Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 maja 2008

[3 V 2008] sobota, Dzień Maryjny, Uroczystośc NMP, Królowej Polski

3 maja
dziś kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. A ja po raz pierwszy odkąd się urodziłem, pomyślałem sobie: Czy rzeczywiście jest to najlepsza data do czczenia? Czy gdybym żył w drugiej połowie XVIII wieku, popierałbym ekipę odpowiedzialną za wprowadzenie Konstytucji? Nie wiem, a wiedzieć mi trudno, bo byłem wychowany w kulcie dla Króla Stasia (który skądinąd już dawno przestał budzić we mnie rewerencję) i oburzeniu na czerep rubaszny i głupotę szlachty czasów saskich. I tym mniej wiem, co zrobiłbym wówczas, bo i wiedza na temat tamtych czasów jest bardzo zmitologizowana. Jest to zresztą odbicie konfliktu tamtych czasów.

autorzy
na socjologii swego czasu zaistniała pewna kontrowersja. Otóż - czy Polacy mają się do czego odwołać ze swojej przeszłości po to, by mieć inspirację do wyznaczania kierunku w jakim podąża teraźniejszość? Odpowiedź moich kolegów i koleżanek brzmiała - rzecz jasna - że nie. Dziwna to sytuacja, gdy towarzyszą jej dwie okoliczności. Po pierwsze taka, że historia Polski, a co się z tym wiąże - myśli wyrosłej z polskiego doświadczenia na wielu polach (w tym także w dziedzinie polityki) - że to wszystko dzieje się już przeszło tysiąc lat! Nie chcę nic mówić, ale dla mnie to dużo, te tysiąc lat. Cokolwiek wartościowego musiało tu powstać - i powstało, tylko że bakałarze w szkołach albo o tym nie uczą, albo uczą ze wstydem. A dlaczego? A dlatego, że wcale polskiego dorobku np. myśli republikańskiej epoki jagiellońskiej nie znają, a jedynie omówienie streszczenia wyciągu, który stworzono z tezą taką, że nie warto się tym zajmować, bo ani toto ciekawe, ani wybitne. W ten sposób większość Polaków zachłystuje się jako nowością ramotami, które międlą bylejacy europejscy doktrynerzy. Jeszcze druga okoliczność jest tu dziwna. Bo jak można twierdzić, że myśl Pawła Włodkowica, Piotra Skargi, czy Frycza Modrzewskiego jest zupełnie anachroniczna (co samo w sobie już na poziomie abstrakcyjnym jest tezą mocno wątpliwą, bo owi panowie wypowiadali się na tematy ogólne, które się nie przedawniają) w sytuacji, gdy twierdzi się, że Platon - zmurszały dziadek, który wymyślał bajki o jaskiniach, ideach i jakichś zupełnie naiwnych bzdetach - że ów Platon mówi człowiekowi współczesnemu coś ważnego.

polska Kontrrewolucja
czytam ostatnio Rewolucję i Kontrrewolucję Plinia Correi de Oliveiry m.in. po to, by porządnie przygotować eseik na Klasyczne Teorie Socjologiczne. I jestem zachwycony, zresztą nie pierwszy raz to na blogu piszę. Marzy mi się wielka polska Kontrrewolucja... marzy mi się to, by ludzie uświadomili sobie kilka spraw, zdobyli się na podmiotowość, wyżyny człowieczeństwa i niezależność. Marzy mi się archipelag Kontrrewolucji, jakiś zbiór przedsięwzięć, ludzi, organizacji unaocznionych w jednym miejscu tak, by można je wspierać. Chociaż z drugiej strony - wtedy łatwiej nałożyć piętno. Może lepiej rzeczywiście działać dla Dobra w rozproszeniu, dla postronnego obywatela nieomal anonimowo.
Oj, tak myślę sobie i myślę i jak zwykle się zapalam... a tu pewnie Czytelnicy, wśród których pewnie wielu jest nowych, już wcale nie wie co to ta Rewolucja, o której pangruszka tu wciąż nadaje... i myślą pewnie, że zdurniałem. Z tego tytułu zacytuję Doktora Plinio, który cel Rewolucji definiuje tak:
Jej głównym celem nie jest zniszczenie pewnych praw osób lub rodzin. Ona żąda o wiele więcej. Chce zniszczyc cały prawowity porządek rzeczy i zastąpić go nieprawowitą sytuacją. Słowo "porządek rzeczy" nie wyraża również wszystkiego. To wizja wszechświata i sposobu bycia człowieka jest tym, co rewolucja usiłuje obalić z zamiarem zastąpienia ich czymś skrajnie przeciwnym.
Plinio Correa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, Kraków 2001, s. 58
oraz Kontrrewolucję:
(...) ideałem Kontrrewolucji jest przywrócenie i promowanie katolickiej kultury i cywilizacji. (Plinio Correa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, Kraków 2001, s. 61)
oraz:
Skoro Rewolucja jest nieporządkiem, to Kontrrewolucja jest przywracaniem porządku. A przez porządek rozumiemy pokój Chrystusa pod panowaniem Chrystusa, a więc cywilizację chrześcijańską, surową i hierarchiczną, sakralną od podstaw, antyegalitarną i antyliberalną. (Plinio Correa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, Kraków 2001, s. 95)
Oczywiście same cytaty na niewiele się zdadzą, bo np. pojęcia liberalizm Doktor Plinio używa w pewnym specyficznym sensie, a niektóre sformułowania można rozumieć inaczej, niż by je można zrozumieć w kontekście całego tekstu i nauczania Kościoła w ogóle, no, ale jako zajawka mogą posłużyć, prawda? Chętni i tak znajdą książkę w jakiejś księgarni internetowej i sobie zamówią. A co! A ci strachliwi niech sobie wyobrażają, że chcę wszystkich popowieszać na drzewach, jeśli nie będą odmawiać wieczorem paciorka... Niektórzy lubią żyć we własnych bajaniach, bo czują się w nich bezpieczni. Ale moi Czytelnicy na pewno tacy nie są, prawda?

czy historia się powtarza?
chciałem powiedzeć, że twierdzenie, iż historia dzieje się z absolutnym determinizmem i dominuje Duch Czasów, który nas ubezwłasnowolnia - że to twierdzenie jest głupie i nieprawdziwe. Historia się powtarza - tak jak np. renesans był kiepską powtórką z antyku, tj. odgrzewaniem mocno starego kotleta, to samo tzw. oświecenie. Przecież poligamia, aborcja, dzisiejszy kult falliczny i inne kulty okołoseksualne - dziś podawane do wierzenia jako ostatnie osiągnięcia i wynalazki - to stare, śmierdzące, spleśniałe barbarzyńskie kotlety sprzed stuleci. No, ale milej jest wierzyć, że historia dzieje się bez naszego udziału i oddać pole Producentom Historii, którzy myśląc, że urodzili się wczoraj wciąż popełniają błędy przeszłości. Przeprowadzają tysięczne próby aplikacji komunizmu, czy to w postaci europejskiego, sowieckiego, kubańskiego, czy jeszcze innego... A biednemu Polaczkowi-szaraczkowi wmówili, że najlepiej będzie, jeśli nic nie będzie robił, bo się jeszcze wygłupi przed cywilizowanym światem. I on tak sobie wierzy, że nie jest potomkiem durnego Sarmaty, tylko peerelowskiego pijaczka-robola w podkoszulku i bereciku.

nasza historia
naszą historię postrzegamy przez pryzmat PRLu, rzutując archetyp peerelowskiego pijaczka na wszystkie wieki i scalając się z tą postacią, co utwierdza nas w kompleksach. Żeby w to łajno nie wdepnąć, nie oglądam już komedii Barei, nie śmieję się z tego, że byliśmy najweselszym barakiem w całym obozie, że za Gierka jak było, tak było, ale było fajnie... bo nie jestem w stanie poważnie głosić takich tez, mając na uwadze śmierć tysięcy ludzi, którzy zginęli w wojnie domowej 1945-56 (tak, tak... gdy większość grzała pupki pod pierzyną, niektórzy w tym kraju gnili w UBeckich więzieniach i byli rozstrzeliwani), byli bici i mordowani także i później - również po 1989, bo i po grubej kresce ubeckie łapy dosięgły tego i owego. Ostatnia ofiara PRLu zginęła w 1993 roku, a był to pewien ksiądz mocno zaangażowany w Solidarnośc, którego nieznani sprawcy próbowali zabić już od połowy lat 70.
Nie głoszę takich tez z udawanym albo ogłupieńczym rozrzewnieniem także dlatego, że mam świadomość, iż 44 lata peerelowskiego gówna to tak naprawdę obcy, nic nie znaczący - ale tragiczny - epizod w naszej historii.
myśl na dziś
Proces rewolucyjny, który dąży do osiągnięcia powszechnego zrównania, nie jest niczym więcej jak uzurpacją funkcji rządzenia przez tych, którzy powinni byc posłuszni.Gdy proces ten zostaje przeniesiony na relacje między władzami duszy, wtedy z konieczności prowadzi do żałosnej tyranii niepohamowanych namiętności nad słabą i złamaną wolą oraz bezkrytycznym rozumem, a szczególnie do panowania rozszalałej zmysłowości nad poczuciem skromności i wstydu.
Plinio Correa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, Kraków 2001, s. 69-70


piątek, 12 października 2007

idzie noc, idzie noc - piątek

sprostowanie
niechaj będzie jasne - bo mam sygnały, że niektórzy mylnie zrozumieli moję myśl. Otóż, pisząc wczoraj iż nie zamierzam bać się posiadania dzieci i je posiadać chociażbym miał się skichać, nie chodziło mi o skichanie się od nadaktywności seksualnej, tylko o nadaktywność zawodową, by pociechy swe wespół z żoną utrzymać. Wiem skądinąd, iż niektórzy Radiosłuchacze pomyśleli, że chodzi o to pierwsze. Otóż mówię - nie chodzi. Chodzi o to drugie.

hybyskus
rozkokosił mi się Hibiskusek! Zobaczcie na zdjęciach poniżej jego ewolucję. Wieczorem wczoraj był zamknięty, ledwo myślący o otwarciu, rano się ośmielił (opisałem to poniżej), a wieczorem to już normalnie cały rozkokoszony! Niestety, choć będzie głosował na listę 3 na kandydatów Prawicy Rzeczypospolitej i Unii Polityki Realnej (tak, debatę też oglądał - celował pręcikiem w Tuska), nie jest on ewidentnie hibiskusem prawicy! Farbowany lis, albo jeszcze gorzej (mam na względzie pewnego Lisa)! Otóż, mój hibiskus po otwarciu popadł w bezpruderię i ekshibicjonizm. Co on se myśli, że ja na biologię nie chodziłem? Że nie wiem, czym dla niego są te obleśne pręciki, które bezwstydnie wypręża? Mówię, mu: Cholera, uspokój się, ludzie w bibliotece się gapią przez balkon! A on nic. No, to nic, będziesz spał pod ręcznikiem, miglancu jeden.

Ramadan
wczoraj skończył się Ramadan, czyli muzułmański post. Poznałem to po wyciu w paru pokojach i wrzaskach, i zawodzącej muzie koło 24:00. Dobra bisurmany - myślę sobie - Sobieskiego zapomnieliście, to w sobotę Wam fundnę Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie na cały głos. Zbieram siły na jutro.

pycha rozumu, czyli socjalizm
to, co powyżej, to cytat z Hayeka. Zresztą nieważne czy z Hayeka, czy z Lenina, pic polega na tym, że socjalizm i cała lewicowość opiera się na pysznej wierze w zdolności rozumu. Taki konstruktywizm - jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć, jesteśmy w stanie wszystko zaplanować, obwarować prawami, jesteśmy w stanie rewolucyjnie zmienić świat w dowolnym kierunku. To zawsze kończy się klęską, od tyranii, po totalitaryzmy i obecne ich wersje. Człowiek myślący, że świat zaczął się z chwilą jego narodzin i nic przed nim nie było, to człowiek groźny dla siebie, dla świata i innych ludzi.

debata
och, cóż za wspaniała, merytoryczna debata! Wyborna, doprawdy miło mi się oglądało, jak Dondi wygadywał banialuki, nie odpowiadał na pytania, tylko mówił że receptą na politykę zagraniczną PO jest to, że Bartoszewski powiedział, że Kaczory to warchoły, a poza tym to nic nie zrobiliście. Jarek też parę razy przywalił niezłego kloca (np. wtedy gdy definiował liberalizm), ale moim zdaniem wypadł o niebo lepiej. Dondi swoją argumentację opierał na trzech źródłach:
1/ powszechne mniemanie Polaków (dlaczego Dondi uważa, że jest ich głosem?)
2/ autorytet Bartoszewskiego (lubię pana Władysława, ale śmiesznie brzmiały te ochy i achy Tuska nad jego profesurą i byciem autorytetem, zresztą Jaruś dobrze to skwitował - że ma swój rozum, a Bartoszewskiego bardzo szanuje)
3/ powszechne mniemanie w ogóle (czyli to, co wszyscy wiemy, bo pismaki napisały, a my sobie w maglu napowtarzalim).
Cienko, oj cienko. Koalicji nie będzie, Donduś chyba rzeczywiście ma bzika na swoim punkcie. A ja i tak głosuję na listę KWLPR.

złota polska jesień
idąc tropem błyskotliwej argumentacji Tuska. Polska jesień uciekła z Kraju przez IV RP! Kaczory ją wygoniły - spotkałem ją dzisiaj łażącą bez celu po Monachium... Zdjęcie poniżej. Wszystko zepsuli, ci Kaczorowie.

Rodacy do pracy!
no, i stało się. Pangrzyzga znalazł pracę! Będzie pracował jako asystent w pracowni architektonicznej PADOPLAN. Może nie będę opowiadał szczegółów negocjacji, ale bardzo miło rozmawiało mi się z szefami pracowni, dwom przemiłymi 50, 60-letnimi panami, którzy bardzo mnie polubili i zapewnili sobie moją sympatię. Śmieszna sprawa, byłem od nich ubrany bardziej elegancko i odnoszę wrażenie, że w momencie gdy mówiłem (dobrze, że przed wizytą zaszedłem do kościoła poprosić o dar języków i dobre przyjęcie), a oni słuchali sobie o tym co robię w Polsce, jakie mam plany, itd. z boku mogło to wyglądać na wizytę jakiegoś ober-szefa, szczególnie że - o dziwo! - nawijałem po dojczlandzku jak mały Helmut, albo jakbym miał co najmniej dziadka w Wehrmachtcie (tak...). Śmieszne, nawet się zaśmiałem, bo to doprawdy pociesznie mogło wyglądać... No, ale od przyszłego czwartku do roboty! Lajf yz brutal.

czy pandamson nas czyta?
panieadamsyncie, jesteś pan na linii?

wierszydełko
Żałko matuszka, pojebat' priszli

A pod pachami
resztki wieczornej elegancji

i oczy zmęczone

początek 2004

myśl na dziś
myślna dziś jest taka, że proszę sobie pomyśleć po przyjęciu Komunii Świętej, że to ciało które macie w ustach, to to samo zbite w Wielki Piątek Ciało Pana Jezusa. Dziś o tym pomyślałem i ogarnęło mnie wzruszenie gdy wracałem do ławki w kościele. Co za wielka rzecz - Eucharystia!

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO