sobota, 31 stycznia 2009

[31 I 2009] sobota, św. Jana Bosco, jak to jest w końcu z Żydami?


1. Iudaica – ciąg dalszy, ostatni
chcąc nie chcąc, muszę powałkować jeszcze jakiś czas temat żydowski. Głównie ze względu na dwa komentarze dotyczące filmu z pijanym żydowskim nastolatkiem.


1.1. Ustalenia wstępne
na wstępie powtórzę to, co napisałem już wcześniej, a czego najwidoczniej nie zauważył Czytelnik, autor drugiego komentarza (osoba przedstawiająca się jako wytrwała czytelniczka gnyszkobloga, zasmucona moim szaleństwem). Otóż, jak pisałem już wcześniej film zaciekawił mnie ze względu na własne doświadczenia z młodymi Żydami oraz ze wględu na wszechobecny obłędny filosemityzm.
Nie wiem, jak Czytelnicy, ale do pewnego czasu żyłem w przekonaniu, że Żydzi to taka biedna elita na skalę światową, superzdolny naród geniuszy, Szpilmanów, Einsteinów, etc. miłujących pokój ludzi, których zły Hitler przetrzebił w czasie wojny, a Moczar powyganiał z PRLu po wojnie. No, a jeszcze wcześniej, to katole ich gnębiły, bo są antysemitami. Żyłem w przeświadczeniu, że mityczny antysemityzm, to choroba psychiczna wieku starczego często występująca na terenach między Bugiem a Odrą.
Jakiegoż zdziwienia doznałem, gdy na zaproszenie Batuz Fundation wyjechawszy na międzynarodowy plener do Niemiec, poznałem grupkę moich żydowskich rówieśników. Jako, że byłem ich bardzo ciekaw, bo człowiek w Polsce spotyka ponoć samych antysemitów, a Żydów jak na lekarstwo, wybadałem ich wszechstronnie. Byłem ciekaw ich religijności, życia codziennego, etc. Choć było to parę lat temu, zacięcie socjologiczne przejawiałem od dawna.
Na czym polegało moje zdziwienie? Ano na tym, że choć moi żydowscy znajomi, cztery dziewczyny i jeden chłopak, rok lub dwa ode mnie starsi, byli ateistami (jak większość mieszkańców Izraela)... zaczęli przejawiać dziwne skłonności, o których można sobie poczytać jedynie we wspomnieniach z czasów, gdy Polskę zamieszkiwało dużo Żydów. Otóż, mając wyjść razem z całą grupą na basen odkryty, usłyszałem od Matana (ów kolega), który mówił to całkiem serio, żebym zdjął krzyżyk z szyi, bo ukrzyżowany facet to znak faszystowski (sic!). Ogarnęło mnie niemałe osłupienie, tym bardziej, że na szyi Matana wisiała metalowa Gwiazda Dawida (raczej jako symbol państwowy, niż religijny). Krzyżyka nie zdjąłem, ale później wydarzyła się dość zabawna sytuacja: na basenie odkrytym spotkaliśmy bowiem grupę neonazistów, którzy mieli ponoć (wedle koleżanki Niemki, która usłyszała ich rozmowy) zamierzać wkropić naszym Żydom. Przenieśliśmy się więc z kocami w inny rejon basenu.
Drugi epizod wydarzył się pod koniec pleneru, kiedy to zorganizowaliśmy sobie pożegnalną kolację (żegnaliśmy sami siebie – cały budynek był bowiem do naszej dyspozycji, Niemców, Polaków, Słowaków i właśnie Żydów) we wspólnej kuchni. Kolacja zjedzona, jutro z rana wyjeżdżamy, więc proponuję Matanowi i jego koleżankom, żebyśmy wspólnie po sobie posprzątali. W odpowiedzi usłyszałem, że u nich w Tel-Awiwie od sprzątania są Polacy, więc żebym brał się za ścierę sam ze swoimi kolegami i koleżankami z Polski.
Jeśli dla kogoś nie stanowi to dysonansu poznawczego, to obawiam się, że jest mocno zideologizowany właśnie przez obłędny filosemityzm bez Żydów. By z niego wytrzeźwieć i zacząć Żydów traktować normalnie, jak inne narody – wystarczy kogokolwiek z nich poznać.
Film natomiast który wrzuciłem ujawnia jedno – że to, co ze zdziwieniem odkryłem u swoich znajomych z Izraela, przejawia również pijany ortodoks. Jeśli podobne wyobrażenia na temat państwowości, rasy i religii podziela ortodoks żydowski i żydowski ateista, to znaczy to, że albo jest to kompletny przypadek, albo coś jest na rzeczy...
Dlatego też napisałem, że pijany osobnik przejawia ten sam typ umysłowości, co moi znajomi, zsekularyzowana elita izraelskiego systemu edukacji – i to mnie właśnie dziwi! Nie ma w tym żadnego jadu, a jedynie obserwacja. Kto przypisuje mi więcej, niż pomyślałem, popełnia zwyczajny błąd atrybucji (o czym pisałem zresztą tutaj)


1.2. Czy Żydzi są niezwykłą grupą społeczną?
zajmijmy się sprawą nieco szczegółowiej, by temat mieć już raz na zawsze za sobą. Po pierwsze – problem z twierdzeniami na temat Żydów polega na tym, że słowo „Żyd” znaczy wiele. Zarówno wyznawcę religii mojżeszowej (a jest jej wiele odmian), obywatela państwa Izrael, jak i tego, kto jest Żydem z krwi – tzn. dziedziczy pochodzenie wedle wzoru przyjętego w tym ludzie (czyli matrylinearnie). To ostatnie zabarwienie ma posmak rasowy.
Jednym słowem – gdy ktoś mówi, że „Żydzi są tacy-a-tacy”, to nie bardzo wiadomo, czy twierdzi, że wśród członków społeczeństwia Izraela, częstą cechą jest cecha ta-a-ta, czy być może Żydzi genetycznie przekazują sobie cechę tą-a-tą, czy być może cecha ta przynależna jest do bagażu religijnego związanego z Izraelem. Jest to główny problem, ponieważ bazując na tej wieloznaczności każdemu można przypisać dowolny pogląd, twierdząc później, że domniemane wyznawanie tego poglądu przez adwersarza uprawnia nas do zarzucenia dyskusji. To jest główna strategia bezmyślnego filosemityzmu, który obserwuję. Bądźmy konkretni.
Po drugie zaś – spróbujmy ustosunkować się do tego, czy względem Żydów (oddzielnie w każdym znaczeniu) można formułować sądy ogólne, takie jak formułujemy np. o Bawarczykach, Niemcach, Pruszkowiakach, Murzynach, czy dwunastolatkach (specjalnie podaję zbiorowości wyróżnione według różnych kryteriów). A zatem – czy można przypisać jakąś cechę lub zestaw wyznawcom judaizmu, mieszkańcom Izraela, albo Żydom z pochodzenia? Przy odpowiednich założeniach – co do każdej z tych grup można mieć podejrzenia, że instytucje i mitologie (w znaczeniu antropologicznym), które wytwarza, generują cechy i ich zestawy.
W pierwszym przypadku należałoby się zastanowić jakie cechy u swoich wyznawców tworzy i umacnia judaizm w obecnej formie (jest wiele odmian – więc operację tę można przeprowadzić zarówno dla każdej z osobna, jak i ich cech wspólnych) i sprawdzić, czy tak jest w istocie. W drugim przypadku – sprawdźmy jakie trendy, opinie, mniemania, zbiorowe wyobrażenia nurtują w społeczeństwie Izraela. Istnieją takowe na pewno – tym bardziej, że Izrael otoczony jest przez państwa wrogie, co sprzyja konsolidacji społeczeństwa. W trzecim zaś przypadku mamy problem. Bo albo uważamy, że poprzez pochodzenie przekazywane są predyspozycje, także w dziedzinie idei – wówczas sprawa jest jasna, Żydzi mieliby wówczas naturalną, wrodzoną skłonność do takich-a-takich cech (w odróżnieniu od innych narodów, które miałyby inne skłonności). Jeśli tak nie uważamy, to kryterium pochodzenia niewiele wniesie, dopóki nie jest wsparte przez tradycyjne wychowanie – gdzie nośnikiem kultury w przypadku diaspory jest głównie religia, a w Izraelu nośnikiem może być także państwo.


1.3. Żydzi a wzory kultury – czyli nie bądźmy rasistami
Reasumując – nie ma podstaw, by nie sądzić, że Żydzi są nadzwyczajną grupą społeczną, która nie przekazuje przez socjalizację we własnej religii i wyrosłej na niej kulturze określonych wzorów – właśnie wzorów kultury, o których pisała Ruth Benedict. Jeśli uważamy inaczej, to albo postrzegamy Żydów jako nadludzi, albo podludzi – tak czy inaczej, postawa taka to rasizm.
Jednym słowem – antysemici i filosemici, to w mniejszym, lub większym stopniu, to postawy rasistowskie. Ja proponowałbym raczej zwykły realizm.


1.4. Podsumowanie
To, czy w zestawie cech właściwych Żydom w jednym z trzech znaczeń znajduje się chamstwo i arogancja, czy gościnność i jowialność – ani mnie ziębi, ani grzeje. Natomiast proszę mi nie zakazywać rozważań na ten temat. To, że Turcy urządzili Ormianom holokaust, nie oznacza, że mam nie sądzić, że Ormianie na ogół są tacy-a-tacy, a to że Sowieci zafundowali Ukraińcom Wielki Głód, nie oznacza, że mam nie przypisywać społeczeństwu ukraińskiemu kultywowania zestawu cech. Jeśli Polacy są głupi, ciemni i antysemiccy, to nie widzę podstaw, by i inne narody, czy nawet nie narody – grupy społeczene – nie miały reprodukować swoich cech w czasie.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/czwartek-idzie-post.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/31-i-2008-czwartek-fotoreporta-na.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/31-i-2008-czwartek-post-waciwy-oraz-may.html

myśl na dziś

Nie zapominaj: najwięcej posiada ten, kto najmniej potrzebuje. — Nie stwarzaj sobie potrzeb.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 630









2 komentarze:

Tomek pisze...

Pierwszorzędny tekst Maćku !

Anonimowy pisze...

Tekst faktycznie ciekawy, dlatego komentarze przydługie:

1. Muszę przyznać, że nie poruszyła mnie specjalnie opisana przez Pana historia szoku poznawczego towarzyszącego spotkaniu z "prawdziwymi" Żydami. To chyba oczywiste, że naród o tak skomplikowanej i traumatycznej historii jak Żydzi będzie aż w nadmiarze posiadał swoje własne fobie, obsesje i uprzedzenia? Jeśli ktoś bezpodstawnie wyobrażał sobie Żydów jako pozbawionych skaz nad-ludzi, to może winić tylko i wyłącznie swoją młodzieńczą naiwność i brak realizmu, a nie jakiś panujący rzekomo nad Wisłą "filosemityzm bez Żydów" , o samych Żydach nie wspominając.

2. Z teoretycznego punktu widzenia filosemityzm jest skazą rozumowania symetryczną do antysemityzmu. Z praktycznego punktu widzenia te dwie postawy jednak trudno zestawiać ze sobą tak lekką ręką. Po pierwsze dlatego, że ich społeczne skutki znacznie się różnią (np. gdyby tak przez ostatnie 2000 lat społeczeństwa europejskie częściej grzeszyły filosemityzmem, dzisiaj inaczej by się z Żydami rozmawiało), po drugie dlatego, że skala ich występowania jest niewspółmierna (statystyczny Polak z miejscowości w której nie ma gminy żydowskiej ani lokalnego oddziału GW raczej niewielkie ma szanse spotkania rasowego filosemity).

3. Generalnie odnoszę wrazenie, ze filosemityzm, do którego się Pan odnosi w swoim wpisie, jest w dużej mierze polemiczną kreacją. Osobiście nie znam nikogo, kto chciałby siłą nawracać Polaków na miłość do narodu wybranego albo w prymitywny sposób idealizować kulturę żydowską. Nawet jeśli tacy ludzie istnieją i publikują, to faktyczny krąg ich oddziaływania jest niewielki. Jest natomiast w Polsce trochę zapaleńców, których rażą "dowcipy o Oświęcimiu", idiotyczne spiskowe pseudo-teorie dziejów z "pejsatymi" w roli głównej, brak szacunku ludzi uważających się za chrześcijan do tradycji, z której wywodzi się ich religia itd. itp. Ci ludzie nie domagają się niczego, o czym nie wspominałby Jan Paweł II, zapewne jeden z Pana największych autorytetów. Współtworząc iluzję, w której polski filosemityzm urasta do rangi problemu, nie ułatwia im Pan życia.

ciekawostki: