poniedziałek, 12 listopada 2007

[12 XI 2007] poniedziałek - abarot do rabotu, a św. Jozafat patrzy

włosów cięcie
pangrzyzga powiedział dziś Dość! Ale, ale, hopla, hopla, czemu powiedział owo jakże donośne Dość!? Ano, postanowił zerwać z imidżem jaskiniowca, imidżem burzy na głowie i pójść do fryzjera. Poszedłem przed zakupami, bo wcześniej dziś do zagrody z wydziału zjechałem, zapisałem się, potem do domu na obiad i na cięcie. Śmieszna sprawa - strzygł mię jegomość o wyglądzie statystycznego homoseksualisty, który uprzejmie podał mi Różaniec, który wypadł z mojej kieszeni. Ów jegomość miły, gdy pokazałem mu jak mam być ostrzyżony (zdjęcie z dowodu), powiedział, że spoko, obetnie mnie ładniej, będzie super, lepiej niż na zdjęciówce. Bałem się, moi mili, oj bałem. Ale jakoś poszło, wystarczyło odpowiedzieć w trakcie strzyżenia na pytanie jak mi się podoba, że może być. Może być, a nie "super"? No, bez przesady - w porządku. Wówczas przemiły jegomość chyba już zrezygnował ze zrobienia ze mnie metroseksualnego bożyszcza podstarzałych przyjaciół chłopców i krótko mówiąc - po prostu opitolił mnie na krótko. O to chodziło, z przyjemnością zapłaciłem 12 ojro (choć wydawało mi się, że zapłacę tylko 5 ojro)... Wiem dlaczego 12 ojro! Bo ten smalec co to nim mi włosy wysmarował, to chyba już styling był, więc miałem cięcie+styling. Tak mnie wylansował i wystylował, że muszę dziś głowę myć... Wieśniak z Polski, ty panigruszko, ćwoku wsiowy!

adversus haereses
potem przeszedłem się na dynamiczny spacer połączony z Koronką do Miłosierdzia Bożego i Różańcem (proszę się cieszyć - dziś tajemnice radosne!), tj. umacnianie obronności Państwa wraz z modlitwą. Powrót do domu, szybki i zachwycający przegląd ptactwa w sadzawce w Olympia Parku i podwieczorek w hacjendzie, a na 18:00 hajda na Mszę Świętą do Sankt Michaela. Właśnie co do Mszy - niestety doznałem zgorszenia... Nie dość, że Kapłan nie jest należycie ubrany, pomija elementy stałe Mszy, to jeszcze dziś raczył wygłosić zasmucające, chyba nie w pełni ortodoksyjne kazanie... Nie będę tutaj propagował błędu, bo nie chcę siać zgorszenia (a mówi o tym dzisiejsza Ewangelia), ale do tematu kiedyś wrócę w formie abstrakcyjnej.

Stabat Mater Dolorosa
czytam ostatnio Katechezę o Mszy Świętej ks. Tomasza A. Dawidowskiego FSSP (http://faq.tridentina.net/Katecheza.pdf), tzn. od wczoraj czytam. Autor raczył napisać tam, takie zdanie rozważając Mszę Świętą jako uobecnienie Ofiary na Krzyżu:
To ta sama ofiara, różna jedynie w sposobie ofiarowania i w tym, że na krzyżu była ofiarą tylko Chrystusa - Głowy ludzkości i złożoną w jej imieniu (może przy współudziale Maryi, złączonej z Nim więzami natury i łaski, i reprezentującej przyszły Kościół).
Co z tego wynika? Ano, pomyślał sobie pangruszka w metrze, że rzeczywiście, Maryja jako Współodkupicielka, Maryja jako prefiguracja Kościoła (co najlepiej widać w tych językach, gdzie Kościół jest rodzaju żeńskiego)... jeśli była rzeczywiście Mater Dolorosa, tak jak podaje to Tradycja, jak relacjonują wizje Katarzyny Emmerich, to wzruszenie, czy płacz na Mszy Świętej, jest zupełnie na miejscu!

kogo byśmy dziś przedstawili?
tak sobie pomyślałem, że warto byłoby co tydzień przedstawiać jakąś dobrą instytucję. Myślę tutaj o organizacjach pozarządowych, których działalność jest moim zdaniem pożądana i buduje free and virtuous society. Proponuję, bym robił to docelowo w niedziele. Dziś wyjątkowo - w poniedziałek!

Instytut Sobieskiego - www.sobieski.org Instytut, to jeden z polskich think-tank'ów, tj. miejsce gdzie dyskutują o najważniejszych dla Polski i świata eksperci zatrudniali przez Instytut - tworzą później propozycje zmiany legislacji, ekspertyzy, analizy w wielu dziedzinach. Tego typu instytucje formują też bądź same tworzą zaplecze eksperckie dla ministerstw. Chłopaków trzeba pochwalić. Do idei społeczeństwa wolnego i cnotliwego (free and virtuous society) odwołują się bez żenady w folderze, który mam w domu, na stronie pewnie też.

tęsknota
oj, mam czasem uderzenia tęsknoty, bardziej może nostalgii niż tęsknoty... ostatnio za wojskiem, za kolegami z jednostki, za samą jednostką, za Toruniem i poligonem Bóg wojny. Nostalgia za mundurem... Może ciężko to zrozumieć, ale to prawda.
Przedtem natomiast myślałem, że wyjdę ze skóry na wspomnienie pewnej podwrocławskiej miejscowości, gdzie pachnie zawsze ciasto i herbata, gdzie mam oczy pingwinka przez cały dzień, gdzie chodzimy z Oleńką na Mszę i na spacery, gdy za płotem mieszka dama-która-daje-wycisk, gdzie za torami mieszkają Dziadkowie Oleńki, a razem z nimi ciasto i herbata, a na polach wieje wiatr i czuć ziemiami odzyskanymi, a Oleńce pierzchną usta.
Ale cóż - kapral Gnyszka, dowódca obsługi 122 mm haubicy samobieżnej 2S1 Goździk, na podwoziu MTLB i z częścią artyleryjską 2A31 wziął się za buzię i poskromił nostalgię!

Londyn wraca?
przeczytałem na Onecie, że teraz to już emigranci z Londynu wrócą, bo polepsza się sytuacja na rynku pracy i Polska jest dla nich atrakcyjniejsza. Hahahaha! Dobre! To przez ostatnie dwa-trzy lata nie była? No, cóż, musieli być ślepi, bo za 2 lata neutralnie licząc będziemy mieć tu środek spowolnienia, jeśli nie początek recesji... Ach, ci mityczni najlepiej wykształceni, młodzi, zdolni i piękni i umiejący ładnie tańczyć, którzy zawsze wiedzą co jest najlepsze - natną się dopiero! Oj, natną się...

no to se pomanipulejszen
artykuł śmierdzi na kilometr głupotą, jeśli nie propagandą. Dziś już nie zdążę, ale jutro, lub w weekend obiecuję lekcję pisania zmanipulowanego artykułu ekonomicznego.

figle-migle
no - każdy czeka na porcję wybornego humoru! Pośmiejmy się, tylko uważać proszę na boki, żeby ich nie porwać:

Jest se baca, który ma takiego psa, który pozagryzał wszystkie inne psy i owce w okolicy. Przysłali do niego telewizję z oddziału regionalnego, żeby zrobili reportaż.
Miglanc w krawacie pyta:
- Panie baco, skąd macie takiego niezwykłego psa?
- Ano, wujek mi przywiózł z Afryki. Tylko mu grzywkę przyciąłem...

----------------
Hahahaha! Dobre, co? Nie, no - boki rwać, grzyzga ty mnie wykończysz swoim figlownictwem!

wierszydełko

tytułu jeszcze nie ma

zdrowaś i zdrowaś
i zdrowaś
i pochwalony Przenajświętszy
i módlcie się za nami
gdy chodzę alejkami
zwieszając za sobą
różaniec jak ogon
podkulony

myśl na dziś
Idź za radą św. Pawła: "Hora est iam nos de somno surgere!" - Czas już przystąpić do pracy! - Pracy wewnętrznej nad kształtowaniem własnej duszy i pracy na zewnątrz - nad budową królestwa Bożego w tym miejscu, w którym tkwisz.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 377

3 komentarze:

Maciek pisze...

Z informacji bieżących. Prezes Rady Ministrów w piątek zwolnił ze stanowiska Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki - dr Adama Szafrańskiego (powołanego w lipcu). Powodem odwołania była decyzja szefa URE o "urynkowieniu" dostaw energii dla klientów indywidualnych. Do tej pory wszyscy dostawcy energii elektrycznej musieli dawać do zatwierdzenia Prezesowi URE cenniki swoich usług. Adam Szafrański uznał, że istnieją w Polsce warunki dla wolnego rynku tych usług.
Ot, kolejny męczennik za wolność gospodarczą:)

Maciej Gnyszka pisze...

O w mordę, to Adam był! A wiesz, że jednego razu słyszałem wypowiedź w Radiu Józef (wziętą z IAR), gdzie jakiś tam właśnie prezio od energetyki przemawiał znajomym głosem?:))

Maciek pisze...

Chociaż może nie ma tego złego. Gdyby został, to jego szefem byłby niejaki Pawlak Waldemar... To chyba już lepiej na bezrobociu:)
W dzisiejszej (tj. wtorkowej) Wyborczej jest artykuł o tym na pierwszej stronie. Pawlak mówi, że on chyba też by Adama zwolnił...

ciekawostki: