Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iv rp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iv rp. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 października 2007

[27 X 2007] sobota, sobota

sobota! ja już po obiedzie!
no, moi mili, obiad został zjedzony, to i owo już zrobione - słowem, pracowita sobota trwa! Dziś mam jeszcze w planach wizytę na uczelni celem wydrukowania mszalika Piusa X (jutro idę na Mszę Trydencką do Damenstiftungskirche), potem skok na Różaniec i Mszę w kaplicy Polskiej Misji Katolickiej, a po nim - miting z Adamem, chłopakiem Anji, o których pewnie jeszcze opowiem! Spotkamy się w kaplicy, a potem odwiedzimy Schelling Sallon, gdzie byłem z Berndem (już mi się przypomniało!). Ale nie o tym chciałem, nie o tym!

obiad
w restauracji Gnyszka Steakhouse przy Helene-Mayer-Ring, którą często odwiedzam zapodali dziś dobry obiad. Pod wpisem fotki z kuchni i stołu. Aha, ledwo co wrzuciłem foty na bloga, a dzwoni mi na komórkę jakiś Makłowicz i mówi, że pewnie go znam. Ja na to: Nie kupię żadnego garnka Zeptera! Do widzenia. Znacie gościa?

IV RP a Rafał Matyja i Paweł Śpiewak
jeden z Czytelników zwrócił mi uwagę na fakt, iż twórcą pojęcia IV RP jest nie Paweł Śpiewak jak się powszechnie sądzi (jeszcze bardziej powszechnie sądzi się, że to przebrzydły Kaczor wraz z krwawym Ziobrą usiedli i wymyślili), lecz Rafał Matyja, na łamach Debaty już w 1998 roku! Dziękuję za informację, niestety nie mogę jej teraz zweryfikować, ale znając publicystykę Rafała Matyi - jest to więcej niż prawdopodobne!

zmarnowany głos
dużo ostatnio o polityce, przez co Google daje mi cienkie reklamy, dlatego będę się ograniczał, żeby poza tym nie znużyć Czytelników. Ale jedną sprawę chciałem poruszyć już dziś. Sprawę zmarnowanego głosu.
Nie pamiętam już, czy o tym pisałem, czy nie, ale owego pojęcia nie lubię. Zresztą od niedawna - sam byłem jego wyznawcą i niewolnikiem. Tak jak sam kiedyś uważałem UPR za dziwnych, świrniętych panów. Sam kiedyś twierdziłem, że lubię tylko te piosenki, które już słyszałem (tzn. że głosuję tylko na tych panie i panów, których widzę w telewizji).
Człowiek na szczęście ma możliwość rozwoju i w związku z nim - zmieniłem swoje zapatrywania. Dlaczego? Pisałem o tym już na początku bloga - uważam za słuszne głosowanie zgodne ze swoimi przekonaniami, które opierają się na zdefiniowaniu celów, ku którym ma dążyć polityka oraz sposobów ich osiągnięcia. Owe cele czerpię z przesłanek światopoglądowych lub religijnych (tzn. co uważam za dobre), zaś sposoby osiągania - z wyników takich dziedzin jak ekonomia, zarządzanie, socjologia, etc. Tylko tyle, i aż tyle.
Wobec tego żadnego głosu, prócz nieważnego, nie traktuję jako zmarnowany - ponieważ oddanie głosu na polityka, jest świadectwem poparcia - mówię tym samym: Tak proszę Pana, zgadzam się z Panem i chcę widzieć Pana/Pańską partię w Parlamencie. Gdyby wszyscy głosowali taktycznie, zostałyby tylko dwie partie o rozmemłanym programie, ponieważ ideowcy dostaliby komunikat - Panowie, zagłosowałbym na Panów, ale zgodnie z sondażem muszę nie dopuścić, by do władzy się dostali ci, a ci. Przecież mogą się oni do władzy nie dostać, gdy zagłosuję na moich ideowych sojuszników - w ten sposób głosy się rozdrobnią. Tym samym chcę powiedzieć, że nie podoba mi się czysty system dwublokowy.

partycypacja społeczna
w trakcie kampanii można było odnieść wrażenie, że jedynym sposobem uczestnictwa w życiu społecznym jest rytualne wrzucenie pokreślonych dwóch kartek do pomalowanego pudełka (raz na cztery lata). Dodatkowo pokreślonych mądrze, tj. na tych, których proponują ci, którzy alarmują by głosować. Bzdura.
Niska frekwencja to nie wstyd - niska partycypacja społeczna, to dopiero obciach! Jeśli mało osób bierze udział w wyborach, znaczy to, że po prostu albo nie mają poglądów i uczciwie to wyrażają zostając w fotelu, albo nic ich działania na szczeblu centralnym nie obchodzą. Nikt nie ma obowiązku głosować, o czym chyba - mówię to z przykrością i jeszcze raz odsyłam do tekstu Krzyśka Mazura (http://polskawybiera2007.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?400411) - zapomnieli autorzy listu Konferencji Episkopatu Polski.
Choć budzą się w Polsce liczne fundacje, stowarzyszenia, etc. wciąż są słabe - i jak zauważył Olek Zioło - można by wyróżnić w całej Polsce dość niewielką względem całej populacji grupkę osób, które działają. Nieraz w 3, kiedy indziej w 5 organizacjach. Ciągle w Polsce obciachem i kompromitacją jest członkostwo w partii politycznej, a to przecież partie są elementem kapitału społecznego (różnie to widzą różni socjologowie). To jest prawdziwy problem, moi mili - że każdy chciałby, żeby dobrze nam było, a mało kto aktywnie ku temu dąży na co dzień. Co więcej - ciężko jest mu powiedzieć jak to jest, gdy jest dobrze oraz jak to zrobić, ponieważ ani nie ma gdzie o tym poważnie dyskutować, ani się za to wziąć, bo partia - obciach, gmina - też wstyd, itd.

i co?
i to, że postanawiam to zmienić. Przyciskam guzik - i już jest inaczej. Zarejestrowałem się dziś jako sympatyk UPR i posłałem pierwszy przelewik. Kto wie, może zostanę członkiem. Marzy mi się bowiem wielka formacja UPR/PR...
Chłopaki chcą zebrać do 2009 roku 1 000 000 złotych na kampanię - pomożemy!

grzyzga, ty przydupasie Korwina!
czy czytają to ludzie ze Staszica, którzy pamiętają aferę z Maćkiem Bitnerem? Hahaha... to o nim autor anonimowego listu do Staszic Kuriera napisał per przydupas Korwina...
Jak mówię, nigdy nie byłem tego typu osobą, od organizacji, spędów, samorządów, poza Kościołem - trzymałem się z daleka. Korwina i jego ludzi traktowałem jak wariatów. Wolny rynek wydawał mi się bajeczką o żelaznym wilku. Tak naprawdę na Waszych oczach, podczas pisania bloga, doszedłem do tego, by zainteresować się UPR, odkryć ze zdziwieniem że ta partia propaguje moje poglądy, obejrzeć parę filmików z ludźmi z UPR, by zmienić zdanie.
Temat jest mało znany - jak mówiłem, po tym jak Korwin w 1993 roku złożył projekt ustawy lustracyjnej, miał i do tej pory ma przechlapane u wielu ludzi (chyba nikt kto wie choć trochę o przeszłości właścicieli Polsatu i TVNu, nie dziwi się że UPRu prawie nie ma w mediach...) - a tak się składa że dziś natrafiłem na swoisty FAQ dotyczący tego, czym UPR jest i jaki ma program. Tekst ma formę wywiadu, zapraszam do lektury, wybory się skończyły, więc proszę mnie nie posądzać o agitację. Tekst znalazłem dziś, szukając informacji o członkostwie.
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=68&aid=94


myśl na dziś

Czujesz się jak biedak, który nagle dowiaduje się, że jest synem króla! Dlatego odtąd na ziemi zależy ci tylko na Chwale - pełnej - twego Ojca-Boga.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 334



kiedy będę miał te reklamy biura podróży, testów DNA, nieruchomości, doradztwa personalnego, PR, HR i innych lotnych branż? Robocie indeksujący - zobacz! Aha, dzisiaj warto poklikac na maksa - dzisiejsze reklamy są wysokowartościowe :)

środa, 24 października 2007

[24 X 2007] środa, trochę weźmie, trochę doda

cena
obiecałem wczoraj napisać o cenie. Otóż, kierując się słynną analizą Hayeka (analiza ceny w ustroju socjalistycznym), skracając zagadnienie do rozmiarów bloga (który sam ma skłonności do tycia...), można powiedzieć następująco - cena ma w gospodarce rynkowej charakter informacyjny. To po pierwsze. Po drugie - wynika z wolnych interakcji aktorów rynku, jeśli rynkiem rządzi popyt, tj. ludzie są w stanie licytować się o dane dobro - wówczas ceny rosną. Jeśli rządzi podaż - wówczas ceny spadają, bo sprzedającym zależy na sprzedaniu dóbr jak najprędzej.
Co z tego wynika? Najpierw zdajmy sobie sprawę z tego, na czym polega ten charakter informacyjny. Ano, na tym on polega, że przedsiębiorca jest w stanie opracować strategię działania, tj. wie czego ludzie pożądają najbardziej, lokalizuje popyt. Wówczas może obrać dla siebie niszę rynkową, by zarobić na dostarczeniu bliźnim tego samego dobra, po niższej cenie. Natomiast bliźni jego, gdy widzą że ceny czegoś są za wysokie, wiedzą po prostu, że nie mogą sobie na to coś pozwolić. To jasne, ale wówczas mają także informację, że być może warto by się skrzyknąć i zacząć sprowadzać to dobro w większych ilościach, by nie tylko na tym zarobić (popyt jest widocznie niezaspokojony) ale mieć dla siebie. Jeśli natomiast nie może zrezygnować z tego dobra - wówczas albo bierze się za robotę, albo bierze kredyt i sam winduje cenę.
W tym układzie nikt nie traci - każdy sprzedaje tak, jak mu się opłaca. W sytuacji, gdy państwo zaingeruje w rynek, wówczas ludzie tracą sprzedając dobra poniżej progu opłacalności, irytują się, przestają produkować dobra, bo to przecież bez sensu. Efekt jest taki - że dobra albo tracą na jakości, albo w ogóle znikają z rynku. Państwo chciało pomóc, a wszystko zepsuło.
Dlatego też wiłem się mentalnie jak piskorz, słysząc wczoraj o tym, że kapitalizm powoduje taaaakie nierówności, a państwo powinno zapewnić cenę chleba na poziomie np. 1zł. Niestety, odezwać się nie mogłem, bo nie nadążyłem z czytaniem tekstów na zajęcia, a nie chciałem wyjść na lenia...

homo oeconomicus
obiecuję, że już nie będę pisał takich nudnych wpisów, obiecuję! Ale jeszcze jedna opowiastka. Jest sobie Londyn za czasów Thatcherowej. Chlebek kosztuje 1000 funtów (powiedzmy, podobno było bardzo źle!). Wielu bezrobotnych, czy robotnych, ale kiepsko zarabiających nie może chlebka kupić i go zjeść. Mają dwie opcje - albo umrzeć z głodu, albo protestować przeciwko cenom. Zapomnieli jednak o trzeciej opcji - wszak mogą sobie przypomnieć, że mają na strychu piecyk, na wsi wujka z młynem, itd. Albo wpaść na pomysł promowania ryżu zamiast chleba. Tak, czy siak - jeśli są rozumni, zaraz by się złożyli po 1000 funciaków ze skarpety, kupili stolik, rozłożyli się na nim i handlowali chlebkiem po 500 za sztukę. Po tygodniu nie nadążyliby ze produkcją. Po paru latach, Bill Gates wpraszałby się na obiadki...

USA

w USA dziś zabujało na parkietach. Merill Lynch stracił na operacjach na rynku hipotecznym ponad 8,2 mld dolarów, NASDAQ i S&P500 poleciały na kolana. Ciekawostka, można ją do rana obejrzeć na http://stooq.com/ zrobili podwójne denko i się odbili. Nerwy ze stali, pampersy z podwójną izolacją - takich rzeczy potrzeba na giełdzie w podobne dni... Proszę o gwarancję rządową, że jutro giełda nie pojedzie na południe, tj. spółki nie stanieją. Przecież idzie rząd fachowców - oni zawsze wiedzą co robić...

europejska Europa
kupiłem sobie przedwczoraj FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG, a wczoraj MUENCHNER MERKUR (Bernd napisał artykuł o świętości z okazji 1 listopada). Co czytam? Czytam, że nowy rząd będzie fajny, bo w końcu odobrażą się Rosjanie, Niemcy już nie będą miały problemów, a polityka zewnętrzna będzie proeuropejska.
Powiem tak: niewykluczone, że Rosja się ośmieli, Niemcy też. Wrócimy bowiem do czasów polityki zagranicznej między kolanami a brzuchem. Zamiast jasnej strategii i ambicji współtworzenia UE, będziemy słuchać popierdywania o partnerstwie, współpracy, europejskich partnerach. No, cóż - wykształciuszki na to lecą, bo to gładko i nowocześnie brzmi. Ja jednak pozwolę sobie powiedzieć, że obecny kształt i kierunek rozwoju UE wcale mi się nie podoba. Po drugie, wolałbym UE współtworzyć, niż odgrywać rolę zakompleksionego Polaczka, w imieniu którego elitarny emisariusz Komorowski, albo Tusk, przyjeżdża do Europy i prosi o wytyczne dla przystosowania się do europejskich standardów. Wolę partnerstwo, niż pokrywanie.
Proeuropejskie. Powariowanie semantyczne tu w Niemczech. Przymiotnik proeuropejskie znaczy po prostu prounioeuropejskiewparadygmacienowejlewicy. Posiadanie innego pomysłu na integrację Europy, niż zachodnia lewica, nie jest inną koncepcją europejskości, ale antyeuropejskością. Widziała pani taki czajnik?

skrajna prawica a lewica
a propos innych nieporozumień semantycznych. Nazewnictwo opcji politycznych jest tutaj przesunięte w prawo. Komuniści są socjalistami, socjaliści liberałami, prawica skrajną prawicą, natomiast liberałowie nie istnieją. Neonaziści niekiedy się przewijają - tych akurat nazywa się w Niemczech poprawnie.

Erlandia
No, to co? Od poniedziałku macie u siebie I Rzeczpospolitą Irlandzką? Huehuehue... Polecam link w komentarzu do wczorajszego posta. Duch w narodzie nie ginie - powstaje już humor o PO.
Jest jednak jedno ale - nie może się powtórzyć sytuacja z ostatnich dwóch lat, kiedy to opozycja zajmowała się głównie robieniem z siebie głupa (patrz cykl o śmiesznostkach IV RP), krytykowaniem wszystkiego co się rusza. Opozycja nie jest od tego, by podkładać świnie rządowi, tylko od tego, by działać dla dobra Polski, jeśli rząd nie chce. Nie można tego powtórzyć, byłoby to dziecinne. Mam nadzieję, że ci którzy teraz rządzą, zauważą że nie każdy zachowuje się jak on. Obiecuję - jaja będę sobie robił, gdy zasłużą - ale kiedy będzie trzeba chwalić, wtedy trzeba. Nie jest bowiem dla nikogo dobre, gdy z robienia jaj naraz robi się zbiorowa psychoza i owczy pęd i powszechny, nieuzasadniony pesymizm.

profesor
czy Radiosłuchacze też mieli wrażenie przez ostatnie parę tygodni, że prof. nzw. Władysław Bartoszewski, jest jedynym PROFESOREM w Polsce? Tak jak kiedyś o Arystotelesie pisało się per FILOZOF... Nic nie mam do pana Władysława, bardzo go lubię - śmieszy mnie tylko powszechne uwielbienie dla Bartoszewskiego i hołdy pod strzechami. Jeszcze o tym napiszę...

MJblog
Marek Jurek nie dostał się do Senatu. Ubolewam nad tym, jak nad osobistą porażką. Z tej okazji postanowiłem dziś odpalić stronę Marszałka, a stamtąd wszedłem na bloga. Blogów ogólnie nie lubię, bo są głupie i nudne, ale ten mnie urzekł. Co mogę powiedzieć? Ano to, że Marek Jurek musiał być moim idolem, zanim się urodziłem! http://blog.marekjurek.pl/ Aha, Marszałek nie ma u siebie na blogu reklam gugla, więc jak by się komuś coś spodobało, to można Marszałka nagrodzić przez moje ręce...

kto mię rentę wypłaci?
liberały z PO chcą zasabotować obniżkę składki rentowej. Hahahaha! Ktoś ma jeszcze złudzenia, że to partia liberalna? Ach, ten owczy pęd, to zbiorowe etykietowanie na podstawie sugerowanych wrażeń...

śmiesznosteczki IV RP - part. 2
pamiętacie, jak Marcinkiewicz został premierem rządu mniejszościowego? Miglance z telewizora rozdzierały wówczas szaty nad tym, że to tylko kukiełka, człowiek-reklama, spec od marketingu a nie kwestii merytorycznych, że ponadto Jarosław Kaczyński boi się odpowiedzialności za rządzenie, bo jest małym tchórzliwym kaczorkiem.
Nie minęło dużo czasu - Jarosław Kaczyński jest premierem i ogłasza nowe przyspieszenie. Larum! Psucie demokracji - dwaj bracia na najwyższych stanowiskach państwowych, hańba w Europie, jak można do tego dopuścić? Marcinkiewicz - biedny, wrażliwy intelektualista i fachowiec został wygryziony przez drapieżną kaczkę.
Dziś - Marcinkiewicz głównym specem w EBOiR, wielkim wspomożycielem PO, nie lada ekspertem.
Hahahahaha!

myśl na dziś
Radość jest nieuniknioną konsekwencją dziecięctwa Bożego, gdyż wiemy, iż nasz Ojciec-Bóg szczególnie nas kocha, przyjmuje nas, pomaga nam i wybacza.
Pamiętaj o tym dobrze i zawsze: choć czasami może ci się wydawać, że wszystko się wali - nic się nie wali, bo Bóg nie przegrywa bitew.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 332


!a to jest dziwoląg!

[23 X 2007] wtorek po poniedziałku - nocka

zabalował pangrzyzga, wrócił na piechotę, bo Lexusa nie ma!
no, wszystko już na jutro gotowe. Jako, że jest późno, a od paru dni - przez tłumaczenie opisu technicznego instalacji tryskaczowej (kto to tak nazwał?) - chodzę co rano nieco śnięty, sprężę się dziś maksymalnie! Dziś nie będzie hiperpłodoności. Aha, co zrobiłem? Byłem na parterze, w Bierstube, tj. po naszemu po prostu kanciapa z piwem, miejsce gdzie schodzą się monachijczycy, piwo popijają, frytki i kiełbaskę jedzą, w karty grają, na mecz okiem rzucą i feerię dziewcząt z importu sobie przeglądną... Spotkałem się tam z Simonem, żeby pogadać o naszym moście mieszkalnym. Ja zrobiłem w komputerku model, Simon pozastanawiał się nad rzutem. Powiem tak: Zaha Hadid nie powstydziłaby się naszego projektu. Po części dlatego, że sama pewnego razu zapojektowała podobny...

no i co?
no i to, że później pogaworzyłem ci ja na Skajpeju z Oleńką, potem z Rodzicmi i tak minęła godzinka 22:00, wówcza pangruszka wziął się za warianty elewacji loftu, który przeprojektowuje z dziewczynami. Skutek tego taki - że pomimo wyraźnego obiecania Oleńce pójścia spać o 24:00, pójdę spać godzinę później. Przepraszam mojego Bejbia słodkiego, ale nie dało się... To znaczy - dało, ale musiałem trochę posuszyć Tacie głowę opowieściami, które zaraz poczytacie. Jak panagruszkie coś męczy i już zdecyduje się na coming out, to koniec. Siedź i słuchaj!

rethinking space
pisałem już o zajęciach na socjologii, prawda? Bardzo miło, bardzo fajnie, profesor z Londynu, przemiła pani doktor z Polski (nisko się kłaniam, jeśli to czyta) i zajmujemy się rethinkingowaniem przestrzeni, czyli jej ponownym skonceptualizowaniem. Zajęcia porządnie prowadzone - wyborny skrypt, wyborni prowadzący. Problem z jednym. Mianowicie z socjalistycznym paradygmatem...
Zdjęcie z korytarza mówi samo za siebie, prawda? Zaiste, gdyby na dzisiejsze zajęcia przyszedł Hayek, Mises, albo rodzimy Korwin-Mikke, to by się przewrócili, poturlali tak, że nikt by nie pomyślał, że nie brali lekcji break-dance'u. Otóż, dowiedziałem się dzisiaj, że kapitalizm jest przebrzydłym ustrojem, który powoduje biedę i należy z nim walczyć. Co więcej, o przedsiębiorcach mówi się per "Oni", są zmitologizowani, nieomal wszechwładni, Thatcherowa zaś była dyktatorką, otaczają nas macki globalizacji, urbanizacji...
Nie będę się tu odnosił szczegółowo do tych tez, podzielę się ogólnym spostrzeżeniem. Istnieje pewna tendencja na świecie, wg której ludzie wychowani w dobrobycie mają skłonność do przyswajania koncepcji socjalistycznych. Nagle się okazuje - po doznaniu olśnienia - że system ekonomiczny, oparty na braku przymusu, cnotach i talentach przedsiębiorców, największej znanej efektywności - powinien być zastąpiony przez ingerencję państwa w możliwie wiele rzeczy. Czort z tym, że tysiąckroć praktyka wykazała, że np. płaca minimalna podnosi bezrobocie, ceny minimalne również, w dodatku pogarszają jakość produktów, etc.
Rzecz ma się podobnie jak z fizyką relatywistyczną - nie jest intuicyjna. Takie rzeczy jak np. skrócenie Lorentza nikomu się nie mieszczą na zdrowy rozum w głowie. Podobnie z prawami ekonomii - tylko dyletanci snują podobne rozważania.

giełda
no, nasłuchałem się troszkę o giełdzie. Krótkie spostrzeżenie: giełda jest zawsze owiana tajemnicą, szczególnie dla dyletantów, którzy mają socjalistyczne recepty na każdą biedę. I dziś np. się dowiedziałem, że podczas krachu w Azji w połowie lat 90., z szanghajskiej giełdy wyparowało tyle a tyle pieniędzy. Łoooo! Wy-pa-ro-wa-ło!!! A czy nie można po prostu powiedzieć, że wyceny spółek się urealniły, głównie z powodu bankructwa jednej z nich (któregoś z wielkich banków) i ceny akcji spadły. Nic nie wyparowało. Czy jeśli jestem sprzedawcą jabłek na targu w Pruszkowie, albo handluję śliwkami, lub testami DNA, to jeśli jednego dnia wszyscy chcą moje produkty kupować po 100,00zł za sztukę, a drugiego po 50,00zł to znaczy, że coś mi wyparowało? Chyba mózg temu, kto tak mówi... hie hie... Po prostu cena spadła i potencjalna wartość tych dóbr zmalała. Jeśli zdecyduję się je sprzedać po tej cenie - zaliczę pewnie stratę (nie wiadomo po ile kupowałem, załóżmy, że po 70,00zł). I tyle. Mechanizm znany od tysięcy lat - spadek ceny. Różnica tylko jest taka, że gdy studentom opowie się po angielsku bajeczkę o oparach, będąc przy okazji profesorem - wówczas każdy sobie myśli: Jejku, ci spekulanci pitoleni, tylko by spekulowali a ludziom przez nich wyparowują pieniądze! Lepiej wprowadzić zakaz wszystkiego.
A na marginesie - kto ma głowę, nie idzie spać bez ustawienia stop-lossów (automatycznych zleceń do cięcia strat), zajmuje przy spadkach krótkie pozycje i zarabia sobie pieniążki, gdy inni klną na kapitalizm.

rynek mieszkaniowy
o cenach, rynku mieszkaniowym - bo te tematy też były poruszane, napiszę jutro, bo już po pierwszej, a ja co innego chciałem poruszyć.

kościół św. Urszuli
wychodzę sobie wymięty i półżywy z socjologii, za parę minut 18:00, wiem że nie zdążę na Mszę do św. Michała, stan psycho-duchowy opłakany (proszę pozwolić, że nie będę się nadto wywnętrzał), świadomość roboty po powrocie do domu... a tu słyszę bicie dzwonów! Jak po sznurku, za rączkę Anioła Stróża, zawędrowałem do kościoła św. Urszuli. Piękne wnętrze, piękny Pan Jezus wewnątrz, wspaniałe dzisiejsze czytania, Komunia Święta pod obiema Postaciami... i wielka radość, że chodź dziad ze mnie kalwaryjski, to jednak Pan Bóg o swoim panugrzyzdze pamięta i umie do niego przemówić.

śmieszności IV RP
wbrew pozorom nie chodzi mi tu o jakieś arcyzabawne wpadki Premiera, czy innych ludzi kojarzonych z hasłem "IV RP" (choć skądinąd wiadomo, że hasło rzucił Paweł Śpiewak). Chodzi mi o zebranie wszystkich tych wydarzeń, które ci, których na blogu nazywam miglancami z telewizorów, rozdmuchali do niebotycznych rozmiarów rozmiarów, nadając im nieprawdziwy sens i głosząc to z zadęciem oraz koturnami na stopach! Tzw. debata publiczna ostatnich dwóch lat urągała moim zdaniem rozumowi. Propaganda defetyzmu. Nie pamiętam, aby którykolwiek gabinet miał tak przewalone od samego początku... co zresztą bardzo dobrze o tym rządzie świadczy.
Nie pamiętam wszystkich takich wydarzeń - jeśli ktoś ma coś fajnego w pamięci, niech przyśle mi mailem - zweryfikuję wówczas sprawę i zamieszczę na blogu.
Pierwsze wydarzenie - pamiętacie jak w połowie pierwszego roku rządów PiSu jakiś anarchista dostał nożem po żebrach od skina? Niemiła sprawa. Natomiast o wiele bardziej zabawne były komentarze, m.in. posła Rokity (mąż Nelly), który stwierdził (przytaczam z pamięci) - Nasze miejsce jest teraz tu, przy łóżku anarchisty X, który dostał w żebra kosą od skina, bo w Polsce szerzy się dyktatura i Premier powinien przyjechać tutaj do szpitala w Suwałkach...ple ple
Pamiętam, że to mówił Rokita, choć lepiej taki nonsens pasowałby do posła Komorowskiego.

Panadam i Pantadeusz
mamy w Polsce dwa guru silnie ze sobą walczące i się nawzajem kreujące. Adama Michnika i o. Tadeusza Rydzyka. Obaj dla swych wyznawców są guru. Ten pierwszy scedował troszkę swoje obowiązki na Tomasza Lisa, bo od czasu afery Rywina poszedł trochę w odstawkę (podupadł na zdrowiu).
Szymon Hołownia powiedział na jednym ze spotkań, że strategia o. Rydzyka polega na mówieniu swoim zwolennikom - jesteśmy zagrożeni, musimy dać odpór, jest źle, może być gorzej! Mój ulubieniec z ul. Czerskiej stosuję tę taktykę znacznie dłużej - wykształciuszki wy moje, grozi nam iranizacja, klerykalizacja, a ostatnio kaczyzacja! Nasze jedyne słuszne eurosocjalistyczne wartości są zagrożone przez pełzający zamach stanu, jesteśmy otoczeni!

myśl na dziś i spanko
Nie opuszczaj mnie, Panie mój, czyż nie widzisz, w jaką bezdenną przepaść może popaść Twe biedne dziecko?
- Matko moja, ja też jestem Twoim synem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 314


ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO