sobota, 17 listopada 2007

[17 XI 2007] sobota, a św. Elżbieta Węgierska spogląda zza chmurki

br... nora
niektórzy znają moją skłonność do emocjonowania się subtelnościami językowymi, ale moi niemieccy pobratymcy poznają tę skłonność ostatnio bardzo intensywnie! Na ten przykład Nora ostatnio była bardzo szczęśliwa, gdy dowiedziała się co jej imię oznacza po polsku (na osłodę dodałem że może chodzić o norkę królika, a to takie fajne zwierzątko), a z Ines rozważałem czy lepiej jest mieć coś w d***ie, czy gdy to mi mija d***ę.
Zresztą, umówmy się - jak można nie parsknąć śmiechem, gdy ktoś ma na imię Alf? Podobno była swego czasu moda na Alfów w tym smutnym kraju.

brr... aroganci
jedna z naszych koleżanek zerwała z bojfrendem - po dwóch latach wspólnego mieszkalnictwa, owa 22-letnia dama o wyglądzie szóstoklasistki, uznała iż miłość jej życia jest fleją, bo nie chodzi po zakupy i nie odkurza barłogu (nie pytałem czy spuszcza po sobie wodę, postanowiłem nie testować swojego naturalistycznego poczucia humeru w tej sytuancji). No, i Schluss, jak to mawiają ci zza Odry, szlus - po naszemu.
Skutki? Nasza koleżanka osiągała dziś wyżyny arogancji i traktowania chłopaków per noga... pod gniewną maską kuliła się natomiast mała, zraniona i zagubiona dziewczynka, która chciała by ją ktoś bezinteresownie pokochał i utulił... i traktował jak damę.

brrr... antysemici
no, i macie! GazWyb odkryła po raz dwudziesty w tym roku, że Polacy to antysemici i zaściankowi katolicy. Poziom redaktorstwa zatrudnionego w GazWybie wszyscy raczej znają, ale chłopaki wespół z dziewczynami przeginają pałę na całego - toż Trybuna wstydziłaby się takiej ciemnoty puścić!
Artykuł (tak Onetu, jak i GazWyb) relacjonuje wyniki sondy, przeprowadzonej na zlecenie wspomnianego już świerszczyka. Sondaż telefoniczny, próba 500 osób (szkoda, że nie podali w których godzinach dzwonili, bo to też ważne, ale mniejsza o metodologię - była teza, jest badanie pod artykuł, więc każdy się cieszy). Pytanie brzmiało: Kogo Twoim zdaniem Polacy zgodziliby się mieć za szefa? Jak brzmi redakcyjny komentarz nt. odpowiedzi ankietowanych: I natychmiast wylało się morze nienawiści. Hahahaha, kurde, to już mam dowcipas na bloga! Dobre, co? Zróbmy eksperyment myślowy.
Jestem emerytem, który właśnie uciera marchewkę i moczy suchą bagietkę w mleku na obiad, do którego o 12:00 dzwoni ankieter i pyta kogo by Polacy nie chcieli mieć za szefa? To mówię mu, myśląc o tym, że przypala mi się marchiewka, że Niemca, pedała i w ogóle jakichś innych to by nie chcieli. Do widzenia.
Nie wylało się więc żadne morze nienawiści, redaktorzyno w krawacie z promocji w Arkadii, gdzie chadzasz co niedzielę do Empiku z partnerką na kawę, tylko wylało się morze społecznego wyobrażenia o Polakach. A to, jak wie byle studencina z Karowej, tj. Instytutu Socjologii - co najmniej specyficzne. Jeśli spytać szarego Polaka jak się wiedzie w kraju - powie, że beznadziejnie, natomiast jak tam w rodzinie - a całkiem nieźle, ten pracę dostał, tamten kolejne dziecko już wydziergał... A Polacy jacy są? A głupi, a beznadziejny naród. Jak ze znajomymi? No, akurat o znajomych, to nic złego nie mogę powiedzieć, bardzo mądrzy, fajni i w ogóle.
Dlaczego - pytam - dlaczego po raz kolejny Gazecidło Wyborcze robi ze mnie głupszego niż jestem! Do jasnej cholery, to nie jest żaden chochlik drukarski, ani nic - to po prostu propaganda. Jak można komentując takie badania napisać, cytuję: Dużo gorzej miałby natomiast człowiek, który przeszedł leczenie psychiatryczne - aż 93 procent ankietowanych nie chciałoby mieć za szefa. Szlag mnie zaraz trafi. Miglancu ty jeden, z oprawkami na 2 centymetry z czarnego plastiku jak Morozowski, skumaj ty, że to nie 93 ankietowanych nie chciałoby mieć za szefa kogoś po Tworkach, tylko 93% ankietowanych uważa, że Polacy nie chcieliby mieć takiego szefa. Każdy, kto miał jakąkolwiek styczność z metodami sondażowymi, zwija się w rulon ze śmiechu.
Natomiast ja, pangruszka, prosty student, dowiedziałem się i jestem oburzony, że Polacy to tacy antysemici i homofobowie. Dobrze, że wstąpiliśmy do UE - światli eurokraci obronią nas przed tym motłochem...
Wspomniane artykulidło: http://wiadomosci.onet.pl/1642334,11,item.html

równe traktowanie
idziemy dziś z Danielem, mijając turecki bank. Napisy po turecku, ni w ząb nie kumamy o co chodzi. Daniel się oburza, że nie zostałby w tym banku obsłużony, bo nie zna tureckiego, domniemuje, że taka praktyka może być niezgodna z prawem. Mówię, że to chyba normalne, że Turcy rozmawiają ze sobą po turecku i jeśli robią w Niemczech bank dla swoich, to nie gadają po innemu, tylko właśnie po swojemu. Podaję przykład dydaktyczny - ej, Daniel, przecież to tak samo, gdy chcę zrobić u mnie w domu, albo lokalu do którego mam prawo własności, dajmy na to kawiarnię dla blondynów. Przecież mogę. Daniel oburzony - Nie możesz, przecież tu jest UE, mamy prawodawstwo zgodnie z którym wszyscy muszą być równo traktowani...!
Od przyjaciół i socjalistów - broń nas Boże, z nieprzyjaciółmi sami damy sobie radę!

jutro niedziela!
jutro niedziela! Cieszę się jak małe dziecko! I choć wstaję bardzo rano, by zdążyć na Mszę Świętą do Damensstiftungskirche, to zawsze jestem przeszczęśliwy! Można powiedzieć, że już od poniedziałku czekam jak na szpilkach na niedzielę.

senne tęsknoty...
wczoraj nie mogłem zasnąć, bo w Bierstuebe zrobili imprezę i testowali możliwości kolumn... Wobec tego, po wejściu w stan alfa, tzn. takiej trochę zmęczeniowo-sennej maligny, zacząłem sobie tęsknic... za jednostką! Za Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia im. Józefa Bema w Toruniu przy ulicy Sobieskiego... Przypominały mi się garaże z czołgami i haubicami, uliczki jednostki, po których wybijając kilometry, maszerowaliśmy, przypomniał mi się kiosk - ostoja kultury, do którego się wymykałem, gdy tylko miałem okazję, widziałem też oczyma prawie śpiącej duszy odwiedziny niedzielne, przypatrywałem się murkowi z metalowymi literami przy wjeździe... marzyłem też o kolejce na stołówkę, o poligonie i poligonowej czytelni...
Oleńka dziś powiedziała, żebym nie przesadzał, bo wcale tak cudownie nie było. No, cóż - jeśli za ileś tam lat, będę półlegendarnym żołnierzem wyklętym, który swoją haubicą 2S1 Goździk przemierza bezdroża Polski podbitej przez Zjednoczone Europejskie Emiraty Arabskie, wówczas na postoju, moi żołnierze będą sobie szeptać: oooo, kapral Gnyszka, to bardzo sentymentalny człowiek. Ponoć w cywilu bloga pisał!

myśl na dziś
Prowadzic życie czyste - odważnie! - każdy zgodnie ze swoim stanem: ze względu na wielką Miłośc należy umiec powiedziec "nie".
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 413

2 komentarze:

siusiak pisze...

ZEEA — uśmiałem się :D Choć to właściwie smutne, bo prawdopodobne.

Maciej Gnyszka pisze...

:) To lepiej idź do wojska, będziesz u mnie w Goździku celowniczym. Damy im łupnia! ;)

ciekawostki: