Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michalkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michalkiewicz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2009

[4 X 2009] o antysemitach, Stanleyu i katolicyzmie jako oporze

Stanley strikes back
jak obiecałem w ostatnim wpisie tęskniącym za katolickim Rockeffelerem w osobie p. Pawła Królaka – dziś poszerzę nieco pole dotyczące ostatniego wywiadu-rzeki ze Stanisławem Michalkiewiczem, która w ramach Biblioteki Wolności ukazała się nakładem Najwyższego Czasu!.
Poza tym, że czytając książkę mogłem wyobrazić sobie p. Stanisława na podstawie zarówno przemówień publicznych, jak i osobistego spotkania w ramach Gali Bloga Roku 2008, również miałem okazję bliżej poznać jego biografię i zupełnie intymne, raczej nie obarczone stylistyką wiecową, przemyślenia. Jako, że zanudzanie Czytelnika dywagacjami na temat razwiedki zostawiam sobie na inną okazję, pozwolę sobie poruszyć sprawy innego rodzaju.

odwaga antysemitnika
dowiedziałem się na przykład, że życie p. Stanisława zmieniło się radykalnie w 1996 roku, kiedy to niejaki Isaac Singer wygłosił przemówienie, w którym zapowiedział, iż Polska będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Sprawa i głośna, i niegłośna – bo z jednej strony wszyscy, których stosunki polsko-żydowskie interesują, o sprawie wiedzą, reszta zaś – czyli obłędni filosemici, o których już parę razy pisałem – rzecz przemilczają. No, ale – wówczas właśnie p. Stanisław uznał, że należy rzeczy się przypatrzeć i zacząć obserwować sprawy żydowskie. W wyniku tego z redaktora często pojawiającego się w telewizorze, a wcześniej nawet sędziego Trybunału Stanu, przedzierzgnął się momentalnie we wrażego antysemitnika i ciemniaka, co – jeśli dobrze pamiętam – potwierdziły protesty przeciwko albo jego wejściu w skład zarządu Polskiego Radia, bądź otrzymania programu autorskiego w tej szacownej instytucji (parę lat temu miała miejsce taka sytuacja – brońmy Polskiego Radia przed antysemitą!).
Tomasz Sommer, znając ten stereotyp Michalkiewicza jako antysemity i człowieka na punkcie Żydów zbzikowanego, dopytywał czy nie zamierza przestać się tymi sprawami zajmować, skoro aż tak komplikują życie, na co indagowany odpowiedział w bardzo ciekawy sposób. Otóż, w którymś z wcześniejszych rozdziałów zaznaczył, że do opozycji w PRL wstąpił po to by się nie bać. Odpowiadając na pytanie o współczesność, potwierdził, że skoro działał w opozycji po to by się nie bać, to nie ma najmniejszego powodu, by teraz spękać i przestać robić swoje.
Święte słowa – każdy ma swoje Westerplatte, jak to powiedział Jan Paweł II, a i ja swoim, skromniutkim doświadczeniem rzecz potwierdzić mogę.

niezależność finansowa
zdobycie się na odwagę, by się nie bać pozwala działać niezależnie. A działać można z powodzeniem, czego dobrym przykładem jest właśnie casus Michalkiewicza. Wielokrotnie podawałem go za przykład, ale powtórzę po raz kolejny.
Jestem pod wielkim wrażeniem jego przedsiębiorczości i umiejętności utrzymywania się z wielu źródeł, które de facto polegają na tym samym – Michalkiewicz utrzymuje się z pisania. Tak, jest rzeczą godną podziwu, że facet jest w stanie utrzymać siebie wraz z rodziną z samego pisania – zarówno książek, broszur, felietonów publikowanych w czasopismach, jak i (to chyba największy fenomen) – dobrowolnych darowizn osób, które czytają jego autorską stronę!
Jest to dla mnie tym bardziej godne podziwu, że mnie się to nie udaje, tzn. nie mam możliwości przeżycia z samych wpłat (choć kilkanaście darowizn odebrałem, za co bardzo dziękuję!) - sytuacja ta ma oczywiście wiele czynników, ale głównym z nich jest ten, że Michalkiewiczowi mogę co najwyżej pantofle wiązać i Czytelnik to widzi.
Ale nie po to piszę o wymiarze materialnym jego egzystencji, by naganiać na swoje konto. Piszę o tym po to, by podkreślić po raz enty wagę wspieractwa, o którym pisałem tyle razy. Gdyby nie możliwość zaspokojenia potrzeb materialnych poprzez pisanie, Michalkiewicz nie pisałby swoich genialnych tekstów albo dlatego, że musiałby harować w fabryce, lub ogłupiającym biurze, albo ze względu na konieczność pisania tekstów na zamówienie.
Działa zatem spokojnie dzięki kilkuset ludziom, którzy łącznie – jak policzył kiedyś mój kolega wg danych ze strony – fundują Pani Stanisławowi honorarium na ponad 9 000 zł. Zrzutka po kilka-kilkadziesiąt złotych nie boli, a dzieki niej mamy potężną, błyskotliwą armatę. Podobnie zresztą z Fronda.pl i Klubem Frondy. Mam nadzieję – i będę działał w kierunku realizacji tej wizji – że ta forma finansowania będzie miała jeszcze swoje większe pięć minut po naszej stronie mocy.

czytanie gazet
zdaje się, że starzy Czytelnicy tę uwagę przy jakiejś okazji czytali, ale warto ją powtórzyć. Nie jest cnotą, ani szczególną zasługą (także intelektualną) czytanie gazet. Wszak ich treść (w tym napuszone „analizy” i „eseje”), to wytwór przeróżnych miglanców, którzy o niezależności podobnej do p. Stanisława mogą pomarzyć. Nie chodzi tu o wystrzeganie się formy przekazy, a jedynie rodzaju poruszanych zagadnień – źle jest czytać wciąż na tematy bieżące. Wszak ich oceny można dokonać jedynie w oparciu o kryteria ogólne, jakieś zasadnicze założenia – dlatego zamiast czytać prasę codzienną, czy tygodniki – warto wziąć się za książki, albo te gazety, które dużo uwagi poświęcają niepopularnym i „nudnym” tematom.
Powiem od razu, że „Polityka” i „Newsweek” nie są takimi uczonymi gazetami.

katolik – totalny nonkonformista
wspomniałem ostatnio także o „Iota Unum” prof. Amerio, którą to cegiełkę zabrałem w podróż. Choć do jej końca wciąż brakuje mi kilku centymetrów grubości, odkryłem w niej pewną myśl, którą chyba kiedyś podzieliłem się na blogu.
Otóż, katolicyzm, to nonkonformizm bez względu na czasy. Bycie katolikiem zawsze oznacza bycie w opozycji do większości (nawet w seminariach duchownych gorliwi klerycy są postrzegani jako wariaci – vide przypadek św. Josemarii, którego ze względu na nabożeństwo do Maryi nazywano w seminarium Różą). Nonkonformizm ten objawia się nie tylko w walce na zewnątrz, która jest rzeczą drugorzędną (choć zasadniczą), ale przede wszystkim w walce wewnętrznej. Katolik jest przede wszystkim nonkonformistą wobec siebie!

myśl na dziś
Jeśli jesteśmy blisko Chrystusa i idziemy Jego śladami, winniśmy kochać z całego serca ubóstwo, oderwanie od dóbr ziemskich, braki.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 997



czwartek, 1 października 2009

[1 X 2009] zaczyna się rok akademicki - rewolucja też?

śniło mi się
od wczoraj jestem u Oleńki - w pociągu miałem do napisania sążnisty tekst na bloga, ale swoją obecnością zaszczycili mnie studenci 1. i 2. roku wrocławskich uczelni, którzy w liczbie sześciorga rozsiedli się w moim przedziale po Łodzi i niemożliwie pytlowali aż do Wrocławia! Tekst musi więc poczekac do jutrzejszej podróży (na wschód, na Roztocze), bo dziś z długiego pisania nici - urodziny obchodzi Oleńka!
Ale zanim jeszcze złożymy w następnym wpisie życzenia Oleńce, chciałem opowiedziec dwie rzeczy. Po pierwsze, poczułem się starym dziadem, gdy studenci owi nie tylko zwracali się do mnie per pan, ale i na pożegnanie powiedzieli Do widzenia oraz jedna z nich rzuciła uwagę Ale się Pan nasłuchał, co? Trzy godziny... no, ale to tak jest, gdy młodzi ludzie jadą. No, ja rozumiem, że człowiek nieogolony wygląda starzej, ale bez przesady...!
Po drugie - miałem ciekawy sen. Otóż, zostałem powołany na urząd Prezydenta RP. Powołany, gdyż nie był żadnych wyborów. W sen uwierzyłem i zacząłem się we śnie martwic jak to pogodzę ze studiami i czy opozycja nie będzie pyszczyła na to, że Prezydent zachęca do wstąpienia do Klubu Frondy. Ciekawy sen.

Iota Unum i Stanisław Michalkiewicz
wczoraj w podróży, udało mi się do Łodzi dokończyc najnowszy wywiad-rzekę Tomasza Sommera ze Stanisławem Michalkiewiczem. Rzecz czytało się tym ciekawiej, że obu Panów miałem okazję poznac! Szerzej na ten temat zamierzam się porozwodzic w tekście, który spłodzę jutro, ale gorąco zachęcam do lektury. Mój podziw dla p. Stanleya jeszcze tylko wzrósł.
Zacząłem także lekturę książki prof. Romano Amerio, pt. Iota Unum. Pozycja klasyczna, czyta się z przyjemnością, choc do tej pory jedynie 50 stron za mną (z ponad 900) - pierwsze refleksje w związku z treścią już się rodzą. Temat poszerzę jutro.

dziwne czasy nadchodzą?
tak, jak pisałem przy okazji sprawy Tysiąc vs. Gancarczyk, czy nt. wścieku Pacewicza, sądzę, że obserwujemy właśnie punkt przegięcia na wykresie upupienia katolików i konserwatystów w Polsce. Uważam, że właśnie następuje zmiana trendu.
Byc może jest to tak, jak Cebulski napisał w swojej ostatniej produkcji, że ludzie starsi średnio sytuują lepsze czasy wtedy, gdy byli młodzi i nie musieli się sami utrzymywac (!). Oj, wtedy to i człowiek spokojne życie prowadził, i pieniądze były, i jakoś tak szczęśliwie się żyło! Nie jest zatem wykluczone, że analogicznie ja ekstrapoluję to, co odczuwam sam i moje (zawsze ograniczone) środowisko w związku z własnymi działaniami, sukcesami, etc. Dlatego mogę się mylic.

Libenter - panu Pawłowi kibicujemy
stało się. Tzn. raczej stała, bo chodzi o rewolucję. Chodzi o e-booki, czyli książki elektroniczne, które możemy sobie przeczytac zarówno na komputerze, palmtopie, czy gdzie indziej, ale które również możemy sobie wydrukowac i czytac na papierze - płacąc w ten sposób o wiele mniej, niż za zwykłą książkę.
Dotychczas było tak, że istniały - co było I rewolucją - wydawnictwa e-booków. Np. Złote Myśli z Gliwic, czy kilka mniejszych. Potem nadeszła II rewolucja, wraz z Nexto.pl i Nextranetem. Teraz III rewolucja, w której właśnie biorę udział.
Na czym ona polega? Otóż, Pan Paweł Królak (o którym kiedyś z nadzieją pisałem jako o potencjalnym katolickim Rockeffelerze), właściciel księgarń Tolle et lege i Profect otworzył Klub Libenter.pl.
Rzecz polega na tym, że o ile w przypadku I rewolucji - kupowaliśmy e-booka w wydawnictwie, po II kupowaliśmy w wirtualnej księgarni dane e-booki, o tyle po III rewolucji - kupujemy już tani dostęp do całej zawartości Klubu, czyli obecnie ponad 50 książek! W przeliczeniu na książkę płacimy więc nieco ponad złotówkę...
Trzymam kciuki za przedsięwzięcie, tym bardziej, że chyba po raz pierwszy nie mamy do czynienia z naśladownictwem, a rzeczywistą innowacją - i to właśnie na katolickim obszarze rynku wydawniczego! Brawa zatem dla Pana Pawła, a ci, którzy chcieliby pójśc w Jego ślady, mają szansę przeczytac wywiad w polecanym przeze mnie E-biznesie jako szansie na sukces.
Roczny dostęp do Klubu Libenter.pl kosztuje 77 zł, a po wpisaniu mnie (czyli hasła MaciejGnyszka) jako polecającego - o 10 zł mniej, czyli 67 zł. Oh yeah!
Czekam, aż reszta uczestników rynku zacznie naśladowac Pana Pawła.

Rewolucja?
Chyba jednak tak. O sprawie piszą już media:
rynek-ksiazki.pl
granice.pl
kumputerswiat.pl
wirtualnywydawca.pl

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/10/1-x-2008-wito-witych-aniow-strw.html

myśl na dziś
Bóg nie wyrywa cię ze swego środowiska, nie odciąga cię od świata, od twojego stanu, ani od twoich szlachetnych, ludzkich ambicji, ani od twojej pracy zawodowej... lecz chce, abyś właśnie tam był świętym!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 362



środa, 11 marca 2009

Coś dla wielbicieli powieści detektywistycznych...

zrobiło nam się...
detektywistycznie! Mówię oczywiście o ostatnim filmie na temat rozruchów w Szwecji. Co tu dużo gadać... sytuacja w Europie różowo nie wygląda, mówię o tym zresztą od dawna. Ale - zanim padnie salwa, niech nastroje dopisują! W związku z tym informuję, że do oferty gnyszkokiosku weszła oferta wydawnictwa Mozaika, które specjalizuje się właśnie w powieściach, audiobookach detektywistycznych. Same klasyki - coś dla koneserów, można obejrzeć je tutaj

pierwszy film o Scherlocku...
a dla ciekawych - właśnie pierwszy film na temat najsłynniejszego detektywa świata - Scherlocka Holmes'a! Produkcja, rzecz jasna, amerykańska!

kontrowersje

pojawiły się także kontrowersje, czy aby pierwsze stałe zlecenie na gnyszkobloga było rzeczywiście gaudium magnum. Cóż, moim zdaniem tak, boć i czekałem na to długo. Oczywiście 15 zł, to nie 7000 zł, które co miesiąc inkasuje Stanisław Michalkiewicz od ludzi, którym Jego płody pisarskie przypadają do gustu... ale, trzeba być cierpliwym w tych sprawach, jak radził mi sam St. Michalkiewicz podczas rozmowy na Gali Bloga Roku.

Zgadzam się oczywiście, że w międzyczasie pojawiło nam się więcej wielkich radości - np. ta o możliwym bankructwie Tygodnika Powszechnego, czy kolejnych kłopotów Agory, oczywiście!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/03/11-iii-2008-wtorek-dzi-te-nie-ma.html


myśl na dziś
Dziecko Boże nie boi się ani życia ani śmierci, gdyż fundamentem jego życia duchowego jest poczucie synostwa Bożego: Bóg jest moim Ojcem – myśli – i jest Twórcą wszelkiego dobra, jest samą Dobrocią. – Lecz czy ty i ja postępujemy naprawdę jak dzieci Boże?

św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 987





wtorek, 3 lutego 2009

[3 II 2009] Annuntio vobis gaudium magnum - Blog Roku 2008 oraz Gnyszkowe Cyfrowe Centrum Językowe

wprowadzonko
Kochani, jutro egzamin z Podstaw badań społecznych u prof. Sułka, więc nie da rady się rozpisać, ale... myślę, że po zestawie niusów będziecie zdolni mi wybaczyć, no i sami weźmiecie się za modlitwę w intencji ostatniego egzaminu panagrzyzgi.

Blog Roku 2008 - gnyszkoblog nominowany!
pierwsza radosna wieść polega na tym, co wyraził e-mail, który dziś otrzymałem. Komentarz wydaje się zbędny, w kategorii Polityka prócz mnie nominowane zostały Matka Kurka i J. Senyszynowa (ekhm)...

Witam,
Miło mi poinformować, że blog Pana autorstwa maciejgnyszka.blogspot.comdecyzją Jurora p. Jacka Żakowskiego został nominowany do nagrody Blog Roku2008.
Oznacza to, że blog, którego jest Pan właścicielem, będzie walczył ozdobycie nagrody głównej ? tytułu Bloga Roku 2008.
Gratuluję!
Aktualnie Jurorzy oceniają wszystkie nominowane blogi. Wkrótce zaplanowane jest posiedzenie Kapituły Konkursu, w trakcie trwania którego zostaniepodjęta decyzja, który z blogów nominowanych otrzyma tytuł Bloga Roku 2008.
Wynik obrad Kapituły zostanie ogłoszony w trakcie trwania uroczystej Gali.
Zgodnie z założeniami Konkursu założyciele wszystkich blogów nominowanych będą naszymi Gośćmi na Gali.
Mogę tylko powiedzieć, że taki obrót sprawy mnie zaskoczył... jak widać - wszyscy się cieszą!

Stanisław Michalkiewicz
największym przegranym w tej edycji jest oczywiście Stanisław Michalkiewicz. Nominowany nie został ze względów wiadomych, natomiast zaczyna Mu grozić także nieotrzymanie nagrody publiczności z głosowania SMSowego! W związku z tym uprasza się o kierowanie głosów na Niego - idzie bowiem łeb w łeb z J. Senyszynową.
Jeśli ktoś ma ochotę na wzięcie udziału w tym głosowaniu, poniżej publikuję dane:

SMS o treści: C00169 na numer 7144
Gnyszkowe Cyfrowe Centrum Językowe (GCCJ)

informuje się, że przez weekend wydarzyły się dwie wielkie rzeczy w Gnyszkokiosku!

Po pierwsze, do oferty weszło ponad 4000 nowych e-booków oraz audiobooków wydanych przez niemieckie i brytyjskie wydawnictwa - rzecz jasna po niemiecku i angielsku. Ciekawe są tu moim zdaniem przede wszystkim audiobooki, tym bardziej że poszerzenie oferty dotyczy kilkudziesięciu kategorii tematycznych - od poradników, przez literaturę, po gazety!

Szczegóły w Gnyszkokiosku!


Po drugie zaś, zostało otwarte właśnie GCCJ, czyli Gnyszkowe Cyfrowe Centrum Językowe, gdzie można po okazyjnych cenach zaopatrzyć się w cyfrowe materiały do nauki kilkunastu języków obcych. Bardzo dobre uzupełnienie poprzedniego kroku. Szczegóły pod bannerem.


religijne książki... cyfrowe

Kolejny dobry krok w ofercie gnyszkokiosku, to książki wydawnictwa Armoryka, wśród których znajdziemy takie perełki jak np. Traktat o czyśćcu św. Katarzyny Genueńskiej... za nieco ponad 2 złote!

Bardzo mnie to cieszy, bo wielokrotnie sugerowaliśmy Nextranetowi , by poszerzać ofertę o propozycje dla katolików... teraz jeszcze tylko oczekiwanie na prasę katolicką w wersji cyfrowej!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/3-ii-2008-niedziela-ostatnia-przed.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/3-ii-2008-niedziela-kino-familijne.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/3-ii-2008-niedziela-fotoreporta.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/3-ii-2008-niedziela-post-waciwy.html

myśl na dziś

Trudną rzeczą jest krzyczeć w ucho do każdego poprzez własną cichą pracę, poprzez dobre spełnianie swoich obowiązków obywatelskich, aby potem domagać się swoich praw i posługiwać się nimi w służbie Kościoła i społeczeństwa. Jest to trudne... ale bardzo skuteczne.


św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 300


środa, 31 października 2007

[31 X 2007] dziś jest dziś - zaraz idzie jutro

bambuko do kwadratu
dziś napiszę króciutko, bo jestem już prawie nieżywy. Nie to, żebym się skarżył na nadmiar pracy, ale wczoraj i dziś było jej rzeczywiście aż nadto... Inna sprawa, że dziś był jeden z tych wielu wspaniałych dni w ciągu całego roku, gdy człowiek dostaje w prezencie od bliźnich same upokorzenia. Najciekawsze jest to, że przychodzą one w dużych ilościach w krótkim przedziale czasu - jak tu wątpić w to, że to miłosierny paluszek Pana Boga daje okazję do umocnienia? To jasne.

upadł mit
Tomasz Lis u siebie na stronie, czy gdzie tam mi to się obiło o oczy, napisał, że kamień spadł mu z serca, gdy upadł wreszcie mit Jarosława Kaczyńskiego, jako zimnego stratega, który wszystkich rozstawia po kątach.
Nie chcę nic mówić, ale to producenci papki medialno-politycznej w rodzaju red. Lisa mit ów stworzyli. Zagadnienie wyglądało tak:
Kaczyńskiemu coś się udaje - genialny strateg wygrywa kolejną bitwę, kalkuluje na zimno, etc.
Kaczyńskiemu coś się nie udaje - phi, dureń, mały kartofelek, który sobie ubzdurał że będzie takim strategiem jak Napoleon.
Kpina z rozumu, moi mili. A teraz Lisowi spada kamień z serca... zupełnie tak, jak wówczas, gdy pisarz wszedłszy za bardzo w tworzony świat, uprzytamnia sobie, że to tylko fikcja...

buduje się mit
teraz natomiast tworzy się mit. Zapewne pies z kulawą nogą nie zainteresował się, ani nie interesuje się tym, co dziennikarze robią ze swoimi kolegami po piórze, z którymi im nie po drodze politycznie, bądź towarzysko.
Casus Michalkiewicza - larum zagrały nasze gazwyborcze sławy, gdy miał dostać felietony w Polskim Radiu. Antysemita, faszysta... hahaha... pisałem już o tym sto razy, więc tylko napomknę - jeśli ktoś nie jest filosemitą, dla filosemitów i Żydów jest antysemitą, kto nie przepada za obecnym kształtem Unii Europejskiej, jest antyeuropejski, a nie po prostu ma inne poglądy.
Natomiast to, co dzieje się wokół Tomasza Sakiewicza i redakcji Gazety Polskiej odkąd wbrew akcjonariuszom ze spółki King&King objął Redakcję, przechodzi ludzkie pojęcie. O samym konflikcie udziałowców (w który pośrednio jest zaangażowany Gaz Wyb) nie będę pisał - odsyłam tylko na stronę - http://www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=411.
Dziś zaś sąd wydał decyzję o zatrzymaniu red. Sakiewicza oraz red. Hejke na 48 godzin. O co chodzi? Chodzi o artykuł, w którym "GP" ujawniła fakt współpracy redaktora programowego TVN, Milana Suboticia z WSI. Sprawa została zresztą potwierdzona przez raport o przestępczej działalności WSI (recepcja raportu przez media też godna uwagi). Wówczas Subotić oraz TVN złożyły pozwy przeciwko redaktorom z Gazety Polskiej, a nieliczni dziennikarze zaprotestowali przeciwko takiemu postępowaniu w łonie środowiska dziennikarskiego (list dziennikarzy ws. wolności słowa: http://www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=101). W ilości pozwów przeciw "GP" przoduje oczywiście Gaz Wyb (przypomnę, pośrednio zamieszana w spór udziałowców) - mam tu na myśli szczególnie jeden casus.
Otóż, Adam Michnik dostał faksem pytania a propos tematyki, którą chciała poruszyć "GP" w kolejnym numerze. Jako, że na nie nie odpowiedział, ani nie chciał się spotkać, artykuł nie mógł wziąć pod uwagę jego punktu widzenia. Wówczas - już po publikacji - niejaki mecenas Rogowski (ten, który - jak wieść niesie - oprócz bycia pełnomocnikiem, prowadzi w Agorze szkolenia w zakresie radzenia sobie prawnego z przeciwnikami) przysłał do Redakcji faks, gdzie zagroził kolejnym pozwem, jeśli "GP" nie opublikuje jego oświadczenia zawartego w faksie w całości, nie omijając żadnego słowa. W następnym numerze, Sakiewicz wyśmiał we wstępniaku Rogowskiego, ale zamieścił jego faks w całości, łącznie z numerami telefonów i numerem konta jego kancelarii, które widniały na faksie. Co się stało wtedy? Rogowski skierował do sądu pozew o ukaranie Sakiewicza i Redakcji, za publikację jego - wprawdzie nie zastrzeżonych - ale jednak danych, po których można dojść do danych zastrzeżonych. Komedia.
Po co to piszę? Ano po to, że gdy przypomni sobie jeszcze sobie człowiek, że ci sami ludzie trąbili przez ostatnie dwa lata o zagrożeniu demokracji, o kneblowaniu ust dziennikarzom, popierdywali o demokracji i profesjonalnych standardach, etyce, et consortes, to pusty śmiech człeka ogarnia i nóż się w kieszeni otwiera. Drogie miglance - nie lubię, gdy robicie ze mnie durnia!

Halołin
chciałem dziś pójść na Mszę Świętą do katedry, ale nie było. Nie, nie odwołali z okazji Haloween, tylko w kościele jest remont. Chociaż z drugiej strony - w każdej witrynie trupy, zombie i czarownice, można by się zastanowiać...

GPW jako droga do świętości
proszę zobaczyć co inwestorzy w USA wyprawiali dzisiaj - http://stooq.com/q/?s=nasdaq Do takich jazd góra-dół trzeba naprawdę mocnego pampersa... Dziś dzień posiedzenia tamtejszej RPP, czyli FOMC, który obniżył stopy procentowe o kolejne 0,25 punktu. Teoretycznie dla rynków finansowych wiadomość dobra... ale długoterminowo - uczucia mam mieszane. Ciekawe, czy Stanom uda się uniknąć recesji - póki co wyglądają jak pacjent z zakażeniem, w którego się wpompowuje sól fizjologiczną, mówiąc że się polepszy. Pozytywne zaskoczenie dzisiaj, to wzrost wydatków na konstrukcje budowlane w USA (obstawiano spadek o 0,3%, zamiast spaść - o tyle wydatki wzrosły). Ciekawa sytuacja.
Nasz parkiet dziś jak zwykle nerwowo, szkoda gadać.
Mnie natomiast ciekawi to, że giełda jest drogą do świętości. Mówię to już od jakiegoś czasu - nie tylko wojsko potrafi być wspaniałą szkołą chrześcijaństwa, a koszary domem rekolekcyjnym - także inwestowanie na rynku finansowym może stać się wspaniałą szkołą nie tylko cierpliwości, ale odwagi, zaufania Bogu, porządnej analitycznej pracy, panowania nad emocjami. Zachęcam, porażki na tym polu lepiej się pamięta - bo dużo kosztują...

litania
chcąc uniknąć sytuacji, w której znów będę musiał oglądać żenujące reklamy na własnym blogu, powtórzę to, co zwykle - nieruchomości chciałbym, usługi finansowe, inżynieryjne, zarządzanie jakieś, kosmetyka estetyczna, stomatologia. No, chyba starczy. Aha, jeszcze jedno - testy DNA!

podróż
wyobraźcie sobie, że już za paręnaście minut Oleńka wsiądzie do autokaru opolskiego biura podróży SINDBAD, by jutro o 8:30 pojawić się na dworcu autobusowym w Monachium! Radość nasza jest wielka, bo choć odległość prawie taka sama jak do Warszawy, a komunikacja nawet lepsza - codziennie Skype, to jednak tęsknimy bardziej. Od jutra wpisy pewnie będą krótsze, za to więcej zdjęć zapodam. Gwarantuję natomiast jasność umysłu - obecność Oleńki zawsze sprawia, że problemy, których dotąd nie rozwiązałem nagle znajdują swój koniec, a zagadnienia nad którymi łamałem sobie głowę - stają się przejrzyste! Zawsze z Wrocławia wracam z pełnym notesem.

wierszydełko
dzisiaj wielce hermetyczne, humanistyczne wierszydełko

pan Jaeger obcinał paznokcie przed pisaniem

pan Werner Jaeger
autorPAIDEI
usiadł z kawą
się trochę wylało tworząc
brązowy zbiór równoodległych od środka kropelek
na biurku
kartce

było cicho

a dlaczego pan Ajdukiewicz
którego analizują robalki
zastosował w tym miejscu
żółtej kartki IV gat.
taki porządek
pisząc przecież o aprioryzmie skrajnym
mógł przejść do umiarkowanego
od razu całkiem empirycznie
a nie do empiryzmu a potem dopiero

no, a ten Jaeger czy
pogładził ogolone liczko
gdy uszczypnął piórem Moellendorffa
i jego teorię
na gładziutkiej kartce z moimi palcami

zresztą nieważne czy Moellendorffa
to nic nie zmienia
czy kogoś innego

Nałkowska miała pięćdziesiąt cztery lata
gdy wybuchła wojna

myśl na dziś
Cokolwiek by się działo, trwaj na swej drodze z radością i optymizmem, gdyż Pan stara się usunąc wszystkie przeszkody.
- Posłuchaj mnie uważnie: jestem pewien, że jeśli walczysz, będziesz świętym!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 355

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO