niedziela, 11 listopada 2007

[11 XI 2007] XXXII niedziela zwykła - niezwykłe Święto Niepodległości

Polska
czytałem ostatnio wyborny wykład prof. Nowaka z UJ (jeden z założycieli krakowskich Arcanów - http://www.arcana.pl/glowna.html) pt. Sens wspólnoty (wrzuciłem go na www.chomikuj.pl/gnyszka/sens+wspolnoty.doc). Wykład ze wszech miar wspaniały, uświadamia dlaczego rzeczywiście nie jesteśmy żadnym brzydkim kaczątkiem Europy, uświadamia wielkość tego, co zwykło nazywać się polskością... jeden z tych tekstów, po których człowiek odkrywa coś zupełnie nowego w sobie i swoim życiu! Jestem Polakiem, to znaaaacznie więcej, niż wywieszenie flagi 11 listopada, głosowanie co 4 lata pod dyktando sondaży i chełpienie się płaceniem podatków, jako nowym patriotyzmem...



wieczór i poranek
wczoraj wieczorem się trochę pobalowało przed komputerkiem, a pobalowało się głównie z chęci dalszego reserczu na temat Lecha Wałęsy i tego, co tak naprawdę do powiedzenia mają środowiska tzw. oszołomów, którzy patrzą na Lecha inaczej, niż oficjalna hagiografia patrzeć nakazuje. W tym celu wynalazłem w internecie film Grzegorza Brauna Plusy dodatnie. Plusy ujemne który stara się zagadnienie przybliżyć poprzez wywiady z kolegami Wałęsy z pracy w Stoczni, Wolnych Związków Zawodowych i później Solidarności oraz samym Wałęsą. Obraz jaki się z tego wyłania... cóż, nie jest pocieszający dla tych, którzy dali się ukołysać mitologiom pookrągłostołowym. Całego filmu wrzucić tu nie mogę, bo na youtube.com jest podzielony na parę części, ale polecam jego obejrzenie w innym serwisie - trwa tylko 47 minut (http://www.informacje.int.pl/plusy-dodatnie-plusy-ujemne.html). Sam zamieszczam jedynie kawalątek z końca filmu, właśnie wywiad z Wałęsą... proszę się przyjrzeć.



Katyń 1940. Pamiętamy
no i wstałem sobie dzisiaj, nieżywy nieco, bo jako się rzekło - wczoraj zabalowałem nad najnowszą historią Polski (dzisiaj to słowo nie jest dżezi, mówi się chyba per ten kraj). Rano zatem oko musiałem mechanicznie rozmrurzać, najpierw jedno, potem drugie, następnie ofiarowałem dzień Panu Bogu, rozruch poranny wg planu dnia poczyniłem, pod prysznic, śniadanko, hopla, hopla, chlastu-chlastu, i ogarnął mnie Duch. Duch mnie ogarnął patriotyzmu! Pomyślałem, że skoro wczoraj w Die Welt widziałem artykuł nt. Katynia (w Niemczech właśnie wychodzi na ten temat książka), dobrze byłoby napuściź i Bernda, żeby w Muenchner Merkur, gazecie w której pracuje, też naskrobał ogromny esej o Katyniu! Lobbing? Jasne, że lobbing! Dochnal się nie umywa (zresztą w więzieniu kąpiel wypada chyba 2 razy w tygodniu...)! Poszukałem zatem stron nt. Katynia po niemiecku. Szukałem, lecz nie znalazłem. Czy ktoś kto to czyta zna może jakąś niemieckojęzyczną stronę na w/w temat?
Szukając, trafiłem na http://www.pamietamkatyn1940.pl/ - stronę akcji, do której i ja się dołączyłem, kupując Gazetę Polską z repliką guzika wojskowego z 1939, którą noszę teraz w klapie marynarki. Równocześnie, przeglądając materiały nt. Katynia, pangrzyzga doznał wzruszenia...

Msza Święta w Damensstiftungskirche
Msza Wszechczasów w Damensstiftungskirche, jak co niedzielę. Dziś rekordowa frekwencja w kościele - wszystkie ławki zajęte maksymalnie, kruchta też pełna, nie wiem z jakiego powodu. Nie o frekwencji chcę jednak pisać, tylko o Mszy samej, która nie przestaje ujawniać przede mną swych tajemnic, głębi i piękna tekstów oraz gestów liturgicznych...
Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszę ani nie okażę się ekshibicjonistą, jeśli powiem, że Msza Święta, Missa Tridentina, przenika panagrzyzgie do samego szpiku, do tego stopnia, że dziś płakał ów grzyzga podczas Kyrie i Glorii, które cudownie ciągnęły się wg neum rozpisanych na pięciolinii w mszaliku, które wydawało się, że trwały godzinami - najpierw wyznanie win i prośba o przebaczenie, a jako błaganie, rozdzierające, uniżone i lamentujące... jak można nie płakać, pamiętając i żałując za własne grzechy i prosząc o miłosierdzie, tego Który jest Miłością?! Później zaś Gloria - radosne śpiewanie Panu Bogu chwały na przemian z kantorem, z pietyzmem każde słowo, nuta, Rex coelestis... wówczas płakałem zarówno z wdzięczności Bogu za Jego wielkość, łaskę i piękno, ale i na wspomnienie właśnie 40 000 ofiar NKWD. Pomyślałem, że oni wiedzieli że nie będą już mieli okazji jeszcze raz, ze swoimi rodzinami, pięknymi żonami, rumianymi dziećmi czepiającymi się kolan, zaśpiewać w kościele, że Pan Jezus to Rex coelestis...

Msza Trydencka raz jeszcze
dla tych, którzy są ciekawi czego derywatem jest Novus Ordo, czyli zreformowany w latach 60. rytuał Mszy Świętej, zapraszam do obejrzenia archiwalnego filmu poniżej.



filmowo
zrobiło się nam filmowo, prawda?

dowcipas antisozialistisch na dziś
jest już po wojnie, jeden baca chce zapisać się do PZPR. Przychodzi do odpowiedniego urzędu i zgłasza się.
- Czy należeliście baco przed wojną do jakiejś burżuazyjnej partii?
- Nie należałem.
- Czy nie należycie do jakiejś tajnej, antysocjalistycznej organizacji?
- Nie należę.
- A czy w czasie wojny - nie należeliście przypadkiem do jakiejś faszystowskiej bandy?
- Nie - ta będzie pirso.

----------------------
Hahahahaha! Dobre, co? Uśmiałem się do łez, ach, chyba jednak niezły ze mnie figlarz-miglarz!

myśl na dziś
Mówisz, że Msza jest za długa, a ja dodaję: Bo twoja miłość jest za krótka.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 529

2 komentarze:

siusiak pisze...

Nie mówiłem Ci wcześniej o Plusach? Na google video są w całości...

Maciej Gnyszka pisze...

Wiem, że są, ale nie ma na Google Video kodu HTML, żeby wstawic na stronę tak jak na youtube. A ja tu mogę załadowac tylko 100MB z komputera.
O Plusach nie mówiłeś, ale o filmie słyszałem już wcześniej - dopiero wczora obejrzałem :)

ciekawostki: