czwartek, 6 listopada 2008

[6 XI 2008] czarny czwartek

film o Basi
wczoraj dostałem bardzo miłego maila od kierujących akcją nakręcania „Filmu o Basi” http://www.filmobasi.pl/. Swego czasu pisałem na blogu o tym przedsięwzięciu – polega ono na stworzeniu dokumentu na temat życia pani Barbary, która stoczyła bohaterską walkę z rakiem, będąc przy okazji w ciąży. Niestety, walka zakończyła się śmiercią, ale to, co Basia po sobie zostawiła, popchnęło Jej otoczenie, szczególnie męża, do tego, co właśnie jest na ukończeniu. W internecie dostępne są już trailery filmu, nakręconego przez utytułowanych twórców – Macieja Bodasińskiego i Leszek Dokowicz.
Historię tej rodziny warto usłyszeć, a jeszcze bardziej warto zaangażować się w tworzenie filmu, który ma być później rozpowszechniany na całym świecie. Na co potrzebne są pieniądze? Na opłacenie twórców i kosztów ich pracy.
coś nam to przypomina?
No, nic... jak by to skomentował jeden z nowych komentatorów gnyszkobloga, chyba reżyserów opętała mamona – nie chcą żywić się powietrzem.

aleosssochodzi?
kończę już temat pieniężny, ale jeszcze jedna uwaga. Chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, że każda z rzeczy, z których korzystamy generuje koszty. Są one przez kogoś zawsze pokrywane. Nie ma powodów, byśmy w tym nie uczestniczyli. Tym bardziej, jeśli nie wymaga to od nas żadnego zaangażowania (casus reklamy kontekstowej, czy kliknięcia w brzuszek pajacyka na stronie pajacyk.pl).
A o tym, jak to jest po naszej stronie, można było się przekonać przy okazji sprawy „Agaty”. Proszę sobie przejrzeć Agatę. Anatomię manipulacji poczytać o tym, jak się sprawa rozwijała. Mało się o tym mówi, ale organizacyjnie, była to dla nas mimo wszystko dość udana improwizacja, ułańska szarża. Dłużej w takim systemie funkcjonować nie można. Lewica bierze miliony dotacji, a nasi boją się, że jeśli dostaną złotówkę, parafia wyklnie ich jako interesownych. Przypomnę, że Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ma status doradcy przy ONZ i Komisji Europejskiej, realizuje wiele programów „edukacyjnych” finansowanych przez te instytucje. Rzecz warta przemyślenia – z jednej strony tak potężne instytucje, z drugiej prywatni, niedofinansowani zapaleńcy, którym niejednokrotnie rodzina stawia ultimatum – albo rodzina i normalne zarabianie, albo twoja działalność i ciągłe rozwiązywanie problemów innych za „Szczęść Boże”.

oczywiście...
zawsze znajdzie się ktoś, kto sprawy nie zrozumie, albo będzie udawał, że nie rozumie – i węszył będzie podstępy, opętanie mamoną, żydowskie pochodzenie, spekulacje, tajne transakcje i inne, wielce poważne przeszkody, o których mówił cytowany przeze mnie wczoraj prezes stowarzyszenia.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/6-xi-2007-wtorek-dzi-tajemnice-bolesne.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/6-xi-2007-wtorek-dzi-wieczorny.html

myśl na dziś
Serce! Od czasu do czasu wciska się weń cień blichtru ziemskiego: głupie, smutne, "zaściankowe" wspomnienia...Przystąp natychmiast do Tabernakulum, fizycznie lub duchowo, a powrócisz do światła, do radości, do Życia.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 817


Brak komentarzy:

ciekawostki: