poniedziałek, 10 grudnia 2007

[10 XII 2007] poniedziałek - dziś nie ma wspomnienia

obronność Państwa
nie ma we wsi! - jak to mawia dr Wnuk. Pangrzyzga, po przytłoczeniu nawałem, czy raczej nawałnicą pracy przed przeglądem, przytłoczon także innemi rzeczami, w końcu się odtłoczył i powrócił do intensywnego umacniania obronności Państwa. Oczywiście nie bez wpływu Oleńki, która jest spiritus movens wielu przedsięwzięć (jeśli nawet sama o tym nie wie).
Tak więc zacząłem ćwiczyć razem z takim jednym panem z Ameryki, który podobnie jak ja chyba musi być Żydem, bo lubi oszczędzalnicze i systematyczne podejście. Zrobił zatem parę programów na temat różnych partii ciała, każdy trwa 8 minut, i jeśli teraz codziennie osiem minut, a tych dni w roku jest 365, a lat w życiu hohoho, to w sumie daje to tyle, że pod koniec życia będziemy Schwarzeneggerami, a dając inną analogię - po 117 latach uciułamy z reklam na blogu na Lexusa.
Polecam - dziś i wczoraj ćwiczyłem, facet daje w kość. Nadmienię, że ćwiczenia na mięśnie brzucha mogą okazać się pomocne przy wszelkiego rodzaju zaparciach lub wzdęciach...

nogi:



brzuch:



panie Janie - Janku
nie wiem, czy wiecie - ja już wiem - że 14 XII 2007 (a więc 26 lat po wprowadzeniu stanu wojennego i dzień po rozpoczęciu zrzekania się suwerenności po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego), a więc w piątek gdy zacznę rekolekcje wspominamy... kogo? A, panajanka - mojego patrona z bierzmowania - św. Jana od Krzyża. Wybitny, wprost wybitny hiszpański święty, mistyk i poeta. Pozycje Noc ciemna, czy Droga na Górę Karmel - lektura obowiązkowa dla każdej świętej i świętego.

ęwestycje
P.T. Czytelnicy pytają swojego panagruszkę w licznych listach i kartkach z wakacji jak to się inwestuje na giełdzie. Odpowiadam zatem. Z akcjami jest zupełnie podobnie jak z marchewkami i sprzedawcą marchewek. Jedzie sobie taki na wieś, albo na giełdę warzywną, czy gdzieś tam - kombinuje by kupić jak najtaniej marchewkę. Potem zaś głowi się, by tę samą marchewkę sprzedać jak najdrożej. To samo robi inwestor - najpierw głowi się i szuka spółki, która jest tania jak barszcz (czyli np. operuje w niepopularnej wśród inwestorów branży, która może stać się popularna, zaczęła proces restrukturyzacji, pozyska inwestora strategicznego bądź zostanie przejęta, etc.) i ma perspektywę podrożec. Później zaś taki inwestor głowi się, by sprzedać zakupione akcje drożej, niż je kupił. Po prostu.
Dlaczego więc niektórym idzie lepiej, a innym gorzej? Ano dlatego, że ci którym idzie gorzej źle oceniają sytuację - kupują wówczas gdy będzie jeszcze taniej, a później (mając na rachunku wirtualną stratę np. 40%) nie wytrzymują ciśnienia i opylają papierki wartościowe w rozpaczy. To zaś nazywa się paniką i właśnie podczas paniki ci skuteczniejsi zaczynają, bądź właśnie kończą zakupy.
Jednym słowem - nie jest łatwo kupić w dołku i sprzedać na górce, ale na pewno przy pomocy rozumu i wyczucia można określać momenty, przedziały czasowe, gdy spadki bądź wzrosty wyhamowują. Wyczucie dołków i górek nie jest jednak niemożliwe - parę razy udało mi się kupić i sprzedać na ekstremach, w tym dwukrotnie kupić na maksimach... Nie muszę chyba mówić co znaczy to ostatnie.

traktat, który zreformuje
13 grudnia 2007 Wspólnoty Europejskie zrobią pierwszy krok ku przepoczwarzeniu się w Unię Europejską z tożsamością prawną, Kartą Praw Podstawowych jako aktem normatywnym, ministrem spraw zagranicznych, etc. - jednym słowem, kolejna katastrofa w naszej historii ma miejsce 13 grudnia. Czy w Polsce dużo się o tym pisze? Dam sobie głowę uciąć, że sprawa jest przedstawiana jako jakaś tam kolejna brukselska rzecz, nieważna, jakieś tam formalności. Jednym słowem - sprawa niegodna uwagi. Mnie jednak interesuje dlaczego za moje pieniądze robi się ze mnie durnia podpisując, a potem ratyfikując (pandonald stwierdził, że Polska ratyfikuje te świstki jako pierwsza) dokument o treści odrzuconej w referendach tzw. Konstytucji Unii Europejskiej (czyli Traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy, tak to się fachowo nazywało, nie?). Dzieje się zatem granda na którą mało kto by się zgodził wiedząc o co chodzi.

Europa
a wiecie, że jeśli Niemcy są egoistami i dbają tylko o własne interesy wprowadzając praktyki protekcjonistyczne dla własnej branży energetycznej, nie zgadzając się na liberalizację europejskiego rynku energetycznego, to to się nazywa nie egoizm i po prostu głupota, tylko to się nie nazywa w ogóle i o tym nie mówimy. Natomiast gdy Wielka Brytania i Rzeczpospolita wprowadzając protokół do Karty Praw Podstawowych, albo gdy Polska chce wznowić debatę na temat obrony życia w UE, czy w ogóle na jakiś inny temat - wówczas jest to brak wychowania do demokracji, warcholstwo i cuda na kiju. Rodzimi euromędrcy kwaczą i boleją.
Kurczę, ci ludzie muszą mieć ogromny kompleks wobec Zachodu, muszą być w rzeczywistości zaściankowi! To chyba ten sort ludzi, co to gdy przekraczają Odrę, zaraz gębę rozdziawiajo i krajowców dziwujo opowieściami jakie to u nas w Polsce dziadostwo, pijaństwo i beznadzieja, dziury w drogach, a tu tak ładnie, europejsko i w ogóle. Spójrzcie na tych eurokwaczaków w ten sposób, a nagle zrozumiecie, że nie ma co ich słuchać, bo niczego ważnego nie mówią.

maszyna piorąca pierze
czytam tekst na socjologię o tym, że męskie projektowanie pralek do prania jest sposobem na kontrolę ciała kobiet. Taka forma opresji. Tak mi się w głowie poprzewracało od artykułu (choć nie powiem - dość porządnie napisany) - że zamiast pralka, napisałem w notatniczku maszyna piorąca. Waschmaschine, wasching machine... no wiecie Państwo!

myśl na dziś
Jeśli jesteś dumny z tego, że jesteś dzieckiem Najświętszej Maryi Panny, zapytaj siebie samego: "Ile przejawów mego oddania się Pannie Świętej okazałem w ciągu całego dnia, od rana do nocy?"
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 433

Brak komentarzy:

ciekawostki: