Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platforma obywatelska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platforma obywatelska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2010

[21 II 2010] I Niedziela Wielkiego Postu, czyli powrót Syna Marnotrawnego

wróciłem!
jednym słowem - skandal! Pangrzyzga napisanie bloga odkładał z dnia na dzień, zapisawszy wcześniej tematy na laptopie, który w ostatnim tygodniu po trzyletniej intensywnej służbie odmówił współpracy... przez co tematy trzeba odtwarzać z notesu i głowy, którą podziurawiła wzmożona aktywność od powrotu z Ustki. Przyznam bowiem szczerze, że o ile cały semestr był wyjątkowo ciężki, gdyż wziąłem sobie i na Politechnice i na Uniwerku dodatkowe zajęcia, chcąc do maksimum wykorzystać czas, o tyle styczeń i połowa lutego była masakryczna. Nie starczało czasu na sen, o gnyszkoblogu nie wspominając.
Zakończyłem go jednak z przytupem mocnym i tarczą na ramieniu. I kolejnym doświadczeniem, ciężkiej roboty. Monachium przy tym to jednak nic. Ufff... dobrze, że już koniec, a semestr który właśnie nadszedł jawi się spokojniej. Na pewno będzie więcej czasu na to, by pracę zawodową wkomponować w godziny dzienne...

co ten pangruszka wyrabiał?
długo by opowiadać, ale chyba jednak będzie trzeba! Toteż najbliższe wpisy (no, nie obiecuję regularności, ale mam silne postanowienie, by była niezerowa!) będą zapewne autobiograficzne. A będzie o czym pisać, bo przez te półtora miesiąca udało się z Bożą pomocą zbudować naprawdę wiele! Będzie więc mowa o GFA, TBW, NDŻ, PRO i wielu, wielu innych ciekawych rzeczach, w tym radzeniu sobie z rewolucją żołądkową w czasie, gdy nie ma się czasu na to, by z nią sobie radzić! A jak!
Przypomnę słowa swojego dowódcy z wojska, chor. Klepackiego: Polska ninja nie jest miękka!

lektura wielkopostna
luźniejszy semestr cieszy mnie także ze względu na Wielki Post. Mam nadzieję, że będzie więcej czasu na życie wewnętrze, w tym także na lekturę duchową. Dziś zacząłem pierwszy tom monumentalnego dzieła Vazquesa de Prady o św. Josemarii, który od samego początku gnyszkobloga jest twórcą myśli na dziś. We wszystkich tomach przede mną dobrych grubo ponad 1000 stron. Damy radę?

homoseksualna prostytucja nieletnich...
w trakcie przygotowań do sesji na socjologii przyszło mi czytać fragmenty książki Jacka Kurzępy pt. Młodzież pogranicza - "świnki", czyli o prostytucji nieletnich. Książkę, mimo iż fragmentami jest mocno gorsząca polecam każdemu wyrobionemu czytelnikowi, który poważnie myśli o angażowaniu się w spory światopoglądowe i życie publiczne!
Przyznam szczerze, że byłem nieco zszokowany np. procederem nieletniej męskiej prostytucji wobec niemieckich zboków goszczących na wakacjach w zachodnich województwach. Szczególnie zaś przygnębił mnie przypadek syna właścicieli pensjonatu, który raz zachęcony pornosem na stałe wkręcił się do świata niemieckich pedałów, którzy regularnie odwiedzają miły pensjonat. Rodzice cieszą się z zarobku bo prestiżowi goście zza Odry ciągną właśnie do nich, syn się cieszy, bo ma dużo kasy (mówi tylko, że Czasem boli dupa, jak któryś jest bardziej napalony), no i niemieckie pedzie się cieszą, bo ryzyko złapania syfa nieco mniejsze niż na dworcu w Hamburgu.

Bravo y Popcorn
Inna rzecz, to kwestia prostytucji dziewczęcej. W tym wątku (nie tylko w tej książce, odwołuję się teraz do ogólniejszych badań, które musiałem przy tej okazji przestudiować) niespodziewanie (?) pojawia nam się wątek gazetek w rodzaju BRAVO, czy Popcornu oraz szczególnie ich rubryk poradnikowych, jako inkubatorów zaintersowania seksem, które zakończyło się prostytucją. To drugi bardzo ważny wątek, który przypomniał mi się o tyle, że na początku lat 90. gdy na tego typu ścierwo panował boom (zresztą panuje do dziś) - Rodzicielka moja grzmiała niczym dzwon Zygmunta, że te gazetki niczego dobrego nie spowodują. Ich producenci oczywiście krytykę odparowywali tym, że oni tu lukę w edukacji wypełniają... ale skutek jest jeden - ileś tysięcy młodych ludzi zatraciło się w dewiacji, z których wyjść jest niezmiernie trudno.

trzecia ciekawostka
moje resercze doprowadziły mnie także do trzeciego odkrycia, potwierdzenia wcześniejszych intuicji. Otóż, badania (proszę wybaczyć, ale nazwisk autorów nie pomnę, bodajże prof. Izdebski) dowodzą tego, co po wielekroć tu opisywałem, a więc istnienia mechanizmu uzależniającego w prostytucji oraz mnożenia zboczeń. Okazuje się, że młodociane prostytutki z biegiem czasu nie wyobrażają sobie stosunków seksualnych bez przemocy, nie osiągają zadowolenia gdy stosunek nie przebiega mechanicznie (oryginalne określenie), etc. Znaczna większość deklaruje chęć odejścia z zawodu. Procent odejść jest jednak nikły. Do tego szamba się tylko wchodzi.

pajacowie
słyszałem, że w międzyczasie powybuchały jakieś afery, pędzące króliki, rosoły, cuda na kiju. Jako, że jestem poważnym człowiekiem i pierdoły mnie nie interesują, zupełnie nie mam rozeznania w tym co aktualnie widz masowy przeżuwa. Przed wyborami ostrzegałem, by na peowiaków nie głosować, to teraz macie - pierdzące, kufa, króliki!

myśl na dziś
Szczere postanowienie: Umilać i ułatwiać drogę innym, gdyż życie już nadto niesie z sobą goryczy.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 63



środa, 28 października 2009

[28 X 2009] ciemna strona partii - PO w terenie


zamiast wpisu...

który tak czy inaczej pojawi się na dniach... czyli w łykiend, bądź piątek wieczorem!
Porażające? Nie. Tak się dzieje w większości gmin. I co? I nic.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/10/28-x-2008-id-wita-pora-szuka-dobrego.html

myśl na dziś
Większość tych, co mają problemy osobiste, „mają je” z powodu egoistycznego myślenia tylko o sobie.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 310



środa, 14 października 2009

czwartek, 30 lipca 2009

[30 VII 2009] Ryszard Rynkowski śpiewa, a tu gaz na ulicach!

życie, życie...
„...jest nowelą. Raz przyjazną, a raz wrogą!” Tak śpiewał nie tylko Rynkowski Ryszard w dżinglu serialu wszchczasów, czyli „Klanu”, ale również pangrzyzga, któren choć był w młodości identyfikowany przez kolegów z gimnazjum z postacią dra Lubicza, to jednak serialu owego daaaawno nie oglądał – ale w przez ostatnie dwa dni pieśń macho Ryszarda w uszach swych regularnie słyszał. Nie wiem jak to tam z mózgiem jest, ale któraś klepka najwidoczniej się nie dość dobrze domknęła i masz ci los! Siadamy na porcelanie – Rynkowski w uszach. Siadamy do obiadu – Rycho śpiewa. Próbujemy czytać książkę - „wczoraj biały welon, jutro białe, białe włosy!”. Idziemy spać – Rysiek wciąż nie kończy!
Ale rację ma wysoki Rycho (trzeba Rynkowskiemu przyznać, że wzrostu to jest akurat słusznego!), że życie to raz takie, a raz inne jest. Bo oto sądził pangnyszka, że po obronie inżynierskiej oraz porodzie Siostry nogi w górę wyciągnąć będzie mógł, wygodnie się rozłożyć i zająć nadrabianiem wielodniowych zaległości blogowych... a tu lypa! Nic, a nic , paniegruszka! Trzeba było się najpierw zająć tysiącem spotkań, później inną działką, potem kolejną... i tak przeminął cały lipiec, a zmęczenie jedynie narosło! Co nie oznacza wcale, że czas ten był spędzony bezowocnie! Żadną miarą, co niebawem także i Gnyszkoczytelnicy zauważą! Faktów jednak nie uprzedzajmy, a bierzmy się za komentowanie bieżącej sytuacji!

sytuancja bieżąca
Bieżąca sytuacja jest taka, że lwia jej część przeminęła i niewarta jest skomentowania ze strony Gnyszkobloga. Rząd Tuska kompromituje się coraz bardziej – minister okazuje się być cieciem, rządowy liczykrupa zmienia prognozy wzrostu PKB jak rękawiczki i wyciąga rękę po pieniądze z NBP. Poza tym powoli szykuje nam się rotacja na posadzie konika medialnego – środowisko Piskorczyków zaczyna rżnąć zwyczajowego jarzębia, twierdząc że ma jakieś poglądy i powinno znaleźć się u władzy. PiSiaki robią to, co zwykle, czyli nic. Pojawił się na horyzoncie nowy byt – Kongres Kobiet Polskich i już zaczął jarzębia strugać. Wyłuskajmy z tego natłoku zdarzeń kilka i krótko omówmy!

pacyfikacja KDT
Wielkie wrażenie zrobiły na mnie ostatnimi czasy zdjęcia z wnętrza Kupieckich Domów Towarowych autorstwa mojego kolegi, Kuby Szymczuka. Do sprawy do niedawna miałem podejście natury mieszanej – z jednej strony świadomość peowiackich praktyk w wykańczaniu zdrowej konkurencji (przypomnijmy sobie praktyki Lewandowskiego, gdy był ministrem przekształceń własnościowych – finansowanie sprzedaży krakowskich fabryk działaczom KLD z dywidendy, które owe spółki po przejęciu wypłacały nowym właścicielom; dofinansowanie ponad 150 mln zł przez Gronkiewiczową budowy nowego stadionu Legii przez spółkę właścicieli TVNu, czyli ITI, etc.) oraz intuicyjna chęć obrony słabszego. Z drugiej strony – medialna wrzawa na temat prawnych kulisów owej sprawy, wedle której kupcy-akcjonariusze KDT, to zwykłe warchoły, huligani oraz kułacy.
Najpierw pochwalmy Kubę Szymczuka za świetne zdjęcia i podłożenie wybornej do nich muzyki. Więcej dziennikarstwa obywatelskiego, więcej prywatnych fotoreporterów, więcej blogów – więcej prawdy nam się pojawi w obiegu.
Później zaś, przejdźmy do polecenia Gnyszkoczytelnikom ostatnich wydań dwóch gazet. Po pierwsze bieżącej „Gazety Polskiej”, gdzie cała rozkładówka poświęcona jest sprawie oraz felieton Rafała Ziemkiewicza na ostatniej stronie. Po drugie – artykuł Roberta W. Wyrostkiewicza z bieżącego „Najwyższego Czasu!”. Jakie pytania można postawić w oparciu o te artykuły, a które mają decydujący wpływ na to, czy bijatykę przy KDT nazwać sprawiedliwą egzekucją wyroku, czy po prostu pacyfikację? Zamieszczam je poniżej.

  • 1. Czy jest prawdą, że Urząd Miasta zaproponował kupcom najpierw dwie inne lokalizacje (które rozdzieliłyby akcjonariuszy spółki KDT), później zaś inną lokalizację przy ul. Okopowej (za dwa lata), oraz że nakazało w związku z wyborem lokalizacji przy Okopowej natychmiastowe opuszczenie KDT?
  • Jeśli tak – nie mówmy, że sprawa jest czysta. Jeśli kupców przenosimy, to dajmy im ekwiwalentną lokalizację od razu, a nie dwa lata później, przez które znów może się okazać, że Okopowa jednak nie jest aktualna, a stacja metra powstanie jednak za lat dwadzieścia.
  • 2. Czy jest prawdą, że z początku kupcy nie stawiali żadnego oporu i czekali na komornika z dokumentami, natomiast przemoc rozpoczęła się od razu w okolicach godz. 8:00 ze strony bandziorów spod znaku Zubrzyckiego?
  • 3. Czy jest prawdą, że dopiero godzinę po rozpyleniu przez Zubrzyckiego służby medyczne zaczęły udzielać pomocy kupcom gazowanym w zamkniętym pomieszczeniu?
  • 4. Czy jest prawdą, że Straż Miejska i Policja zwracały uwagę gnojom od Zubrzyckiego, że niepotrzebnie i ze zbyt dużym natężeniem stosują przemoc, ale nie podjęli żadnych kroków celem obrony obywateli z KDT, gdyż taki mieli rozkaz, a sami de facto mieli za zadanie obronę ludzi Zubrzyckiego?
  • 5. Dlaczego komornik wynajął agencję Zubrzyckiego, a nie wszedł w asyście Policji?
  • 6. Czy jest prawdą, że po wyrzuceniu dziennikarzy ze środka hali (po wejściu Policji) ochroniarze z firmy Zubrzyckiego skatowali kilka osób, zamknąwszy je uprzednio w pomieszczeniach ochrony wewnątrz KDT? Czy obdukcje lekarskie ofiar wraz z pozwami dotarły do sądów?
  • 7. Jaki jest powód, dla którego śledztwo ws. łapownictwa prowadzone względem Sylwestra Zubrzyckiego, założyciela mini-armii, przestało się posuwać, a sam Zubrzycki wyszedł na wolność?
  • 8. Dlaczego firma Zubrzyckiego została wyłoniona do ochrony terenu KDT bez konkursu i czy ma to związek z zarzutami o korupcję przy zdobywaniu publicznych zleceń, jakie skierowano względem Zubrzyckiego?
  • 9. Ogólniej zaś – dlaczego agencja Zubrzyckiego ochrania tak wiele miejskich imprez i obiektów? Przypomnę, że nie jest to ani największa, ani najstarsza firma na rynku.
  • 10. Czy Sylwester Zubrzycki pracował przed 1989 rokiem w Urzędzie Bezpieczeństwa PRL i uzyskał w tej służbie stopień kapitana? Pytam, bo spotkałem już takie informacje w sieci.

Na końcu zaś, to już nie pytanie, chciałem przypomnieć aferę sprzed kilku lat, polegającą na masakrze w oddziale któregoś z warszawskich banków i okradzenie go, której niechlubnym bohaterem był ochroniarz oddziału z agencji... Zubrzycki, który okazał się być wtyczką przestępców!

Jeśli ktoś nie zna odpowiedzi na powyższe pytania, ani nie ma bladego pojęcia o sprawach poruszonych powyżej, niechaj nie sądzi, że ma cokolwiek do powiedzenia na temat sprawy.
Rzekłem! A kończyć muszę, bo bateria w laptopie mi się kończy, a pociągowe źródła energii niestety nie fukcjonują! Hajże na Wrocław!

myśl na dziś
Wola. — Energia. — Przykład. — Co ma być wykonane, wykonaj... Bez wahania... Bez oglądania się za siebie... Inaczej ani Cisneros nie byłby Cisnerosem, ani Teresa de Ahumada nie byłaby świętą Teresą..., ani Ińigo de Loyola świętym Ignacym... Bóg i odwaga! — Regnare Christum volumus!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 11



wtorek, 9 grudnia 2008

[9 XII 2008] św. Juana Diego... by lżyło się lepiej!

fotoreportaż
dziś, w związku z natłokiem obowiązków i nieplanowanych obsunięć... jedynie komentarz zdjęciowy, ale jakże smakowity!


Poza tym raz jeszcze zwracam uwagę na opisaną we wczorajszym poście sprawę dyskusji na Hradczanach - do dziś żadne medium o sprawie nie informuje - cała Europa milczy, ewentualnie wydając krótkie, zdawkowe komunikaty nt. zaistnienia faktu spotkania. Jednak fronda.pl ruszyła chyba lawinę, dziś o sprawie wspomniał TVN24, a jutro zaangażować ma się ponoć Rzeczpospolita. To miłe. Niech ludzie wiedzą, co się dzieje... A na tym tle jeszcze śmieszniej wygląda ten zbiór pętaków w wyglancowanych garniturkach, który się polskim rządem zowie... chłopaki próbują absorbować naszą uwagę, jak tylko mogą, chociaż nic do powiedzenia nie mają - i nic nie znaczą.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-druga.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-i-jej.html

myśl na dziś

Jeżeli prawdziwie chcesz być duszą pokutną — pokutującą i radosną — winieneś nade wszystko strzec swojego czasu poświęconego modlitwie — modlitwy wewnętrznej, szczodrej, długiej — i winieneś się starać modlić się nie w chwilach dobrego nastroju, lecz o stałej godzinie, zawsze ilekroć to jest możliwe. Nie zaniedbuj tych szczegółów. Bądź niewolnikiem tego codziennego kultu Bożego, a zapewniam cię, że będziesz się czuł ustawicznie radosnym.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 994



środa, 26 marca 2008

[25 III 2008] wtorek w Oktawie Wielkiejnocy

brednie Diderota
w samochodzie, w drodze w babcine strony, miałem okazję zaczytać się w brednie niejakiego Diderota, który Encyklopedię tworzył. Facet poczynił uwagi na temat katolicyzmu w jednej ze swoich książeczek, gdzie w punktach rozprawia się z katolicyzmem. Np. taką oto uwagą (cytuję z pamięci): Jeśli potrzeba jeszcze łaski, by czynić dobrze, to po co Chrystus umierał?
Krótkie pytanie, krótka odpowiedź: Panie, wracam Pan na katechezę, a nie książczyny tu piszesz.

pitu-pitu Woltera
podobnie niejaki Wolter, który ze złotego kibla jadał obiady i przebierał się w damskie ciuchy. Nie powiem - poważniejsze toto od Diderota - ale niewiele bardziej. Nie to jednak jest ważne, jakiej klasy jest to filozofia, ale to, że we wstępie czytam iż Wolter w tym tekście rozprawia się z metafizyką w etyce i coś tam jeszcze nowego buduje na gruncie laickim, a potem czytam sam tekst i widzę dość słabą argumentację, która jest mocno dyskusyjna, a niekiedy wynika z niezrozumienia pewnych zagadnień... to śmiać mi się chce, bo po raz kolejny potwierdza się teza o tym, że wśród tzw. intelektualistów odruchy stadne są najsilniejsze w skali całego społeczeństwa.

prof. Legutko w RP
zauważył to zresztą prof. Ryszard Legutko w wywiadzie w Rzeczpospolitej w lipcu 2007 roku, który przeczytałem z wielką lubością w Bieszczadach! Tym jednak razem, w świątecznym wydaniu Rzepki znalazłszy nowy wywiad z p. Legutką, choć też przeczytałem go z lubością i mlaskaniem, to jednak przeżyłem szok! Oto bowiem któryś raz okazuje się, że wyhodowałem w trzewiach duszy swej pewne odkrycie, pewną myśl nową, celną i przenikliwą... której nie zdążyłem jeszcze odtrąbić szerokiemu gronu, a tu nagle jakiś inny mózg, zazwyczaj już uznany - ogłasza to samo i... zbiera brawa! Ja się z jednej strony cieszę, bo miło wiedzieć, że kto inny, wybitna persona zauważyła to samo... z drugiej jednak, żal mi. Bo gdy teraz ja powtórzę to, co dotąd było moje - wyjdę na naśladowcę!
Jedno jest na to remedium - usiąść na siedzeniu, chwycić za pisadełko i raz na zawsze napisać książkę na tysiącpińcet stron, takie opus magnum (mając nadzieję, że jest to równocześnie opus Dei) i potem już tylko być cytowanym. O! I Tata mi już tak mówi i Oleńka - musi tak być!
A o czym mówił Legutko? Ano o tym, co kiedyś zarysowałem lekko na blogu (czyżby plagiat... Panie Profesorze!), a mianowicie, zauważył że jesteśmy społeczeństwem zupełnie wykorzenionym, które absolutnie straciło łączność (na makroskalę) ze swoim dziedzictwem, tradycją i tym, czym w istocie jest, przepoczwarzając się z narodu z tysiącletnią tradycją, w społeczeństwo robociarzy w podkoszulkach.
Dobra, nie powiem - Pan Profesor myśl pogłębił i twórczo rozwinął, ale mówmy o prawie, albo teoremacie Gnyszki-Legutki, zamiast Legutki!

Homofobia w RP
w tej samej Rzeczpospolitej (a więc świątecznej) czytamy o pewnej ciekawej sprawie. Otóż, włoska Corriere della Serra napisała, że z Polski wyemigrowało 100 000 pederastów w czasie rządów krwiożerców Kaczyńskich, oraz że pederastki gwałcone są masowo przez neonazistów.
Rzepka zadała sobie trudu i spytała autorkę skąd wzięła liczbę 100 000 wypędzonych. Zeskanuję Wam to kiedyś, ale na razie uwierzcie na słowo. Rozmowa przypomina sławną dyskusję Korwina z Saryuszem-Wolskim, którą wrzuciłem na bloga. Otóż, pani autorka przeczytała o 100 000 w raporcie w... Corriere della Serra! Nie wie skąd mieli te dane, ale chyba od Biedronia (nota bene pomyliła się w nazwie Kampanii Przeciw Homofobii). Czy je weryfikowali? Nie, po co?
Aha... Co z tego wynika?
Głównym zajęciem dziennikarzy jest korzystanie z publikacji innych, lub zaprzyjaźnionych gazet, w lepszym wypadku z Google'a. Wbijmy to sobie do głowy, błagam...!
Zresztą sprawa ma się podobnie do sławnej liczby 100 000 nielegalnych aborcji rocznie w Polsce, którą to liczbę wymyśliła Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (dość myląca nazwa - powinno być Grupa Szalonych Biednych Kobiet Planująca Zabić Wszystkie Nienarodzone Dzieci, a z Kobiet Zrobić Dziwki). Kumpel mojego kolegi z Instytutu Socjologii UW napisał magisterkę, czy pracę roczną, na temat tego skąd wzięto tę liczbę. Otóż, okazało się, że danych ani wyników badań na ten temat nie ma ani GUS, ani Ministerstwo Zdrowia, ani żadna firma sondażowa. Skąd więc owe sławne 100 000 nielegalnych morderstw prenatalnych rocznie? Ano stąd, że panie najpierw oszacowały ile tego typu czynów popełnia się rocznie w Warszawie na liczbę mieszkańców, a potem z proporcji wyliczyły ile w całej Polsce. Gratuluję wiedzy ze statystyki. Ów zabieg nie jest oczywiście uprawniony, gdyż nie udowodniono milczącego założenia, że gęstość aborcji w całej Polsce jest taka sama jak w samej Warszawie. Jednym słowem - kłamstwo.
Aha, żeby nie było, że to nieważne - dziś niejaki Olejniczak z PZPR ogłosił, że należy skończyć z kompromisem aborcyjnym z lat 90., bo organizacje kobiece (co to takiego?) podają, że rocznie dokonuje się... 100 000 nielegalnych aborcji rocznie! Hahahahaha! Towarzyszu, jebnijta się w łeb. Proszę wybaczyć słownictwo.

sondy, sądy
tymczasem niejaki pandonald zrobił u siebie na stronie sondę ws. Traktatu Lyzbąskiego i okazało się, że przeciwników jest więcej... No więc, nagle strona znalazła się w przebudowie, po której okazało się, że zwolenników jest więcej, a liczba przeciwników uległa cudownemu zmniejszeniu, po czym znów się zwiększyła, gdy artykuł na ten temat opublikował onet.pl Przed paroma godzinami ankietę zdjęto ze strony. Śmiech na sali i kompromitacja po raz tysięczny. Co odpowie na to wykształciuszek? To prowokacja moherów, Rydzyka i wszystko przez Kaczorów.

http://www.platforma.org/
artykuł onetu: http://wiadomosci.onet.pl/1716569,11,item.html
screen shoty sondy: http://budinst.com/PO/

Doktryna jak AT
zauważyłem, że doktryna Kościoła jest podobna Analizie Technicznej. Dlaczego? Ano dlatego, że nakreślenie scenariusza na podstawie AT, wymaga porównania wskazań kilku wskaźników (nieraz sprzecznych), odwołania się do natury tych wskaźników (tj. stopnia ich stosowalności), analizy wykresu (zarówno liniowego, jak i świecowego), a nieraz i bardziej skomplikowanych narzędzi. Wszystko to po to, by otrzymać najbardziej prawdopodobny scenariusz, który zweryfikuje rynek.
W Kościele zaś, by zbudować tezę, należy wziąć pod uwagę zarówno Tradycję, jak i Pismo Święte, jak i orzeczenia Magisterium, bieżące rozważania, nieraz i własne refleksje płynące nie z rozumu, a wlane na modlitwie... by stworzyć najbardziej prawdopodobną hipotezę, którą zweryfikuje już nie rynek, a Duch Święty przez Papieża.
Tu i tu jest wielu takich, którzy nie zauważają złożoności tego procesu i mówią, że AT wcale nie działa (bo raz widzieli, że MACD dało sygnał kupna, a spadło) a Papież jest gupi i się myli (bo czytał w Wyborczej albo Trybunie że raz założył skarpetę na lewą stronę). Rada Ojropy
a Rada Europy, chcąc chyba w końcu zaistnieć, pędząc żywot dyplomatycznej zamrażarki w cieniu WE, wydała rezolucję do pięciu państw Europy z wezwaniem do zniesienia restrykcji wobec zabijania dzieci nienarodzonych. Dlaczego? Bo tak. I już. Spokojnie, już niedługo p. Donald nie będzie musiał z Wami dyskutować na te tematy, bo zdecydują za niego odgórnie Panowie i Panie z Bruksely.

polecam
artykuł pewnej pani profesor z WPiA UW z dzisiejszej Rzeczpospolitej na temat tego, czy nasza Konstytucja jest jeszcze ważna. A jutro polecam nowy numer Gazety Polskiej. A co!

myśl na dziś
Leżał trzy dni grobie
dał bok przebić sobie
Bok ręce nogi obie
na zbawienie tobie
Alleluja!

sobota, 2 lutego 2008

[2 II 2008] post właściwy, sobota, święto Ofiarowania Pańskiego

polskie klimaty
zauważam wśród emigrantów dziwną prawidłowość - czerpią masochistyczną wręcz satysfakcję z upokarzania Polski i Polaków w oczach swojego zagranicznego otoczenia, a sami wśród siebie pielęgnują na przemian mit Polski jako zasyfiałego grajdołu, oraz kraju najmądrzejszych i najcwańszych ludzi na świecie. Zjawisko tyleż frapujące, co denerwujące. Bo ileż mogę słuchać, gdy ktoś o polskich korzeniach w mojej obecności żartuje, żeby nie zostawiać przy nas plecaka, bo jesteśmy Polakami. Albo na uwagę, że prawo o spółkach w Polsce podobnie różnicuje osoby prawne jak niemieckie, mówi żartem, że jak widać Polacy kradną nie tylko samochody, ale i prawo... Panagrzyzgę zawsze wówczas trafia szlag, oczy zalewają się krwią a blaszka miażdżycowa zaczyna myśleć o odklejeniu się na amen!
Zjawisko ma - jak się zdaje - dwa wymiary. Po pierwsze, wewnętrzny. Człowiek, czy to sam, czy we wspólnocie innych emigrantów, musi zapewne wytłumaczyć zasadność swojej emigracji, szczególnie, gdy bilans zysków i strat w głębi serca nie jest taki oczywisty... No i wówczas wali w bęben, z jakiego to syfu, ciemnoty i lenistwa wyjechał!
Drugi wymiar - zewnętrzny, to po prostu przyjmowanie paradygmatu niemieckiego, który wyznacza nam właśnie taką rolę - pijaczków, roboli i brudasów, których trzeba krótko trzymać i pouczać. Mechanizm jest prosty - przyjmuję paradygmat, po to, by najeżdżając na rodaków samemu pokazać się jako ktoś ponad tą wizją. Czyli taka żebranina - "proszę, uznaj mnie mein Herr za godnego siebie, moi rodacy to dziady, ale ja jestem inny!". Godne politowania.
Godne politowania nie tylko z patriotycznego punktu widzenia, ale i zupełnie indywidualistycznego. Poza tym - umacnianie błędnego paradygmatu, który utwierdza innych w pogardzie wobec mnie i moich rodaków po to, by mnie akurat on nie uważał... to marna kalkulacja. Więcej szkody, niż pożytku.
Aby dodać pieprzu, powiem, że dziś dostałem od kolegi z uczelni (pochodzącego z Nowej Soli) prezentację pt. Polskie klimaty. To jest właśnie przykład samobiczowania: www.chomikuj.pl/gnyszka/polskie_klimaty.pps

PRL
odnoszę wrażenie, że i Polacy krajowi zżyli się z tą wizją ich samych jako podpitych cwaniaczków i małych brudasków. Korzeni tej wizji upatruję w PRLu... proszę zwrócić uwagę, że wyobrażenie znacznej większości Polaków o samych sobie wytworzyła szalona epoka, obca ich kulturze, trwająca zaledwie 50 lat w całej prawie 1050-letniej historii... W rzeczywistości z innej gliny jesteśmy ulepieni, inną historię mamy, i sto milionów powodów do dumy. Walec jakim była II wojna światowa, a potem kolejny walec - PRL, jak widać doszczętnie przeorały świadomość Polaków. Do roboty - przywróćmy sobie własne dziedzictwo, a z nim spojrzenie na Europę, świat i nas samych. Pomocą może byc tekst prof. Nowaka: www.chomikuj.pl/gnyszka/sens+wspolnoty.doc

jezuickie klimaty
wieczorem, z okazji Święta Ofiarowania Pańskiego byłem na Mszy Świętej w Sankt Michaelu. Może powinienem to nazwać inaczej - byłem na spektaklu pt. Ponadgodzinne Wariacje nt. Mszy Świętej z przerwą na Komunię Świętą w Jezuickiej Operze Kameralnej pw. św. Michała Archanioła. Tragedia, moi Państwo, tragedia, płakać się chce...

100 dni rządu
pamiętacie jak to w poprzedniej kadencji rozliczano rząd po 100 dniach? Nie wiem, czy w takiej samej atmosferze robi się to z rządem panadonka, ale parę krytycznych artykułów w enternecie widziałem. Co ja bym chciał na ten temat powiedzieć? W skrócie - ja wiedziałem, że tak będzie.
Mam dość nieprzyjemną satysfakcję, bo ostrzegałem przed takimi skutkami rządów PO, ale chyba niedużo osób mnie posłuchało i głosowało na UPR lub PR. No, cóż - za parę lat nowe wybory. Krótkie zestawienie:

- cofka obietnicy zniesienia abonamentu RTV,
- cofka obietnicy zniesienia podatku od zysków kapitałowych,
- cofka obietnicy wprowadzenia podatku liniowego (trzech równych stawek 15%),
- supremacja w PO osób, które gwarantują negatywny obrót sytuacji (panpalikot przede wszystkim, na drugim miejscu - p. Chlebowski, który doprowadził do bankructwa gminę, którą rządził, na trzecim - p. Komorowski, który ma ambicję zrobienia z PO europejskiej chadecji - każdy, kto wie co ten termin oznacza, żegna się teraz i odmawia prywatny egzorcyzm Leona XIII)
- obecność w rządzie osób, które gwarantują negatywny obrót sytuacji - przede wszystkim Ćwiąkalski, za nim plasuje się Grzegorz Schetyna, Michał Boni, Ewa Kopacz, i in.
- haniebne posunięcia w polityce międzynarodowej - zmiana kursu wobec Rosji, zamiar przyjęcia Traktatu Lizbońskiego bez referendum (!!!),
- brak reakcji ministra finansów na kryzys na rynkach finansowych (nawet jednego komentarza!),
- haniebne załatwienie sprawy żołnierzy z Afganistanu, którym postawiono zarzuty w związku z ostrzałem afgańskiej wioski,
- brak woli reform wobec związków zawodowych (których przestępczą działalność wspierało się w poprzedniej kadencji, gdy poprzednicy chcieli je wziąć za gębę...),
- skandaliczne działania ministra Ćwiąkalskiego - czystki w prokuraturze, Ministerstwie, zabawa we wskrzeszanie laptopa, zmienianie prokuratorów i sędziów prowadzących sprawy klientów Ćwiąkalskiego,
- deklaracja przyjęcia euro (bez podania przyczyn).

Jednym słowem - po raz kolejny Polacy zrobili z Polski dojną krowę, albo i gorzej. I mówią do Niej biednej (w tym drugim przypadku): Nie zaciskaj mięśni, to przynajmniej będzie mniej bolało... Płakać się chce.

J.T. Gross ma stracha
zanim sam omówię tę sprawę, zachęcam do obejrzenia wywiadu z prof. Janem Markiem Chodakiewiczem z waszyngtońskiego Institute of World Politics. Facet jest m.in. specem właśnie od powojennych stosunków polsko-żydowskich, o czym parę książek zdążył napisać. Jego teza jest krótka: książka Grossa jest propagandowym paszkwilem. Posłuchajcie fragmentu Warto rozmawiać na TVP2.



Budryck
w pewnej kopalni w Polsce jacyś panowie ze związków zawodowych dostali wścieku i postanowili zaprotestować. Chodziło o 500 złotych podwyżki, strajk trwał 46 dni, kosztował kopalnię koło 46 milionów złotych... Jeśli kopalnia upadnie z powodu zerwania umów, albo strat - panowie wylecą na bruk. Najgorsze zaś jest to, że to kilku panów ze związków terroryzowało kolegów chcących pracować - doszło nawet do tego, iż górnicy chcący podjąć pracę (ponoć koło setki) nie zostali wpuszczeni na teren Budryka, obrzuceni kamieniami i oblani pianą z gaśnicy. Przypominają mi się czasy, gdy nie chciałem się zerwać z lekcji wraz z całą klasą...
Wydarzenia są rzecz jasna skandaliczne i widać jak na dłoni konieczność prywatyzacji i uniezależnienia kopalń od państwa (Budryk jest półprywatny, bo z pomocy państwa korzysta) oraz zmiany ustawy o związkach zawodowych. Obecny ich kształt, to kształt wypracowany za komuny przez Solidarnośc. Jako, że komuny reanimować nikt chyba nie zamierza, zmieńmy i inne elementy systemu, które w niej tkwią, zakładając jej istnienie.
Komentarz Janusza Korwina-Mikkego, dotyczący Budryka, wydaje mi się warty obejrzenia:



Mikołaj Sarkozy
na świecie miał miejsce kolejny skandal. Jak donosi Onet.pl (http://wiadomosci.onet.pl/1684993,12,item.html) Mikołaj Sarkozy z Francji porzucił po 11 latach pożycia żonę (tzn. nie wiadomo, czy to żona sensu stricto, bo Onet się gubi w pojęciach tej materii...) i podpisał umowę o wspólnym rozliczaniu podatkowym z podstarzałą modelką. Uroczystość podpisania umowy miała miejsce w Pałacu Elizejskim, gdzie równocześnie pan Sarkozy pokazał, że nie zamierza powrócić na dobrą drogę i samym podpisaniem umowy dał znać, że w grzechu cudzołóstwa zamierza trwać nie tylko sam, ale i z uwiedzioną modelką. Sprawa smutna i skandaliczna. Jej powagę dziwnie wyraża Onet...

jeszcze o sytuacji na GPW
nie chcę nikogo martwic na weekend, ale dzięki uwadze kolegów z forum parkiet.com zauważyłem, iż istnieje możliwość zrobienia formacji podwójnego szczytu przez WIG20. Otóż, mamy obecnie sytuację, następującą: w piątek zamknięcie nastąpiło w okolicach wysokości ostatniego szczytu (z 20 stycznia). Jeżeli w poniedziałek grubo nie przebijemy tego poziomu i spadniemy porządnie przy wysokich obrotach - czeka nas ruch powrotny do ostatnich minimów, a po ich przebiciu - będziemy szukać kolejnego dna. Mamy więc trzy scenariusze - w poniedziałek opór pada (sprzyja temu atmosfera, zobaczymy co rano zrobi Azja) i lecimy wyżej; albo odbijamy się od oporu i wracamy do minimów, robimy na wyznaczonym przez nie wsparciu podwójne dno i znów wracamy do oporu, próbując go przebić; albo wreszcie przebijamy wsparcie wyznaczone przez ostatni dołek i lecimy do piwnicy. Osobiście obstawiam dwa pierwsze scenariusze jako najbardziej prawdopodobne.

myśl na wieczór
- Synu, gdzież jest ten Chrystus, którego dusze szukają w tobie? W twojej pysze? W twojej chęci narzucania się innym? W twych ułomnościach charakteru, których nie chcesz pokonać? W twoim uporze?... Czyż w tym jest Chrystus? - Nie!
- Zgoda, musisz mieć własną osobowość, ale twoja osobowość winna starać się utożsamiać z Chrystusem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 468

czwartek, 15 listopada 2007

[15 XI 2007] czwartek - św. Albert Wielki się uśmiecha

co to dziś było?
eja, eja, pangrzyzga od niedawna w domu, narabotał się dziś dużo! Najpierw zajęcia, podczas których m.in. prezentowałem z moją trzyosobową grupą prezentację na temat pokryć bitumicznych na stropodachy, potem szus do pracy, gdzie jak się okazało znów nie ma Ryśka (widzieliście go na fotach tydzień temu!), ale za to była Inez i ona zleciła mi parę robótek do zrobienia... Załapałem się też na wycieczkę na budowę, tj. rewitalizację i adaptację powojennego budynku o statusie zabytku na szkołę - Inez wzięła mnie do Smarta i popędzilim na budowę. Bardzo miło, pogaworzyliśmy, wszystko pomierzyliśmy, z inżynierem jakimśtam (nazwiska nie pomnę) odbyliśmy naradę (swoją drogą miło było się przedstawić: Gnyszka, Praktikant). I tak do 19:00 moi mili, oj ciężki, ciężki żywot (mam nadzieję, że za 20 lat przeczytają to moje dzieci i będą użalały się nad ojcem, jak to żyły sobie wypruwał...). Potem pędzikiem Różaniec w drodze na medytację na Schackstrasse, gdzie dowiedziałem się po medytacji, iż niewykluczone, że pangruszka zawita na hiszpańskim rynku medialnym... Halo, halo, Marcinie, Piotrku, wiecie coś o tym? Póki co, tajemnicy nie zdradzę.

finansowanie partii
dobra, bierzemy się za politykę, bo nie ma co opowiadać koszałków-opałków. Finansowanie partii politycznych. Hopla! (jak to mawia prof. Henne) - zara, zara! Dlaczego mam płacić ciężki piniądz na obiboków, którzy się dostali ze swoimi partiami do Parlamentu? Rzecz nie tylko antyspołeczna, ale i antydemokratyczna, że grupy w które obywatele się formują dla uzyskania nacisku na rzeczywistość polityczną, miały być nierówno traktowane... Uczciwie byłoby inaczej - żeby partie miały status stowarzyszeń i mogły być finansowane jedynie bezpośrednio przez obywateli i członków. Wówczas i musieliby zabiegać o poparcie, i debata okazałaby się bardziej merytoryczna (trzeba ludzi przekonać, by dali kasę na jakiś projekt polityczny)... Zresztą, z zupełnie abstrakcyjnego punktu widzenia - takie ustawodawstwo umożliwia powstanie sytuacji, w której jakaś nienaturalna konstelacja na scenie politycznej jest sztucznie podtrzymywana (powstają etatowi politycy, ludzie znienawidzeni trzymają się u władzy całe lata, etc.)
UPR wystąpiła ostatnio z odezwą do ponoć liberalnej PO, o zniesienie finansowania partii ze środków publicznych (zresztą postulują to od lat). Z tego, co pamiętam, PO obiecywała taki krok... Zobaczymy co na to życie - najwyżej usłyszymy bajkę o złym koalicjancie (bo na Kaczyńskiego ciężko już zwalić).
http://www.upr.org.pl/main/index.php?strid=1&katid=748

karyjerowicze
pisałem niegdyś o karierowiczach w PO. Miałem okazję poznać jednego najznaczniejszego jegomoscia - J.Artymowskiego, szefa Młodych Demokratów (młodzieżówki PO). Karierowicz i odrzucający typ jakich mało, pęd na kasę, własne biuro z biuściastą sekretarką i dziwna nielubność polskości (gdy w Brukseli założyłem koszulkę z Godłem i napisem POLSKA, raczył sformułować tezę, iż jestem faszystą) oraz skłonność do filipińskich napojów.
Proszę obejrzeć jego stronę i poczuć ten klimat: http://www.artymowski.pl/
Natomiast, nie chcę nikogo oceniać po wyglądzie, ani nic z tych rzeczy, ale to, co znalazłem na tej stronie (http://www.maciejbogucki.pl/ ), to lans na całego...
Mówię, moi mili - po młodzieżówkach ich poznacie! Nie znam nikogo z młodzieżówki PO, komu chciałbym podać rękę. Jeśli poznam - dam znać!

trzęsie warszawską Wall Street
aby opisać ostatni tydzień, a szczególnie dzisiejszy dzień na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, należałoby użyć jednego zdania, które przeczytałem na forum Parkietu: Ale jebło!
No, cóż, przecenę mamy dość mocno znaczną, niektórzy nie nadążają z liczeniem strat (ciężko znaleźć kogoś wolnego od tego problemu)... ale paradoksalnie - i ja w to wierzę, czas na zakupy obecnie jest najlepszy. Kupuj, gdy leje się krew - mówi jedna z giełdowych arcymądrych zasad.

kółko różańcowe
może założymy jakieś Kółko Różańcowe wokół bloga, co? Tak się za mnie Czytelnicy wczoraj pomodlili, że dziś wstałem jak nowy! Kurczę, Pan Bóg musi mieć do Was słabość...

piniądz leży na ulicy
nie wiem, co się dzieje, ale przysłali mi maila z Fachhochschule, że jestem jednym z paru szczęśliwców (Kasia też jest w tym gronie), którzy dostali stypendia od uczelni i proszą uprzejmie o podanie numeru konta... Nie chcę nic mówić, ale ostatecznie chyba na to wyjdzie, że na tym całym stypendium to pangrzyzga niezłe lody ukręcił!

dowcipas czwartkowy
dowcipas z życia wzięty. Rzecz dzieje się na zajęciach projektowych, w których uczestniczyła Kasia, profesor pyta studentkę:
- Co to jest piękno duchowe?
Studentka IV roku Fachhochschule Muenchen, odpowiada:
Nie wiem. Może wtedy, gdy ktoś czuje się dobrze? jest z siebie zadowolony...

-----------------
Hahahahaha! Dobre, co? Oj, boki zrywać, a juści, a ino!...

myśl na dziś
- Abyś nieprzyjaciół Kościoła świętego poniżyć raczył.
- Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie.
- Abyś lud swój wierny w wolności utrwalić raczył.
- Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie.

pod. red. ks. Waleriana Moroza CSMA, Nabożeństwo do św. Michała Archanioła i Aniołów, Marki 2005, s. 77

sobota, 20 października 2007

ooo! Cisza wyborcza idzie

O kurczę! Ciszę wyborczę mi teraz zrobią na 24 godziny przed głosowaniem! Muszę się pospieszyć i zapodać jeszcze kilka filmików. Fasady dwie skończone, jeszcze jedna i zabieram się za krótki pościk i spanko, moi mili Radiosłuchacze!

ZUS. Z ZUSem sprawa ma się tak mianowicie, że zmusza się Polaków do oszczędzania na emeryturę w przestarzałej, katastrofalnie zarządzanej instytucji, podczas gdy mogą pomnażać swoje pieniądze w o wiele wydajniejszy sposób. Pic polega na tym, że prawie nie ma od tego odwrotu, tj. każdy dobrowolnie, czyli przymusowo musi wpłacać do tej piramidy finansowej swoje pieniądze, wcale ich nie pomnażając, oraz nie otrzymując pełnego zwrotu na koniec. Po prostu legalny rozbój. Oto, co ultraliberalna Platforma Obywatelska ma na ten temat do powiedzenia. Aha, ci którzy głosując na PO uważają, że są gospodarczymi liberałami, niechaj się obudzą wreszcie, bo wstyd. Co w zamian? Lista nr 3, ludzie z UPR - www.kwlpr.pl Ja już sobie spisałem, kto w okręgu warszawskim kandyduje z UPR i PR, by nie pomylić z Ligą Polskich Rodzin... (Panie Pośle, niech Pan wybaczy!).

sen. Gowin:



poseł Schetyna:



A na koniec doprawdy żenująca gadka Hanny Gronkiewicz-Waltz, o której niegdyś mówiono mi, iż jest arcymądrą osobą:

piątek, 19 października 2007

żeby się nikomu nie nudziło...

no, cóż - trafiłem na wspaniały filmik, nakręcony przez Jana Artymowskiego, jedną z byłych szarych eminencji PO. Miałem tego pana nieprzyjemność poznać i w ten sposób odkochać się od PO. Wydaje mi się, że warto obejrzeć - Artymowski wziął ukrytą kamerę na zjazd PO, na którym został wyrzucony z partii wraz z Piskorskim i in. Ciekawy wątek grupy Schetyny/Tuska... nie wiem, na ile W. Bartoszewski jest zorientowany w sprawach partii, ale to nie jest moim zdaniem dobry tandem, tym bardziej że tandem ów ma duże apetyty i wolę wykoszenia innych (vide - Śpiewak, Rokita, Płażyński). No, cóż, wracam do elewacji!



OK, jeszcze dwa filmy pójdą:

kwintesencja III RP, czyli dlaczego można glosować tylko na dwie listy wyborcze:



oraz o Olku, który przestał się ostatnio pokazywać w telewizorze:

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO