poniedziałek, 5 maja 2008

[5 V 2008] poniedziałek, wspomnienie bł. Stanisława Kazimierczyka, kapłana

łe

wbrew pozorom nie robi mi się źle, tylko ŁE, to takie swojskie skrócenie nazwy UE. Dlaczego? Ano stąd, że swego czasu zostałem zagadnięty dlaczego to niby przyrównuję UE do III Rzeszy... Dwie są przyczyny, które teraz wyjawię.
Po pierwsze - przypomnę wczorajsze cytaty. Nigdy nie jest tak, że w danej chwili każdy jest w stanie zdać sobie jasno sprawę z tego, ku czemu zdąża dzień dzisiejszy. W latach 30. dla naiwnego obserwatora nie było widoczne, że to wszystko prowadzi do komór gazowych (Pius XII jednak przewidział i zawczasu napisał encyklikę Mit brennender Sorge, ale co tam Papież - Times swego czasu przyznał Hitlerowi tytuł człowieka roku...). Ba! Cytowany wczoraj Swianiewicz mówi, że do 17 września wierzono, że nie jest możliwe, by ZSRR zaatakował Polskę (argumentacji na temat optymistycznego scenariusza było tysiuncpińcet). Podobnie jest np. z rynkiem - w chwili załamania koniunktury z reguły panuje maksymalna euforia i każdy wierzy, że wzrosty potrwają w nieskończoność... A tu się okazuje, że w pół roku potracą 60% kapitału, jeśli w porę nie wyjdą... Więcej - ciężko nawet zdać sobie całkowicie sprawę z tego, że jeśli spółka codziennie się osuwa o 0,5%, co nie wprawia w zły humor, to po paru miesiącach kapitalik stopnieje znacznie! Dlatego też proszę nie traktować jak wariatów tych, którzy są sceptyczni wobec wielu spraw...
Po drugie - Holokaust dziś się powtarza. Co roku w Niemczech ginie ponad 200 000 dzieci (to już statystyki federalne, a nie rodzime bajania Federacji na rzecz Planowania Rodziny), w całej UE - znacznie więcej. Wyznaczniki Holokaustu, jakie wypunktowała Hannah Arendt, powtarzają się i dziś -

- ofiara jest odczłowieczana - to płód, a nie dziecko

- zbrodnia jest usuwana z widoku społeczeństwa - zaciszne gabinety, bądź pigułeczka połknięta z herbatką

- zbrodnie przeprowadza się ponoć w szczytnych celach i w oparciu o autorytet nauki - aborcja to kwestia współczucia, humanizmu i rzetelnej wiedzy...


co mówił Rousseau?
a wszystko to umożliwiają ci, którym psułaby humor świadomość, że muszą się zaangażować w walkę o swoje ideały. Więcej - że nie wyciągając konsekwencji ze swoich ideałów, już działają - tylko przeciwko nim. I tak oto powoli, powoli, dokonuje się Rewolucja...
Mnie np. rozśmieszyło ostatnio - że znany oświeceniowy satanista, J.J.Rousseau uważał się - a przynajmniej tak pisał - za chrześcijanina... To samo Monteskiusz... Od razu skojarzyło mi się z osobami pokroju Jana Turnau'a, czy Adama Michnika (ten ostatni trochę mniej ostatnimi czasy utożsamia się z Kościołem). Ot, tacy katolicy bez Kościoła Katolickiego. Tacy Papieże dla samych siebie - są katolikami wyższego rzędu, więc wszystko co katolickie jest im obce.

a pan Ledoux?
to samo z niejakim Ledoux - oświeceniowym architektem. Facet był komunistą do kwadratu, utopistą na sześcianu... a w swoich miastach wciąż na zakończeniach osi projektował kościoły! Plinio Correa de Oliveira rzecz jasna steoretyzował tę postawę i wcale mnie ona nie dziwi. Ale próbuję sobie wyobrazić takiego średniego obywatela ówczesnej Francji, który sobie myśli - Eee, pitolą ci radykałowie - jest dobrze, stawiają kościoły, piszą o sobie że są chrześcijanami... Nic się nie zmieniło! A te radykały i oszołomy ciągle tylko jątrzą!

nowości!
halo, halo! Jak dotychczas za pośrednictwem bloga można było kupić e-booka, audiobooka albo e-gazetę... Pangruszka w ramach wyrabiania czystu procęt normy oraz bycia sługą dobrym i wiernym, który rozmnaża to, co dał mu Pan, poszerza ofertę blogową!


Już niedługo za pośrednictwem bloga będzie można:

- kupic tapetę i dzwonek na komórkę!

- zawrzec umowę z bankiem, Towarzystwem Funduszy Inwestycyjnych, etc.! (od dziś - banner poniżej)


myśl na dziś
Przedtem, sam jeden, nie potrafiłeś... — A teraz zwróciłeś się do Matki Najświętszej, i z Jej pomocą... jakże to łatwe!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 513

4 komentarze:

siusiak pisze...

Te, ale tę tapetę i dzwonek to już mógłbyś sobie odpuścić, a? Są pewne granice... No chyba że to żarcik taki?

Maciej Gnyszka pisze...

:) do niedawna powiedziałbym to samo... bo to jednak obciach te tapety i dzwonki. Ale ostatnio się przełamałem i wgryzłem w temat i kupiłem sobie dwie tapety z reklamy w NCz! :) Z Matką Bożą i Krzyżem Jerozolimskim.
I co? I jestem bardzo zadowolony, że nie spogląda na mnie z wyświetlacza jakaś Era, albo Pomarańcza, tylko Matka Boża.
Chętnie bym też sobie ściągnął jakiś fajny dzwonek - np. choralik gregoriański, jak to ma na WA PW dr Figiel od budowictwa :)

Reasumując - choc samo zagadnienie brzmi dla mnie obciachowo... pomyślałem, że można je jednak wykorzystac z pożytkiem :)

Anonimowy pisze...

Encyklika "Mit brennender Sorge" została podpisana przez Piusa XI a nie XII, choć niektórzy twierdzą, że jej głównym autorem był Eugenio Pacelli czyli późniejszy papież Pius XII. Myślę, że jednak trzeba się trzymać autorstwa Piusa XII. Encyklika ta została napisana 14 marca 1937 a Pacelli wybrany został 2 marca 1939r.
Pozdrawiam

Maciej Gnyszka pisze...

Zgadza się, Panie Kolego, chodziło rzecz jasna o Piusa XI i to Jego należałoby wymieniac mimo wszystko jako autora "Mit brennender Sorge". Dziękuję za uważną lekturę! :)

ciekawostki: