Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lipca 2009

[18 VII 2009] ks. Chrostowski robi prawdziwą rozwałkę...

dziękuję!

czas najwyższy wziąć się za dziękowanie! Otóż, nie tylko po raz kolejny przyszła wpłata od p. Tomka (kolejne 15 zł, jak co miesiąc!), ale i jeden z Czytelników odpowiedział na moje malutkie okołourodzinowe marzenie! Otóż, dostałem właśnie mailem link do e-booka Kamila Cebulskiego, którego już sobie wydrukowałem i odłożyłem na półkę, z której niedługo go wezmę w celach lekturowych! Darczyńcą okazał się legendarny już - choć nie tak jak np. Krzysztof Jarzyna ze Szczecina - komentator Gnyszkobloga, czyli Atanazy Bazakbal. W ten oto sposób książka, którą chcę krytycznie przeczytać (bo i do Autora mam nieco krytyczny stosunek), trafiła w moje ręce. Pobieżna lektura i rzut oka na spis treści natchnęły mnie jednak dobrym przeczuciem.


ks. prof. Chrostowski
skończyłem właśnie zapowiedzianą w Wakacyjnym Planie Czytelniczym 2009 lekturę wywiadu-rzeki z ks. Chrostowskim, pt. Kościół Żydzi Polska. Muszę przyznać, że jestem po prostu porażony rozległością wiedzy stricte biblistycznej, religioznawczej, jak i historycznej ks. prof. Chrostowskiego! Na tym nie koniec! Rozmówca Górnego i Tichego zachwyca także swoją postawą moralną, szczerością, prostotą. Myśląc o postawie moralnej, myślę tu o tym, co mój kolega określił jako "nopasaranizm" (od hiszp. no pasaran!), a co przypisał mnie po wysłuchaniu audycji z moim udziałem w Radiu Józef. Postawa ta polega na odważnym trwaniu na swojej pozycji w sytuacji, w której odstąpienie od niej oznacza zgodę na zło. Brak ugięcia w sytuacji, w któej kompromis byłby zdradą najważniejszych spraw. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że przy ks. Chrostowskim jestem małą popierdółką, a cechę tę uosabia właśnie on! Szczególnie mocny jest fragment między 421 a 425 stroną, kiedy to ks. Chrostowski wymienia ciurkiem pytania historyczne, na które należałoby odpowiedzieć chcąc zająć się poważnie analizą Holocaustu. Mimo, że było gorąco gdy to czytałem, było mi o wiele cieplej, niż powinno. Takich pytań przed nim tak otwarcie i odważnie nie postawił na moich oczach chyba nikt. Pytanie za pytaniem...
Powiem więcej - nikt, kto wygłasza emocjonalne tezy na temat Polaków i Żydów nie ma prawa ich wygłaszać, jeśli nie czytał właśnie Kościół Żydzi Polska! Rzekłem!
Książkę zaś będę promował do upadłego - znalazła już sobie miejsce na pasku u góry, a trafi jeszcze do wielu osób jako prezent. Ponad 600 stron czyta się ciurkiem bez znużenia.

doświadczeni...
tak sobie myślałem swego czasu przy okazji kampanii do europarlamentu, kiedy to różne maszkarony z partii rządzącej oraz eseldowa pitoliły o potrzebie głosowania na doświadczonych polityków (tak, tak... Siwiec, Rosati...)..., że gdyby kierować się tą zasadą, należałoby głosować w 89 roku na komunistów, a po wojnie na kluczowych stanowiskach w RFN obsadzić niedobitki elity III Rzeszy. Sprawniejszych w polityce niż oni w owym czasie nie było - mieli wszak na nią monopol. Nie lubię demagogii.

ks. Delassus
jednym z najpiękniejszych fragmentów ksiązki ks. Delassusa o Duchu rodzinnym... (a jest ich wiele, bo dziełko jest wspaniałym okazem porządnej XIX-wiecznej francuskiej literatury religijnej) był ten, który poniżej zacytuję. Książką jestem urzeczony do dziś i w oparciu o nią będę z Oleńką budował własną rodzinę. Polecam pójście w te ślady innym.

Na jednej z konferencji wygłoszonej w Oratorium biskup Isoard trafnie powiedział: "Życie człowieka jest jedno, lecz jeśli je przeanalizujemy, odkryjemy w nim trzy elementy: różne siły z trzech odmiennych epok. Ten człowiek już żył w innych istnieniach. Ma on poczucie życia w swoim dziadku i pradziadku. Znajduje w sobie to, o czym oni myśleli. Życie przodków jest początkiem jego życia i stanowi pierwszą epokę. W drugiej, która jest obecnie, życie osobiste jest jak rozkwit tej pierwszej. Kontynuuję dzieło mojego pradziadka i dodaję moją myśl do jego myśli; robię to, co on zamierzał zrobić i w ten sposób, pod pewnym względem, przedłużam jego działanie na tym świecie. Och! Długo żyć będę na ziemi, na której przeżyłem już tyle lat dzieciństwa w moich przodkach, młodości w moim ojcu i wieku dojrzałego w mojej własnej egzystencji! Trzecia epoka życia jest tą, którą kocha i na którą spogląda nieustannie. Żyć będzie w synu, we wnuku i w prawnuku. Jego pradziad dostrzegał go z daleka, wśród mgieł, gdy pracował, robił oszczędności i zachowywał tradycje. Z drugiej zaś strony, on teraz patrzy w tym samym kierunku, do przodu: myśli, zamierza i buduje dla prawnuka, dla tych, którzy są jeszcze gdzieś daleko, na linii horyzontu. W ten sposób człowiek żyjący w czasie, w którym panuje duch tradycji, jest ogniwem pośrodku wielu pokoleń. Żyje w każdym z nich. Czuje, że on już przygotowywał swoje życie w tych istnieniach, które go poprzedziły oraz że będzie żyć przez długi czas w tych, które przyjdą po nim"
Ze szczególnym naciskiem na pogrubione zdanie...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/07/18-vii-2008-pitek-b-szymona-z-lipnicy.html

myśl na dziś
Wola nasza, jeśli towarzyszy jej łaska, staje się wszechmocna wobec Boga. — Tak więc, jeśli pamiętając o niezliczonych obelgach, zadawanych Panu, powiemy Jezusowi, ze zdecydowaną wolą, na przykład podczas jazdy tramwajem: „Boże mój, pragnąłbym poczynić tyle aktów miłości i zadośćuczynienia, ile obrotów poczyni każde koło tego wozu” — to właśnie, w tej samej chwili rzeczywiście dokonaliśmy aktu miłości i zadośćuczynienia wobec Jezusa, tak jak to było naszym zamiarem. Ta „głupota” mieści się całkowicie w ramach duchowego dziecięctwa. To wieczysty dialog między niewinnym dzieckiem i ojcem, rozkochanym w nim do szaleństwa: — Powiedz, jak bardzo mnie kochasz? I malec zaczyna sylabizować: Wie-le mi-lion-nów ra-zy!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 897



poniedziałek, 25 maja 2009

[25 V 2009] poniedziałek, a tu przeludnienie mamy!

wciąż
niestety Pangnyszka musi pracować nad rzeczami innymi niż blog, więc kolejny post z serii niezwykle krótkich! Jutro jedno zaliczenie, w czwartek kolejne, a praca inżynierska ciśnie niemiłosiernie! Szkoda, bo mam sporo tematów do poruszenia... jak zwykle.

przeludnienie
polecam szokującego niusa na temat tego, co myślą sobie bogaci i jakież to neonazistowskie plany mają wobec tych, których uważają za gorszych.
Jaka na to rada? Bogacić się samemu, wspierać swoje media i brać się za działanie! Dobór linków nieprzypadkowy...

Cejrowski o wyborach
jeszcze nie wiem na kogo sam zagłosuję, ale poddaję pod rozwagę słowa Wojciecha Cejrowskiego:

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/05/25-v-2008-znw-jest-jutro.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/05/25-v-2008-niedziela-im-home.html

myśl na dziś
Uważam, że każde Zdrowaś Maryjo, każde pozdrowienie Najświętszej Maryi Panny jest nowym uderzeniem rozkochanego serca.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 615



czwartek, 22 stycznia 2009

[22 I 2009] czwartek, św. Wincentego Pallottiego

koniec II etapu konkursu
zakończył nam się konkurs na Blog Roku 2008. Dla mnie szczególnie szczęśliwie – uplasowałem się na wysokich pozycjach w obu kategoriach, w których brałem udział. W „Polityce” - przy wydatnym wsparciu wielu osób, zająłem ostatecznie miejsce w środku ocenianej stawki – 5. miejsce; natomiast w kategorii „Profesjonalne”, Pogadanki Inwestorskie ukończyły bieg na 2. miejscu! Jednym słowem – w obu kategoriach moja pisaninka będzie oceniana przez jurorów.
Później zaś czeka nas jeszcze nagroda publiczności wyłaniana SMSowo – ale o tym jeszcze będę informował! Dziękuję wszystkim za przyczynienie się do takiego wyniku! Dziękuję przede wszystkim stałym Czytelnikom, przyjaciołom z Forum Frondy, forum Parkietu a także – w ostatnich dniach – Czytelnikom blogów JKM-a i Stanisława Michalkiewicza, których głosy walnie przyczyniły się do kształtu pierwszej dziesiątki.

demokracja plebiscytowa
przy okazji wypływa nam temat szczególny. Otóż, słyszę tu i ówdzie głosy, że to niesprawiedliwe, demagogiczne i ze wszech miar złe, że o kształcie pierwszej dziesiątki zdecydował apel Janusza Korwin-Mikkego i Stanisława Michalkiewicza, którzy podali adresy blogów, które znajdują ich poważanie. Cóż... oburzenie niektórych jest wielkie, chcą pisać do Organizatorów skargi, etc. A mnie ogarnia zdziwienie! Dlaczego?
Ano dlatego, że te same osoby z pewnością nie protestują w trakcie kampanii wyborczych. No bo jakże to może być, że jakaś piosenkarka swoim ciałkiem na scenie podczas konwencji partii wskazuje fanom na kogo głosować? Albo piosenkarz mówi, że mamy jeden dzień, by zmienić Polskę głosując na sami-wiecie-kogo. Albo inaczej – właśnie nie głosując na sami-wiecie-kogo-prim. Ten sam mechanizm!
Ba! Nawet „dyskutowanie” podczas „debat” to nic innego. Ileż tu kłamstwa, robienia tylko i wyłącznie dobrego wrażenia, etc. No więc jak to?
Ano tak to, że to się nazywa demokracja. Liczy się to, kto zbierze więcej głosów legalnymi metodami. A to, że jeden naobiecywał stu milionów każdemu, drugi trzy miliony mieszkań, a trzeci drugą Irlandię, a czwarty jeszcze wskazał 10 blogów, na które radzi głosować... to po prostu immanentne elementy tej gry. I nie ma co się zżymać, tylko – jeśli zależy komuś na zwycięstwie – to proszę zabierać się za naukę, jak tego dopiąć. W tym kontekście, wszystkim malkontentom polecam pakiet „Cele i ich realizacja” - o którym pisałem wczoraj. Przez jakiś czas można go nabyć po preferencyjnej cenie.
Ci sami ludzie zresztą, którzy teraz się dziwią, przejawiają tę skłonność, gdy rzeczy nazywa się po imieniu. Podaż pieniądza – grabieżą w postaci inflacji. Deficyt budżetowy – kiepskim gospodarowaniem i życiem na kredyt. Oj... to smutne... ludzie ulegają magii słów, nie rozumiejąc, jakie pojęcia reprezentują.

FAQ
niektórzy z nowych Czytelników (a pojawiło się ich sporo) zadaje mi wiele pytań, na które (przynajmniej parę) odpowiem poniżej w skrótowej formie.
--------------------------
jaka jest geneza tego bloga i jego historia?
Powstał z zupełnie utylitarnych powodów, o czym można przeczytać w pierwszych postach z października 2007 roku, później podjąłem decyzję o jego kontynuacji, po czym zmienił się zamysł autorski, potwierdzony aferą z czerwca 2008 roku (o czym więcej piszą pp. Najfeld i Terlikowski w Agacie. Anatomii manipulacji), o czym świadczą posty z tego okresu. Od tej pory jest już czymś innym i trwa w tej postaci do dziś.
--------------------------
o czym jest ten blog?
o wszystkim. Omawiam i analizuję na nim wszystko to, co mnie porusza, interesuje i denerwuje. W związku z tym, że moje zainteresowania są szerokie, spektrum środowisk i sytuacji w których biorę udział nie mniejsze – ciężko określić jego „tematykę”. Parę zagadnień powtarza się chyba najczęściej, nie dysponuję jednak statystyką w postaci tagów – choć długo już obiecuję sobie, że otaguję wszystkie posty przeszłe, a regularnie będę tagował obecne.
--------------------------
jak można mi pomóc?
nijak. Wielkiej pomocy nie potrzebuję, przy blogu nie ma tyle pracy, co przy portalu, czy innej formie działalności. Oczywiście blogowanie związane jest z pewnymi wyrzeczeniami, to zrozumiałe, dlatego dla tych, którzy czują potrzebę okazania mi solidarności, czy sympatii, stworzyłem bannerek na temat wspierania bloga, który widnieje poniżej. Można posłużyć się przelewem krajowym na dowolną kwotę, przekazem zagranicznym przez PayPal, czy innymi formami. Wszelkie wpłaty publikowane są na blogu z inicjałami nadawcy oraz miastem pochodzenia, podobnie do tego, jak robią to tuzy blogosfery.

o Żydach i antysemityzmie
kontynuujemy wątek antysemityzmu. Anonimowy komentator, który w tajemniczych okolicznościach przeszedł ze mną na „Ty”, zapytuje dlaczego napisałem pod filmem ukazującym pijanego młodego Żyda, iż znam paru innych Żydów, których świadomość od Jego świadomości nie odbiega i sugeruje, iż na podstawie paru przypadków wnioskuję o świadomości całego narodu.
Po pierwsze – myślałem, że żywot anonimów w Polsce skończył się wraz z 1989 rokiem, ale najwidoczniej przyzwyczajenia z epoki raju na ziemi niektórym pozostały.
Po drugie – dobrze byłoby, gdyby komentator zanim zada pytanie, zechciał łaskawie przejrzeć poprzez wyszukiwarkę na blogu co dotąd o Żydach pisałem, dzięki czemu mógłby się zorientować, czy przypadkiem lansowana przez Niego teza o tym, że jestem antysemitą nie jest przypadkiem fałszywa. Trzeba bowiem szanować czas swój i innych, z naciskiem na „innych” - bo przyjdzie taki czas, gdy nie będę po prostu miał czasu odpowiadać na każdy komentarz i powstanie wrażenie, że od czegoś uciekam. Proszę zatem nie zakładać, że mam przed czym uciekać, tylko najpierw poszukać. Jeśli ta kwestia wydaje się istotnie interesująca.
A teraz do meritum. W Polsce obserwuję dwa zjawiska – antysemityzm bez Żydów oraz filosemityzm bez Żydów. Gdzie pod „antysemityzm” podstawiamy „antyjudaizm”, co jest celniejsze. Z tym, że – nawet na chłopski rozum – ta pierwsza postawa powinna jest bardziej racjonalna. Dlaczego? Ano dlatego, że nigdy nie ma tak, by odrębne grupy etniczne były dla siebie przez lata miodem i mlekiem. Proszę poczytać Putnama o kapitale społecznym a zróżnicowaniem etnicznym (2007), proszę popatrzeć trochę na historię świata i teraźniejszość (np. animozje w takiej Belgii, czy Hiszpanii). Zatem rezerwa wobec innej grupy etnicznej bliższa jest doświadczeniu. A doświadczenie z obcowaniem z Żydami, Ukraińcami, Białorusinami, na naszych terenach jest akurat duże. Stawiam zatem tezę – że antysemityzm ma więcej wspólnego z rzeczywistością, rzeczywistymi doświadczeniami społeczności, niż filosemityzm. Podobnie jak antygermanizm, rusofobia, etc.
Natomiast postawa filosemicka, moim zdaniem w Polsce przybierająca charakter odgórnie narzucanej histerii jest po prostu sztuczna. Konia z rzędem temu, kto znajdzie filosemitę, który widział i rozmawiał z jakimś oryginalnym Żydem w normalnej, nie sztucznej, sytuacji. W przykładach postawy filosemickiej, które obserwuję, widzę jedynie irracjonalizm. Streszcza to hipotetyczne twierdzenie, które zdają się głosić owi filosemici: „Żydzi są najwspanialsi na świecie, nigdy nie zrobili nic złego, nie mają własnych interesów, nie gardzą nikim, nikogo nie zabili, nie ma wśród nich bandytów i wszystko, czego zażądają należy zrealizować, bo... bo miał miejsce Holokaust!!!”. Przepraszam, ale to jest żadna argumentacja. A taką słyszę w kółko...
Jednym słowem – twierdzę, że pogląd na to jacy są Żydzi jako naród (czyli jakie cechy są nadreprezentowane u przedstawicieli tego narodu) powinien brać się z empirii, a nie świeckiego dogmatu o niepokalanym i wiecznym stanie Żydów. A empirią dysponują najczęściej ludzie, którzy żyli świadomie (tzn. nie byli pacholęciami) jeszcze przed wojną. To, jaki jest najczęstszy stosunek tego pokolenia do Żydów – pozostawiam Anonimowi, niech się dowiaduje. W związku z tym – film wrzuciłem po to, by wszystkim apriorycznym filosemitom dać przesłankę empiryczną na temat Żydów, których pewnie nigdzie poza pewną gazetą nie widzieli. W przeciwieństwie do mnie, ale o swoim doświadczeniu pisałem już parę razy – i o zgrozo! - harmonizuje ono z doświadczeniem tych, którzy żyli przed wojną, a z którymi miałem okazję rozmawiać na ten temat, bądź czytać ich wspomnienia.
W tym kontekście polecam przyjrzenie się aferze, która wybuchła przy okazji filmu "Opór" - cóż, czas przemówic językiem adiutantów J.T. Grossa - świat nie jest czarno-biały.

dziurę ma pan Donald
jeszcze a propos polityki i demokracji. Ostrzegałem, żeby nie wybierać Cudaka na premiera. No, i macie – dziura budżetowa jak ta lala. Panowie z ekipy nie przewidzieli mniejszych wpływów do budżetu... no, ale nic się martwię, czuwa nad moim Państwem rząd ekspertów gospodarczych, z JE Waldemarem Pawlakiem jako spin doktorem ekonomicznym na czele.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-czarny-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-biay-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-ostatnia-odsona.html

myśl na dziś

Nikt nie może być szczęśliwy na tej ziemi, dopóki nie postanowi nim nie być. Taka Jest nasza droga: Ból — po chrześcijańsku! Krzyż; wola Boża, Miłość; szczęśliwość teraz tutaj, a potem wiecznie.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 52




czwartek, 28 sierpnia 2008

[28 VIII 2008] czwartek, wspomnienie św. Augustyna

pan Zarzeczny

W Najwyższym Czasie! pisze sobie taki pan nazwiskiem Zarzeczny. Czasami mniej, czasami bardziej dowcipnie. Szkoda, że tak naprawdę z konserwatyzmem - poza wyśmiewaniem lewackich absurdów - wiele wspólnego chyba nie ma. Sądzę tak dlatego, że nie jeden już raz stał się dla mnie gorszycielem. Opowiadania, nawet jeśli rubaszne i śmieszne, o tym jak to kopulował za płotem jednostki z przechodzącymi dziewczynami, gdy odbywał służbę wojskową... po prostu gorszą. I nie wiem po co pana Zarzecznego trzymają w NCz!.

Konserwatyzm bez moralności, to dwulicowość... proszę przypomnieć sobie wczorajszą Ewangelię o grobach pobielanych. Z zewnątrz ładne - w środku kości, gnój i plugastwo. Pan Zarzeczny to chyba nawet grób niepobielany - sprawia wrażenie, jakby nie miał z tymi sprawami problemu...

co tam na KULu?

miałem napisać o tym znacznie wcześniej, ale nie zdążyłem. Otóż, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowano Dni Kultury Chrześcijańskiej, na których dyskutantami były takie gwiazdy pobożności i cnót heroicznych, jak Manuela Gretkowska, Jacek Żakowski i inni heretycy, tudzież schizmatycy.

W sytuacji, gdy chrześcijaństwo ze swoją kulturą (mowa tu o chrześcijaństwie par excellance, czyli katolicyzmie) leży od dekad zgnojone i obumiera... gdy kraj katolicki oznacza 7% katolików na populację... oni robią sobie jaja i pytają tych, których mają nawracać o to, jaki Kościół być powinien.

Po co? Chyba sam Rektor raczy nie wiedzieć... tacy na KUL mówię nie.

A w związku z powyższym polecić mogę tylko książkę Dietricha von Hildebrandta:



zajmujmy się polityką

wbrew pozorom, teraz jest najlepszy czas - w połowie kadencji - na to, by zajmować się polityką. Przejrzyjmy partie polityczne i ich programy w trakcie realizacji, skonfrontujmy teorię z praktyką. Zajmijmy się odpowiedzią na pytania: Jakiego państwa chcę? Jakie ma ono sprawować funkcje w których dziedzinach? Jak te cele zrealizować? Co odpowiada w pełni mojemu światopoglądowi?

Zostawianie tego typu rozważań na kampanię wyborczą... to głupota. Kampania jest czasem, w którym większość decyduje impulsywnie pod naciskiem reklamy, którą partie opłaciły z pieniędzy tej większości, co sobie zagwarantowały przebywając w Parlamencie... Tak, moi mili - kilkuset panów w garniturach umówiło się, że ustalą, żebyśmy płacili im za to, aby oni nas przekonali w kampanii, żebyśmy na nich głosowali po to, by oni nadali sobie jeszcze więcej prerogatyw, dzięki którym ochronią nas przed niebezpieczeństwami, które sami tworzą... I jeszcze umówili się, że innych partii wspierać nie można za bardzo (wielokrotność iluś tam średnich krajowych rocznie od jednej osoby), a i one pieniędzy z budżetu nie dostaną, tylko ich własne partie. Dobre, co?

Bagsik by takiego oscylatora nie wymyślił...

Poniżej dwa filmy - proszę obejrzeć uważnie, rozsiadłszy się wygodnie w fotelu.



myśl na dziś

Przepisuję z pewnego listu taki przykład tchórzostwa, którego nie należy naśladować: "Oczywiście, dziękuję Ojcu bardzo za pamięć o mnie, ponieważ potrzebuję wielu modlitw. Lecz byłbym wdzięczny, gdyby Ojciec modląc się do Pana, aby uczynił mnie apostołem, nie starał się Go prosić, żeby wymagał ode mnie poświęcenia mojej wolności''

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 11


poniedziałek, 3 marca 2008

[3 III 2008] poniedziałek, za 4 miesiące i 4 dni - moje urodziny!

komentarze
dziś rano miałem nieprzyjemność, dzięki Siostrze, posłuchać rozmów, o pardon, komentarzy rodzimych Albinów Siwaków dziennikarstwa z radia Tok FM. Byli niejaki Żakowski Jacek, Paradowska Janina oraz jakiś trzeci pan, o którym w życiu nie słyszałem. No i Kasia Kolenda-Zaleska. Rozmawiali o Rosji i wyborach...
Nagadali się, nacmokali, nakomentowali... i miałem wrażenie, że tyle to i ja skomentować bym umiał, choć tuzem warsiawki nie jestem i nie odbierałem nagród od towarzystwa. Dlaczego? Dlatego, bo gadali sobie zupełnie w próżni, tj. wg zasady a co mi się wydaje, a co czuję. Z tego względu w ogóle nie było analizowane - przy wątku dotyczącym demokratyczności wyborów, nie był analizowany wątek niedopuszczenia do startu ludzi z grupy Inna Rosja (chyba tak się zwą), Garry'ego Kasparowa i paru innych opozycjonistów. Haaaa... zapomnieli? Wątpię.



Pamela się rozwodzi
na Onecie piszo, że Pamela sie rozwodzi. A co mie to obchodzi? A jak ja ide do spowiedzi, to też napiszo?



komentarze po raz wtóry
wczoraj pojawił się na blogu mojem komentarz! Znowu, jak za dawnych lat! O, jak wspaniale. Po tym, jak kol. siusiak spoczął na laurach po otrzymaniu orderu za klikownictwo, zabrakło komentatorów! Ale ożyli. Brawo.



powiało
na koniec - bo późno wróciłem, zachodząc po zajęciach na Mszę Świętą i na kurs bioetyki na Filtrowej - przepiękny wykres NIKKEI'a z dzisiejszej nocy. Na rynku znów nerwowo. Niedobrze to wygląda. Dane z USA wciąż gorsze od prognoz (z sektora nieruchomości), w piątek ważne dane z rynku pracy. U nas zwyczajowo kolor czerwony, jak przez cały poprzedni tydzień.



Zobaczcie jak jeszcze na koniec bezczelnie zaryli wykresem w podłogę, jakby im mało było! No, ale narośli się przez ostatni tydzień, to należało się twarde lądowanie! A masz, a masz!


myśl na dziś

Jezu, od Malchusa srogiego *Ręką zbrodniczą wypoliczkowany, *Jezu mój kochany!

Gorzkie Żale, Część I, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

czwartek, 31 stycznia 2008

[31 I 2008] czwartek, post właściwy oraz mały fotoreportaż

oj, się działo!
dziś pangruszka powstał ze śpiących aż po godzinie 9:00, gdyż wczoraj jak wiadomo do późna zabalował na imprezie semestralnej! Nie oznacza to, że próżnował - zjadł śniadanie, poobserwował szeroki rynek, z Oleńką pogaworzył przez Skype'a i już o 11:00 był poza miejscem zameldowania, by wskoczyć do Sankt-Michaela się pomodlić, kupić na Karlsplatz w polskim sklepie trochę wiktuałów na imprę w PADOPLAN GmbH i zdążyć na 12:00 do rzeczonego biura architektonicznego! Wyszło, jak wyszło - na miejscu byłem o 12:30, chłopaki i dziewoje już rozpracowywali krakowską i jałowcową z lodówki, ja doniosłem jeszcze ogórasy kiszone, kiełbkę z czosnakiem, oscypasy, musztardę kozaka (Roleski wyprodukował - bardzo dobra!) i parę wizytówek polskiego sklepu (taki już jestem pieniężnik, że lubię gdy inni też zarabiają).
Pojedlim, pomlaskalim, ucieszylim się! Bliźni z pracy byli bardzo zadowoleni, a szef - sybaryta co i raz sięgał po plasterek jałowcowej, nawet już po obiedzie. Jednym słowem - pełen sukces, poopowiadałem troszkę o Polsce, zrobiłem nam porządny PR. Na pożegnanie każdy dostanie książkę o Polsce, jedną wspólną dla biura (Polskie krajobrazy), wódeczkę Chopin i dwie wódki łąckie (śliwowica i gruszkówka). Jednym słowem - pewnie większość z kolegów przy pierwszej okazji kopnie się do Polski na jakiś łikend, bo im cuda naopowiadałem. Sęk w tym, że te cuda są prawdziwe.
Po pracy - do katedry na Mszę Świętą, a później Adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy bocznej, a po drodze Różaniec. Intensywnie zatem, oj intensywnie, a opatrzony w Sakramenta, pangruszka wrócił do domu, zlustrował sytuację na rynkach światowych i przystąpił do skończenia pracy na Pixelmechanik. Skończył, pojechał na wydział wrzucić ją do wirtualnej skrzynki (szkoda, że nie przez internet, jak u nas na WA PW...). No i jest - z tym, że już po kolancji i pogaduszkach z Mamą i Oleńką.

empra za emprą
poniżej zdjęcia z dzisiejszej imprezki. Niestety zapomniałem naładować baterie po wczoraju i tylko dwa zdjęcia. Kiełbasy pod dostatkiem, ogórasów pod dostatkiem, cud-miód. Ten przystojniak z rozwianym włosem i czerwonym okularem, to Rysiek! Mój najlepszy funfel z pracy.


ciupiradło
widzę, że PZPR ma nowego lidera, a raczej liderkie. Jest nią pomorskie czupiradło, niejaka pani Senyszynowa. Przeczytałem na Onecie, że owa zmurszała matrona ma zamiar opodatkowac wiernych wszystkich wyznań. W tej kwestii mam parę uwag z punktu widzenia moich pryncypiów.
Po pierwsze - Państwo może dofinansowywać inwestycje związków religijnych, jeśli obywatele nie mają nic przeciwko. Najlepiej oczywiście byłoby zakazać, dlatego że od tego są wierni, a Państwo ma się zajmować gwarantowaniem represji za nieprzestrzeganie prawa (w tym prawa międzynarodowego, a więc i chronić obywateli przed agresją z zewnątrz), oraz stanowieniem prawa zgodnego z prawem Boskim i naturalnym. Tylko tyle i aż tyle. Wtedy znika problem dofinansowywania czegokolwiek wedle czyjegokolwiek interesu pieniędzmi ludzi, którzy na to się nie zgadzają.
Po drugie - Pani Senyszynowa, jako chora na skrajną chrystianofobię (jeśli homofobia jest chorobą psychiczną, to dlaczego nie chrystianofobia?), dobrze wie, że system niemiecki wpływa niszcząco na religijność prowadząc do wypaczenia wizji eklezjologicznej stanu kapłańskiego. Chodzi po prostu o to, że wizja księdza jako urzędnika państwowego nie jest zgodna z eklezjologią katolicką. Poza tym, nie jest zgodna z moją wizją państwa, dlatego panią Senyszynową proszę o zajęcie się własnymi paznokciami miast zajmowaniem się Kościołem Katolickim.
I po trzecie - po raz kolejny widać, że pani Posłanka ma chyba problemy z głową, choć legitymuje się ponoć tytułem profesorskim i nie wpadła na pomysł, że aby zlikwidować problem dofinansowania przedsięwzięć stricte kultowych, wystarczy tego ustawowo zakazać, a finansowanie związków wyznaniowych zostawić ich wiernym oraz członkom. Pani Senyszynowa jako komunistka woli oczywiście, by pieniądze najpierw poszły do urzędnika ds. wyznań, potem uszczuplone odpowiednio dotarły do wyznań... albo i nie dotarły... a nuż urzędnik odbierze wyznaniu homologację państwową na podstawie ustawy o związkach wyznaniowych... a nuż ustawodawca zdecyduje, że te pieniądze w obliczu wyższej konieczności należy wykorzystać na załatanie dziury budżetowej, bo górnicy strajkują...

Internet

rola internetu - dzięki Bogu - rośnie! Z wielką radością obserwuję nowatorską kampanię wyborczą Rona Paula na prezydenta USA (http://www.ronpaul2008.com/). Jeśli chodzi o internet, masówki, prywatne dotacje, oddanie wyborców, senator Ron Paul nie ma sobie równych. Oczywiście nie usłyszycie o tym prawie nigdzie w polskich mediach (ostatnio Rzeczpospolita napisała o fenomenie Paula - brawo!), a nawet w amerykańskich (ostatnio w komentarzach, siusiak podzielił się linkiem do screen shota z wiadomości na FOX News - należących do ponoć prawicowego Ruperta Murdocha - gdzie informację o zajęciu przez Paula 3. miejsca w prawyborach podano w taki sposób, by nikt tego nie zauważył). Gdybym mieszkał w ojczyźnie hamburgerów, głosowałbym na Paula.
Równie imponująco wypadają zwolennicy Paula - na YouTube można znaleźć setki filmików, które robią sami, by promować swojego kandydata. Znalazłem nawet chłopaka, który codziennie wrzuca na YouTube swój video-blog w formie wiadomości... Udało mu się nawet raz zaprosić Paula do studia!
Analogiczny ruch widać i u nas w środowisku Unii Polityki Realnej. Od ponad roku działa internetowa UPR TV, codziennie na stronie http://nczas.com/ pojawia się videoblog Janusza Korwin-Mikkego, a sama partia (od 18 lat utrzymująca się sama...) rzuciła hasło zebrania miliona złotych do 2009 roku. Rzecz tak naprawdę bez precedensu - to się nazywa demokracja moi mili, to się nazywają obywatele.
Ostatnio jednak PiS wpadł na pomysł stworzenia telewizji internetowej, m.in. za moje pieniądze. Hmmm... dlaczego Pani Senyszynowa nie proponuje, by nie wprowadzić systemu w którym podatnik definiowałby partię na którą chce łożyć? Haa... wiemy dlaczego.




ważą się losy, ważą
dziś spora porcja danych makroekonomicznych z Polski, Eurolandu i USA. Jedne dobre, inne gorsze - ogólny wydźwięk Polski - super. Ogólny wydźwięk Eurolandu - nienajgorzej. Ogólny wydźwięk USA - hmmm... mogło być gorzej, jest dość dobrze. Niestety rodzimy parkiecik postanowił zrobić dziś posiadaczom akcji przykrą niespodziankę i umoczyć się w krwie po kolana spadając (WIG20, najgorszy dziś, spadł o 2,08% - w ciągu dnia bywało gorzej). Amerykanie zaczęli sesję bardzo nisko, jakby nie wiedzieli że wczorajsze dane nie były złe (no, może oprócz dynamiki wzrostu PKB, niższej o połowę od prognoz...), a obniżka stóp do 3%, to teoretycznie dobra informacja dla rynku kapitałowego. Zaczęli nisko, skończyli wysoko z lekką cofką na końcu (he he... śmieszna sprawa - Google po sesji poinformował o tym, że troszkę gorzej mu się wiedzie, niż zakładał, a zaczął spadać już przed podaniem informacji... ciekawe - niewidzialna ręka rynku?). Jeśli Azjaci nie popełnią nad ranem seppuku, to jutro będzie tłusty piątek.
Zastanawiam się, co teraz odczuwają drobni ciułacze (zaliczam się do tego szacownego gremium w pełni!) nagonieni na sprzedaż aktywów... Z tygodnia na tydzień analitycy zmienili gadkę - Emil Szweda z Open Finance już zaleca kupować! Złe dane mamy tak naprawdę za sobą... a na wszystkim traci jak zwykle drobny.

Google slow-down
jako się rzekło - Google coś cieniej przędzie. Mam nadzieję, że to nie będzie oznaczało cięć w moim budżecie! Czytelnicy mię tu klikają (chyba na początku tygodnia wszyscy mieli egzaminy, albo poszli na L4, bo coś mało klików wówczas odnotowałem i niemal z głodu stałem się umarty!), a Googel pójdzie splajtować? Wolne żarty... muszę pogadać z panemaniklem z Bloomberga, bo oni najwyraźniej coś już wiedzą... (http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=ayj8NKGBN9oA&refer=home)

myśl na dziś
Lubię nazywać tabernakulum więzieniem Miłości!
- On tam jest od dwudziestu wieków... dobrowolnie zamknięty! Przeze mnie, przez wszystkich!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 827

sobota, 27 października 2007

[27 X 2007] sobota, sobota

sobota! ja już po obiedzie!
no, moi mili, obiad został zjedzony, to i owo już zrobione - słowem, pracowita sobota trwa! Dziś mam jeszcze w planach wizytę na uczelni celem wydrukowania mszalika Piusa X (jutro idę na Mszę Trydencką do Damenstiftungskirche), potem skok na Różaniec i Mszę w kaplicy Polskiej Misji Katolickiej, a po nim - miting z Adamem, chłopakiem Anji, o których pewnie jeszcze opowiem! Spotkamy się w kaplicy, a potem odwiedzimy Schelling Sallon, gdzie byłem z Berndem (już mi się przypomniało!). Ale nie o tym chciałem, nie o tym!

obiad
w restauracji Gnyszka Steakhouse przy Helene-Mayer-Ring, którą często odwiedzam zapodali dziś dobry obiad. Pod wpisem fotki z kuchni i stołu. Aha, ledwo co wrzuciłem foty na bloga, a dzwoni mi na komórkę jakiś Makłowicz i mówi, że pewnie go znam. Ja na to: Nie kupię żadnego garnka Zeptera! Do widzenia. Znacie gościa?

IV RP a Rafał Matyja i Paweł Śpiewak
jeden z Czytelników zwrócił mi uwagę na fakt, iż twórcą pojęcia IV RP jest nie Paweł Śpiewak jak się powszechnie sądzi (jeszcze bardziej powszechnie sądzi się, że to przebrzydły Kaczor wraz z krwawym Ziobrą usiedli i wymyślili), lecz Rafał Matyja, na łamach Debaty już w 1998 roku! Dziękuję za informację, niestety nie mogę jej teraz zweryfikować, ale znając publicystykę Rafała Matyi - jest to więcej niż prawdopodobne!

zmarnowany głos
dużo ostatnio o polityce, przez co Google daje mi cienkie reklamy, dlatego będę się ograniczał, żeby poza tym nie znużyć Czytelników. Ale jedną sprawę chciałem poruszyć już dziś. Sprawę zmarnowanego głosu.
Nie pamiętam już, czy o tym pisałem, czy nie, ale owego pojęcia nie lubię. Zresztą od niedawna - sam byłem jego wyznawcą i niewolnikiem. Tak jak sam kiedyś uważałem UPR za dziwnych, świrniętych panów. Sam kiedyś twierdziłem, że lubię tylko te piosenki, które już słyszałem (tzn. że głosuję tylko na tych panie i panów, których widzę w telewizji).
Człowiek na szczęście ma możliwość rozwoju i w związku z nim - zmieniłem swoje zapatrywania. Dlaczego? Pisałem o tym już na początku bloga - uważam za słuszne głosowanie zgodne ze swoimi przekonaniami, które opierają się na zdefiniowaniu celów, ku którym ma dążyć polityka oraz sposobów ich osiągnięcia. Owe cele czerpię z przesłanek światopoglądowych lub religijnych (tzn. co uważam za dobre), zaś sposoby osiągania - z wyników takich dziedzin jak ekonomia, zarządzanie, socjologia, etc. Tylko tyle, i aż tyle.
Wobec tego żadnego głosu, prócz nieważnego, nie traktuję jako zmarnowany - ponieważ oddanie głosu na polityka, jest świadectwem poparcia - mówię tym samym: Tak proszę Pana, zgadzam się z Panem i chcę widzieć Pana/Pańską partię w Parlamencie. Gdyby wszyscy głosowali taktycznie, zostałyby tylko dwie partie o rozmemłanym programie, ponieważ ideowcy dostaliby komunikat - Panowie, zagłosowałbym na Panów, ale zgodnie z sondażem muszę nie dopuścić, by do władzy się dostali ci, a ci. Przecież mogą się oni do władzy nie dostać, gdy zagłosuję na moich ideowych sojuszników - w ten sposób głosy się rozdrobnią. Tym samym chcę powiedzieć, że nie podoba mi się czysty system dwublokowy.

partycypacja społeczna
w trakcie kampanii można było odnieść wrażenie, że jedynym sposobem uczestnictwa w życiu społecznym jest rytualne wrzucenie pokreślonych dwóch kartek do pomalowanego pudełka (raz na cztery lata). Dodatkowo pokreślonych mądrze, tj. na tych, których proponują ci, którzy alarmują by głosować. Bzdura.
Niska frekwencja to nie wstyd - niska partycypacja społeczna, to dopiero obciach! Jeśli mało osób bierze udział w wyborach, znaczy to, że po prostu albo nie mają poglądów i uczciwie to wyrażają zostając w fotelu, albo nic ich działania na szczeblu centralnym nie obchodzą. Nikt nie ma obowiązku głosować, o czym chyba - mówię to z przykrością i jeszcze raz odsyłam do tekstu Krzyśka Mazura (http://polskawybiera2007.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?400411) - zapomnieli autorzy listu Konferencji Episkopatu Polski.
Choć budzą się w Polsce liczne fundacje, stowarzyszenia, etc. wciąż są słabe - i jak zauważył Olek Zioło - można by wyróżnić w całej Polsce dość niewielką względem całej populacji grupkę osób, które działają. Nieraz w 3, kiedy indziej w 5 organizacjach. Ciągle w Polsce obciachem i kompromitacją jest członkostwo w partii politycznej, a to przecież partie są elementem kapitału społecznego (różnie to widzą różni socjologowie). To jest prawdziwy problem, moi mili - że każdy chciałby, żeby dobrze nam było, a mało kto aktywnie ku temu dąży na co dzień. Co więcej - ciężko jest mu powiedzieć jak to jest, gdy jest dobrze oraz jak to zrobić, ponieważ ani nie ma gdzie o tym poważnie dyskutować, ani się za to wziąć, bo partia - obciach, gmina - też wstyd, itd.

i co?
i to, że postanawiam to zmienić. Przyciskam guzik - i już jest inaczej. Zarejestrowałem się dziś jako sympatyk UPR i posłałem pierwszy przelewik. Kto wie, może zostanę członkiem. Marzy mi się bowiem wielka formacja UPR/PR...
Chłopaki chcą zebrać do 2009 roku 1 000 000 złotych na kampanię - pomożemy!

grzyzga, ty przydupasie Korwina!
czy czytają to ludzie ze Staszica, którzy pamiętają aferę z Maćkiem Bitnerem? Hahaha... to o nim autor anonimowego listu do Staszic Kuriera napisał per przydupas Korwina...
Jak mówię, nigdy nie byłem tego typu osobą, od organizacji, spędów, samorządów, poza Kościołem - trzymałem się z daleka. Korwina i jego ludzi traktowałem jak wariatów. Wolny rynek wydawał mi się bajeczką o żelaznym wilku. Tak naprawdę na Waszych oczach, podczas pisania bloga, doszedłem do tego, by zainteresować się UPR, odkryć ze zdziwieniem że ta partia propaguje moje poglądy, obejrzeć parę filmików z ludźmi z UPR, by zmienić zdanie.
Temat jest mało znany - jak mówiłem, po tym jak Korwin w 1993 roku złożył projekt ustawy lustracyjnej, miał i do tej pory ma przechlapane u wielu ludzi (chyba nikt kto wie choć trochę o przeszłości właścicieli Polsatu i TVNu, nie dziwi się że UPRu prawie nie ma w mediach...) - a tak się składa że dziś natrafiłem na swoisty FAQ dotyczący tego, czym UPR jest i jaki ma program. Tekst ma formę wywiadu, zapraszam do lektury, wybory się skończyły, więc proszę mnie nie posądzać o agitację. Tekst znalazłem dziś, szukając informacji o członkostwie.
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=68&aid=94


myśl na dziś

Czujesz się jak biedak, który nagle dowiaduje się, że jest synem króla! Dlatego odtąd na ziemi zależy ci tylko na Chwale - pełnej - twego Ojca-Boga.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 334



kiedy będę miał te reklamy biura podróży, testów DNA, nieruchomości, doradztwa personalnego, PR, HR i innych lotnych branż? Robocie indeksujący - zobacz! Aha, dzisiaj warto poklikac na maksa - dzisiejsze reklamy są wysokowartościowe :)

poniedziałek, 22 października 2007

[22 X 2007] czarny poniedziałek

dziś jest dziś
dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych z wielu względów. Po pierwsze, obudziłem się ze świadomością, że wracamy do punktu wyjścia. Jestem zawiedziony wynikiem wyborów, jeśli nie zażenowany. Wracają ludzie, których miałem nadzieję już nie zobaczyć, po tym jak przez dwa lata wysłuchiwałem bzdur które pletli, a przedtem obserwowałem ichnie wędrówki od UD, przez KLD i UW. To po pierwsze. Po drugie - oj, zaczynają mię Niemcy denerwować, przyznam szczerze. Niekiedy czuję paternalistyczne podejście, a czasem - na uczelni - zdarza się tak, że gdy dajmy na to zaproponuję jakąś szaloną koncepcję, Niemcy od razu spoglądają i myślą, że nie mam pojęcia o materiałach. No, tak - pewnie myślą - u nich buduje się z gliny... A gdy potem przychodzi co do czego, muszę tłumaczyć, że folię najlepiej położyć pod wełnę mineralną, a nie po drugiej stronie ściany, natomiast 25 centymetrów ocieplenia, to prawie dwa razy za dużo... ech... albo dziś musiałem policzyć długość boku z twierdzenia Talesa, bo koleżanki po 15 minutach podejmowania prób wymiękły. Nikogo nie oceniam, bez tw. Talesa, a nawet wyobraźni geometrycznej można żyć. Niepokoi mnie tylko to, że czuję się niekiedy inaczej traktowany. Szkoda gadać... Po trzecie - niektórzy się oburzają, gdy chcę poznać powody dla których głosowali na PO i inne partie. Okazuje się, że to wielkie tabu, rozmawiać poważnie o polityce - poważnie, czyli o celach, które definiuje oraz metody ich osiągnięcia, które się wyznacza (jednocześnie dziękuję Kasi, bo to w mailu do Niej zdałem sobie sprawę z dwoistej natury poglądów politycznych). Po czwarte - chcieli mnie dziś eksmitować! Tak myślałem, ale okazało się, że mnie wyeksmitują dopiero, gdy nie zapłacę czynszu do 26 października! Kamień z serca, ale co się nadenerwowałem, to moje. Po piąte - tłumaczenie do PADOPLANU. Myślałem że się skicham, ale w końcu, po 10h 55min. skończyłem tłumaczyć opis techniczny instalacji tryskaczowej w gminie Karlino! Reasumując - jestem padnięty, wymięty jak skarpetka po praniu. Musiałem wylać żale Oleńce za pośrednictwem Skajpeja a potem oddać w prezencie Panu Bogu na Mszy Św. u św. Michała - i co? I to, że już padnięty nie jestem. Hie hie... głupotki.

Donald, dajesz pan!
Chłopaki z parkiet.com zrobili zestawienie obietnic pana Donalda. Do obejrzenia poniżej. Oczywiście tych obietnic nikt nie będzie nikomu wypominał, bo mamy już demokrację, a demokracja jest jak wiadomo wówczas, gdy rządzi UW albo SLD. Ja chętnie zachowam je w świadomości, tak jak zachowałem opowieści PiSu.
Zbigniew Chlebowski zapowiedział, że może za 4 lata zlikwidują podatek od zysków kapitałowych... Wczoraj rozentuzjazmowane zwycięstwem PO forum Parkietu zawrzało gniewem, że już się zabezpieczają PO-wcy żeby nic nie zrobić w tej kwestii. Mam nadzieję, że jednak go zniosą.
Mirosław Gronicki potencjalnym ministrem finansów - pamiętacie tego pana? Eksperta z rządu Belki? Ho ho ho... powraca stare i czerwone!
Z kolei Bronisław Komorowski orzekł, że chcemy zacieśnienia więzi z UE. No, cóż - socjalistę do centrali ciągnie. Ciekawa sprawa - na onecie opublikowali wypowiedzi frakcji Parlamentu Europejskiego. Oczywiście przytoczono jedynie frakcje z tzw. nurtu eurosocjalistycznego, tj. Europejską Partię Ludową (w skład której wchodzą eurodeputowani PO - to jasne, że chwalą swoich), Europejską Partię Socjalistyczną (cóż, ja bym się obraził, gdyby tacy się ucieszyli z mojego zwycięstwa) i jeszcze którąś z lewych frakcji. Wypowiedzi z Frakcji Europy Narodów, czy oczywiście nie opublikowano. W polityce zagranicznej wracamy zatem także do starego - gdakania jak kokoszki wokoło. Mnie to nie cieszy.

1. Przyspieszenie wzrostu gospodarczego (teraz mamy 6%)
2. Wzrost płac oraz podniesienie emerytur i rent
3. Budowa dróg i autostrad
4. Bezpłatny dostęp do opieki medycznej i likwidację NFZ
5. Podatek liniowy z ulgą prorodzinną
6. Budowa stadionów na Euro 2012
7. Szybki powrót naszych wojsk z Iraku (2008)
8. Skłonienie emigrantów do powrotu do Polski
9. Podniesienie poziomu edukacji
10. Rzeczywistą walkę z korupcją

wybory w Polsce
o tym już napisałem, więc chyba nie ma co poruszać tematu, którego każdy ma dość. Chciałem jednak podzielić się pewnych banalnym wrażeniem. Otóż, gremialne pójście na wybory i ratowanie ojczyzny głosem na PO wydaje mi się śmieszne. Obawiam się bowiem, że jeśli owi wyborcy przeczytaliby program PO, albo porozmawiali lub poprzebywali przez 24 godziny z którymś z polityków, nie byliby zbytnio zadowoleni. No, ale cóż - łatka medialna była jasna, polskie polityczne dziewice jak ognia boją się oddać michnikowskiego straconego głosu i w większości głosują tak, jak zasugerowali w telewizorze. Pan Tusk jest fajny, pan Kaczor nie. Pan Kwaśniewski też dość fajny, Pawlak też miły, a reszta to już stracone głosy - zresztą reszty nie pokazywali, więc reszta nie istnieje. Polak nie głosuje na to, co uważa za słuszne (w chwili wyborów jest chyba na tyle zdezorientowany, że zagłosowałby wg każdego krytetium), tylko na to jak mu zaprezentowano coś, co widział w telewizorze.
Powiem to w przypowieści. Przychodzi człowiek do restauracji i chce zjeść pysznego schabowego. Sorry lalka - mówi miglancowaty kelner - schabowe to obciach, a poza tym w karcie mamy tylko stare frytki, tłuste pierogi ze zmielonych uszu i żeberka prawie bez mięsa. Wszyscy wybierają frytki - Pan też wygląda jakby był fajny, frytki są dla Pana!
A wi pan co? - odpowiada klient - od zawsze miałem ochotę na stare frytki!

co mnie denerwuje?
to mnie właśnie denerwuje. Co jeszcze? Denerwuje mnie kraj, w którym teraz mieszkam - kraj, gdzie gospodarka się nie rozwija, chociaż każdy jest z niej bardzo dumny, gdzie ludzie chronią przyrodę, a zabijają własne dzieci, kraj w którym każdy szuka miłości, a większość znajduje tylko genitalia, kraj w którym socjalizm nazywa się liberalizmem, kraj gdzie cześć mówi się przez pół minuty! Kraj, w którym za pół wieku będą mieszkać Koreańczycy i Arabowie wraz ze starą mniejszością niemiecką (dwa głosy w Bundestagu), a którego obecni mieszkańcy są zawsze w dobrym humorze. Poza tym - wszystko w porządalu.

wierszydełko
dobra grzyzga, kończ pan żale! wierszyk dajem:

Muzeum zaprasza od rana do wieczora

inżyniera woltaż
na wykresie
milimetrowym

poety
dupaż zapełnionej sali
z pustym pierwszym rzędem i
potem zza ściany perfum

gdzie oddech nagle równy
oznacza usta otwarte
a oczy zamknięte
unoszące się nad krawatem

poety dupaż sali
gdynie jest wprawdzie specjalistą
ale mówi "ale"
słusznie wywołując parskanie

myśl na dziś
jest następująca:

Od skrytych grzechów moich oczyść mnie, Panie. A cudze odpuść słudze Twemu. Panie wysłuchaj modlitwy mojej, a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
pod.red. ks. Janusza Lekana i ks. Jana O'Dogherty'ego, Rozmowy z Jezusem przed i po Mszy Świętej, Ząbki 2000, s. 13

niedziela, 21 października 2007

pierwsze wyniki oraz myśl na dziś

sondaże
ogólnie nie są wiarygodne, ale denerwuje mnie gdy wypisują, że lista nr 3 oscyluje w okolicach 1,6%... Cóż, jeśli chłopaki sobie w tych wyborach znów ne poradzili, w następnych dostaną większą pomoc. Trzeba będzie się zaangażować na maksa... No, to oprócz tego Leksusika, potrzeba na porządną kampanię... pisałem już o moich planach na początku bloga, prawda?

myśl na dziś
Jeśli Bóg zsyła na Ciebie brzemię, użyczy ci także siły do jego dźwigania.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 325

no, i po ciszy wyborczej!

opis techniczny
widzę, że dla wszystkich są ważne tylko wybory i siedzenie przed szkiełkiem telewyzoru, niż czytanie bloga panagrzyzgi i kupienie mu Lexusa. Dobra, ja rozumie, tak to bywa... Ale policzyłem sobie - w tym tempie, co teraz - Lexus SL będzie za 17,5 roku! Nie tak źle...
No, ale póki co - choć wybory interesują mnie bardzo, o czym chyba każdy wie - poświęcam się tłumaczeniu opisu technicznego instalacji tryskaczowej... Czy wiedzą Kochani Radiosłuchacze, jak długie i skomplikowane zdania są w stanie stworzyć niemieccy ężynierowie na temat wspomnianej instalacji? Oj, mogą...

wyniki sondy zakończonej wczora z wieczora
wyniki sondy są takie jak poniżej. Głosowało 70 osób. Trzecie miejsca zajęła... lista nr 3! No, cóż, zdrowe poglądy są przyjmowane. Natomiast dziś publikujem sondę nt. Na kogo zagłosowałeś naprawdę? Apeluję o udział w sondzie.

Prawo i Sprawiedliwość 25 (35%)
Platforma Obywatelska RP (Tusk ze Schetyną) 20 (28%)
KW LPR (PR/UPR/LPR) 19 (27%)
Mamałygi Pawlaka (PSL) 3 (4%)
Postkomuniści i Postdemokraci (LiD) 3 (4%)

wierszydełko
żeby nikomu się nie nudziło w leniwą niedzielę - kolejne wierszydełko panagrzyzgi:

Teleologiczny dowód

muszę kiedyś palić
żółcić sobie szare wąsy
kawusią

musze puszczać dymek
przez czarne kędziory w nosie

i z chrypką przeciągle
mówić o rzeczach, o których
może państwo nie wiecie
ale o których warto wspomnieć

w literaturze istniał przesąd że język jest przezroczysty

myśl na dziś
myśl na dziś podana zostanie do publicznej wiadomości później niż zwykle z powodu trwającego głosowania w kilku lokalach wyborczych w Pipidówku. PKW

[21 X 2007] wielka data, wielki, choć nie za długi post

po 20:00 wielka ankieta na blogugrzyzgi
uwaga, uwaga! Wciąż można wypowiedzieć się na temat stosunku do mojego przyszłego tomiku poetryckiego, ale już o 20:00:00 będzie można w nowej ankiecie udzielić odpowiedzi na pytanie na kogo się głosowało! Będziemy mieli własne przecieki.

wybory - fotoreportaż
jak można było się domyślać, pangrzyzga powędrował dziś na wybory! Poszedł na nie po to, by uprawdopodobnić wolny rynek w Polsce, to jasne. Troszę się lękał, że pani z Konsulatu zgubiła maila ze zgłoszeniem na wybory, ale okazało się, że jednak nie - mogę głosować! Jak do tego doszło? Oto moja urzekająca (a jakże!) historia:

odsłona 1 - wchodzę na stację U3 Olympiazetrum, siedzi sobie na ławce pani w czerwonym szaliku... pangrzyzga rozgląda się, czy przypadkiem nie zostanie zara zaatakowany przez komunistycznych podżegaczy... nie, jest bezpiecznie!

odsłona 2 - niebo płacze. Stacja U3 Universitaet. Wysiadam, żeby zgubić ubecki ogon Układu! Chłopaki nie dają za wygraną, ale pangrzyzga zniknie teraz na moment w mieszkaniu na Schackstrasse, gdzie mieści się supertajny punkt zborny katolickiej międzynarodówki... Stamtąd, udając turystów, chyłkiem i zakosami (jak na zajęciach z taktyki), udamy się do konsulatu na Roentgenstrasse. P.S. Nazwa ulica nie jest dla zmyłki - rzeczywiście konsul ma podgląd na każdego sąsiada!
odsłona 3 - czy to polska flaga? Nie. To flaga akademiku w Monachium. Ale wygląda jak nasza - serce roście!
odsłona 4- ucharakteryzowani na turystów, z mapą pod pachą, udajemy wraz z Berndem, że nie wiemy dokąd idziemy. Ale dobrze wiemy - idziemy do Konsulatu IV RP, żeby poprzeć tam pewną partię...
odsłona 5 - pod konsulatem. Niby nic - robimy sobie fotki, uśmiechamy się, ale nikt nie zna naszych zbrodniczych planów względem polskiego ZUS, postkomunistów i biurokracji...!
odsłona 6 - stało się! Zamach na dobrostan urzędasów i polityków został uczyniony! Dwa ruchy prawą ręką... i pozamiatane! Yeah! I love this game...
odsłona 7 - hops do urny, karteczko miła! Bardzo dziękuję miłej Pani z Konsulatu, oraz miłemu Panu z BOR za zrobienie uroczego zdjęcia. Ta niebieska flaga z tyłu, pomimo swej istoty, nawet nieźle komponuje się ze swetrem...!
odsłona 8 - po wyborach, dwa rogale! Myślałem, że tekst na tabliczce stanowi specjalną ofertę dla Polaków - po wyborach 2 różne wypieki za jedyne 1,99 Euro. Niestety, rzeczywistość jest nieubłagana - to znaczy tylko, że można sobie wybrać dwa różne rogale i zapłacić tylko 1,99... Ech... to ja wobec tego proponuję dziś dwa kliknięcia, zamiast jednego - na pocieszenie!

[20/21 X 2007] nocka, znowu nocka!

no cóż, znów późno! Nie mogłem dziś nic napisać, bo po pierwsze mamy ciszę wyborczą, po drugie siedzę nad naprawdę wydurniastym tłumaczeniem opisu technicznego projektu instalacji tryskaczowej... Kurczę, a na dodatek nie mogę uploadować zdjęć, którem dziś wykonał, bo blogger.com nawala... Wiatr w oczy biednemu - tak! biednemu, bo w łykęd kiepściutko klikacie i perspektywa poruszania się Lexusem znacznie się oddala... No, ale nic to - w zamian mam dwie propozycje, tj. wierszydełko oraz myśl na dziś. Proszę wygodnie usiąść w fotelikach, poczytać, rano pójść na wybory i uprawdopodobnić wolny rynek w Polsce... w poniedziałek budzimy się gdzie indziej!

wierszydełko

Przy winie, które się wtedy skrzyło

Psy grały
a byłem już w miękkim
wyrwanym kogucikowi i jego dzieciom
puchu

Chopin z Łazieniek wisiał na ścianie
zrobiony z trzciny
w dynamicznym geście wygiętyjak
by go dusił dymiący kominek

trąba powietrzna
ciemna od nocy
grała razem z psami
i brzęczeniem łańcuchów

dziadek krzyczał
przy winie robionym w piwnicy
i kręcił na wszystko co ważne wtedy
moim nosem
a tata wlewał radoścć
i młody inżynierski optymizm

nie mam pewności czy to
można było wyprowadzić dialektycznie
patrząc zza okularów
na chropawe i żółte
jak gdyby obsikane
kartki Klasyków z biblioteki

nie mam pewności czy
było to dla dobra ojczyzny
której dobrobyt poniewierał się właśniena podwórku

bo to co się działo
było jak gdyby powtórzeniem
gdzie Lenin stał obok Piłsudskiego
a Traugutt popijał z Garibaldim

"job panie twoja mać!"
podsumowywał dziadek
a ja śniłem już o hitlerowcach
w lesie

myśl na dziś
Racz nie pamiętać, Panie, na występki nasze albo rodziców naszych i nie chciej nas karać za grzechy nasze. Alleluja.
pod.red. ks. Janusza Lekana i ks. Jana O'Dogherty'ego, Rozmowy z Jezusem przed i po Mszy Świętej, Ząbki 2000, s. 9

sobota, 20 października 2007

[20 X 2007] zaraz pójdę spac

no, pangnyszka wrócił z narad projektowych, upichcił wyborny obiad, który zjadł - teraz odmówi Koronkę do Miłosierdzia Bożego i zaśnie snem sprawiedliwego... Zasypiam na stojąco, bo wczoraj zabalowałem przed monitorem, oj zabalowałem! Tymczasem trzy informacje:

1/ akcja klinkiem bo odwykniem jest ciągle w toku - nie odzwyczajamy się!
2/ do niezdecydowanych - poniżej link do artykułu o wynikach wyborów na portalu interia.pl w którym wzięło udział ok. milion internautów (a nie reprezentatywna grupa 500 osób z Al. Jerozolimskich w Warszawie...) pewna lista wyborcza osiągnęła tam 22 proc. poparcia... Na mojej ankiecie też idzie im dobrze... zgadnijcie kto to! Ja nie powiem, bo cisza wyborcza już się zaczęła.
http://fakty.interia.pl/raport/wybory_2007/sondaze/news/na-kogo-glosuje-uzytkownik-interiapl,996154,4779
3/ poniżej link do przemówionka pewnego przedsiębiorcy z Warszawy, Wojciecha Popieli, który jest akurat prezesem pewnej partii:
http://www.youtube.com/watch?v=V66kH33U0qI

Dobranoc paniegruszko, śpij pan dobrze!

ooo! Cisza wyborcza idzie

O kurczę! Ciszę wyborczę mi teraz zrobią na 24 godziny przed głosowaniem! Muszę się pospieszyć i zapodać jeszcze kilka filmików. Fasady dwie skończone, jeszcze jedna i zabieram się za krótki pościk i spanko, moi mili Radiosłuchacze!

ZUS. Z ZUSem sprawa ma się tak mianowicie, że zmusza się Polaków do oszczędzania na emeryturę w przestarzałej, katastrofalnie zarządzanej instytucji, podczas gdy mogą pomnażać swoje pieniądze w o wiele wydajniejszy sposób. Pic polega na tym, że prawie nie ma od tego odwrotu, tj. każdy dobrowolnie, czyli przymusowo musi wpłacać do tej piramidy finansowej swoje pieniądze, wcale ich nie pomnażając, oraz nie otrzymując pełnego zwrotu na koniec. Po prostu legalny rozbój. Oto, co ultraliberalna Platforma Obywatelska ma na ten temat do powiedzenia. Aha, ci którzy głosując na PO uważają, że są gospodarczymi liberałami, niechaj się obudzą wreszcie, bo wstyd. Co w zamian? Lista nr 3, ludzie z UPR - www.kwlpr.pl Ja już sobie spisałem, kto w okręgu warszawskim kandyduje z UPR i PR, by nie pomylić z Ligą Polskich Rodzin... (Panie Pośle, niech Pan wybaczy!).

sen. Gowin:



poseł Schetyna:



A na koniec doprawdy żenująca gadka Hanny Gronkiewicz-Waltz, o której niegdyś mówiono mi, iż jest arcymądrą osobą:

środa, 17 października 2007

[17 X 2007] wieczór środowy

jeszcze trochę zdjęć
no, żeby nie było nikomu smutno na noc - zapodaję zdjęcia uśmiechniętej Oleńki i dwa zdjęcia z dzisiejszego projektowania. Proszę zauważyć, że na drugim zdjęciu chłopiec z długimi włosami na 1. planie prezentuje most w kształcie... kupy!

modna moda
jak musiałby wyglądać pangruszka, żeby być Niemcem? Wbrew pozorom nie musiałby przebijać ucha kolczykem, ani zapuszczać wąsa oraz grzywki i dłuższego tyłu. Musiałby zastosować inny zestaw narzędzi, zgodnie z obowiązującą modą. Otóż, musiałby ów grzyzga zrosnąć się z czapką (np. pożyczyć od Fidela Castro, albo zabrać dziadkowi kaszkiet), przytroczyć na 24 godziny szalik do szyi, nosić tłuste owłosienie na głowie (zarówno od żelu, jak i podpocone pod czapką), musiałby nosić ze sobą słoik z herbatą, albo termos z kawą... No, tak, obserwacja dowodzi, że młodzi Niemcy mają skłonność do robienia się na delikatesów, grypowiczów i głowowych brudasków...

posłanka Sawicka
posłankę Sawicką ukamienowano za życia bolszewicką metodą! Nie wiem, czy ktoś umiałby ukamienować skutecznie po śmierci. Wiem jednak, że pani Sawicka nie zachowała się jak posłanka Sejmu RP. To po pierwsze. Nie zachowała się też jak członkini poważnego klubu parlamentarnego.
Tak, czy siak - wcale nie musi to świadczyć o szeregach PO w ogólności. To jasne. Ale nie można odbijać piłki w drugie mańkie i robić z CBA i Rządu damskich bokserów i Bóg wie kogo. Kampania wyborcza rzeczywiście sięga bruku... Kurczę, znów dwie największe partie wzięły się za wyniszczającą wojnę. Szkody są ewidentne - poziom debaty publicznej się obniża, a może zyskać na tym jawna, radykalna lewica. Cóż zatem zrobić? Ano, należy wesprzeć inne formacje prawicowe, jeśli zniechęciło się do któregoś z największych aktorów. Póki co, w mojej ankiecie prowadzi PiS, potem PO, a depcze im po piętach KW LPR. Brawo!
http://wiadomosci.onet.pl/1625474,11,1,0,120,686,item.html

jutro będzie futro
wbrew pozorom - wieczorem nie pozostanę tak płodny, jak to mam w zwyczaju. O co chodzi? Ano o to, że dziś popuściłbym nieco sikutów w majty z powodu komentarzy do jednego z ostatnich wpisów, proszę przeczytac:
https://www.blogger.com/comment.g?blogID=8013098484768916376&postID=3012820409659306458
Tak więc, na dziś już moja płodność się kończy, jutro pierwszy dzień w pracy, po nim zdam płodną relację (mam jeszcze parę tematów do poruszenia przed wyborami...).

druga myśl na dziś
Zaglądaj często do kaplicy, aby powiedzieć Jezusowi: "...rzucam się w Twoje ramiona".
- Pozostaw u Jego stóp to, co posiadasz: swoją nędzę!
- W ten sposób, niezależnie od nawału spraw, które dźwigasz ze sobą, nigdy nie stracisz pokoju.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 306

niedziela, 14 października 2007

dobra grzyzga - strzelaj pan nawijkę, bo trzeba nadrobić blogowe zaległości!

sobota
sobota była taka - pangruszka rano pobiegał, potem popracował nad adaptacją loftu w Strasburgu bodajże a później odwiedził Pana Jezusa na Mszy w Sankt-Michaelu! Odwiedziny były owocne jak zwykle, po nich poszedłem do chłopaków z Schackstrasse - monachijski odpowiednik Filtrowej. Jednak gdzie tu się równać z Filtrową! Skromne, choć duże mieszkanko, ale z wielkim gustem urządzone! Wśród gospodarzy był Bernd - dziennikarz, który ma szczególny sentyment do Polski, odkąd w 1981 ją odwiedził! Ciekawa sprawa - razem ze swoimi kolegami z Bonn uznał, że z okazji pielgrzymki Jana Pawła II do Niemiec w 1980 roku, zrobią prezent Papieżowi. Postanowili kupić samochód (VW "ogórek") dla którejś z polskich parafii. Jak postanowili, tak zrobili, Papież kazał samochód ofiarować Krakusom (tak, Galicja zawsze była biedniejsza...) - wobec tego dzielne chłopy wsiadły w Volskwagena i przez Szczecin, Gdańsk, Malbork, Warszawę, Częstochowę dojechali do Krakowa, skąd przez Auschwitz i Wrocław wrócili do Bonn! Podczas tej wizyty byli tak bardzo przejęci doświadczeniem Solidarności, że aż dotąd gdy tylko widzą Polaka, zaczynają o tym opowiadać! Bernd pokazał mi cały segregator z pożółkłymi wycinkami z gazet, ulotek, bibuł, etc. z okresu 1981-1995 nt. Polski, Solidarności, polskiej polityki. Istne archiwum.
Później przeszliśmy się napoić do pewnej znanej i bardzo starej knajpki na Schellingstrasse (nie pamiętam nazwy...), gdzie rozmawialiśmy najpierw o sobie samych, doświadczeniach typu jak się żyje katolikowi w ultratolerancyjnych Niemczech, by później przejść do Unii Europejskiej i Polski. Rozmowa o polityce zagranicznej, polskiej kulturze politycznej, postkomunistycznej nocy 1993-2005, była dla nas obu na tyle odkrywcza i pasjonująca, że w mig zniknęło sprzede mnie miejscowe piwko Schneider Weissbier (cud, miód!), sprzed Bernda cola z fantą i cytryną, stuknęła 23:30 i zadzwoniła zaniepokojona i zmartwiona Oleńka! Okazało się bowiem, iż rozdyskutowany i rozpolitykowany pangrzyzga (niczym swój dziadek Henryk) nie usłyszał sześciu SMSów od zaniepokojonej Ukochanej! Musiałem się gęsto tłumaczyć, to jasne; Bernd serdecznie się uśmiał! Szybko zatem zwinęliśmy majdan i przed 24:00 byłem już w swojej melinie przy Helene-Mayer-Ring! Oleńka spokojnie zasnęła...

niedziela
tak więc - zabalowałem jak ruski czajnik! Odbiło to się dziś, gdy chcąc wstać o 7:10 odczułem marność swojego ciała i musiałem odłożyć chwilę bohaterską na za 20 minut! Skandal, wiem, ale myślałem że bardziej się przekręcę, niż zdołam wstać! No, ale w końcu zwlokłem się z barłogu, umyłem się grzecznie pod prysznicem, zjadłem wyborne śniadanie i wyfroterowszy zęby, opsiknąwszy się dezodorantem i perfumą, wyglancowany jak książę z bajki, udałem się na Mszę Świętą do Sankt-Michaela. Dziś towarzyszył nam chór gregoriański, więc wyjątkowo niedzielna Msza była Mszą, a nie koncertem z przerwą na Mszę. Po niej, wraz z Fritzem i Benediktem (synem Fritza, pamiętacie?) udaliśmy się na darmową kawę do klubu parafialnego (chyba nie tylko ja wśród nas trzech mam żydowskie korzenie...). Potem panowie zrobili mi psikusa, wsiadając na swoje rowery i mówiąc - No, to czółko paniegrzyzga. Zobaczymy się przed uniwerkiem za parę minut, tak? Okej, polska nindża nie takie rzeczy robiła - lecę ci ja do metra, U6 Richtung nach Froettmanning, dwie stacyjki i jestem pod uniwerkiem, gdzie miała się odbyć 20 rocznica założenia Fundacji Białej Róży, na którą z gościnnym występem zaproszono Władysława Bartoszewskiego. Nie będę się rozwodził - wszystko widać na zdjęciach. Warto wspomnieć tylko, że Bartoszewski mówił nt. wartości pamiętania o i uczenia się z historii, po to by budować teraźniejszość i przyszłość. Owacja na stojąco, pangrzyzga miał łzy w oczach, gdy pan Władysław opowiadał o tym, jak widział egzekucję człowieka na placu apelowym w Auschwitz i nie był w stanie nic zrobić. Pierwsza sprawa - opis tej sytuacji znajduje się w Warto być przyzwoitym, więc sytuację znałem. Druga sprawa - nie wiem, gdzie to słyszałem, ale gdy mężczyzna płacze, to znaczy że trzeba płakać.

kuluary
w kuluarach poznałem całkiem wesołą grupę Rodaków poleconą mi przez przez Krzyśka Mazura (tak, tak, to autor wybornego artykułu na http://polskawybiera2007.blox.pl/html) Agnieszkę! Wspaniale było pogaworzyć po polsku tak z Bartoszewskim, jak i z chłopakami i dziewczynami made in Poland! Niewykluczone, że stworzymy football squad - jest już nas trzech!

Estonia
dobra, panietusku, teraz powiem trochę o debacie. Pan Donald raczył pieprznąć podczas debaty z panem Jarkiem niezłego klocka! Proszę wybaczyć te sformułowania, ale nasza kultura polityczna wymaga pewnej sarmackiej rubaszności. Otóż, rozchodzi się o przykład Estonii. Dlaczego nie może u nas być tak jak w Estonii? W cytacie składnia jest moja, treść od pana Donalda. Otóż, odpowiadam panie Przewodniczący!
Cud gospodarczy w Estonii zrobił rząd Marta Laara (tak, to prawda, że wielu jasnowidzów twierdzi, że analogiczny rząd powstanie w Polsce za 4 lub 8 lat, tylko że ów Mart Laar będzie nazywał się Maciejem Gnyszką, albo coś w tym guście). Co zrobił? Najpierw przeprowadził lustrację, wypitolił ruską agenturę z banków, państwowych i prywatnych firm (wiele banków, firm i instytucji doprowadzając do bankructwa), potem zrobił reformę systemu gospodarczego. Efekty wszyscy znamy - brak korupcji, kosmiczny wzrost PKB rok do roku, cuda na kiju. Proszę sobie poczytać książkę Laara na ten temat, albo wersja dla ubogich - wywiad dla Rzeczypospolitej z lipca tego roku.
I co z tego wynika? Ano, to z tego wynika, że jeśli nie pozbędziemy się postkomunistycznego balastu w biznesie i polityce, cudu gospodarczego w Polsce nie będzie. Czy wyobrażacie sobie co by pisali o Laarze w Polsce, gdyby się zabrał za rządzenie tak, jak zrobił to w Estonii? Hahaha! Czytalibyśmy, że Premier Laar depcze ludzką godność, poluje na czarownice, zawłaszcza państwo, niszczy społeczeństwo obywatelskie, etc. Znane? Tak, znane. Różnica między Polską a Estonią jest taka, że oni Ruskich i komunistów mieli na co dzień i tak zaleźli im za skórę, że znieść już tego nie mogli. U nas zaś działalność panów pokroju Michnika et consortes doprowadziła do tego, że mieliśmy już uwłaszczenie nomenklatury, agentów w mediach, oligarchów medialnych rodem z SB, dwukrotnego prezydenta drobnego cwaniaczka, etc. i choć dwa lata temu zdecydowaliśmy się z tym zerwać, już powoli wierzymy, że wybraliśmy źle. Uczmy się od Estończyków i raka z własnego organizmu wytnijmy. Pytanie kontrolne: Kto był autorem pierwszej ustawy lustracyjnej i przypłacił to później 14 latami niebytu politycznego? Janusz Korwin-Mikke, tak ten pan na którego partię głosujemy (wespół z Prawicą Rzeczypospolitej - jednych zainstalujemy w Sejmie, drugich w Senacie)...

Irlandia
Dondi jeszcze palnął coś o Irlandii - kiedy będzie u nas jak w Irlandii? Odpowiem krócej niż poprzednio. Z Irlandią było tak: najpierw Irlandczycy jeździli na saksy do USA, potem wzięli się za inwestowanie w swój kraj. Pewnie wówczas były tam takie miglance jak u nas, które wciąż oskarżają wszystkich o spowodowanie masowych wyjazdów Polaków za granicę. A ja stale mówię - wyjazdy Polaków zaczęły się z chwilą przystąpienia do UE, to po pierwsze. Po drugie, jeśli Kaczyński są za to odpowiedzialni - chwała im za to! Sto razy już o tym pisałem na blogu, więcej chyba już nie będę - panie Donaldzie, luknij pan do archiwum.

tomiszcze i ankiety
są dwie ankiety na stronie mojej - głosujemy, moi mili. Widzę, że komitet wyborczy PO wynajął klikaczy i już tu trochę naklikali na PO... Co do pierwszej ankiety - badam rynek! Niewykluczone, że niedługo - jako praca semestralna na katowickiej ASP - powstanie projekt graficzny tomiku moich wierszydełek. Ciekawe, czy ktoś byłby chętny...

halo Bernd!
Halo Bernd! Hast du das alle gelesen? Ich hab' ueber unsere Treffnung ein bisschen geschrieben! Bis bald!

myśl na dziś
Dziecko, czyż nie rozpala cię pragnienie czynienia tak, by Go wszyscy kochali?
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 300

piątek, 12 października 2007

idzie noc, idzie noc - piątek

sprostowanie
niechaj będzie jasne - bo mam sygnały, że niektórzy mylnie zrozumieli moję myśl. Otóż, pisząc wczoraj iż nie zamierzam bać się posiadania dzieci i je posiadać chociażbym miał się skichać, nie chodziło mi o skichanie się od nadaktywności seksualnej, tylko o nadaktywność zawodową, by pociechy swe wespół z żoną utrzymać. Wiem skądinąd, iż niektórzy Radiosłuchacze pomyśleli, że chodzi o to pierwsze. Otóż mówię - nie chodzi. Chodzi o to drugie.

hybyskus
rozkokosił mi się Hibiskusek! Zobaczcie na zdjęciach poniżej jego ewolucję. Wieczorem wczoraj był zamknięty, ledwo myślący o otwarciu, rano się ośmielił (opisałem to poniżej), a wieczorem to już normalnie cały rozkokoszony! Niestety, choć będzie głosował na listę 3 na kandydatów Prawicy Rzeczypospolitej i Unii Polityki Realnej (tak, debatę też oglądał - celował pręcikiem w Tuska), nie jest on ewidentnie hibiskusem prawicy! Farbowany lis, albo jeszcze gorzej (mam na względzie pewnego Lisa)! Otóż, mój hibiskus po otwarciu popadł w bezpruderię i ekshibicjonizm. Co on se myśli, że ja na biologię nie chodziłem? Że nie wiem, czym dla niego są te obleśne pręciki, które bezwstydnie wypręża? Mówię, mu: Cholera, uspokój się, ludzie w bibliotece się gapią przez balkon! A on nic. No, to nic, będziesz spał pod ręcznikiem, miglancu jeden.

Ramadan
wczoraj skończył się Ramadan, czyli muzułmański post. Poznałem to po wyciu w paru pokojach i wrzaskach, i zawodzącej muzie koło 24:00. Dobra bisurmany - myślę sobie - Sobieskiego zapomnieliście, to w sobotę Wam fundnę Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie na cały głos. Zbieram siły na jutro.

pycha rozumu, czyli socjalizm
to, co powyżej, to cytat z Hayeka. Zresztą nieważne czy z Hayeka, czy z Lenina, pic polega na tym, że socjalizm i cała lewicowość opiera się na pysznej wierze w zdolności rozumu. Taki konstruktywizm - jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć, jesteśmy w stanie wszystko zaplanować, obwarować prawami, jesteśmy w stanie rewolucyjnie zmienić świat w dowolnym kierunku. To zawsze kończy się klęską, od tyranii, po totalitaryzmy i obecne ich wersje. Człowiek myślący, że świat zaczął się z chwilą jego narodzin i nic przed nim nie było, to człowiek groźny dla siebie, dla świata i innych ludzi.

debata
och, cóż za wspaniała, merytoryczna debata! Wyborna, doprawdy miło mi się oglądało, jak Dondi wygadywał banialuki, nie odpowiadał na pytania, tylko mówił że receptą na politykę zagraniczną PO jest to, że Bartoszewski powiedział, że Kaczory to warchoły, a poza tym to nic nie zrobiliście. Jarek też parę razy przywalił niezłego kloca (np. wtedy gdy definiował liberalizm), ale moim zdaniem wypadł o niebo lepiej. Dondi swoją argumentację opierał na trzech źródłach:
1/ powszechne mniemanie Polaków (dlaczego Dondi uważa, że jest ich głosem?)
2/ autorytet Bartoszewskiego (lubię pana Władysława, ale śmiesznie brzmiały te ochy i achy Tuska nad jego profesurą i byciem autorytetem, zresztą Jaruś dobrze to skwitował - że ma swój rozum, a Bartoszewskiego bardzo szanuje)
3/ powszechne mniemanie w ogóle (czyli to, co wszyscy wiemy, bo pismaki napisały, a my sobie w maglu napowtarzalim).
Cienko, oj cienko. Koalicji nie będzie, Donduś chyba rzeczywiście ma bzika na swoim punkcie. A ja i tak głosuję na listę KWLPR.

złota polska jesień
idąc tropem błyskotliwej argumentacji Tuska. Polska jesień uciekła z Kraju przez IV RP! Kaczory ją wygoniły - spotkałem ją dzisiaj łażącą bez celu po Monachium... Zdjęcie poniżej. Wszystko zepsuli, ci Kaczorowie.

Rodacy do pracy!
no, i stało się. Pangrzyzga znalazł pracę! Będzie pracował jako asystent w pracowni architektonicznej PADOPLAN. Może nie będę opowiadał szczegółów negocjacji, ale bardzo miło rozmawiało mi się z szefami pracowni, dwom przemiłymi 50, 60-letnimi panami, którzy bardzo mnie polubili i zapewnili sobie moją sympatię. Śmieszna sprawa, byłem od nich ubrany bardziej elegancko i odnoszę wrażenie, że w momencie gdy mówiłem (dobrze, że przed wizytą zaszedłem do kościoła poprosić o dar języków i dobre przyjęcie), a oni słuchali sobie o tym co robię w Polsce, jakie mam plany, itd. z boku mogło to wyglądać na wizytę jakiegoś ober-szefa, szczególnie że - o dziwo! - nawijałem po dojczlandzku jak mały Helmut, albo jakbym miał co najmniej dziadka w Wehrmachtcie (tak...). Śmieszne, nawet się zaśmiałem, bo to doprawdy pociesznie mogło wyglądać... No, ale od przyszłego czwartku do roboty! Lajf yz brutal.

czy pandamson nas czyta?
panieadamsyncie, jesteś pan na linii?

wierszydełko
Żałko matuszka, pojebat' priszli

A pod pachami
resztki wieczornej elegancji

i oczy zmęczone

początek 2004

myśl na dziś
myślna dziś jest taka, że proszę sobie pomyśleć po przyjęciu Komunii Świętej, że to ciało które macie w ustach, to to samo zbite w Wielki Piątek Ciało Pana Jezusa. Dziś o tym pomyślałem i ogarnęło mnie wzruszenie gdy wracałem do ławki w kościele. Co za wielka rzecz - Eucharystia!

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO