piątek, 23 maja 2008

[23 V 2008] piątek, Oktawa Bożego Ciała, 366 post!

o gazetach
wracam do tematu gazetowego z ostatnioweekendowych dysput. Pytanie, na które nie odpowiedziałem dotyczyło tego, czy rzeczywiście należy sobie cenić np. Gazetę Polską, bądź Najwyższy Czas! wyżej niż Gazetę Wyborczą. Dlaczego moim zdaniem odpowiedź brzmi: Oczywiście!?
Autor sugerował, że Wyborcza, choć jest rzeczywiście wybiórcza, to jednak dopuszcza na swoich łamach głosy przeciwne - vide słynny artykuł ks. Oko na temat pederastii. W przeciwieństwie do wspomnianej reszty. Moja odpowiedź brzmi następująco.
Rzeczywiście w Najwyższym Czasie! nie widziałem jeszcze artykułu umiarkowanego keynsisty, ale nie oznacza to, że w piśmie nie ma polemik. Po pierwsze - NCz! czytam niedługo, ledwo kilka miesięcy. Po drugie - pamiętam artykuł jednego z Czytelników (!), który uznał, że program gospodarczy UPR wymaga poważnych poprawek (rzecz jasna nie w kierunku, który wymarzyłby dobie Keynes), więcej - w numerze kolejnym pojawiła się odpowiedź któregoś z profesorów ekonomii, którego teza brzmiała tak, iż zarówno UPR, jak i autor artykułu nieco się mylą w kilku sprawach.
Jednym słowem - ciężko mi uznać, że NCz! jest tubą ideologii, np. konserwatywno-liberalnej (zresztą wystarczy przejrzeć jak różni autorzy tam pisują - oczywiście mieszczą się w nurcie, który można by jakoś ogólnie nazwać, ale tak jest w każdej redakcji, inaczej spędzaliby czas na kłótniach).
Ale jest jeszcze inna sprawa - Najwyższy Czas! jest pismem nieco innym, niż Gazeta Wyborcza. Nie tylko pod tym względem, że jest tygodnikiem, nie dziennikiem (skupia się więc na pogłębianiu kwestii), ale że nazywa sam siebie tygodnikiem konserwatywno-liberalnym. To ostatnie oznacza, że pismo zajmuje się czymś bardzo konkretnym - skupianiem oraz wyrażaniem poglądów ludzi, którzy nazywają sami siebie konserwatywnymi liberałami. Co to znaczy? Bynajmniej nie to, że ludzie ci zamierzają kłamać, albo udawać, że nie mają żadnych gotowych przesłanek - przeciwnie, twierdzą że w pewnych sprawach mają rację i potrafią ją wyłuszczyć, oraz jej nie kryją. To się w artykułach czuje - tę transparentność.
Co innego Wyborcza, nie dość że udaje, iż jest medium, tj. przekaźnikiem jedynie informacji (poza Świąteczną), to jeszcze udaje, że przekaz który podaje nie odwołuje się do żadnych założeń. Wprawdzie każdy uważa, że jego założenia są oczywiste, przeto i wnioski, które z nich wyciąga też - w związku z czym, w Wyborczej używa się epitetu oszołom, a w NCz! socjalista, bądź lewak, ale różnica między dwiema gazetami jest ta, że GW swoje polemiki prowadzi na emocjach i erystyce, w NCz! zaś w oparciu o rozum. Szczerze - gdy czytam NCz!, częściej myślę, gdy zaś czytam GW, czuję się jak debil, któremu się mówi, co ma myśleć.
Po latach czytania GW odkryłem u siebie tyle nieudowodnionych przeświadczeń, uprzedzeń, przesądów, że głowa mała...
Co zaś się tyczy Gazety Polskiej - ją potraktuję krócej. Po pierwsze - jak można za jednolitą uznać gazetę, którą tworzą tak różni ludzie jak Lisiewicz, Sakiewicz, Kwieciński, Ziemkiewicz, Terlikowski, Grzybowska, Rybiński... Więcej - sami autorzy nie raz (gazetę czytam od 2004 roku) polemizowali ze sobą na łamach (co zresztą skończyło się odejściem Łysiaka, który uznał, że nie zdzierży obecności bodajże Ziemkiewicza). Po drugie - proszę wybaczyć, ale pojawić się na łamach GP to obciach - nikt nie zamierza tam się pojawiać, ponieważ A.Michnik zarządził przemilczanie gazety, więc proszę nie liczyć na wielkie polemiki Blumsztajn-Terlikowski, czy Michnik-Isakowicz-Zaleski. Adam kazał o nich nie mówić - ich nie ma.
Kolejną sprawą - i już ostatnią, bo pora późna - jest to, że GW samodzielnie przyłapałem na kilku ordynarnych kłamstwach, które nawet oprotestowałem - ze skutkiem rzecz jasna mizernym. Choć P. Pacewicz dostał tysiąc maili, sprostowania nie było żadnego... Skądinąd wiem, że pomyłki te zdarzyły się w gazecie specjalnie, co było omawiane nawet na Kolegium. No, ale w szczegóły nie wnikam, bo informatorów się nie ujawnia.
Jednym słowem, jeśli profesjonalizm ma oznaczać skuteczną, prymitywną i ordynarną propagandę wydaną ładnie - to ja dziękuję za taki profesjonalizm, wolę Gazetę Polską na kiepskim papierze, albo Najwyższy Czas!, kierując swoje pieniądze co tydzień do ludzi, którzy nie próbują mi wmówić, że rzeczy nieoczywiste są jak najbardziej oczywiste.
Inną sprawą jeszcze jest to, że Wyborcza to jawnie antykatolickie medium.
dwa spotkania z czytelnikami
w ostatnią środę - dla odmiany - spotkałem dwóch czytelników Najwyższego Czasu!. Zeszły tydzień należał do dwojga czytelników Gazety Polskiej. Miło jest ich widzieć. Jakoś nie pasują do kliszy... młodzi, ładnie ubrani, pod krawatami. Hmmmm...
W środę spotkałem też Czytelnika tego bloga - Piotrka! Spotkanie bardzo miłe i dzięki niemu kolejny głos ws. zawartości bloga. Kolejny mówiący, by nie pisać - także dla swojego dobra - o sprawach prywatnych. Miło, gdy się czytelnicy o człowieka troszczą (co bynajmniej nie oznacza, że jestem nieskromny, albo że mam wysokie mniemanie o tej pisanince - vide ostatni komentarz anonima - przeciwnie, mniemanie o pisanince mam takie, jakie docierają do mnie myśli Czytelników).
draka za draką
no i stało się - już niedługo z dawna wyczekiwana książka o Lechu Wałęsie. Sprawa śmieszna - książki jeszcze nie ma, a autorów oskarża się o kampanię nienawiści. Ciekawe... Strategia Wałęsy się rzeczywiście zmieniła - aby nie zostać uznanym za winnego, już nie rzuca mięchem i nie szaleje jak na Plusach dodatnich, plusach ujemnych (poniżej słynne sceny) - tylko spokojnie czeka aż tu autorytety moralne (hahaha) wyślą pełen oburzenia list w jego obronie i będą Go broniły - nasz skarb narodowy. Oj, coś nie chce mi się wierzyć, że ten list to taki pełen spontan... Dziwi mnie to, że red. Lesław Maleszka z GW nie podpisał.
Oskarżenia o kampanię nienawiści dotarły aż na forum Parkietu, gdzie któryś z miłujących pokój i PO użytkowników założył wątek o wymownym tytule - Dwie kurwy z IPNu napisały książkę o Lechu.
Jaki pan, taki kram.
Żydzi po raz kolejny
ostatnio sporo było o Żydach. Jeszcze kilka myśli.
Pytanie: Skąd mamy w Polsce tylu zawodowych filosemitów, z których większość nigdy nie poznała żadnego Żyda?
Odpowiedź: Nie wiadomo, ale warto sprawdzić korelację między ich liczbą a nakładem Gazety Wyborczej.
W odróżnieniu od etatowych filosemitów, ja miałem okazję poznać paru Żydów (tzn. jednego i cztery Żydówki). Wnioski stąd płyną niemiłe - pogłoski o antypolonizmie i chrystianofobii wśród Żydów nie są nieprawdziwe. Świadczą o tym nie tylko doświadczenia moje, czy ludzi żyjących z Żydami przed wojną, ale i chociażby współczesne innych ludzi. Mam pewnego kolegę w USA - pracuje jako prawnik w żydowskiej kancelarii (te są jak wiadomo najlepsze). Musi się kryć z tym, że chodzi do kościoła.
pogadanki-inwestorskie vol. 1
już jutro! Zainteresowanym przypominam adres: http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com/
myśl na dziś
Jeśli nie obcujesz z Chrystusem na modlitwie i w Chlebie, jakże chciałbyś Go dać poznać innym?
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 105

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

wcale sie nie zdziwię jak Ci sie za jakis czas cos odmieni, bo w gimnazjum poprostu chłonąłes Wyborczą i nawet podtykałes innym pod nos Wysokie Obcasy;]

pozdr,
miss gender:)

P.S. "Boję się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki." (Tomasz z Akwinu)

Maciej Gnyszka pisze...

Gimnazjum, powiadacie, Towarzyszko :)
Ja też się boję człowieka, który czerpie wiedzę z jednej książki - dlatego mam ich przeczytanych na koncie b. dużo, a w pokoju na półkach leży ich nieco więcej ;))

Byliśmy razem w klasie?
Aha - gdzie św. Tomasz tak napisał?

Wysokie Obcasy rzeczywiście lubiłem. Zeszmaciły się jednak na maksa... :(

Jeśli mi się odmieni - proszę dzwonic do prefekta Kongregacji Nauki Wiary, by wysłał do mnie siepaczy!

Anonimowy pisze...

"Aha - gdzie św. Tomasz tak napisał?" => myslałam, ze Maciej "Madra Głowa" Gnyszka wie takie oczywistosci;P

od jednej ksiązki do jednej gazety niedaleko:)

Maciej Gnyszka pisze...

całe szczęście, że nie czytam jednej gazety, jak niektórzy - czyli nie chodziło o mnie :)

Gdzie napisał? Oj, na pewno nie w "Summie...". W wywiadzie dla Świątecznej, czy Arki Noego? ;))

x marcin pisze...

A ja tak z innej beczki. Moje skromne spostrzeżenia. Jeśli coś ma być pokazane na Lecha, tego, który sam pokonał komunizm (ale się ubawiłem), to się robi wielkie halo i wogóle, ocenia się pracowników IPNu itd. A jeśli IPN podawał do wiadomości dokumenty na innych to ok, dobrze robią, nikt nic nie mówił. Dziwi mnie taka właśnie reakcje.

Mówią, że prawda potrafi sama się obronić, na mój nos i moją wiedzę jakoś mi pasuje w tej całej sprawie P. Łysiak i jego charakterystyka p. Wałęsy.

Maciek pisze...

1. Też myślę Macolu, że nie powinieneś pisać o swoich prywatnych sprawach - wiara to sfera wewnętrzna i nie powinno nikogo interesować Twoje życie wewnętrzne.

No chyba, że byłbyś homoseksualistą. W końcu wiara to coś prywatnego, a orientacja seksualna to już światopogląd...

2. Śmieszy mnie reakcja środowiska GW na pracę o Wałęsie. Kiedy ukazał się "Strach" Grossa, ci sami ludzie oskarżali krytyków tej książki, że z nacjonalistycznych pobudek boją się konfrontacji z trudną przeszłością. Pouczali, że patriotyzm to także umiejętność dostrzegania czarnych dni naszej historii. Kilka miesięcy później... Policjanci pamięci...

ciekawostki: