Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania orientacja, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania orientacja, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2008

[5 II 2008] wtorek, wspomnienie św. Agaty, dziewicy i męczennicy

czym grozi UE?
jak zapowiadałem - króciutko wytłumaczę dziś, czym grozi zabawa we wspólnotę polityczną pod nazwą Unia Europejska. Otóż, nie wiem czy Państwo wiedzą, że ostatnio Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazał Francji przyznanie prawa pewnej pani pederastce do adopcji dziecka. Dlaczego? Dlatego, że francuskie prawo nie zabrania adopcji osobie samotnej. Pederastka owa, choćby miała jakąś partnerkę sodomiczną, to w świetle prawa francuskiego jest samotna, gdyż nie ma tam instytucji małżeństwa homoseksualnego. No, i jeśli sąd odmówił owej damesie prawa do adopcji niewinnego dziecka, to najwyraźniej zrobił to - słusznie wnioskują sędziowie ETS - ze względu na jej pederastię. A jak powszechnie wiadomo - przynajmniej u zachodnich oświeconych narodów dążących do samozagłady - nie można nikogo dyskryminować ze względu na preferencje płciowe. No i że tak powiem - tzw. dupa blada - bo albo należy wprowadzić instytucję małżeństwa homoseksualistów, albo uznać, że pederaści mogą adoptować dzieci. Tak źle i tak jeszcze gorzej.
Co z tego wynika dla nas? Ano to, że i u nas taka sama sytuacja się zdarzy z pewnością niemal stuprocentową. Co wtedy? Absolutnie nic, Tusk powie, że nie możemy być zaściankiem Europy, prof. Bartoszewski zanuci, że jesteśmy panną bez posagu, a Wałęsa powie, że nie chce, ale musi. Ostatnia nadzieja zatem w katolikach - i tu niejaki Michnik Adam miał rację, perorując że taka będzie Polska, jaki będzie Kościół.

orientacja
zwróciliście na pewno uwagę na to, że nie użyłem powyżej określenia orientacja seksualna. Nie użyłem, dlatego iż doszedłem do wniosku, że czegoś takiego nie ma. Jest to pojęcie sztuczne, wymyślone po to (jak szereg innych pojęć, które na przykład sprawiają, że socjalizm nazywamy liberalizmem, a cudzołóstwo miłością), byśmy zaakceptowali zboczenia. Jest bowiem jedna orientacja - taka, że pan i pani. Inna orientacja - pan i pan, pani i pani, pan i chłopiec, pani i dziewczynka oraz na odwrót, pan i piesek, pani i konik, pan i osiołek, baranek i pani, pan i drzewo, pani i umarlak... no, dosyć. Jak widać, nie ma powodów, by nie uznać, że orientacją nie jest pedofilia (niby dlaczego miałaby być zboczeniem, a nie orientacją jak się jeszcze dziś powszechnie sądzi?), nekrofilia i inne zboczenia. Otóż, nie ma żadnych powodów i proszę mi wieżyc, że za 20 lat każdy będzie wiedział, że pedofilia to orientacja. Potem zaś przyjdzie kolej na inne zboczenia, które staną się orientacjami. Na końcu zboczeniem pewnie stanie się heteroseksualizm... hahaha.
Powtórzę - jeżeli uważamy, że homoseksualizm, czyli pederastia, jest orientacją seksualną, a nie chorobą, wówczas nie mamy żadnego poważnego argumentu by cokolwiek innego uznać za zboczenie. Odwieczna mądrość przejawia i tu przenikliwość, nazywając wszystkie zboczenia - od pederastii, po nekrofilię, po prostu sodomią. Jest bowiem norma i jest sodomia, czyli reszta.

inwestory, bójta się!
zatrzęsło, oj zatrzęsło. Wczoraj specjalnie nie napisałem nic o giełdzie, bo sytuacja była niewyraźna. Nadeszły wprawdzie dobre dane z USA (wzrost produkcji ponad oczekiwania), u nas były wzrosty cały dzień (choć cały dzień tak naprawdę osuwaliśmy się z poziomów otwarcia, czyli wyszła czarna świeczka), ale koniec dość niski. Poziom oporu ostatniego szczytu przebiliśmy wprawdzie, ale bez szwungu. I poszło dalej - USA, a potem Japonia spadały (niedużo, bo koło -1%ale zawsze czerwień straszy resztę), dziś u nas to samo, choć cały dzień - aż do publikacji dzisiejszych danych o usługach z USA - trzymaliśmy się blisko kreski. No, ale wówczas, koło 15:00 Jankesi dali po garach, indeks usług zleciał im poniżej 50 pktów (nieco ponad 49), co oznacza, że usługi znalazły się w recesji (przynajmniej w ostatnim czasie). Prognoza opiewała na ponad 51 pkt. Jednym słowem - strach blady padł na inwestorów, GPW zamknęła się na minimach. Nadzieje budził brak reakcji na dolarze (brak wyprzedaży, co oznacza zmianę sentymentu, inwestorzy przyzwyczaili się do różnistych danych), ale po odbiciu i stabilizacji o 18:00 NASDAQ i inne indeksy zajęły się wyznaczaniem nowych dołków, parę szans na odbicie było, każda niestety pogrzebana. Lipa jednym słowem, Japonia jutro pewnie nie da powodów do optymizmu, więc na rano zalecam porządny korek od szampana tam, gdzie plecy tracą szlachetną nazwę, trzy tabletki węgla raz na dwie godziny oraz zbrojonego pampersa.
Niniejszym więc ogłaszam, że wsparcie z ostatniego szczytu nie przebite, wracamy testować opór z ostatniego minimum. Jeśli przebijemy - zjazd w poszukiwaniu nowych dołków. Z kupowaniem należy się wstrzymać, bo może być taniej.

myśl na dziś
Praca nad naszym osobistym uświęceniem odbija się na świętości tylu dusz i także Kościoła Bożego.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 462

poniedziałek, 10 listopada 2008

[10 XI 2008] św. Leona Wielkiego - o homoseksualiymie po raz pińćsetny

o homoseksualizmie po raz pińćsetny
od jakiegoś czasu bloga czyta pewien dwukrotny anonimowy komentator, którego żywo interesuje temat pederastii. Gdy wrzuciłem newsa na temat skazania pederasty-kanibala, argumentował, że kanibale i wariaci zdarzają się także u niepederastów. Gdy ostatnio pochyliliśmy się nad nekrofilami - argumentował, że nie można przedstawiać zboczeń poszczególnych osób, by zdyskredytować całą orientację. Nadmienił także, że związki homoseksualne rozwijają się tak samo, jak i heteroseksualne. Mam nadzieję, że poglądy zreferowałem należycie.
Nie odpowiadałem od razu, wierząc, że Komentator(ka) zajrzy do archiwum i pozna z niego mój pogląd na powyższy temat. Ja wiem - korzystanie z archiwum jest utrudnione, posty wciąż nie są oznaczone etykietami... ale z wujaszkiem Google'em chyba dałoby radę.
Nic, to! Odpowiem wobec tego pokrótce - pewnie większość Czytelników słyszała to kilkaset razy, ale co tam! Otóż, argumenty Komentatora(ki) [no właśnie - z kim mam przyjemność?] są trafione, jeśli przyjmujemy, że istnieje coś takiego jak orientacja seksualna. Na marginesie - powstaje problem, bo Komentator nie tłumaczy się z twierdzenia dlaczego nekrofilia orientacją nie jest... ciekawe czy podobnie skandaliczne oskarżenia wysuwa pod względem pedofilii?
Wracamy, do naszych rozważań. W naszym jednak przypadku jest inaczej. Twierdzimy, że nie istnieje coś takiego jak orientacja seksualna, lecz norma (opanowany heteroseksualizm) - oraz jej brak, czyli zboczenia. Zboczeniem jest zarówno pederastia, jak i onanizm, pedofilia, nekrofilia, zoofilia i inne. Przyjmujemy rzecz jasna kryterium teleologiczne, tj. dotyczące celowości (które w tym wypadku oznacza możliwość prokreacji).
W związku z tym, argumentacja przytaczana przez Komentatora, jest zupełnie nietrafiona - nie obchodzi nas bowiem to, czy zboczenie rozwija się analogicznie do postawy zdrowej, czy nie. Czy towarzyszą mu uczucia wyższe, czy nie. Nie gra to roli. Podobnie jak nie gra roli to, ilu homoseksualistów jest w populacji i czy byli od zawsze. Inne choroby i wynaturzenia także towarzyszą ludziom od wieków i są stale obecne w populacjach - niekiedy nawet są nadreprezentowane... jak np. Czarna Śmierć w którymś z nastych wieków. Ale to, że ma setki tysięcy nosicieli nie oznacza, że Czarna Śmierć nie jest Czarną Śmiercią.
Podkreślam raz jeszcze - na gruncie koncepcji istnienia orientacji seksualnej nie istnieje żadna przesłanka zabraniająca nam stwierdzić, że pedofilia, nekrofilia i inne zboczenia nie są zboczeniami.
dwie metafory - ładna i brzydka
poza tym, witam serdecznie - nowego jak się zdaje - Czytelnika! Dla okraszenia wywodu, dodam jeszcze dwie dykteryjki.
Pierwsza z któregoś numeru FRONDY. Na którejś stronie był rysunek części silnika opisany następująco: Tłok powinien poruszać się w cylindrze, a nie w rurze wydechowej.
Druga, relacjonuje wydarzenie podpatrzone na planie Warto rozmawiać, po odcinku nt. homoseksualizmu. Jan Pospieszalski miał powiedzieć po zakończeniu programu jednemu z gości następujące słowa: Wie Pan... gdyby homoseksualizm był naturalny, to zwieracz wydzielałby wazelinę.
bądź święty
przy okazji polecam serwisik, który ostatnio zrobiłem: http://badz-swiety.blogspot.com/ Rozważanie co dwa dni na maila. Szkoła świętości pod okiem św. Josemarii, św. Józefa S. Pelczara, św. Tereski i św. Ludwika.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/10-xi-2007-sobota-odjeda-wraz-ze-w.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/10-xi-2007-sobota-w-niej-pani.html

myśl na dziś
Jesteśmy dziećmi Bożymi. Nosicielami jedynego płomienia będącego w stanie oświecić ziemskie drogi dusz; jedynego blasku, w którym nie będzie nigdy miejsca dla ciemności, mroku i cienia. – Pan posługuje się nami jak pochodniami, by światło to świeciło… Od nas zależy, by wielu ludzi nie żyło w ciemnościach, lecz kroczyło drogami, które prowadzą do życia wiecznego.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 1

wtorek, 29 kwietnia 2008

[29 IV 2008] wtorek, św. Katarzyny Sienneńskiej

jutro święto!
jutro bardzo miły dzień. Po pierwsze dlatego, że jadę do Oleńki! Długi (w tym roku raczej krótki) weekend spędzę na Dolnym Śląsku, gdzie zamierzamy z Oleńką zatopić się w meandrach swoich dziedzin z przerwami na rowery, Mszę Świętą, Różaniec, wspólne poczytanko i inne miłe czynności. Myślę też, że bez tradycyjnego polskiego gryla pod dębem się nie obejdzie...!
Ale, ale! Proszę sobie nie wyobrażać, że tu tylko takie przyjemności! Będzie ich znacznie więcej - muszę bowiem (a mam poważny zamiar) nieomal zakończyć działania przy projektach z urbanistyki, projektowania i infrastruktury... a poza tym zacząć tworzenie pracy rocznej na Klasyczne Teorie Socjologiczne. Jednym słowem - rabotajet jak ruskie roboty!
Na tym nie koniec - dzień będzie miły także i dlatego, że czeka mnie jutro rano (zawsze wychodzę z domu wcześniej, by dokonać transakcji w kiosku) kupno Gazety Polskiej (www.gazetapolska.pl) oraz Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/). Już kiedyś się rozwodziłem jak wielką przyjemność sprawiają mi te zakupy...
Później dr Krzaczkowski opowie o dziejach Sejmu II RP w nowym BUWie, a potem inny dr hab będzie przez półtorej godzinki sączył keynsizm na Makroekonomii w Auditorium Maximum. Cud malyna!
dugi łykęt
jak to będzie z blogiem w długi wykent? Ano - nie bardzo wiadomo. Ja obstawiam, że częstotliwość ukazywania się oraz objętość mogą spaść, ale to i owo się pojawi, więc proszę nie tracić nadziei. Chociaż i sami Czytelnicy pewnie pojadą sobie w siną dal na gryla, albo gdzie indziej, więc i chętnych do lektury będzie mniej. O jednym nie należy zapominać - o wspieraniu bloga!
wspieraj bloga!
akcja wspierania mnie przez zadowolonych Czytelników trwa, o czym informuje banner pod koniec tego wpisu. Sto milionów na moim koncie z wpłat już wylądowało, za co serdecznie dziękuję, natomiast w międzyczasie pojawiła się nowa możliwość zdobywania czytelników. Otóż, jeśli ktoś z tu obecnych, jest na tyle zadowolony z niektórych notek, żeby polecić je znajomym - prócz wysłania maila, wstawienia bannera bloga na swoją stronę, ustawienia opisu na GG, czy czegoś innego, może zarejestrować się na http://www.wykop.pl/, gdzie odpowiednie notki będzie mógł podać jako ciekawe linki, nad którymi inni będą glosować, czy też im się podobają. Bardzo miła sprawa, fanom internetu polecam!
bądźmy bogaci
nie wiem, czy wiecie, ale mam w internecie brata-bliźniaka. Jest nim autor bloga http://appfunds.blogspot.com/ który jest chyba drugim wcieleniem Pieniężnika, którym dotychczas byłem tylko ja! Nie dość, że każdy pieniążek drobiazgowo liczy, to jeszcze robi wszystko, by dzięki swojemu blogowi, tych pieniążków wędrowało do niego jak najwięcej. A o czym pisze? Właśnie o tym - o tym, jak to jest wędrować od obecnych 17000 złotych do trzech milionów, które sobie założył jako cel.
Dlaczego o tym wspominam? Bo u nas w Polsce ludzie mają jakiś wstręt do pieniądza. Jeśli z czymś wiąże się zysk, lub ktoś chciałby mieć z czegoś zysk - w świadomości innych od razu rzutuje to źle albo na samo działanie, albo na osobę. Więcej - jest to traktowane nieomal jak okradanie innych.
Cóż ja na to? Ano to, że zysk jest jednym z mierników działania przedsiębiorstwa, czy pojedynczej osoby. Więcej - zysk jest nagrodą, jaką przedsiębiorca odbiera od swoich klientów za to, że służy im dobrze, czyli że usługi, które im świadczy, spełniają ich oczekiwania. Bo bycie przedsiębiorcą, to nic innego, jak podejmowanie ryzyka po to, by służyć innym swoimi możliwościami, umiejętnościami, etc. lepiej od innych.
Jeżeli wybitny profesor chce pińcet myljonów za wykład, proszę się nie dziwić - i nie udawać, że jeśli jest wybitny, to musi żyć o chlebie i wodzie dlatego, że jemu nie przystoi prosić o honorarium. Nawet jeśli byłby bogaty, to proszę wybaczyć, ale - wyda te pieniądze z pewnością lepiej.
Nagradzajmy godnych nagrody także i po to, byśmy sami poznali cenę tego, czego być może nam brakuje. Może dzięki temu popchnie nas to do zdobywania nowych szczytów?
serio
zdajmy sobie sprawę z tego, że bez pieniędzy ciężko jest zdziałać dużo na dużą skalę, gdziekolwiek. Pewnie ten i ów ma chęć odpowiedzieć, że przecież równie dobrze można u siebie na podwórku robić dobre rzeczy, a nie od razu jakieś wielkie przedsięwzięcia. Powtarzam po raz setny - jedno robić, a drugiego nie zaniedbywać. Do jednego i drugiego wzywa obowiązek.
Jeśli się coś robi, należy to robić najlepiej, jak się da (a nie jak się umie, bo jeśli się nie umie, to trzeba się nauczyć) i ofiarować jako doskonałe dzieło Panu Bogu. A co to za doskonałe dzieło, gdy ktoś ze swojej winy nie zarabia tyle, ile by mógł... albo nie oszczędza tyle, ile by mógł, by potem coś stworzyć, lub w czymś pomóc. Pieniądze - podobnie jak i czas, zdolności, okoliczności, etc. - to dary Boże. Dlatego - po pierwsze - mogą być użyte niewłaściwie, jak wszystko, co człowiek ma do dyspozycji (same w sobie są obojętne moralnie, podobnie jak i czas, zdolności, etc.), po drugie zaś - nie należy ich marnować.
Także nie wykorzystując okazji do niezarobienia ich.
Dlatego - Andrzejku - niech Cię nie gorszy to, że chciałbym, by blog na siebie zarabiał.
tematyka inwestycyjna
w związku z powyższym, po dość słabej obecności w ostatnim czasie - wróci na bloga tematyka inwestycyjna. Także dlatego, że my - tak, jak rozeznaję moich Czytelników - musimy być bogaci. Musimy być bogaci nie po to, by to zjeść, ale po to, by zmieniać, tworzyć i burzyć. A także po to, by ludzie patrząc na nas, nie kpili sobie, że jesteśmy cienkie bolki. O!
15% Czytelników kocha tylko panagnyszkie!
tak dowodzi zakończona już ankieta! Brawo! Czuję się bardzo kochany!
dlaczego się śmiałem cały weekend?
śmiałem się na wspomnienie filmu z Cejrowskim i Senyszynową. Choć wiele osób nie podziela mojego zachwytu, twierdząc, że Wojciech Cejrowski zachował się bezczelnie, ja twierdzę co innego. Uważam bowiem, że dobrze się stało, że ktoś zwrócił uwagę na skandaliczny poziom rozmawiania wprowadzany przez Senyszynową. Po drugie - przywrócił pewne proste, wymowne określenie - głupki. Tak, trzeba to stwierdzić jasno, że ideologia lewicowa (szeroko pojęta), to ideologia dla głupków.
Cejrowski czyta gnyszkobloga?
nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Wojciech Cejrowski czyta mojego bloga! Dlaczego? Ano, dlatego, że zauważył, że pojęcie orientacji seksualnej jest sztuczne. Niestety - istnieje i inna możliwość - sam mógł na to wpaść (co jest skądinąd normalne dla człowieka, który używa łepetynki), co stanowi kolejny argument na rzecz tego, bym spisał raz a dobrze i oficjalnie wydał zbiór swoich teorii, bo tak zawsze każdy mi będzie zarzucał, że się naczytałem, że chodzę i powtarzam... Oto cytat z wywiadu z Cejrowskim, który jutro pojawi się w Najwyższym Czasie!:
Unia dopiekła mi także tym, że stworzyła byt prawny o nazwie „orientacja seksualna” – z powodu której nie wolno dyskryminować. Otóż jest tylko jedna normalna orientacja seksualna, a wszystkie inne są zboczeniem, aberracją, grzechem i należy je zwalczać, a nie dawać im równouprawnienie.
Przy czym nie ma racji W.C., twierdząc, że inne orientacje są grzechem, gdyż sama skłonność grzechem nie jest - jedynie jej wcielanie i kultywowanie, jest grzechem. Zresztą ocena religijna nie ma tu dużego znaczenia - sprawa orientacji jest oczywista na gruncie czystego rozumu, który każe przyjąć albo tezę, że wszystkie odmienne zachowania seksualne są orientacją albo tylko heteroseksualizm, a reszta to aberracje. Tertium non datur.
myśl na dziś
Kiedy się naprawdę posiada miłość, nie ma się czasu na szukanie samego siebie; nie ma miejsca na pychę: znajduje się tylko okazje do służenia!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 683


środa, 6 lutego 2008

[6 II 2008] środa, Środa Popielcowa - początek Wielkiego Postu

Kontrrewolucja
chyba coś zgorszyłem Czytelników wczorajszymi rozważaniami nt. pederastii, albo w Polsce jakaś tragedia się wydarzyła - bo i Czytelników jakby mniej się zrobiło. No, ale - cóż poradzić, toż nie będę mówił, że pederastia to orientacja, skoro tak nie uważam.
Pamiętacie na pewno moje zachwyty nad drem Plinio Correa de Oliveirą, założycielem TFP (www.tfp.org). Otóż, ów mąż waleczny stworzył teorię Rewolucji i Kontrrewolucji, która na dzieje spoglądając, dochodzi do wniosku iż od końca złotego okresu średniowiecza, ponadtysiącletniej, niedocenianej i zakłamanej epoki, zaczynamy obserwować burzenie Christianitas, czyli cywilizacji chrześcijańskiej. Cywilizacji, której duch przenikał wszelkie dziedziny - od polityki, przez działalność gospodarczą, pracę, aż po rodzinę. Rewolucja rozpoczęła się wraz z pseudo-reformacją, tj. wystąpieniem Lutra i innych reformatorów. Kolejnym etapem tych Rewolucji jest późniejsza tzw. Rewolucja Francuska, późniejsza bolszewicka, cały szereg kolejnych, aż ostatnio i rewolucja 1968 roku... Podsumowując - jest to całościowe spojrzenie na losy świata z punktu widzenia Christianitas. Nie muszę chyba wspominać, że Rewolucja nie jest dziełem Bożym...
Zadaniem ludzi powołanych do służby w TFP jest rzecz jasna wzniecanie Kontrrewolucji, by wszystko odnowić w Chrystusie.
Dziś tylko wprowadzenie do teorii - jutro postaram się podać parę przykładów i rozwinąć to, co z tego wynika (nie wiem, jak mi to wyjdzie, bo jesteśmy na wieczór umówieni z Dominikiem i Simonem z Julią.

krach na giełdzie?
dziś rano, po przeczytaniu na Onecie nagłówka Krach w Azji (http://gielda.onet.pl/0,1686732,wiadomosci.html - teraz zmienili już tytuł i trochę treść, widocznie ktoś ich opitolił) nieomal zrobiłem coś na miękko. Kliknąłem, a tu okazało się, że miglanc z PAPu, który pisał tekst nie wie chyba co to krach. Przy spadkach w Azji od -3% do -4,5% pisać o krachu... to albo trzeba być totalnym abnegatem, albo być pijanym. Krach jest wówczas, gdy w jedną sesję indeksy rąbną w dół o 15% i więcej procent. Wtedy mówimy o prawdziwej panice i krachu. Jak widać, ktoś zwrócił redakcji uwagę i zmienili artykuł na Tąpnięcie w Azji. Może być, chociaż takie tąpnięcia to nic rzadkiego...
U nas na otwarciu rzeczywiście panika, swoją drogą nie ma co się dziwić - po takich artykułach... - a później odrabianie strat (z podwójnym dnem) - wraz z publikacją wybornych danych z rynku pracy (wzrost wydajności i spadek kosztów pracy) odrabianie nabrało dużego tempa i dzień zakończyliśmy na plusie. Kto przeczytał artykuł i uwierzył w koniec świata - sprzedał akcje w złym momencie i może teraz oskarżyć Onet o manipulację.
Scenariusz na koniec tygodnia - możemy się jeszcze pokręcić przy oporze, którego nie przebiliśmy (wahania o 3% w obie strony są do zaakceptowania)... Kierunek piwnica wyznaczyłem więc wczoraj zbyt prędko, chociaż po dzisiejszej sesji w USA (dość wysokie otwarcie, dynamiczne wzrosty i na koniec sesji zjazd pod wodę) można raczej prognozować niepokój w Azji, a potem nijaką, spadkową sesję u nas.

co robimy?
nie napiszę co robimy sobie - choć dzień był dziś ciekawy - bo Oleńka już snem zmożona i pod nakryciem, zarządziła koniec działań blogowych, zaciemnienie kwatery oraz rozkładanie śpiworowego leża dla panagruszki na podłodze (nawet nie wiecie jak można sobie poobijać gnaty śpiąc na podłodze...).

myśl na dziś
Miej wstręt do chełpliwości. - Odrzucaj próżność. - Zwalczaj pychę, codziennie, w każdej chwili.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 713

sobota, 12 lipca 2008

[12 VII 2008] sobota, Dzień Maryjny, św. Brunona z Kwerfurtu

dziś...

myślałem, że usunięcie ósemek, to jednak pikuś, ale widzę, że nie taki malutki... W związku z tym, że liżę rany... nie dam rady skrobnąć dziś Pogadanek Inwestorskich... Za parę dni wydobrzeję, wtedy się pojawią, tym razem o inwestowaniu sensu stricto.

wieści, wieści
zamiast nich, a w związku z poruszanymi ostatnio zagadnieniami, dwie wiadomości. Pierwsza, na temat zoofilii - jak widać, ruch na rzecz oswobodzenia zoofili już się rozpoczął i depcze po piętach koryfeuszom pedofilii, co na tym blogu już dawno temu przewidziałem. Powtórzę może po raz setny - przyjęcie za prawdziwą teorii o istnieniu czegoś takiego jak orientacja seksualna, prowadzi do uznania, że wszelkie inne zboczenia poza pederastią są nią także - nie ma bowiem powodów, by tak nie uznać. To, że obecnie wielu marszczy brwi na wspomnienie o pedofilii (coraz mniej zresztą), czy o zoofilii (wciąż pokaźna grupa), jest tylko kwestią taktyki i czasu - za 20 lat, pedofilia będzie usankcjonowana, a zoofile będą organizować parady. Postęp to się nazywa.
Co do p. Tysiąc, działaczki Federacji, która wciąż budzi emocje... znalazłem też tekścik na Jej temat, tzn. na temat lekarza, który aborcji odmówił. Cofam, co powiedziałem - nie było alternatywy oczy-ciąża. Prof. Dębski oraz Krajowy Konsultant ds. Okulistyki twierdzą, że związku nie ma, bo... p. Tysiąc była chora na tę chorobę przed ciążą, a dwie poprzednie wzroku jej nie popsuły.
Inna sprawa, że ciemna masa myśli tak, jak nakazała Wanda Nowicka - im grubsze okulary założą p. Tysiąc na nos na czas trwania konferencji, tym ciemna masa bardziej przekonana. Marketing, spoko.

p. Kameny
"NIE ROZUMIEM, JAK ZOOFILIA MOŻE KOMUŚ PRZESZKADZAĆ"
Znany aktywista homoseksualny Frank Kameny, którego działania doprowadziły w 1973 roku do głosowania, w wyniku którego wykreślono homoseksualizm z listy chorób psychicznych, dziś popiera praktyki zoofilskie. W e-mailu adresowanym do organizacji Americans for Truth about Homosexuality (zajmującej się m.in. pomocą homoseksualistom w reorientacji seksualnej) Kameny pisze: "Choć zoofilia mi osobiście nie odpowiada, jednak wydaje się być nieszkodliwą słabostką czy dziwactwem niektórych ludzi. Zatem, jak długo zwierzę nie ma nic przeciwko temu (a zapewniam, że rzadko się temu sprzeciwia), mnie to nie przeszkadza i nie widzę powodu, dla którego komukolwiek miałoby to przeszkadzać." Oczywiście narzuca się pytanie - w jaki sposób można uzyskać potwierdzenie zgody na seks ze strony zwierzęcia. Kameny uważa zoofilię i pornografię za "Amerykańskość w działaniu", a osoby, które walczą z pornografią i promocją perwersji seksualnych określa mianem "Amerykańskich Talibów i Chrześcijanofaszystów w działaniu."

p. Tysiącowa
Lekarz, od którego Alicja Tysiąc zażądała dokonania aborcji, nie jest obrońcą życia. Dlaczego odmówił?
Chodzi o prof. Romualda Dębskiego. W warszawskiej klinice, którą kieruje, lekarze zabijają nienarodzone dzieci – w przypadkach, gdy pozwala na to polskie prawo. Dlatego w 2000 r. na aborcję zgłosiła się tu Alicja Tysiąc. Kobieta sądziła, że ciąża może pogorszyć stan jej wzroku.
Profesor unieważnia
Prof. Dębski dopisał jednak na skierowaniu, że odmawia aborcji. W ten sposób to skierowanie unieważnił. Media przedstawiły tę sprawę wyłącznie z punktu widzenia Alicji Tysiąc, a prof. Dębskiego zmieszały z błotem. – Pan lekarz Dębski przyjął mnie na korytarzu – skarżyła się pani Tysiąc. – Powinien zwołać konsylium okulistyczne, bo on nie jest okulistą, tylko ginekologiem – pouczała profesora. – Potraktował ją obrzydliwie – wtórowała jej Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Feministki z Federacji zaczęły wykorzystywać Alicję Tysiąc do walki o szerszą dopuszczalność zabijania nienarodzonych dzieci. – Każda kobieta powinna sama decydować, czy chce mieć dziecko, czy nie, i rząd w to się w ogóle nie powinien mieszać! – głosiła pani Tysiąc. Niedawno Trybunał w Strasburgu nakazał Polsce, by wypłaciła Alicji Tysiąc 25 tys. euro odszkodowania. Jak naprawdę wyglądało jej spotkanie z prof. Dębskim? Dziś profesor nie chce już do tego wracać. Przeczytajmy więc to, co sam napisał w piśmie „Ginekologia po dyplomie” z marca 2006 r. „Wyrok w mediach wydano na mnie na podstawie jednostronnej relacji – ale w polskich mediach to już niestety norma. Rzeczywiście odmówiłem pani Alicji Tysiąc przerwania ciąży ze wskazań medycznych, bo ich po prostu nie było” – podkreślił.
Ciąg epitetów
Dębski opisuje, jak Alicja Tysiąc zaczepiła go na korytarzu, machając kartką i mówiąc: „ja do przerwania ciąży”. Profesor zaprosił ją do gabinetu i poprosił współpracownika do konsultacji. „Czytam – ciężka miopia [krótkowzroczność – przypis red.] i stan po dwóch cięciach cesarskich stanowią wskazanie do przerwania ciąży. Podpisana lekarka rodzinna. »Czy pani wzrok pogorszył się podczas pierwszej albo drugiej ciąży? Nie, nasilenie krótkowzroczności jest takie samo, jak przed ciążami. Czy coś się stało w ostatnim czasie z pani zdrowiem? Czy były jakieś problemy związane z przebytymi cięciami? Nie, nic, ale ja chcę tę ciążę usunąć«. Na skierowaniu do przerwania ciąży napisałem, że ani miopia, ani stan po dwu cięciach cesarskich nie jest wskazaniem do przerwania ciąży, proponuję opiekę w poradni klinicznej oraz rozwiązanie ciąży cięciem cesarskim”. Po godzinie do profesora zadzwoniła z pretensjami Wanda Nowicka. „Na moje dictum, że niedowidzenie i niechęć do dzieci są wskazaniami społecznymi, a nie medycznymi do przerwania ciąży, usłyszałem ciąg epitetów, szereg informacji o prawach kobiet. Czy my naprawdę mamy obowiązek realizacji każdej głupoty wymyślonej przez innych lekarzy?” – napisał. „W drugim miesiącu ciąży wzrok Tysiąc pogorszył się” – powtarzają do dziś dziennikarze. Jednak sugestia, że to pogorszenie wzroku miało związek z ciążą, jest niezgodna z wiedzą medyczną. I ośmiesza dziennikarzy, którzy powielają tę informację. Bo wystarczy podnieść telefon i zapytać któregoś z profesorów ginekologii lub okulistyki. Oni są naprawdę bardziej kompetentni od działaczek organizacji feministycznych i jednej niedouczonej lekarki rodzinnej. Łatwo sprawdzić, że oskarżenia pani Tysiąc są wyssane z palca. – Nie ma żadnego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy urodzeniem dziecka a pogorszeniem się wzroku Alicji Tysiąc. To naturalny skutek choroby – mówi prof. Jerzy Szaflik, krajowy konsultant w dziedzinie okulistyki.

myśl na dziś
Zawsze rozumiałem modlitwę chrześcijanina jako miłosną rozmowę z Jezusem, której nie należy przerywać nawet w chwilach, kiedy fizycznie jesteśmy oddaleni od Tabernakulum gdyż całe nasze życie jest pieśnią utkaną ze zwrotek miłości ludzkiej zwróconej ku Bogu... a kochać możemy zawsze i wszędzie.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 435

sobota, 26 kwietnia 2008

[26 IV 2008] sobota, Dzień Maryjny - defilada homoseksualistów

czy homoseksualizm jest orientacją?

w dniu defilady aktywnych homoseksualistów i propagandzistów innych dewiacji, chciałem powiedzieć, co następuje.
Otóż - jeżeli przyjmujemy za prawdziwe twierdzenie, iż istnieje coś takiego jak orientacja seksualna - definiowana jako skierowanie popędu płciowego na pewną aktywność, rzecz, bądź osobę, czy raczej po prostu - regularny sposób, wówczas nie możemy nie twierdzić, że orientacją nie jest pedofilia, koprofilia, nekrofilia, jak również onanizm, fetyszyzm, czy jeszcze inne aberracje. Dlaczego? Dlatego, bo inne podpadają pod tę definicję.
Dlaczego zatem w telewizji mówią na razie, że orientacjami są tylko pederastia i heteroseksualizm? Z dwóch przyczyn - po pierwsze nie myślą (nie bez kozery F.A. von Hayek nazywał dziennikarzy pośrednikami idei z trzeciej ręki), po drugie zaś - organizacje skupiające pozostałych dewiantów są jeszcze zbyt słabe, by forsować swoją emancypację.
Proszę zauważyć, że jeszcze 50 lat temu dzisiejsze postulaty i parady były równie egzotyczne, jak na przykład - widziany przeze mnie oczyma duszy - postulat legalizacji związków pośmiertnych. Otóż, przypuśćmy, że powstała Kampania Przeciw Nekrofobii, mająca na celu rozwiewanie uprzedzeń względem nekrofilii. Zgłaszają ustawę o związkach pośmiertnych, gwarantującą np. państwową refundację mumifikacji ciała dotychczasowego partnera, szczególnie zaś jego organów (np. terapia silikonem). Dlaczego człowiek ma być pozbawiony ukochanego ciała jego partnera po śmierci? Tylko dlatego, że niedojrzałe, nietolerancyjne, katofaszystowskie społeczeństwo i Papież tkwią w średniowieczu i każą grzebać ludzi w ziemi? Moi drodzy - wbrew pozorom, na gruncie koncepcji orientacji seksualnej nie istnieje żaden argument mogący stanąć na przeszkodzie takiej inicjatywie. Więcej - na gruncie tzw. demokracji liberalnej - również nie znajdziemy argumentu dlaczego by komuś tego zabronić, skoro zaakceptowaliśmy już inne orientacje i ich najdziwniejsze praktyki, jako formy prawne.
Jednym słowem - ci, którzy dziś popierają aborcję, propagandzistów homoseksualnych, godzą się i popierają daleko więcej, niż im się wydaje. Ich postawę można by zatem porównać do tzw. pożytecznych idiotów z Zachodu, którzy jeszcze po wojnie jeździli do ZSRR upajać się rajem na ziemi, który zbudował Stalin.
Warto zdać sobie sprawę z dalekosiężnych konsekwencji naszych działań...


niedziela, 11 października 2009

[11 X 2009] o Ali Tysiąc, Romusiu Polańskim, marionetkach i św. bp. Szczęsnym-Felińskim

marionetki
wracam na moment do programu Tomasza Lisa (niedoszłego prezydenta Polski – pamiętacie?) z udziałem Alicji Tysiąc. Otóż, w trakcie programu ktoś z rozmówców postawił tezę, której nie można nie postawić, a mianowicie że Alicja Tysiąc jest pionkiem w grze toczonej przez polską mafię aborcyjną i uzależniona jest od wiadomej Federacji. Na to się Pani Alicja oczywiście spontanicznie i zupełnie szczerze oburzyła. Jednak okazało się, że na stronie rodzinakatolicka.pl, znaleźć można relację z rozprawy w katowickim sądzie, której autor również odniósł wrażenie (podobne do mojego), że p. Alicja bez asysty którejś z towarzyszek z Federacji zupełnie nie potrafi działać (cyt. jakby podawała wyuczone odpowiedzi). Więcej – to one mówią jej co i kiedy robić! Jak pamiętamy – to samo dało się zauważyć podczas programu Lisa.
Ważne jest, by to dokumentować – mamy bowiem do czynienia z kolejną ustawką medialną, jakich było już wiele, chociażby przy okazji sprawy tzw. Agaty, ustawki jasnogórskiej, czy wcześniejszych stricte politycznych hec z udziałem UOP-u i WSI (nocna zmiana, dymisja Szeremietiewa, fałszywe sondaże przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, etc.).
Przypomina mi to anegdotę, którą po raz kolejny przeczytałem u Stanisława Michalkiewicza, tym razem w wywiadzie-rzece „Nie bójcie się prawdy!” (poza nią oczywiście polecam pozostałe mistrzowskie książki p. Stanisława!). Otóż, po tzw. buncie Żeligowskiego, który zorganizować nakazał marsz. Piłsudski, odbyła się konferencja prasowa. Na niej to Żeligowski miał uzasadnić swój wyczyn, przedstawić plany, etc. Jako, że realizował rozkazy Piłsudskiego, przysłano mu na konferencję suflera w osobie któregoś z wojskowych z otoczenia Marszałka, który na każde z pytań odpowiadał za Żeligowskiego, rozpoczynając słowami: „Pan Generał uważa, że...”.
Nic dodać, nic ująć.

casusy się powtarzają
tym bardziej nic dodawać nie trzeba, jeśli zna się casusy tego typu z innych krajów. Na przykład proces Roe vs. Wade w USA, który po latach okazał się ustawką, której bohaterka po latach wyznała, że nie tylko wcale nie była zgwałcona, co nawet nie była w ciąży, ostatecznie nawracając się na katolicyzm i stając się aktywistką pro-life. Cóż, mniej więcej jak opisywana przeze mnie swego czasu Karin Struck, autorka Widzę moje dziecko we śnie.
Podobny scenariusz próbowano zrealizować w Polsce przy okazji tzw. sprawy Agaty, która jednak się nie powiodła, oraz – z tego co pamiętam – także w Irlandii. Oczywiście nie każdy o tym wie, bo i nie każdego te sprawy interesują. Nie każdy także zerka regularnie na Portal Frondy, LifeSiteNews, i inne. Dlatego też możliwe jest uderzanie wciąż w ten sam scenariusz – podobnie jak możliwe jest dojenie od 20 lat tych samych wyborców przez tych samych ludzi. Afera, dwa tygodnie szarpaniny w telewizorze, dwa lata kwarantanny, powrót w glorii chwały. I tak w koło, paniegruszka!
Do tego dochodzi nam jeszcze inny czynnik. Plinio Correa de Oliveira pisał w Rewolucji i Kontrrewolucji o tym, że istnieje agentura Rewolucji, tzn. konkretni ludzie, konkretne grupy, które świadomie dążą do własnych celów. Stąd też – między innymi – zewnętrzna jedność i powtarzalność procesu Rewolucji w danym czasie. Podobnie i tutaj, o czym na głos powiedziała Joanna Najfeld – na tylnej kanapie wszystkich tych spraw znajduje się zbrodnicza organizacja o nazwie Planned Parenthood, która zasysa kasiorkę z ONZ-u i wspiera pokrewne instytucje w wielu krajach świata. Organizacja wielokrotnie skompromitowana, o czym ostatnio doniosła Fronda.pl.

marionetki – cz. 2
swoją drogą, marionetkami są także osoby w rodzaju Tomasza Lisa i Jolanty Kwaśniewskiej – przynajmniej jeśli przyjmiemy perspektywę Stanisława Michalkiewicza, który w swojej twórczości sporo miejsca poświęca służbom specjalnym i fasadowości demokracji. Otóż, z należnym szacunkiem do konkubenta Smoktunowiczowej i żony Ole-Olka – kto ich na te sondaże wstawia? Albo takiego tow. Cimoszewicza, który co jakiś czas ni z tego, ni z owego wskakuje razem ze strzelbą na żubry na pierwsze miejsca sondaży? Niewykluczone, że twórcom kafeterii pytań do sondaży się nudzi i wrzucają tam p. Jolantę, czy p. Tomasza... ale można w to wątpić. Bo niby z jakiej przyczyny w tę akurat wersję wierzyć?
Czy nie jest przypadkiem tak, że run na Kwaśniewską, Lisa i Cimoszewicza się kreuje samym umieszczeniem ich w kafeterii, potem przeprowadza wywiady, w których Jolka zapewnia, że jeśli naród chce, to ona nie może odmówić, a potem... no właśnie, późniejszych ruchów już tak bardzo nie widać i ciężko je interpretować po kampanijnej zawierusze. Toteż każde tego typu wydarzenie jest zapominane i nie doczekuje się interpretacji...

elita?
widać już po osobach wyżej wymienionych, jacy to ludzie usadowili się na stołkach opisanych jako „Elity narodu”. Jacy oni są – widać jaśniej po ostatniej sprawie niejakiego Polańskiego. Dwa dni po przyjęciu przez Parlament ustawy zaostrzającej kary za pedofilię, polski rząd skompromitował się obroną zboka nazwiskiem Polański – przy pełnym poparciu tzw. elity. Jej reprezentantką jest niejaka Stalińska (brrr...), kobieta o której nie wiem nic poza tym, że jest ponoć aktorką (w żadnym filmie jej nie widziałem) i z niewiadomych przyczyn – celebrytką. Pomijam bzdury, które nawygadywała – wszak nie głupiej wyjechał egotyk Zanussi. Ciekawi mnie natomiast to, kto takie truchło odkurza i lansuje na elitę.
Cóż, hołotę mamy na miejscu elity, o czym dobitniej można się przekonać po lekturze cudnego XIX-wiecznego dzieła, Duch rodzinny w domu, rodzinie i społeczeństwie. Wizja, którą odmalował Autor nie przestaje mnie pociągać odkąd ją poznałem – i przebieram nóżkami, by takie społeczeństwo, taką rodzinę – budować! Oj, tęskni mi się za prawdziwą elitą...

pedofilia
osobną rzeczą jest to, czy Polański to pedofil. Wcale mnie nie rusza to, że jego ofiara miała lat kilkanaście – wszak i św. Jadwiga wyszła za Jagiełłę będą w podobnym wieku – nie mam oporów, by uznać ją za kobietę. Mój moralny sprzeciw budzi natomiast to, że czyn Polańskiego to cudzołóstwo (czy owa nastolatka była jego żoną?) oraz jego wynaturzony charakter (Panie Polański, to ja mam Panu tłumaczyć w które dziurkie powinien iść siusiak?). Poza tym oczywiście niedobrowolny charakter stosunku. Zeznania zgwałconej niewiasty na ten temat można przeczytać na blogu kol. Łukasza Adamskiego.

problemy Rewolucji z pedofilią
nie chcę nic mówić, ale z pedofilią w tym przypadku przynajmniej dwa problemy ma – choć o nich jeszcze nie mówi – obóz Rewolucji. Otóż, jeśli dziewczyna miesiączkowała i miała inne atrybuty kobiecości, a zatem mogła sobie baraszkować z kolegami (byle z gumką – zdają się mówić współcześni demoralizatorzy), jak usilnie przekonują Rewolucjoniści... to dlaczego niby nie powspółżyć sobie z Romanem? Wszak Romek nawet bardziej doświadczony w tych klockach, więc i milej się z nim współżyć musi, nie tak jak z kolegami z klasy, którym siurki jeszcze na widok nagiej kobiety z nadmiaru wrażeń raczej więdną (te rady znam, bo chodziłem trochę na przygotowanie do życia w rodzinie w liceum)! Chyba, że jesteśmy jakimiś gerontofobami i dyskryminujemy starszych (ale jak to – przecież chcemy, żeby kupowali viagrę i sobie figlowali ad infinitum!).
Po drugie – to już zaiste pedofobia (pamiętacie oświadczenie holenderskiej Partii Pedofili po tuskowych zapowiedziach wprowadzenia tej ustawy?)! Bo skoro mamy coś takiego jak orientacja seksualna (ponoć są już nie dwie, tylko trzy – hetero, homo i bi!), to przecież może być tak, że ktoś zorientowany jest po prostu na młodych (poza tym, że może być zorientowany także na własną rękę, grzejnik z żeberkami, zmarłych czy zwierzęta)! Pisałem o tym zresztą nie raz na gnyszkoblogu!

na ciężkie czasy...
wypada Czytelnikom polecić słynne Pamiętniki bp. Szczęsnego-Felińskiego, którego Ojciec Święty właśnie wyniósł na ołtarze! Zdradzę zresztą, że sam je zamówiłem!

myśl na dziś
Jeśli nie obcujesz z Chrystusem na modlitwie i w Chlebie, jakże chciałbyś Go dać poznać innym?
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 105



ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO