Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2008

[12 IX 2008] piątek, Grzyzga robi kambek

gacie parciane...
gdzie byłem, gdy mnie nie było? Otóż... zdradzić nie mogę, bo dokąd zbiegnę, gdy mię socjalistycznie zbawiciele ludu gonić będą? Powiem ogólnie: na wsi, między przyjacioły pojechałem z Oleńką! Co robić? A w gaciach zgrzebnych pobiegać, na bosaka kupę rozdeptać, a co!
Żartuję... to kontynuacja słownych figli z Maćkiem, który zarzucił mi chłopomanię. Odpoczywaliśmy z Oleńką, zdrowe jedzenie jedliśmy, rano na Mszy, pośniadaniu w góry, potem góra jedzenia na obiad i znów w plener... Niekiedy trzeba było zwiewać przed psem, albo stadem rozwścieczonych indyków, albo przechodzić przez głęboką pareję odwiedzaną ostatnio chyba za czasów partyzantki antykomunistycznej, gdy zgubiło się drogę. Różnie - jak to w górach. Śliwowica też była - w umiarkowanych ilościach.
co robić?
no, ale na tym koniec wspomnień - trzeba brać się za robotę! Otóż, moi mili, wielu znajomków moich odczuwa pewną frustrację. Okazuje się bowiem, że polityka od kuchni wygląda ohydnie, a służby specjalne używane są do rozgrywek z opozycją, oraz że tzw. reforma oznacza uwłaszczenie znajomków i szwagrów decydenta... albo, że ludzie są bardziej spsieni w swej masie, niżby zdawać się mogło... długo by wymieniać powody do frustracji!
Moja odpowiedź na ten problem brzmi tak, jak dzisiejsza lekcja mszalna z Listu do Koryntian (proszę sobie przeczytać, jak ktoś na Mszy nie był!) - w skrócie zatem... róbmy swoje. To jednak nie zadowoliło Maćka - uznał, że strategią na dziś, po uwzględnieniu nastrojów otoczenia, jest dbanie o swoją tożsamość i umacnianie wewnątrz, zamiast ekspansji (mowa tu np. o działaniu w sferze publicznej).
Zgadzam się z tym tokiem rozumowania, ale chciałbym go rozszerzyć, tak, bym mógł zgodzić się całkowicie. Otóż, do katolickiej tożsamości należy apostolstwo, które należy rozumieć nie tylko jako słowne głoszenie Ewangelii, ale i budowanie cywilizacji Nią przesiąkniętej... a więc to, co nazwaliśmy SMSowo ekspansją. Jednym słowem - róbmy jedno, a drugiego nie zaniedbujmy. Wiara w to, że na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, przykłady sukcesów organizacji katolickich, np. TFP (http://www.tfp.org/) - niech dodadzą nam ducha!
"moralność neostrady"
to bynajmniej nie oznacza, że zawsze jest miło. Np. ostatnio, w związku z tym, że w ożywiony sposób promuję książkę Agata. Anatomia manipulacji, dostałem parę maili od oburzonych adresatów. Czym są oburzeni? Że dostali maila, którego nie zamawiali... Spam, bulk mail, netykieta, to pojęcia którymi dziś wali się jak cepem, a dzieciom neostrady zastępują one moralność. Wysłanie maila jest niemoralne, niewychowane... Równocześnie, wejdźcie na jakiekolwiek forum dyskusyjne i doświadczcie ich słodyczy w dopier... każdemu, kto im się nie podoba.
Do tego dochodzi ta absurdalna ramota ściągana z Wikipedii (a więc prawda objawiona!) o tym, że ma się prawo do skończenia dyskusji, w której padnie paralela do hitleryzmu... Absurd... absurd... i irracjonalizm.
Popuśćmy wodze fantazji... Jan Karski, albo rtm Pilecki trafia do USA i chcąc zainteresować opinię publiczną Holokaustem, wysyła mailing. Co robią lemmingi (bo tak się ich nazywa, jak zdążyłem się zorientować)? Oskarżają go o spam - nieludzki, zbrodniczy proceder.
Wbrew pozorom... właśnie tak było. W USA długo nie wierzono w prawdziwość materiałów przewiezionych przez Karskiego!
edukejszen
to rzecz jasna współgra z naszą edukacją, która jest państwowa, podczas gdy rynek korepetycji rośnie i rośnie (wiem coś o tym - http://www.pogotowienaukowe.pl/). Polecam wytrawnym Czytelnikom kupno bieżącego numeru Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/) gdzie znajdą dwa artykuły na ten temat.
Jak by można je podsumować? Ano tak, że będzie gorzej.
panikopaczowa
słyszałem, że ministerka Kopaczowa zamierza przeciwdziałać nielegalnym aborcjom (m.in. ewidencjonując wszystkie ciąże). Cóż, po pierwsze ewidencjonowanie będzie z pewnością służyć do egzekwowania obowiązku szkolnego (żadne dziecię nie ukryje się przed państwową szkołą, bądź państwowym programem nauczania w szkole prywatnej) i wielu innych rzeczy... a nielegalne aborcje dziś mają często miejsce w najnormalniejszych szpitalach państwowych, gdzie księgowane są w statystyce jako poronienia.
Według jednej z położnych jednego z warszawskich szpitali (proszę nie nalegać na szczegóły) przez dwa tygodnie dokonują tylu aborcji, ile figuruje jako roczne żniwo kompromisu.
struktura na Pogadankach
nie samą ideą jednak człowiek żyje, dlatego polecam pomyśleć także o swoich pieniądzach. Na Pogadankach Inwestorskich wisi ciekawy artykuł o lokatach strukturyzowanych... temat - jak wnioskuję po lekturze dzisiejszego Parkietu - bardzo na czasie!
List od Prałata
zaczyna się tak:
Najdrożsi: niech Jezus błogosławi moje córki i moich synów! (...)
a całość przeczytać można tutaj: http://www.opusdei.pl/art.php?p=29398
myśl na dziś
Pokora Jezusa Chrystusa: w Betlejem, w Nazarecie, na Kalwarii... — Ale jeszcze większe upokorzenie i poniżenie mamy w Najświętszej Hostii, większe niż w stajence, niż w Nazarecie, niż na Krzyżu. Jak bardzo więc winienem kochać Mszę świętą („Naszą” Mszę, o Jezu...)
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 533

czwartek, 8 listopada 2007

[8 XI 2007] nie taki znowu czwartek czarny

co dziś sobie powiemy?
przygotowałem na dzisiaj tyle ciekawych tematów, tyle problemów ludzkości chciałem rozwiązać niczym Kim Ir Sen, a tu mię Czytelnik zachęca, czy nawet prznagla do napisania czegoś o szarym swoim żywocie, do przybliżenia swoich zainteresowań, etc. No, cóż, może i racja, że ostatnio mało o tych sprawach pisałem, ale tak sobie myślę, że chyba mało kogo interesuje co to za popierdółka pisze tego bloga - zdjęcie jest, profil jest, a jak bym się tu nad sobą rozdymał, to by zaraz powiedzieli, że jakiś mitoman i megaloman. Jednak rzeczywiście tak naprawdę nie wiem ile osób z tych średnio 80, które regularnie codziennie otwierają tę stronę, mnie zna osobiście, wobec czego można by trochę o sobie opowiedzieć, zamiast zachęcać do przejrzenia archiwum...
Zanim to zrobię - powiem jeszcze o paru rzeczach natury ogólnej.

gejowie i lesbiansy u panatuska
http://wiadomosci.onet.pl/1635876,11,1,1,,item.html
panowie oraz panie, którzy lubują się w robieniu tego i owego na opak wpraszają się do panadonalda na salonik. To bardzo miłe, chętnie i ja bym zaprosił do mojego skromnego apartamenciku, chociaż on taki mały... Niepokoi mnie jedno, dlaczego owe Dzieci Boże, których nie zamierzam nie kochać, dlaczego owe dzieciątka miłe domagają się rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach?
Poza tym, iż jestem zdecydowanie przeciwny tego typu wynalazkom w szkołach, ciężko jest mi sobie wyobrazić na czym miałaby polegać owa rzetelna edukacja? Czy na tym, że pani autorytetem nauki wyjaśniłaby to, że homoseksualiści tylko przez przypadek nie mają dzieci, albo że są szczęśliwsi i bogatsi od reszty populacji? Zupełnie czaczy nie kumam. Być może chodziłoby o to, by rzetelnie zdemaskować rewolucję homoseksualną w USA, która odbyła się za sprawą manipulacji? Nieeee, chyba nie o to. To o co? Diabeł raczy wiedzieć.

dlaczego jestem przeciwny?
ano dlatego, że sprawa seksualności ma silny kontekst ze sferą aksjologii, tj. wyznawanej moralności. Szkoła nie ma prawa w tę sferę ingerować. Po drugie, kwestia zdrowego wstydu - są to sprawy na tyle intymne, że lepiej niech się do nich państwo nie wpitala, bo naturalnym miejscem rozwoju tej sfery jest rodzina. Lepiej wesprzeć w tej roli rodzinę, niż oddawać kolejne zagadnienie państwu, któremu łatwiej rzecz spartolić. Po trzecie, w nawiązaniu do po pierwsze, jeśli edukacja miałaby być rzetelna, dlaczego oddzielać ją od lekcji biologii? No, chyba tylko po to, by bez żenady reklamować firmy prezerwatywne, pigularzy, producentów gumowych za przeproszeniem pizdrygałów (określenie zawdzięczam drowi Wnukowi z WAPW) oraz właśnie do wbijania dzieciom do głowy twierdzeń o charakterze moralnym, wartościującym. Dlatego paniom gejom i panom lesbijkom odpowiadam w tej kwestii: chyba się nie zgadzamy.

proza życia
OK, proza życia - lecimy, moi mili!

chciałem dziś być na Mszy Świętej
po zajęciach, a przedtem jeszcze zjadłszy obiad i ponarzekawszy z Kasią na Niemcy i Niemców (ostatnio - wraz z pogorszeniem mojego nastroju dot. tego smutnego kraju - otrzymuję sporo SMSów i maili podnoszących mię na duchu, Bóg zapłać!), zajechałem byłem do pracy! W archiwum jest fotoreportaż z drogi do. No więc zajeżdżam, a tu nie ma Ryśka w PADOPLANIE. Rysiek jest w Polsce, w Karlinie pod Koszalinem i ogląda budowę dla firmy Homanit Polska! Super - myślę sobie - przejęła mnie przemiła Inez, dając mi do zrobienia lekkie robótki z zakresu izolacji dźwiękowych na dach. Porobiłem ci ja, porobiłem, przy okazji potłumaczyłem na niemiecki tytuły polskich rysunków montażowych do silosów... jest koło 18:00 a tu mi mówią, że już idą i żebym szedł z nimi, bo nie mogą mi dać klucza. Dobra dziewczyny - mówię do nich - idziem na balety, Rysiek ist weg, Szefa też nie ma.
Na żadne balety rzecz jasna nie poszliśmy, zjechaliśmy windą nach unten, dziewczyny (śr. wieku 40 lat) poszły na prawo do samochodów, a ja na lewo (rzadko skręcam w lewo...) - do metra. Taaak, za 117 lat skręcę do samochodu, będzie nim Lexus SL, którego mi wyklikacie!

i co?
i idę do tego metra, idę, idę, kończę odmawiać Różaniec (co ciekawe - przypomniały mi się akurat dwie ostatnie tajemnice światła, których zawsze zapominam!) i słyszę bicie dzwonów! Kościół niedaleko - nie będę musiał jechać i spóźniać się do Sankt Michaela - myślę naiwnie i lecę w stronę dźwięku. Doszedłem, odsapnąłem, patrzę na ogłoszenia i widzę że to parafia luterańska... Ściema, nie Msza, Pana Jezusa tu nie ma, tylko symbol... zajrzę do środka! Zajrzałem i się przeraziłem. W neoromańskim, pewnie pokatolickim kościele, w jednej ławce siedzi tylko jeden facet... i co? I ogląda jakiś film z rzutnika na ekranie, który zasłania ołtarz! Szkoda, że Państwo tego nie widzą... Pangnyszka zobaczył, zadarł ogon, dokończył Różaniec, wrócił do domu robiąc po drodze zakupy, pojechał na medytację na Schackstrasse i odetchnął. Kaplica, Pan Jezus w tabernakulum, ksiądz, ludzie którzy wierzą w Pana Boga prawdziwego, żywego, bez ściemy... Ach...!

co będę robił za lat pięć o tej porze?
będę grzecznie tulił się do żony. Coś małego pewnie będzie się przewracało z boku na bok w łóżeczku. Lexus w garażu? Nie - dopiero za 112 lat w tym tempie.

co będę robił za lat pięćdziesiąt?
za lat pięćdziesiąt o tej porze będzie mi się śniło, że już umarłem, a gdy się rano zbudzę, okaże się że to jeszcze nie dziś. Wnuki przyjdą grzać mi nogi, a ja będę im opowiadał jak to w Monachium założyłem ten znany portal i jak to studiowałem. A wtedy ich babcia powie im, że dziadek w tym wieku już rzadko miewa oczy pingwinka...

gadanie o wszystkim
koniec tej prozy życia, która się wyrodziła w bajanie o przyszłości! Socjologia przedwczoraj. Gadamy sobie o Foucaultcie, o tym, że państwo i kapitalizm nas pęta, że społeczeństwo jest dla nas jak więzienie, że każdy czyha aby nas ukarać, jejku jejku, nawijamy już gorzej niż Michnik przez ostatnie dwa lata, chcą nam wszczepić chipy, żeby nas śledzić, chcą nas biometrycznie rozpoznawać, robić testy DNA... czarna rozpacz! Społeczeństwo kontroli. Tak, wszyscy się zgadzamy że ono istnieje. Nagle profesor pyta: Czy doświadczyliście działania "society of control?" Głupie minki, dziób w ciup, nikt nie doświadczył... chwila szczerości - serio, nikt nie doświadczył! Hahahaha! Tzw. "socjologia" i socjologowie, to bardzo wdzięczny obiekt badań socjologicznych. A podatność tzw. inteligencji na mody intelektualne - temat rzeka, który poruszę, oj poruszę!

myśl na dziś
"Ach, Panie, czemu szukałeś mnie, który jestem niczym, skoro masz tylu ludzi świętych, mądrych, bogatych i godnych poważania?"
- Masz rację... Właśnie dlatego, dziękuj Mu poprzez swe czyny i miłość.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 365

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO