Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demokracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demokracja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2009

[11 X 2009] o Ali Tysiąc, Romusiu Polańskim, marionetkach i św. bp. Szczęsnym-Felińskim

marionetki
wracam na moment do programu Tomasza Lisa (niedoszłego prezydenta Polski – pamiętacie?) z udziałem Alicji Tysiąc. Otóż, w trakcie programu ktoś z rozmówców postawił tezę, której nie można nie postawić, a mianowicie że Alicja Tysiąc jest pionkiem w grze toczonej przez polską mafię aborcyjną i uzależniona jest od wiadomej Federacji. Na to się Pani Alicja oczywiście spontanicznie i zupełnie szczerze oburzyła. Jednak okazało się, że na stronie rodzinakatolicka.pl, znaleźć można relację z rozprawy w katowickim sądzie, której autor również odniósł wrażenie (podobne do mojego), że p. Alicja bez asysty którejś z towarzyszek z Federacji zupełnie nie potrafi działać (cyt. jakby podawała wyuczone odpowiedzi). Więcej – to one mówią jej co i kiedy robić! Jak pamiętamy – to samo dało się zauważyć podczas programu Lisa.
Ważne jest, by to dokumentować – mamy bowiem do czynienia z kolejną ustawką medialną, jakich było już wiele, chociażby przy okazji sprawy tzw. Agaty, ustawki jasnogórskiej, czy wcześniejszych stricte politycznych hec z udziałem UOP-u i WSI (nocna zmiana, dymisja Szeremietiewa, fałszywe sondaże przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, etc.).
Przypomina mi to anegdotę, którą po raz kolejny przeczytałem u Stanisława Michalkiewicza, tym razem w wywiadzie-rzece „Nie bójcie się prawdy!” (poza nią oczywiście polecam pozostałe mistrzowskie książki p. Stanisława!). Otóż, po tzw. buncie Żeligowskiego, który zorganizować nakazał marsz. Piłsudski, odbyła się konferencja prasowa. Na niej to Żeligowski miał uzasadnić swój wyczyn, przedstawić plany, etc. Jako, że realizował rozkazy Piłsudskiego, przysłano mu na konferencję suflera w osobie któregoś z wojskowych z otoczenia Marszałka, który na każde z pytań odpowiadał za Żeligowskiego, rozpoczynając słowami: „Pan Generał uważa, że...”.
Nic dodać, nic ująć.

casusy się powtarzają
tym bardziej nic dodawać nie trzeba, jeśli zna się casusy tego typu z innych krajów. Na przykład proces Roe vs. Wade w USA, który po latach okazał się ustawką, której bohaterka po latach wyznała, że nie tylko wcale nie była zgwałcona, co nawet nie była w ciąży, ostatecznie nawracając się na katolicyzm i stając się aktywistką pro-life. Cóż, mniej więcej jak opisywana przeze mnie swego czasu Karin Struck, autorka Widzę moje dziecko we śnie.
Podobny scenariusz próbowano zrealizować w Polsce przy okazji tzw. sprawy Agaty, która jednak się nie powiodła, oraz – z tego co pamiętam – także w Irlandii. Oczywiście nie każdy o tym wie, bo i nie każdego te sprawy interesują. Nie każdy także zerka regularnie na Portal Frondy, LifeSiteNews, i inne. Dlatego też możliwe jest uderzanie wciąż w ten sam scenariusz – podobnie jak możliwe jest dojenie od 20 lat tych samych wyborców przez tych samych ludzi. Afera, dwa tygodnie szarpaniny w telewizorze, dwa lata kwarantanny, powrót w glorii chwały. I tak w koło, paniegruszka!
Do tego dochodzi nam jeszcze inny czynnik. Plinio Correa de Oliveira pisał w Rewolucji i Kontrrewolucji o tym, że istnieje agentura Rewolucji, tzn. konkretni ludzie, konkretne grupy, które świadomie dążą do własnych celów. Stąd też – między innymi – zewnętrzna jedność i powtarzalność procesu Rewolucji w danym czasie. Podobnie i tutaj, o czym na głos powiedziała Joanna Najfeld – na tylnej kanapie wszystkich tych spraw znajduje się zbrodnicza organizacja o nazwie Planned Parenthood, która zasysa kasiorkę z ONZ-u i wspiera pokrewne instytucje w wielu krajach świata. Organizacja wielokrotnie skompromitowana, o czym ostatnio doniosła Fronda.pl.

marionetki – cz. 2
swoją drogą, marionetkami są także osoby w rodzaju Tomasza Lisa i Jolanty Kwaśniewskiej – przynajmniej jeśli przyjmiemy perspektywę Stanisława Michalkiewicza, który w swojej twórczości sporo miejsca poświęca służbom specjalnym i fasadowości demokracji. Otóż, z należnym szacunkiem do konkubenta Smoktunowiczowej i żony Ole-Olka – kto ich na te sondaże wstawia? Albo takiego tow. Cimoszewicza, który co jakiś czas ni z tego, ni z owego wskakuje razem ze strzelbą na żubry na pierwsze miejsca sondaży? Niewykluczone, że twórcom kafeterii pytań do sondaży się nudzi i wrzucają tam p. Jolantę, czy p. Tomasza... ale można w to wątpić. Bo niby z jakiej przyczyny w tę akurat wersję wierzyć?
Czy nie jest przypadkiem tak, że run na Kwaśniewską, Lisa i Cimoszewicza się kreuje samym umieszczeniem ich w kafeterii, potem przeprowadza wywiady, w których Jolka zapewnia, że jeśli naród chce, to ona nie może odmówić, a potem... no właśnie, późniejszych ruchów już tak bardzo nie widać i ciężko je interpretować po kampanijnej zawierusze. Toteż każde tego typu wydarzenie jest zapominane i nie doczekuje się interpretacji...

elita?
widać już po osobach wyżej wymienionych, jacy to ludzie usadowili się na stołkach opisanych jako „Elity narodu”. Jacy oni są – widać jaśniej po ostatniej sprawie niejakiego Polańskiego. Dwa dni po przyjęciu przez Parlament ustawy zaostrzającej kary za pedofilię, polski rząd skompromitował się obroną zboka nazwiskiem Polański – przy pełnym poparciu tzw. elity. Jej reprezentantką jest niejaka Stalińska (brrr...), kobieta o której nie wiem nic poza tym, że jest ponoć aktorką (w żadnym filmie jej nie widziałem) i z niewiadomych przyczyn – celebrytką. Pomijam bzdury, które nawygadywała – wszak nie głupiej wyjechał egotyk Zanussi. Ciekawi mnie natomiast to, kto takie truchło odkurza i lansuje na elitę.
Cóż, hołotę mamy na miejscu elity, o czym dobitniej można się przekonać po lekturze cudnego XIX-wiecznego dzieła, Duch rodzinny w domu, rodzinie i społeczeństwie. Wizja, którą odmalował Autor nie przestaje mnie pociągać odkąd ją poznałem – i przebieram nóżkami, by takie społeczeństwo, taką rodzinę – budować! Oj, tęskni mi się za prawdziwą elitą...

pedofilia
osobną rzeczą jest to, czy Polański to pedofil. Wcale mnie nie rusza to, że jego ofiara miała lat kilkanaście – wszak i św. Jadwiga wyszła za Jagiełłę będą w podobnym wieku – nie mam oporów, by uznać ją za kobietę. Mój moralny sprzeciw budzi natomiast to, że czyn Polańskiego to cudzołóstwo (czy owa nastolatka była jego żoną?) oraz jego wynaturzony charakter (Panie Polański, to ja mam Panu tłumaczyć w które dziurkie powinien iść siusiak?). Poza tym oczywiście niedobrowolny charakter stosunku. Zeznania zgwałconej niewiasty na ten temat można przeczytać na blogu kol. Łukasza Adamskiego.

problemy Rewolucji z pedofilią
nie chcę nic mówić, ale z pedofilią w tym przypadku przynajmniej dwa problemy ma – choć o nich jeszcze nie mówi – obóz Rewolucji. Otóż, jeśli dziewczyna miesiączkowała i miała inne atrybuty kobiecości, a zatem mogła sobie baraszkować z kolegami (byle z gumką – zdają się mówić współcześni demoralizatorzy), jak usilnie przekonują Rewolucjoniści... to dlaczego niby nie powspółżyć sobie z Romanem? Wszak Romek nawet bardziej doświadczony w tych klockach, więc i milej się z nim współżyć musi, nie tak jak z kolegami z klasy, którym siurki jeszcze na widok nagiej kobiety z nadmiaru wrażeń raczej więdną (te rady znam, bo chodziłem trochę na przygotowanie do życia w rodzinie w liceum)! Chyba, że jesteśmy jakimiś gerontofobami i dyskryminujemy starszych (ale jak to – przecież chcemy, żeby kupowali viagrę i sobie figlowali ad infinitum!).
Po drugie – to już zaiste pedofobia (pamiętacie oświadczenie holenderskiej Partii Pedofili po tuskowych zapowiedziach wprowadzenia tej ustawy?)! Bo skoro mamy coś takiego jak orientacja seksualna (ponoć są już nie dwie, tylko trzy – hetero, homo i bi!), to przecież może być tak, że ktoś zorientowany jest po prostu na młodych (poza tym, że może być zorientowany także na własną rękę, grzejnik z żeberkami, zmarłych czy zwierzęta)! Pisałem o tym zresztą nie raz na gnyszkoblogu!

na ciężkie czasy...
wypada Czytelnikom polecić słynne Pamiętniki bp. Szczęsnego-Felińskiego, którego Ojciec Święty właśnie wyniósł na ołtarze! Zdradzę zresztą, że sam je zamówiłem!

myśl na dziś
Jeśli nie obcujesz z Chrystusem na modlitwie i w Chlebie, jakże chciałbyś Go dać poznać innym?
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 105



czwartek, 22 stycznia 2009

[22 I 2009] czwartek, św. Wincentego Pallottiego

koniec II etapu konkursu
zakończył nam się konkurs na Blog Roku 2008. Dla mnie szczególnie szczęśliwie – uplasowałem się na wysokich pozycjach w obu kategoriach, w których brałem udział. W „Polityce” - przy wydatnym wsparciu wielu osób, zająłem ostatecznie miejsce w środku ocenianej stawki – 5. miejsce; natomiast w kategorii „Profesjonalne”, Pogadanki Inwestorskie ukończyły bieg na 2. miejscu! Jednym słowem – w obu kategoriach moja pisaninka będzie oceniana przez jurorów.
Później zaś czeka nas jeszcze nagroda publiczności wyłaniana SMSowo – ale o tym jeszcze będę informował! Dziękuję wszystkim za przyczynienie się do takiego wyniku! Dziękuję przede wszystkim stałym Czytelnikom, przyjaciołom z Forum Frondy, forum Parkietu a także – w ostatnich dniach – Czytelnikom blogów JKM-a i Stanisława Michalkiewicza, których głosy walnie przyczyniły się do kształtu pierwszej dziesiątki.

demokracja plebiscytowa
przy okazji wypływa nam temat szczególny. Otóż, słyszę tu i ówdzie głosy, że to niesprawiedliwe, demagogiczne i ze wszech miar złe, że o kształcie pierwszej dziesiątki zdecydował apel Janusza Korwin-Mikkego i Stanisława Michalkiewicza, którzy podali adresy blogów, które znajdują ich poważanie. Cóż... oburzenie niektórych jest wielkie, chcą pisać do Organizatorów skargi, etc. A mnie ogarnia zdziwienie! Dlaczego?
Ano dlatego, że te same osoby z pewnością nie protestują w trakcie kampanii wyborczych. No bo jakże to może być, że jakaś piosenkarka swoim ciałkiem na scenie podczas konwencji partii wskazuje fanom na kogo głosować? Albo piosenkarz mówi, że mamy jeden dzień, by zmienić Polskę głosując na sami-wiecie-kogo. Albo inaczej – właśnie nie głosując na sami-wiecie-kogo-prim. Ten sam mechanizm!
Ba! Nawet „dyskutowanie” podczas „debat” to nic innego. Ileż tu kłamstwa, robienia tylko i wyłącznie dobrego wrażenia, etc. No więc jak to?
Ano tak to, że to się nazywa demokracja. Liczy się to, kto zbierze więcej głosów legalnymi metodami. A to, że jeden naobiecywał stu milionów każdemu, drugi trzy miliony mieszkań, a trzeci drugą Irlandię, a czwarty jeszcze wskazał 10 blogów, na które radzi głosować... to po prostu immanentne elementy tej gry. I nie ma co się zżymać, tylko – jeśli zależy komuś na zwycięstwie – to proszę zabierać się za naukę, jak tego dopiąć. W tym kontekście, wszystkim malkontentom polecam pakiet „Cele i ich realizacja” - o którym pisałem wczoraj. Przez jakiś czas można go nabyć po preferencyjnej cenie.
Ci sami ludzie zresztą, którzy teraz się dziwią, przejawiają tę skłonność, gdy rzeczy nazywa się po imieniu. Podaż pieniądza – grabieżą w postaci inflacji. Deficyt budżetowy – kiepskim gospodarowaniem i życiem na kredyt. Oj... to smutne... ludzie ulegają magii słów, nie rozumiejąc, jakie pojęcia reprezentują.

FAQ
niektórzy z nowych Czytelników (a pojawiło się ich sporo) zadaje mi wiele pytań, na które (przynajmniej parę) odpowiem poniżej w skrótowej formie.
--------------------------
jaka jest geneza tego bloga i jego historia?
Powstał z zupełnie utylitarnych powodów, o czym można przeczytać w pierwszych postach z października 2007 roku, później podjąłem decyzję o jego kontynuacji, po czym zmienił się zamysł autorski, potwierdzony aferą z czerwca 2008 roku (o czym więcej piszą pp. Najfeld i Terlikowski w Agacie. Anatomii manipulacji), o czym świadczą posty z tego okresu. Od tej pory jest już czymś innym i trwa w tej postaci do dziś.
--------------------------
o czym jest ten blog?
o wszystkim. Omawiam i analizuję na nim wszystko to, co mnie porusza, interesuje i denerwuje. W związku z tym, że moje zainteresowania są szerokie, spektrum środowisk i sytuacji w których biorę udział nie mniejsze – ciężko określić jego „tematykę”. Parę zagadnień powtarza się chyba najczęściej, nie dysponuję jednak statystyką w postaci tagów – choć długo już obiecuję sobie, że otaguję wszystkie posty przeszłe, a regularnie będę tagował obecne.
--------------------------
jak można mi pomóc?
nijak. Wielkiej pomocy nie potrzebuję, przy blogu nie ma tyle pracy, co przy portalu, czy innej formie działalności. Oczywiście blogowanie związane jest z pewnymi wyrzeczeniami, to zrozumiałe, dlatego dla tych, którzy czują potrzebę okazania mi solidarności, czy sympatii, stworzyłem bannerek na temat wspierania bloga, który widnieje poniżej. Można posłużyć się przelewem krajowym na dowolną kwotę, przekazem zagranicznym przez PayPal, czy innymi formami. Wszelkie wpłaty publikowane są na blogu z inicjałami nadawcy oraz miastem pochodzenia, podobnie do tego, jak robią to tuzy blogosfery.

o Żydach i antysemityzmie
kontynuujemy wątek antysemityzmu. Anonimowy komentator, który w tajemniczych okolicznościach przeszedł ze mną na „Ty”, zapytuje dlaczego napisałem pod filmem ukazującym pijanego młodego Żyda, iż znam paru innych Żydów, których świadomość od Jego świadomości nie odbiega i sugeruje, iż na podstawie paru przypadków wnioskuję o świadomości całego narodu.
Po pierwsze – myślałem, że żywot anonimów w Polsce skończył się wraz z 1989 rokiem, ale najwidoczniej przyzwyczajenia z epoki raju na ziemi niektórym pozostały.
Po drugie – dobrze byłoby, gdyby komentator zanim zada pytanie, zechciał łaskawie przejrzeć poprzez wyszukiwarkę na blogu co dotąd o Żydach pisałem, dzięki czemu mógłby się zorientować, czy przypadkiem lansowana przez Niego teza o tym, że jestem antysemitą nie jest przypadkiem fałszywa. Trzeba bowiem szanować czas swój i innych, z naciskiem na „innych” - bo przyjdzie taki czas, gdy nie będę po prostu miał czasu odpowiadać na każdy komentarz i powstanie wrażenie, że od czegoś uciekam. Proszę zatem nie zakładać, że mam przed czym uciekać, tylko najpierw poszukać. Jeśli ta kwestia wydaje się istotnie interesująca.
A teraz do meritum. W Polsce obserwuję dwa zjawiska – antysemityzm bez Żydów oraz filosemityzm bez Żydów. Gdzie pod „antysemityzm” podstawiamy „antyjudaizm”, co jest celniejsze. Z tym, że – nawet na chłopski rozum – ta pierwsza postawa powinna jest bardziej racjonalna. Dlaczego? Ano dlatego, że nigdy nie ma tak, by odrębne grupy etniczne były dla siebie przez lata miodem i mlekiem. Proszę poczytać Putnama o kapitale społecznym a zróżnicowaniem etnicznym (2007), proszę popatrzeć trochę na historię świata i teraźniejszość (np. animozje w takiej Belgii, czy Hiszpanii). Zatem rezerwa wobec innej grupy etnicznej bliższa jest doświadczeniu. A doświadczenie z obcowaniem z Żydami, Ukraińcami, Białorusinami, na naszych terenach jest akurat duże. Stawiam zatem tezę – że antysemityzm ma więcej wspólnego z rzeczywistością, rzeczywistymi doświadczeniami społeczności, niż filosemityzm. Podobnie jak antygermanizm, rusofobia, etc.
Natomiast postawa filosemicka, moim zdaniem w Polsce przybierająca charakter odgórnie narzucanej histerii jest po prostu sztuczna. Konia z rzędem temu, kto znajdzie filosemitę, który widział i rozmawiał z jakimś oryginalnym Żydem w normalnej, nie sztucznej, sytuacji. W przykładach postawy filosemickiej, które obserwuję, widzę jedynie irracjonalizm. Streszcza to hipotetyczne twierdzenie, które zdają się głosić owi filosemici: „Żydzi są najwspanialsi na świecie, nigdy nie zrobili nic złego, nie mają własnych interesów, nie gardzą nikim, nikogo nie zabili, nie ma wśród nich bandytów i wszystko, czego zażądają należy zrealizować, bo... bo miał miejsce Holokaust!!!”. Przepraszam, ale to jest żadna argumentacja. A taką słyszę w kółko...
Jednym słowem – twierdzę, że pogląd na to jacy są Żydzi jako naród (czyli jakie cechy są nadreprezentowane u przedstawicieli tego narodu) powinien brać się z empirii, a nie świeckiego dogmatu o niepokalanym i wiecznym stanie Żydów. A empirią dysponują najczęściej ludzie, którzy żyli świadomie (tzn. nie byli pacholęciami) jeszcze przed wojną. To, jaki jest najczęstszy stosunek tego pokolenia do Żydów – pozostawiam Anonimowi, niech się dowiaduje. W związku z tym – film wrzuciłem po to, by wszystkim apriorycznym filosemitom dać przesłankę empiryczną na temat Żydów, których pewnie nigdzie poza pewną gazetą nie widzieli. W przeciwieństwie do mnie, ale o swoim doświadczeniu pisałem już parę razy – i o zgrozo! - harmonizuje ono z doświadczeniem tych, którzy żyli przed wojną, a z którymi miałem okazję rozmawiać na ten temat, bądź czytać ich wspomnienia.
W tym kontekście polecam przyjrzenie się aferze, która wybuchła przy okazji filmu "Opór" - cóż, czas przemówic językiem adiutantów J.T. Grossa - świat nie jest czarno-biały.

dziurę ma pan Donald
jeszcze a propos polityki i demokracji. Ostrzegałem, żeby nie wybierać Cudaka na premiera. No, i macie – dziura budżetowa jak ta lala. Panowie z ekipy nie przewidzieli mniejszych wpływów do budżetu... no, ale nic się martwię, czuwa nad moim Państwem rząd ekspertów gospodarczych, z JE Waldemarem Pawlakiem jako spin doktorem ekonomicznym na czele.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-czarny-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-biay-wtorek.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/22-i-2008-wtorek-ostatnia-odsona.html

myśl na dziś

Nikt nie może być szczęśliwy na tej ziemi, dopóki nie postanowi nim nie być. Taka Jest nasza droga: Ból — po chrześcijańsku! Krzyż; wola Boża, Miłość; szczęśliwość teraz tutaj, a potem wiecznie.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 52




środa, 29 października 2008

[29 X 2008] czy małżeństwo niszczy seks?


czy rozmnażanie to atawizm?
Chadzając z radością na zajęcia z antropologii społecznej... odnoszę dziwne wrażenie. Jakie? Ano takie, że ludzie – szczególnie studenci socjologii – traktuję rozmnażanie jak atawizm.
Ot, rozmnażają to się małpy, świnie i ludy pierwotne! My się gzimy i mamy z tego przyjemność – na tym polega cywilizacja!
A mnie się zdaje, że na tym polega antycywilizacja, czyli ustrój hołoty. Tylko Łaska podnosi nas z poziomu hołoty, do poziomu Człowieka stworzonego na obraz Boży.

czy małżeństwo niszczy seks?
to tytułowe pytanie z ostatniej okładki bodajże WPROSTa. Odpowiedź jest prosta – jasne! Małżeństwo daje możliwość współżycia, czynności sakramentalnej. Daje człowiekowi możliwość wyrwania się z nędznego zwierzęcego stanu.
Jaka jest różnica między seksem a współżyciem w mojej terminologii? Pierwsze jest grzechem śmiertelnym, drugie czynnością sakramentalną. Przepaść między nimi. O!
demokracja a Schumpeter
kolejna posocjologiczna uwaga dotyczy demokracji. Bardzo ucieszył mnie tekst Schumpetera (nie pamiętam tytułu), który schlastał klasyczną koncepcję demokracji, proponując zamiast niej koncepcję instytucjonalną. Na czym polega różnica? Pierwsza buja w obłokach, idealizuje obywatela, przypisuje mu niezależność, racjonalność, znajomość dobra wspólnego, zakłada, że polityk jedynie wykonuje wolę ludu, etc. Koncepcja Schumpetera jest realistyczna – dostrzega rolę przywództwa, ograniczenia obywatela, to, że realizowana jest wola rządzących, etc. Uważam, że to adekwatny opis.
Szkoda, że nie jest on rozpowszchniony poza uniwersytetami. Na WOSie w szkołach wciąż pitoli się o koncepcji klasycznej, słodziutko i romantycznie idealizując sprawę. Ten typ gadaniny kojarzy mi się z Tuskiem i karierowiczami okołoplatformowymi, różnymi Młodymi Demokratami, etc. Klasyczna jest dla ludu – instytucjonalną posługują się politycy między sobą. Ludowi słodzimy, wobec siebie postępujemy szczerze.

pokolenie Stanisława
wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę z różnicy między doświadczeniem mojego pokolenia, a doświadczeniem pokolenia mojego Pradziadka, Stanisława. Pradziadek walczył w I wojnie światowej, potem został zesłany na Sybir, z którego uciekł i wrócił na piechotę do Polski. Później walka z bolszewikami (Lance do boju, szable w dłoń!)... i znów – II wojna światowa, a po niej noc komunizmu. Pradziadek zmarł w wieku 103 lat na początku lat 90. Statystycznie normalny stan świata za jego życia, to wojna. Coś dla mnie niewyobrażalnego. Nawet i dla Kolumbów, oni przeżyli o dwie wojny mniej.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-poniedziaek-zaraz-czwartek.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc-cz-2.html

myśl na dziś
Katolik bez modlitwy...? To tak jakby żołnierz bez broni.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 435





czwartek, 23 października 2008

[23 X 2008] czwartek, św. Jana Kapistrana

dr Nijakowski
z Gazety Polskiej dowiedziałem się wczoraj, że jeden z moich ulubionych ćwiczeniowców z Instytutu Socjologii, dr Lech Nijakowski jest współautorem jakiegoś listu poparcia dla Wojciecha Jaruzelskiego. Piotr Lisiewicz wychłostał w swojej rubryce satyrycznej autorów listu, w tym mojego drogiego Doktora. Cóż poradzić, ja listu bym nie podpisał, czy powinienem wspomnieć o tym przed kolokwium...?
Haider
wprawdzie sam odnotowałem ten fakt, ale nie zwróciłem na niego uwagi Czytelników - ostatnio zginął niejaki Joerg Haider, przywódca austriackich wolnościowców, którzy zdobyli ostatnio dwucyfrowy udział procentowy w torcie, jakim jest parlament austriacki. Teraz pora na tego drugiego, bo w Austrii są obecnie dwie partie wolnościowe. Reszta, to socjaldemokraci i chadecy.
Powiem krótko - ciężko mi uwierzyć w to, że Haider po prostu zginął. Jego niewygodność każe mi skłaniać się ku tezie, że jednak był to zamach. To wydaje mi się po prostu bardziej wiarygodne.
swoją drogą...
a swoją drogą, na przykładzie Haidera widać, że w tzw. demokracji liberalnej daje się zmieniać paradygmaty, daje się zmieniać układ sił zastany przez dziesięciolecia. Zresztą co tam Austria. Przykład Kościoła, który pierwotnie był wywrotowym kółkiem rybackim, mówi wszystko. Odwagi!
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/23-x-2007-wtorek-po-poniedziaku.html

myśl na dziś
Rozmyślanie. — O ustalonym czasie i godzinie. — Jeżeli czynimy je, kiedy jest nam wygodnie, oznacza to brak umartwienia. A modlitwa bez umartwienia jest mało skuteczna.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 446

piątek, 4 lipca 2008

[4 VII 2008] 1. piątek miesiąca, św. Elżbiety Portugalskiej

na Kresach wrze...
proszono mnie o reakcję w tej sprawie, chodzi o Polaków na Kresach, a konkretnie na Wołyniu. Jak widać... historia się nie skończyła. http://ostrog.blox.pl/2008/06/Donos-na-Wolanie-z-Wolynia.html tak jak u nas weterani SB są nadal aktywni, tak na Wołyniu, weterani UPA...
gen. Grot-Rowecki
ostatnio minęła 65. rocznica wydania Niemcom gen. Grota-Roweckiego. Wielka to postać, bohater tej rangi co rotm. Pilecki i wielu, wielu innych... Nie mam zamiaru się na temat Generała rozpisywać, bo i sam specem od Jego biografii nie jestem, ale tutaj można sporo przeczytać na ten temat: http://www.grot.rowecki.prv.pl/

pangeremek autorytarnie
tymczasem, w naszych czasach mamy zgoła innych bohaterów. Taki np. prof. Geremek. Najmądrzejszy z mądrych. Oznajmił ostatnio miód z ust swych sącząc, iż organizowanie referendów (takich jak np. to ws. Traktatu z Lizbony) jest niedemokratyczne. Dlaczego? Dlatego, że Lud nie wie na temat czego wydaje opinię. Radą jest więc jedno - pangeremek z panemmichnikiem i paroma innymi Mędrcami Syjo... eee, Brukseli, będą decydować o legislacji i kierunku, w którym podąży rzeczywistość. Wspaniale.
Już się cieszę... na mój wyjazd do Paragwaju.
Swoją drogą, ciekaw jestem kiedy ów mędrzec złoży w końcu oświadczenie lustracyjne, bo przyznam, że nie bardzo mi się uśmiecha utrzymywanie faceta w Brukseli, który nie przestrzega prawa ustanowionego przez moich utrzymanków z Wiejskiej...
Ponoć dokumenty Stasi z Instytutu Gaucka czekają na ujawnienie.
panmaleszka
panmaleszka w końcu wyleciał z hukiem z Aborczej. Szczerze powiem, że nie wierzę Jarosławowi Kurskiemu utrzymującemu, że o niczym nie wiedzieli, że nie było dla nich wiadome to, że Maleszka pisuje do ich gazecinki pod pseudonimem elem. Ele-mele-dudki...
W obecnym Najwyższym Czasie! (numer podwójny) można poczytać fragmenty jego antylustracyjnych tyrad - http://www.nczas.com/

pankaczyński i pansarkozi
nie wiem, czy wiecie, ale mamy w Europie demokrację. Tzn. tak mówią ci, którym płacimy za to, żeby to mówili, tj. politycy i ich piewcy ze szmatławców. Zastanawiało mnie skąd to parcie na Kaczyńskiego, by podpisał traktat, który upadł po referendum w Irlandii... Pomyślałem, pogadałem z kolegą... przypomniało mi się, że Barosso (szef Komisji Eurpejskiej) powiedział, że dają Irlandii kilka tygodni na przedstawienie stanowiska co dalej (jak to co dalej - Komisja jest od tego, by to określać, lud opiniuje!), że referendum będzie można powtórzyć... zaraz, zaraz... gdzie ja jestem? Matrix.
No i już wiem: traktat wprawdzie upadł, ale jeśli wszystkie kraje ratyfikują martwy Traktat, to... gdy powtórzy się referendum w Irlandii - będzie można zrobić im wodę z mózgu i wywrzeć taką presję - Paćcie, inne kraje ratyfikowały, tylko wy jesteście ciemnym ludem i stajecie okoniem! Zgódźta się! - że im się w głowach od tego poprzewraca...
Obawiam się jednak, że Prezydent pisemko ratyfikuje, bo go Donek czymś przekupi... Sprzeciw może okazać się więc koniunkturalny.
W Czechach i Niemczech Trybunały Konstytucyjne analizują zgodność Lizbony z ich konstytucjami... a u nas... nawet nie było referendum. Hahahaha... Pozwólcie, że zacytuję Stanisława Piaseckiego, o którym esej Piotra Lisiewicza przeczytałem dziś w Niezależnej Gazecie Polskiej (http://www.niezalezna.pl/):
(...) staliśmy się terenem hulania przeciągów: raz po raz przez to, czy tamto okienko wpada jakaś idejka, czy "izm" i przez kilka lat grasuje niczym epidemia. A przy stolikach kawiarnianych duma rozpiera piersi: jesteśmy tacy sami jak Europa. Bardzo być może; tylko jesteśmy w tej szablonowej europejskości zabójczo średni (Prosto z mostu, 1938, nr 1)

Gloria24
miło mi poinformować, że... stałem się partnerem księgarni Gloria24! Prócz Tolle et Lege (http://www.tolle.pl/?pp=357) jest to już druga księgarnia religijna, z którą nawiązałem współpracę. Teraz tyle wspaniałych książek będę mógł Wam polecić...! Ho ho!
Przejrzyjcie wstępnie ofertę: http://www.gloria24.pl/?a=002165 ja tymczasem jutro podam tytuły, które szczególnie polecam do Planu Czytelniczego na Wakacje!

regularnie, regularnie
hmmm... sytuacja na giełdzie jest rzekłbym - tragiczna. Wielu ludzi potraciło już wiarę... z TFI wycofano bardzo dużo środków... perspektywa za oceanem nie wygląda dobrze (mają już 5,5% bezrobocie, wojna z Iranem wisi na włosku, ropa droga ekstremalnie). We Wrocławiu już ponoć jedno samobójstwo związane z niepowodzeniami inwestycyjnymi miało miejsce.
Co ja na to? Szczegóły będą w Pogadance nr 5 (http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com/), ale z grubsza wygląda to tak: im częściej słyszycie o krachach, samobójstwach, wysokim oprocentowaniu lokat, nieopłacalności inwestowania w akcje, etc. - tym bardziej przygotowujcie pieniądze do inwestycji. Gdy irracjonalność inwestowania będzie na tyle oczywista, że pani w mięsnym będzie o tym przekonana... zabierajcie się za ostre, choć stopniowe zakupy! Gdy ta sama pani poinformuje Was po jakimś czasie, że postanowiła wejść na rynek i kupiła fundusz w Expanderze, bo tera to na funduszu majo oprocentowanie 50% rocznie - przygotowujcie się do opuszczenia rynku.
Obecna sytuacja jest sytuacją wymarzoną dla każdego, kto zamierza zacząć inwestować. Tyle powiem. Wszelkie wieloletnie polisy inwestycyjne (ostatnio dowiedziałem się o najnowszym tego typu produkcie ze stajni Generali... tak niskich opłat i rzadkich funduszy w ofercie jeszcze na rynku nie widziałem - gdyby ktoś chciał informacje, niech pisze do mnie maila), Plany Systematycznego Oszczędzania, czy Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku - właśnie teraz powinny być rozchwytywane przez tych, którzy rzeczywistość rozumieją.

TokFM
dziś przez przypadek posłuchałem tej rozgłośni... i dowiedziałem się od dra politologa (nazwiska nie pomnę - Jabłecki, Jabłczyński, Jabłkowski - coś w tym guście), który odwiedził studio z prof. Leną Kolarską-Bobińską, że Tuscu poszedł po rozum do głowy i zaczął twardo negocjować z USA ws. tarczy antyrakietowej, bo takiego partnera, co to tanio skóry nie sprzedaje - takiego tylko się szanuje.
Nooo... jasne. Gdy Kaczyński negocjuje - potrząsanie szabelką, ośmieszanie Polski, etc. Gdy Tuscu z rozkazu Merkelowej udaje, że twardo negocjuje (linia Europy i UE jest antyamerykańska, więc Donek inaczej robić przecież nie może) - wtedy jest dobrze, mądrze.
Paplanina tego dra i prof. Kolarskiej-Bobińskiej... żenująca. Ot, odgrzewanie emocji wykształciuchów sprzed wyborów.

urodziny
a ja 7 lipca obchodzę urodziny! Które? Proszę głosować w ankiecie... ciekaw jestem jakie będą jej rezultaty - przecież nie wszyscy Czytelnicy znają mnie osobiście. Gdyby ktoś z okazji urodzin chciał wesprzeć bloga i jego twórcę - polecam banner pod postem, albo maila do mnie!

myśl na dziś
Nie miej ducha zaściankowego. — Poszerzaj swe serce, aż stanie się uniwersalne — „katolickie”. Nie trzepocz skrzydłami niczym kura, skoro możesz wzbić się wysoko jak orzeł.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 7 (książka do kupienia tutaj)

sobota, 26 kwietnia 2008

[26 IV 2008] sobota, Dzień Maryjny - dziś neonaziści, jutro "homofoby"

proszę pana, czy to Niemcy?

a na koniec - choć jutro też coś napiszę (m.in. o tym kogo opisuje socjologia, co mają św. św. Cyryl i Metody do dwóch panów z Ameryki oraz o tym, jak można wesprzeć Kontrrewolucję) - na koniec zaś pokazuję krótki film z demonstracji tzw. antyfaszystów w pewnym tolerancyjnym kraju. Proszę mieć zakodowane to, że to, czy jesteście faszystami, czy antysemitami nie zależy bynajmniej od tego, czy nimi jesteście rzeczywiście, lecz od tego, co orzekną antyfaszyści i zawodowi anty-antysemici. Jednym słowem - gdyby mnie kiedyś wsadzili do pudła za homofobię, dlatego, że użyłem określenia pederasta - proszę o paczkę.

Proszę zwrócić na filmie uwagę na zachowanie Polizei. Krótka piłka - jeśli jesteście naznaczeni odpowiednim mianem, kula w łeb i po robocie.

Inna sprawa - dlaczego Polska ma robić za antysemitę Europy, skoro Niemcy mają NPD w parlamentach landów, a we Francji regularnie profanuje się kirkuty? Bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy antysemitami...



sobota, 19 kwietnia 2008

[19 IV 2008] sobota, Dzień Maryjny

o akcji bloggerskiej

czytałem w Gazecie Polskiej, że bloggerzy Salonu24 (http://www.salon24.pl/) ogłosili akcję bojkotu kłamliwych mediów. Bardzo mnie to cieszy, tym bardziej że od jakiegoś czasu planuję podobną... W tej sytuacji i tak ją zorganizuję, ale w pewnym odstępie czasowym.
Przyznam, że czuję pewien dobry ferment... który wprawdzie powoduje sporo piany, ale pod nią kryje się przejrzyste, smaczne piwko. O czym w tak zawoalowany sposób prawię? Ano o naszej, polskiej sferze medialnej. Wydaje mi się, że dotychczasowy układ: G.Wyborcze i Dziennik, Polsat i TVN... staje w nowej sytuacji. Zarówno w swoich sektorach, jak i - a nawet szczególnie - w internecie. Coś się zmieniło dwa lata temu, pękło coś. Alternatywa dla mainstreamu przeniosła się do internetu, a osiągnąwszy tu sukces - na blogach, forach, akcjach mailowych - wraca do realu. Wraca, by przywrócić porządek - czyli posprzątać po Rewolucji.

co powiedział Jauress?

ubawił mnie ostatnio pewien cytat. W ogóle to śmieszna sprawa, bo gdy zajmuję się jakimś zagadnieniem (np. ostatnio - w związku z przygotowaniami do zaliczania KTSu - ustrojami państw w ujęciu starożytno-średniowieczno-renesansowym), wyziera ono i spogląda na mnie zewsząd! Więcej - nagle się okazuje, że i ludzie częściej na ten temat rozmawiają, niż mi się zdawało, a o każdym mam mniemanie takie, jakby był zupełnie na bieżąco z tymi sprawami i wiedział od dawna to, na co ja dopiero wpadłem.
Ale, ale - wracajmy do cytatu! Otóż, Kazimierz Świtalski w swoim Diariuszu, pisze tak:
Jaures kiedyś porównał system prac parlamentarnych do olbrzymiej lokomotywy, ciągnącej za sobą tylko igłę
Kazimierz Świtalski, Diariusz, Warszawa 1992, s. 341
Jak byśmy to skomentowali? W prosty sposób - toż wcale nie jest oczywiste, że demokracja parlamentarna to najlepszy możliwy system. Więcej - nie jest to system ani najtańszy (wprost przeciwnie), nie najefektywniejszy. Więc co? Nic nie sugeruję, oprócz możliwości zmiany obecnego ustroju - bynajmniej taka propozycja nie jest oszołomska. Oszołomami są ci, którzy słysząc tezę, zbijają ją nazywając jej autora oszołomem. Phi!

gender - a co to?

ostatnio miałem przyjemność porozważać na blogu troszkę o kobietach i mężczyznach, oraz ich rolach i powołaniu. Widzę po komentarzach, iż jest minimum jedna osoba, która posiada wątpliwości wobec tamtych postów. Postaram się poniżej je rozwiać - a tutaj jest ich kanoniczny tekst: https://www.blogger.com/comment.g?blogID=8013098484768916376&postID=951865793649908863
Swoją odpowiedź podzielę na trzy części. Otóż:
kultura
pojawiło się twierdzenie, że to, co ja określam powołaniem, czy naturalnymi rolami, to jest po prostu wytwór kultury (czyli angielskie gender). Przyjrzyjmy się temu twierdzeniu. Zakłada ono, że mężczyzna i kobieta - poza oczywistymi różnicami w budowie - są takimi samymi białymi kartkami, które zapisuje kultura. Zachodziłby tu pewien determinizm - jaką masz kulturę, taki jesteś (przynajmniej w zakresie płci kulturowej - gender). Od biedy można się zgodzić z tym założeniem - wbrew pozorom nie obala ono nic z mojej tezy. Dlaczego? Rozważmy obie możliwości. Jeśli ludzie byliby rzeczywiście takimi białymi kartkami - wówczas twierdzę, że jeśli jest Bóg - a to utrzymuję - i określa co jest dobre, a co złe, co sprzyja człowiekowi, a co nie, również miał wpływ na to, jak kształtowała się kultura. W jaki sposób? Ano choćby taki, że jego święci ją tworzyli, a On Sam wypowiadał się wielokrotnie w tych sprawach, współkształtując np. ustawodawstwo Izraela, obyczaje, etc. Mamy więc wśród kultur, tę kulturę jeśli nie pochodzącą w dużym stopniu od Boga, to określmy ją inaczej - niedoskonale odzwierciedlającą Jego zamysły. Zauważmy, że nie trzeba tu koniecznie używać Pana Boga w argumentacji. Spokojnie można się powołać - jak np. F.A. von Hayek - na ewolucję kultury, etc. Nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że koncepcja gender - abstrahując od jej prawdziwości, która dowiedziona nie jest - nie stanowi kolejnego stopnia w organicznym rozwoju kultury. Więcej - podcina gałąź, z której wyrosła, a jest to jedna z głównych gałęzi, jeśli nie pień - nie można więc powiedzieć, że odcina chorą gałąź.
kultura a natura
jeśli jednak uznamy, że nie jest tak iż płeć kulturowa i biologiczna są absolutnie nie związane ze sobą, wówczas dochodzimy do wniosku (pośrednio nawiązując do rozumowania Hayeka), że to jaka kultura powstała, wynika z natury ludzkiej, z której wyrosła. Kultura nie bierze się znikąd i nie jest jedynie zależna od racjonalnych działań ludzi - stąd też można mówić o zależności kultury od natury. Jeśli chcemy pociągnąć sprawę dalej - możemy znów powołać się na Pana Boga, który w ludzkie serca to i owo powpisywał... co jest chyba oczywiste dla każdego, kto nie spędza większości dnia w Coffee Heaven albo Czułym barbarzyńcy rojąc o głupim społeczeństwie i o tym, że gender rozwala wszystko!
co to jest powołanie
jeszcze w kwestii powołania. Koleżanka (domniemuję bowiem, że chodzi o niewiastę, niech zgadnę - IS UW?) wyraziła pogląd, że dobrze byłoby zostawić wybór powołania każdemu z osobna. Jasne, że nie. Dlaczego? Ano dlatego - wkraczamy tu na obszar teologii, moje żabki, to już nie jest teza z zakresu psychologii, czy czegoś w tym stylu - że powołuje Bóg. Jedyne, co człowiek ma przy tym do roboty, to powołanie rozeznać i przyjąć, bądź odrzucić.
Jeśli ktoś jest powołany do życia zakonnego - realizuje inne cele innymi środkami, niż gdyby był powołany do życia w małżeństwie, etc. Ale zauważmy - tu i tu, ma do wykonania konkretne zadania w dość skonkretyzowany sposób. Bycie księdzem z grubsza polega na jednym, bycie mężem też, żoną, siostrą zakonną - również.
Skąd zatem myśl, by siostra zakonna miała być księdzem, a żona mężem? Uściślijmy - nie sądzę, że powołaniem kobiety powołanej do małżeństwa jest przesiadywanie w kuchni, chociażby i z tego względu, że dziś w kuchni nasiedzieć się nie trzeba - są miksery, garnki, palniki elektryczne, obieraczki, zmywarki, etc. Ale Jej rolą jest na pewno zadbać o męża i zadbać o dzieci na swój sposób. A jak kobiety to realizują? Jak mężczyźni to realizują? Za czym w żonie tęskni mąż? Za czym w mężu tęskni żona? Spytajcie jakiekolwiek dziecko o różnicę między mamą a tatą i się dowiecie. Spytajcie którąkolwiek kobietę i mężczyznę o te sprawy...
Jasne, że być może dużo kobiet odpowie, że od męża oczekuje ostrej młocki w nocy, a mężczyźni okażą się amatorami różnych dziwnych czynności i tylko tego... Ale wtedy zaproście na dłuższą herbatkę i pogadajcie. A wtedy sami się zdziwicie co w ludziach siedzi i przypomnicie sobie to, co mówił Jan Paweł II, że Kościół jest wielkim specjalistą od człowieka. Sprawdzam na własnej skórze, ale i skórze innych, z którymi niekiedy rozmawiam, bo z jakichś względów tego potrzebują - sprawdzam to, że tak rzeczywiście jest.

skąd te dżendery?

ze strachu i z małości. Z najzwyklejszego strachu przed np. ciążą - u dziewczyn, odpowiedzialnością i byciem ograniczonym - u chłopców. Strach, małość, lęk przed wzięciem się z własną dojrzałością za bary... To już dziś niemal powszechne, ale to nie znaczy w żadnym razie, że normalne i pożądane przez Boga. Tym bardziej, że - a to mało kogo dziwi - powszechne dziś jest także brak radości, schamienie, prymitywizm i dekadencja. Wzięły się znikąd?

nazizm jako ideologia WE

było w historii coś takiego jak nazizm, prawda? Ot, jeden z konceptów zjednoczenia Europy pod wodzą Niemiec.
jest sobie w historii coś takiego jak Wspólnota Europejska, prawda? Ot, kolejny koncept zjednoczenia Europy pod wodzą Niemiec.
Skąd te myśli? Obejrzyjcie ulotki, które rozrzucali naziści w Serbii, by skaptować tubylców dla sprawy III Rzeszy. Chwilę później wejdźcie np. na stronę Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej i poczytajcie (http://www.ukie.gov.pl/). Znajome, prawda?

socjalizm, nazizm?

dlaczego mówi się, że nazizm, czyli narodowy socjalizm to ideologia prawicowa? Już mówię. Dlatego, że współczesna lewica wie, że lepiej zrobi, gdy wbije ludziom do mózgów, że Hitler to nie ich człowiek. Co z tego, że są od niego nieodlegli ideowo, że proponują nieomal to samo? Inaczej zdefiniowali nazizm, siebie ochrzcili antyfaszystami i szafa gra...

myśl na dziś
Prawda wypowiadana w słowie - kosztuje. Tylko za plewy się nie placi. Za pszeniczne ziarno prawdy - trzeba płacić.
Stefan kardynał Wyszyński (za http://www.17-ka.org.pl/)




środa, 12 marca 2008

[12 III 2008] środa

działo się
dziś się działo. Przemogłem się i po pierwszych ćwiczeniach na Wydziale Prawa i Administracji UW odbywającymi się w pięknym gmachu nowego BUWu (wielki szacun dla prof. Budzyńskiego!) popędziłem pod Sejm. Początkowo po to, by porobić zdjęcia na początku demonstracji i zmykać na 12:00 na Makroekonomię w AudiMaxie... ale uznałem, że nie mogę nie zostać. I zostałem, spotykając przy okazji parę znajomych osób, w tym jedną, której widok napełnił mnie uczuciem starego zadymiarza... otóż, spotkałem owego męża dzielnego w tym samym miejscu w zeszłym roku w maju przy okazji batalii o poprawkę w Konstytucji. Poczułem się jak weteran.
Co więcej? Ano, było wybornie - jakieś sto, dwieście osób. Szkoda, że nie więcej... ale co tam - już de Tocqueville stwierdził, że w demokracji rzuca się w oczy to, że lud nie ma bladego pojęcia o własnych sprawach i kierunku, ku któremu dążą.

Jożi z Bażin...
tymczasem niejaki Donald, klaun z namiotu przy Wiejskiej (zaprojektowanego nota bene przez prof. Pniewskiego z WA PW) o wdzięcznym pseudonimie artystycznym Premier, powiedział, a Onet cytuje, iż PiS waha się ws. Traktatu Lizbońskiego, bo boi się Radia Maryja. A w ogóle w d*** ma dobro Polski i Kaczory oszalały. Ten zestaw słów słyszę co najmniej od 2005 roku, ale dziwię się mimo to, że ten człowiek aż takim populistą jest... aż takim cymbałkiem pustym, że w kółko to powtarza. Jak gdyby istniał tylko on, zły PiS i złe Radio Maryja. Panie Donaldzie, widzę, że rekolekcje nie pomogły... no chyba, że pijarowo, bo pewnie o to chodziło.
Wstyd mi moi mili, po prostu wstyd i szlag mnie trafia. Wczoraj nie mogłem przez tych durni zasnąć.

zdjęcióweczki
tylko dwie, bo coś się długo ładują.


myśl na dziś
Jezu, od Heroda i dworzan, *Królu niebieski, zelżywie wyśmiany, *Jezu mój kochany!
Gorzkie Żale, Część II, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO