piątek, 21 listopada 2008

[21 XI 2008] dzietność, głupcze!

1. ojojoj
ostatnio posty na gnyszkoblogu pojawiają się co drugi dzień, ale cóż na to poradzić, skoro najpierw obowiązki studialne, później zaś pasjonująca polemika mailowa z Czarną Meg uniemożliwiły panugrzyzdze odpowiednią płodność blogową. W związku spożywczym, jadąc pociągiem na Ziemie Odzyskane, klepie cierpliwie w klawiaturę! A co! Pisać można wszędzie, jeśli ma się coś do napisania (hmm... stawiamy się tu w ciężkiej sytuacji, bowiem jak sądzą niektórzy zgryźliwi, acz nałogowi czytelnicy tego bloga, pojawiają się tu jeno nie warte uwagi pierdoły...). A więc – do roboty!
2. dzietność, głupcze!
ostatnio myślał sobie pangrzyzga trochę o dzietności. Został do tego sprowokowany przez zajęcia na socjologii, na których mówiło się o jednym z jej paradygmatów – o socjobiologii. Myślał, myślał... i widząc, że przedstawiciele tego kierunku mają skłonność z jednej strony do traktowania ludzi jak tylko i wyłącznie zwierzęta... z drugiej zaś często są koryfeuszami najnowszych osiągnięć Rewolucji, pomyślał, co następuje w kwestii antykoncepcji.

2.1. mutanty?
czy przypadkiem spadek dzietności społeczeństw zachodnich wywołany przez rozpowszechnienie antykoncepcji oraz morderstw prenatalnych nie wywoła/wywołuje wzrostu jednostek dotkniętych mutacjami genetycznymi? Jeśli do mieszania genów dochodzi rzadko – tym częściej dochodzi do negatywnych mutacji (słynne kazusy niektórych rodzin arystokratycznych)... wobec czego należałoby wyciągnąć wniosek, że spadek dzietności, to nie tylko społeczne samobójstwo ze względu na konieczność uzupełniania braków na rynku pracy i w systemie emerytalnym emigrantami, ale i samobójstwo genetyczne. Niewesoło.

2.2. samobójstwa?
kolejna sprawa, to wskaźnik samobójstw, który ślicznie rozpracował już Durkheim. Co mówi na ten temat klasyk? Otóż, wskaźnik samobójstw jest drastycznie niższy od reszty populacji w grupach dobrze zintegrowanych – z których najlepiej zintegrowana jest rodzina. Zbadawszy następnie rodzinę, stwierdził, że stopień integracji zależy prawie wyłącznie od obecności w niej dzieci. Wracając do spadku dzietności – oznacza to, że wraz ze spadkiem dzietności, należałoby się spodziewać wzrostu wskaźnika samobójstw (zakładając, że komputer, pies, bądź co innego nie zastępuje dziecka pod względem integracji).
Inny wniosek jaki stąd płynie, to także ten, że sam fakt atakowania rodziny przez najróżniejsze formy rewolucyjnych wymysłów (od antykoncepcji, przez aborcję, permisywizm seksualny, czy atomizacja, np. poprzez wyrywanie dzieci z rodzin przez państwo) – zyskuje zupełnie nowy, całkowicie praktyczny wymiar – korelacji ze wskaźnikiem samobójstw.

3. Weber i Durkheim w jednym stali domu...
wracając do klasyków, to przyznać trzeba – zarówno Durkheimowi, jak i Weberowi, że gdy zabierają się za opis grup religijnych (najczęściej katolików i protestantów) – to dyletanctwo widać po prostu na kilometr. U Webera ma to wpływ na wnioski (np. w „Etyce protestanckiej a duchu kapitalizmu” sam Weber zauważa parę nieścisłości), u Durkheima nie (miał szczęście dojść z niechlujnego opisu do poprawnych wniosków).
Oj, marzy mi się napisanie sążnistej książczyny na ten temat. Dlaczego to takie ważne? Bo potem „pośrednicy idei z trzeciej ręki”, czyli dziennikarze (jak określał ich F.A. von Hayek) międlą te głupoty jak prawdę objawioną i wbijają je baranom, którzy ich słuchają, bo nie wiedzą jakie poglądy głosić, by być lubianym.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/21-xi-2007-setny-post-dzi-roda.html

myśl na dziś
Jest to czas nadziei i żyję tym skarbem. Nie są to puste słowa, Ojcze — powiadasz do mnie — to jest rzeczywistość". A zatem... cały świat, wszystkie wartości ludzkie, które z niezwykłą siłą cię pociągają — przyjaźń, sztuka, nauka, filozofia, teologia, sport, przyroda, kultura, dusze... — wszystko to złóż w nadziei: w nadziei Chrystusowej.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 293





Brak komentarzy:

ciekawostki: