niedziela, 22 lutego 2009

[22 II 2009] porady seksualne w Radiu Maryja...

posłuchajmy audycji z Radia Maryja:

z tego, co mi wiadomo, audycja ta jest przedmiotem żartów przynajmniej kilku niewiast w wieku studenckim. Że niby takie pruderyjne toto, że takie głupoty tu wygadują, bo nie mają bladego pojęcia o życiu, jak to z "seksem" naprawdę jest, że co ten ksiądz ma niby wiedziec... (pomijam tu surrealistyczny wątek o jądrach i palniku, bo to jest komiczne, mówię o kwestii mąż-żona, którą poruszają na początku).

Nie wiem, czy jestem przez Zainteresowane czytany, ale moje drogie Panie... to, że jeszcze nie dociera do Was, że Wasi konkubenci traktują Was jak dziwki i pojemniki na wydzielinę, bardzo mnie smuci. Dopiero za parę lat, po kolejnej zmianie modelu na inny, wciąż łudząc się, że znalazłyście prawdziwego, opiekuńczego mężczyznę... dopiero wtedy odkryjecie, że ta niby śmieszna instytucja, to dwutysiącletnie kółko rybaków, które założył niejaki Joszua z Nazaretu, to kółko, w którym nie mówi się o ruchanku, tylko o akcie sakramentalnym... że to kółko wie o Was wszystko... więcej niż Wy same o siebie chcecie wiedziec. Na własną zgubę, jak na razie.

A co do kółka rybaków, to... nic o nim nie wiecie!


6 komentarzy:

Tamkqn pisze...

Ta dziwka była chyba zbędna, ale nie pierwszy raz się to Koledze zdarza. Tekst księdza musi troszkę śmieszyć, ale fakt, że generalnie był nawet rozsądny. Gnyszkowy komentarz natomiast - trochę niezrozumiały. I trochę za ostry. Pomijam fakt, że "Twoje" dziwki trochę się różnią od ogólnospołecznego znaczenia tego słowa..
Jako wyklęty ateusz powinienem więc traktować kobiety jak dziwki?
To chyba nie kwestia doktryny, ale mentalności, nie sądzisz Pan?

Poza tym - Pan Gnyszka ma niewiele więcej doświadczenia niż ksiądz z RM. Czy model życia, w którym kobieta ceni swoją niezalezność i utrzymuje luźniejsze związki dopóki prowadzi intensywniejsze i mobilniejsze życie, a osiada, kiedy gdzieś się zakotwiczy musi być zły? Wydaje mi się, że jest naturalny. Nawet bardziej, niż rzadka dziś sytuacja, kiedy się do kogoś przykuwamy, choćby nam ciążył jak kotwica.
To moja osobista obserwacja (choć moje srodowisko jest pewnie niemal równie specyficzne jak Twoje), ale naprawdę osoby żyjące w ten "liberalny" sposób są, a przynajmniej mogą być szczęśliwsze od tych, którze podążają za sporym zestawem różnych konserwatywnych zasad.

Poza tym - mam wrażenie, że katolicko-konserwatywna wizja związku zamienia kobietę w koncepcję estetyczną. Ma swoje miejsce w ogólnej harmonii życia, odgórnie przyjętej, niezmiennej i jedynej właściwej. Rytuał i doktryna stają się ważniejsze od realnych potrzeb realnych ludzi. To, co u Ciebie miałoby być uświęceniem, dla mnie będzie wyrazem najgłębszej pogardy i lekceważenia dla kobiety. Nie znam Twej Kochanej, a naturę Waszych relacji ledwie znam, ale pozwolę sobie pofantazjować i powyciągać wnioski z tego, co napisałeś - to i tak będzie znacznie łagodniejsze niż Twoje dziwki.

Niechęć kobiety do zajęcia dawno już określonego miejsca musiałaby ją skreślać. Kobieta musi być uległa i pokorna, świecić przy tym pogodą ducha. Oczywiście różne nieczyste potrzeby, jak na przykład seks przedmałżeński, odrobina perwersji czy antykoncepcja skreślałyby ją z miejsca. W końcu zawsze można ją wymienić na bardziej catholic-friendly model. Krótko mówiąc - kobieta doczepiona do doktryny. W kwestiach zasadniczych musi mieć takie zdanie, jak jej pan i mąż.
Choć wiem, że tak nie jest w Waszym wypadku, bo jednak jesteś na to, Panie Gnyszka, zbyt cywilizowanym człowiekiem, to w dużej mierze taką właśnie alternatywę oferujesz "dziwkom". Zastanawiam się, jak wiele z nich da się przekonać?

bart pisze...

Taki krótki post, a tyle w nim źle tłumionej pychy i frustracji... Co na to św. Josemaria Escriva?

Maciej Gnyszka pisze...

Bart, bawisz się w psychologa... Dałbyś sobie renkie uciąć, że to pycha i frustracja?

Anonimowy pisze...

Jeszcze będziesz Panie Gnyszka żałował, że nie traktowałeś swojej Oleńki jak "dziwki", bo z takim Twoim podejściem rzuci
Cię w trąbę i zamienie na kogoś, kto widzi w niej "pojemnik na wydzielinę". Pozdro

bart pisze...

No to chyba musisz rozwinąć myśli, bo najwyraźniej nawet twoi przyjaciele w duchu z Forum Flądry nie do końca złapali przesłanie twojej notki :)

I - oczywiście - pycha kryje lęk.

Anonimowy pisze...

to ja też się pobawię w psychologa, bo coś mi się zdaje,ze to ty masz jakiś problem ze swoja seksualnością i to ty gdzieś głęboko w myślach traktujesz dziewczynę jak pojemnik na wydzielinę. Bo niby w jaki sposób wpadłbyś na tę "głęboką" myśl?

a rozmowa w radiu i twój komentarz są na żenująco niskim poziomie.

ciekawostki: