Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleńka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleńka. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2010

[7 IV 2010] muzyczna dobranocka z DE PRESS

wyjazd
proszę Czytelników - pora spać, bo jutro czeka nas podróż do Wrocławia, do Oleńki! Stąd też brak wpisu, którego brak będzie pewnie do poniedziałku, bo laptop wierny pożegnał się z pełnią sił i czekam na nowego... w pociągu w zamian sobie poczytam!

muzyczka
pisałem już na Facebooku, że od pewnego czasu jak urzeczony słucham płyty DE PRESS, Myśmy rebelianci. W związku z tym muzyczna dobranocka, czyli Bij bolszewika! (wolniejsza wersja) w wykonaniu tej kapeli:



myśl na dziś
Ty, który żyjesz pośród świata, który jesteś jednym obywatelem więcej w kontakcie z ludźmi, o których mówią, że są dobrzy lub źli...; winieneś odczuwać stałe pragnienie niesienia ludziom radości, która cię napełnia, ponieważ jesteś chrześcijaninem.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 321



czwartek, 16 lipca 2009

16 VII 2005 roku...


... zobaczyłem po raz pierwszy Oleńkę. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, w przyszłym roku w sierpniu staniemy przed ołtarzem. Dziękuję za to Panu Bogu i zachęcam do dziękczynnego westchnięcia zdrowaśką.




wtorek, 14 kwietnia 2009

[14 IV 2009] Święta przeszły, a kto naprawdę zabił ks. Popiełuszkę?

powróćmy...
zrazu powoli, żeby zadyszki nie dostać, do normalnego, blogowego rytmu opisywania świata. „Normalnego”, to pojęcie względne, nie wiadomo względem której średniej mierzyć tę „normalność”, ale powiedzmy sobie, że normalnym rytmem jest tu jakieś 5-6 postów tygodniowo.
Święta przeminęły, kolana się wyklęczały, brzuch zdążył się wydąć, w Niedzielę Zmartwychwstania byłem z Oleńką na ślubie i weselu, z którego wróciliśmy nad ranem w poniedziałek. Towarzyszyła nam spora część Oleńkowej rodziny, co nas ucieszyło, bo była okazja do długich odwiedzin, świątecznych figli-migli i kolektywnych spacerów, zwiedzania okolicy. A jest to przecież tym milsze, im dalej od nas mieszka ten, kogo oprowadzamy. Oleńka będzie u mnie aż do niedzieli!
o modlitwę proszę
równolegle pojawiło się parę ważnych intencji modlitewnych. Jeśli jakieś dobre dusze spośród Czytelników zechciałyby poświęcić „Ave Maria...” w tej intencji – byłoby to wielce pożądane!

ks. Popiełuszko
zamierzam wybrać się z Oleńką na film pt. „Popiełuszko”. Narzeczona wprawdzie zaczęła się obawiać scen przemocy (nawiązując do sytuacji sprzed ponad 2 lat, gdy chciałem żebyśmy obejrzeli razem „Nie zabijaj” Kieślowskiego, kiedy to po scenie rozbijania głowy taksówkarza płytą chodnikową, Oleńka poprosiła o wyłączenie komputera), ale może uda się film obejrzeć w kinie!
Sprawa z ks. Jerzym wciąż jest niewyjaśniona. Obserwuję to wszystko z zaciekawieniem – z jednej strony parę procesów już minęło, Piotrowskiego uważa się za mordercę, kierowca ks. Jerzego ma przypisaną najczęściej rolę bohatera, który wyrwał się z opresji... z drugiej zaś rodzina ks. Popiełuszki jest wciąż zastraszana, kilka osób z Jego otoczenia całkiem niedawno zginęło, Wojciech Sumliński, który od dawna bada sprawę wylądował w lipcu z podciętymi żyłami w kościele na Żoliborzu (parafialnym kościele ks. Popiełuszki), a ostatnio pojawił się we Fronda.tv z frapującym przekazem:


Znalazłem w Tolle et lege jego książkę na ten temat - „Kto naprawdę Go zabił?” to chyba nie jest ta, którą pisał na podstawie unikalnych materiałów, które skonfiskowała latem ABW, ale chyba warto przejrzeć. Ciekawe czy ta afera się kiedyś wyjaśni.

radość to jest, radość
wprawne oko stałego Czytelnika zauważy, że coś chyba drga i uwaga red. Michalkiewicza na lutową refleksję panagruszki na temat tego, że suma wpłat na jego bloga wynosiła wówczas jakieś 60 zł, podczas gdy Michalkiewicz co miesiąc otrzymuje ponad 6 000 zł od swoich czytelników, uwaga brzmiąca w skrócie: „Cierpliwość jest cnotą” okazuje się słuszna. Czytelnicy się bowiem ostatnio rozhulali. Nie wiem czemu to przypisać – brakowi postów w Święta (możliwość odpoczynku dla oczu), czy lepszym humorem zza stołu?

Wałęsa zygzakiem
nie podoba mi się ta pseudoafera z Pawłem Zyzakiem z Krakowa i jego pracą magisterską na temat Wałęsy. Po pierwsze – chłopak robi pracę de facto z pogranicza antropologii i historii, gdzie metodologia tak właśnie wygląda (więc wszelkie dziennikarskie półmózgi, które na temat nauk społecznych nic nie wiedzą proszę o zamknięcie jadaczek w cytowaniu kupionych profesorków). Po drugie – tak naprawdę nie ma po drugie. Jeśli Bronisław Malinowski jechał sobie na Trobriandy i pytał tubylców o wyobrażenia na temat różnych rzeczy, i cenimy tę pracę, bo świetnie odmalował stan ducha i umysłu mieszkańców Trobriandów danego czasu, to i Zyzaka ceńmy, że zbadał mit Lecha Wałęsy wśród mieszkańców wsi, z których się wywodzi. Bo taki jest temat pracy.
A to że Wałęsa nie wszędzie jest uważany za euromędrca... toż to chyba oczywiste. Wystarczy poczytać teksty Michnika z Aborczej z początków lat 90. gdzie epitety „cham” i „bolszewik” stosował wobec Wałęsy wymiennie.

dwa kozły
a panowie Kaczyński i Tusk przypominają mi symbole Poznania. Dwa kozły. Wprawdzie nieco większą sympatią za nonkonformizm z mojej bajki darzę tego pierwszego, ale kozłem jest i tak.

E-biznes
jutro dowiecie się tego i owego o e-biznesie. Skończyłem właśnie lekturę książki Jolanty Gajdy pt. „E-biznes jako sposób na sukces”. Jutro będzie sążnista recenzja. Dlaczego? Uważam, że nie można jej nie mieć. Mówię to z pełną odpowiedzialnością i nie spocznę (podobnie jak w przypadku św. bpa Pelczara), aż przynajmniej kilku Czytelników się nie skusi. Potem mi będą dziękować (tak, jak w przypadku „Rozmyślań o życiu kapłańskim” - kilka dziękczynnych maili już doszło!).

a teraz...



spanko!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/14-iv-2008-poniedziaek.html

myśl na dziś
Nieomylnymi znakami prawdziwego Krzyża Chrystusa są: pogoda, głębokie poczucie pokoju, miłość gotowa na każdą ofiarę, wielka skuteczność wypływająca z przebitego Boku Jezu i zawsze – w oczywiste sposób – radość: radość, która wyrasta z pewności, że ten, kto jest naprawdę oddany, stoi przy Krzyżu a zatem, przy Panu naszym.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 772




sobota, 28 marca 2009

[28 III 2009] uciekaj gąsiorze, bo Gnyszka już nie może!

uciekaj gąsiorze!
kapral Gnyszka miał okazję sprawdzić się oraz przypomnieć sobie arkana dowodzenia podczas operacji o kryptonimie „Gąsior”. Tak, tak, moi mili, to nie w kij dmuchał, nazwa prawie jak „Legion Condor”, a jaki koń-dor jest, każdy przecież widzi.
W poprzednią niedzielę do miejsca skoszarowania w celach religijnych (które to miejsce swoją drogą polecam z równie maniakalnym uporem, co Rozmyslania o życiu kapłańskim) zawitał głośno gdaczący i nie ciszej gęgający gąsior gatunku nie wiadomo jakiego – prawdopodobnie egipskiego (wedle ekspertyzy TW Damiana). Bez względu na narodowość gąsiora, który jawnie reprezentował interesy wroga, należało przystąpić niezwłocznie do likwidacji zagrożenia, co zakomenderowali zgodnie TW Damian oraz TW Michał. Podobnie jak w Dziejach Apostolskich, „wybór padł na Macieja” i to właśnie kpr. Gnyszka dowodził oddziałem złożonym z samego siebie, szer. Tomasza P., szczotki oraz parasola. Po krótkiej zbiórce, Gans-Sonderkommando przystąpiło do równoczesnego otwarcia furtki połączonego z naganianiem wroga od strony południowo-wschodniej. Siła żywa wroga była dość ospała, albo i ociężała, albo nawet zbyt stetryczała na to, by uciekać jak przystało na przedstawiciela świata zwierząt. W niczym to jednak nie przeszkadzało, a nawet wręcz przeciwnie – pomogło. Gąsior został przepędzony pomiędzy drzewami, poślizgnąwszy się w pewnym momencie na mokrych liściach (nie tracąc przy tym buty oraz hardości) aż do momentu stanięcia pod ponad dwumetrowym murem ogrodzenia. Wówczas kpr Gnyszka bohatersko przystąpił do nagonki od strony wschodniej, co zaowocowało ucieczką gąsiora na miejsce odosobnienia na sąsiedniej działce i zamknięciem furtki za swym zgrabnym kuperkiem.
Wtedy to wróg nawiązał kontakt głosowy ze swoimi oddziałami rozlokowanymi w lesie. Gans-Sonderkommando uznało jednak, że zagrożenie wjazdem na chatę w wykonaniu rozwścieczonych gąsiorów i pochwyceniem TW Damiana z TW Michałem nie jest na tyle duże, by pozostać na posterunku. Misja skończyła się sukcesem, na niedzielny stół w ramach obiadu pojawiły się udka...

metafizyka wypędzania gąsiora
muszę powiedzieć, że lubię zwierzęta. Wytrwali Czytelnicy pamiętają na pewno zdjęcia capka z ostatnich wakacji, czy późniejsze zdjęcia mojego-niemojego kota, etc. Chociaż pangrzyzga lubi zwierzęta, to jednak żadnym tam ekoświrem nie jest. Serduszko ma miętkie, ale bez przesady.
No i owa miękkość zaraz się ujawniła podczas akcji „Gąsior”! Oto w chwili, gdy nagonka szła od południowego wschodu, a gąsiorek wleciał rozpędzony (według własnej skali) na mokre liście i poślizgnąwszy się, przejechał z pół metra na pierzastym brzuszku... zrobiło się panugrzyzdze smutno i tkliwo, tak że na chwilę z kpr. Gnyszki przedzierzgnął się w Maciurka, któremu żal było kilkanaście lat temu ciasta z galaretką, które jako ostatnie zostało na talerzu i całe smutne – czekając na konsumenta – drżało. O tym zresztą powstał swego czasu wiersz. Wyżej podpisanego.
znów w podróży
tymczasem – abstrahując od kocich sierściuchów, czy pierzastych gęgaczy – pangrzyzga jedzie pociągiem do Poznania! Jazda, jazda, Biała Gwiazda – byłoby fajnie, gdyby bilety nie podrożely. Doszło bowiem zeszłego poniedziałku do tego, że za bilet ulgowy w ekspresie do Poznania płacę tyle, ile płaciłem kilka lat temu za ulgowy do Wrocławia przez Poznań w tym samym pociągu. Granda-banda, chłopaki ze spółki pekapeintersity szaleją.
Zubożałem zatem nieznośnie, co nie przeszkodziło mi pokontynuować pewnego miłego zwyczaju kupowania oszołomskich, pardon, niszowych gazet do pociągu. Dziś wahałem się pomiędzy „Myślą polską” a „Naszą Polską” i wybór Macieja padł tym razem na ten drugi tytuł. Decydujące dla decyzji o wydaniu 4 zł (!) okazał się artykuł o pogromie kieleckim (choć myślałem, że chodzi o Jedwabne...). Myślałem o Jedwabnem ze względu na ostatnie świetne zajęcia kol. dra Łuczewskiego na IS UW, gdzie w ramach ćwiczeń z metod jakościowych, dokonaliśmy analizy relacji Szmula Wasersztajna na temat rzekomego pogromu w Jedwabnem, na której to relacji oparł się znany bajkopisarz wiadomego pochodzenia, J.T. Gross. Analiza wypadła rzecz jasna druzgocąco – hipotezę o dziwnej skłonności Wasersztajna do Sowietów można mocno uprawdopodobnić jego własnym tekstem. Podczas zajęć stało się dla mnie jasne, że koleś musiał prawdopodobnie być albo przedwojennym komunistą, albo zostać pozyskanym do współpracy. Zasiadłem więc przed wujkiem gugielem i poszukałem... trudno nie było. Okazuje się, że istnieją dokumenty świadczące o współpracy Wasersztajna z NKWD.
Wot zdziweczko...

jutro Wildstein
przypominam wielkopolanom o jutrzejszym (sobota) spotkaniu z Bronisławem Wildsteinem o 17:00 w Piwnicy Farnej w Poznaniu. Spotkanie spotkaniem, Wildstein Wildsteinem (nie każdy musi za nim przepadać, a i prywatna korespondencja z Czytelnikami dowodzi, że nie każdy Go toleruje), będzie to jednak okazja do spotkania się w rzeczywistości! W tzw. realu – jeśli ktoś byłby chętny, miał wolny czas... to będę bardzo rad!

książka audio roku 2008
gratka dla wielbicieli książek mówionych! Miał ostatnio miejsce konkurs (jeszcze trwa) na Książkę Audio Roku 2008. Można posłuchać darmowych fragmentów, zagłosować na którąś pozycję, a jeśli najdzie kogoś ochota także kupić po okazyjnej cenie, tj. z 15% rabatem. Część z prezentowanych pozycji można znaleźć w słynnym gnyszkokiosku (no, ba!). Miłego słuchania.

jeśli już...
... o zaawansowanej technologii mowa, to warto przypomnieć, że do końca marca piąte urodziny obchodzi wydawnictwo Złote Myśli, które przygotowało z tej okazji gigantyczne rabaty. Ze szczegółami można zapoznać się na specjalnej podstronie, ja zaś zdecydowanie polecam zbiór wywiadów E-biznes jako sposób na sukces oraz pozycje językowe, czy te dotyczące przedsiębiorczości.

Boudon strikes back!
wczoraj miałem okazję czytać tekst niejakiego Boudona na temat efektów odwrócenia. Zagadnienie dotyczy zmiany społecznej – Boudon zauważa i świetnie ilustruje przypadki, gdy zamierzone działanie w skali makro przynosi efekt odmienny od zamierzonego. Sprawa dotyczy oczywiście najczęściej polityki – np. tej dotyczącej edukacji. Tekst świetny, postaram się niebawem podzielić co smaczniejszymi fragmentami, dorzucając do tego adres bibliograficzny (oj, to naprawdę trzeba samemu w całości przeczytać!) oraz parę cytatów z Douglasa Northa, piszącego świetnie o „Efektywności gospodarczej w czasie”.

uważajta chopaky y dziewczenta!
trochę się rozpisałem, ale na koniec chciałem jeszcze zaapelować do P.T. Czytelników o modlitwę w intencji opamiętania i nawrócenia ludzi, którzy wczoraj trochę krwi zepsuli mojej Oleńce. Nie na tym bynajmniej polega ich wina – problem polega jednak na tym, że przyszli lekarze nie widzą zdrożności w byciu doktorami Mengele.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/03/28-iii-2008-pitek-w-oktawie.html

myśl na dziś
Cierpisz! — Więc posłuchaj: „On” nie ma mniejszego Serca od naszego. — Cierpisz? Bo tak potrzeba.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 230




piątek, 2 stycznia 2009

Nowy Rok - fotoreportaż!

a już jutro...
... pierwszy post w nowym roku! Oj... napracowałem się przy urbanistyce przez tegoroczne Święta i Oktawę oraz Sylwestra! Dziś właśnie ukończyłem, Oleńka mi chorowała, zanurzyłem się po uszy w realiach Polski prowincjonalnej, co bardzo lubię... i zanim pójdę spać, postanowiłem ucieszyć nocnych marków zanim oni zasną. A zdjęcia mam, na których jestem ja, oraz lejs. Jako, że dawno nie było ankiety - to wrzucimy ankietkę. Pytanie - co to za lejs? Ossochodzi?

Dla ułatwienia - trzy zdjęcia. Można je ułożyc w życzenia dla Czytelników, zakończone wezwaniem do wytężonej roboty, celem zdobycia władzy nad światem.

w nowym roku życzę Czytelnikom wielu zdziwień...

bo wiadomo, że to różnie raczej jest, niż nieróżnie...

ale przede wszystkiem czytajcie Gnyszkobloga i ynwestujcie, byśmy mogli szybko przejąc władzę nad światem!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/2-i-2008-roda-w-w-bazylego-wielkiego-i.html

myśl na dziś
Jeśli potraficie kochać innych i rozprzestrzeniać pośród wszystkich to uczucie – delikatnej i szlachetnej miłości Chrystusa – będziecie się wspierać wzajemnie, i ten, który będzie upadał, poczuje się podtrzymanym, a zarazem zobowiązanym tą braterską siłą do tego, by być wiernym Bogu.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 148


środa, 3 grudnia 2008

Święta za pasem, co kupic? - odc. 3


Dziś pora na przypomnienie wielokrotnie polecanej tu książki... prezentu dla każdego... czyli:

„Rozważań o życiu kapłańskim” św. Józefa Sebastiana Pelczara!

To książka moim zdaniem rewelacyjna. Porządna, XIX-wieczna szkoła pisania. Można powiedzieć, że nawet dużo starsza – Pelczar czerpie pełnymi garściami ze św. Tomasza, św. Jana od Krzyża, św. Teresy... Wykład przeprowadza w sposób paznokciowy, omawiając najdrobniejsze zagadnienia zawsze w tym samym porządku, w formie rozważania. Ale nie jest to rozważanie takie, jakie znamy z dzisiejszych książek „medytacyjnych”. To nie świętoszkowate ple-ple, ani pobożne pitu-pitu... św. Józef S. Pelczar, to konkret, brak kompromisu i praktyczne do bólu wskazówki. Nie mówi Czytelnikowi jedynie: „Bądź święty”. Więcej miejsca poświęca sposobowi stania się świętym (nota bene, w moim małym serwisiku http://badz-swiety.blogspot.com/ poświęcony temu zagadnieniu na maila dostaje się m.in. fragmenty „Rozważań...” bpa Pelczara).
Moim zdaniem lektura obowiązkowa. Bynajmniej nie tylko dla księży, wbrew temu, co mówi tytuł. Rozdziałów tylko i wyłącznie dla księży jest kilkanaście, na kilkadziesiąt, bądź kilkaset ogólnych. Dlatego książka przydatna jest w równym stopniu kobietom, jak i mężczyznom – nie bez kozery po małych przeróbkach trafiła do księgarń jako podręcznik życia chrześcijańskiego dla mężczyzn i kobiet. Tej drugiej książki jeszcze nie wznowiono, więc trzeba zadowolić się „Rozważaniami o życiu kapłańskim” . Nie tylko ja jestem fanem tej książki. Jest to także jedna z ulubionych książek ascetycznych mojej Oleńki. A trzeba Wam wiedzieć, że to wybredna czytelniczka...!


wtorek, 7 października 2008

[7 X 2008] socjopatia na UW, wtorek, NMP Różańcowej

co muszę, a czego nie muszę?
Do czego to doszło! Doszło do tego, że muszę pisać bloga w środkach komunikacji. No, ale tak to już jest, gdy pracy ma się huk, koordynuje się kilka przedsięwzięć równocześnie i studiuje na dwóch i pół kierunku. No, ale można powiedzieć, że chciała tego Grzyzga sama, więc ma. Ale oprócz tego, proszę o modlitwę w tej intencji, by ta praca – będąc dobrze przeżywana – była dla mnie pomocą na drodze do świętości.

Poniżej zaś zdjęcie zrobione przez Tomka dziś rano pt. Mistrz przy pracy. Hehehe...


weekendy, weekendy
siostra moja opowiadała mi kiedyś, że Władysław Bartoszewski ma pozajmowane weekendy na dwa lata wprzód – wszelkiej maści dyskusjami, akademiami, zlotami, panelami, konferencjami... Myślałem, że to musi być miłe. Teraz podobnie – choć w o wiele mniejszej skali jest ze mną – mam zaplanowany każdy weekend do połowy listopada. Jeden z nich zajmą rekolekcje, ale to – z prośbą o modlitwę – jeszcze zaanonsuję.


opyciny się udali
w ostatni weekend u Oleńki. Na opycinach i zmówinach. Od biedy – na zaręczynach też. Otóż, aktu woli przygotowania się i przystąpienia do Sakramenu Małżeństwa dokonaliśmy dawno, tym razem natomiast potwierdziliśmy go publicznie i wyraziliśmy w zestandaryzowany w Rytuale rodzinnym sposób, otrzymując błogosławieństwo Rodziców. Później zaś zajęliśmy się opycinami i zmówinami, tj. wzajemnym poznaniem Rodziców i ustaleniami dotyczącymi ślubu i wesela. Zdjęć przezornie nie wklejam – od czasu sprawy Agaty, nieco bardziej dbam o prywatność, szczególnie, gdy nie jest to bezpośrednio moja prywatność.

co w związku z tym?
w związku z tym – rzecz jasna – proszę o modlitwę. Coś ten dzisiejszy wpis cały poświęcony na intencje modlitewne! Ale co poradzić, gdy istnieją potrzeby? Na tym jednak nie koniec, bo mam pomysł, którym chciałbym się podzielić.
Otóż, zainspirowany tym, co kiedyś napisałem o wsparciu gnyszkobloga (a co można przeczytać klikając w bannerek „wspieraj bloga” pod postem), wpadłem na pomysł następujący. Gdyby każdy stały Czytelnik ustawił sobie stałe zlecenie na koncie – np. na 5,00 zł miesięcznie – na moje konto (którego numer można przeczytać po lewej stronie, byłoby mi bardzo miło. Ale nie tylko miło! Dlaczego? Proszę jeszcze raz przeczytać notkę powyżej...

tato, doładuj mi konto
ale jest jeszcze pożyteczniejszy sposób! Np. doładowania karty pre-paid za pośrednictwem mBanku na tej stronie: http://www.mbank.net.pl/3246. Wystarczy otworzyć sobie darmowe konto w mBanku i doładowywać z niego kartę telefoniczną. mBank się cieszy, że ma prowizję od doładowania, ja się cieszę, że mam część prowizji mBanku, a Czytelnik się cieszy, bo ma konto w mBanku, 20% doładowania gratis i może robić to przez internet. A jeśli ładnie poprosi, to otworzy sobie rejestr w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych w tymże mBanku i będzie mógł zacząć inwestować, czemu zresztą sprzyja obecna sytuacja na rynku, o czym poniżej.

wczorajsze dnie
wczorajdzy dzień nie należał do najweselszych dla posiadaczy akcji. Wszystkie parkiety nurkowały z imponującą mocą. Także i u nas. Jeśli chodzi o giełdę warszawską, nie powiedziałbym o panice – ze względu na standardowy poziom obrotów, które ledwo przewyższyły miliard złotych. W USA sesja dość pocieszająca – udało się zmniejszyć spadku o połowę, powstała dość miła formacja świecowa. Zobaczymy czy znajdzie kontynuację.
Dlaczego o tym piszę i dlaczego pisałem powyżej o Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych? Otóż, inwestycje zaczyna się w głębokiej bessie... W chwili, gdy jest panika mamy do czynienia z najlepszą okazją inwestycyjną. Ja wiem, że emocje podpowiadają – uciekaj! Świat się wali... Ale historia uczy, że takie zawalenia się powtarzają... i za każdym razem towarzyszą im podobne emocje (bo niby jakie mają towarzyszyć?). Prześledźcie wykres historyczny amerykańskich indeksów, np. DJIA i zastanówcie się, które miejsca były najlepszym momentem na wejście... i zdajcie sobie sprawę z tego, że nastroje musiały wtedy przypominać nastroje krów w rzeźni).

socjopatia a rok temu
niekiedy, gdy poprzechadzam się po Kampusie Centralnym UW, ogarnia mnie socjopatia...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/gregoriansy-daj-w-niedziel-czadu.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/z-ostatniej-chwili-pangrzyzga-nie-pi.html

myśl na dziś
Różaniec Święty to potężna broń. Używaj jej z ufnością, a skutek wprawi cię w zadziwienie.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 558



niedziela, 5 października 2008

[5 X 2008] Gnyszkoblog obchodzi 1. urodziny!

...okazało się, że pierwszy post powstał 3 października, a nie - jak mylnie podałem - 5 X. Przeżyjmy to jeszcze raz...:
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/pity-dzie-w-monachium-ja-dopiero-zaczem.html

Tymczasem oznajmiam, że opyciny ze zmówinami się powiodły... i niebawem będę relacjonował weselisko! No, ale na to niebawem jeszcze troszkę będzie trzeba poczekać. Po pięciu godzinach podróży zaraz kładę się spać... a Czytelnikom życzę miłej lektury annałów Gnyszkobloga np. tutaj: http://maciejgnyszka.blogspot.com/search?updated-min=2007-01-01T00%3A00%3A00%2B01%3A00&updated-max=2008-01-01T00%3A00%3A00%2B01%3A00&max-results=50

A dokładnie rok temu:
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/przed-wieczorem-grzyzga-bawi-uczy.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/wieczorne-nachrichteny.html

piątek, 3 października 2008

[3 X 2008] dziś nie będzie bloga - jutro opyciny

gęsto się tłumaczę
moi Drodzy! Jutro pangrzyzga odprawi z Oleńką i naszymi rodzinami opyciny połączone ze zmówinami, oraz wręczeniem zwyczajowych suwenirów. Oznacza to, że obiecana druga opowiastka podróżnicza pojawi się pewnie w niedzielę, kiedy to świętować będziemy pierwszą rocznicę powstania gnyszkobloga! Tak - 5 października minie rok...
Ron Paul potwierdza nasze diagnozy
przed Państwem teksański senator, dr Ron Paul...

myśl na dziś
Oby twoja postawa i rozmowy były takie, ażeby wszyscy widząc i słuchając ciebie mogli powiedzieć: Ten człowiek czyta życie Jezusa Chrystusa.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 2


piątek, 12 września 2008

[12 IX 2008] piątek, Grzyzga robi kambek

gacie parciane...
gdzie byłem, gdy mnie nie było? Otóż... zdradzić nie mogę, bo dokąd zbiegnę, gdy mię socjalistycznie zbawiciele ludu gonić będą? Powiem ogólnie: na wsi, między przyjacioły pojechałem z Oleńką! Co robić? A w gaciach zgrzebnych pobiegać, na bosaka kupę rozdeptać, a co!
Żartuję... to kontynuacja słownych figli z Maćkiem, który zarzucił mi chłopomanię. Odpoczywaliśmy z Oleńką, zdrowe jedzenie jedliśmy, rano na Mszy, pośniadaniu w góry, potem góra jedzenia na obiad i znów w plener... Niekiedy trzeba było zwiewać przed psem, albo stadem rozwścieczonych indyków, albo przechodzić przez głęboką pareję odwiedzaną ostatnio chyba za czasów partyzantki antykomunistycznej, gdy zgubiło się drogę. Różnie - jak to w górach. Śliwowica też była - w umiarkowanych ilościach.
co robić?
no, ale na tym koniec wspomnień - trzeba brać się za robotę! Otóż, moi mili, wielu znajomków moich odczuwa pewną frustrację. Okazuje się bowiem, że polityka od kuchni wygląda ohydnie, a służby specjalne używane są do rozgrywek z opozycją, oraz że tzw. reforma oznacza uwłaszczenie znajomków i szwagrów decydenta... albo, że ludzie są bardziej spsieni w swej masie, niżby zdawać się mogło... długo by wymieniać powody do frustracji!
Moja odpowiedź na ten problem brzmi tak, jak dzisiejsza lekcja mszalna z Listu do Koryntian (proszę sobie przeczytać, jak ktoś na Mszy nie był!) - w skrócie zatem... róbmy swoje. To jednak nie zadowoliło Maćka - uznał, że strategią na dziś, po uwzględnieniu nastrojów otoczenia, jest dbanie o swoją tożsamość i umacnianie wewnątrz, zamiast ekspansji (mowa tu np. o działaniu w sferze publicznej).
Zgadzam się z tym tokiem rozumowania, ale chciałbym go rozszerzyć, tak, bym mógł zgodzić się całkowicie. Otóż, do katolickiej tożsamości należy apostolstwo, które należy rozumieć nie tylko jako słowne głoszenie Ewangelii, ale i budowanie cywilizacji Nią przesiąkniętej... a więc to, co nazwaliśmy SMSowo ekspansją. Jednym słowem - róbmy jedno, a drugiego nie zaniedbujmy. Wiara w to, że na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, przykłady sukcesów organizacji katolickich, np. TFP (http://www.tfp.org/) - niech dodadzą nam ducha!
"moralność neostrady"
to bynajmniej nie oznacza, że zawsze jest miło. Np. ostatnio, w związku z tym, że w ożywiony sposób promuję książkę Agata. Anatomia manipulacji, dostałem parę maili od oburzonych adresatów. Czym są oburzeni? Że dostali maila, którego nie zamawiali... Spam, bulk mail, netykieta, to pojęcia którymi dziś wali się jak cepem, a dzieciom neostrady zastępują one moralność. Wysłanie maila jest niemoralne, niewychowane... Równocześnie, wejdźcie na jakiekolwiek forum dyskusyjne i doświadczcie ich słodyczy w dopier... każdemu, kto im się nie podoba.
Do tego dochodzi ta absurdalna ramota ściągana z Wikipedii (a więc prawda objawiona!) o tym, że ma się prawo do skończenia dyskusji, w której padnie paralela do hitleryzmu... Absurd... absurd... i irracjonalizm.
Popuśćmy wodze fantazji... Jan Karski, albo rtm Pilecki trafia do USA i chcąc zainteresować opinię publiczną Holokaustem, wysyła mailing. Co robią lemmingi (bo tak się ich nazywa, jak zdążyłem się zorientować)? Oskarżają go o spam - nieludzki, zbrodniczy proceder.
Wbrew pozorom... właśnie tak było. W USA długo nie wierzono w prawdziwość materiałów przewiezionych przez Karskiego!
edukejszen
to rzecz jasna współgra z naszą edukacją, która jest państwowa, podczas gdy rynek korepetycji rośnie i rośnie (wiem coś o tym - http://www.pogotowienaukowe.pl/). Polecam wytrawnym Czytelnikom kupno bieżącego numeru Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/) gdzie znajdą dwa artykuły na ten temat.
Jak by można je podsumować? Ano tak, że będzie gorzej.
panikopaczowa
słyszałem, że ministerka Kopaczowa zamierza przeciwdziałać nielegalnym aborcjom (m.in. ewidencjonując wszystkie ciąże). Cóż, po pierwsze ewidencjonowanie będzie z pewnością służyć do egzekwowania obowiązku szkolnego (żadne dziecię nie ukryje się przed państwową szkołą, bądź państwowym programem nauczania w szkole prywatnej) i wielu innych rzeczy... a nielegalne aborcje dziś mają często miejsce w najnormalniejszych szpitalach państwowych, gdzie księgowane są w statystyce jako poronienia.
Według jednej z położnych jednego z warszawskich szpitali (proszę nie nalegać na szczegóły) przez dwa tygodnie dokonują tylu aborcji, ile figuruje jako roczne żniwo kompromisu.
struktura na Pogadankach
nie samą ideą jednak człowiek żyje, dlatego polecam pomyśleć także o swoich pieniądzach. Na Pogadankach Inwestorskich wisi ciekawy artykuł o lokatach strukturyzowanych... temat - jak wnioskuję po lekturze dzisiejszego Parkietu - bardzo na czasie!
List od Prałata
zaczyna się tak:
Najdrożsi: niech Jezus błogosławi moje córki i moich synów! (...)
a całość przeczytać można tutaj: http://www.opusdei.pl/art.php?p=29398
myśl na dziś
Pokora Jezusa Chrystusa: w Betlejem, w Nazarecie, na Kalwarii... — Ale jeszcze większe upokorzenie i poniżenie mamy w Najświętszej Hostii, większe niż w stajence, niż w Nazarecie, niż na Krzyżu. Jak bardzo więc winienem kochać Mszę świętą („Naszą” Mszę, o Jezu...)
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 533

sobota, 30 sierpnia 2008

[30 VIII 2008] po robocie, przy sobocie

bieganinka
dziś z Oleńką i Jej Mamą bieganinka po Warszawie - przez 7 godzin pokazałem dość dużo, choć rzecz jasna - dałoby się więcej. Przy okazji - moje trzecie podejście do Muzeum Powstania Warszawskiego (tym razem zakończone bytnością!). Wrażenia - potwierdzam setki tysięcy entuzjastycznych głosów z Polski i zagranicy.
Z Oleńką - zgadza się. Czuje się bardzo dobrze, może już jeść i w nagrodę dostała weekendową przepustkę ze szpitala. W poniedziałek tomografia komputerowa jamy brzusznej, potem ewentualnie gastroskopia. Jednym słowem - wszystko idzie najwyraźniej ku dobremu.
Zmęczony jestem jak pies Pluto, więc powiem tylko, że...
...Pogadanka gotowa!
Pogadanka Inwestorska nr 6 jest gotowa! Tym razem o etycznym inwestowaniu. Ufff... padam z nóg. W poniedziałek ciąg dalszy bloga. A będzie i o polityce, i o umieraniu z głodu, i o Kaczyńskim... i o płaceniu kary w tramwaju ZTM!

wtorek, 26 sierpnia 2008

[26 VIII 2008] wtorek, Matki Boskiej Częstochowskiej

co robię
Oleńka wciąż w szpitalu na obserwacji - czuje się lepiej, być może wystarczy tylko antybiotyk w kroplówce i będzie po wszystkim. Biedna nie jadła nic od dwóch dni... od dziś może już pić - jutro przywiozę Jej najpyszniejsze soki (a jakże!).
Dziś od rana w szpitalu, potem obiad tamże (przy okazji pragnę polecić restaurację Joker w Szpitalu Klinicznym AM przy ul. Banacha...) i Msza św. w kaplicy o 15:00. Wyjątkowe miejsce jak na Mszę - przeżywa się o wiele wyraziściej (chociaż to Novus Ordo...). Pan Jezus wydaje się być o wiele bliższy, przynajmniej w percepcji. Później wróciliśmy do domu i do wieczorka praca na MISH - do pracy rocznej, która już jest na wykończeniu. Jutro powtórka, z tym, że najpewniej zabiorę laptopa do szpitala i pod parasolem sobie z Oleńką posiedzimy, a ja dokończę pisanie.
co warto...
obserwując niektórych pacjentów, oświadczam, co następuje! Otóż, warto - polecam to każdemu Czytelnikowi - przejść się od czasu do czasu na izbę przyjęć do któregoś ze szpitali, albo zapisać na wolontariat i pomagać chorym. Po pierwsze - zrozumie się lepiej jaką głupotą i igraszką jest większość własnych spraw. Po drugie zaś odrzuci człowiek brednie XX-wiecznej subkultury śmierci... i doceni rodzinę - i zapragnie ją posiadać. Bez rodziny, nawet mając pieniądze - wierzcie mi - można zdechnąć na korytarzu jak bury pies.
A jeśli ogolone wszędzie panie z Vivy i Wysokich obcasów oraz panowie z Logo i Hustlera tego nie kumają, to niech w końcu zakumają, bo i takich widuję na korytarzach... Zgniecionych, skwaszonych, bez plastikowego blasku, wystraszonych.
Polecam też przejrzenie Jasnogórskich ślubów narodu, które dziś zresztą były odnawiane w wielu parafiach... to jest program na dziś! Do roboty, szkoda życia na duperele i pogoń za niczym. Rodzina na wzór Świętej Rodziny, pełna chrześcijańskich cnót - jedyne wyjście. Każde inne to kiepski Ersatz.
Pogadanki Inwestorskie
być może nie wszyscy wiedzą, ale piszę jeszcze w internecie Pogadanki Inwestorskie (http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com). Proszę o pomoc w ich rozreklamowaniu - po napisaniu pięciu i zebraniu kilkunastu recenzji, widzę że gra jest warta świeczki, dlatego chciałbym mieć więcej użytkowników, więc kto mógłby je przejrzeć i ew. zarekomendować znajomym, albo omówić na jakimś forum internetowym - będę wdzięczny.
Poleca się czytanie od Wprowadzenia - dla dobrego zrozumienia paradygmatu, który propaguję. Szerokim łukiem dochodzimy do zagadnień szczegółowych, więc będzie - mam nadzieję - jeszcze ciekawiej.
myśl na dziś
Widzę twój Krzyż, Jezusie mój, i cieszę się z Twojej łaski, gdyż nagrodą za Twą Mękę stał się dla nas Duch Święty... I oddajesz mi się codziennie z miłością szaloną w Hostii Świętej... I uczyniłeś mnie dzieckiem Bożym! – i dałeś mi Swoją Matkę. Nie wystarcza mi dziękczynienie, myśl moja ulatuje: Panie, Panie, tyle dusz jest tak daleko od Ciebie! Ożywiaj w swym życiu żarliwość apostolską, by ludzie Go poznawali..., kochali... i czuli się kochani!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 27

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

[25 VIII 2008] poniedziałek

prośba
normalny odcinek bloga pojawi się pewnie jutro, bo wczoraj i przedwczoraj miałem Ślub nad Śluby i Wesele nad Wesele (czy kroniki warszawskie donoszą już kto się pobrał?), a dziś z kolei pojechałem z Oleńką na badania i musiała niestety - po wnikliwym zajrzeniu w stan polskiej prywatnej i państwowej służby zdrowia - zostać na obserwację w szpitalu. Od razu uspokajam - proszę się nie obawiać, nic złego Jej nie grozi, ale należy sfalsyfikować jedną z dwóch możliwych diagnoz i wtedy przejść do działania, które w żadnym z obu wypadków skomplikowane ani ryzykowne być nie powinno. Proszę zatem o modlitwę i wyrozumiałość...
Lud
w socjologii długo dyskutowano nad tym, czym jest Lud. Ja mogę powiedzieć - Lud można spotkać w wielu miejscach w Polsce - od wsi Żmiąca w powiecie limanowskim, przez autobus relacji Rypin-Toruń, aż po każdy państwowy szpital, co zawsze stanowi dla mnie ogromną inspirację! Pozdrawiam pana, któremu na Junaku pękł wyrostek robaczkowy i pana weterana z medalem w klapie, który w karetce zostawił legitymację inwalidy wojennego I klasy! Jeśli to czytają, rzecz jasna...
myśl na dziś
Jak pragnie Nauczyciel, winieneś być solą i światłem, będąc w pełni zaangażowanym w tym świecie, w którym przyszło nam żyć i we wszelkiej działalności ludzkiej. – Światłem, które oświeca umysły i serca. Solą, która dodaje smaku i chroni przed zepsuciem. Dlatego, jeśli zabraknie ci gorliwości apostolskiej, staniesz się nijaki, bezużyteczny, zawiedziesz innych, a życie twoje stanie się absurdem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 22

czwartek, 21 sierpnia 2008

[21 VIII 2008] czwartek, wspomnienie św. Piusa X

rocznice...
dziś, moi mili ważny dzień. Dokładnie 4 lata temu, przed 7:00 pangruszka zajechał na Dworzec Autobusowy we Wrocławiu, skąd odebrała go Oleńka. A po co przyjechał? A po to mianowicie, by sobie powiedzieli bez ogródek, że zdali sobie sprawę z tego, że się w sobie rozmiłowali! I tak to się zaczęło...
A w 2010 roku, 21 sierpnia to sobota... kto ma oczy, niechaj czyta, a kto czyta, niechaj rozumie...!
Poza tym, gratuluję Piotrowi Pałce i Małżonce Jego trzeciej rocznicy ślubu. To by było na tele, jeśli chodzi o rocznice.
tarcza się podpisała
zastanawia mię wielki skok poparcia dla tarczy antyrakietowej wśród ankietowanych łapanych na ulicy przy której znajdują się siedziby sondażowni... Putin położył łapę na Osetii i Abchazji, zginęło paręset osób... i już wszyscy Polacy są święcie przekonani, że jeszcze trzy tygodnie temu się mylili wraz z Ukochanym Rządem ws. tarczy.
Swoją drogą, dziwnie rozumiem logikę wojny - i sytuację przeżywałem z dużą empatią... Wiem jak to jest, gdy człowiek wysiedzi się w koszarach, wiem jak żołnierzom może zlasować się mózg... i potrafię sobie wyobrazić, co może wtedy zaświtać im w głowie, gdy wypuści ich się na wojnę. Pamiętamy, jak to generałowie mówili że się Rosjanie wycofują, a żołnierze co innego. Oczywiście to wycofywanie było dla picu, i co innego mówiono mediom, a co innego rozkazywało, ale na wojnie żołnierze są w dużym stopniu niezależni - szczególnie w takiej, gdzie ziemię zajmuje się prawie bez walki. Robią co chcą, mając na to przyzwolenie.
Niektórzy pożyteczni durnie uwierzyli Fukuyamie, że historia się skończyła... i że ideologie się skończyły, etc. Powiem króciutko, bo tu nie ma o czym gadać: ludzka natura jest niezmienna. Dlatego aż do końca świata oglądać będziemy grzechy. Nie zmienią tego ani zaklęcia Fukuyamy, ani biurokratów z Unii Europejskiej. I proszę mi tu więcej nie fantazjować, panie Fukuyama.
szkoła podstawowa?
tymczasem fantazjować zaczęli ministrowie z Ukochanego Rządu. Wymyślili sobie, by obowiązkowo posłać do szkół 6-latki, a i dla 5-latków wprowadzić obowiązek przedszkola. Jednym słowem - robią wszystko, by potomstwo panagruszki było walnięte.
Szlag mię zatem trafił nad morzem, gdy przeczytałem o tym w codziennej Rzeczpospolitej. Wytłumaczę zatem pokrótce dlaczego jestem przeciwny takim eksperymentom.
Po pierwsze: oświata w Polsce upada, w związku z czym nie widzę powodów, by wrzucać do jej szamba coraz młodsze dzieci. Niech posyła kto chce - dlaczego obowiązek?
Po drugie: szkoła państwowa, najpopularniejszy w Polsce model, zazwyczaj promuje ideologię państwową, w UE wybitnie niezgodną z moimi poglądami. Szkoła oraz program nauczania (definiowany przez ministra - a jakże!) nie są obojętne światopoglądowo, mają własny, z grubsza nakreślony paradygmat.
Po trzecie: nie widzę powodów dla tej decyzji - ministerstwo nie przedstawiło żadnego uzasadnienia, poza jakimiś pozornymi pierdzeniami o wyrównywaniu szans, którego nie rozumiem, bo nikt nie wytłumaczył co ma przez to na myśli, ani dlaczego jest to koniecznie.
Po czwarte: nie widzę powodów, dla których mam kupować debilne podręczniki od wydawnictw, które wyznaczyło Państwo, po to bym z obrzydzeniem je później wyrzucał, a dawał dziecku własne książki, a wszystko to po to, bym wydawał więcej pieniędzy np. na WSiP, którego pakiet ma także Skarb Państwa, po to by pani opłacana przeze mnie z podatków uczyła moje dziecko tych głupot, które mu z głowy wybijał będę, a wszystko to jeszcze dlatego, że to wszystko jest tak naprawdę darmowe i dla dobra wszystkich. Paranoja.
Wracając do kwestii ogólnych - proszę, niech nikt nie mówi, że PO to partia liberalna. Partia liberalna nie wydziera dzieci od rodzin pod przymusem. Poza tym polecam stronę: http://www.podsumowanie2008.yoyo.pl/
myśl na dziś
Przyjrzyj się uważnie swojemu postępowaniu. Zobaczysz, że popełniasz wiele błędów, które szkodzą tobie, a być może również twojemu otoczeniu. – Pamiętaj, synu, że mikroby nie są mniej niebezpieczne niż dzikie bestie. A ty kultywujesz te błędy, te pomyłki – jak kultywuje się mikroby w laboratorium – poprzez braki pokory, poprzez braki modlitwy, poprzez swą niesumienność w wypełnianiu obowiązków, poprzez brak znajomości samego siebie. A potem te ogniska zakażają środowisko. – Potrzebujesz dobrego, codziennego rachunku sumienia, który doprowadzi cię do konkretnych postanowień poprawy, gdyż odczujesz prawdziwy ból z powodu swoich błędów, swoich niedopatrzeń i swoich grzechów.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 481

czwartek, 3 lipca 2008

[3 VII 2008] czwartek, święto św. Tomasza Apostoła

zatroszczę się...
o moje żabki czytelnicze już od jutra. Skończyliśmy bowiem kurs tańca z Oleńką, więc wieczory będą wolne, a i do Warszawy mniej jeździć będzie trzeba, bo sprawy indeksów, wpisów, zapisów, praktyk, etc. - skończone. Ufff...
Do skomentowania jest sporo (dużo się ostatnio dzieje), a i Pogadanki Inwestorskie (http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com) muszą zostać nadgonione! Jednym słowem - trochę niedługo popiszę!
kurs skończony
drugi kurs tańca dla nowożeńców w Rivierze - ukończony! Jesteśmy bezapelacyjnie lepsi, niż rok temu. Jeszcze dwa kursy do teoretycznej daty ślubu, więc w godzinę W (jak wesele) będziemy tańczyć jak zawodowcy!
Bloomberg jest nasz
starzy Czytelnicy na pewno pamiętają sprawę! Pananikl, nasz stały Czytelnik przeniknął do centrali Bloomberg'a w Londynie, gdzie rozpocznie pracę. Jednym słowem - cynki w sprawach rynkowych mamy teraz zapewnione... www.bloomberg.com
jazda, jazda...
do Warszawy jechałem dziś dwaipółkrotnie dłużej niż zwykle, bo... najpierw jakiś pan postanowił zginąć na torach (poproszę o modlitwę w jego intencji), później zaś pewna dama postanowiła zemdleć. Ciężki dzień jednym słowem.
Proszę pić dużo wody!
myśl na dziś
Chrystus oczekuje wiele po twojej pracy. Ale musisz iść na poszukiwanie dusz, jak Dobry Pasterz wyszedł za setną owieczką; nie czekając, aż cię zawołają. Skorzystaj z pomocy swych przyjaciół, aby czynić dobro dla innych: Nikt nie może czuć się spokojny — powiedz to każdemu z osobna — przy takim życiu wewnętrznym, które gdy siebie napełni zacznie promieniować na zewnątrz żarliwością apostolską.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 223

wtorek, 1 lipca 2008

[1 VII 2008] wtorek, św. Ottona

co ja robię?
sporo ostatnio - trzeba latać za wpisami, na PW, na UW, taki papierek ws. praktyk wypełnić, a to inny znowu... Oj, widać ile tu do zracjonalizowania, ulepszenia na tych uczelniach. Prócz tego - Oleńka wciąż na praktyce stomatologicznej, a na wieczór - tańczymy na kursie tygodniowym w Rivierze (www.taniec.net). Jednym słowem - zostaje mało czasu na sprawy blogowe... Nie martwcie się jednak - spowolnienie po okresie wzmożonej aktywności przyjść musiało, powoli zbieram myśli... i pospadacie z krzeseł w odpowiednim czasie!
matriarchat
czy tylko ja twierdzę, że systemem panującym w Polsce jest matriarchat a największym problemem społecznym na skalę krajową jest nadaktywność płci żeńskiej w kwestii ustanawiania standardów i wychowywania?
oburzanie się...
co stanowi główne zajęcie michnikowszczyzny? Oburzanie się i bicie się w piersi. Zobaczcie ileż oni listów autorytetów, które wyrażają oburzenie zdążyli napisać... Już i TW Ketman i TW Ala pisali i podpisywali się przeciwko lustracji... i inni, i inni. Owczy pęd.
Wiem, że piszę enigmatycznie i być może niezrozumiale, ale to ze zmęczenia i braku czasu. Kiedyś to rozjaśnię.
bronimy Lecha!
dostałem od Michała na urodziny zdjęcie Michnika w ramce opakowane w Aborczą. Co roku zresztą bije on (Michał) na głowę innych ofiarodawców pod względem niskonakładowości i pomysłowości. Na tym numerze GazWyb-u widniał napis: Bronimy Lecha!
No, tak - ponad dziesięć lat temu na Lecha pluli, że bolszewik i dyktator, a teraz bronią... Ciekawe. Podobnie jak z Generałem, prawda?
Coraz głupiej nam się robi w sferze medialnej i rządowej, tyle powiem.
Wyborcza rusza też z cyklem indoktrynującym nt. historii Lecha Wałęsy. Super - niech wiedzą wykształciuchy wreszcie co mają myśleć, bo odkąd Maleszka psim swędem się wyniósł, a Gontarczyk z kolegą walnęli prawdą po oczach - zamieszanie się wdarło do baraku.
dzień skupienia
dobrym zwyczajem, który wziąłem od św. Józefa Sebastiana Pelczara, jest zwyczaj robienia co miesiąc, pod koniec, dnia skupienia, podczas którego człowiek więcej czasu poświęca na modlitwę oraz namysł nad tym, jak minął miesiąc i wyznaczenie celów na kolejny.
Także i Wam to polecam. Jeśli ktoś szuka porządnej lektury duchowej, nie może lepiej trafić, niż tu: http://www.tolle.pl/katalog/escriva?pp=357
Jutro zaś napiszę o Planie Czytelniczym...
myśl na dziś
Nie wiesz, czy to spadek kondycji fizycznej czy rodzaj wewnętrznego zmęczenia, czy obie rzeczy na raz... Walczysz bez walki, bez troski o autentyczną poprawę, abyś mógł zarażać dusze radością i miłością Chrystusa. Chcę ci przypomnieć jasne słowa Ducha Świętego: tylko ten zostanie uwieńczony koroną zwycięstwa, kto walczył legitime — prawdziwie, mimo wszystkich trudności.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 163

sobota, 3 maja 2008

[3 V 2008] sobota, Dzień Maryjny, Uroczystośc NMP, Królowej Polski

a oto krótki fotoreportaż z Dolnego Śląska!







czwartek, 1 maja 2008

[1 V 2008] wspomnienie św. Józefa, rzemieślnika

1 maja

dziś 1 maja - poubierani na czerwono ludzie nie wiedzieć czemu wychodzą na ulice... w Warszawie przeszła też demonstracja poparcia dla Hugo Chaveza i wenezuelskiej drogi do socjalizmu, socjalizmu XXI wieku! Skąd wiem, skoro jestem na Dolnym Śląsku? Ano stąd, że w środę zobaczyłem w Instytucie Socjologii UW plakaty na ten temat! Okazuje się zatem, że wariat Chavez jest nowym bożyszczem lewej części społeczności paraintelektualnej... Kiedyś Stalin, później Castro, a teraz Chavez. A ludzie wciąż myślą, że w historii dzieje się coś nowego.
My z Oleńką postanowiliśmy uczcić św. Józefa wytężoną pracą i wylaliśmy naprawdę siódme poty. Ja nad projektem szkoły, lekturami na socjologię i innymi sprawkami graficznymi, Oleńka zaś nad immunologią i innymi czarnymi magiami. Były nawet dwa spacery, bo człowiek nie może bez przerwy rabotać. Nawet Stachanow by wysiadł, nie mówiąc o Albinie Siwaku...

socjalizm - nie. wypaczenia - też nie!
wielu z tych, którzy zachłysnęli się socjalizmem i jeszcze się z tego nie otrząsnęli, ma nadzieję na to, że od ponad stu lat się nie udaje... przez wypaczenia! Gdyby bowiem usunąć pewne elementy z rzeczywistości - ludzkiej psychiki, samej twardej rzeczywistości materialnej - wówczas eksperyment socjalistyczny by się udał! Mam złą wiadomość - wypaczenia tkwią w socjalizmie - bowiem on sam je generuje, gdyż nie liczy się z rzeczywistością, którą źle rozpoznaje (zresztą nie ma co się dziwić, bo brak mu światła wiary). Stąd też hasło socjalizm: tak! wypaczenia: nie! nie liczy się z tą wstydliwą przypadłością natury socjalizmu.
To samo z Rewolucją w ogóle (o której już tu pisałem wielokrotnie, a której poświęcę osobne wpisy). Na przykład jej dwudziestowieczne przejawy w dziedzinie seksualnej rodzą określone skutki / wypaczenia, które w niej tkwią. I tak, jeśli ktoś uważa że kryzys więzi męsko-damskich, da się rozwiązać przez dalszą tzw. emancypację którejkolwiek z płci - ten jest w błędzie, gdyż proponuje gaszenie ognia benzyną.
Czy nie dziwi Was to, że z jednej strony o relacjach męsko-damskich mówi się ciągle, o seksie jeszcze częściej, i więcej, i więcej... i jeszcze piguły wynalezione.. i związki partnerskie... i pozycje... i to, i jeszcze tamto... i przedszkola państwowe... i cuda na kiju... a tu każdy narzeka i narzeka coraz bardziej na dzieci rozwydrzenie, uprzedmiotowienie płci nawzajem, płytkość relacji, niedojrzałość partnerów, etc. Remedium na to ponoć ma być zwiększenie oddziaływania przyczyn tego stanu rzeczy. Osobliwa metoda.
Stąd też mówi Plinio Correa de Oliveira w Rewolucji i Kontrrewolucji, że Rewolucja wzmacnia się sama. Porównanie z apetytem, który rośnie w miarę jedzenia, lub spiralą kosztowo-płacową jest jak najbardziej na miejscu.

propozycje
w najbliższym czasie planuję na blogu rozpocząć parę cykli tematycznych... m.in. o inwestowaniu z katolickiego punktu widzenia, o Kontrrewolucji i formacji duchowej. Przyjmijmy - każdy po dziesięć zwartych i konkretnych postów poruszających dany obszar zagadnienia.

myśl na dziś
Jezu, Panie mój, spraw, bym odczuwał Twoją łaskę i był jej uległy do tego stopnia, żeby moje serce wyzwoliło się całkowicie..., i napełniło Tobą, Przyjacielu mój, Bracie mój, mój Królu, mój Boże, Miłości moja!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 913

wtorek, 29 kwietnia 2008

[29 IV 2008] wtorek, św. Katarzyny Sienneńskiej

jutro święto!
jutro bardzo miły dzień. Po pierwsze dlatego, że jadę do Oleńki! Długi (w tym roku raczej krótki) weekend spędzę na Dolnym Śląsku, gdzie zamierzamy z Oleńką zatopić się w meandrach swoich dziedzin z przerwami na rowery, Mszę Świętą, Różaniec, wspólne poczytanko i inne miłe czynności. Myślę też, że bez tradycyjnego polskiego gryla pod dębem się nie obejdzie...!
Ale, ale! Proszę sobie nie wyobrażać, że tu tylko takie przyjemności! Będzie ich znacznie więcej - muszę bowiem (a mam poważny zamiar) nieomal zakończyć działania przy projektach z urbanistyki, projektowania i infrastruktury... a poza tym zacząć tworzenie pracy rocznej na Klasyczne Teorie Socjologiczne. Jednym słowem - rabotajet jak ruskie roboty!
Na tym nie koniec - dzień będzie miły także i dlatego, że czeka mnie jutro rano (zawsze wychodzę z domu wcześniej, by dokonać transakcji w kiosku) kupno Gazety Polskiej (www.gazetapolska.pl) oraz Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/). Już kiedyś się rozwodziłem jak wielką przyjemność sprawiają mi te zakupy...
Później dr Krzaczkowski opowie o dziejach Sejmu II RP w nowym BUWie, a potem inny dr hab będzie przez półtorej godzinki sączył keynsizm na Makroekonomii w Auditorium Maximum. Cud malyna!
dugi łykęt
jak to będzie z blogiem w długi wykent? Ano - nie bardzo wiadomo. Ja obstawiam, że częstotliwość ukazywania się oraz objętość mogą spaść, ale to i owo się pojawi, więc proszę nie tracić nadziei. Chociaż i sami Czytelnicy pewnie pojadą sobie w siną dal na gryla, albo gdzie indziej, więc i chętnych do lektury będzie mniej. O jednym nie należy zapominać - o wspieraniu bloga!
wspieraj bloga!
akcja wspierania mnie przez zadowolonych Czytelników trwa, o czym informuje banner pod koniec tego wpisu. Sto milionów na moim koncie z wpłat już wylądowało, za co serdecznie dziękuję, natomiast w międzyczasie pojawiła się nowa możliwość zdobywania czytelników. Otóż, jeśli ktoś z tu obecnych, jest na tyle zadowolony z niektórych notek, żeby polecić je znajomym - prócz wysłania maila, wstawienia bannera bloga na swoją stronę, ustawienia opisu na GG, czy czegoś innego, może zarejestrować się na http://www.wykop.pl/, gdzie odpowiednie notki będzie mógł podać jako ciekawe linki, nad którymi inni będą glosować, czy też im się podobają. Bardzo miła sprawa, fanom internetu polecam!
bądźmy bogaci
nie wiem, czy wiecie, ale mam w internecie brata-bliźniaka. Jest nim autor bloga http://appfunds.blogspot.com/ który jest chyba drugim wcieleniem Pieniężnika, którym dotychczas byłem tylko ja! Nie dość, że każdy pieniążek drobiazgowo liczy, to jeszcze robi wszystko, by dzięki swojemu blogowi, tych pieniążków wędrowało do niego jak najwięcej. A o czym pisze? Właśnie o tym - o tym, jak to jest wędrować od obecnych 17000 złotych do trzech milionów, które sobie założył jako cel.
Dlaczego o tym wspominam? Bo u nas w Polsce ludzie mają jakiś wstręt do pieniądza. Jeśli z czymś wiąże się zysk, lub ktoś chciałby mieć z czegoś zysk - w świadomości innych od razu rzutuje to źle albo na samo działanie, albo na osobę. Więcej - jest to traktowane nieomal jak okradanie innych.
Cóż ja na to? Ano to, że zysk jest jednym z mierników działania przedsiębiorstwa, czy pojedynczej osoby. Więcej - zysk jest nagrodą, jaką przedsiębiorca odbiera od swoich klientów za to, że służy im dobrze, czyli że usługi, które im świadczy, spełniają ich oczekiwania. Bo bycie przedsiębiorcą, to nic innego, jak podejmowanie ryzyka po to, by służyć innym swoimi możliwościami, umiejętnościami, etc. lepiej od innych.
Jeżeli wybitny profesor chce pińcet myljonów za wykład, proszę się nie dziwić - i nie udawać, że jeśli jest wybitny, to musi żyć o chlebie i wodzie dlatego, że jemu nie przystoi prosić o honorarium. Nawet jeśli byłby bogaty, to proszę wybaczyć, ale - wyda te pieniądze z pewnością lepiej.
Nagradzajmy godnych nagrody także i po to, byśmy sami poznali cenę tego, czego być może nam brakuje. Może dzięki temu popchnie nas to do zdobywania nowych szczytów?
serio
zdajmy sobie sprawę z tego, że bez pieniędzy ciężko jest zdziałać dużo na dużą skalę, gdziekolwiek. Pewnie ten i ów ma chęć odpowiedzieć, że przecież równie dobrze można u siebie na podwórku robić dobre rzeczy, a nie od razu jakieś wielkie przedsięwzięcia. Powtarzam po raz setny - jedno robić, a drugiego nie zaniedbywać. Do jednego i drugiego wzywa obowiązek.
Jeśli się coś robi, należy to robić najlepiej, jak się da (a nie jak się umie, bo jeśli się nie umie, to trzeba się nauczyć) i ofiarować jako doskonałe dzieło Panu Bogu. A co to za doskonałe dzieło, gdy ktoś ze swojej winy nie zarabia tyle, ile by mógł... albo nie oszczędza tyle, ile by mógł, by potem coś stworzyć, lub w czymś pomóc. Pieniądze - podobnie jak i czas, zdolności, okoliczności, etc. - to dary Boże. Dlatego - po pierwsze - mogą być użyte niewłaściwie, jak wszystko, co człowiek ma do dyspozycji (same w sobie są obojętne moralnie, podobnie jak i czas, zdolności, etc.), po drugie zaś - nie należy ich marnować.
Także nie wykorzystując okazji do niezarobienia ich.
Dlatego - Andrzejku - niech Cię nie gorszy to, że chciałbym, by blog na siebie zarabiał.
tematyka inwestycyjna
w związku z powyższym, po dość słabej obecności w ostatnim czasie - wróci na bloga tematyka inwestycyjna. Także dlatego, że my - tak, jak rozeznaję moich Czytelników - musimy być bogaci. Musimy być bogaci nie po to, by to zjeść, ale po to, by zmieniać, tworzyć i burzyć. A także po to, by ludzie patrząc na nas, nie kpili sobie, że jesteśmy cienkie bolki. O!
15% Czytelników kocha tylko panagnyszkie!
tak dowodzi zakończona już ankieta! Brawo! Czuję się bardzo kochany!
dlaczego się śmiałem cały weekend?
śmiałem się na wspomnienie filmu z Cejrowskim i Senyszynową. Choć wiele osób nie podziela mojego zachwytu, twierdząc, że Wojciech Cejrowski zachował się bezczelnie, ja twierdzę co innego. Uważam bowiem, że dobrze się stało, że ktoś zwrócił uwagę na skandaliczny poziom rozmawiania wprowadzany przez Senyszynową. Po drugie - przywrócił pewne proste, wymowne określenie - głupki. Tak, trzeba to stwierdzić jasno, że ideologia lewicowa (szeroko pojęta), to ideologia dla głupków.
Cejrowski czyta gnyszkobloga?
nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Wojciech Cejrowski czyta mojego bloga! Dlaczego? Ano, dlatego, że zauważył, że pojęcie orientacji seksualnej jest sztuczne. Niestety - istnieje i inna możliwość - sam mógł na to wpaść (co jest skądinąd normalne dla człowieka, który używa łepetynki), co stanowi kolejny argument na rzecz tego, bym spisał raz a dobrze i oficjalnie wydał zbiór swoich teorii, bo tak zawsze każdy mi będzie zarzucał, że się naczytałem, że chodzę i powtarzam... Oto cytat z wywiadu z Cejrowskim, który jutro pojawi się w Najwyższym Czasie!:
Unia dopiekła mi także tym, że stworzyła byt prawny o nazwie „orientacja seksualna” – z powodu której nie wolno dyskryminować. Otóż jest tylko jedna normalna orientacja seksualna, a wszystkie inne są zboczeniem, aberracją, grzechem i należy je zwalczać, a nie dawać im równouprawnienie.
Przy czym nie ma racji W.C., twierdząc, że inne orientacje są grzechem, gdyż sama skłonność grzechem nie jest - jedynie jej wcielanie i kultywowanie, jest grzechem. Zresztą ocena religijna nie ma tu dużego znaczenia - sprawa orientacji jest oczywista na gruncie czystego rozumu, który każe przyjąć albo tezę, że wszystkie odmienne zachowania seksualne są orientacją albo tylko heteroseksualizm, a reszta to aberracje. Tertium non datur.
myśl na dziś
Kiedy się naprawdę posiada miłość, nie ma się czasu na szukanie samego siebie; nie ma miejsca na pychę: znajduje się tylko okazje do służenia!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 683


niedziela, 13 kwietnia 2008

[13 IV 2008] Niedziela Dobrego Pasterza - post właściwy, choc skromniutki

panholoubek
W ostatnim (dzisiejszym) Gościu Niedzielnym radość sprawił mi zmarły niedawno Pan Holoubek, oraz Piotr Fronczewski. Otóż, okazało się że ten pierwszy przed śmiercią doznał łaski nawrócenia, a ten drugi przejmująco poinformował o tym na pogrzebie. gazeta.pl i inne internetowe szajsportale na ten temat milczą... Gdyby choć na judaizm przeszedł! Phi! Panie Gustawie - szacun od panagruszki! Panie Piotrku - też szacun!



Oleńka i jej ikona

Oleńka dostała w prezencie od swojego Proboszcza ikonę z Matką Bożą i Dzieciątkiem! Bardzo się w Niej zakochała, tj. w Maryi! A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno pobożność maryjna niezbyt chwytała Oleńkę za serduszko... Mówię o tym, bo nie tylko ta dziecięca serdeczność wobec naszej Matki i Królowej bardzo mnie cieszy i rozrzewnia, ale i stanowi dobry przykład i zachętę, by bliżej obcować z Maryją - tak jak to radził też św. Josemaria i inni święci!

Między innymi w tym celu - za radą św. Józefa Pelczara - co tydzień urządzam sobie Dni Maryjne w skład których wchodzi m.in. lektura rozdzialika z Życia Najświętszej Maryi Panny wg wizji Anny Katrzyny Emmerich. Zachęcam, zachęcam...


myśl na dziś
Maryja, Dziewica bez zmazy, starła upadek Ewy i swą niepokalaną piętą zgniotła głowę piekielnego węża. Córka Boga, Matka Boga, Oblubienica Boga.Ojciec, Syn i Duch Święty koronują Ją jako prawowitą władczynię Wszechświata.

Aniołowie składają Jej cześć jako Jej poddani...i patriarchowie, i prorocy, i Apostołowie...i męczennicy, i wyznawcy, i dziewice, i wszyscy święci...i wszyscy grzesznicy, i ty, i ja.
św. Josemaria Escriva, Różaniec Święty, Piąta tajemnica chwalebna

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO