niedziela, 16 grudnia 2007

[16 XII 2007] III niedziela Adwentu - post właściwy

jestem doma
no, w końcu wróciłem! Wybaczcie, ale w piątek w ogólnym zamieszaniu i pędzie nie zdążyłem nic a nic napisać, choć zabierałem się do tego już w czwartek! Mea culpa, wypisałem sobie jednak wszystkie temata, które chciałem ostatnio poruszyć i już się za nie zabieram.
Jak rekolekcje? Ach, to chyba jasne że wyborne! Nie tylko sama treść rekolekcji, praca na nich, ale i otoczenie - alpejskie Ettal, dom rekolekcyjny... rozpływać mógłbym się godzinami, tylko że to nikomu nie jest potrzebne. Dziękuję tym, którzy się za mnie w tym czasie modlili - było to niezbędne! Zmartwię jednak - ogromu wad w jeden weekend nie dało się usunąć, więc trzeba je będzie jeszcze trochę znosić...

o czym ja tu w ogóle piszę?
niektórym może się wydać, że grzyzga chyba zgłupiał na tych rekolekcjach, czy co - skoro po powrocie z owych zabiera się za pisanie o jakimś tam klikaniu, partiach politycznych, bzdetach na temat Tristana i Izoldy, itd. Otóż - uspokajam - wszystko w porządalu, jeno namnożyło się tematów, dlatego zebrawszy wszystko do kupy otrzymałem heterogeniczny zbiór tematów.

klikniem, klikniem
a więc - widzę, że niektórzy wraz ze mną albo udali się na rekolekcje, albo na jakieś urlopy, albo boję się myśleć na co, bo o klikaniu to prawie zupełnie zapomnieli (ci, którzy pamiętali - szacun wielki!)! No, ale czemu tu się dziwić - chciała grzyzga dziki lyberalyzm, to ma! Nie ma posta - nie ma klika. Sprawa jest oczywista. A że jak nie ma klika, to nie ma Lexusa, to już się biorę do roboty!

Doktor Plinio
to, że jestem żarłokiem czytelniczym wiedzą ci, którzy mnie znają. I nie zamierzałem rezygnować z tej cechy w drodze na rekolekcje - wydrukowałem sobie zawczasu nowy numer pewnego tygodnika, o którym poniżej, przygotowałem też sobie książkę o Plinio Correa de Oliveirze i odjechałem! W metrze roztwieram ci ja plecak i konkluduję, że ani tygodnika nie ma, bo został na biurku, ani biografii Doktora Plinio za dużo nie stało, bo tylko parę kartek, których jeszcze nie czytałem (resztę systematycznie dodrukowuję). W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak dokończyć te parę stron Krzyżowca XX wieku i oddać się zadumywaniu i modlitwie przed rekolekcjami. Tak też spędziłem podróż i dziękowałem Panu Bogu że stworzył mi warunki do spokojnej, leniwej podróży. Oczy też odpoczęły.
A więc, Doktor Plinio. Czytam biografię jego z wypiekami na twarzy! Postać jawi się jako ze wszech miar wybitna, a zarazem niezwykle prawa. Ostatnio czytałem o jego diagnozie społeczeństwa postrewolucyjnego (autor wyróżnia trzy wielkie rewolucje - pseudoreformację, rewolucję francuską i rewolucję komunistyczną), gdzie źródła problemów, negatywnych zjawisk upatruje się w trzech zjawiskach, które wymienił św. Jan Apostoł: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha żywota. Jako, że sam o tym myślałem jakiś czas temu, pozazdrościłem Doktorowi Plinio sformułowania tej diagnozy na długo przede mną (co oznacza, że nie byłem oryginalny) i pomyślałem, że to wspaniałe, gdy człowiek odnajduje swoje myśli u innych. Wówczas można pełniej współdziałać, gdy ma się poczucie wspólnoty zbudowane na tego typu odkryciach.

niezależni
mam w zwyczaju wspierać niezależną prasę. Zawsze, zanim kupię pierwszy egzemplarz gazety, którą dotychczas, ogłuszony michnikowszczyzną, uważałem za siedlisko głupoty i utopii, czuję to łaskoczące poczucie przygody i łamania konwenansu. Tak było gdy po raz pierwszy kupiłem na stacji benzynowej przed ponad dwoma laty egzemplarz Gazety Polskiej, i tak było też teraz, gdy zamówiłem w końcu internetową prenumeratę Najwyższego Czasu! Polecam i Wam taką działalność. Dlaczego?
Po pierwsze z uwagi na kształt naszego rynku medialnego, który jest ideowo zmonopolizowany. Ja wiem, że pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy, a największe uznanie zyskuje brak poglądów i małoduszność nazywane rozsądkiem, albo poglądami centrowymi, bądź umiarkowanymi, ale to jednak wstyd, gdy w kraju ludzi ponoć niepokornych i miłujących wolność, rynek medialny jest tak bardzo zmonopolizowany. Głosujmy nogami, bo monopoliści proponują barachło, a poza nimi - ogromne, intelektualne bogactwo.
Po drugie właśnie - intelektualne bogactwo. Nigdy się nie okazało w moich opisanych wyżej działaniach, że gazeta jest kiepska, że autorzy pletą trzy po trzy, albo że w ogóle nie potrafią pisać. Przeciwnie - można odkryć, iż polska myśl chociażby polityczna jest znacznie bogatsza, niż się nam zdawało, a spektrum tematów, które wolno poruszyć i wolno z nimi dyskutować jest znacznie szersze niż to oficer ideologiczny naszej ulubionej gazetki, czy tefałenu dopuścił.

Odwagi moi mili - rozerzyjcie się po kiosku i kupcie coś, czego do tej pory wstydziliście się kupić! Tylko jakichś tam pornosideł mi nie kupować, nie o nie chodzi.

mohiery a społeczęstwo obywatęskie
pamiętacie wielkie niebezpieczęstwo, które zawisło nad Polską w postaci moherowego beretu? Teraz już na ten temat ciszej, ale zawsze gdy temat był na tapecie, myślałem sobie, że to dziwne, że gromy ciskają zazwyczaj piewcy tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Dlaczego? Ano dlatego, że dziewczyny, które włosięta swe mają w zwyczaju moherowym nakryciem głowy przyozdabiać znajdują się właśnie w forpoczcie, awangardzie społeczeństwa obywatelskiego! Kto gotuje w jadłodajniach? Kto robi w parafiach paczki na Święta? Kto trzęsie parafialną Caritas? Kto organizuje pielgrzymki do Częstochowy i Lichenia? Kto wreszcie zbierał podpisy w 1993 roku, a i teraz przy zawieruchach około legalizacji morderstw prenatalnych? Ano właśnie, nieustraszone dziewczyny w wełnianych jesionkach, beretem zamiast hełmu i w ogóle to napisałem kiedyś o tym wiersz. Tak więc - mycki z głów, Panowie!

co robił Tristan z Izoldą?
pamiętam taką sytuację na polskim w liceum. Pananikl i panjascuzuka pamiętają? Omawialiśmy Tristana i Izoldę i nagle się okazało, że Pani profesor sugeruje, że Tristan z Izoldą... jak gdyby... poznali się na sposób biblijny, tj. w taki, jaki Pismo Święte najczęściej określa mianem zbliżenia. Jakież było moje zdziwienie - gdy prosząc panią o konkretyzację znaczącego mrugnięcia okiem - usłyszałem, że jeśli nie wiem o co chodzi, to koledzy mogą mi wytłumaczyć na przerwie co i jak...
To nie jedyny raz, kiedy udało mi się zupełnie mimowolnie skompromitować - nie o tym tu teraz mowa, bo śmieszne przykłady mógłbym mnożyć. Otóż, chodzi o to, że na moje oko, Tristan z Izoldą nic nie robili, prócz tego, że spali sobie w namiocie, a miecz Tristana leżał pomiędzy onymi. Może jednak nieuważnie czytałem i ominąłem tzw. momenty. Sęk jednak w tym, że ostatnio przyjęło się określać barłożenie, cudzołożenie, czy po prostu ordynarną pucówkę mianem przespania. Dobry Boże, toż ja nic nie mam naprzeciw, jeśli komuś w nocy jest zimno i na zasadzie wyjątku poprosi kogoś o kołdrę, albo nawet zaproponuje spanie obok siebie. Toż ludzie spali kiedyś po paru w jednym łóżku. Idzie o to natomiast, że jeśli mowa jest o czymś, to niech będzie mowa o tym, a nie o żadnym spaniu. Bo co to za spanie, gdy ktoś mi mówi, że ktoś tam się z kimś przespał, a teraz jest w ciąży. Pomijam i to, że się pewnie za bardzo nie wyspał. Mówmy jasno, moi mili.
Niestety w ostatnim, albo przedostatnim numerze Najwyższego Czasu! bodaj w dziale Postęp na świecie przeczytałem, że emerytowane Europejki jeżdżą do Nigerii, albo jakiejś innej Tunezji, by cyt. poderwać jakiegoś tubylca i się z nim przespać. Autor notki napisał, że miejscowy szef bodajże Izby Turystycznej, nie widzi w tym nic złego. Toż i inkwizytor grzyzga, krwiożerczy szalony fundamentalistyczny katolik grzyzga, który pewnie na tych rekolekcjach z Opus Dei się dzień i noc biczował, bo mu kazali, a teraz mydli oczy ładnymi zdjęciami - toż ja sam nie widzę wiele zdrożnego w przytuleniu się do jakiegoś prawego męża, który oczywiście nie posiada żony i pod jego opieką, spędzenia zimnej nocy na zasadzie chrześcijańskiej przysługi i miłości bliźniego. Jeśli natomiast panie owe jeżdżą sobie za przeproszeniem uprawiać miłość bliźniego, czyli po prostu się prostytuować za friko... to rozmawiamy o czymś zupełnie innym, i niech NCz!, tak jak ma gdzieś poprawność polityczną, tak i w tej materii odkłamuje język i poszczególne pojęcia.

Lisabon Vertrag
no i mamy - podpisali Traktat. Tfu, tfu... Tym, którzy jednak woleliby sami zdecydować o swojej przyszłości, polecam stronę http://x09.eu/ gdzie można złożyć podpis pod międzynarodowym wnioskiem o referendum ws. największego przekrętu w dziejach UE.

to się rozpisałem
aż zanadto, a to dopiero trzy czwarte planu! Jako, że pora coraz późniejsza - resztę napiszę w nadchodzącym tygodniu.

myśl na dziś
pochodzi z rekolekcji i autorem tego obrazu jest ks. dr Weygand. Chodzi o spowiedź, grzech, winę przebaczenie i karę. Otóż:

jest sobie dziecko. Jest sobie piłka i jest sobie okno z szybą. Dziecko wybija szybę, płacze jak szalone i biegnie do ojca opowiedzieć co się stało i przeprosić. Ojciec oczywiście dziecku wybacza, pociesza zapłakanego malucha. Wybita szyba jednak wciąż jest wybita - szkoda do naprawienia zostaje (mowa o skutkach grzechu - grzech jest wybaczony, ale jego skutki wciąż istnieją). Dlatego też ojciec umawia się z dzieckiem, że przez jakiś tam czas nie dostanie kieszonkowego, by uzbierać na szybę, albo chociaż na jej część (mowa o pokucie). Rodzeństwo dziecięcia wpada na pomysł, żeby się dorzucić do szyby, żeby maluch aż tak bardzo się nie męczył z ciułaniem (mowa o pomocy innych ludzi - od dobrych rad i napomnień, po przede wszystkim modlitwę za życia i po śmierci, gdy dusza np. pokutuje w czyśćcu).

Niech już teraz nikt nie porusza tematu pt. miłosierdzie czy sprawiedliwość? bo każdy drugoklasista wie, że miłosierdzie i sprawiedliwość.

2 komentarze:

siusiak pisze...

Ha, witam w elitarnym klubie czytelników NCz! i gratuluję decyzji :) Z ciekawostek mogę polecić felieton Katawa Zara (polski Żyd mieszkający w Izraelu) oraz artykuły Wojciecha Grzelaka (nie tylko politycznie o Rosji).

A poza tym zwracam uwagę na kolejny kamień milowy w kampanii Rona Paula. Właśnie biją swój rekord z 5-go listopada, a zostało jeszcze 6 godzin. Prognozuję 6,6 miliona baksów :)

Kamil pisze...

Czesc, niestety Macku nie pamietam momentow z omawiania momentow z TiI. Z rozmow z p.Prof pamietam natomiast dyskusje o zaletach naglej smierci.

Pozdrawiam
ps. Dzis mamy klasowa wigilie o 19 jakbys zdazyl to wez jakies ciasto :p

ciekawostki: