wtorek, 13 stycznia 2009

[13 I 2009] czy 101. Batalion Policyjny, to "zwykli ludzie"?


wprowadzonko
zgodnie z tym, co zapowiadałem wcześniej, czytałem ostatnio fragmenty książki niejakiego Browninga pt. Zwykli ludzie, opowiadającej o wypadkach na Lubelszczyźnie w latach 1940-1941.

Problem z grubsza polega na tym, że wysłano do tworzenia 101. Batalionu Policyjnego podtatusiałych robotników i urzędasków, którzy z tytułowych zwykłych ludzi szybko przedzierzgnęli się w katów, którzy w ciągu roku zabili ponad 70 000 cywilów. Nie w walce - w ramach planowej eksterminacji.

Nie zamierzam tu pisać jakiegoś poważnego omówienia, ale zebrać parę uwag, które nasunęły mi się podczas lektury.



religijność
czynnika, którego Browning w ogóle nie bada (pewnie z uwagi na to, że w materiale, na którym się opierał nie było mowy o danych nt. religijności - a opierał się na powojennych przesłuchaniach tych policjantów i wywiadów z żyjącymi spośród nich w latach '60 i '70) - to religijność policjantów. Jako, że gros z nich wywodziło się z Hamburga, a więc z północy Rzeszy, domniemuję, że albo byli luteranami, albo ateistami, co wbrew pozorom aż tak od siebie odległe nie jest...

Myślę, że warto byłoby zbadać zależność pomiędzy uległością i konformizmem, które Browning typuje na główne przyczyny zaangażowania w mordy, a religijnością właśnie. Ot, wystarczy choćby wspomnieć na prześladowania, które protestanci lubili fundować w przeszłości.

Hamburg - miasto czerwone
podobnie rzecz się ma z czerwonością Hamburga - ówczesnego miasta-centrum ruchu socjalistycznego. Z jednej strony jako czynnik sprzyjający ateizmowi, z drugiej zaś... no właśnie. Czy to, że hamburczycy byli wówczas w większości socjalistami impregnowało ich na... narodowy socjalizm? Z pewnością, było paru internacjonalistów, prawdziwych bolszewików, ale domyślam się, że - znając niemieckiego ducha - o takich było raczej trudno. Jednym słowem - ktoś o skłonnościach lewicowych mógłby łatwo odnaleźć się w projekcie nazistowskim.

Abstrahuję oczywiście od propagandowego antagonizmu III Rzesza - Sowiety (zresztą przez część czasu działania Batalionu - oba państwa przecież współpracowały!), który trzeba raczej rozpatrywać jako antagonizm na zasadzie - im nam bliżej, tym staramy się być postrzegani jako bardzo różniący się, by nasi zwolennicy nie przechodzili do bliskich nam ideowo wrogów.

Tego typu strategię widać zresztą do dziś - że przypomnę te wszystkie harce wokół PO-PiSu.

Jednym słowem - nie używałbym raczej argumentu "Policjanci byli z Hamburga, więc nie mogli być zwolennikami nazizmu" z taką mocą, z jaką zdaje się go używać Browning.

narodowy socjalizm, jako śmierdzące jajko
w ogóle to z nazimem jest problem. Wtedy, gdy powstawał, miał sympatyków z obu stron sceny politycznej - tzw. lewicy i prawicy. Po wojnie jednak, narodowy socjalizm, został przez socjalistów propagandowo przerzucony tzw. prawicy, jako jej śmierdzące jajko. Ileż to razy słyszałem, że NSDAP, to skrajnie prawicowa partia... Ileż w niej prawicy? No, cóż - dla mnie niewiele. Może Czytelnicy mają pomysł, ale uwaga - proszę to dobrze przemyśleć! Moim zdaniem to partia skrajnie lewicowa, etatystyczna i rewolucjonistyczna. Nie bez kozery brunatny, to po prostu przybrudzona czerwień.

o podziałach doktrynalnych na prawicy
w ogóle, to muszę zauważyć, że znajomość podziałów doktrynalnych na prawicy należy do rzadkości. Ileż to razy słyszałem strzały w płot na temat tego, co powinienem uważać, albo kogo lubić z racji nie bycia zwolennikiem istnienia czegokolwiek, czy zwolennikiem wprowadzenia czegokolwiek. Ileż to razy słyszałem zdziwienia nad tym, że podchodzę sceptycznie do tego a tego, a poważam kogoś innego. Wbrew pozorom to zjawisko nie zanika w sferach dziennikarskich. Wręcz przeciwnie. Dziennikarze tak intensywnie kreują świat, że sami sobie zaczynają wierzyć.

nie było kary?
argumentem, który przytacza Browning, by lekko zaepatować tym, że policjanci dobrowolnie brali udział w masakrach i byli zwykłymi ludźmi, jest to, że nie groziła im kara za odmawianie wykonania poleceń.

No, cóż, Browning nie był chyba w wojsku, a już nazistowskim szczególnie. Jeżeli na pierwszym apelu dowódca, którego słabo znam, mówi żeby wystąpili przed szereg wszyscy, którzy nie chcą brać udziału w likwidacji getta i obiecuje, że nie będzie groziła za to kara... to zwyczajnym odruchem jest domniemanie, że ci, którzy się zgłoszą, zostaną zaraz rozstrzelani. Dla przykładu.

Natomiast gdy później, po paru akcjach okazuje się, że jednak kara głowna nie jest stosowana, ani żadna inna... wówczas dla wielu może być za późno. W bagno zła już wdepnęli. Mają na rękach krew dziesiątek ludzi... niektórzy zdążyli porzucić to rzemiosło, nie wiadomo natomiast ilu z tych, którzy wahali się na pierwszym apelu, przestało się wahać właśnie z tego powodu. Że granica została przekroczona.

Z grzechem jest jak ze smołą. Dotykasz - ubrudzisz się na pewno. Nie ma nawet sensu patrzeć, a co dopiero dotykać! Słusznie mówi Kościół o uciekaniu przed pokusą, okazją do grzechu. Słusznie także za grzechy każe odpokutowywać. W ostatnim tygodniu parę razy spotykałem się z sytuacjami, w których gdyby ktoś żył w zgodzie z Wiarą... uniknąłby wielu problemów. Ostatni casus - para po paru latach jechaniu na antykach (popularne określenie chemii antykoncepcyjnej) chce począć potomka... i okazuje się, że niezbyt może, bo hormonki zrobiły w drogach rodnych szambeczko...

status naukowy rasizmu
kolejna sprawa, to argument na temat nieprzystawalności eskperymentu Millgrama (polegającego na badaniu uległości np. na prośbę o zadawanie bólu, bądź śmierci innej osobie pod wpływem autorytetu naukowego) do sytuacji 101. Batalionu. Browning popełnia w porównaniu błąd, nie zauważając, że rasizm i eugenika miały w badanych czasach status naukowy! Powszechnie! W Polsce istniało Polskie Towarszystwo Eugeniczne, które doradzało przy wyborze partnera do rozrodu, etc.

Jednym słowem - w III Rzeszy szczególnie - sytuacja z rasizmem jako motorem do wewnętrznej zgody na mordowanie Żydów na Lubelszczyźnie spełnia dość dobrze analogię do warunków eskeprymentu Millgrama!

stop abortion... stop FOCA
ostatnie rozważanka o statusie naukowości brzmią chyba dość znajomo w kontekście dzisiejszych praktyk eugenicznych - od aborcji, po in vitro... Eugenicy wzięli się ostatnio za atak forsując Freedom of Choice Act który 21 stycznia będzie głosowany, o czym już pisałem
w jednym z poprzednich postów Jeśli przejdzie - zapowiada się totalna eskalacja masakry, która dawno pochłonęła więcej ofiar niż Holocaust.

ciekawym tematyki w ogóle, polecam:
no i rzecz jasna:

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/13-i-2008-niedziela-chrztu-paskiego.html

myśl na dziś

Z jakim to uporem święty Jan Apostoł głosił owo mandatum novum! (nowe przekazanie) – kochajcie się wzajemnie! Chciałbym upaść przed wami na kolana, bez żadnej komedii – tego domaga się moje serce – i prosić was na miłość boską, byście się kochali, byście sobie pomagali, byście sobie podali rękę, byście sobie potrafili wybaczać. – Porzućcie, więc pychę, bądźcie wyrozumiali i miłosierni; wspomagajcie się wzajemnie modlitwą i szczerą przyjaźnią.

św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 454



1 komentarz:

Tamkqn pisze...

Pominę pełzającą sugestie, że ateizm może prowadzić do zbrodni i wspomnę o tych nieszczęsnych nazistach.
Jestem zdania, że jest to jednak ruch skrajnie prawicowy.
Po pierwsze nie jest to ruch ściśle rewolucyjny, a skrajnie reakcyjny, dążący drogą kontrrewolucji do obalenia zgnilizny demokracji i internacjonalizmu. Tutaj czerpie sporo z faszyzmu, który miał zniszczyć kulawe struktury po to, żeby zapobiec rewolucji.
W tym sensie nie jest jest to ruch konserwatywny, ale i nie rewolucyjny.
Po drugie - ekonomia. Z nią jest problem, bo przecież wcale nie jest tak, że ruchy prawicowe są liberalne ekonomicznie, a lewicowe - socjalistyczne. Gdyby tak było, nie potrzebowalibyśmy różnych słów.

To, co Ty nazywasz prawicowością jest bardzo wąską jej częścią - liberalny-konserwatyzm. Dodam jeszcze, że poglądy ekonomiczne są wtórne wobec podstawowych wartości i jedynie ich praktyczną wykładnią. Dawno dawno temu przecież, liberalizm ekonomiczny był raczej cechą lewicy, niż prawicy. To jeszcze z czasów przed socjalizmem, ale przecież i później liberaowie gospodarczy mieli również liberalne poglądy na obyczajowość, co plasowałoby ich raczej na lewicy. Ekonomia urosła do roli bastionu ideologicznego "lewicy" i "prawicy", ale przecież w filozoficznym sensie nie ma aż takiego znaczenia, prawda?

To, co ja bym proponował, to rozdzielić podział prawica-lewica od liberalizm-socjalizm. Jest przecież liberalna lewica i prawica socjalna. I naziści siedzą w tej drugiej grupie.

Osobiście najbardziej lubię podział lewica-centrum-prawica, czemu odpowiadałby socjalizm-liberalizm-konserwatyzm.

ciekawostki: