środa, 5 marca 2008

[5 III 2008] środa

Espania i Portugalia
spotkałem dziś w barze Karaluch przy UW Hiszpana i Potugalkę przebywających na WPiA UW na Socratesie, dosiadłem się i spożyłem z niemi obiad po wykładach z Makroekonomii i uroczych ćwiczeniach z historii parlamentaryzmu. Co z tego wynika? Wynika stąd to, że koleżanka Portugalka gdy się dowiedziała, że w Polsce panują bliźniaki, to pomyślała od razu, że to niedemokratyczne i tyrańskie. Na to zdziwił się kol. Hiszpan i nie wiedział dlaczego ma to być niedemokratyczne. Okazało się, że dlatego, że bliźniaki to rodzina. Aha.
OK, wporzo - a jak np. prezydentem jest Oluś Krętacz, a premierem Lesio Miller, to jest demokratycznie, bo to tylko taka rodzina jak Cosa Nostra z Sycylii, a nie biologiczna.
Dowiedziałem się również, że to Radio Maryja całe, och, to jest straszne. No, cóż - nie pogadasz. Prócz tego oświecono mnie, że głosowałem na PO, bo jestem młody, a na PiS głosują stare dziady. Miałem więc przyjemność wyprowadzić koleżankę Portugalkę z błędu i nagle musieli już lecieć. Czołem.
Moi mili... skóra mi się jeży, gdy widzę wykształciuszków rodzimych, którzy chcą zdobywać popularność u obcokrajowców siląc się na roztaczanie wizji krwiożerczego Rydzyka i dyktatorów Kaczyńskich, z których reżimem bohatersko walczyli. Debile zza Odry święcie w to wierzą, bo to samo czytali u siebie... i słowa takie jak strach przed Zachodem, zaściankowość, dogmatyzm nabierają jakichś nowych znaczeń. Znaczeń o których się nie dyskutuje, bo one są oczywiste. Nie jest dla mnie oczywiste nic, poza dogmatami Kościoła Katolickiego.

PKB
na Makroekonomii bardzo miłe rozważanka dla prawników o PKB i inflacji. Pan wspaniale przedstawiał dość powierzchowne tajniki makroekonomii, które pewnie otworzyły oczy wielu studentom na to, że to że w gazecie napiszą coś o PKB, to znaczy to to, co wydaje się że znaczy. Pan jest najpewniej Keynsistą, tj. interwencjonistą państwowym. Po moich uwagach na temat szkoły austriackiej i analizie cyklu ekonomicznego poczynionej przez Misesa (którą uczyniłem, gdy przyjął za pewnik i oczywistą oczywistość istnienie tego zjawiska) dość długo lawirował w anegdotach o Oskarze Langem, który ponoć zmasakrował Hayeka w dyskusji na temat centralnego planowania...hehehe...

dyskusje
nie wiem, czy wszyscy już zauważyli, ale w komentarzach pod postem z niedzieli toczy się ożywiona dyskusja, m.in. na temat pasów bezpieczeństwa! Koledze Krzyszotofowi J. ze Szczecina (oj, nie sądzę, by były to prawdziwe personalia...) donoszę - post dotarł dopiero dziś, więc musiał zostać przechwycony przez elementa wrogie gnyszkorewolucji, gnyszkoblogowi i gnyszkokioskowi razem wziętym!

myśl na dziś
Jezu, od fałszywych dwóch świadków *Za zwodziciela niesłusznie podany, *Jezu mój kochany!
Gorzkie Żale, Część I, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Lotny wikary nadrabia zaległości w czytaniu bloga :) mam nadzieje, że nie wyświetli czasu dodania komentarza, ale niedawno wróciłem do Lublina no i tak się zeszło, żeby wszystko doczytać!!

pozdrawiam!!

Lotny wiokary

Maciej Gnyszka pisze...

wyświetlił, wyświetlił :) Pozdrawiam serdecznie! Do zobaczenia w następną niedzielę, bo w tę będę na Południu!

ciekawostki: