piątek, 13 czerwca 2008
[13 VI 2008] piątek, konferencja ks. Krzysztofa
Autor:
Maciej Gnyszka
o
6/13/2008 05:41:00 PM
2
komentarze
Etykiety: aborcja, agata, akcja, ks. podstawka, ks. puzewicz, sojusz lewicy demokratycznej
czwartek, 12 czerwca 2008
[12 VI 2008] czwartek jest
50 000 peelen
Lekarze nie zamierzają przerywać ciąży 14-latce z Lublina. Nie są pewni, czy rzeczywiście tego chce.
– W naszym szpitalu lekarze aborcji nie dokonają. Szpital jest od tego, by dbać o zdrowie pacjenta, dlatego zrobimy wszystko, żeby ciąża, która przez pewien czas była zagrożona, została utrzymana i rozwijała się prawidłowo – oświadczył Jacek Solarz, p.o. dyrektora szpitala im. Jana Bożego w Lublinie, w którym przebywa 14-latka.
Matka dziewczyny dwukrotnie chciała, by w tym szpitalu lekarze przerwali ciążę jej córki. Bez skutku. Solarz tłumaczy, że decyzję podjął po rozmowie z lekarzami z całego pionu ginekologicznego.
Matka dziewczyny dwukrotnie starała się, by w szpitalu im. Jana Bożego w Lublinie lekarze przerwali ciążę jej córki. Bez skutkuZgodnie z prawem zabieg można przeprowadzić, jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, jeśli od jej początku nie upłynęło więcej niż 12 tygodni (14-latka jest w 11. tygodniu). Potrzebna jest pisemna zgoda ciężarnej i jej rodziców. – Ale jest jeszcze klauzula sumienia. Każdy lekarz kieruje się własnymi zasadami etycznymi. Nikt nie ma prawa zmusić go do wykonania aborcji, tym bardziej że w tej sprawie jest zbyt wiele wątpliwości dotyczących zgody dziewczyny na zabieg – wpisy w historii choroby są rozbieżne – mówi Solarz.
Dziewczynka kilka razy zmieniała zdanie. Jak twierdzi „Gazeta Wyborcza“, pod wpływem księdza, działaczy organizacji pro-life i ordynatora szpitala im. Jana Bożego, którzy przekonywali ją, by urodziła. Wczoraj „Gazeta“ opublikowała relację dziewczynki i jej matki, w której przekonują, że zgadzają się na zabieg. – Nie wiem, co mówiły dziennikarzom. Wiem, co jest w historii choroby. Poza tym, czy zabieganie o wywiad w przypadku zagrożonej ciąży jest właściwe z punktu widzenia etyki dziennikarskiej? Czy to nie jest zwykłe padlinożerstwo? – stwierdził dyrektor Solarz.
Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, do której zwróciła się matka dziewczynki, domaga się od minister zdrowia podjęcia „natychmiastowych działań związanych z umożliwieniem wykonania zabiegu“. W piątek przed Sejmem ma się odbyć pikieta osób, które uważają, że 14-latka ma prawo do aborcji. Natomiast do Fundacji PRO, promującej ochronę życia poczętego, zgłosił się biznesmen, który zaoferował 50 tys. zł wsparcia materialnego dla rodziny 14-latki, jeśli dziewczyna zdecyduje się urodzić dziecko.
Jakub Gołąb, rzecznik resortu zdrowia: – Minister nie ma zamiaru wpływać na decyzję lekarzy, bo czasy ręcznego sterowania się w Polsce skończyły. Jeśli spełnione są ustawowe kryteria wykonania zabiegu, szpital ma obowiązek udzielić świadczenia. Lekarz – powołując się na klauzulę sumienia – może odmówić, ale szpital musi wtedy wskazać inną placówkę. Może to zrobić w porozumieniu z regionalnym NFZ.
Łukasz Semeniuk, rzecznik lubelskiego NFZ: – Pacjent ma prawo do wyboru szpitala lub gabinetu specjalistycznego, w którym zabieg ma być wykonany. Lista placówek jest w naszym oddziale. Na razie nikt z rodziny 14-latki się do nas w tej sprawie nie zwracał.
Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przyznał w TOK FM, że w tej sprawie nie było jasnego, zgodnego oświadczenia dziewczynki. – Dlatego wykorzystuje się tę osobę w rozgrywkach zwolenników i przeciwników aborcji – mówił Ćwiąkalski.
Piotr Zawrotniak z lubelskiego SLD chce podać do sądu księdza Krzysztofa Podstawkę, który namawiał dziewczynę, by nie przerywała ciąży. Zdaniem działacza Sojuszu została złamana konstytucyjna zasada ochrony danych osobowych oraz prawo do informacji publicznej
Autor:
Maciej Gnyszka
o
6/12/2008 11:12:00 AM
0
komentarze
Etykiety: aborcja, aborcza, agata, akcja, ks. podstawka, sojusz lewicy demokratycznej
środa, 11 czerwca 2008
[11 VI 2008] środa
ludzie listy piszą
wywiady, wywiady
pieczeniarz?
do stałych Czytelników
Chcę cię ostrzec przed trudnością, która może się pojawić: chodzi o pokusę zmęczenia, zniechęcenia. – Czyż nie masz jeszcze świeżo w pamięci tamtego życia twojego – bez kierunku, bez celu, bez powabu, a który potem światło Boże i twoje własne oddanie właściwie ukierunkowały i napełniły radością? – Nie bądź tak głupi, ażeby zamienić to obecne życie na tamto.
Autor:
Maciej Gnyszka
o
6/11/2008 09:22:00 PM
1 komentarze
Etykiety: aborcja, aborcza, agata, agora, akcja, ks. podstawka, listy, nowicka, sojusz lewicy demokratycznej
[11 VI 2008] środa, inni o "Agacie"
Naiwny kto liczył, że po takiej kompromitacji Agnieszka Pochrzęst zapadnie się pod ziemię ze wstydu, a jej pracodawca przeprosi czytelników za ordynarną manipulację. Nic z tych rzeczy, na ideologicznej wojnie nie ma czegoś takiego jak wstyd czy honor, Agnieszka Pochrzęst walczy dalej, choć niestety amunicji coraz mniej. Dzisiaj z sobotniego artykułu Pochrzęst nie ostało się nic. Nie wiem czy nagroda Hieny Roku jeszcze jest przyznawana, jeśli tak, to Pochrzęst jest murowaną faworytką.
Agacie nie odmówiono aborcji, odmówiła jej sobie sama wycofując zgodę na zabieg.
Agata nie została zgwałcona, a o tym, że ojcem jest jej rówieśnik wiedziała jej matka, a od niej nauczyciele, także policja i prokuratura, czyli chyba każdy kto się ze sprawą Agaty zetknął i chciał wiedzieć. Nowicka i Pochrzęst najwyraźniej nie chciały.
Agata nie jest zdecydowana na aborcję, policja w Lublinie wie od nauczyciela Agaty, że dziewczynka chciała urodzić, sama Agata wycofała zgodę na aborcję w rozmowie z ordynatorem. Dlaczego tych informacji nie przeczytaliśmy w sobotę? Widać Pochrzęst uznała ją za nieistotną, skupiając się na spisywaniu (lub wysysaniu z palca) anonimowych zeznań o tym jakie to rzekomo piekło urządził Agacie ksiądz.
Ksiądz raczej nie prześladował Agaty, tylko ją wspierał skoro - jak pisze dzisiaj Pochrzęst - Agata była z nim w stałym kontakcie telefonicznym nawet w szpitalu. Gdyby faktycznie ksiądz robił jej "piekło" i "zaszczuwał" to nie dzwoniłaby do niego i/lub nie odbierała jego telefonów.
Kto zatem urządził Agacie piekło? Się okaże. W sobotę mieliśmy zgwałconą czternastolatkę, która chce aborcji, ale ją mohery zaszczuwają. Dzisiaj mamy czternastolatkę w ciąży z rówieśnikiem, która mówi nauczycielowi, że chce urodzić a w szpitalu wycofuje zgodę na aborcję. Miało być zmuszanie do urodzenia dziecka, jest - być może - zmuszanie do aborcji. Trochę zmienia postać rzeczy, prawda? Choć pewnie nie dla Nowickiej, Pochrzęst, Napieralskiego, Millera i im podobnych, którzy na dramacie Agaty chcą zbić polityczny kapitał.
Artykuły Pochrzęst, które dzielą tylko dwa dni różnią się właściwie wszystkim, choć przecież przez te dwa dni nic się nie zmieniło, nie doszły żadne nowe fakty i wszystko co Pochrzęst napisała dzisiaj miała obowiązek napisać w sobotę jeśli swój zawód i czytelnika traktuje poważnie. Takie "dziennikarstwo" jest potrzebne wyłącznie politykom. Czytelnik nie ma z niego żadnego pożytku.
Pochrzęst w sobotę: Odmówili aborcji zgwałconej 14-latce
Autorka rozpoczyna swoją relację dramatycznie: "Terroryzowana przez działaczy antyaborcyjnych 14-latka trafiła do szpitala z krwotokiem - dowiedział się "Newsweek". Ale i tu wciąż jest przez nich nachodzona i nękana".
A dalej następuje opis "nękania psychinczego i terroryzowania" (by posłużyć się terminologią Łuniewskiej). Oto i ów opis:
"W nękanie i psychiczne terroryzowanie Agaty zaangażowana jest m.in. Hanna Wujkowska, lekarka znana z działalności antyaborcyjnej, doradczyni b. ministra Romana Giertycha. - Pani Hania z księdzem przyszli do mnie do szpitala w Warszawie na Inflanckiej. Pani Hania dała mi pudełko czekoladek z napisem "otwórz swoje serce". Inna pani dała mi książkę o pielęgnacji niemowląt. A ksiądz Krzysztof przekonywał, ciągle mówił, zaczęłam się wahać - przyznaje 14-latka".
Tak, tak. Od teraz już wiadomo, że jak namawiamy kogoś do zabicia własnego dziecka, wówczas - jak Wanda Nowicka - wspieramy go w trudnej decyzji, ale gdy probujemy przekonać go, żeby dziecko urodził - wówczas nieodmiennie terroryzujemy, szczujemy i nękamy. I to nawet gdy robimy to za pomocą czekoladek i książek.
Szybciej, zabijcie to dziecko, póki czas. Zabijcie je, drodzy redaktorzy z „Gazety Wyborczej”, zostało wszak tylko kilka, kilkanaście dni. Zabijcie je, na co czekacie?
Autor:
Maciej Gnyszka
o
6/11/2008 09:39:00 AM
7
komentarze
Etykiety: aborcja, aborcza, agata, akcja, kataryna, ks. podstawka, łuniewska, media, pochrzęst, polecanko, terlikowski
[11 VI 2008] już jest jutro - witamy środę!
Gazetka
Gość: ratatatam 10.06.08, 23:08
a ja pani Szlachetce nie odpuszczę udziału w zredagowaniu tak kłamliwego i takhaniebnego artykułu jaki sprokurowała wspólnie z panią Pochrzęst . Miarka sięprzebrała. Ma Pani moje słowo ! Odpowie Pani, za każde naskrobane tam kłamstwo.Prawo może mamy niedoskonale, a sądy nieudolne, ale mamy i prawo i sądy ! Oczym się Pani przekona.
dariosrna 10.06.08, 23:25
Szlachetka, to niestety puste dziewczę, wykonujące polecenia centrali. Jutro opublikuje wywiad z Agatą. Wdarła się do szpitala i nagabywała kilkanaście razy Agate. Tendencja do zabicia niewinnego dziecka, az nadto wyraźna jest w Gazecie.
Autor:
Maciej Gnyszka
o
6/11/2008 12:20:00 AM
0
komentarze
Etykiety: aborcja, aborcza, agata, akcja, ks. podstawka, planned parenthood, pochrzęst, sojusz lewicy demokratycznej, szlachetka






