poniedziałek, 7 kwietnia 2008

[7 IV 2008] poniedziałek, wspomnienie św. Jana Chrzciciela de la Salle

blogosfera

zobaczcie mili Państwo jak ten czas leci! Już ponad pół roku piszę tego poćciwego bloga... Wiele się w tym czasie działo, prawda? Ilu z tych, którzy czytali mnie w ciężkich, monachijskich dniach czyta mnie jeszcze? Ilu z tych, którzy zostali zaproszeni na bloga w pierwszym dniu jego działalności czyta go jeszcze, przynajmniej nieregularnie? Pytania ładne i ciekawe, ale ja nie mam bladego pojęcia. Jest kilkoro starych trepów, którym bardzo dziękuję, że wciąż tu regularnie zaglądają i często piszą do mnie, lub zostawiają komentarz. Kawał życia z tego bloga, wbrew pozorom!
Tymczasem okazuje się, że czasem można osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Nie bardzo wiem, co mam na myśli, bo i własnej nie oddaję, tylko staram się wczuć w to, co myślała osoba, o której piszę. Otóż, na Majdanie Traktora Królewskiego (http://traktor.dobrze.org/majdan.php) okazało się, że lektura bloga była nadzwyczaj przykra. Tak jest, była przykra i wywołała nerwy.
Problem polega na tym, że zarówno klasyczny pisarz, jak publicysta, a tym bardziej blogger odpowiada za to co oraz jak pisze o wiele bardziej, niż jest to sobie w stanie wyobrazić. Ponieważ kreacji podlega wszystko - prócz samego tekstu, jego zawartości merytorycznej oraz atmosferycznej, także jego osoba (zazwyczaj nie znana osobiście) wraz z jej wszystkimi przyzwyczajeniami, dziwnymi cechami, które rzucają na interpretację tekstu bardzo, bardzo wiele. Nie wiem na czym polega problem w tym przypadku, wiem jedno - wolałbym popisać sobie maile lub się spotkać i pogaworzyć o sprawie, zamiast przerzucać na Majdanie ogólnikowymi opiniami. Tak, czy siak - najgorszy humor mam wtedy, gdy ktoś ma przeze mnie (lub przez wyobrażenie o mnie) zły humor.
wyobrażenia
swoją drogą bardzo ciekawe jest to, jakie wyobrażenia pielęgnują w sobie ci Czytelnicy, których nie miałem okazji poznać osobiście... czy na przykład wierzą w to, że akty perwersyjnej niekiedy autoironii łykają gładko święcie przekonani, że to wybujała megalomania... Jeśli ktoś chce coś napisać - hulaj dusza, komentarze i maile stoją otworem. Chociaż z drugiej strony - nie ma sensu mówić o mnie. Bo blog nie jest o mnie, tylko o tym co ja powiem. Więc mną sobie głowy nie trujmy, chociaż z konieczności niekiedy o sobie coś wspomnę.
ora et labora
dziś przemiła korekta z projektu architektonicznego u mgr. inż. Parczewskiego (chyba, że jest drem inżem - wówczas przepraszam za poniżanie...)! Ów ostatni okazał się być wedle własnego określenia Wernyhorą, bo wpadł na ten sam pomysł rozwiązania wejścia, który mi się przyśnił!
Jutro przegląd z projektu urbanistycznego, a w czwartek architektonicznego. W piątek natomiast wygłoszę pogadankę na temat mojego Socratesa w Monachium pod roboczym tytułem: Ordnung muss sein, czyli Gnyszki Socrates wśród butnych Germanów. Prawdopodobnie o 14:00. W którejś z sal. Ma ktoś ochotę? Zapraszam!
gełda panie, gełda
dawno nie pisałem o GPW. Bo i co tu pisać, skoro mój portfelik zaczął się zachowywać radykalnie lepiej, niż główny rynek i zdarzenia na tym ostatnim przestały mnie emocjonować? Ze Stanów płyną na przemian kiepskie i dobre dane makro. Z Polski zaś same dobre. Co tu robić? Na coś się zdecydować, moi Mili. USA są już oficjalnie w recesji (Ben Bernanke dzień przed publikacją danych o gwałtownej zwyżce bezrobocia orzekł, że jeśli bezrobocie skoczy, to jesteśmy w recesji... prorok?), więc można w końcu spokojnie spać - inwestorzy zaczną grać pod ożywienie, bo recesja jest w cenach od dawien dawna...
Większa ostrożność wskazana - ruchy na parkiecie mogą być bowiem nerwowe i mylące.

myśl na dziś
Najdrożsi: niech Jezus strzeże moje córki i moich synów!
bp Javier Echevarria, List od Prałata (Kwiecień 2008) http://www.opusdei.pl/art.php?p=27271

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Cytat: akty perwersyjnej niekiedy autoironii łykają gładko święcie przekonani, że to wybujała megalomania...
Spoko, spoko...są pewnie i tacy, co czuja, że to autoironia; no bo niby z jakiego powodu: magalomania /przecież nie masz żadnych przesłanek do "mega...", nieprawdaż?
Pozdrowienia są serdeczne - sporadyczny

siusiak pisze...

Megalo tu, megalo tam, ale bez tego Gnyszka by była dużo mniej ciekawa! :]

Maciej Gnyszka pisze...

:) Oj, Panowie, muszę się przez Was rumienić...

Anonimowy pisze...

Czyżby mój /szczery/ komplement był zbyt subtelny? Patologia subtelności czy co...?
- sporadyczny

ciekawostki: