wtorek, 7 października 2008

[7 X 2008] socjopatia na UW, wtorek, NMP Różańcowej

co muszę, a czego nie muszę?
Do czego to doszło! Doszło do tego, że muszę pisać bloga w środkach komunikacji. No, ale tak to już jest, gdy pracy ma się huk, koordynuje się kilka przedsięwzięć równocześnie i studiuje na dwóch i pół kierunku. No, ale można powiedzieć, że chciała tego Grzyzga sama, więc ma. Ale oprócz tego, proszę o modlitwę w tej intencji, by ta praca – będąc dobrze przeżywana – była dla mnie pomocą na drodze do świętości.

Poniżej zaś zdjęcie zrobione przez Tomka dziś rano pt. Mistrz przy pracy. Hehehe...


weekendy, weekendy
siostra moja opowiadała mi kiedyś, że Władysław Bartoszewski ma pozajmowane weekendy na dwa lata wprzód – wszelkiej maści dyskusjami, akademiami, zlotami, panelami, konferencjami... Myślałem, że to musi być miłe. Teraz podobnie – choć w o wiele mniejszej skali jest ze mną – mam zaplanowany każdy weekend do połowy listopada. Jeden z nich zajmą rekolekcje, ale to – z prośbą o modlitwę – jeszcze zaanonsuję.


opyciny się udali
w ostatni weekend u Oleńki. Na opycinach i zmówinach. Od biedy – na zaręczynach też. Otóż, aktu woli przygotowania się i przystąpienia do Sakramenu Małżeństwa dokonaliśmy dawno, tym razem natomiast potwierdziliśmy go publicznie i wyraziliśmy w zestandaryzowany w Rytuale rodzinnym sposób, otrzymując błogosławieństwo Rodziców. Później zaś zajęliśmy się opycinami i zmówinami, tj. wzajemnym poznaniem Rodziców i ustaleniami dotyczącymi ślubu i wesela. Zdjęć przezornie nie wklejam – od czasu sprawy Agaty, nieco bardziej dbam o prywatność, szczególnie, gdy nie jest to bezpośrednio moja prywatność.

co w związku z tym?
w związku z tym – rzecz jasna – proszę o modlitwę. Coś ten dzisiejszy wpis cały poświęcony na intencje modlitewne! Ale co poradzić, gdy istnieją potrzeby? Na tym jednak nie koniec, bo mam pomysł, którym chciałbym się podzielić.
Otóż, zainspirowany tym, co kiedyś napisałem o wsparciu gnyszkobloga (a co można przeczytać klikając w bannerek „wspieraj bloga” pod postem), wpadłem na pomysł następujący. Gdyby każdy stały Czytelnik ustawił sobie stałe zlecenie na koncie – np. na 5,00 zł miesięcznie – na moje konto (którego numer można przeczytać po lewej stronie, byłoby mi bardzo miło. Ale nie tylko miło! Dlaczego? Proszę jeszcze raz przeczytać notkę powyżej...

tato, doładuj mi konto
ale jest jeszcze pożyteczniejszy sposób! Np. doładowania karty pre-paid za pośrednictwem mBanku na tej stronie: http://www.mbank.net.pl/3246. Wystarczy otworzyć sobie darmowe konto w mBanku i doładowywać z niego kartę telefoniczną. mBank się cieszy, że ma prowizję od doładowania, ja się cieszę, że mam część prowizji mBanku, a Czytelnik się cieszy, bo ma konto w mBanku, 20% doładowania gratis i może robić to przez internet. A jeśli ładnie poprosi, to otworzy sobie rejestr w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych w tymże mBanku i będzie mógł zacząć inwestować, czemu zresztą sprzyja obecna sytuacja na rynku, o czym poniżej.

wczorajsze dnie
wczorajdzy dzień nie należał do najweselszych dla posiadaczy akcji. Wszystkie parkiety nurkowały z imponującą mocą. Także i u nas. Jeśli chodzi o giełdę warszawską, nie powiedziałbym o panice – ze względu na standardowy poziom obrotów, które ledwo przewyższyły miliard złotych. W USA sesja dość pocieszająca – udało się zmniejszyć spadku o połowę, powstała dość miła formacja świecowa. Zobaczymy czy znajdzie kontynuację.
Dlaczego o tym piszę i dlaczego pisałem powyżej o Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych? Otóż, inwestycje zaczyna się w głębokiej bessie... W chwili, gdy jest panika mamy do czynienia z najlepszą okazją inwestycyjną. Ja wiem, że emocje podpowiadają – uciekaj! Świat się wali... Ale historia uczy, że takie zawalenia się powtarzają... i za każdym razem towarzyszą im podobne emocje (bo niby jakie mają towarzyszyć?). Prześledźcie wykres historyczny amerykańskich indeksów, np. DJIA i zastanówcie się, które miejsca były najlepszym momentem na wejście... i zdajcie sobie sprawę z tego, że nastroje musiały wtedy przypominać nastroje krów w rzeźni).

socjopatia a rok temu
niekiedy, gdy poprzechadzam się po Kampusie Centralnym UW, ogarnia mnie socjopatia...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/gregoriansy-daj-w-niedziel-czadu.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/z-ostatniej-chwili-pangrzyzga-nie-pi.html

myśl na dziś
Różaniec Święty to potężna broń. Używaj jej z ufnością, a skutek wprawi cię w zadziwienie.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 558



3 komentarze:

Tomek pisze...

Zaznaczę tylko, że fotografia dokumentuje ni mniej ni więcej tylko to, do czego doszło.

Maciej Gnyszka pisze...

ano właśnie! Do czego to doszło! :)

siusiak pisze...

A ja dzisiaj spędziłem trochę czasu czytając sobie książkę na parterze KP3 — niedaleko wejścia, więc trochę poobserwowałem brać uniwersytecką. I też mam socjopatię — życzliwą, ale jednak.

Gratuluję soboty!

ciekawostki: