poniedziałek, 28 września 2009

[29 IX 2009] Alicja Tysiąc u Tomasza Lisa - wnikliwy komentarz

obserwacje
byłem ciekaw tego programu, więc usiadłem ci ja sobie przed telewizorkiem z notatnikiem i notowałem. Oto, co mię z tego wyszło. W studiu skład: Alicja Tysiąc i Bogumił Łoziński na widowni, Kazimiera Szczuka i Ryszard Kalisz contra Bolesław Piecha i Zbigniew Girzyński.

Alicja Tysiąc
obsadzona z obu stron towarzyszkami z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Glanowania Rodziny - Myszoszczurem oraz tą drugą, od pigułek, która była wczoraj z Olimpią Jabłońską w TVN24. Panie Gruszka - co Pan pitolisz, jaki Myszoszczur? Ano, chodzi o niejaką Ewę Dąbrowską-Szulc, która wsławiła się w internecie wygadywaniem banialuk w starciu z Korwinem w Superstacji. Właśnie w komentarzach do tych nagrań (poniżej) - została okrzyknięta Myszoszczurem (z racji fryzury zapewne).



Alicja Tysiąc stwierdziła, że słowa z Gościa Niedzielnego ją bolały i bolą do dziś. Cóż, kwestia wrażliwości. Później stwierdziła, że nie wolno mówić o niej w kontekście aborcji używając jej nazwiska (ciekawe...). Najśmieszniejsza była sytuacja, w której przerwała wypowiedź Bogumiła Łozińskiego, twierdząc że to on uważa, że aborcja jest zabójstwem, a ona inaczej, i wobec tego, że ona ma swoje zdanie, to prosi, by Łoziński je... tutaj się zapowietrzyła, bo nie było wiadomo co Łoziński ma robić z jej zdaniem i tylko nerwowo rozejrzała się po swoich kompankach, by coś podpowiedziały! Niestety, ani Myszoszczur, ani ta od kondomów nic nie wymyśliły i nie powiedziały na ucho...
Ogólne wrażenie - biedna kobieta, którą feminazistki wykorzystują podobnie jak tzw. Agatę. W studiu rzecz wyglądała, jakby przyjechało dwóch pielęgniarzy z pacjentem, albo dwóch gangsterów z zakładnikiem, który ma gadać, co mu każą. Żenada.

Kalisz i Szczuka
tutaj miła niespodzianka - obojgu miglancom puściły nerwy i skakali jak poparzeni. Szczuka biła rekordy zwykłego chamstwa przedrzeźniając Girzyńskiego, jechała po bandzie na antyklerykalizmie, lansując przy okazji bajkę o biednej Alicji, która zgłosiła się do Federy po to, by w jej skrzydłach obronić się przed potęgą czarnych, którzy ją chcieli wymłócić.
Pornogrubas zaś Kalisz najpierw twierdził, ze GN twierdził, że Alicja zabiła dziecko, na co mu pięknie Piecha odparował, że nie dziwi się, że nie wie co pisze GN, skoro jako komunista takiej gazety nie czyta. Później próbował błysnąć znajomością łaciny, ale nie wyszło, bo tę kwestię można skwitować pytaniem: Eeee... i co z tego?
Na koniec zaś Kalisz powiedział, że Kościół ma szerzyć miłość, a nie nienawiść. Wobec czego - podobnie jak prof. Krzemińskiemu - odpowiadam y prostuję. Otóż, drogi mój utrzymanku sejmowy, pośle Kaliszu, Kościół ma szerzyć doktrynę, naukę Chrystusa, rzucić ogień na ziemię. A miłość - prawdziwa - jest tego skutkiem. Kościół nie jest po to, drogi teoretyku katolicyzmu z PZPR, by Ci było miło. Jest po to, byś mógł się wreszcie nawrócić i pozostawić po sobie coś więcej, niż kupa nawozu w zbutwiałej trumnie.

Piecha i Girzyński
cóż, mimo że PiSiaki - panowie pojechali świetnie. Do jazdy byli dobrze przygotowani merytorycznie, ton wypowiedzi był spokojny. Piecha rozpoczął wręcz operowo. Girzyński trochę za bardzo się burmuszył (nie ta mimika, Panie kochany!). Girzyński kilka razy ładnie pointował - mówiąc o córce Alicji Tysiąc, że kiedyś przeczyta wywiad, w którym Tysiącowa mówi, że gdyby miała wtedy 5 tysiaków, to Julki by nie było oraz punktując brednie Szczuki na temat edukacji seksualnej (swoją drogą - ta pani twierdzi, że da się leczyć pożar benzyną!) pytaniem - Skąd pani to wsyzstko wie? na które odpowiedziała zirytowana, przedrzeźniając Ze statystyk.
Reasumując - brawo dla panów. Kochanica Marii Janion (bo tak wieść gminna głosi, że pani Kazia utrzymuje intymne stosunki ze swoją marszandką) się skompromitowała do szczętu.

Myszoszczur
w pewnym momencie próbował błysnąć, ale nie wyszło (czyżby nie mogła się pozbierać po masakrze poczynionej przez Korwina?). Otóż, powiedziała, że jest grupa ludzi w Kościele, która myśli inaczej - Kafliks pro czojs.
Mam takie pytanie? Inaczej, niż kto myśli ta grupa? Niż Kościół - brzmi odpowiedź. To nie są katolicy, tak jak demokracja socjalistyczna nie była demokracją.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/09/29-ix-2008-poniedziaek-wito-witych.html

myśl na dziś
Jesteś letni, jeśli leniwie i niechętnie wypełniasz to, co odnosi się do Pana; jeśli z wyrachowaniem i „chytrością” starasz się ograniczyć swe obowiązki; jeśli myślisz tylko o sobie i o własnej wygodzie; jeśli twoje rozmowy są czcze i próżne; jeśli nie czujesz wstrętu do grzechów powszednich; jeśli działasz jedynie z ludzkich pobudek.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 331



6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Macieju,
dzięki razy milion! Filmiki z dzisiejszego posta w sam raz odpowiadają na moją tęsknotę za intensywnym śmiechem :) trochę nieładnie, powinnam płakać. Nad obojgiem, szczerze mówiąc

pzdr,
J.

Anonimowy pisze...

Hej ho,
jest gdzieś pełne uzasadnienie wyroku dostępne do poczytania?

kj ze sz

Maciej Gnyszka pisze...

jeszcze nie ma, tylko ustne: http://fronda.pl/news/czytaj/ks_gancarczyk_dziekuje_wszystkim_za_wsparcie

Anonimowy pisze...

Zachęcony wpisem na blogu, obejrzałem Lisa. Wczoraj jeszcze nie był dostępny na stronach TVP, a dziś już był. Zatem obejrzałem.

Refleksje są następujące:

Przede wszystkim, po pierwsze i najważniejsze – cieszę się, że … matematyka będzie od tego roku (znowu) obowiązkowa na maturze. Zatrważająco wiele osób w Polsce ma bowiem zatrważająco duże problemy z logicznym wysnuwaniem wniosków z podanych informacji.

W efekcie mamy zjawiska typu – pani udziela wywiadu w co drugiej audycji, ale nie jest osobą publiczną, należy szanować wolność poglądów, ale katolicy nie mogą wypowiadać swojego zdania, Kościół coś tam mówi o miłości, więc wszystko powinno być cacy, wolność słowa nie została ograniczona, ale trzeba ją ograniczać tam, gdzie zaczyna się krzywda i wiele innych. W połączeniu z Liskiem, który mimo, iż od lat stawiany jest za wzór dziennikarstwa, jest redaktorem co najwyżej marnym, dało to 30 minut sraczki, której oglądanie było pod koniec już męczące.

Szczuka natomiass widzę, dobrze zapełniać będzie dziurę po pani Senyszyn, która wyjechawszy do Brukseli zostawiła po sobie pustkę i ciszę. Obie panie budzą we mnie podobne obrzydzenie i ciarki na plecach. Aż się dziwię, że jako wojująca feministka nie obraziła się na Lisa, gdy ten powiedział, że zaczniemy od kobiety. Miałem swego czasu w grupie koleżankę o podobnego typu poglądach i pod koniec semestru, gdy wyjeżdżała od razu po zajęciach na ferie, bałem się zaproponować, że jej pomogę nieść walizkę po schodach.

A jeśli chodzi o kwestie związane ze sprawą – pytałem wcześniej o uzasadnienie ze względu na to, że na początku programu pokazywana jest pani sędzia odczytująca zdanie:

„Twierdzenie, że osoba, która aborcję wykonała, dopuściła się zabójstwa jest niezgodne z prawdą i obraźliwe”.

I ja się pytam – jaką prawdą? Czyją prawdą? Co to jest PRAWDA? Ksiądz Tischner wymienia trzy rodzaje prawdy i ja mam swoją kandydaturę jeśli chodzi o ten przypadek…

Miejmy świadomość, że cała ta dyskusja i setki podobnych rozbija się o to, czy połączone komórki to życie, czy nie. Z programu można wysnuć wniosek uparcie stawiany przez lewą stronę, że są to niuanse zależne od przekonań i wyznania. Na jakiej podstawie zatem można zasądzać, nie odbierając nikomu prawa do wypowiadania własnego zdania, że jedna osoba ma zapłacić osobie z którą się nie zgadza (i wypowiedziała to publicznie) 25 tysięcy kafli europejskich? (po niskim kursie sprzed paru lat – no to był dopiero argument). Co więcej - zwróćmy uwagę, że nie chodzi tu tylko o 25 tysięcy kafli (patyków), bo skoro mamy zderzenie różnych poglądów i BYĆ MOŻE jest to życie, to istnieje podejrzenie, że mamy w skali globalnej takie mordowanie, że Hitler i jego obozy to mały Kazio. Krew na rękach, panie Obama…

Ukłony
Kj ze sz.

Tomasz pisze...

Tam errata winna być taka do mojego komentarza, ze nie 25 tysięcy kafli europejskich, tylko 30 tysięcy kafli polskich, ale jeden pies. Późno w nocy było jak pisałem, oburzenia pełny :)

ukłony raz jeszcze
kjzesz

Anonimowy pisze...

obsadzona z obu stron towarzyszkami z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Glanowania Rodziny - Myszoszczurem oraz tą drugą, od pigułek, która była wczoraj z Olimpią Jabłońską w TVN24. Panie Gruszka - co Pan pitolisz, jaki Myszoszczur? Ano, chodzi o niejaką Ewę Dąbrowską-Szulc, która wsławiła się w internecie wygadywaniem banialuk w starciu z Korwinem w Superstacji. Właśnie w komentarzach do tych nagrań (poniżej) - została okrzyknięta Myszoszczurem (z racji fryzury zapewne).
---------------------
Przezywanie człowieka tylko dlatego że ma inne poglądy i wygląda jak wygląda, jest chamstwem i utratą ducha chrześcijańskiego w życiu codziennnym.

Nigdy nie zamieściłbym tego wpisu Macieju...

ciekawostki: