środa, 18 czerwca 2008

[18 VI 2008] środa

Lewica bez Cenzury
już działa! http://www.1917.pl/

dni dzidziego policzone
dzidzi Agaty w najbliższych dniach pewnie zginie.
Bo nie było pieniędzy? Były.
Bo nie było pomocy? Była.
Bo było zagrożenie życia lub zdrowia? Nie było.

Bo był czyn zabroniony? Można dyskutować, czy dwoje nastolatków w tym wieku dokonuje czynu zabronionego.
Bo... mamusia tak chciała, a Wandzia jej pomogła. Tak, czy siak - dopiero później okaże się do jakiego piekła wprowadziły Agatę (zresztą obie panie ponoć znają to piekło z autopsji...)... i GazWyb o tym nie napisze.

15 komentarzy:

jasiek zło pisze...

bo nie widzę powodu, by zabicie kogoś, kto nie kocha, nie ma celów, nie czuje bólu tak jak ja i żyje w czyimś ciele było karane?

m pisze...

rozumiem że masz to w nosie czy żyjesz teraz czy nie i nie miałbyś pretensji jeżeli ktoś by Ci odebrał szansę przeżycia tylu wspaniałych chwil? Zapewne jest Ci wszystko jedno bo odszedłbyś w niebyt i nie miałbyś świadomości utraty pieknego zycia...? No i w sumie jaką mymy pewność że czyjeś życie będzie piekne? Tylu jest teraz zboczeńców i w ogóle...
Ja uważam że życie ma wartość w sobie... I że jest cudne... I że nie mi decydować o odbieraniu komuś szansy na coś tak wspaniałego. Nawet jeżeli ten ktoś _jeszcze_ nie czuje i nie może samodzielnie żyć poza moim ciałem.

Caroline pisze...

wszyscy bylismy takimi malymi ale nam sie jednak dane bylo narodzic. Dlaczego?

Do Jasiek Zlo: dziecko czuje bol, rusza sie, bije mu serce, ma plec- jest wiec osoba, czlowiekiem, ktoremu nalezy sie szacunek. Wedle Twojego rozumowania noworodki i niemowleta tez mozna zabijac poniewaz nie maja jeszcze celow.
Nie wiem kto moze sie zgodzic z takim stwierdzeniem.
ale z jednym masz racje plod nie czuje bolu tak jak Ty. Ponoc wedlug naukowcow czuje znacznie wiekszy bol niz my poniewaz jego ukald nerwowy jest bardzo bardzo czuly. Nawet utylitarianizm tutaj nie wygra, choc Twoja wypowiedz tchnie raczej hedonizmem.

Modlmy sie teraz za Agate zeby nie wyszla z tego jeszcze wieksza tragedia.

Anonimowy pisze...

Zgodnie z polskim prawem dokonano dziś aborcji ;) Nie udało się złamać polskiego prawa dla "pro-life'u" (naprawde bardziej pasuje hasło anty-life) i dziewczyna razem ze swoją matką podjęły swoją WŁASNĄ decyzję. Nie udało się rozbić rodziny (napisałeś, że "pro-life" starała się ją rozbić?) ani okupować każdego następnego szpitala. Twoja moralność nie jest moralnością publiczną. Kape? Jak wynika z poprzedniego postu jakieś 5-8% społeczeństwa to katolicy, więc moralność katolicka nie ma żadnego prawa być moralnością publiczną. Howgh!

Anonimowy pisze...

A to ciekawe.. u płodu układ nerwowy zaczyna się wytwarzać bodajże w 11-12 tygodniu. No to bez układu nerwowego raczej bólu nie da się odczuwać.
Początek życia jako takiego musi podlegać ocenie NAUKI a nie wiary. To, że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia jest tylko kwestią wiary tak więc nie można na nim opierać prawa dotyczącego pańśtwa (hłehłe) świeckiego.

Sara pisze...

Jak to się stało, że ludzie zapomnieli, że współżyjąc MUSZĄ liczyć się z możliwością poczęcia dziecka? Że z TEGO się biorą dzieci? Kiedy ktoś nam wmówił, że odpowiedzialnością jest usuwanie dziecka, gdy jeszcze komuś się nie chce (tudzież nie ma pieniędzy, nie ma możliwości, nie ma mieszkania, nie ma bla bla bla)?
Smutny dzień.

miss pisze...

"bo nie widzę powodu, by zabice kogos, kto (...) nie ma celów (...) było karane"

wiesz ilu ludzi dorosłych nie ma w życiu celu?? ich też byś pozabijał

"Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić." Ronald Reagan

KJ ze Sz. pisze...

W kwestii: [cytat] (i w obliczu wielu innych komentarzy)

„A to ciekawe.. u płodu układ nerwowy zaczyna się wytwarzać bodajże w 11-12 tygodniu. No to bez układu nerwowego raczej bólu nie da się odczuwać.
Początek życia jako takiego musi podlegać ocenie NAUKI a nie wiary. To, że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia jest tylko kwestią wiary tak więc nie można na nim opierać prawa dotyczącego pańśtwa (hłehłe) świeckiego.”

Odpowiem:
Dobrze, zgódźmy się z tym, że nie można decydować o tym, kiedy zaczyna się życie na podstawie religii i na podstawie religii formułować prawa. Niech i tak będzie. Pytam się zatem – czy nauka może wskazać organ, który musi się wykształcić, aby uroczyście stwierdzić – „oto Człowiek”? Czy jest jakaś graniczna liczba komórek, poniżej której jest jedynie kandydat na człowieka? Zauważmy zatem, że nie możemy kategorycznie stwierdzić, że to tam pływające sobie gdzie trzeba niewiadomo co Człowiekiem nie jest. Wprawdzie wiele rzeczy wskazuje na to, że BYĆ MOŻE jeszcze nim nie jest, ale pewności nie mamy. A teraz zastanówmy się, o jakie wartości toczy się walka.

Są w życiu błędy powodujące trochę złych skutków, i błędy powodujące dużo złych skutków. Tak je sobie podzielmy. Jeżeli w poniedziałek rano z niewyspania pomyli się pani na straganie, to naważy za mało ziemniaków. Jeżeli pomyli się pilot Boeinga, lekarz, czy konstruktor, coś się zderzy, zawali i w konsekwencji zginą ludzie. (jeżeli pomyli się architekt to co najwyżej coś będzie brzydkie :) Są więc sytuacje, w których pomyłka – powtórzę za Januszem Panasewiczem – „kosztuje zbyt drogo”.

Jeżeli „nauka” błędnie wyznaczy wyżej wspomnianą granicę – np. nie dla te-zero równego zero, tylko dla te-jeden równe 12 tygodni – to istotnie – mielibyśmy w paru miejscach na świecie do czynienia z Holokaustem XXI wieku.

Granica 12 tygodni jest natomiast kwestią estetyki zabijania. Film zamieszczony w którymś z poprzednich postów pokazujący martwe rączki i nóżki daje efekt, ale jestem zdania, że nie ma różnicy czy będą to martwe rączki z małymi paluszkami, czy parę martwych komórek. To jak strzał w serce lub niecelne wielokrotne dźgnięcie nożem. Tu cicho i kulturalnie, tam wszystko upaprane we krwi i przykry widok, ale różnicy nie ma żadnej.

Ukłony
KJ ze Sz.

jasiek zło pisze...

m - nie mam w nosie. co najprawdopodobniej różni mnie od płodu. płód najprawdopodobniej nie wie, że można na nim dokonać aborcji. nie może się jej więc bać.

i nie uważam życia za wartość samą w sobie w odróżnieniu od Ciebie.

caroline - niemowlęta zazwyczaj nie żyją w drugim człowieku, korzystając bezpośrednio z produktów przemian materii. jeśli zabijesz niemowlaka, do wykluczona jest jedna motywacja - chęć kontrolowania swojego ciała w tym sensie. a taka motywacja usprawiedliwia w moich oczach kobietę.

i napisałem - nie czuje bolu tak jak ja. może czuć ból, choć o to ludzie się spierają akurat. ale najprawdopodobniej nie wie, co to jest. może nawet nie wie, że to odczuwa. prawdopodobnie nie ma pojęcia, że czeka go śmierć też. i w odróżnieniu od matki, nie może jej jeszcze pokochać, bo jedyne co zna zakładając, że w ogóle jest świadomy do 3 miesiąca życia), to macice. a nie matkę. a ludzie, sprzeciwiający się aborcji na życzenie gotowi są popierać stosowanie przemocy w celu powstrzymania matki.

więc gdybym miał wybierać między dzieckiem w brzuchu mojej kobiety, a decyzją mojej kobiety, to wybór wydaje mi się dość oczywisty.

Maciej Gnyszka pisze...

dziękuję komentatorom, że nie muszę odpowiadać na te banialuki. Powiem tylko tyle - "nauka" już raz wartościowała życie - zarówno w ZSRR jak i III Rzeszy. Dzięki.
Inną sprawą jest taka -kto mówi o rozbijaniu rodziny? Czy Kol. Anonim może wyjaśnić o co chodzi konkretnie, poza hasłem? Ja szczegóły znam i wiem, że Kol. racji nie ma, ale co tam - proszę się pokusić o uzasadnienie.

Zgadza się, że katolików jest w Polsce koło 10%, miałem o tym napisać posta, skąd Kol. Anonim wiedział/wiedziała?

Anonimowy pisze...

Panie Gnyszka. Pan mi powie. W III Rzeszy i ZSRR aborcja (jeżeli była legalna - w ZSRR przez długi czas nie) to była często OBOWIĄZKOWA i dotyczyła planów eugenicznych. Jeżeli ktoś zachowuje się w sposób totalitarny to właśnie ludzie nie pozostawiający nikomu wyboru. Przypominam, że np. św. Tomasz z Akwinu przyzwalał na aborcje do 40 dnia (u mężczyzn, u kobiet dusza wchodziła w płód w 80 dniu). Mi nie chodzi o wartościowanie życia. Ja się nie zgadzam, że komórka jajowa+plemnik=natchiony życiem przez Boga organizm. Kape?
Jeżeli tak pan nauce nie ufasz to:
a) przy następnej grypie jak najdalej od lekarzy! Aha.. Biblia gdzieś w księdze Rodzaju zakazuje przetłaczania krwi. Nauki się pan nie słuchaj, Biblii się pan słuchaj - jak sam pan wiesz kto. ;)
b) Ok. Pozostawiamy sprawę dla moralności obywateli. Tak więc nie katolickiej moralności, która jest w mniejszości. Czy w ogóle istnieje jakaś moralność mogąca stanowić prawo w państwie świeckim?

PS. A ja panu nie wierze co do pańskich informacji. Dziewczyna zrobiła to do czego miała prawo wbrew chęci naszych katolickich fundamentalistów. Gazeta Wyborcza miała średni interes w kręceniu tej sprawy w przeciwieństwie do "pro-life", który "chronił życie".

mamazo pisze...

"niemowlęta zazwyczaj nie żyją w drugim człowieku"
Doprecyzujmy: niemowlę to dziecko, które skończyło miesiąc życia poza łonem mamy. Wcześniej to noworodek. Czy noworodki można zabijać, a dopiero okres niemowlęctwa daje jakie takie bezpieczeństwo?
po pierwsze jasiek zlo - ile masz dzieci? widziałeś badanie USG płodu? USG zwykłe, a tym bardziej 3D/4D? Doświadczyłeś cudu narodzin?
Z tego co piszesz człowiek staje się w momencie narodzin. Bardzo piękna idea. 5 maja godz. 16.40 zlepek komórek, a 16.43 człowiek.
Tak sobie pomyslałam, że nie wiem czy wiesz, ale dziecko byłoby zdolne przeżyć samodzielnie, gdyby urodziło się miesiąc wcześniej. A gdyby mu intensywnie pomóc przeżyłoby urodzone w 27 tygodniu ciąży (ciąża u ludzi trwa średnio 40 tygodni). A skoro urodzone 3 miesiące przed czasem, będzie miało 3 miesiące po tej stronie brzucha w dniu planowanego porodu i zyska wtedy świadomość, to nie wiem dlaczego sądzisz, że życie przez 3 miesiące (często dłużej) w inkubatorze z całą masą specjalistycznej aparatury, okupione cierpieniem związanym z licznymi interwencjami medycznymi, jest bardziej stymulujące dla rozwoju i pomaga w osiągnięciu świadomości bardziej niż spokojny rozwój w idealnym środowisku jakim jest macica? Tylko mi tu nie pisz, że nie trzeba ratować dzieci urodzonych w 27 t.c., bo jak sam zauważasz są to już ludzie. Chociaż właściwe to nie wiem, bo są to noworodki, a o tych się nie wypowiadałeś. Właściwie, to najczęściej mówi się o nich wcześniaki, a to już jakaś zupełnie dziwna kategoria.
A co do stwierdzenia, że płód nie może bać się aborcji, to obejrzyj sobie film "Niemy krzyk".
Wiecie, ciekawa jestem czy kiedyś aborcja zostanie nagrana (a może już jest) w technice USG 3D/4D? Jeśli zostanie lub jest nagrana, to jestem niemalże pewna, że nie zostanie pokazana publicznie.
Ale osobom majacym nieco wyobraźni i wiedzy na temat przebiegu aborcji, proponuję zobaczyć filmiki USG 3D/4D na youtube.com i pomyśleć co by zobaczyli, gdyby to był film z abrcji.

Anonimowy pisze...

Pamiętaj: Prawo do aborcji jest bez znaczenia bez praw kobiet do pełnej wiedzy o konsekwencji ich wyborów.

jasiek zło pisze...

mamzo - nie napisałem, że człowiek staje się człowiekiem po narodzinach. nie wiem, kiedy człowiek staje sie człowiekiem. wiem, że człowiek lub to, czym jest płód, może przebywać w drugim człowieku jako płód. i potrafiłbym w takiej sytuacji zaakceptować, że nosiciel płodu usuwa go ze swojego ciała, także siłą i z pomocą czyjąś. niezależnie od tego, czy płód jest, czy nie jest człowiekiem. i niezależnie do tego, czy płód zginie, czy nie, przez to.

nie mogę rodzić dzieci, jestem mężczyzną. nigdy więc nie dowiem się, co to znaczy poród.

i w sumie, po zastanowieniu ani nie wiem, czy płód się boi, ani nie dbam zbytnio o to.

Anonimowy pisze...

chciałabym dać Panu Jaśkowi Zło powód do przemyśleń.

Zaznaczam - to nie jest argument, tylko coś, co może wywołać pewne emocje.

Mimo że nie jestem kobietą zakochaną w bobaskach i nie znajduję w sobie nawet odrobiny instytnktu macierzyńskiego, poczułam się bardzo poruszona, kiedy pewna kobieta w jakiejś tam telewizyjnej debacie powiedziała, że bardzo ją boli, kiedy ktoś w ogóle podważa status płodu. Ona swój "płód" kochała z całego serca, ponieważ był on po prostu jej dzieckiem. Czuje się osobiście dotknięta tym, że społeczeństwo odnosi się do "płodów" warunkowo. Nie życzy sobie, żeby to było przedmiotem dyskusji, podobnie jak oburzałoby ją odmawianie człowieczeństwa albo obojętność wobec człowieczeństwa jej dorosłych najbliższych.
Oczywiście, takie słowa mogą wywoływać totalną obojętność. Muszę jednak przyznać, że próbuję się wczuć w jej sytuację. Załóżmy, że jestem w ciąży, dochodzi do mnie, że jestem mamą i nagle czytam, że Pana Jaśka Zło nie obchodzi, czy noszę w sobie człowieka, czy tylko zbitek komórek. Straszne! Straszne! Straszne!

Moja osobista prośba: jeśli kiedyś się spotkamy i będę w ciąży, proszę, żeby Pan Jasiek Zło uznał moje dziecko tak, jakby to był mój mąż, mama, tata, czy ktoś ludzki na pierwszy rzut oka, inaczej poczuję się skrzywdzona. Wolałabym mieć jednak jako kobieta wyższy status, niż tylko posiadaczka brzucha ze zbitkiem komórek. Nawet jeśli mi to skomplikuje życie.

pozdrawiam,
Justyna

ciekawostki: