środa, 7 stycznia 2009

[7 I 2009] Nowy Rok - nowe plany! Do roboty!

Nowy Rok nadszedł...
a wraz z nim i nowe wyzwania, czy plany! W związku z tym, w tym poście obiecany, nieco spóźniony tekst na ów temat, poszerzony o rozważanka ogólne.
paradygmat pracowniczo-niewolniczy
kontynuujemy temat pieniężny. Czytam sobie ostatnio – po długim czasie wewnętrznego oporu - „Przepowiednię bogatego ojca” R. Kiyosakiego. To, co Kiyosaki niesie dobrego, to uświadomienie człowiekowi – większości ludziom – że porusza się w paradygmacie, który nazwałbym pracowniczo-niewolniczym, jeśli chodzi o ogląd własnych spraw finansowych. Chodzi z grubsza o porzucanie wolności na rzecz iluzorycznego bezpieczeństwa, które jest równie iluzorycznie racjonalne. Czy jest racjonalne oraz bezpieczne zatrudnianie się w firmie na etat po to, by mieć marną emeryturę z ZUSu (o ile ta instytucja będzie jeszcze istniała w chwili naszego przejścia na emeryturę), przez to że nie ma się tylu pieniędzy na własne oszczędności uzależniać się od ZUSu i państwa (które może upaść, a jakże!), a także przywiązywać się do jednego źródła dochodów? Nie, nie jest ani bezpieczne, ani racjonalne! I to nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie! Nie chodzi mi o spektakularne przypadki, takie jak bankructwo Argentyny parę lat temu (dla pierwszego czynnika), czy upadek Enronu i klęska jego pracowników, którzy w Enronie mieli swoje plany emerytalne (dla drugiego). Chodzi mi nawet o obecnych emerytów, którzy przeżyli transformację ustrojową (tak, ustrój może się zmienić jeszcze raz – dlaczego nie?) i obecnie często biedują. Przecież poza zmianą, czy upadkiem ustroju, bądź systemu emerytalnego (niż demograficzny to zjawisko, które zmiecie systemy emerytalne) może nas jeszcze czekać zmiana waluty, czy jej denominacja (co w systemie fiducjarnym jest oczywiste i częste)! Natomiast nasz pracodawca, będący naszym jedynym źródłem dochodu może zbankrutować z wielu różnych przyczyn!
Jednym słowem, poleganie na państwie w kwestii emerytury oraz poleganie na jednym źródle dochodów w kwestii utrzymania jest nieracjonalne i niebezpieczne. I – nawet jeśli jest to jedna z kilku rzeczy, do których można by zredukować pisarstwo Kiyosakiego – to jest to rzecz na tyle fundamentalna, by kupić choć jedną jego książkę, np. pierwszą z serii „Bogatego ojca”.A całość tego etapu rozważań nad paradygmatem pracowniczo-niewolniczym, można by podsumować stwierdzeniem pana w rajtuzach, z którym niekiedy ćwiczę (ten, co na YouTube'ie dyryguje robieniem brzuszków i przysiadów) – Work smart, not hard!

cele... cele!
mam nadzieję zatem, że Czytelnicy Gnyszkobloga mają wprawę w stawianiu oraz realizowaniu własnych celów! W związku z tym, iż mamy styczeń (coraz bardziej zaawansowany), mamy także czas postanowień, czyli wyznaczania sobie celów krótko i średniotermnowych (domyślam się, że cele długoterminowe zostały zdefiniowane)! Mając na uwadze ideę np. Wakacyjnego Planu Czytelniczego którą opisałem tutaj, informuję, że tworzę sobie także plany półroczne i roczne.
Pozwolę sobie upublicznić moje typy na pierwsze półrocze tego roku. Nie wszystkie są elementami mojego planu osobistego, ale umieszczam je, zastępując nimi pierwotne, twierdzę bowiem że po prostu warto je przeczytać, jeśli nie miało się dotąd okazji. Zestawienie obejmuje dwie dziedziny – sprawy wieczności oraz doczesności.
cele książkowe na pierwszy kwartał 2009
------------------------------
WIECZNOŚĆ:
"Droga. Bruzda. Kuźnia" to książka, którą polecam od kilku już lat. Kupiłem ją wielu osobom w prezencie, sam wciąż jestem zachwycony jej regularną lekturą. Zresztą - jak łatwo zauważyc - codziennie występuje w dziale Myśl na dziś, podsumowując każdy post na moim blogu. Jest to wspaniały zbiór rozmyślań św. Josemarii Escrivy, założyciela Opus Dei, złożony z trzech mniejszych książeczek, które składają się na wspólny tytuł. Wyborna lektura duchowa!
------------------------------
"Między logiką a wiarą" - ten wywiad-rzeka Jana Parysa z o. Bocheńskim przypomniał mi się ostatnio, co zresztą skrzętnie opisałem na blogu! Nic więcej pisac już chyba nie muszę, swoją rekomendację jedynie ponawiam. Tym mocniej, im bardziej świadom jestem, że w sprzedaży są chyba ostatnie egzemplarze pierwszego wydania. Czy będzie drugie? Nie wiadomo... a książka naprawdę wprost rządzi!
------------------------------
"Święty o. Pio" to zaś dzieło pewnego polskiego kapucyna, o. Majki. Równocześnie zaś - to wydanie, które ja mam - jest to pierwsza książka, ba! - pierwsza rzecz - którą sobie w życiu kupiłem, będąc jeszcze młodym podstawówkowiczem. Wziąłem pieniądze, które dostałem od Babci, poszedłem po szkole do kiosku parafialnego i kupiłem grubaśną cegłę - żywot św. o. Pio wraz z wyborem listów i rozmyślań na każdy dzień. Byłem koło 3 klasy i czytałem książkę każdego wieczora z wypiekami na twarzy... Mój egzemplarz ma inną okładkę, ale autor ten sam!
------------------------------
na koniec zostawiłem cymesik "Rozmyślania o życiu kapłańskim" św. Józefa S. Pelczara, biskupa. Tyle razy już pisałem o nich, ale tego nigdy za wiele! Książka jest po prostu fundamentem życia wewnętrznego. Zdyscyplinowana struktura, jasny podział tematyczny, metodyczny rozbiór zagadnień, a przede wszystkim wielka zachęta do świętości! Książka porywa i - mimo tytułu - nadaje się dla każdego, niezależnie od płci i stanu. Weszła do kanonu światowej literatury duchowej. O renomie Autora świadczy zresztą to, że pisuje do mojego newslettera Bądź święty!
------------------------------
DOCZESNOŚĆ:
o tej książce też wiele pisałem. "E-biznes jako sposób na sukces", to zbiór wywiadów z kilkunastoma polskimi tuzami e-biznesu, w tym z właścicielem lubelskiej księgarni katolickiej, którą większośc Czytelników zna. Książka bardzo inspirująca, pozwala uwierzyc w to, że sukces w internecie nie musi wymagac ani kosmicznych nakładów, ani kosmicznego pomysłu... Staram się ją promowac, bo opowiada także i o moim - coraz bardziej intensywnym - doświadczeniu!
------------------------------
o "Bogatym ojcu. Biednym ojcu" było na początku - tej książki opisywac już więc nie muszę. Pomimo wad, które opisywałem na Pogadankach, książka warta lektury, szczególnie dla tych, którzy nie wyobrażają sobie innego życia, niż praca na etacie od 8:00 do 18:00.
------------------------------

Księga bessy
z kolei Księga bessy Johna Rothchilda, to wspaniała lektura w obecnym otoczeniu rynkowym dla każdego inwestora - zarówno aktywnego, jak biernego, zarówno aktualnego, jak i potencjalnego. Autora przedstawiac nie wypada, więc polecę Wikipedię tym, którzy mimo wszystko nie znają. Bessę mamy w pełnej krasie, niektórzy potracili rozum, niektórzy planują, bądź wykonali samobójstwo... warto poznac bessy z przeszłości. Historia uczy, naprawdę.
------------------------------
Inteligentny inwestor
Inteligentny inwestor - ta książka to absolutny mistrz! Klasyka literatury giełdowej. Opisałem ją już na Pogadankach Inwestorskich po prostu giełdowa Biblia, i już. Nie można nie miec!
myśl na dziś
Twój talent, twój urok osobisty, twoje możliwości... marnują się. Nie pozwalają ci ich wykorzystać. — Zastanów się nad słowami jednego z autorów duchowych: „Nie marnuje się kadzidło, jeżeli jest ofiarowane Bogu. — Większa płynie chwała dla Pana z ofiary z twoich talentów, niż z próżnego ich użycia”.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 684

1 komentarz:

Tomek pisze...

Ten plan książkowy powinien (przynajmniej na 1szy kwartał 2009) zawierać Teorię Urbanistyki Mr. Chmielewskiego. Inaczej będzie nieco oszukany - przecież to tej pozycji poświęcasz ostatnio sporo czasu.

ciekawostki: