środa, 2 stycznia 2008

[2 I 2008] środa, św. św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu

co to się takiego stało?
moi mili! Tragedia! Tragedia pełną gębą! Od 25 grudnia nie mogłem nic napisać! Oto dlaczego - najpierw Święta, potem Dzień Spotkań (tj. 27 grudnia), potem wyjazd na południe (miejsce pobytu utrzymywane w tajemnicy), gdzie miałem okazję stać się mężem boleści i prawie wyzionąć ducha! Jutro wracam do domu, pojutrze Dzień Spotkań od rana do wieczora, a kolejnego dnia wyjeżdżam z powrotem do Munchenu. Z kim? Oczywiście z firmą ORLAND! Efekt więc będzie taki, że dopiero w niedzielę, 6 stycznia napiszę normalnego bloga. Będzie o czym pisać, więc ostrzcie ząbki, moi Kochani! Wiele mam Wam do wynagrodzenia - przede wszystkim tym, którzy dzielnie odwiedzali moje blogowisko i klikali, żebym sobie mógł kupić teraz małe Tyskie do internetu. Tak więc - wielka dziękówka, niech Wam Pan Bóg w Nowym Roku błogosławi, miejcie siły do czytania, bo za jakiś czas przecież musimy wygrać wybory, zdobyć władzę, obalić Unię Europejską, pogrzebać Agorę i wiele innych rzeczy! Czeka nas ciężki rok.

jak zostałem mężem boleści
czy pociliście się kiedyś tak, że zaparowały Wam okna? Ja miałem okazję ostatnio. Dobrze, że mi się blaszka miażdżycowa nie odkleiła, albo że się nie utopiłem w wannie, bo ponoć na urlopach przepracowani ludzie lubieją sobie albo na zawał albo na zawał serca zejść. Pangrzyzga jest jeszcze młody jak młody rydz i serce ma jak dzwon, ale coś go przewiało i mu się franca na zatoki rzuciła. Repertuar miałem bogaty - oprócz zaparowania szyb, także uczynienie z prześcieradła kopii Całunu Turyńskiego oraz przerobienie w godzinę kołdry na mokrą ścierkę. Do tego dochodzą albo majaki senne, albo rzeczywista wizja duszy czyśćcowej. Jazda po bandzie.

klykniem
halo, halo, tych którzy się pobyczyli przez Święta zapraszam do zrobienia mi prezentu noworocznego...! Jejejejeje!

myśl na dziś
Bóg nie chce inaczej udzielać się światu, jak tylko z ramion Maryi.
Stefan kard. Wyszyński

Brak komentarzy:

ciekawostki: