czwartek, 19 lutego 2009

Tłusty czwartek a tu idzie Wielki Post, czyli jestem nikim!

dziś tłusty czwartek!


Smacznych i świeżych pączków życzę wszystkim Czytelnikom, przepraszając równocześnie za brak wpisów w ostatnim czasie. Jednak w związku ze zbliżaniem się pewnego wydarzenia, byłem (i jeszcze będę) nieco zajęty!
Mam nadzieję, że nasze obżarstwo nie skończy się w sposób podobny do tego, który ilustruje zdjęcie znalezione w internecie...


Z drugiej zaś strony – zbliża nam się Wielki Post! Czas przeze mnie ulubiony w roku liturgicznym! Ze względu na wiele rzeczy, nie tylko to, że co tydzień mogę być na Gorzkich Żalach, czy w kościele śpiewa się moje ulubione pieśni. Wielki Post, to wspaniały czas, w którym człowiek wraca do swoich właściwych rozmiarów. Łatwiej mu zdać sobie sprawę z tego, że jest naprawdę nikim... zarówno w porównaniu z tymi których zna, jak i tymi, o których nigdy nie słyszał! Tym bardziej jest nikim w sensie absolutnym – w zestawieniu z Bogiem. To wspaniałe uczucie... powrócić do właściwych sobie rozmiarów.
By sobie w tym pomóc – polecam lekturę, którą podusnął mi na któryś z poprzednich Wielkich Postów spowiednik. Jest nią oczywiście dzieło św. bpa Pelczara, czyli Rozmyślania o życiu kapłańskim, których fragment ostatnio na blogu przytoczyłem!
Wciąż jest problem z tym, że Czytelnik myśli sobie „O, to rozmyślania dla księży, czyli nie dla mnie!”. Otóż nie – te rozmyślania są uniwersalne! Na kilkadziesiąt rozmyślań (przykładowe proszę sobie przejrzec tutaj) tylko parę jest stricte dla kapłanów. Cieszę się, że ostatnio – nieświadomie – właśnie dzięki wklejeniu fragmentu „Rozmyślań...” udało mi się zachęcic jednego kolegę (o którym zresztą nie wiedziałem, że tego bloga czyta) do lektury Pelczara!
Łukasz po paru rozdziałach dołączył do fanklubu św. biskupa Józefa Sebastiana Pelczara!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/czy-wywietla-wam-si-mj-blog.html

myśl na dziś

Jeżeli prawdziwie chcesz być duszą pokutną — pokutującą i radosną — winieneś nade wszystko strzec swojego czasu poświęconego modlitwie — modlitwy wewnętrznej, szczodrej, długiej — i winieneś się starać modlić się nie w chwilach dobrego nastroju, lecz o stałej godzinie, zawsze ilekroć to jest możliwe. Nie zaniedbuj tych szczegółów. Bądź niewolnikiem tego codziennego kultu Bożego, a zapewniam cię, że będziesz się czuł ustawicznie radosnym.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 994




2 komentarze:

PS pisze...

Nie sądzę, by świadomość, że się jest nikim mogła być radosna. Co więcej, wątpię, by Bogu chciało się zbawiać własną krwią ludzi, którzy są nikimi. Rozumiem, że samozadowolenie zabija, ale skrajna samodeprecjacja z pewnością nie jest zjawiskiem, które licuje z Wielkim Postem.

Łukasz pisze...

Jestem wdzięczny Maćku za to, że rozpowszechniasz lekturę św. Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara, gdyż jest naprawdę godna uwagi. Z pewnością nie jest ona przeznaczona wyłącznie dla kapłanów, tylko dla wszystkich tych, którzy chcą postępować w drodze do doskonałości.
Co do świadomości własnej nicości, to wydaje mi się, że nie tylko może być ona radosna, lecz powinna taka być, pod warunkiem jednak, że towarzyszy jej świadomość tego, że jesteśmy dziećmi w rękach dobrego Boga Ojca.

ciekawostki: