poniedziałek, 24 listopada 2008

[24 XI 2008] sadomasochizm nie jest zboczeniem?

fronda działa? Działa, działa...
jak wiadomo – od dwóch tygodni polski internet jest już inny. Najpierw stał się inny w zeszłym roku, wraz z debiutem gnyszkobloga, to jasne, ale teraz stał się jeszcze bardziej inny – wystartował nowy portal frondy. Miło oglądać jego rozwój, czytać niekiedy śmieszne i żartobliwe, innym razem śmiertelnie poważne artykuły młodych redaktorów... miło śledzić ożywione dyskusje na słynnym (FForum), wreszcie – czytać blogi legendarnych użytkowników. Szczególnie, że za niektórymi nickami kryją się naprawdę poważne nazwiska, niekiedy z pierwszych stron gazet – zarówno ogólnopolskich, lokalnych, jak i branżowych. Serwis hula wspaniale, czekałem na ten debiut długo... i się nie zawiodłem!



wspieractwo po raz wtóry
w tym kontekście wraca nam dyskutowany w kontekście pro-life'u w ogólności, a gnyszkobloga w szczególności – temat wspieractwa. Ciekaw jestem, czy użytkownicy – zarówno starzy, jak i nowi, ci nabyci ostatnimi ruchami, debiutem, zeszłotygodniową akcją przeciwko IKEA (promującej w swoim katalogu homoseksualizm) – ciekaw jestem, czy zdadzą sobie sprawę z zależności między tym, że dobre artykuły tworzą ludzie, którzy muszą jeść, oraz tym, że w Polsce nie ma nieskończenie wielu bogatych wujków-katolików a reklamodawcy nie lubią pokazywać się w mediach katolickich.
Ciekaw jestem, czy za rok lub dwa będziemy świadkami spektakularnego upadku a la OZON, bądź Radio Józef... stałe zlecenie ustawione. Zobaczymy co zrobią inni. Czy tym razem pozwolą sobie przestać w końcu narzekać na hegemonię Agory? Portal – jak widać – robi, co może. Stworzony został nawet bardzo atrakcyjny dla potencjalnych wspieraczy – Klub Frondy.


Radio Józef
pouczający jest w tym względzie kazus Radia Józef. Wspaniałe radio, pisałem o nim wielokrotnie – moim zdaniem naprawdę najlepsza stacja w Polsce. Audycje, które fascynują, muzyka, która cieszy, modlitwa, dyskusje, które nie są paplaniną. Radio od roku coraz częściej puszczało między programami lektora dyktującego numer konta, głoszącego hasło „Pomóż nam pomagać innym”, kolejne pomysły na zwiększenie przychodów – pielgrzymki słuchaczy, sklepik w siedzibie redakcji... Radio w końcu zostaje sprzedane Eurozetowi – wówczas w trzy tygodnie słuchacze zadeklarowali i przelali prawie 50% miesięcznego kosztu utrzymania stacji! Można było? Jasne, że tak.
Powiemy sobie - „Radio prosiło nieumiejętnie”. Oczywiście – to jasne w kontekście podejścia do pieniędzy, który prezentują katolicy w Polsce (o czym pisałem właśnie przy okazji wspieractwa) – domyślam się, że Redakcja nie chciała po prostu za bardzo naciskać. Gdyby podali konkretne kwoty, bębnili o tym po każdej audycji, nadali tytuł akcji zbierania pieniędzy – z pewnością efekt byłby lepszy, patrząc na skuteczne modele biznesowe Radia Maryja i SKCh im. Ks. Piotra Skargi. Owszem, parę osób się zawsze obrazi i powie, że co to za Radio, które wciąż każe na siebie płacić, że oni sobie tam pewnie lody kręcą i biznesy chcą na Panu Bogu zrobić. Reszta natomiast otrzyma jasny sygnał - „Ludzie, żeby to dzieło, z którego korzystacie istniało dalej ku pożytkowi Waszemu i innych – musicie płacić!”.
Nie ma co liczyć na reklamy, poza kontekstową (chociaż Google skasował już konto Frondzie, z tego, co mi wiadomo, zobaczymy czy AdKontekst pójdzie tą drogą...). Tutaj pouczający jest zarówno nieboszczek OZON, którego szefowie chodzili po domach mediowych (to takie firmy, którym redakcje zlecają załatwienie reklam w zamian za prowizję) i wszędzie odchodzili z kwitkiem. Po prostu. Gazeta jest katolicka, chłopaki z domów mediowych mają do tego typu rzeczy awersję i po sprawie. Jak jest z „Gościem Niedzielnym”, który ma większą sprzedaż niż „Newsweek” i „Polityka”? Dokładnie tak samo – mimo, że katolicy, to taka sama grupa konsumencka jak inne (jedzą to samo, co inni, budują domy, smarują się kremami, jeżdżą samochodami...) - nikt poza ludwisarzami, wytwórców ornatów i wydawców modlitewników nie zamierza reklamować się w drugim pod względem sprzedaży tygodniku opinii w Polsce. Mimo, że za pół ceny dotarłby do znacznie większej liczby potencjalnych konsumentów, niż reklamując się w „Polityce”.
Może to i lepiej – reklamodawcy nie dyktują tematyki. Ale jeśli tak jest – to zdajmy sobie z tego w końcu sprawę i wspierajmy swojskie przedsięwzięcia!


Święta za pasem
no, kończymy już z tematyką cywilizacyjną! Święta idą – już za okrągły miesiąc będzie Wigilia. Jak wiadomo – Wigilia, to m.in. prezenty. Jeśli wśród Czytelników, lub ich otoczenia są tacy, którzy jeszcze nie poczynili planów zakupowych (taaak – otoczenia także, przecież można im polecić gnyszkobloga w tym zakresie), bądź samych zakupów – zachęcam do lektury mojej „Teorii Kupowania Prezentu”. Prócz tego, by zainspirować jeszcze bardziej, przez najbliższe dwa tygodnie codziennie zamieszczę posta z innym pomysłem prezentowym. To i owo rzuciło mi się w oczy – w sam raz na dwanaście postów!


sadomasochizm
niedawno zostałem zbesztany przez któregoś z Czytelników za to, że przytoczyłem przykład homoseksualisty, który zabił swojego apsztyfikanta i zjadł (to zresztą drugi taki głośny przypadek – poprzedni polegał na tym, że panowie się umówili na wspólne baraszkowanie sadmasochistyczne i końcowe odcięcie członków, zabicie i zjedzenie jednego przez drugiego – to było w Niemczech, jakiś rok, dwa temu). Czytelnik argumentował, że wariaci (czytaj: skrajni sadomasochiści) zdarzają się w każdej „orientacji”. Apeluję zatem, żeby Czytelnik nie jechał do szwedzkiego raju, bo okazuje się, że...
...sadomasochizm nie jest już zboczeniem, podobnie jak transwestytyzm i parę innych. Tak bowiem przegłosowano w Szwecji i zaleca się rozciągnąć ów standard na całą Europę. Autorzy mają nadzieję, że to posunięcie poskutkuje tak, jak analogiczne rozwiązanie w przypadku pederastii. Poniżej skan z Rzeczpospolitej dla tych, którzy myślą, że zwariowałem:


koniec świata?
zacytuję tu rozmowę z moim Proboszczem nt. pierwszych posunięć p. Obamy:
[ks. B.B.] – Ech... do czego to wszystko dąży?
[MG] – No, jak to? Do powtórnego przyjścia w chwale...
[ks. B.B.] - Ja wiem, ale po co to przyspieszać?


Świętymi są ci, co walczą do końca swego życia: ci, którzy zawsze potrafią podnieść się po każdym upadku, by dzielnie iść dalej z pokorą, z miłością, z nadzieją.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 186



6 komentarzy:

Tamkqn pisze...

Oj, Gnychen, Gnychen - jak na człowieka, który wyrasta ponad przyziemne problemy nas, maluczkich materialistów, podejrzanie dużo uwagi poświęcasz dwóm problemom - kasie i seksowi.

Można by wręcz pomyśleć, że wizją przyszłości Gnyszki wedle samego Gnyszki jest ściskać jakąś ładną i dobrze wykształconą blondynę w swym ferrari ;)
Oczywiście to, co piszesz, też ma znaczenie, mimo wszystko :)

Akcje wspierania katolickich mediów są bardzo fajne i w ogóle, życzę jak najlepiej, ale...
Pytanie - czemu się nie mogą same sfinansować? Jak na takiego liberała (wręcz libertyna :P) gospodarczego, zadziwiająco dużą wagę przywiązujesz do czynników pozaekonomicznych. Lumpenliberalne media świetnie się znajdują w warunkach wolnego rynku; katolickie potrzebują powrotu do komun pierwszych Chrześcijan?

A co do biednych masochistów, to niepojęte jest dla mnie, czemu tak bardzo Cię interesuje to, w jaki sposób bawią się ze sobą Obywatele i Obywatelki. Przecież sesyjkę BDSM można sobie zrobić nawet bez zabezpieczenia i mogą być z tego piękne, katolickie bachory.
Znowu wydaje mi się, że występujesz z pozycji wybitnego teoretyka, z pogardą odnoszącego się do praktyki.
Perwersja nie jest "zboczeniem" mój drogi, to tylko sposób na urozmaicenie sobie łóżkowych igraszek - pozycja misjonarska może się szybko znudzić, nawet Tobie, jak sądzę.

Maciej Gnyszka pisze...

:)) Panie Tamkun, wyborny komentarz! Jutro sprawę wyłuszczę - szczególnie tę na temat mediów katolickich :) W oddzielnym poście, co potraktuj Kochany Pomorski Kapralu jako głęboki i pełen sympatii ukłon :) Chyba masz RSSa, co? Tak szybko napisałeś komentarz :)

W takim razie polecam - jako stałemu czytelnikowi - banner "Wspieraj bloga" :)

Tamkqn pisze...

Mrr, Kochany... Podejrzanie lubieżny się zrobiłeś, Skarbie :* Żadnych RSSów nie używam, po prostu często tu zaglądam :)
No i bez przegięć, Słodki Książe - czytać, to ja Cię mogę, komentować też, przez wzgląd na Dawne Czasy, ogólną sympatię i przede wszytkim treść bloga, ale jeszcze na głowę nie upadłem, żeby wspierać przeciwnika ideologicznego. Jakbym chciał bicz na siebie kręcić, to bym poszedł na niedzielną mszę do Dominikanów i swoje oszczędności na tacy zostawił :]

RP pisze...

Panie, w tym poście byk na byku siedzi, choć nie są to byki homoseksualne. Ortografia i fleksja się kłania. Wyśpij się Pan!

Sara pisze...

Tamkqn pisze...
"Perwersja nie jest "zboczeniem" mój drogi, to tylko sposób na urozmaicenie sobie łóżkowych igraszek - pozycja misjonarska może się szybko znudzić, nawet Tobie, jak sądzę."

Nie mogę się zgodzić.
Ja wiem, że pozycja misjonarska może się znudzić. Ale z tego powodu, nie zaczęłabym ubierać mojego męża w smycz czy dawać się bić. Wydaje mi się nawet, że takie potrzeby wynikają z poważnych zaburzeń seksualnych i problemów. Nie uwierzę, iż jest to normalne.

Poza tym niejednokrotnie teoretyków w tych kwestiach słucha mi się lepiej niż tych wszystkich mędrców świata, którzy zapominają o szacunku dla drugiego człowieka.

Tamkqn pisze...

"Normalne" - słowo wyjątkowo perfidne w takich sytuacjach, bo oznacza wszystko i nic. Jeśli coś jest "normalne", to oznacza, że mieści się w statystycznej większości, w kulturze oficjalnej czy ślizga się po prostu po powierzchni ogólnej świadomości?

Można by powiedzieć, że "normalne" to jest to, co wiąże się z "jasną" stroną człowieka, a cała reszta to patologia, ale to chyba niewystarczające wyjaśnienie, prawda? Z doświadczenia (włąsnego) wiem, że teorie o "zaburzeniach i problemach" momentalnie upadają po kontakcie z takimi ludźmi. Tak naprawdę jako wyjaśnienie wystarczy wyobraźnia - że ktoś może mieć inny pogląd i postępować tak, a nie inaczej. Tutaj zresztą dopatruję się też źródła "szacunku dla innego człowieka".

ciekawostki: