piątek, 4 kwietnia 2008

[4 IV 2008] piątek, św. Izydora, za trzy miesiące i trzy dni moje urodziny!

my
chciałem powiedzieć - po ostatnim zanurzeniu w Państwo Platona - że niektórym wciąż się wydaje, że katolicyzm to takie pobożne pitolenie o Dobru, Pięknie, czy coś w tym stylu - ot, takie milutkie kazanka Sokratesa... a to coś znacznie więcej niż Sokrates i Platon razem wzięci. Jak to powiedział św. Augustyn (cytuję z pamięci): Chrześcijański osesek więcej mądrości ma, niż niejeden pogański filozof.
kaznodziejstwo a formacja
ano właśnie. Kaznodziejstwo - ten temat obiecałem poruszyć na początku tego tygodnia. Otóż, jak już stwierdziliśmy wyżej, katolicyzm to nie takie pitu-pitu o pięknych rzeczach. Powiem inaczej - to znacznie więcej, niż pitu-pitu o pięknych rzeczach. To także pewna technika - w postaci duchowości, w postaci Sakramentów, wybujałych form pobożności - technika urzeczywistniania tego, o czym mówi się pięknie. A pięknie mówi się o tym, jak naśladować Pana Jezusa. Katolicyzm zatem to także praktyczna wiedza na temat tego, co robić, by być drugim Chrystusem, by być jak Chrystus.
Gdy słucha się kazań, lub czyta katolickie gazetki, czy nawet i książki... czy nawet jeśli się z katolikami obcuje - wówczas wydaje się chyba, że tego praktycznego elementu nie ma. Albo, że jest on niepoznawalny, tajemniczy i nikomu nie znany. Pal sześć gazety i to co sądzą szerokie koła, ale to że w kazaniach tego może brakuje, to już jest skandal. Bo co przychodzi wiernemu stąd, że ktoś mu mówi, żeby robił dobrze, a nie mówi jak to konkretnie urzeczywistnić? Co z tego, że słyszy na kazaniu o czystości, skoro nigdy nie słyszał po pierwsze co to ta czystość konkretnie w życiu w poszczególnych stanach jest, po drugie zaś - jak to się ma do pokus, jak to się ma do ascezy, i co w ogóle konkretnie - minuta po minucie przez życie - robić? Albo że słyszy w kółko o modlitwie, a zniechęca go choćby to, że mu się modlić nie chce i w ten sposób całe życie odkłada różaniec na jutro? Skąd on ma wiedzieć, jak to konkretnie wcielić w życie, czy ktoś mu zasugeruje pewne oczywiste dla tradycji chrześcijańskiej rozwiązania? A kto ma mu zasugerować, skoro na ambonie mówi się tylko o tym, że dobrze jest robić to i tamto? Więcej - niekiedy na ambonie wcale o tym się nie mówi, tylko już zupełnie odlatuje się w poezję tak, że każde kazanie można by zakończyć stwierdzeniem: Bo to chodzi o to, żeby dobrym być.
Mało tego. Człowiek przecież potrzebuje kierownictwa duchowego... osobistego trenera, który będzie mu przez życie towarzyszył, radził, nieraz oceniał, zachęcał, etc. Ale skąd on ma wiedzieć, że coś takiego w ogóle jest możliwe... powiedzielibyśmy kiedyś - z kultury chrześcijańskiej, w której jest zanurzony. Dla tych, których zadowala ta odpowiedź, dla tych którzy twierdzą, że rzeczywiście kultura, w której przebywamy przechowuje tradycję christianitas - kultury wyrosłej czerpiącej soki żywotne i inspirację z katolicyzmu - mówię krótko: nie. To zaczęło przestawać istnieć już setki lat temu... Teraz to już piąta woda po kisielu.
Nie ma w domu tradycji rozważania, nie ma wspólnych modlitw, nie ma częstej spowiedzi, nie ma nauki katechizmu, nie ma nic. Z tych domów biorą się księża. Z tych księży są kaznodzieje. Z ich ust płyną te bajki... które wypływając z opisanego wyżej stanu rzeczy, umacniają go i reprodukują.
mszyzm
rozpisałem się. Być może chaotycznie, ale coś jakiś takiś zmęczony jestem. Może koniaczku trzeba by chlupnąć, żeby do życia się pobudzić? Niee... koniaczku nie lubimy, wolimy albo dobry napój chmielowy z pianką, albo śliwowicę. Dobry katolik lubi czasem chlupnąć z radości, prawda panie Chesterton?
OK. Lecimy dalej. Elementem tej dewastacji kultury (pisałem o tym poprzednio przy okazji omawiania Rewolucji) jest mszyzm. Mszyzm, czyli jakaś dziwna ciągota stłoczenia wszystkiego w Mszy Świętej. Dla pełnej jasności - wszystkiego z wyjątkiem Meritum. I otóż, Msza ma być szkółką niedzielną, pogadanką dla dzieci, popisem retorycznym, pięknym teatrem, spotkaniem sąsiadów dla integracji i wytworzenia kapitału społecznego... jednym słowem, wszystkim poza Ofiarą. Powiem szczerze - bardzo długo nie byłem świadomy, że na ołtarzu umiera Pan Jezus. Umiera najzupełniej realnie.
Powiedziałby ktoś, że to jasne, bo trzeba ludziom ułatwić odbiór, zachęcić, etc. Tak? Naprawdę? Jak można ułatwiać komuś zrozumienie i przeżycie komuś czegoś rugując to z pola widzenia i zasłaniając jakimś szajsem? Kurczę, polecam naprawdę zrobienie ankiety wśród ochrzczonych na ten temat... Nagle wyjdzie, że - i tak jest w rzeczywistości - w kraju nad Wisłą procent katolików da się zmieścić w jednocyfrowej postaci. Lub między 10% a 20%. To byłby chyba rekord świata.
Niestety - gdzie umiera Msza - tam umiera i Kościół. Nie mam nic przeciwko zachęcaniu, tłumaczeniu, ułatwianiu... ale błagam - obróćcie się wstecz, do 2000-letniej Tradycji i odkryjcie szkółki niedzielne, bractwa przeróżne, towarzystwa, pogadanki, rekolekcje, nauki stanowe... wreszcie - czytanie książek i osobistą duchowość.
Reszta to ściema, choćby wyszła z Wydawnictwa Archidiecezjalnego pod tytułem np. Współczesna homiletyka.
Gazociąg...?
porzucając na moment sprawy duchowe - chciałem podzielić się radością z powodu kolejnego cudu! Kolejny sukces! Kto uważa inaczej ten debil!
Otóż dzięki wyśnionemu od wieków Traktatowi Lizbońskiemu - jeśli zostanie ratyfikowany przez państwa członkowskie - tracimy możliwość blokowania np. budowy Gazociągu Północnego. Hehe... Ma ktoś jeszcze wątpliwości, że UE rządzi trójkąt Niemcy-Rosja-Francja?
w lewo zwrot
PZPR, znany teraz jako SLD skręca w lewo. Nie chcę nic mówić, ale wróżę czerwonemu barbarzyństwu w przyszłości spektakularny sukces. Teraz zaś ci którzy narzekali w zeszłym roku na inicjatywę ws. zmiany Konstytucji (tak, również biskupi...!!!) - niechaj przejrzą na oczy i uderzą się w piersi. Są bowiem najwyraźniej naiwni, mimo iż siwizna niekiedy prószy im skronie. Olejniczak ogłasza zwrot w lewo. Kwaśniewski namaszcza Sierakowskiego na przywódcę lewicy (skąd te biblijne gesta u komunistów?).
Wybuch jurgieltu podobnego do hiszpańskiego, gdy w dwa lata z normalnego kraju stała się krajem pederastyczno-aborcyjnej awangardy, wybuch ten jest bliski. Zalecam przygotowania. Sierakowski jest bardzo skuteczny. A masy bardzo głupie.
myśl na dziś
Wynotowałem słowa owego robotnika, który po zorganizowanym przez ciebie zebraniu mówił rozentuzjazmowany: "Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tak mówił o szlachetności, uczciwości, uprzejmości, wspaniałomyślności jak tutaj..." — I zakończył zachwycony: "W obliczu materializmu wszelkich lewic czy prawic to jest prawdziwa rewolucja!"
Każda dusza potrafi zrozumieć braterstwo, które ustanowił Jezus Chrystus: Przyłóżmy się do tego, żeby to nauczanie nie utraciło mocy!
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 754

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Cytat: "Katolicyzm zatem to także praktyczna wiedza na temat tego, co robić, by być drugim Chrystusem, by być jak Chrystus." - No cóż, to faktycznie tak jest; albo może tylko powinno być. Takie i dla mnie jest sedno chrześcijaństwa /nie tylko katolicyzmu/. Podpisuje się wszystkimi kończynami.
- sporadyczny

ciekawostki: