czwartek, 26 marca 2009

[26 III 2009] ostatni część tyrady o przydupasach!

lecim skoksem
no, mam dziś nieco więcej czasu, więc dokończymy tyradę. Równocześnie chciałem podzielić się dwiema uwagami. Po pierwsze bardzo mnie ucieszyły spotkania z kilkoma Czytelnikami gnyszkobloga... szkoda, że Panowie nie komentują na bieżąco – byłoby tu o wiele milej w komentarzach. Poza tym oczywiście... miło jest słuchać pochwał, tym milej, gdy spodziewa się człowiek raczej krytyki. Warto nieraz spytać innych jak nas postrzegają. Byłoby także dobrze, gdyby to przeradzało się także we wiadomym kierunku... niczego rzecz jasna nie sugeruję, istnieją też reklamy CPC.
Po drugie zaś, zapomniałem co miało być drugie. Aha... miałem przypomnieć o konkursie gnyszkoblogowym, który się właśnie skończył i nikt nie wziął w nim udziału. Proszę mi się tu biegusiem brać za tę sprawę, bo jest dla mnie dość ważna. Nagrody gwarantowane.
Zajmijmy się zatem kontynuacją naszej tyrady przeciwko przydupasom, cynglom i pryncypałom.

jacy powinniśmy być?
biorąc pod uwagę wszystko, co napisaliśmy w części pierwszej oraz w drugiej powstaje nam proste pytanie. Jacy powinniśmy wobec takiego stanu rzeczy być? Niestety, wygląda na to, że mało komu można zaufać... w związku z czym należy szybko pozbyć się złudzeń i przybrać twardą, rynkową postawę. Powiedzenie „kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi” jest naprawdę bardzo mądre! Niestety, zbyt często familiarność przeradza się w molestowanie, mentalne i finansowe. Na tym polega mechanizm klientelizmu – jesteśmy za pan brat z tym, który nas wyzyskuje... więc nie wypada nam się upomnieć o swoje. Trzeba być tego świadomym.

profesjonalizm
po pierwsze zatem, trzeba być profesjonalistą. Kompetencje zdobywać i doskonalić trzeba stale i niezależnie od sytuacji. Biada temu, kto zaufał, zaangażował się... i przygląda postępującej deprywacji intelektualnej samego siebie, co opisaliśmy poprzednio. Jeśli nie będziesz profesjonalistą, który swój status czerpie skądinąd, spoza środowiska, spoza otoczenia Pryncypała – przepadłeś. Parę kroków... i jesteś klientem, przydupasem, a na końcu cynglem.
indywidualizm
kolejna cecha, to indywidualizm. Warto grać w zespole i dla zespołu... ale tylko wówczas, gdy wszyscy współpracują. Klasyczny dylemat więźnia. Nie bój się zaufać, ale wiedz, że gdy tylko poznasz, że coś może śmierdzieć... nie wahaj się ostro działać. Jeśli sam nie zadbasz o własne interesy – nikt, absolutnie nikt o nie nie zadba! Szokujące, nie? Współpracujemy przecież dla szczytnego celu. Jednym słowem – nie masz prawa nie być indywidualistą i nie dbać o swoje sprawy. Po pierwsze ze względu na własną rodzinę. Po drugie ze względu na tych, którzy zechcą Cię wykorzystywać. Po trzecie – ze względu na samego siebie. Dziecko Boże nie jest od tego, żeby je zeszmacać!
niezależność
z drugą cechą ściśle wiąże się trzecia – niezależność. Bądź gotów do ostrego cięcia w sytuacji, gdy zaczynasz być wciskany w klientelizm... wolność wewnętrzna na tym polega, że możesz zrobić to, co dobre. Pozostawanie w takim układzie jest nie tylko nieuczciwe, ale i niemoralne. Pan Bóg pomoże... jedynymi osobami od których musisz być zależny, to Trzy Osoby Boskie. Reszta, jeśli własne kompetencje chce przekroczyć – niech spieprza. Powiedz to twardo.
Jak uniknąć sytuacji krańcowej? Nie możesz nie dbać o własną niezależnośc - przede wszystkim finansową. Prawda jest taka, że bez pieniędzy, bądź wizerunku, że je masz... mało kto będzie chciał Cię traktowac poważnie i równorzędnie. Nie ma takiej opcji. Bierz się za finanse, od dziś. Może pomogą Ci moje Pogadanki Inwestorskie (radzę czytac je chronologicznie), polecane tam lektury i spojrzenie.
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/03/26-iii-2008-roda-w-oktawie-wielkiejnocy.html
myśl na dziś
Ci, którzy spotkali się z Chrystusem, nie mogą się zamknąć w swoim środowisku: smutną rzeczą byłoby to samozadowolenie! Należy otworzyć się jak wachlarz, by dotrzeć do wszystkich dusz. Każdy powinien tworzyć — i poszerzać — koło przyjaciół, na które ma wpływać przez swój prestiż zawodowy, swe postępowanie, swoją przyjaźń, starając się, aby Chrystus wpływał poprzez ten prestiż zawodowy, to postępowanie, tę przyjaźń.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 173




Brak komentarzy:

ciekawostki: