Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agata. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2009

[24 IX 2009] Legion, czyli Tysiąc... gniew narasta.

Legion, czyli Tysiąc

no i stało się! Sąd w Katowicach stanął na głowie i całą tę dezynwolturę podziwia obecnie cała Polska. Nie zamierzam komentować wyroku w szczegółach, bo zrobili to za mnie zarówno Tomasz Terlikowski, jak i pani Wudarczyk z bardzo błyskotliwymi panami: Przemysławem Babiarzem i Łukaszem Warzechą. Cóż Gnyszkoblog może na to powiedzieć?
Niewiele. Poza kilkoma uwagami natury ogólnej.

media
Po pierwsze, bardzo się cieszę, że zaszła pewna zmiana od czasów słynnej tzw. sprawy Agaty, w której sam brałem udział. Nie chodzi bynajmniej o to, że Biskupi się obudzili, ani nawet o to, że środowiska prolajferskie się obudziły – do tego jeszcze nie doszło. Chodzi mi o jakościową zmianę w sferze medialnej. Tak, myślę m.in. o Fronda.pl, bynajmniej nie dlatego, że odpowiadam za finansowe filary tego przedsięwzięcia. Myślę tu o tak kosmetycznej, ale mimo to fundamentalnej zmianie jaką jest powstanie miejsca i sformalizowanego środowiska, z którego można koordynować reakcję. Jest takie miejsce przy Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie poprzednio mógł zawitać wygoniony z UKSW dr Cameron, gdzie teraz może przyjść np. Przemysław Babiarz i nagrać bez żenady to, co uważa na temat sprawy p. Tysiąc. Nie tylko nagrać, ale i być pewnym, że nagranie obejrzy minimum kilkanaście tysięcy internautów w ciągu kilku dni. Tzw. prawica nie jest już skazana ani na Pałac Biskupi, który – jako symbol – z różnych względów w ciągu ostatnich 20 lat nie dawał gwarancji na przeforsowanie odpowiednich kroków, ani na Siedzibę Partii, której liderzy – także z różnych względów – nie chcą, lub nie mogą pozwolić na podejmowanie odpowiednich kroków. Jest miejsce gdzie ludzie mogą się w krytycznej chwili zebrać, porozmawiać na temat taktyki. Są ludzie, którzy zawodowo zajmują się właśnie takimi sprawami – i nie są wolontariuszami, dzięki Klubowiczom Frondy.
Dotychczas, by zacytować w innym kontekście felieton Stanisława Michalkiewicza z ostatniego Najwyższego Czasu!, zostawaliśmy z fiutem w garści. Dziś sytuacja jest inna – mamy zaplecze, nie musimy się bać. Nasz głos jest słyszalny, Portal oficjalnie jest cytowany kilkanaście razy każdego miesiąca. Gdy przypominam sobie chaotyczną bieganinę z czasów sprawy Agaty, cieszę się że ta sytuacja tak szybko się polepszyła! Oczywiście nie całkiem, do obudzenia zostali jeszcze biskupi i środowiska prolajf oddające się jak zwykle swoim ulubionym zajęciom, czyli pisaniem listów protestacyjnych i wydawaniem broszur, które czytają sami.

ferment
A więc zmiana w obszarze mediów. Po drugie, chciałem zauważyć jej pochodną – zmianę mainstreamu i oddziaływanie na postawę innych środowisk. Nie mogę tu mówić o szczegółach, bo nie o wszystkim mówić należy, ale kto widział do tej pory Przemysława Babiarza, który otwartym tekstem mówi o aborcji? Kto ma oczy, niechaj patrzy, a kto uszy – niechaj słucha. Ogłaszam, że zaistniał nam jakiś czas temu ferment – ciągle rosnący.

co jeszcze?
Poza tym, należy stwierdzić, że uważamy, iż aborcja zawsze jest morderstwem niewinnego człowieka i tak samo byłoby w sytuacji, gdyby Alicja Tysiąc dokonała aborcji na 8-letniej obecnie Julce. Julka również zostałaby zamordowana, a p. Alicja Tysiąc stałaby się w ten sposób morderczynią. Dane autora do wglądu.

dziecko
w tym wszystkim zaś największe współczucie należy się Julce, tj. niedoszłej ofierze swojej mamy. Mocno obawiam się, czy nie jest aby obiektem uwag, szeptów i żartów ze strony swoich kolegów i koleżanek z podstawówki. No, ale – gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, wie o tym dobrze tow. Tysiącowa, oraz jej protektorki z Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Racji Polskiej Lewicy.
Kyrie eleison...

prześladowania
tym samym ks. Marek Gancarczyk dołącza do panteonu katolickich męczenników Ubekistanu, a więc do Asi Najfeld, Wojciecha Cejrowskiego, Tomasza Terlikowskiego, którzy albo mieli, albo dopiero mają procesy dotyczące czy to twierdzeń nt. homoseksualizmu, jak aborcji.
Kto ma oczy, niechaj je otwiera i chwyta za broń, albo przynajmniej o tym mówi. Ciekaw jestem do czego się jeszcze państwo polskie posunie, bym uznał, że jestem w sumieniu zobowiązany nie finansować go podatkami.

rękopisy nie płoną
mam nadzieję, że i na ten temat powstanie książka, tak jak poprzednio kontrksiążka Frondy na temat Jedwabnego, czy Agata. Anatomia manipulacji. Z tą ostatnią wiąże się ciekawa historia – otóż, słyszałem, że do Wydawnictwa FRONDA PL Sp. z o.o. wpłynęło pismo, w którym Matka tzw. Agaty, grożąc procesem proponuje albo wycofanie nakładu ze sprzedaży, albo podział zysków. Ekhm... pecunia non olet, tak to szło?
Tak, czy siak – warto te historie opisywać i przekazać potomnym. Niech nazwiska bohaterów i szwarccharakterów będą powszechnie znane.

bez wolności słowa...
...Polak – pies Pawłowa. Pamiętają tę akcję z czasów rządów PiSiaków? Organizowała ją Gejzeta Aborcza wraz z okolicami, chodziło o obronę wolności słowa przed zimnym strategiem, cynicznym demiurgiem Jarosławem Kaczyńskim. Drodzy Michnicy, błagam, ratujcie wolność słowa przed Alicją Tysiąc, ps. 30 000 (przydomków p. Alicji napowstawało w ostatnim czasie rzeczywiście sporo, no ale tak to już jest – p. Babiarz wytłumaczył to metaforą fangi w kinola...)!

grafika
podobnie jak w przypadku sprawy Agaty, tak i w tym – internauci rozpoczęli twórczość! Poniżej dwie grafiki na temat sprawy Alicja Tysiąc vs. ks. Marek Gancarczyk.




myśl na dziś
Oprócz Swojej łaski obfitej i skutecznej, Pan dał ci głowę, ręce, zdolności umysłowe, by twoje talenty przynosiły owce. Bóg pragnie czynić ciągłe cuda – wskrzeszać martwych, przywracać słuch głuchym, wzrok ślepym, możliwości chodzenia kalekim... – poprzez twoje uświęcanie pracy zawodowej, która zamienia się w całopalną ofiarę miłą Bogu i użyteczną dla dusz.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 984



czwartek, 18 czerwca 2009

wtorek, 16 czerwca 2009

"Sprawa Agaty" - rocznica śmierci dziecka już w czwartek! Przyjdź pod Agorę i Ministerstwo Zdrowia

Zapraszam i polecam. Proszę info przekazać znajomym jak najszerzej!!!
(tymczasem zmykam do pracy inżynierskiej a o modlitwę proszę)
18 czerwca minie rok od śmierci dziecka tzw. "Agaty". W związku spożywczym, oznajmiamy, co następuje:

- o godz. 11:00 spotykamy się pod siedzibą Gazety Aborczej w Warszawie, ul. Czerska 8/10,

- spod Agory ruszamy swobodnym krokiem modląc się w intencji zarówno dziecka, samej Agaty, jak i oprawców i medialnych harcowników w rodzaju Agnieszki Pochrzęst, Magdaleny Szlachetki, Piotra Pacewicza i Katarzyny Wiśniewskiej, którzy wtedy mocno pracowali nad zabiciem dziecka - zdążamy pod Ministerstwo Zdrowia RP,

- w owym gmachu urzęduje min. Ewa Kopacz ("Skrobacz"), która najprawdopodobniej zaciągnęła na siebie ekskomunikę wskazaniem szpitala, w którym dokonano zabicia dziecka w ostatnim dniu, który dopuszcza wiadoma ustawa,

- stamtąd dokonamy przegrupowania i o 17:00 zapraszamy na Mszę Świętą w w/w intencjach do kościoła OO. Paulinów na Nowym Mieście (ul. Długa),

- warto zabrać znicze.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/16-vi-2008-niedziela-albo-poniedziaek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/16-vi-2008-poniedziaek.html



czwartek, 11 czerwca 2009

[10/11 VI 2009] seks, aborcja, brudne tematy spisane w pociągu TLK Gałczyński

tytułem wyjaśnienia
no i rzeczywiście – stało się! Przywalony obowiązkami zawodowo-prezawodowymi musiałem przerwać wytwórstwo własnych mądrości blogowych. O ile pamiętam, jest to wydarzenie bez precedensu – tym bardziej warto je odnotować! Ale, ale... statystyka wytwórczości wprawdzie nie trzyma poziomu Tomasza Terlikowskiego, który trzaska kilka przekładów rocznie, parę własnych książek i setki artykułów i felietonów, ale wciąż średnio na tym blogu w całej jego ponad półtorarocznej historii wytwarza się 2 posty dziennie!
Nie ma zatem co płakać – ostatnio mieli okazję Czytelnicy powspominać czasy nawałnicy, jaka przetoczyła się przez gnyszkobloga w zeszłym roku, wcześniej sporo materiałów filmowych do obejrzenia... a teraz pora na interludium w postaci garści refleksyjek stanowiących kontynuację zawieszonych planów sprzed miesiąca i paru nowych – pisanych w drodze z Warszawy do Poznania i z Poznania do Wrocławia dzięki uprzejmości TLK Gałczyński.

stop abortion
ostatni wpis skłonił do wypowiedzi dwóch dawno nie widzianych komentatorów. Ubu rex pyta po co wspominam sprawę „Agaty”, natomiast jaś skoczowski konstatuje, że podział w kwestii aborcji zależy od stosunku do katolicyzmu.
Ubu rexowi odpowiadam zatem, że kombatantem rzeczywiście trochę się czuję – w tym sensie, że w sprawie miałem okazję wziąć aktywny udział, a same te wydarzenia były i są dla mnie znaczące w całym moim dotychczasowym życiu. Natomiast danych nt. sprzedaży Agaty. Anatomii manipulacji nie posiadam, więc nie mogę powiedzieć jak się sprzedaje. Podejrzewam, że nieźle – chociażby ze względu na jej świetną jakość! Jeśli konsultacja z prawnikiem wypadnie pozytywnie, zdradzę Wam jeszcze pewien szczegół na temat tej publikacji i reakcji na nią w środowisku związanym ze sprawą po stronie zwolenników mordowania dzieci.
Przychodzi zatem kolej na odpowiedź jasiowi skoczowskiemu. Otóż, drogi jasiu (piszę z małej litery – taki pseudonim przybrałeś, to nie brak szacunku z mojej strony), kwestia korelacji negatywnego stosunku do aborcji z pozytywnym stosunkiem do katolicyzmu jest korelacją, która tematu nie wyczerpuje. Owszem, jest to wynikanie – jeśli ktoś jest katolikiem sensu stricto, jest także przeciwnikiem morderstw prenatalnych (na mocy definicji katolika). Natomiast decydujący jest tu stosunek do życia ludzkiego – gdyż wśród przeciwników morderstw dzieci znajdują się także wyznawcy innych religii (OK, ich moglibyśmy wrzucić z katolikami do jednego worka), oraz ateiści i inne odmiany ludzi niereligijnych. Z naszego podwórka podam przykład np. znanego socjalisty Aleksandra Małachowskiego. Dlaczego tak jest? Ano nie dlatego, że podstawą wnioskowania jest tu przesłanka o charakterze prawdy objawionej, tylko dlatego, że przesłanka ma charakter naukowy. Jest bowiem prawdą, iż po połączeniu gamet (zapłodnieniu) rozpoczyna się proces, który nazywamy życiem, który ma wiele faz (prenatalna, którą można rozbić na kilka podfaz – oraz postnatalną, również możliwą do podziału np. na niemowlęctwo, wiek przedszkolny, dojrzewanie, dojrzałość, przekwitanie, starość, etc.). Jest to jeden, nieustanny proces kończący sie zgonem. Człowiek w brzuchu matki jest człowiekiem tak samo jak poza nim – to prosty fakt (przejście przez łono matki nie oznacza chyba zmiany gatunkowej, np. z bycia pająkiem, na homo sapiens?).
Teraz następuje kolejny element rozumowania, normatywny – jaki jest nasz stosunek do życia człowieka? Jeśli twierdzimy, że życie człowieka jest warte tyle, ile życie innych gatunków, wówczas odrzucamy perspektywę „humanistyczną” na rzecz jakiejś perspektywy „uniwersalistycznej” i nie przeszkadza nam zarówno zabijanie dzieci nienarodzonych, jak narodzonych, albo stojących nad grobem, jako starcy. Taki wybór jest możliwy. Jeśli natomiast twierdzimy, że życie ludzkie cenimy wyżej, niż życie innych gatunków – wówczas nie mamy podstawy do akceptowania morderstw prenatalnych, a nieakceptowania innych.
Reasumując – jesteś w srogim błędzie jasiu. Zresztą jak większość Twoich ideowych kolegów i koleżanek (mam pewne wyobrażenie na ten temat – wygooglałem Cię) – tworzysz sobie wyobrażenie na temat ludzi Kościoła i Jego doktryny na podstawie przesłanek cienkich jak przysłowiowa dupa węża, a później budujesz na tej podstawie mnogie teorie na swoim blogu.

co na to Tuwim?
dziś w kibelku w podziemiach Auditorium Maximum UW przeczytałem pewien bon mot, którym można skomentować sytuację opisaną powyżej. Tako rzecze Tuwim:
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic ciekawego do powiedzenia, nie przyoblekają tego faktu w słowa.


zabijanie spermy
podobnym nieporozumieniem zapoczątkowanym pewnie grubo przed słynnym głupawym filmem Monty Pythona na temat katolików (Żywot Briana) jest twierdzenie, jakoby np. sprzeciw Kościoła Świętego względem masturbacji, czy stosunku przerywanego brał się stąd, skąd bierze się sprzeciw względem aborcji. Ba! Że to to samo, tzn. że nasienia marnować nie należy dlatego, że plemniki są... życiem, czyli ludźmi!
Cóż, pogrobowcy Marksa i Gomułki mają to do siebie, że lubią gromić poglądy, które sami włożyli w usta swoich adwersarzy. Jak to mawiał G. K. Chesterton (oj, polecam tego pana...!) - „Wolnomyśliciele myślą, ale idzie im to bardzo wolno”.

kiedy pojawiła się miłość?
tymczasem nie ustaje proces odnajdywania zadziwiającej zgodności między prof. Plinio Correa de Oliveira a innymi autorami, którzy analizę historii podejmują wychodząc od radykalnie innych przesłanek. Otóż, ostatnio w ramach studiów nad socjologią wykryłem kolejną potencjalną zbieżność między prof. de Oliveira a rodzimym drem Maciejem Gdulą. Chodzi o to, kiedy powstała nowoczesna miłość – element ponoć w średniowieczu nie występujący – przynajmniej w takim kształcie (chodzi o tę specyficzna, damsko-męską, która ma ponoć usprawiedliwiać wszystko, albo której brak ma uniemożliwiać małżeństwo, etc.). Wprawdzie prof. Oliveira datuje jej początki na koniec średniowiecza (literatura miłosna, renesansowe romanse, etc.), a dr Gdula – z tego, co mi wiadomo – jednak w epoce romantyzmu, to jednak idę o zakład, że gdyby poskrobać, mogłoby się okazać iż spolegliwy skądinąd dr Gdula byłby skłonny przyjąć pogląd, iż solidne podwaliny pod romantyczną koncepcję miłości położyli właśnie renesansowi minstrele i gryzipiórkowie od miłości dworskiej.

wizja kobiety – dzisiejszy ideał
tymczasem zmienił nam się także ideał kobiety. Ostatnio miałem okazję poczytać u sąsiadek ze środków transportu publicznego trochę erotycznej literatury damskiej w rodzaju COSMOPOLITANA, et consortes. Okazało się wówczas, że nie przesadzam wcale ani trochę, twierdząc, że współczesny model kobiety to model quasi-prostytutki.
Skąd to „quasi”? Stąd mianowicie, że jest to jej nowa odsłona – dawna prostytutka była kobietą, która łączyła dwa style życia (normalny oraz patologiczny – by móc prowadzić ten normalny, teraz albo w przyszłości, po zebraniu koniecznych funduszy). Dzisiejszy ideał kobiety polega na zintegrowaniu obu stylów życia (żegnamy się z granicą między patologią i normalnością) oraz usunięciu elementu ekonomicznego.
Jednym słowem, nasza quasi-prostytutka jest raczej administratorem własnej pochwy, odbytu, piersi oraz ust, który dąży do maksymalizacji ich użyteczności, czyli eskalacji doznań. Stąd też bezużyteczna jest koncepcja małżeństwa, rodzicielstwa, monogamii. Stąd też – jako że znużenie sensoryczne jest nieubłagane – potrzeba wzmacniania bodźców pcha nasze niewiasty do większych ekscesów – od poszerzenia skali doznań o inne części ciała (penetracja wszystkiego jest dziś uznawana – w dyskursie wspomnianych gazet – za kolejne aspekty jednego zjawiska, czyli „seksu”), po poszerzenie składu aktorów biorących udział w akcie (kłania się nie tylko grupowy, ale i wspomagany akcesoriami, czy przedstawicielami innych gatunków), czy samego kontekstu aktu (od pozycji, po miejsce aktu albo sposób, czy szybkość).
Taki obraz wyłania się z analizy dyskursu tych szmatławych pisemek, które mimo wszystko czytają niekiedy damesy pozujące na elitę (w dawnym sensie tego słowa, a więc coś w rodzaju arystokracji – damesy ubrane w eleganckie żakiety, powściągliwe, wyniośle rozglądające się po otoczeniu i współpasażerach).
Oczywiście to nie pozostaje bez reakcji po męskiej stronie społeczeństwa...
[ale o tym przy innej okazji! Z „dzisiaj”, zrobiło się już „wczoraj” i mamy Boże Ciało, które spędzam u Oleńki!]

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/10-vi-2008-wtorek-dziwne-rzeczy.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/10-vi-2008-wtorek-b-bogumia-biskupa.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-ju-jest-jutro-witamy-rod.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-roda-zaczyna-by-gono.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-roda-inni-o-agacie.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-roda-wieci-z-lublina.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-roda.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/11-vi-2008-przemwi-dr-wielomski.html

myśl na dziś
Chcę cię ostrzec przed trudnością, która może się pojawić: chodzi o pokusę zmęczenia, zniechęcenia. – Czyż nie masz jeszcze świeżo w pamięci tamtego życia twojego – bez kierunku, bez celu, bez powabu, a który potem światło Boże i twoje własne oddanie właściwie ukierunkowały i napełniły radością? – Nie bądź tak głupi, ażeby zamienić to obecne życie na tamto.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 286



wtorek, 9 czerwca 2009

[sprawa tzw. "Agaty"] rok temu była noc z niedzieli na poniedziałek...

niedziela 8 VI 2008

...w niedzielę trwał koszmar - po internecie krążyli jak zaczadzeni ludzie okłamani przez sobotni artykuł Agnieszki Pochrzęst z GW. Wylewali kubły pomyj na wszystkich, którzy ośmielili się sprzeciwic wizji, która nie trzymała się kupy. Do gry weszła (w niedzielę 9 VI, albo jeszcze w sobotę 8 VI) sama Kataryna z Salonu24, o czym później napisał w komentarzu w Rzepie B. Wildstein. Pod wieczór stało się jasne, że wersja, którą po forach, w komentarzach pod newsami i blogami głosili ci, do których dotarły echa Kontruderzenia Medialnego - mają rację! Wypowiedziała się Policja - żadnego gwałtu nie było!
Posty z niedzieli: http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/8-vi-2008-niedziela.html i http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/8-vi-2008-niedziela-prawda-wychodzi-na.html

poniedziałek 9 VI 2009
w poniedziałek do gry wszedł Dziennik, który - pewnie w ramach konkurencji z Aborczą, postanowił objawic światu niechlujstwo Agnieszki Pochrzęst. To była pierwsza reakcja medium mainstreamowego na sprawę z innego, niż gazowniczy, punktu widzenia! Kontruderzenie zaczęło nabierac rumieńców. Powoli też krzepła siła i gotowośc przedstawicieli innych mediów.
Ludzie zaczadzeni propagandą gadzinówki z Czerskiej wciąż pałętali się po całym internecie. Wciąż trąbili o gwałcie, chociaż sama GW to zdementowała...
Posty z poniedziałku: http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/9-vi-2008-poniedziaek-wyborcza-prostuje.html i http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/9-vi-2008-poniedziaek-w-efrema.html
Pamiętam, że w poniedziałek, parę minut przed egzaminem, na który poszedłem kompletnie nieprzygotowany rozmawiałem jeszcze z kolegą z pewnego medium, by się nie ociągali. Szalony czas...

na szczęście...
wszystkie czyny zostały spisane!




niedziela, 7 czerwca 2009

[sprawa tzw. "Agaty"] rok temu była sobota - początek koszmaru

Rok temu była sobota 7 VI 2008, wcześnie rano okazało się, że radośc z ocalenia dziecka przed własną Babcią i działaczkami aborcyjnymi była przedwczesna. Do gry weszła Gazeta Wyborcza, którą od tej pory rzadko kiedy nazywam inaczej niż Gazeta Aborcza. Weszła piórem Agnieszki Pochrzęst, który zaczęła akcję pt. "Manipulacja".

Pani Agnieszka, to dama w trzecim rzędzie od dołu - pierwsza od lewej.


Dowiedzieliśmy się dzięki szmatławcowi z Czerskiej, że... "Agata" jest "zgwałconą 14-latką".
Do dziś spotykam ludzi, którzy zagadnięci nt. sprawy, mówią, że pamiętają że coś było, jakaś nastolatka wielokrotnie gwałcona przez zwyrodnialca, albo coś w ten deseń. Kłamstwo ma byc może krótkie nogi, ale jednak długie macki oraz żywot.
Posty z tamtego czasu: http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/7-vi-2008-sobota-egazeta.html oraz http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/7-vi-2008.html.

Równocześnie pozdrawiam wszystkich, którzy przyłączyli się wówczas do Kontruderzenia Medialnego z tego bloga i FF i - jak się później okazało - wielu innych zakątków internetu. Do dziś można prześledzic losy Kontruderzenia w Google'u. Na reakcję ze strony mediów konwencjonalnych trzeba było czekac de facto do poniedziałku. Aborcza zwietrzyła krew i było wiadomo, że nie odpuści...




sobota, 6 czerwca 2009

[sprawa tzw. "Agaty"] rok temu był piątek (dzień 3. dramatu)

wspominki
...w piątek wiadomo było już, że do aborcji nie doszło a "Agata" wróci do Lublina. Odetchnęliśmy z ulgą, aborcjoniści zaczęli szukać innych ścieżek. Nikt nie podejrzewał co stanie się następnego dnia...
Post z tamtego dnia: http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/6-vi-2008-pitek-w-norberta-biskupa.html

Wszystkim Czytelnikom z tamtego czasu, którzy wciąż tu są - dziękuję za wsparcie z tematego czasu! Ze spraw bieżących - pewnie przed 22 czerwca nie uda mi się wrócić do regularnego blogowania, praca inżynierska i egzaminy pochłonęły mnie bez reszty... Proszę przy okazji o modlitwę w tych intencjach!

myśl na dziś
Nie brakuje ci łaski Bożej. Dlatego, jeśli jesteś jej wierny, winieneś czuć się pewny. Zwycięstwo zależy od ciebie: twoja siła i twój zapał — złączone z tą łaską — są dostatecznym powodem abyś pałał optymizmem człowieka, który ma zapewnione zwycięstwo.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 80



czwartek, 6 listopada 2008

[6 XI 2008] czarny czwartek

film o Basi
wczoraj dostałem bardzo miłego maila od kierujących akcją nakręcania „Filmu o Basi” http://www.filmobasi.pl/. Swego czasu pisałem na blogu o tym przedsięwzięciu – polega ono na stworzeniu dokumentu na temat życia pani Barbary, która stoczyła bohaterską walkę z rakiem, będąc przy okazji w ciąży. Niestety, walka zakończyła się śmiercią, ale to, co Basia po sobie zostawiła, popchnęło Jej otoczenie, szczególnie męża, do tego, co właśnie jest na ukończeniu. W internecie dostępne są już trailery filmu, nakręconego przez utytułowanych twórców – Macieja Bodasińskiego i Leszek Dokowicz.
Historię tej rodziny warto usłyszeć, a jeszcze bardziej warto zaangażować się w tworzenie filmu, który ma być później rozpowszechniany na całym świecie. Na co potrzebne są pieniądze? Na opłacenie twórców i kosztów ich pracy.
coś nam to przypomina?
No, nic... jak by to skomentował jeden z nowych komentatorów gnyszkobloga, chyba reżyserów opętała mamona – nie chcą żywić się powietrzem.

aleosssochodzi?
kończę już temat pieniężny, ale jeszcze jedna uwaga. Chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, że każda z rzeczy, z których korzystamy generuje koszty. Są one przez kogoś zawsze pokrywane. Nie ma powodów, byśmy w tym nie uczestniczyli. Tym bardziej, jeśli nie wymaga to od nas żadnego zaangażowania (casus reklamy kontekstowej, czy kliknięcia w brzuszek pajacyka na stronie pajacyk.pl).
A o tym, jak to jest po naszej stronie, można było się przekonać przy okazji sprawy „Agaty”. Proszę sobie przejrzeć Agatę. Anatomię manipulacji poczytać o tym, jak się sprawa rozwijała. Mało się o tym mówi, ale organizacyjnie, była to dla nas mimo wszystko dość udana improwizacja, ułańska szarża. Dłużej w takim systemie funkcjonować nie można. Lewica bierze miliony dotacji, a nasi boją się, że jeśli dostaną złotówkę, parafia wyklnie ich jako interesownych. Przypomnę, że Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ma status doradcy przy ONZ i Komisji Europejskiej, realizuje wiele programów „edukacyjnych” finansowanych przez te instytucje. Rzecz warta przemyślenia – z jednej strony tak potężne instytucje, z drugiej prywatni, niedofinansowani zapaleńcy, którym niejednokrotnie rodzina stawia ultimatum – albo rodzina i normalne zarabianie, albo twoja działalność i ciągłe rozwiązywanie problemów innych za „Szczęść Boże”.

oczywiście...
zawsze znajdzie się ktoś, kto sprawy nie zrozumie, albo będzie udawał, że nie rozumie – i węszył będzie podstępy, opętanie mamoną, żydowskie pochodzenie, spekulacje, tajne transakcje i inne, wielce poważne przeszkody, o których mówił cytowany przeze mnie wczoraj prezes stowarzyszenia.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/6-xi-2007-wtorek-dzi-tajemnice-bolesne.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/6-xi-2007-wtorek-dzi-wieczorny.html

myśl na dziś
Serce! Od czasu do czasu wciska się weń cień blichtru ziemskiego: głupie, smutne, "zaściankowe" wspomnienia...Przystąp natychmiast do Tabernakulum, fizycznie lub duchowo, a powrócisz do światła, do radości, do Życia.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 817


piątek, 12 września 2008

[12 IX 2008] piątek, Grzyzga robi kambek

gacie parciane...
gdzie byłem, gdy mnie nie było? Otóż... zdradzić nie mogę, bo dokąd zbiegnę, gdy mię socjalistycznie zbawiciele ludu gonić będą? Powiem ogólnie: na wsi, między przyjacioły pojechałem z Oleńką! Co robić? A w gaciach zgrzebnych pobiegać, na bosaka kupę rozdeptać, a co!
Żartuję... to kontynuacja słownych figli z Maćkiem, który zarzucił mi chłopomanię. Odpoczywaliśmy z Oleńką, zdrowe jedzenie jedliśmy, rano na Mszy, pośniadaniu w góry, potem góra jedzenia na obiad i znów w plener... Niekiedy trzeba było zwiewać przed psem, albo stadem rozwścieczonych indyków, albo przechodzić przez głęboką pareję odwiedzaną ostatnio chyba za czasów partyzantki antykomunistycznej, gdy zgubiło się drogę. Różnie - jak to w górach. Śliwowica też była - w umiarkowanych ilościach.
co robić?
no, ale na tym koniec wspomnień - trzeba brać się za robotę! Otóż, moi mili, wielu znajomków moich odczuwa pewną frustrację. Okazuje się bowiem, że polityka od kuchni wygląda ohydnie, a służby specjalne używane są do rozgrywek z opozycją, oraz że tzw. reforma oznacza uwłaszczenie znajomków i szwagrów decydenta... albo, że ludzie są bardziej spsieni w swej masie, niżby zdawać się mogło... długo by wymieniać powody do frustracji!
Moja odpowiedź na ten problem brzmi tak, jak dzisiejsza lekcja mszalna z Listu do Koryntian (proszę sobie przeczytać, jak ktoś na Mszy nie był!) - w skrócie zatem... róbmy swoje. To jednak nie zadowoliło Maćka - uznał, że strategią na dziś, po uwzględnieniu nastrojów otoczenia, jest dbanie o swoją tożsamość i umacnianie wewnątrz, zamiast ekspansji (mowa tu np. o działaniu w sferze publicznej).
Zgadzam się z tym tokiem rozumowania, ale chciałbym go rozszerzyć, tak, bym mógł zgodzić się całkowicie. Otóż, do katolickiej tożsamości należy apostolstwo, które należy rozumieć nie tylko jako słowne głoszenie Ewangelii, ale i budowanie cywilizacji Nią przesiąkniętej... a więc to, co nazwaliśmy SMSowo ekspansją. Jednym słowem - róbmy jedno, a drugiego nie zaniedbujmy. Wiara w to, że na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, przykłady sukcesów organizacji katolickich, np. TFP (http://www.tfp.org/) - niech dodadzą nam ducha!
"moralność neostrady"
to bynajmniej nie oznacza, że zawsze jest miło. Np. ostatnio, w związku z tym, że w ożywiony sposób promuję książkę Agata. Anatomia manipulacji, dostałem parę maili od oburzonych adresatów. Czym są oburzeni? Że dostali maila, którego nie zamawiali... Spam, bulk mail, netykieta, to pojęcia którymi dziś wali się jak cepem, a dzieciom neostrady zastępują one moralność. Wysłanie maila jest niemoralne, niewychowane... Równocześnie, wejdźcie na jakiekolwiek forum dyskusyjne i doświadczcie ich słodyczy w dopier... każdemu, kto im się nie podoba.
Do tego dochodzi ta absurdalna ramota ściągana z Wikipedii (a więc prawda objawiona!) o tym, że ma się prawo do skończenia dyskusji, w której padnie paralela do hitleryzmu... Absurd... absurd... i irracjonalizm.
Popuśćmy wodze fantazji... Jan Karski, albo rtm Pilecki trafia do USA i chcąc zainteresować opinię publiczną Holokaustem, wysyła mailing. Co robią lemmingi (bo tak się ich nazywa, jak zdążyłem się zorientować)? Oskarżają go o spam - nieludzki, zbrodniczy proceder.
Wbrew pozorom... właśnie tak było. W USA długo nie wierzono w prawdziwość materiałów przewiezionych przez Karskiego!
edukejszen
to rzecz jasna współgra z naszą edukacją, która jest państwowa, podczas gdy rynek korepetycji rośnie i rośnie (wiem coś o tym - http://www.pogotowienaukowe.pl/). Polecam wytrawnym Czytelnikom kupno bieżącego numeru Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/) gdzie znajdą dwa artykuły na ten temat.
Jak by można je podsumować? Ano tak, że będzie gorzej.
panikopaczowa
słyszałem, że ministerka Kopaczowa zamierza przeciwdziałać nielegalnym aborcjom (m.in. ewidencjonując wszystkie ciąże). Cóż, po pierwsze ewidencjonowanie będzie z pewnością służyć do egzekwowania obowiązku szkolnego (żadne dziecię nie ukryje się przed państwową szkołą, bądź państwowym programem nauczania w szkole prywatnej) i wielu innych rzeczy... a nielegalne aborcje dziś mają często miejsce w najnormalniejszych szpitalach państwowych, gdzie księgowane są w statystyce jako poronienia.
Według jednej z położnych jednego z warszawskich szpitali (proszę nie nalegać na szczegóły) przez dwa tygodnie dokonują tylu aborcji, ile figuruje jako roczne żniwo kompromisu.
struktura na Pogadankach
nie samą ideą jednak człowiek żyje, dlatego polecam pomyśleć także o swoich pieniądzach. Na Pogadankach Inwestorskich wisi ciekawy artykuł o lokatach strukturyzowanych... temat - jak wnioskuję po lekturze dzisiejszego Parkietu - bardzo na czasie!
List od Prałata
zaczyna się tak:
Najdrożsi: niech Jezus błogosławi moje córki i moich synów! (...)
a całość przeczytać można tutaj: http://www.opusdei.pl/art.php?p=29398
myśl na dziś
Pokora Jezusa Chrystusa: w Betlejem, w Nazarecie, na Kalwarii... — Ale jeszcze większe upokorzenie i poniżenie mamy w Najświętszej Hostii, większe niż w stajence, niż w Nazarecie, niż na Krzyżu. Jak bardzo więc winienem kochać Mszę świętą („Naszą” Mszę, o Jezu...)
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 533

niedziela, 7 września 2008

[7 IX 2008] apel mailowy - "Agata. Anatomia manipulacji"!

wiem, że to zazwyczaj żenujące cytować samego siebie, ale na okres wyjazdu (tj. do piątku) chciałem ażeby na blogu powisiał mój mailowy apel. Można kopiować i wysyłać, a jakże!


Witam serdecznie!

Piszę do Państwa - jako członków mojej outlookowej książki adresowej - w ważnej sprawie.

Otóż, jakiś czas temu przetoczyła się przez Polskę emocjonalna i w dużej mierze irracjonalna debata nt. "Agaty" i Jej dziecka. Jest to sprawa szczególnie bliska mojej osobie, bo i sam brałem w niej udział, ryzykując m.in. pobicie. To, co z niej zostało, jak to dziś oceniam, nie odpowiada rzeczywistości, więc poniekąd zamiar Agnieszki Pochrzęst i Małgorzaty Szlachetki (głównych dezinformatorek z ramienia "Wyborczej") został zrealizowany - ludzie nie mają bladego pojęcia o tym, co się działo i jak się sprawa skończyła. Ba! Gdy pytam znajomych jak zapamiętali sprawę... głos staje mi dęba - i obawiam się, że jeśli redakcja z Czerskiej przygotuje kolejną tego typu prowokację, będzie jeszcze gorzej - chociażby z tego względu, że każdy uzna, że nie powinien się wychylać.

Dlatego też serdecznie polecam książkę, która wyszła na ten temat: "Agata. Anatomia manipulacji" (
http://www.tolle.pl/pozycja/agata-anatomia-manipulacji?pp=357). Mam ją od przedwczoraj i muszę pogratulować Autorom wnikliwości i warsztatu (zresztą sam skromnie pomagałem w rekonstrukcji wydarzeń).

Ci z Państwa, którzy sprawy wcale nie znają, albo wciąż boją się o tym myśleć, bo nie wiedzą co się tak naprawdę stało, nie znają całego spektrum wydarzeń, bądź miesza im się wszystko... z intelektulnego obowiązku powinni ją przeczytać.

Ci zaś, dla których ludzkie życie jest ważne ze względów światopoglądowych - znajdą w niej kronikę najbardziej aroganckiej prowokacji ostatnich lat, porównywalnej z amerykańskim kazusem Roe vs. Wade, irlandzkim, etc.

Ci zaś, którzy mnie znają... dowiedzą się też jaką rolę w sprawie przyszło i niżej podpisanemu odegrać.

Jeszcze raz serdecznie polecam:
http://www.tolle.pl/pozycja/agata-anatomia-manipulacji?pp=357

i proszę o przesyłanie tego maila jak największej liczbie znajomych. Niech wiedza o tym, co się działo przez kilka gorących tygodni czerwca stanie się powszechna...

środa, 3 września 2008

[3 IX 2008] środa, a św. Grzegorz Wielki rządzi!

króciutko dziś
jutro wyjeżdżam ma jeden dzień poza Warszawę, więc bloga nie będzie. Dziś też dość napięty dzień, przez co nie będę mógł odnieść się do dyskusji, która - z czego bardzo się cieszę - rozgorzała pod wczorajszym postem! Powiem tylko tyle, że nie mając przez cały dzień dostępu do internetu pomyślałem przez moment, że muszę wieczorem doprecyzować swoje stanowisko, by ktoś nie pomyślał sobie tego-a-tego. Wracam do domu, a moje przypuszczenia potwierdzają się w komentarzach! W związku z tym - zachęcam tych, którzy jak dotąd nie wypowiadali się w tej sprawie, by się wypowiedzieli - w piątek (choć dzień będzie spotkaniowy i napięty) napiszę posta ad vocem!
Tymczasem, dowiedziałem się z komentarza na bliźniaczym gnyszkoblogu na Salonie24, że Państwo Najfeldówna i Terlikowski opisali udział tego bloga w sprawie Jowity jednak wprost (nie wiem, co to znaczy - autor komentarza nie precyzował - dopiero zamówiłem książkę w księgarni...).
Komentarz z Salonu24 przypomniał mi słowa frondowego Phantoma, który na forum, po tym jak były próby dokonania włamu na gnyszkobloga, napisał mi czule, żebym się nie martwił - zazwyczaj mija trochę czasu zanim przejdą do spalenia samochodu, albo mieszkania...
Phantoma rzecz jasna serdecznie pozdrawiam!

Agata. Anatomia manipulacji.
w związku z samym tematem, polecam rzeczoną książkę. Można powiedzieć, że ją współtworzyłem, bo pomagałem nieco przy przypominaniu sobie kolejności wydarzeń dla ich rekonstrukcji. Współautorem nie jestem, dzieła nie czytałem, ale polecam i tak. Nazwiska mówią same za siebie! Do nabycia w mojej ulubionej księgarni internetowej - Tolle et lege!




myśl na dziś
"To jest Ciało moje..." Jezus ofiarował się i ukrył pod postacią chleba. Teraz jest tam, ze swym Ciałem, ze swoją Krwią, ze swą Duszą, ze swym bóstwem: tak samo jak owego dnia, kiedy Tomasz włożył swe palce w Jego chwalebne Rany. Ty natomiast, przy tylu okazjach przechodzisz obok Niego nie wyrażając najmniejszego pozdrowienia, wypływającego z prostej grzeczności, jak to czynisz wobec znajomych, których spotykasz po drodze. — Masz o wiele mniejszą wiarę aniżeli Tomasz!
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 684

wtorek, 2 września 2008

[2 IX 2008] UPR zmienia twarz, a tu - polemiki, polemiki...

UPR zmienia twarz
wprawdzie żadnym macherem nie jestem, ale o wczorajszej wiadomości, tj. o tym, że UPR zmienia wizerunek wiedziałem nieco wcześniej... co w związku z powyższym? Ano to, że będę na bieżąco przekazywał pewne informacje, a sympatyków, chociażby czysto platonicznych już dziś proszę o kontakt - będę miał bowiem mały wkład w to przedsięwzięcie... Teraz z musu tajemniczo, ale wszystko się rozjaśni niebawem!
polemika
jak wszyscy pamiętają, blog poniższy był przez parę dni epicentrum medialnej batalii o dziecko Jowity (Agaty), o czym mam nadzieję, że nie wprost napisali Państwo Najfeldówna i Terlikowski, bo mnie pan Piotr Molenda i jego koledzy zabiją (to ten Pan, który raczył mnie wówczas pogróżkami).
W związku z tą sprawą, popełniłem pewien post, który spotkał się z taką oto repliką jednego z najulubieńszych komentatorów gnyszkobloga, Pana Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina. Poniżej Jego polemika (kursywą) z moimi na nią replikami (normalny).
----------------------------------
Hola hola, spokojnie z tym kalkulatorem Panie Macieju. 14% poszło do Komunii, co nie oznacza, że pozostali przez całą Mszę uśmiechali się pod wąsem na myśl o dokonanej aborcji czy złorzeczyli Papieżowi.
Bynajmniej. Ale nie można również stwierdzić, że wszyscy z nich są katolikami, tj. ludźmi, którzy wypełniają najpełniej jak to możliwe definicję katolika. Przyjęcie Komunii to najwyższe szczęście dla katolika - obawiam się, że te 86%, które Komunii nie przyjęło nie cierpi akurat na skrupulanckie schorzenie uważanie, że wciąż jest Najświętszego Sakramentu niegodna... Myślę, że po prostu albo mają to gdzieś, albo uparcie trwają w grzechu ciężkim, czyli stawiają się poza Kościołem, świadomie odrzucając miłość Chrystusa.
------------------------------------------------
Należy wziąć pod uwagę, że spora część z nich przed najbliższymi Świętami Wielkiejnocy wybierze się do konfesjonału, a to, ze zrobi to jedynie raz w roku – rzecz jasna jest nam przykro, że nie częściej – nie oznacza, że w okresie międzyświątecznym są wyłączeni ze wspólnoty katolików. Kościół mówi – „przynajmniej raz w roku”, i to, że ja czy Pangnyszka uznamy że można częściej, nie znaczy, że jak ktoś tak nie uzna to katolikiem nie jest.
Czy zna Pan kogoś, kto przez rok nie jest w stanie popełnić grzechu? Nie mówię o ciężkim, bo to niemożliwe, ale nawet lekkiego (a jak wiadomo Kościół zaleca spowiedź nawet z lekkich ze względu na łaskę umocnienia, która płynie z Sakramentu)...? Ja znam jedną osobę - Matkę Najświętszą, o Panu Jezusie nie wspominając.
W związku z tym albo podmiot naszych badań nie ma w ogóle poczucia grzechu, albo nie grzeszy, co jest niemożliwe, więc wracamy do pierwszej opcji. Skoro zaś ma rudymentarne braki w doktrynie, to ciężko uznać go za katolika sensu stricto, czyli po prostu katolika. Użyłbym raczej określenia - ochrzczeni w obrządku rzymskokatolickim. Jest uczciwsze. Katolik to ten, który Mnie naśladuje. A co to za naśladowanie jest, proszę Kolegi? Żadne.
------------------------------------------------
Bieganiem do spowiedzi jak najprędzej brzmi łatwo tylko w teorii. Przypomnę, że warunków sakramentu pokuty jest pięć, i to, że niedzielę od niedzieli dzieli sześć dni nie znaczy, że każdy „wyrobi się” ładnie i napędzi jak potrzeba statystyki. Rachunek sumienia w poniedziałek, żal za grzechy we wtorek postanowienie poprawy i tak dalej...
No mnie na przykład mocne postanowienie poprawy zajmuje czasem ruski miesiąc....
Kumam bazę, ale zastanówmy się ile takich osób w tych 86% jest. Ja obstawiam, że liczba ta jest do pominięcia ze względów statystycznych. Być może się mylę, opieram się jednak na pewnym realizmie antropologicznym, wynikłym z doktryny o grzechu pierworodnym...
------------------------------------------------
To raz. Dwa, choć to mniej ważne – uważam, że jak już to 14% osób przyjęło Komunię, to nie byli to raczej wojujący homoseksualiści faszystowscy, bo ci raczej do kościoła nie chodzą, z tej prostej przyczyny, że księża rzadko głoszą nauki, których oni chcieliby słuchać. Stąd uważam oszacowanie połowy z tych 14% za nietrafione, (...)
być może jest błędne, jest to z pewnością liczba mniejsza niż 14%, z rachunku prawdopodobieństwa wynika po prostu, że najbardziej prawdopodobne bez żadnej przesłanki pomocniczej jest 7% - połowa. Ot i stąd te 7%.
------------------------------------------------
(...)ale - co więcej- uważam je w ogóle za nie na miejscu. Owszem, możemy zauważyć, że prawdopodobnie nie wszyscy spośród 14% byli uprawnieni do przyjęcia tego dnia Komunii Świętej. Ale skąd śmiałe stwierdzenie, że połowa z nich być tam nie powinna, oraz – w konsekwencji – wyliczenie procenta katolików wśród Polaków z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku?!
Toż to jasne! Z pychy autora posta! To Pan nie wiedział? Ja dowiedziałem się z komentarza do pierwszego posta na Pogadankach Inwestorskich, że jestem złym człowiekiem.
No, ale poważnie rzecz ujmując - bierze się z przekory wobec bajania o 97% katolikach w Polsce i chęci uzmysłowienia koryfeuszom tego pitolenia jak bardzo bujają w obłokach. Rozeznajmy rzeczywistość, która nas otacza zanim okaże się, że wobec Rewolucji jesteśmy sami.
------------------------------------------------
myśli na dziś - panrybiński dicit
we wczorajszej, albo którejś z ostatnich Rzeczpospolitych stwierdził Maciej Rybiński, że demokracja jest po prostu konsensusem dla wydawania publicznych pieniędzy po to, by rząd robił wszystko, by utrzymać się przy władzy.
Pamiętajmy o tym.


czwartek, 19 czerwca 2008

[19 VI 2008] czwartek

niusy
garść niusów ode mnie! Dziś egzamin z architektury współczesnej. Miło nam się gawędziło z prof. Kłosiewiczem, ambaras skończył się piątką - bardzo dziękuję za modlitwę. Z innych spraw - jutro nie muszę pisać innego egzaminu, z którego jestem zwolniony, więc następny dopiero w poniedziałek. W tym czasie nieco odpocznę, napiszę wreszcie trzecie pogadanki (planuję jutro, ale ciiiiii!) i troszkę bloga, bo mało ostatnio treści (chociaż niektórzy wciąż mają mi za złe, że piszę za dużo).
hmmm...
sprawa Agaty wbrew pozorom się nie skończyła, tylko zaczęła się gehenna, w której nie pomoże Jej ani Nowicka, ani Napierniczak, ani Miller, ani nikt inny z życzliwych. Niestety. Nie mogę rozwijać tematu, ale Agata nie ma się teraz zbyt dobrze. W Gazecie Aborczej już tego nie przeczytacie, bo dzieła dokonali, a nie napiszą o niej, dopóki nie stanie się wojowniczką o prawo do aborcji (zresztą pewnie po to tę sprawę pewnie nagłośnili).
wątpliwości
inna sprawa to ta, że zabicie dziecka odbyło się prawdopodobnie poza Polską. To swoją drogą dobrze świadczy o naszych ginekologach. Przynajmniej niektórych, bo znam wielu, o których dobrego świadectwa powiedzieć nie mogę. Opowiem Wam kiedyś o mojej wizycie u dr O.
myśl na dziś
Jakże cudownie wpływa Święta Eucharystia na postępowanie – a głównie na ducha – osób, które przyjmują ją często i z pobożnością.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 303

środa, 18 czerwca 2008

[18 VI 2008] środa

Lewica bez Cenzury
już działa! http://www.1917.pl/

dni dzidziego policzone
dzidzi Agaty w najbliższych dniach pewnie zginie.
Bo nie było pieniędzy? Były.
Bo nie było pomocy? Była.
Bo było zagrożenie życia lub zdrowia? Nie było.

Bo był czyn zabroniony? Można dyskutować, czy dwoje nastolatków w tym wieku dokonuje czynu zabronionego.
Bo... mamusia tak chciała, a Wandzia jej pomogła. Tak, czy siak - dopiero później okaże się do jakiego piekła wprowadziły Agatę (zresztą obie panie ponoć znają to piekło z autopsji...)... i GazWyb o tym nie napisze.

wtorek, 17 czerwca 2008

[17 VI 2008] św. Alberta Chmielowskiego, zakonnika

mistapacewicz i mysysgretkowska
wczoraj miałem nieprzyjemność obejrzeć program Tomasza Lisa. Zaproszeni goście to z jednej strony oszalali aborcjoniści - Manuela Gretkowska oraz Piotr Pacewicz z Gazety Wyborczej, z drugiej zaś - normalni ludzie, którym zabijanie się nie podoba - ks. Dariusz Oko oraz Marek Magierowski z Rzeczpospolitej.
Czegóż to się dowiedziałem? Ano tego, że pan Pacewicz powinien zmienić nazwisko, bo nieźle w programie napajacował (na zarzut Magierowskiego dotyczący tego, że Wyborcza swoimi tekstami w chamski sposób siała propagandę aborcyjną, Pacewicz odpowiedział - Marku, znamy się osobiście, wiesz, że ja szanuję życie, przecież to ja prowadziłem akcję "Rodzić po ludzku" a teraz "Umierać po ludzku"...). Zanim skomentuję, powiem o czym jeszcze się dowiedziałem. Otóż, pani Gretkowska stwierdziła, że jest katoliczką.
Co do p.Pacewicza - żal komentować. Co to za odpowiedź? Magierowski ma oczywiście rację - Wyborcza nakręciła się na zabijanie (do którego w efekcie najwyraźniej dojdzie), nie biorąc pod uwagę w ogóle możliości oddania dziecka do adopcji, bądź wzięcia się z życiem za bary i wychowania swojego dziecka (co zresztą robi wiele osób, także młodszych).
Inna sprawa - taktyka. Pacewicz jako, że długo pracuje w GW umie już doskonale grać pod publiczkę, czego przykładem jest właśnie ta wypowiedź. Popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie np. Hansa Franka, albo Kutscherę, którzy oskarżani o ludobójstwo odpowiadają - Ale, ale... przecież tylu paniom w Lebensbornie pomogłem przy powiciu dziecka! Przecież mamusią się opiekowałem, gdy była chora. Przecież sikorce słoninkie nosiłem zimą, dziecięciem będąc.
Nasuwa się pytanie: i co z tego? Nic.
Co do Gretkowskiej - nie dość, że jako osoba rozwiedziona i jawnie żyjąca w cudzołóstwie, z którym nie zrywa nie ma więzi sakramentalnej z Kościołem, to jeszcze propaguje aborcję, z czym wiąże się ryzyko zaciągnięcia eksomuniki (jeśli dokonała, bądź komuś w tym pomogła - jest ekskomunikowana). Jednym słowem - cokolwiek możemy o tej damie powiedzieć, ale nie to, że jest katoliczką. Po co więc wczoraj jak najęta, lub potłuczona mówiła o sobie per katoliczka? Ano, po to, by nieświadomi widzowie (tj. ci, którzy wierzą we wszystko, co powie telewizor) uznali, że istnieje coś takiego jak katolik-niekatolik, tzn. katolik-permisywista, katolik-proaborter, katolik-indyferentysta. Nie istnieje, tak jak nie istnieje żyjący nieoddychający i wierzący niepraktykujący.
dekapitacja?
otworzyłem ci ja trochę internetu wczora i zobaczyłem, że kilku ludzisków o mnie coś pisało w związku ze sprawą Agaty. Pomijając bluzgi i teorie spiskowe, dowiedziałem się, że durniem jestem, bo nie rozumiem znaczenia słowa dekapitacja, którego użyłem w jednym z pierwszych postów. Dementuję - dekapitacja, to obcięcie głowy, jasne - ale jest to również jedna z technik aborcyjnych. Zdziwieni? Ano, w USA żeby obejść prawo w jednym ze stanów, inicjuje się poród oraz w czasie jego trwania, przekręca się dziecko z pozycji główkowej na odwrotną. Wychodzi sobie, najpierw nóżki, potem różowa pupka, tułów już widać, o! jaka szyjka... ciach. Dziecko urodziło się martwe. Nie było aborcji.
Oczywiście w przypadku 12-tygodniowego dzidziego zastosowana będzie któraś z innych technik - wysysanie mózgu, albo przerobienie na miazgę, bądź poszatkowanie, albo po prostu otrucie. Tak sobie napisałem o dekapitacji, bo wiem, że ludziska nic o tym nie wiedzą.
Ba! A o czym wiedzą ludziska? O tym, że Wołek to prawica, a Gnyszka to manipulant.
Piotr Skórzyński
popełnił ostatnio samobójstwo pewien niesalonowy dziennikarz, skłócony z Michnikiem. Sprawa jest ciekawa - prawie wszyscy o tym milczą, zostawił list pożegnalny. Kolejna ofiara komuny i III RP?
egzaminy
niebawem trzy egzaminy - można się modlić!
lubiejo myśl na dziś?
dla wszystkich fanów myśli na dziś! Można sobie kupić i znajomym polecić poniższy link (przy okazji wspierając bloga - 7% od wartości zakupu idzie do mnie) - wydanie combo Drogi, Bruzdy i Kuźni autorstwa św. Josemarii Escrivy. Polecam - inne książki z oferty też, jest kilka perełek.
myśl na dziś
Zniechęcenie jest wrogiem twojej wytrwałości. — Jeżeli nie walczysz ze zniechęceniem, najpierw popadniesz w pesymizm, a potem w letniość. — Bądź optymistą.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 988

poniedziałek, 16 czerwca 2008

[16 VI 2008] poniedziałek

nowi
widzę, że mamy tu sporo nowych Czytelników, którzy pragną stać się Czytelnikami Regularnymi. Bardzo się cieszę, ale mam w związku z tym prośbę. Proszę zachować cierpliwość do ok. poniedziałku, kiedy to będę miał ostatni egzamin - do tego czasu posty najprawdopodobniej nie odzyskają ani swoich zwyczajowych (tj. sprzed sprawy Agaty) rozmiarów, ani charakteru ogólnego.
Proponuję w tym czasie zająć się eksploracją archiwum i kliknięciem w bannerek pod postem i pomyśleniem nad tym w jaki sposób mogą mnie Państwo wesprzeć. Ostatnie wydarzenia dowodzą, że siłom normalności ciężko jest konkurować z instytucjami finansowanymi przez ONZ, UE i inne takie. Musimy się nawzajem wspierać- czas rozpoznać w którym momencie moje pieniądze idą na moich, a które na tych, których wspierać nie zamierzam.

plany na przyszłość
za jakiś czas chcę zrobić parę rzeczy - prócz otwarcia kilku nowych stron. Po pierwsze dokonać etykietyzacji wszystkich postów (żeby Czytelnik mógł sobie wyszukiwać posty po interesującej go treści, którą opisuje etykieta), po drugie - wrzucać do ulubionych linów teksty, które poszerzają tematy poruszane na blogu - tekstów nie tylko moich, ale artykułów, esejów innych autorów oraz różnych dokumentów.
GPW
na giełdzie nyndza z bryndzą. Osiągamy nowe minima, sytuacja w USA dąży najprawodpodobniej do ataku na Iran w związku z drożejącą ropą... A pangruszka regularnie dorzuca do kupki. Zresztą będzie to widać na krzywej kapitału, którą co miesiąc będę publikował na Pogadankach. Przy okazji zapraszam - w tym tygodniu pojawi się w końcu Pogadanka nr 3 - ciąg dalszy rozważań o pracy!

Agata
Agata dostała przepustkę z pogotowia opiekuńczego, obawiam się że w tym czasie mamusia z Wandzią Nowicką znajdą rzeźnika, który się zajmie jej dzieckiem. O sprawie będę informował, a już niedługo opublikuję tekściorek sprawę podsumowujący, może uda się go pchnąć do jakiejś gazety.
Wyborcza rzecz jasna robi wszystko, by sprawę wygrać - halo, halo, czy tylko ja twierdzę, że to medium skompromitowało się ostatecznie? Panie Szlachetka z Lublina oraz Pochrzęst z Warszawy publikują kolejne teksty, w których dziur i wątpliwości jest tyle, że to aż dziwne. Np. wątek ojca Agaty w dzisiejszym artykule... Agata z rodzicami szuka szpitala... taaaak, a jeszcze tydzień temu nikt nie wiedział gdzie znajduje się ojciec, w związku z arcyskomplikowaną sytuacją rodzinną, której opisać tu nie mogę.
Zmienia się zatem narracja w Gazowni, a to oznacza, że tym ludziom nie jest wszystko jedno. Zresztą głosi to ich winieta. I tego się boję.
Irlandia i OFE
nie dziękowałem jeszcze Irlandczykom! Dzięki! Fenkju! Gnyszkoblog walnie przyczynił się do uwalenia Traktatu dzięki bannerowi, który wisiał tu całe półtora tygodnia. Oczywiście za dwa lata dokument wróci pod kolejnym tytułem i już prawdopodobnie ratyfikacją zajmą się parlamenty, a nie jakieś referenda, które w sobotę Adam Michnik okrzyknął niedemokratycznymi (Hegel ze swoją dialektyką musiał go mocno ukąsić...).
Napiszę też o tym, jak to Sąd Najwyższy nas okradł i co o tym można przeczytać w gazetach studenckich...

myśl na dziś
Zadania zawodowe – również praca w domu jest zawodem pierwszorzędnym – są świadectwem godności istoty ludzkiej, okazją do rozwoju własnej osobowości; węzłem łączącym z innymi: źródłem dochodów; środkiem przyczynienia się do poprawy sytuacji społeczeństwa, w którym żyjemy, rozwoju całej ludzkości...
– Dla chrześcijanina te perspektywy jeszcze bardziej się przedłużają i rozszerzają, gdyż praca – którą przyjął na siebie Chrystus jako rzeczywistość odkupioną i odkupieńczą – zamienia się w środek i w drogę do świętości, w konkretne zadanie, które mamy uświęcać i które nas uświęca.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 702

piątek, 13 czerwca 2008

[13 VI 2008] piątek, konferencja ks. Krzysztofa

na to czekałem! Brawo Księże Krzysztofie! gazeta.pl i inne portale oczywiście o konferencji nie informują...
Dziś po raz pierwszy kościół zabrał głos w sprawie ciężarnej 14-latki z Lublina.
Ks. Podstawka pokazał też złośliwe sms-y, które dostaje od ludzi. Konferencję prasową zorganizowano w Domu Samotnej Matki w Lublinie, gdzie w zarządzie jest ks. Krzysztof Podstawka. To duchowny podejrzany o naciskanie na Agatę, by urodziła dziecko.
Ksiądz wyznał: - Do tej pory nie wypowiadałem się. Dziś robię to z drżeniem serca. Oświadczam, że w żaden sposób nie chciałem zaszkodzić, i mam przekonanie, że nie zaszkodziłem Agacie, jej rodzinie i nienarodzonemu dziecku. Jestem księdzem rzymskokatolickim. Działałem w imię dobra człowieka, kierując się poszanowaniem jego godności. Kierowałem się też zasadą zachowania tajemnicy. Teraz moja skrzynka mejlowa jest zasypywana listami, telefon komórkowy esemesami.
Obecny na konferencji prasowej ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik prasowy kurii lubelskiej odczytuje niektóre: "Pier... ped...nastukałbym ci w mordę”, "Życzyłbym ci, żeby cię spuścili w kiblu”, "pluje na Ciebie czarny skur...”, "chciałbym, żeby cię chu... spalili na stosie”. Ks. Podstawka opowiada dalej: - Zrobiłem i zrobię wszystko, aby pomóc. Mam dobry kontakt z lekarzami w szpitalach, ponieważ 10 lat pracowałem jako duszpasterz w tej branży.
Jak się sprawa rozpoczęła? Mam stały kontakt ze szpitalem na Lubartowskiej. Nikogo nie powinno dziwić, że tam bywam. Tak było i tym razem. Byłem w pobliżu i zajrzałem. Na nasz telefon służbowy, na który dostajemy różne sygnały, wpłynął sygnał o Agacie. To tajemnica od kogo był sygnał. Pojawiłem się w szpitalu. Zaoferowałem pomoc w postaci miejsca w naszym domu. Miałem przekonanie, że decyzje Agaty nie są samodzielne. Podkreślam, że nie wywierałem na nią żadnej presji. W szpitalu w Warszawie pojawiłem się po sygnale na ten sam telefon służbowy. Rozmawiałem z ordynatorem, dyrektorem tamtego szpitala, krótko z Agatą, długo z jej matką. Nigdy nie usłyszałem od matki, żebym się nie pojawiał, żebym się nie interesował jej córką, że mam zaprzestać z nią kontaktów. Nie było tam żadnych tabunów działaczy Ruchu Obrony Życia. Ks. Puzewicz dodaje, że dołączone na portalach internetowych zdjęcia z tłumem i transparentami, który miał się pojawić w warszawskim szpitalu to manipulacja w stylu podłych tabloidów. - To były zdjęcia z ubiegłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę - mówi.
Ksiądz Podstawka kontynuuje. Pokazuje kartkę. - Mam nadzieję, ze Agata mi wybaczy. Napisała: serdecznie zapraszam księdza Krzysztofa do odwiedzania mnie, niech wpada, kiedy chce (Agata napisała to zaproszenie w trakcie szumu medialnego-dop. red.). Ksiądz nie zaprzecza, że nadal ma kontakt z dziewczynką. Dodaje, że nie boi się zawiadomienia, które dziś zapowiedział złożyć do prokuratury Piotr Zawrotniak, sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD.
- Zarzuty Zawrotniaka są tak absurdalne, że na pewno nie będziemy odwiedzać księdza Krzysztofa w więzieniu - dodaje Puzewicz. Zdaniem księdza Puzewicza to proaborcyjne media rozpętały nagonkę, podając kłamliwe informacje o gwałcie i naciskach kościoła. - Czynienie z czyjegoś nieszczęścia tematu dyskusji ideologicznych jest skandalem - dodał. - Do tej pory nie zabieraliśmy głosu, chcąc zachować dyskrecję ze względu na dobro dziewczyny i jej rodziny.

czwartek, 12 czerwca 2008

[12 VI 2008] popiszmy coś normalnie

taktyka
jak widać, taktyka GazWybu się zmienia. Otóż, ci państwo z Czerskiej najwidoczniej zauważyli najwidoczniej, że Blitzkrieg aborcyjny się nie udał i pora się wycofywać. Wprawdzie jeszcze w poniedziałek przy kajaniu się parę kłamstw wypuścili, potem we wtorek znów stworzyli nowe fakty medialne, wczoraj sprawa zaczęła zmieniać kierunek (zaczęło się okazywać, że ludzie chcący pomóc kobietom w ciąży są stręczycielami, a "Agata" chce wrócić do żabek morskich, które hoduje), a dziś Waldemar Kuczyński ogłosił, że cała sprawa to starcie fanatyków z obu stron (dla tego celu poświęcił nawet Piotra Pacewicza, nazywając go fanatykiem) i uznał, że człowiek przed narodzeniem jest jednak człowiekiem. Zresztą podobny lapsus zdarzył się także posłance Jarudze-Nowackiej, która w interpelacji do ministra powiedziała o dziecku poczętym. Halo, halo, pani poseł - to tylko kilka komórek! Nie uczyly?
Wracając do tekstu, W.Kuczyńskiego. Jegomość zastosował znaną technikę Adama Michnika, który lustrację odrzuca ponoć dlatego, że ktokolwiek się w nią zamiesza, jest ubabrany - dla wyrażenia czego użył porównania do boksu w szambie. Otóż, chciałem zwrócić uwagę Państwa na to, do czego te komentarze się odnoszą.
Odnoszą się - i mówię to po raz tysięczny - do sytuacji w której kobiecie w ciąży, która ma problemy, kobiecie z rozbitej rodziny przychodzi ktoś z pomocą, kto oferuje wszelką pomoc. Dlaczego? Dlatego, że uważa, że lepiej jest nie zabijać, niż zabijać - zarówno dla tego, kto ma być zabity (z wiadomych względów), jak i dla zabijającego (syndrom postaborcyjny i fizjologiczne skutki aborcji). A potem przychodzi kto inny, kto mówi temu komuś w problemie, żeby dokonał aborcji, bo dzięki temu zejdą się jego rodzice, kto później szczuje tych pierwszych ludzi, rozpętuje kampanię medialną pt. Piekło zgwałconej 14-latki. A gdy to się nie udaje dzięki pospolitemu ruszeniu internautów, a za nimi mediów (dzięki kontruderzeniu medialnemu dowiaduje się o manipulacji coraz więcej osób)... wtedy Pan Kuczyński łaskawie ogłasza, że wszyscy są źli.
Dzięki. Nie ma Pan racji.
Artykuł ładnie skomentował któryś z forumowiczów Frondy.
W redakcji powiedzieli - Waldek, napisz coś, żeby było że u nas jest jednak pluralizm.
Inna sprawa, to teksty z dalszych stron - rzekome oświadczenie "Agaty" i jej mamy. To pierwsze nijak nie wygląda na tekst pisany przez 14-latkę. To drugie - wedle moich informacji, nieprawdziwe. Być może dlatego właśnie na 7. stronie, a nie na jedynce. Wydaje mi się, że Agora chce zakończenia właśnie takiego, jak napisał W. Kuczyński - wycofujemy się z naszego Blitzkriegu, ale wydźwięk naszej porażki musi być taki, żeśmy wygrali, a ci drudzy to gnoje.
Przypomnę przy okazji, bo warto o tym pamiętać gdy słyszy się wciąż o tym, że tzw. obrońcy życia instrumentalizują sprawę, że sprawa nie rozpoczęłaby się, gdyby GazWyb nie postanowił rozegrać przypadku dla swoich celów przy pomocy kłamstw - w sobotę.
I jeszcze jedno. W tekście z poniedziałku p. Pochrzęst napisała, że wprowadziło ją w błąd to, że oparła się tylko na danych z Federacji. We wtorek rano, w Trójce, jakaś damesa z Agory, cienkim głosikiem w towarzystwie Piotra Semki mówiła, że to wszystko dlatego, że oparli się na informacjach z Policji. To jak to było, co? Kanonizujemy Federację, by zaatakować ks. Krzysztofa, a potknięcie zwalamy na Policję?
jednym słowem...
obserwujemy odwrót, który ma zostawić po sobie taką dezinformację, by po paru miesiącach móc nawiązać do sprawy w dowolny sposób, tzn. żeby np. oczywiste było, że sprawa Agaty była przykładem wściekłej agresji katolickich talibów. Patrząc na komentarze na blogu, obawiam się, że ten zabieg się uda.
młody Nowicki
co do młodego p. Nowickiego, tego od Feliksa Dzierżyńskiego, to powinien już dawno być w Białołęce za propagowanie treści komunistycznych, których zakazuje jasno Konstytucja.
normalność
ja niestety muszę swoją aktywność obniżyć, bo zbliża się oddanie projektu. Będzie więc mniej postów, większość swojej roboty już odwaliłem. Muszę się teraz zająć innymi rzeczami. Podstawowymi obowiązkami.
dla wyobraźni
oraz fragment komentarza Pani mamazo pod postem z 11 czerwca:
(...) Ciąża i poród to nie choroba, a aborcja zawsze jest niewyobrażalną masakrą dla organizmu kobiety i niezwykle delikatnego narządu rodnego. Mechaniczne rozwieranie 3-4 centymetrowej szyjki macicy, aby wyciągnąć dość dużą już główkę i resztę dziecka, to działanie zbrodnicze. Taka szyjka może na zawsze pozostać niewydolną.Zniszczenie błony śluzowej macicy, też krwawa jatka. Że już nie wspomnę o możliwych komplikacjach.Proszę uruchomić swoją wyobraźnię i pomyśleć, jakiej siły i sposobów trzeba, by wydobyć dziecko z łona jego matki, które jest naprawdę bardzo dobrze zabezpieczonym miejscem. To nie jest takie proste jak wyrwanie zęba.Jeśli do wyobraźni dołożyć minimum wiedzy medycznej, klaruje nam się niezbyt piękny obraz.
myśl na dziś
Od momentu naszej pierwszej świadomej decyzji życia w pełni nauką Jezusa z pewnością posunęliśmy się sporo naprzód na drodze wierności Jego Słowu. Ale czyż nie jest prawdą, że zostaje ciągle tyle do zrobienia? Czyż nie jest prawdą, że pozostało – przede wszystkim – tyle pychy?
św. Josemaria Escriva, To Chrystus przechodzi, nr 58

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO