piątek, 11 stycznia 2008

[11 I 2008] piątek, czarny piątek - koniec czarnego tygodnia

antypolski incydent w Monachium
nie wiem, czy już media ogłosiły (Dziennik na pewno nie piśnie o tym słówka!), ale dziś po 19:00 w sklepie Tengelmanna na Olympia-Zentrum miał miejsce antypolski incydent! Oto pangruszka głodny jak piesek po katorżniczej pracy w PADOPLANIE (oj, będę miał co dzieciom opowiadać!), przyjechawszy metrem na swój kwadrat, czyli osiedle, zrobił zakupy u Tengelmanna! Mięsko kupił na kotlety, banany, frykasy, mydło i powidło, zapłacił sto milionów niebieską kartą z portfela ze skóry krokodyla, który dostał na urodziny od Oleńki, spakował tony zakupów do plecaka marki Jansport (tę samą markę lubił Bohumil Hrabal!), już się zabiera do wyjścia... aż tu nagle....! No właśnie, antypolski incydent! Otóż bramki przy drzwiach zapipczyły! Grzecznie wróciłem robiąc minę niewinnego ptaszka, podszedłem do kasy, wypakowałem fanty, które kupiłem, pan porównał z rachunem - zgadzało się. Do widzenia - pangruszka zmierza do drzwi... przekracza je... piiiiip! Bramki znów pipczą! Wracam wobec tego, wzywają trzeciego pracownika, z którym przeprowadzam eksperymenty - sam plecak nie piska. Ja przechodzę - piskam. Ja przechodzę bez komórki - nie piskam. Komórka przechodzi - nie piska. Pan macha już ręką, mówię do widzenia, wychodzę i... nie piskam! Bramki nie zapipczyły! Wychodząc, zauważyłem pana, który całej wielominutowej sytuacji z rozbawieniem przyglądał się przez okno. Głupie te bramki, co? Ano - głupie. Jutro idę do ambasady zgłosić mobbing, i niech Michnik nie mówi, że potrząsam szabelką!

arbeiten
swoją drogą - pracy mam ostatnio co niemiara! Zbliżają się oddania, w PADOPLANIE też sporo do roboty - a we wszystkim tym można wspaniale odnaleźć okazję do umartwień, wytrwałości, ofiarowania Panu Bogu najmniejszej i najnudniejszej pracy zrobionej jak najdoskonalej. W takich chwilach przychodzi mi na myśl św. Józef - o czym zresztą wczoraj pisałem.
Spróbujcie sprawdzić poprawnośc obliczeń na rachunkach A4 zgromadzonych w pękatym segregatorze. Jeden segregator przerabiany sprawnie i ofiarnie, to 6 godzin pracy. Cena po cenie, wymiar po wymiarze razy współczynnik, razy cena jednostkowa, razy to i razy tamto... Polecam każdemu!

Jureczek
polecałem już na łamach Niezależną Gazetę Polską. Szczególnie polecam tekst o opozycjonistach z Warmii, m.in. o Jureczku. Otóż, proszę sobie wyobrazić, że w opozycji antykomunistycznej było nieco więcej osób, niż panowie Michnik, Kuroń i Wałęsa! Szokujące, prawda? Polecam - poznać życiorysy ludzi, którzy z komuną walczyli bez zachęty, trwając w swojej postawie aż do dziś, za którą także i w półpeerelu przyszło im płacić wysoką cenę.

co to będzie z to giełdo, panie?
ciężko powiedzieć - albo wzrośnie, albo spadnie, albo trend boczny. Ważne jest to, by pamiętać, że korekta sięgać może nawet do 60% zniesienia fali wzrostowej (coraz bliżej nam do tego poziomu), a kupować należy wówczas, gdy wszyscy sprzedają. Sytuacja przybrała już postać beznadziei, nastroje są po prostu psie. Wyjścia mogą byc dwa - albo teraz zwalniamy, wchodząc w kilkukwartalną stagnację/trend spadkowy, albo szybko dolatujemy do piwnicy, z której się odbijamy (po czym również mamy dwa wyjścia). Tak, czy siak - sprzedać w dołku to głupota. Młodzi inwestorzy są w dobrej sytuacji - wkraczając w dorosłość najwyższe dochody z działalności dodatkowej (praca, olśniewająca kariera, miliony z reklam na blogu) są przed nimi - a więc i największe oszczędności regularnie lokowane w różne instrumenty także przed nimi! Jakkolwiek będzie - obecna sytuacja jest wymarzoną okazją do oderwania od ziemskich przywiązań, zaufania Bogu, przyjmowania przeciwności z radością, nadzieją i wdzięcznością (co do nadziei - kończę Spe salvi, ktoś jeszcze czytał?)! W tym miejscu, prócz przerobienia trzech segregatorów z rachunkami, proponuję także kupić akcje na górce i dojechać z nimi do dołka. Szybkie postępy na drodze do świętości gwarantowane!

myśl na dziś
Jednak w prawdziwie wielkich próbach, w których muszę definitywnie postanowić, że przedkładam prawdę nad dobrobyt, karierę, posiadanie, staje się niezbędna pewność prawdziwej, wielkiej nadziei, o której mówiliśmy. Również dlatego potrzebujemy świadków, męczenników, którzy oddali się bez reszty, aby przez nich było nam pokazane, jak dawać się dzień po dniu.
Benedykt XVI, Spe salvi, nr 39

Brak komentarzy:

ciekawostki: