest, to wyobrażenie o nim jest dobre. A wyobrażenie powstaje w wyniku propagandy.
Ja nie wiem czego tu brakuje – czy ludzie tamtego pokolenia po prostu nie mają intelektualnych narzędzi nie tyle do obrony, co nawet do zdawania sobie sprawy z warstw przekazu, który codziennie odbiera? A może w kazdym czasie ludzie potrafiący abstrahować od bieżącej sytuacji są w mniejszości? Pewnie tak. Ale to mimo wszystko lekko gorszące – od siwizny wymaga się więcej. No, chyba, że rzeczywiście na starość się dziecinnieje – bez względu na to, kim było się za młodu. Przypomina mi się w tym kontekście słynny
„Czas wrzeszczących staruszków” Ziemkiewicza...

rewolucja u bram...
w Grecji wrzenie. Studencka hołota szaleje, lewica zaciera ręce. Przyznam, że jestem nieco zaniepokojony... bo w całej Europie stopień zlewiczenia młodzieży i podstarzałych Piotrusiów Panów jest wysoki. Boję się, że z Grecji – w zależności od tego, jak się tam sytuacja rozwinie – nastroje mogą przenieść się do innych krajów Europy... Hiszpania... Niemcy... Francja... obawiam się, że naprawdę siedzimy na beczce prochu. Wczorajsze dane o bezrobociu w Wielkiej Brytanii napawają pesymizmem (prawie dwa razy więcej zgłoszeń o zasiłek, niż przewidywała prognoza – swoją drogą i tak zakładającą wzrost zgłoszeń)... niezadowolenie może chyba tylko rosnąć, szczególnie, że spada popyt globalny, firmy mają problemy z kredytami, a w związku z obniżkami stóp procentowych rosnąć może i inflacja.
Uwzględnijmy w tym także obecność ludności afrykańskiej i arabskiej – nadreprezentowanej właśnie w wyżej wymienionych krajach. Dlaczego to ważne? Z prostej przyczyny – szczególnie muzułmanie nas po prostu nienawidzą. Z definicji. Niewiernych należy albo nawrócić, albo zabić. Przypominam to, co pisałem na blogu we wrześniu, po spotkaniu z gen. Pietrzykiem. Dżihad nie ma przerw... chyba, że taktyczne.
Zwróćmy jeszcze uwagę na to, że lewica sympatyzuje ze środowiskami emigranckimi i pewnie bardzo chętnie sprzymierzy się z nimi dla budowy „lepszego” świata. Szczególnie, że lewe szeregi zasilają naiwniacy... którzy nawet nie zauważą, że pełnią rolę pożytecznych idiotów, którzy wiążą węzeł na sznurze, za pomocą którego uduszą ich towarzysze rewolucji.
czujność kontrrewolucyjna...
nie wiem na ile moje analizy znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, ale myślę, że warto tego typu rozważania snuć... lepiej przygotować się na najgorszy scenariusz, by później miło się zdziwić. Zająłbym się jednak obserwowaniem działalności lewicowych wywrotowców z jednej, z drugiej zaś strony – ośrodków kontrrewolucyjnych, które mogą być ostoją albo oporu, albo odbudowy normalności po niepokojach. Polecam w tym kontekście zainteresowanie się działalnością np. takich organizacji, jak Stowarzyszenie Kulturalne FRONDA, oraz SKCh im. Ks. Piotra Skargi.

św. Malachiasz a obecny czas
w tym kontekście warto przypomnieć proroctwo św. Malachiasza. Ja go nie przypomnę, bo go nie czytałem (muszę sobie kupić, Czytelnikom też polecam). Otóż, rozmawiałem dziś z osobą, która je czytała i wedle jej relacji św. Malachiasz opisał losy Kościoła w czasach ostatecznych... i wiele wskazuje na to, że jego proroctwo się wypełnia. Jednym słowem – wedle mojego rozmówcy – opisał kogoś takiego jak kard. Ratzinger i po nim przewiduje papieża, który przybrawszy imię Piotra, umrze śmiercią męczeńską, po czym wrócimy do korzeni... czyli do katakumb.

czy przyjdzie czas na danie świadectwa?
co by się z tym wiązało? Ano... będzie chyba czas na danie świadectwa. Nie to, że wejdzie mi na bloga 6000 osób, nabluzga i podeśle parę pogróżek, nie to, że wylecimy z pracy... może nie areny i lwy, ale np. to, co dzieje się teraz w Indiach i w parudziesięciu miejscach na świecie. Katolicy i inni bracia odłączeni są zabijani na potęgę. Czy będzie trzeba dać głowę za Wiarę? Obyśmy byli na to gotowi.
wszystko już było?
zasadnicze pytanie, które się nasuwa, brzmi następująco – czy dzisiejszy kryzys, w istocie swojej wielowątkowy i wielopłaszczyznowy – będzie ostateczny, czy jedynie przejściowy, a świat po nim wróci do normalności. Niezależnie od tego, co będzie – wciąż opłaca się inwestować. Jeśli czeka nas kataklizm – pieniądze i tak będą nic nie warte, nie wymienimy już ich na złoto. Jeśli nie czeka – tym lepiej dla tych, którzy powiększają pozycję na rynku. Ot, taki ekonomiczny wymiar niespokojnych czasów.
Jeszcze dwie uwagi. Widać już, że historia się nie skończyła, o czym pisałem tu wielokrotnie – wszystkie potworności historii mogą się powtórzyć. Jestem o tym przekonany. Żadne duperele w rodzaju ustaw, konwencji, uchwał nas nie obronią przed tym, co sprowokowało ich nadprodukcję tak, jak i Liga Narodów przed II wojną światową. A po drugie... domyślam się, że podobne myśli chodziły ludziom po głowie w czasie poprzednich kryzysów, o czym dziś zapewniał mnie dr Chmielewski, człowiek wiekowy.

Bóg kocha nas nieskończenie więcej, aniżeli ty sam kochasz samego siebie... Pozwól Mu więc, aby od ciebie wymagał!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 813




wtorek, 9 grudnia 2008

[9 XII 2008] św. Juana Diego... by lżyło się lepiej!

fotoreportaż
dziś, w związku z natłokiem obowiązków i nieplanowanych obsunięć... jedynie komentarz zdjęciowy, ale jakże smakowity!


Poza tym raz jeszcze zwracam uwagę na opisaną we wczorajszym poście sprawę dyskusji na Hradczanach - do dziś żadne medium o sprawie nie informuje - cała Europa milczy, ewentualnie wydając krótkie, zdawkowe komunikaty nt. zaistnienia faktu spotkania. Jednak fronda.pl ruszyła chyba lawinę, dziś o sprawie wspomniał TVN24, a jutro zaangażować ma się ponoć Rzeczpospolita. To miłe. Niech ludzie wiedzą, co się dzieje... A na tym tle jeszcze śmieszniej wygląda ten zbiór pętaków w wyglancowanych garniturkach, który się polskim rządem zowie... chłopaki próbują absorbować naszą uwagę, jak tylko mogą, chociaż nic do powiedzenia nie mają - i nic nie znaczą.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-druga.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-i-jej.html

myśl na dziś

Jeżeli prawdziwie chcesz być duszą pokutną — pokutującą i radosną — winieneś nade wszystko strzec swojego czasu poświęconego modlitwie — modlitwy wewnętrznej, szczodrej, długiej — i winieneś się starać modlić się nie w chwilach dobrego nastroju, lecz o stałej godzinie, zawsze ilekroć to jest możliwe. Nie zaniedbuj tych szczegółów. Bądź niewolnikiem tego codziennego kultu Bożego, a zapewniam cię, że będziesz się czuł ustawicznie radosnym.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 994



poniedziałek, 8 grudnia 2008

[8 XII 2008] Niepokalane Poczęcie NMP, a Vaclav Klaus jest wpieniony!!!

Vaclav Klaus wpieniony
ja wiem, że Bismarck powiedział, że ludzie – by spać spokojnie – wolą nie wiedzieć jak robi się dwie rzeczy: kiełbasa i polityka. Ja wiem, że niektórzy poczuli niesmak po obejrzeniu „taśm Begerowej”, inni z drżeniem serca i gulą w gardle słuchali posiedzeń sejmowych komisji śledczych... ale to powinno zwalić z nóg niejednego konesera polityki!
Otóż, Vaclav Klaus pozapraszał różnych oficjeli związanych z eurosojuzem do Pragi na ploty. Ot, zwykłe polityczne konsultacje. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby Cohn-Bendit (znany europejski pedofil, przywódca rozpierduchy A.D. 1968) i jego funfle z Parlamentu Europejskiego nie robili z Gospodarza idioty i nie pouczali w chamski sposób o tym, co ma robić. Jeśli niektórzy Czytelnicy gnyszkobloga żywią jeszcze nadzieję, że biurokraci z Brukseli to inny sort człowieka, niż ci nadwiślańscy... jeśli myśleli, że ideologia europejska, to szczytowe osiągnięcie ludzkiego ducha i intelektu... niech poczytają zapis rozmowy z zamku na Hradczanach. Przy okazji podziękowania dla redaktorów z fronda.pl, który to wszystko przetłumaczyli!
44 ruszyło!
nie wszyscy być może zauważyli, ale wyszedł pierwszy numer pisma „44”, czyli periodyku stworzonego przez poprzednią redakcję kwartalnika FRONDA (samą frondę we Frondzie pominiemy tu litościwym milczeniem). Zamówiłem już swój egzemplarz, czekam aż przyjdzie, ale już po oglądzie szaty graficznej i świadomości tego, na co chłopaków stać – muszę polecić!
W ogóle, to trzeba powiedzieć, że obradza nam ostatnio po prawej stronie w środowiska i tytuły. Poza Imperium Sakiewiczanum (jeśli to prawica), właśnie FRONDA, potem Teologia Polityczna – wreszcie 44. To dobrze – zaplecze intelektualne jest potrzebne. Bylebyśmy się tylko nie zadyskutowali, nie zasiedzieli na kanapach, ani nie utopili w kawie!

negatywizm
jednej rzeczy należy się obawiać, na którą zwrócił mi uwagę „Gość Niedzielny”. Jest nią negatywizm, czyli przywiązanie do wroga, jako głównego czynnika konstytuującego świadomość, czy poczucie wspólnoty. To bardzo realne zagrożenie – szczególnie w dzisiejszym czasie, czasie defensywy, albo ataku z pozycji defensywnej. Myślałem już o tym wcześniej, parę lat temu w rozmowie z kolegą wyraziłem ten pogląd po raz pierwszy – nie wierzę żadnemu konserwatyście, czy niekonserwatyście, szczególnie temu pierwszemu, co do swoich tez na temat Kościoła, czy Wiary, jeśli nie jest w stanie chodzić codziennie na Mszę, nudzi się na Adoracji, czy Różaniec odmawia raz do roku. I biada każdemu z nas, którzy do podobnego stanu zmierzamy. Vide – słynny, jubileuszowy numer FRONDY ze „spowiedzią supermanów”.

dzieci z Lasek
ciekaw jestem jaki będzie odzew tej akcji nexto.pl dotyczącej ośrodka dla dzieci ociemniałych w Laskach. Akcja trwa przez cały grudzień i pisałem o niej w zeszłym tygodniu. Jak na razie spotykam się z kilkoma reakcjami-typami: ludzie nie wierzą, że firma się rozliczy, albo psioczą na same Laski – że dostają od groma pieniędzy z procesów o naruszenie dóbr. Swoją drogą – to ciekawe, że rzeczywiście ostatnio często są wskazywane jako odbiorca darowizny. Myślę, że ma to związek z ostatnim pożarem w Ośrodku?

coś tu dużo polecania...
oj, dziś sporo popolecałem, darmowej reklamy porobiłem, to jeszcze raz zwrócę uwagę na bieżącego „Gościa Niedzielnego” - jest w nim ciekawy wywiad z pos. Jarosławem Gowinem, który dowodzi rządowym zespołem ds. Bioetyki... tak, tak... katolicy, in vitro, eutanazja i te sprawy. Wybitnie ciekawy numer.

Sam Bóg Wszechpotężny, Wszechmocny, Najmądrzejszy, musiał wybrać swoją ziemską Matkę. A ty co byś zrobił jeśli miałbyś ją sobie wybrać? Myślę, że ty i ja wybraliśmy tę, którą mamy, napełniając ją wszelkimi łaskami. Tak też uczynił Bóg. Dlatego też po Trójcy Świętej pierwsze miejsce zajmuje Maryja. – Teolodzy dają logiczne uzasadnienie tej pełni łask, dlaczego nie mogła być poddana szatanowi: było to stosowne, Bóg mógł to sprawić, a zatem sprawił to. To jest ten wielki dowód. Najoczywistszy dowód, że Bóg od pierwszej chwili wyposażył swoją Matkę we wszelkie przywileje. I taka Ona jest: piękna, czysta, z nieskalaną duszą i ciałem!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 482




wtorek, 30 września 2008

[30 IX 2008] o Simonie Zapylaczu i innych sprawach we wspomnienie św. Hieronima

wprowadzonko
nie wiem, czy wiecie, ale piszę bloga w pociągu relacji Warszawa Centralna-Kraków Główny, 6:05 ze stacji początkowej. Co to oznacza? Po pierwsze, że jestem krańcowo niewyspany – wczoraj przyszło mi posiedzieć do wieczora. Po drugie – jest piękna pogoda. Po trzecie – pomyślałem, że w obliczu ostatniej blogowej niefrasobliwości, należy się Czytelnikom sążnisty wpis. Po czwarte – że pani po przekątnej, rodem z Niemiec (sądząc po klawiaturze laptopa), straszy mnie swoimi czarnymi biustonoszani, łabędzią szyją i ramionami wypływającymi zza luzackiego swetra. Nie wódź nas na pokuszenie... No właśnie, droga damo, proszę się ubrać!

biedne sześciolatki
dali mnie w pociągu do czytania jakąś szmatkę z czerwonym prostokątem (swoją drogą, w pociągach Aborcza nie cieszy się najdrobniejszą popularnością – wszyscy wybierają Rzepę i Ziewnik), ale wybrałem Ziewnik – z braku Rzplitej. Przejrzałem, literówki spostrzegłem, milutką buziulkę red. Michalskiego zobaczyłem i przeczytałem... o kłótni w Sejmie odnośnie sześciolatków mających iść do szkół.
Sytuacja w skrócie wygląda tak, że PiS zaprosił rodziców z akcji Ratuj Maluchy (o której zresztą pisałem ostatnio) na posiedzenie odnośnej komisji sejmowej. Jej przewodniczący – nie pamiętam nazwiska, ale poewiak – posiedzenie otworzył i od razu zamknął, burząc się na obecność obywateli.
No, nie ma co się dziwić – gdy Bierut wydawał dekret wywłaszczający, nie prosił do gabinetu posiadaczy gruntów, więc nie ma co mieć za złe, że w przypadku zwiększenia nacjonalizacji dzieci rzecz ma przebiegać inaczej.
Niepokoi mnie jednak sama akcja Ratuj Maluchy. Jej przywódcy argumentują, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Nie mają zatem nic przeciwko samej idei wyrywania dzieci z objęć rodziców, umieszczaniem ich w edukołchozach, a rodziców pędzenia do roboty, by na to wszystko zarobić. Jednym słowem – albo stosują metodę małych kroków, albo są baranami, z którymi należałoby utrzymywać okresowy sojusz, by sabotaż propozycji rządu okazał się skuteczny.

Simon Zapylacz
mam nadzieję, że wszyscy Czytelnicy mają za sobą lekturę wywiadu z damesą zarażoną przez Simona Mola. Pewnie refleksji macie na ten temat więcej ode mnie, więc ograniczę się tylko do jednej – a propos sugestii nt. Jego związków z islamem.
Otóż, jeśli jest to prawda – a niewiele wskazuje na to, że jest to fałsz (poza wiele mówiącymi reakcjami niektórych – Eeeeeee... no co Ty? Nie chce mi się wierzyć.) - znajdujemy się w poważnej sytuacji. Jestem o tym tym bardziej przekonany, mając w pamięci spotkanie z gen. Pietrzykiem (były ambasador Polski w Iraku, znajomy mojego dowódcy z wojska – swoją drogą, w zeszłym roku byłem już po wojsku, w Monachium!).
Otóż, gen. Pietrzyk stawia tezę (coraz bardziej zresztą popularną), iż islam nie jest żadną religią, tylko systemem rządzenia. Co więcej – systemem cwanym, który wypuszcza publikacje na swój temat dostosowane do odbiorcy – chrześcijanom wypisy z Koranu nt. Pana Jezusa, Maryi, etc. Po to, by wykreować pogląd: Islam, to wspaniała religia, większość muzułmanów, to bardzo fajowi ludzie, margines stanowią jacyś tam szaleni ekstremiści. Gen. Pietrzyk twierdzi, że tak nie jest – co więcej, uważa, że tezę tę lansują sami muzułmanie z przyczyn czysto strategicznych.
Dżihad istnieje odkąd żył Mahomet, a Koran rzecze (proszę wybaczyć, że nie podaję numeru sury, gen. Pietrzyk podawał – gdy przeczytam cały Koran, to będę cytował ściśle), że dżihad to walka o to, by nie było na ziemi człowieka, który nie powie, że Allah jest jedynym Bogiem, a Mahoment jego prorokiem. Narzędziem jest tu nawrócenie, lub śmierć. Tertium non datur. Pierwsza faza ekspansji islamu (z fluktuacjami, jak np. bitwa pod Poitiers, rekonkwista w Hiszpanii) trwała od jego początku, aż do bitwy pod Wiedniem, kiedy to dostali takiego łupnia, po którym podnosili się aż do końca XX wieku! Dlatego też – mówi gen. Pietrzyk – zamach na WTC miał miejsce dzień przed kolejną rocznicą Wiktorii Wiedeńskiej. Pamięć o nie jest ponoć silna wśród muzułmanów.
W związku z tym wszystkim, a także innymi informacjami, którymi – zwyczajowo – podzielić się nie mogę, na wieść o tym, że Mol był muzułmaninem i zarażał z pobudek religijnych.... wprawdzie doznałem szoku, ale i nieodpartego wrażenia, że wszystko układa się w jedną całość. Resztki otuchy odebrały mi wiadomości z Francji i Wielkiej Brytanii o uznawaniu przez państwo wyroków sądów islamskich (wydających je na podstawie szariatu), zakazie wystawiania ciastek na posiedzeniach rady gminy którejś z brytyjskich gmin ze względu na ramadan, oraz zablokowaniem konferencji w Kolonii – zlotu przeciwników budowy meczetu w Bonn. Zjednoczone Emiraty Europejskie niedługo staną się faktem, jeśli nie ruszysz się Ty. I ja.
Idzie wojna, do roboty.

w Ziewniku o Kryzysie
Dziennik zwyczajowo się kompromituje. Dzisiaj piszą o tym, że w związku z upadkiem kapitalizmu kraje Unii Europejskiej muszą sięgnąć do kieszeni podatników, by ratować swoje banki (ostatnio w tarapatach jest Fortis). Klasyczne Radio Erewań. Niniejszym prostuję: kapitalizm nie upadł, nie ma żadnej UE, tylko Wspólnoty Europejskie, które do żadnej kieszeni podatników sięgać nie muszą, a banków tak naprawdę nie ratują, tylko działają na ich szkodę, umacniając w przekonaniu, że mogą robić co chcą, bo rząd wykupi od nich trefne aktywa.

w Ziewniku o Euro
a w Dzienniku (oj, dziś tej gazecince się dostanie...) piszą dziś o przyjęciu Euro. Z jednej strony zamieszczają opinię dra Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, z drugiej Marka Zubera z Dexus Partners (ekhm...). Jeden mówi o konkretach, drugi o tym, że jeśli euro nie przyjmiemy, to się skompromitujemy i wyjdziemy na wsioków. Tak argumentuje ekonomista, proszę Państwa. Co jeszcze? Ano, inwestorzy się przestraszą i uciekną z polskiego parkietu – w efekcie spadki na giełdzie potrwają dłużej.
Czyli co? Istnieje grupka panów, która sobie ubrdała, że oni mają prowadzić politykę monetarną innych państw (coś jakby FED dla stanów USA – kiedyś były one jak państwa). Bez względu na to, czy to się opłaca, czy nie – jeśli ktoś nie zechce, jest wsiowym ćwokiem i ma u nich przerąbane.
Czy polityka monetarna jest ważna? W systemie fiducjarnym – nieomal najważniejsza, wobec czego własna waluta, jeśli nie myślimy o jednym państwie europejskim – musimy my decydować o jej parametrach. Chyba, że nie myślimy o federacji państw, tylko o państwie paneuropejskim – a jak wiadomo, do stworzenia takiego bytu pociąg jest coraz większy (vide – upadła eurokonstytucja).

dwie opowiastki o podróżowaniu
opowiem Wam dwie bajki – dla rozluźnienia.
Pierwsza dzieje się w autobusie do Frnakfurtu. Obok mnie siedzi rosły pan w dresie. Za nami – Rosjanka z dwojgiem młodych synków (końcówka szkoły podstawowej), którzy uparcie słuchali jednej, rosyjskiej piosenki. Rzecz jasna – głośno. Wytrzymaliśmy dwie godziny – mój towarzysz patrzył w szybę i cicho klął, dzieląc się co jakiś czas ze mną uwagami nt. różnic między narodami, ja zaś czytałem. Minęły te dwie godziny, a towarzysz podróży mówi do panagruszki:
- Zaraz mnie szlag trafi z tymi gnojami.
- No, wie Pan, mnie też się ta piosenka znudziła, może Pan im powie, żeby ściszyli muzykę, Pan siedzi bliżej.
- Dobra.

Odwraca się i słyszę:
- Ile mam jeszcze słuchać tego g***a?
Muzyka umilkła momentalnie.

pętla się zaciska!
przed panemgrzyzgą najcięższy rok życia. Serio. Wprawdzie każdy kolejny jak dotąd, był cięższy od poprzedniego, ale ten będzie rekordowy. Mam na głowie nie tylko dwa i pół kierunku studiów (w pełnym wymiarze, a nawet z naddatkiem), ale i projekt inżynierski oraz parę nowych zobowiązań...
Jednym słowem – jeszcze intensywniejsza praca, niż w zeszłym roku. Ci, którzy ze mną obcują na co dzień, domyślają się już, co to może oznaczać. A w związku z planowaną przez panagruszkę żeniaczką, wysuwa się też na przedni plan aspekt ekonomiczny własnych działań... Jaki stąd wniosek? Mam pewien pomysł dla Czytelników, ale zanim go przedstawię – proszę kliknąć w bannerek pod postem o nazwie Wspieraj bloga. Jest to w tej sytuacji baaaaaardzo mile widziane.

św. Josemaria
2 października o 19:00 w katedrze praskiej Msza Święta z okazji 80. rocznicy założenia Opus Dei. Serdecznie zapraszam wszystkich. Tym bardziej zapraszam, że jestem świeżo po lekturze wywiadu biograficznego na temat Założyciela. Wspaniała, inspirująca lektura - rozmowa z następcą św. Josemarii - don Alvaro del Portillo. Polecam!

FForumowy zjazd
Centralny Zjazd Forum Frondy w Kazimierzu Dolnym n. Wisłą zakończył się wielkim sukcesem i radością wszystkich! Wczoraj mieliście próbkę zdjęć... ach, wspaniale było poznać tych, z którymi zżyłem się przez internet niejednokrotnie bardziej, niż z niektórymi osobami spotykanymi w świecie fizycznym. To się nazywa – braterstwo broni...

myśl na dziś
Myśl o śmierci pomoże ci pielęgnować cnotę miłości, gdyż może ta konkretna chwila, kiedy spotykasz się z tym czy tamtym, jest ostatnia: ich, ciebie, albo mnie może zabraknąć w każdej chwili.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 895


piątek, 12 września 2008

[12 IX 2008] piątek, Grzyzga robi kambek

gacie parciane...
gdzie byłem, gdy mnie nie było? Otóż... zdradzić nie mogę, bo dokąd zbiegnę, gdy mię socjalistycznie zbawiciele ludu gonić będą? Powiem ogólnie: na wsi, między przyjacioły pojechałem z Oleńką! Co robić? A w gaciach zgrzebnych pobiegać, na bosaka kupę rozdeptać, a co!
Żartuję... to kontynuacja słownych figli z Maćkiem, który zarzucił mi chłopomanię. Odpoczywaliśmy z Oleńką, zdrowe jedzenie jedliśmy, rano na Mszy, pośniadaniu w góry, potem góra jedzenia na obiad i znów w plener... Niekiedy trzeba było zwiewać przed psem, albo stadem rozwścieczonych indyków, albo przechodzić przez głęboką pareję odwiedzaną ostatnio chyba za czasów partyzantki antykomunistycznej, gdy zgubiło się drogę. Różnie - jak to w górach. Śliwowica też była - w umiarkowanych ilościach.
co robić?
no, ale na tym koniec wspomnień - trzeba brać się za robotę! Otóż, moi mili, wielu znajomków moich odczuwa pewną frustrację. Okazuje się bowiem, że polityka od kuchni wygląda ohydnie, a służby specjalne używane są do rozgrywek z opozycją, oraz że tzw. reforma oznacza uwłaszczenie znajomków i szwagrów decydenta... albo, że ludzie są bardziej spsieni w swej masie, niżby zdawać się mogło... długo by wymieniać powody do frustracji!
Moja odpowiedź na ten problem brzmi tak, jak dzisiejsza lekcja mszalna z Listu do Koryntian (proszę sobie przeczytać, jak ktoś na Mszy nie był!) - w skrócie zatem... róbmy swoje. To jednak nie zadowoliło Maćka - uznał, że strategią na dziś, po uwzględnieniu nastrojów otoczenia, jest dbanie o swoją tożsamość i umacnianie wewnątrz, zamiast ekspansji (mowa tu np. o działaniu w sferze publicznej).
Zgadzam się z tym tokiem rozumowania, ale chciałbym go rozszerzyć, tak, bym mógł zgodzić się całkowicie. Otóż, do katolickiej tożsamości należy apostolstwo, które należy rozumieć nie tylko jako słowne głoszenie Ewangelii, ale i budowanie cywilizacji Nią przesiąkniętej... a więc to, co nazwaliśmy SMSowo ekspansją. Jednym słowem - róbmy jedno, a drugiego nie zaniedbujmy. Wiara w to, że na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, przykłady sukcesów organizacji katolickich, np. TFP (http://www.tfp.org/) - niech dodadzą nam ducha!
"moralność neostrady"
to bynajmniej nie oznacza, że zawsze jest miło. Np. ostatnio, w związku z tym, że w ożywiony sposób promuję książkę Agata. Anatomia manipulacji, dostałem parę maili od oburzonych adresatów. Czym są oburzeni? Że dostali maila, którego nie zamawiali... Spam, bulk mail, netykieta, to pojęcia którymi dziś wali się jak cepem, a dzieciom neostrady zastępują one moralność. Wysłanie maila jest niemoralne, niewychowane... Równocześnie, wejdźcie na jakiekolwiek forum dyskusyjne i doświadczcie ich słodyczy w dopier... każdemu, kto im się nie podoba.
Do tego dochodzi ta absurdalna ramota ściągana z Wikipedii (a więc prawda objawiona!) o tym, że ma się prawo do skończenia dyskusji, w której padnie paralela do hitleryzmu... Absurd... absurd... i irracjonalizm.
Popuśćmy wodze fantazji... Jan Karski, albo rtm Pilecki trafia do USA i chcąc zainteresować opinię publiczną Holokaustem, wysyła mailing. Co robią lemmingi (bo tak się ich nazywa, jak zdążyłem się zorientować)? Oskarżają go o spam - nieludzki, zbrodniczy proceder.
Wbrew pozorom... właśnie tak było. W USA długo nie wierzono w prawdziwość materiałów przewiezionych przez Karskiego!
edukejszen
to rzecz jasna współgra z naszą edukacją, która jest państwowa, podczas gdy rynek korepetycji rośnie i rośnie (wiem coś o tym - http://www.pogotowienaukowe.pl/). Polecam wytrawnym Czytelnikom kupno bieżącego numeru Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/) gdzie znajdą dwa artykuły na ten temat.
Jak by można je podsumować? Ano tak, że będzie gorzej.
panikopaczowa
słyszałem, że ministerka Kopaczowa zamierza przeciwdziałać nielegalnym aborcjom (m.in. ewidencjonując wszystkie ciąże). Cóż, po pierwsze ewidencjonowanie będzie z pewnością służyć do egzekwowania obowiązku szkolnego (żadne dziecię nie ukryje się przed państwową szkołą, bądź państwowym programem nauczania w szkole prywatnej) i wielu innych rzeczy... a nielegalne aborcje dziś mają często miejsce w najnormalniejszych szpitalach państwowych, gdzie księgowane są w statystyce jako poronienia.
Według jednej z położnych jednego z warszawskich szpitali (proszę nie nalegać na szczegóły) przez dwa tygodnie dokonują tylu aborcji, ile figuruje jako roczne żniwo kompromisu.
struktura na Pogadankach
nie samą ideą jednak człowiek żyje, dlatego polecam pomyśleć także o swoich pieniądzach. Na Pogadankach Inwestorskich wisi ciekawy artykuł o lokatach strukturyzowanych... temat - jak wnioskuję po lekturze dzisiejszego Parkietu - bardzo na czasie!
List od Prałata
zaczyna się tak:
Najdrożsi: niech Jezus błogosławi moje córki i moich synów! (...)
a całość przeczytać można tutaj: http://www.opusdei.pl/art.php?p=29398
myśl na dziś
Pokora Jezusa Chrystusa: w Betlejem, w Nazarecie, na Kalwarii... — Ale jeszcze większe upokorzenie i poniżenie mamy w Najświętszej Hostii, większe niż w stajence, niż w Nazarecie, niż na Krzyżu. Jak bardzo więc winienem kochać Mszę świętą („Naszą” Mszę, o Jezu...)
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 533

czwartek, 28 sierpnia 2008

[28 VIII 2008] czwartek, wspomnienie św. Augustyna

pan Zarzeczny

W Najwyższym Czasie! pisze sobie taki pan nazwiskiem Zarzeczny. Czasami mniej, czasami bardziej dowcipnie. Szkoda, że tak naprawdę z konserwatyzmem - poza wyśmiewaniem lewackich absurdów - wiele wspólnego chyba nie ma. Sądzę tak dlatego, że nie jeden już raz stał się dla mnie gorszycielem. Opowiadania, nawet jeśli rubaszne i śmieszne, o tym jak to kopulował za płotem jednostki z przechodzącymi dziewczynami, gdy odbywał służbę wojskową... po prostu gorszą. I nie wiem po co pana Zarzecznego trzymają w NCz!.

Konserwatyzm bez moralności, to dwulicowość... proszę przypomnieć sobie wczorajszą Ewangelię o grobach pobielanych. Z zewnątrz ładne - w środku kości, gnój i plugastwo. Pan Zarzeczny to chyba nawet grób niepobielany - sprawia wrażenie, jakby nie miał z tymi sprawami problemu...

co tam na KULu?

miałem napisać o tym znacznie wcześniej, ale nie zdążyłem. Otóż, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowano Dni Kultury Chrześcijańskiej, na których dyskutantami były takie gwiazdy pobożności i cnót heroicznych, jak Manuela Gretkowska, Jacek Żakowski i inni heretycy, tudzież schizmatycy.

W sytuacji, gdy chrześcijaństwo ze swoją kulturą (mowa tu o chrześcijaństwie par excellance, czyli katolicyzmie) leży od dekad zgnojone i obumiera... gdy kraj katolicki oznacza 7% katolików na populację... oni robią sobie jaja i pytają tych, których mają nawracać o to, jaki Kościół być powinien.

Po co? Chyba sam Rektor raczy nie wiedzieć... tacy na KUL mówię nie.

A w związku z powyższym polecić mogę tylko książkę Dietricha von Hildebrandta:



zajmujmy się polityką

wbrew pozorom, teraz jest najlepszy czas - w połowie kadencji - na to, by zajmować się polityką. Przejrzyjmy partie polityczne i ich programy w trakcie realizacji, skonfrontujmy teorię z praktyką. Zajmijmy się odpowiedzią na pytania: Jakiego państwa chcę? Jakie ma ono sprawować funkcje w których dziedzinach? Jak te cele zrealizować? Co odpowiada w pełni mojemu światopoglądowi?

Zostawianie tego typu rozważań na kampanię wyborczą... to głupota. Kampania jest czasem, w którym większość decyduje impulsywnie pod naciskiem reklamy, którą partie opłaciły z pieniędzy tej większości, co sobie zagwarantowały przebywając w Parlamencie... Tak, moi mili - kilkuset panów w garniturach umówiło się, że ustalą, żebyśmy płacili im za to, aby oni nas przekonali w kampanii, żebyśmy na nich głosowali po to, by oni nadali sobie jeszcze więcej prerogatyw, dzięki którym ochronią nas przed niebezpieczeństwami, które sami tworzą... I jeszcze umówili się, że innych partii wspierać nie można za bardzo (wielokrotność iluś tam średnich krajowych rocznie od jednej osoby), a i one pieniędzy z budżetu nie dostaną, tylko ich własne partie. Dobre, co?

Bagsik by takiego oscylatora nie wymyślił...

Poniżej dwa filmy - proszę obejrzeć uważnie, rozsiadłszy się wygodnie w fotelu.



myśl na dziś

Przepisuję z pewnego listu taki przykład tchórzostwa, którego nie należy naśladować: "Oczywiście, dziękuję Ojcu bardzo za pamięć o mnie, ponieważ potrzebuję wielu modlitw. Lecz byłbym wdzięczny, gdyby Ojciec modląc się do Pana, aby uczynił mnie apostołem, nie starał się Go prosić, żeby wymagał ode mnie poświęcenia mojej wolności''

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 11


środa, 4 czerwca 2008

[4 VI 2008] środa, trzeci post w ciągu dnia!

czysta procend normy

to już trzeci post w ciągu dnia! Pangruszka, choć spał parę godzin - cierpi na nadaktywność! Tak to już z nim jest, że gdy się nie wyśpi, to rzutki jest jak ta rzutka! Ale nic to. Ten post niestety musi być krótki, bo goni mnie pewna robótka na jutro, na architekturę. A nawet dwie robótki.
promołszyn
wiem, że się powtarzam, ale chciałbym zachęcić do skorzystania z promocji w gnyszkokiosku - http://maciejgnyszka.nexto.pl Otóż, kto zrobi zakupy na jakąkolwiek kwotę do godziny 24:00, ten weźmie udział w losowaniu pendrive'wów 1 GB. Z rzeczy godnych uwagi, jak zwykle:

niektóre gazety:
http://maciejgnyszka.nexto.pl/e-prasa_c1014.xml
książki o inwestowaniu:
http://maciejgnyszka.nexto.pl/e-ksiazki/ekonomia_i_biznes_c1027.xml
audiobooki dla dzieci (bajki do słuchania):
http://maciejgnyszka.nexto.pl/ksiazki_audio/dla_dzieci_i_mlodziezy_c1047.xml

parkiet.com
jak wiecie, jestem stałym pisarzem na forum Parkietu. Ostatnio obserwuję ożywione krucjaty antytuskowskie, co mnie dziwi, bo przed wyborami wszyscy krzyczeli, by wysiudać Kaczora. Powiem tak - wydaje mi się, że poziom krytyki (merytoryczny) wzrósł, co by mogło oznaczać, że jednak duch w narodzie nie ginie i ostatnie trzy lata prania mózgów - na zasadzie przekory - jednak czegoś ludzi nauczy. Zobaczymy przy wyborach do Eurosowietów.
Poniżej wątek na temat szumnego niegdyś raportu p. Pitery.
http://www.parkiet.com/forum/viewtopic.php?t=120957&sid=526fd53a918ee6fcec110a83f45516e7

pomysły, pomysły
rozmawiałem ostatnio z Siostrą swoją o tym, że nieraz przed snem wymyślę coś fajowego, nie mam siły zapisać, a jeszcze na dodatek nie poproszę Anioła Stróża o przypomnienie rano... i koniec. Suchy brandzel. Pomysł przepada. Oleksis mi jednak poradziła metodę szefa firmy Kler Meble - stawiać koło łóżka dyktafon i w razie czego coś nagrać. Genialne! Muszę obczaić, że tak się wyrażę, dyktafon w komórce!
A co do samych pomysłów, to tyle mi ostatnio ze zmęczenia wleciało do głowy, że po prostu ręce do roboty mnie swędzą i niecierpliwość do końca sesji bierze! Oj, będzie się działo!
Ale, ale... żeby pomysły realizować, piniendze mieć muszę. Więc bannera spod postów nie ruguję! A nuż kogoś ruszy sumienie. Hehehe...
dziękuję
już miałem dziękować za historyczną, najwyższą wpłatę na blogowe konto... a tu się okazało, że to tylko zwrot nadpłaconego podatku z fyskusa...! A pangruszka zdążył się już rozpromienić...
myśl na dziś
dziś nietypowa, ale dręczy mnie już od kilku dni, odkąd ją usłyszałem. Myślę, że i duchowy sens można z niej wyciągnąć. Choć... mogę się mylić. Myśl pochodzi z dziennika Marszałka Sejmu, Macieja Rataja, jest styczeń 1925 roku.
Opowiadał mi p. Skrzyński o wizycie, którą mu złożył przed kilku dniami Piłsudski. Odgrażał się Piłsudski, ze weźmie się do roboty politycznej i do następnego sejmu wprowadzi 300 swoich posłów, wystawiwszy do wyborów „program negatywny”. „Na czym polega ten program?” „Bić ku**y i złodziei!”. P. Skrzyński ręczył za autentyczność.
Józef Piłsudski O państwie i armii, Tom 2 W świetle iwspomnień i innych dokumentów, Warszawa, 1985, s. 130

czwartek, 29 maja 2008

[29 V 2008] środa, wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, dziewicy

komentarze, komentarze
bardzo mnie ucieszył ostatni wysyp komentarzy na blogu. Widać wśród nich zwyczajową polaryzację - są tacy, którzy rzeczywiście komentują - w oparciu o własną refleksję na temat tekstu, który przeczytali i zrozumieli (co prowadzi albo do przyznania racji autorowi, albo wytknięcia Mu błędu, rozumiejąc gdzie go popełnił). Inni - których także bardzo sobie cenię, to ci, którzy po prostu chcą wyrazić swoje pozytywne uczucia na temat bloga - ciężko takich nie lubić. Kolejna grupa - którą także cenię, ale już nieco mniej, bardziej się z niej ucieszam, niż traktuję poważnie, to ci, którzy wpadają na sekundę na bloga, przeczytali coś, lub i nic, ale mają do wypowiedzenia bardzo jasną opinię - że się ze mną nie zgadzają i koniec kropka. Głupi jestem i tyle. Ciężko dyskutować, gdy się nie dyskutuje.

drogo jest? Będzie drożej...
byłem ostatnio w spożywczaku na rogu Lwowskiej i Koszykowej, po materiały żywnościowe, żeby je wtrząchnąć z apetytem. Kupiłem to i owo i zdałem sobie sprawę z tego, że żywność jest horrenalnie droga. Oczywiście informuje o tym wskaźnik inflacji i narzekania pobratymców, ale jeśli tej drożyzny doświadczy się samemu - brzmi inaczej. Znacznie gorzej. Bynajmniej nie zamierzam z tego miejsca na panadonalda, który nie wie jak ma na nazwisko, a już mniej orientuje się w tym, co by tu robić, poza pleceniem koszałków-opałków. Nie - chciałem powiedzieć o dwóch sprawach. Unii Europejskiej i funduszach towarowych.
Ten pierwszy twór jest dziwnym tworem, który z jednej strony tworzy ideologię socjalistyczną, która stale ma na gębie slogan głodującej Afryki i Angeliny Jolie, która pojechała wykarmić wszystkie murzyńskie dzieci własną piersią (jedną i drugą). Z drugiej zaś nakłada cła na produkty z owej Afryki, a własnych rolników otacza kordonem socjalu i płaci im np. za nieprodukowanie żywności. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej - tylko głód w Afryce. Bo rolnik z Afryki ani nam sprzeda (bo z takimi cłami mu się to nie opłaca), ani od nas kupi (bo nasi produkują albo drogo, albo wcale). Nic, tylko umierać. Albo wsłuchiwać się w rezolucje dobrej UE, która zawsze przyśle statek z dziurawymi gumkami na siusiaka i mimo wszystko trochę kasy - żeby lokalny watażka kupił od ruskich karabiny na tysięczną wojnę. Nie wiem jaki jest powód tego stanu rzeczy - czy ci ludzie są na tyle głupi, by tego nie widzieć, czy też po prostu robią to ze złej woli.
Inna sprawa - fundusze towarowe. Jak wiadomo, towar, którego brakuje - drożeje. Popyt jest tak duży, że winduje cenę w kosmos. W sytuacji klęski suszy, gdy zboża jest mało - opłaca się inwestować właśnie w zboże. Ostatnio najpopularniejszym rynkiem na udane inwestycje był właśnie rynek towarów - soi, pszenicy, ryżu. Zyski z tego szły w dziesiątki procent w krótkim okresie (tym bardziej na rynku kontraktów na te towary). Efekt jest taki, że towary te są jeszcze droższe. Czy to źle? Jasne, że źle... ale wina nie spada jedynie na inwestorów. W idealnym układzie - rynek zareagowałby zwiększeniem produkcji, bądź wytwarzaniem alternatywnych produktów, bądź zmianą przyzwyczajeń konsumentów. W sytuacji, gdy rynek pętają ograniczenia urzędasów - nie ma towarów, jest bieda... i niejasne pytanie - kto za to odpowiada? Spekulanci... tak, spekulanci, przed którymi broni nas rząd. Hahaha...Nie oznacza to bynajmniej, że inwestowanie obecnie w towary spożywcze jest obojętne moralnie. Wydaje mi się, że nie - inwestor musi wziąć pod uwagę to, że przez socjalistów nie mamy do czynienia z rynkiem sensu stricto, przez co jego działalność wywinduje jedynie cenę, stwarzając wielu okazję do śmierci z głodu.
stop abortion, no distraction
widzę po komentarzu jednego z anonimów, że kwestia tego, że człowiek nie zaczyna się z chwilą wyjścia z łona matki, albo osiągnięcia 3. roku życia, ani tym bardziej po piętnastu dniach, pięciu sekundach i splunięciu przez lewe ramię od chwili zapłodnienia, że kwestia ta wciąż jest niejasna. Jako, że tę kwestię już raz dobitnie omówiłem (co spotkało się wówczas z pochlebną opinią Czytelników), postaram się w najbliższym czasie znaleźć tamtego mojego posta.
Żydzi wzięli się za palenie
słyszeliście, że w pewnym mieście Żydzi spalili ostatnio egzemplarze Nowego Testamentu? Nieee? Jak to możliwe? To poczytajcie. A kto powie, że Żydzi zachowali się co najmniej dziwnie - ten antysemita i mu ręki na ulicy podawać nie należy!
Teraz pytanie za stomilionów: cy by było gdyby:
a/ Żydzi spalili Koran,
b/ polscy studenci spalili Talmud.
Kto zna odpowiedź - ten antysemita!
prasa z Berlina
ostatnio na zajęciach dotyczących przedwojennego polskiego parlamentaryzmu, dr Kraczkowski mówił m.in. o polskiej prasie utrzymywanej z Berlina, która w międzywojniu lansowała opinie proniemieckie, starała się kompromitować polityków, którzy Niemcom się nie podobali, etc. Moje pytanie brzmi - co takiego się stało, że ludzie żyjący obecnie twierdzą, że historia się nie powtarza i samo postawienie hipotezy o możliwości zajścia takiej sytuacji obecnie, jest oszołomstwem? Odpowiedź brzmi krótko: Nic się nie zmieniło i taka sytuacja może mieć miejsce. Więcej wyobraźni, to jest dozwolone. Przewidywalność i inteligencja nie są równoznaczne z wyznawaniem teorii spiskowej i byciem wariatem.
kto się czego boi?
słusznie stwierdził mój Wspólnik, Maciek ostatnio, że gdy wyszła książczyna Grossa - tubylcza nasza starszyzna rozdzierała szaty nad tym, jak to Polacy nie chcą zmierzyć się z przeszłością, poznać "prawdy", a w ogóle są ksenofobami i antysemitami. Teraz sytuacja się odwróciła - teraz dotychczasowi oburzeni oburzają się de facto na to, co prezentowali kilka miesięcy temu. Książka o Wałęsie? Nie czytałem, ale potępiam. Kurczę, jesteśmy świadkami kolejnego grubego skandalu w ciągu ostatnich miesięcy... Sytuacji do cna śmiesznej i żenującej. Kto tu z czym nie umie się zmierzyć, Panie i Panowie policjanci świadomości społecznej?
Z innej beczki - po diabła nam komisja ds. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidowej? Przecież każde dziecko reżimu Kaczystów zna te okoliczności. Pani była oskarżona, weszli agenci CBA, potem pani poszła na siusiu i strzeliła sobie w głowę. Wolałbym komisję ds. morderstwa Krzysztofa Olewnika. W niej, niejaki Kalisz Ryszard wystąpiłby także w świetle jupiterów - jako oskarżony. I wtedy pewnie nie zabiegałby tak o transmisję z posiedzeń komisji.

seanse oburzenia
stwierdzam autorytatywnie i ostatecznie, że ulubionym zajęciem lumpenitneligentów spod znaku G... Wyborczego jest urządzanie seansów oburzenia, wzdrygnięcia moralnego, rozdarcia szat i potępiania... warchołów z Radomia? Nie, to nie ta bajka, ale jej istota - ta sama.
czego to nie oznacza?
Nie oznacza to bynajmniej, że tych ludzi nienawidzę. Proszę moich gromów źle nie odbierać. Ci, którzy mnie znają, mogą je sobie wyobrazić - i pewnie wiedzą, że nie znaczą tego, co można by domniemywać jedynie z ich zawartości semantycznej. Natomiast ci, których z rzeczywistości niewirtualnej nie znam - ci niech wiedzą, że panów owych i pań wcale nie nienawidzę, uważam jednak ich działania i szerzone idee za wysoce szkodliwe i ze względu na to, że szkody wyrządzają publicznie, publicznie muszę je gromić. Jeśli kiedyś jeszcze będę miał okazję spotkać panaadasia, to Mu powiem, żeby się nawrócił. Teraz mogę jedynie: zwalczać jego pomysły i przydupasów, oraz modlić się o jego zbawienie, a dla mnie o miłość dla niego.
win-win
wiele osób odwiedziło już moje minibiuro usług finansowych - http://maciejgnyszka.systempartnerski.pl Tym, którzy do pomysłu podchodzą z typową dla Polaków rezerwą, tłumaczę co następuje. Sytuacja ma charakter win-win. Klient dostaje za moim pośrednictwem usługę, której pożąda, po normalnej cenie. Ja - jako ten, który połączył go z usługodawcą - jestem przez usługodawcę wynagrodzony. Skąd więc moja prowizja? Ano od samego usługodawcy, który tym razem na Was zarobi mniej, ale ma nadzieję, że się do niego przywiążecie i inne usługi zamówicie bezpośrednio u niego. Jednym słowem - możecie zdecydować do kogo pójdzie część Waszej opłaty manipulacyjnej, wstępnej, czy innej, w zależności od produktu. Coś jak 1% podatku - płacicie tyle samo, ale część pieniędzy trafia tam, gdzie chcecie bardziej. Stąd też nie rozumiem tych, którzy niekiedy - być może z przekory, pytają mnie, od małego nazwanego już "pieniężnikiem" - czy ja na tym zarobię? Zarobię, zarobię. Ale to jest nieważne - ważne, że Wy nie stracicie. Ale na tym nie koniec - zawsze chętnie pomogę coś wybrać. Pomagać lubię, nic na to nie poradzę.
a już jutro...
uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa! W zeszłym roku święciliśmy kapliczkę Serca Jezusowego w naszej parafii. Za radą św. Józefa S. Pelczara - polecam każdemu rozwijanie nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ono takie dobre - i może wiele nauczyć.
myśl na dziś
Najświętsze Serce Jezusa, pałające miłością do nas - napełnij nas tą samą miłością do siebie.

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO