czwartek, 6 grudnia 2007

[6 grudnia 2007] czwartek - św. Mikołaj

mysysblajda
patrzę ci ja na tę naszą polską sferę medialną i co zauważam? Że Polacy żyli ostatnio strachem o samochód p. Pitery Julii, teraz zaś prawdopodobnie rozpoczną powtórkę z żałoby narodowej po śląskiej antycznej heroinie - p. Blidzie. Śmieszna sprawa z tą komisją - odrzucono wniosek PiSu o rozszerzenie kompetencji komisji o zbadanie afery węglowej... Ciekawe, prawda? Komisja ma za zadanie zatem dowieść niemożliwego (w mediach nic nie jest niemożliwe) - tego, że aferzystka, która się zabiła żeby nie wsypać kumpli, była bohaterką podziemia antykaczystowskiego i została zabita przez złe Ziobro. Podobnie zresztą jak jedną taką z pomorskiej PO ukamienowano za życia.
Warto w tej kwestii przytoczyć celną uwagę St. Michalkiewicza z okazji decyzji prokuratury o zakończeniu postępowania ws. mafii węglowej i uznaniu że nie było podstaw do zatrzymania Blidy. Michalkiewicz w felietonie stwierdził tak: Cóż, prokuratura uznała, że podstaw do zatrzymania nie było. Jednak sama zainteresowana była najwyraźniej innego zdania...

emeryturka
jestem przyszłym niemieckim emerytem! Super, co? Dziś przyszedł do mnie pocztą Ausweis emerycki, w którego muszę wkleić zdjęcie, a który uprawnia mnie do świadczeń socjalnych. Kurczę, ani w SS nie służyłem, ani w Wehrmachcie, a już mnie chcą honorować! Spoko, kasa na emerytury niedługo się skończy, zresztą mnie już tu nie będzie.
Najwidoczniej moi szefowie z PADOPLANU stwierdzili, żeby mnie zatrudnić na umowę o pracę... A mówiłem na rozmowie wstępnej, że nienawidzę socjalizmu (później ugryzłem się w język, bo nie przyjęli tego wybuchu szczerości z entuzjazmem...).

św. Mikulasz
dziś liturgiczne wspomnienie św. Mikołaja - biskupa Miry. Nie mylić z pijanym krasnoludem, jakimś tam Weihnachtsmannem i innymi esesmanami. Kasi dali dziś w akademiku prezent, a mnie jak zwykle zrobili w bambuko, bo choć płacę więcej - nic nie dostałem. Za to w PADOPLANIE zaprosili mnie współkoledzy i współkoleżanki na Wigilię firmową w środę wieczorem. Bardzo mnie to uradowało - zawsze mnie cieszy perspektywa zamiejscowego stołowania.
Przy okazji pozdrawiam pewnego Mikołaja z okolic Dolnego Śląska, który lubi nie tylko radzić, ale i krzyże stawiać potrafi, i węża święcącego zmajstrować... i żywopłot stawiać, by Wycisku nie widzieć... kto wie o co chodzi, ten wie. A dzieci się cieszą, bo dostały czekoladkę i umorusały nią mordkę! Super!

postanowienia
pewnie już wszyscy sobie przygotowali postanowienia adwentowe, czyli postanowienia, co by tu w duszy wysprzątać, by nowo narodzonego Pana Jezusa przywitać. A ja też wziąłem się za buzię!

kto jest wieśniakiem?
pogadałem dziś ze spotkanym w metrze, a dawno nie widzianym kolegą Polakiem z mojego osiedla. Pogadaliśmy od serca, nawrzucaliśmy sobie na Germańców ile wlezie... i doszliśmy do wniosku, który już miałem na tym blogu napisać, ale zapomniałem. Otóż, Niemcy, to kraj zaściankowy! Skąd ta teza? Ano stąd, że przeciętny Niemiec nie wyściubił nosa poza Niemcy albo Francję, Austrię albo Beneluks (chyba, że pojechał na sekswczasy w okolice Australii, na którąś z wysepek) i uważa, że cały świat poznał. Wierzy zatem, że w Polsce pisze się cyrylicą, karty płatnicze mamy od zeszłego roku, a w ogóle to bida straszna i nyndza z bryndzą. Najgorsze zaś jest to, że jeśli tak już myśli, za złe ma gdy się go z błędu wyprowadza. I za złe ma, że pangrzyzga wcale nie przyjechał go po rękach całować, ani z rozdziawiono po wsiowemu gembo niemieckie cuda łoglondać, ino przyjechał on, by zobaczyć co tam za miedzą strychować i zastał niezły syf na ulicy, chamstwo, głupotę i przepastną ignorancję u ludzi. Jednym słowem - ani się zbytnio podniecił (bo nie było czym), ani nie uważa, że w Polsce ma gorzej (przeciwnie, wyśmiewał się ostatnio, że Niemcy ostatnio obniżyły prognozę wzrostu PKB do 1,3 % r/r, podczas gdy jego kraj rozwija się pięciokrotnie szybciej).

myśl na dziś
"Et unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam...!" - Rozumiem dobrze przerwy, które czynisz podczas modlitwy, delektując się każdym słowem: wierzę w Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościoł...
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 517

4 komentarze:

Maciek pisze...

Tylko, że ten jeden niemiecki procent w liczbach bezwzględnych jest większy niż nasze siedem;)

Powiedzże Macieju, jako obyty w niemieckim światku architektów, cuś o firmie JSK Architekci, co to nam będzie Stadion Narodowy budować. Jak ją znajdujesz?

Maciej Gnyszka pisze...

No, cóż - nie sprawdzałem czy 1% ichni jest większy od naszych siedmiu, ale z pewnością jest większy od naszego jednego. Nie zmienia to faktu, że od bodajże 10 lat niemiecka gospodarka sukcesywnie zwalnia (prawie wcale nie reagując na polepszenia koniunktury)...

My natomiast przyspieszamy (zobaczymy jak nam wyjdzie teraz recesja jeśli przyjdzie...) i jeśli taka tendencja się utrzyma - my szybciej, oni wolniej - to sorry, ale za parę/paręnaście lat będzie tyle samo...

Co do JSK - wyborne biuro, na stronie niemieckiej można obejrzec ich projekty: http://www.jsk.de/#/de/services/architecture . Niestety polska strona nie działa www.jsk-waw.pl ale parę projektów w Polsce zrealizowali i mogą byc z nich dumni :) Szkoda tylko Kuryłowicza...

Maciek pisze...

Liczyłem na duży tekst o JSK na głównym blogu, bo stronę widziałem, ale i tym się zadowolę.

A co do 10 lat to masz rację, podobnie sądziła polska delegacja negocjując utrzymanie systemu Nicejskiego do końca 2017 roku.
Opowiadał nam o tym w Utriusque Iuris dr Szczerski (wiceminister spraw zagranicznych za Fotygi). Negocjacje wyglądały tak:
1. Polska proponuje pierwiastek i liczy na poparcie małych i średnich państw (MiŚP).
2. Delegacje MiŚP przychodzą do Polski z płaczem, że chętnie by poparły, ale Niemcy i Francja zagroziły, że obetną fundusze i w ogóle im dokopią, więc nas nie poprą.
3. Fotyga z prezydentem myślą tak: za 10 lat gospodarczo i demograficznie dogonimy Włochy, przegonimy Hiszpanię i zbliżymy się do Niemiec i Francji - nasza siła głosu wzrośnie. A jak te małe leszcze nie chcą solidarnie, to bez łaski.
4. Polska wygrywa 10 lat w korzystnym systemie i daje sobie szansę i zadanie, żeby dogonić największych.
5. Mamy na to wielką szansę, bo: lewica jest u nas w odwrocie (i to się prędko nie zmieni), 2012 - Euro i kupa forsy i najważniejsze: 2011 przejmujemy prezydencję w UE! Szansa na gigantyczny skok cywilizacyjny, rozwój gospodarczy, naukowy, organizacyjny, od pyty forsy, cała Europa przyjeżdża do Polski, a z nimi tysiące urzędników, którzy kupują masę luksusowych towarów itp., itd.
6. Niemcy przygotowywali się do przejęcia prezydencji 5 lat. My już w 2009 roku musimy mieć gotowe zespoły eksperckie, bo Komisja zacznie zalewać nas projektami, które mamy zrealizować.
Panie Tusk, DO ROBOTY!


Znowu radosna twórczość na nieswoim blogu. Może sam założę;)

Maciej Gnyszka pisze...

Tekst na cały blog to bym ci ja napisał, gdyby PADOPLAN wygrał konkurs - po co mam chwalic konkurencję? ;))

Opowieśc z negocjacjami istotnie ciekawa! Super...:)

ciekawostki: