sobota, 7 listopada 2009

[7 XI 2009] Forum Frondy upada, a prof. Krzemiński się nawraca?

upadek Forum
na Forum Frondy zwykło się narzekać na jego upadek. Że to niby kiedyś rozmawiało się poważnie, roztrząsało fundamentalne kwestie, było nieco mniej chamstwa, i w ogóle ludzie jacyś tacy bardziej inteligentni. Przyzwyczaiłem się zatem do wspólnej mitologii nt. upadku i do niej przywykłem, w głębi ducha zachowując jednak pewien zdrowy do niej dystans.
Później mit się przepoczwarzył w wydaniu niektórych zawodowych pesymistów w nową formę - oto FForum zaczęło upadać ze względu na start portalu Fronda.pl. Ci najlepsi użytkownicy wzięli i sobie poszli, ot po prostu. Ten już nie pisze, tamten nie pisze. O! Macie co chcieliście!
Ostatnio (w tym przypadku ostatnio oznacza przynajmniej ostatni kwartał) zdarzyły się jednak dwie rzeczy, które przekonały mnie ostatecznie o nietrafności tego typu twierdzeń. No, może trzy rzeczy.

Po pierwsze - mit Złotego Wieku
jedną z ciekawostek, które można wynieść z lektury książki Myśleć jak milionerzy Cebulskiego (którą szerzej omówiłem na Pogadankach Inwestorskich) jest uwaga na temat mitu Złotego Wieku. Otóż, dowodzi Cebulski, że ludzie zazwyczaj sytuują lepsze czasy o kilka-kilkadziesiąt lat wstecz (pamiętam, że miał ku temu lepszą przesłankę, niż przypuszczenie!), co średnio sytuuje je w wieku respondenta ok. 16-24 lata. Co charakteryzuje ten wiek, a może mieć związek z mitem? Otóż, w tym czasie zazwyczaj człowiek nie musi sam się utrzymywać, ani pracować, przez co nie doświadcza bezpośrednio wielu trudności, które zaczynają trapić go w tzw. dorosłym życiu.
Ot i mamy tajemnicę gadki kiedyś to było lepiej.

Po drugie - gdzie podział się X?
drugim wydarzeniem była rozmowa z kilkoma FForumowiczami, podczas której zastanawialiśmy gdzie podział się jeden z nas, od pewnego czasu nie piszący. Na podorędziu była oczywiście teoria upadku FF... okazało się jednak, że kolega ożenił się i po prostu musi zachrzaniać, a żona nie ma sentymentu do FForum. Ot i cała tajemnica. FForum ma ok. 10 lat - wystarczająco dużo, by cykl życiowy zaznaczył się odpływamy legendarnych userów. Co bynajmniej nie oznacza spektakularnych powrotów - jakich ostatnio FForum było areną (co potwierdza ten trop).

Po trzecie - upadek forum Parkietu?
trzecią przesłanką było deżawi, jakiego doświadczyłem na moim ulubionym forum inwestycyjnym, czyli forum Parkietu. Otóż, któryś z użytkowników starszych stażem założył wątek (widzę taki po raz pierwszy) na temat tego gdzie podziali się aktywni niegdyś forowicze, którzy - w przeciwieństwie do dzisiejszych - pisali na temat i w ogóle było jakoś bardziej merytorycznie i bez chamstwa.
No tak, forum Parkietu jest młodsze niż FForum, dlatego ma jeszcze czas na wykształcenie i umocnienie mitu Złotego Wieku. Jestem przekonany, że takie wątki zaczną pojawiać się częściej.

wychodzi na to, że jestem siurem!
a skoro wspomnieliśmy już o Kamilu Cebulskim, muszę pochwalić się małym sukcesem. Otóż, okazało się, że kolega zakupił Myśleć jak milionerzy tego ostatniego i zaczytuje się w niej, mimo iż nie ma na to dużo czasu (żona i dziecko na głowie). Rozmawialiśmy na jej temat, na temat zdroworozsądkowości i zadziwiającej prostoty pomysłów, które sprzedaje Cebulski, a które mogą płynąć jedynie z otwartej, rzutkiej osobowości Autora (do której posiadania i ja się przyznaję). Kolega stwierdził na koniec, co jest chyba najlepszą rekomendacją:
"Kurczę, z tej książki wychodzi jedno - że jestem siurem! Nigdy o tym w ten sposób nie myślałem, a to przecież oczywiste!"
Nic dodać, nic ująć.

prof. Krzemiński robi woltę!
tymczasem nasz ulubieniec blogowy, prof. Krzemiński, którego temat mieliśmy okazję już poruszyć ogłosił niedawno (dziś mamy wywiad w Rzeczpospolitej na ten temat), iż Radio Maryja nie jest takie złe, jak Mu się zdawało (chodzi o najnowszą książkę - raport z badań pt. Czego nas uczy Radio Maryja?).
Moi mili, wywiad przeczytajcie koniecznie, nie będę go tutaj paznokciowo rozbierał, bo sama jego struktura tego nie wymaga - Robert Mazurek stworzył bowiem kolejny majstersztyk! Dodam od siebie jedynie parę uwag.

Sobór Watykański II
po pierwsze, chciałem pogratulować prof. Krzemińskiemu umiejętności przekreślenia i sprostowania dużej części swojej publicystyki i działalności publicznej po 1989 roku. Brawo! Nie każdy ma wystarczająco cojones, by tak zrobić.
Po drugie - mimo całego wątku religijności Pana Profesora, wciąż nie jestem przekonany, czy lekcja została odrobiona do końca. Nic to jednak - stanięcie w prawdzie w tej kwestii (mam nadzieję) jest jedynie preludium wyciągania dalej idących wniosków z deklarowanej wiary. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że nie chodzenie do kościoła ani nawet odprawianie liturgii godzin nie są do zbawienia koniecznie potrzebne! Do zbawienia koniecznie potrzebna jest Łaska, a tę uzyskujemy będąc po pierwsze w łączności z Kościołem. A ta łączność z kolei wymaga przede wszystkim akceptacji Doktryny. Ta zaś akceptacja wymaga zgody z Tradycją - i Soborem Watykańskim II w duchu Tradycji interpretowanym.
Nie wiem w jakich innych celach, niż polemicznych może katolik czytać kontrowersyjną antykościelną gazetę brukową. Tymczasem Krzemiński utrzymuje, że wciąż Gazeta Aborcza cieszy się jego sympatią.
I tylko w tym kontekście - bycia raczej posoborowcem, niż katolikiem (vide mój tekst nt. pp. Czaczkowskiej i Turnaua) - można zrozumieć zdziwienie Profesora, że Radio Maryja nie ma nic do obowiązującej interpretacji Vaticanum II. Tylko obłąkańcy, miglance i laicy z Czerskiej tak myśleli i miazmaty swoje rozprowadzali po okolicy, podczas gdy każde katolickie niemowlę wiedziało, że Radiu Maryja raczej bliżej niż dalej do modernizmu.

to jak było wcześniej?
najciekawsze zaś jest to - jak to możliwe że przez kilkanaście lat można było wygłaszać na najwyższych tonach wiążące dla wyznawców Michnikowszczyzny tezy na temat Radia Maryja? Opiszmy ten konformizm grupowy, którego parę tajemnic wyjawił Michał Cichy w wywiadzie dla Dziennika, opiszmy przydupasostwo i cynglostwo do końca!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/11/7-xi-2008-czy-nekrofile-s-w-polsce.html

myśl na dziś
Kiedy przyjmiesz Pana do swego serca i zakosztujesz szaleństwa Jego Miłości, obiecaj Mu, że postarasz się zmienić tok swego życia, na ile to będzie konieczne, by nieść Go tłumowi, który Go nie zna, któremu brak ideałów, który niestety żyje w zezwierzęceniu.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 939


Brak komentarzy:

ciekawostki: