Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lis. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2009

[29 IX 2009] Alicja Tysiąc u Tomasza Lisa - wnikliwy komentarz

obserwacje
byłem ciekaw tego programu, więc usiadłem ci ja sobie przed telewizorkiem z notatnikiem i notowałem. Oto, co mię z tego wyszło. W studiu skład: Alicja Tysiąc i Bogumił Łoziński na widowni, Kazimiera Szczuka i Ryszard Kalisz contra Bolesław Piecha i Zbigniew Girzyński.

Alicja Tysiąc
obsadzona z obu stron towarzyszkami z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Glanowania Rodziny - Myszoszczurem oraz tą drugą, od pigułek, która była wczoraj z Olimpią Jabłońską w TVN24. Panie Gruszka - co Pan pitolisz, jaki Myszoszczur? Ano, chodzi o niejaką Ewę Dąbrowską-Szulc, która wsławiła się w internecie wygadywaniem banialuk w starciu z Korwinem w Superstacji. Właśnie w komentarzach do tych nagrań (poniżej) - została okrzyknięta Myszoszczurem (z racji fryzury zapewne).



Alicja Tysiąc stwierdziła, że słowa z Gościa Niedzielnego ją bolały i bolą do dziś. Cóż, kwestia wrażliwości. Później stwierdziła, że nie wolno mówić o niej w kontekście aborcji używając jej nazwiska (ciekawe...). Najśmieszniejsza była sytuacja, w której przerwała wypowiedź Bogumiła Łozińskiego, twierdząc że to on uważa, że aborcja jest zabójstwem, a ona inaczej, i wobec tego, że ona ma swoje zdanie, to prosi, by Łoziński je... tutaj się zapowietrzyła, bo nie było wiadomo co Łoziński ma robić z jej zdaniem i tylko nerwowo rozejrzała się po swoich kompankach, by coś podpowiedziały! Niestety, ani Myszoszczur, ani ta od kondomów nic nie wymyśliły i nie powiedziały na ucho...
Ogólne wrażenie - biedna kobieta, którą feminazistki wykorzystują podobnie jak tzw. Agatę. W studiu rzecz wyglądała, jakby przyjechało dwóch pielęgniarzy z pacjentem, albo dwóch gangsterów z zakładnikiem, który ma gadać, co mu każą. Żenada.

Kalisz i Szczuka
tutaj miła niespodzianka - obojgu miglancom puściły nerwy i skakali jak poparzeni. Szczuka biła rekordy zwykłego chamstwa przedrzeźniając Girzyńskiego, jechała po bandzie na antyklerykalizmie, lansując przy okazji bajkę o biednej Alicji, która zgłosiła się do Federy po to, by w jej skrzydłach obronić się przed potęgą czarnych, którzy ją chcieli wymłócić.
Pornogrubas zaś Kalisz najpierw twierdził, ze GN twierdził, że Alicja zabiła dziecko, na co mu pięknie Piecha odparował, że nie dziwi się, że nie wie co pisze GN, skoro jako komunista takiej gazety nie czyta. Później próbował błysnąć znajomością łaciny, ale nie wyszło, bo tę kwestię można skwitować pytaniem: Eeee... i co z tego?
Na koniec zaś Kalisz powiedział, że Kościół ma szerzyć miłość, a nie nienawiść. Wobec czego - podobnie jak prof. Krzemińskiemu - odpowiadam y prostuję. Otóż, drogi mój utrzymanku sejmowy, pośle Kaliszu, Kościół ma szerzyć doktrynę, naukę Chrystusa, rzucić ogień na ziemię. A miłość - prawdziwa - jest tego skutkiem. Kościół nie jest po to, drogi teoretyku katolicyzmu z PZPR, by Ci było miło. Jest po to, byś mógł się wreszcie nawrócić i pozostawić po sobie coś więcej, niż kupa nawozu w zbutwiałej trumnie.

Piecha i Girzyński
cóż, mimo że PiSiaki - panowie pojechali świetnie. Do jazdy byli dobrze przygotowani merytorycznie, ton wypowiedzi był spokojny. Piecha rozpoczął wręcz operowo. Girzyński trochę za bardzo się burmuszył (nie ta mimika, Panie kochany!). Girzyński kilka razy ładnie pointował - mówiąc o córce Alicji Tysiąc, że kiedyś przeczyta wywiad, w którym Tysiącowa mówi, że gdyby miała wtedy 5 tysiaków, to Julki by nie było oraz punktując brednie Szczuki na temat edukacji seksualnej (swoją drogą - ta pani twierdzi, że da się leczyć pożar benzyną!) pytaniem - Skąd pani to wsyzstko wie? na które odpowiedziała zirytowana, przedrzeźniając Ze statystyk.
Reasumując - brawo dla panów. Kochanica Marii Janion (bo tak wieść gminna głosi, że pani Kazia utrzymuje intymne stosunki ze swoją marszandką) się skompromitowała do szczętu.

Myszoszczur
w pewnym momencie próbował błysnąć, ale nie wyszło (czyżby nie mogła się pozbierać po masakrze poczynionej przez Korwina?). Otóż, powiedziała, że jest grupa ludzi w Kościele, która myśli inaczej - Kafliks pro czojs.
Mam takie pytanie? Inaczej, niż kto myśli ta grupa? Niż Kościół - brzmi odpowiedź. To nie są katolicy, tak jak demokracja socjalistyczna nie była demokracją.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/09/29-ix-2008-poniedziaek-wito-witych.html

myśl na dziś
Jesteś letni, jeśli leniwie i niechętnie wypełniasz to, co odnosi się do Pana; jeśli z wyrachowaniem i „chytrością” starasz się ograniczyć swe obowiązki; jeśli myślisz tylko o sobie i o własnej wygodzie; jeśli twoje rozmowy są czcze i próżne; jeśli nie czujesz wstrętu do grzechów powszednich; jeśli działasz jedynie z ludzkich pobudek.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 331



sobota, 10 listopada 2007

[10 XI 2007] sobota odjeżdża wraz ze św. Leonem Wielkim, jutro Święto kolejne!

moi Milusińscy, pooglądliście już co tam w skupie butelek załatwiła Pani Olejnikówna, to teraz przeczytajcie co ja sobie ostatnio pomyślałem i co robiłem, hejże ha!

redaktor o przebiegłym nazwisku i jego podboje
nie wiem, czy wiecie, ale na pewno wiecie, bo skoro ja się dowiedziałem, to Wy nie możecie nie wiedzieć! Podały mi media takiego niusa, że jakiś Tomasz Lis ożenił się z jakąś tam Hanną Smoktunowicz. Ki diabeł - myślę sobie, nie wiedząc co to się stało, bo w radyju ani telewizorze nie ogłaszali, że się na przykład ostatnio Krzycho z Paulino ożenily, rodzinę Mazurów tworząc w stolicy Galicji! Musi być coś na rzeczy, skoro tak o tym trąbio od lewej do prawej. Zasiatem więc przy kompiutru, wyszukiwarkie zapuścił, korbko zakręcił, zawaflował, no i wyszło szydło z wora! Otóż, zdrada! Otóż, cudzołóstwo! Dobrze, że nam reporterzy larum grajo i cudzołożników napiętnowujo, boć panlis i ta jego natapirowana pani, swoich prawowitych małżonków pozostawiali, i gdzieś tam w Rzymie, pewnie w konsulacie, czy gdzie tam, umowę podpisali, że teraz są małżeństwem. Dobrze, że chociaż zagranicę wyjechali, by zgorszenia nie siać - ale dobrze się stało, że zło zostało napiętnowane. Wstydzić się, marcowniki, do prawowitych małżonków wrócić proszę, w tej intencji zdrowaśkę u każdego wierzącego Czytelnika proszę.

Gwiazda Wałęsy i operacja Trust
poczytałem ostatnio, oj poczytałem! Dowiedziałem się np. o operacji Trust. Którą przedsięwzięli razu pewnego bolszewicy w początkach Sowietów. Otóż, skracając sprawę do minimum, by uniknąć inwazji na Sowiety ze strony państw zachodnich po 1917 roku (za czym optowała silna wówczas, ponad milionowa emigracja rosyjska, silnie lobbująca w rządach). Bolszewiki, małe cwaniaczki, wpadły na pomysł, by powołać w Rosji marionetkowe stronnictwo monarchistyczne, założone przez agentów, które miałoby przekonać emigrantów do zmiany opcji. Jak pomyśleli, tak zrobili, powstało Monarchistyczne Zjednoczenie Rosji (MZR), pod wodzą znanego carskiego generała (powiedzieli: córeczkę masz ładną, możemy ją zabić) i jednego inżyniera (namówili go do zmiany zdania na temat komuny w więzieniu). Tego drugiego wysłali na zachód, dali parę tajnych dokumentów, by go uwiarygodnić i facet śmigał po Londynach i Paryżach, z gadką o tym, że MZR jest w Rosji tak silne, że prawie bolszewika przepędzili i w przypadku ataku, naród zjednoczy się mimo wszystko pod wodzą czerwonych i bolszewii rozwalić się nie uda! Tamci łyknęli, polecali faceta zachodnim wywiadom, przez dziesięć lat robił dezinformację, zorganizował nawet wycieczkę jednemu arystokracie po bolszewickiej Rosji, by zobaczył jak to struktury MZR są silne - nad wycieczką czuwała ówczesna bezpieka... Facet napisał potem o tym książkę i opublikował w Berlinie!
Po co o tym piszę? Z paru powodów - po pierwsze dlatego, że znając historię, łatwo jest chłodniej oceniać rzeczywistość. Irracjonalny pęd do PO w ostatnich wyborach nie dokonałby się, gdyby ludzie pamiętali dokładnie o całych ostatnich osiemnastu latach... Ale co tam - ludziom się zdaje, że wszystko dokonuje się na ich oczach, podczas gdy to, co się dzieje, najczęściej korzenie ma wcześniej. I teraz czeka nas karkołomne udowadnianie, że działacz sportowy z Wrocławia Schetyna na czele MSWiA to świetny fachowiec, że starszy sikawkowy Pawlak jako minister gospodarki to polski Milton Friedman, natomiast deal z PSL o przehandlowaniu pięciu wojewodów, to nie korupcja polityczna, tylko spokojne rozmowy o koalicji. Hahahaha... Cóż - będzie chyba jednak tak, jak ogłosił Korwin - w tych wyborach zagłosowali na PO, w następnych wygra LiD, potem znów PiS i karuzela kręci się od nowa. Tylko, że ja tak nie chcę.

po drugie
w kontekście całej Akcji Trust, ogromnego przedsięwzięcia, ciekawie brzmi to, co od lat głoszą Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski, Kazimierz Świtoń, Antoni Macierewicz, ludzie z kręgu Klubu, a potem Unii Polityki Realnej na temat Lecha Wałęsy... Jeśli to wziąć pod uwagę, a ponadto zastanowić się nad jego autorytarnością, dążeniem do wałęsizacji Solidarności i w końcu walka przeciw jej niepokornym liderom, hamowanie spontanicznych strajków, później jego uległość w Magdalence, to co wyprawiał jako prezydent (pacyfikacja Olszewskiego, kapciowy Wachowski ponoć z dobrymi kontaktami w SB, etc.), jeśli znów zobaczy się ostatnią fraternizację z Kwaśniewskim i postkomuną... cóż, ciężko nie odnieść wrażenia... no właśnie. Chyba to wszystko jest jakiś matrix, z nagrodą Nobla włącznie. Robienie sterowanych shows komuniści opanowali do perfekcji - vide, wieloletnia akcja Trust już na początku wieku...

niemiecki Ordnung
przysłali mi z administracji list, żebym nie lał wody, gdy się namydlam, odłączał ładowarkę a światło najlepiej palił między 22:00 a 6:00... Niemiecki Ordnung i organizacja jak się patrzy! Problem w tym, że to ja dotychczas wyłączałem bliźnim wodę na czas szczotkowania zębów, by nie leciała bez potrzeby i to ja zżymałem się na nieoszczędne wykorzystywanie papieru...

czy czyta nas sporadyczny?
proszę kolegi, odpisałem na kolegi komentarz ostatnio! Dopiero dziś zauważyłem!

co mię interesuje?
a co mię interesuje - właśnie to, o czym piszę na tym blogu - to mnie interesuje i zajmuje. Ale rozumiem sugestie niektórych Czytelników, będę pisał nieco więcej o takich zupełnie intymnych zainteresowaniach, jak to co ostatnio przeczytałem, obejrzałem, etc. Jeśli to kogoś oczywiście obchodzi.

nowe ankiety
interesuje mnie jeszcze skład płciowy P.T. Czytelników. Poza tym ogłaszam konkurs w związku z milionami listów z pytaniem o to, co to znaczy, że mam oczy jak pingwinek, o czym napomknąłem ostatnio. Zobaczymy, czy zgadniecie!

spadki, spadki, spadki...
no, i zaczęła się wyprzedaż na wyścigi! Niestety perspektywy krótkoterminowe na rynkach papierów wartościowych się znacznie pogorszyły. Stany jednak lecą w dół, państwowe ratowanie kredytów (zaczęte od Roosevelta) stwarza widmo inflacji, a po niej wpadnięcie w recesję... Moja prognoza się nie zmienia - czas rzeźni na giełdach, to najlepszy okres do zakupów. Choćby i było tak, jak mówi David Tice z Bear Funds (facet ma interes w wywołaniu potężnych spadków, bo jego fundusz zarabia głównie na dekoniunkturze), tj. że rynek czeka przecena o 50% do 60%, to jeśli miałoby się to rozegrać przez najbliższe dwa lata - bardzo się ucieszę! Prawdziwe inwestycje zaczyna się bowiem w czasie głębokiej bessy...
Istnieje jednak teoria, że Republikanie chcą zatrzymać bessę do nowych wyborów, czyli do 2009 roku. Wówczas też warto kupować - bo czeka nas niedługo odbicie. Krótkoterminowo jednak koszmar - większość naszych indeksów przebiło dołki z sierpnia, w piątek USA dały popis paniki (polecam ostatnie pół godziny sesji na S&P500 http://stooq.com/q/?s=s%26p500&c=1d&t=l&a=ln&b=1) ... teraz wszystko zależy od Azji - jeśli poniedziałek skończą na potężnej stracie, Warszawka otworzy się -3% poniżej denka i poleci do piwnicy... W takie dni inwestorzy, który jeszcze nie wypstrykali się z akcji idą w godzinach 9:30-16:30 na długi spacer.

wierszydełko
eja, co się stao - nie było dawno wierszydełka! No to idzie:

droga do szkoły

idę kiwając się miarowo
może nawet jestem pochylony
nie moge się zobaczyć
przez dziurki w owiewanej wiatrem skórze
na której znać jeszcze poduszkę
i pastę do zębów gdzieniegdzie

w środku mnie jest ciepło
i się kotłuje
i obiega

mijają mnie drzewa

myśl na dziś
Jezu, niech w Twoim Świętym Kościele wszyscy wytrwają na drodze, idąc za swoim chrześcijańskim powołaniem, jak Trzej Królowie szli za gwiazdą, lekceważąc rady Heroda... których im nie zabraknie!
św. Josemaria Escriva de Balaguer, Kuźnia, nr 366

środa, 31 października 2007

[31 X 2007] dziś jest dziś - zaraz idzie jutro

bambuko do kwadratu
dziś napiszę króciutko, bo jestem już prawie nieżywy. Nie to, żebym się skarżył na nadmiar pracy, ale wczoraj i dziś było jej rzeczywiście aż nadto... Inna sprawa, że dziś był jeden z tych wielu wspaniałych dni w ciągu całego roku, gdy człowiek dostaje w prezencie od bliźnich same upokorzenia. Najciekawsze jest to, że przychodzą one w dużych ilościach w krótkim przedziale czasu - jak tu wątpić w to, że to miłosierny paluszek Pana Boga daje okazję do umocnienia? To jasne.

upadł mit
Tomasz Lis u siebie na stronie, czy gdzie tam mi to się obiło o oczy, napisał, że kamień spadł mu z serca, gdy upadł wreszcie mit Jarosława Kaczyńskiego, jako zimnego stratega, który wszystkich rozstawia po kątach.
Nie chcę nic mówić, ale to producenci papki medialno-politycznej w rodzaju red. Lisa mit ów stworzyli. Zagadnienie wyglądało tak:
Kaczyńskiemu coś się udaje - genialny strateg wygrywa kolejną bitwę, kalkuluje na zimno, etc.
Kaczyńskiemu coś się nie udaje - phi, dureń, mały kartofelek, który sobie ubzdurał że będzie takim strategiem jak Napoleon.
Kpina z rozumu, moi mili. A teraz Lisowi spada kamień z serca... zupełnie tak, jak wówczas, gdy pisarz wszedłszy za bardzo w tworzony świat, uprzytamnia sobie, że to tylko fikcja...

buduje się mit
teraz natomiast tworzy się mit. Zapewne pies z kulawą nogą nie zainteresował się, ani nie interesuje się tym, co dziennikarze robią ze swoimi kolegami po piórze, z którymi im nie po drodze politycznie, bądź towarzysko.
Casus Michalkiewicza - larum zagrały nasze gazwyborcze sławy, gdy miał dostać felietony w Polskim Radiu. Antysemita, faszysta... hahaha... pisałem już o tym sto razy, więc tylko napomknę - jeśli ktoś nie jest filosemitą, dla filosemitów i Żydów jest antysemitą, kto nie przepada za obecnym kształtem Unii Europejskiej, jest antyeuropejski, a nie po prostu ma inne poglądy.
Natomiast to, co dzieje się wokół Tomasza Sakiewicza i redakcji Gazety Polskiej odkąd wbrew akcjonariuszom ze spółki King&King objął Redakcję, przechodzi ludzkie pojęcie. O samym konflikcie udziałowców (w który pośrednio jest zaangażowany Gaz Wyb) nie będę pisał - odsyłam tylko na stronę - http://www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=411.
Dziś zaś sąd wydał decyzję o zatrzymaniu red. Sakiewicza oraz red. Hejke na 48 godzin. O co chodzi? Chodzi o artykuł, w którym "GP" ujawniła fakt współpracy redaktora programowego TVN, Milana Suboticia z WSI. Sprawa została zresztą potwierdzona przez raport o przestępczej działalności WSI (recepcja raportu przez media też godna uwagi). Wówczas Subotić oraz TVN złożyły pozwy przeciwko redaktorom z Gazety Polskiej, a nieliczni dziennikarze zaprotestowali przeciwko takiemu postępowaniu w łonie środowiska dziennikarskiego (list dziennikarzy ws. wolności słowa: http://www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=101). W ilości pozwów przeciw "GP" przoduje oczywiście Gaz Wyb (przypomnę, pośrednio zamieszana w spór udziałowców) - mam tu na myśli szczególnie jeden casus.
Otóż, Adam Michnik dostał faksem pytania a propos tematyki, którą chciała poruszyć "GP" w kolejnym numerze. Jako, że na nie nie odpowiedział, ani nie chciał się spotkać, artykuł nie mógł wziąć pod uwagę jego punktu widzenia. Wówczas - już po publikacji - niejaki mecenas Rogowski (ten, który - jak wieść niesie - oprócz bycia pełnomocnikiem, prowadzi w Agorze szkolenia w zakresie radzenia sobie prawnego z przeciwnikami) przysłał do Redakcji faks, gdzie zagroził kolejnym pozwem, jeśli "GP" nie opublikuje jego oświadczenia zawartego w faksie w całości, nie omijając żadnego słowa. W następnym numerze, Sakiewicz wyśmiał we wstępniaku Rogowskiego, ale zamieścił jego faks w całości, łącznie z numerami telefonów i numerem konta jego kancelarii, które widniały na faksie. Co się stało wtedy? Rogowski skierował do sądu pozew o ukaranie Sakiewicza i Redakcji, za publikację jego - wprawdzie nie zastrzeżonych - ale jednak danych, po których można dojść do danych zastrzeżonych. Komedia.
Po co to piszę? Ano po to, że gdy przypomni sobie jeszcze sobie człowiek, że ci sami ludzie trąbili przez ostatnie dwa lata o zagrożeniu demokracji, o kneblowaniu ust dziennikarzom, popierdywali o demokracji i profesjonalnych standardach, etyce, et consortes, to pusty śmiech człeka ogarnia i nóż się w kieszeni otwiera. Drogie miglance - nie lubię, gdy robicie ze mnie durnia!

Halołin
chciałem dziś pójść na Mszę Świętą do katedry, ale nie było. Nie, nie odwołali z okazji Haloween, tylko w kościele jest remont. Chociaż z drugiej strony - w każdej witrynie trupy, zombie i czarownice, można by się zastanowiać...

GPW jako droga do świętości
proszę zobaczyć co inwestorzy w USA wyprawiali dzisiaj - http://stooq.com/q/?s=nasdaq Do takich jazd góra-dół trzeba naprawdę mocnego pampersa... Dziś dzień posiedzenia tamtejszej RPP, czyli FOMC, który obniżył stopy procentowe o kolejne 0,25 punktu. Teoretycznie dla rynków finansowych wiadomość dobra... ale długoterminowo - uczucia mam mieszane. Ciekawe, czy Stanom uda się uniknąć recesji - póki co wyglądają jak pacjent z zakażeniem, w którego się wpompowuje sól fizjologiczną, mówiąc że się polepszy. Pozytywne zaskoczenie dzisiaj, to wzrost wydatków na konstrukcje budowlane w USA (obstawiano spadek o 0,3%, zamiast spaść - o tyle wydatki wzrosły). Ciekawa sytuacja.
Nasz parkiet dziś jak zwykle nerwowo, szkoda gadać.
Mnie natomiast ciekawi to, że giełda jest drogą do świętości. Mówię to już od jakiegoś czasu - nie tylko wojsko potrafi być wspaniałą szkołą chrześcijaństwa, a koszary domem rekolekcyjnym - także inwestowanie na rynku finansowym może stać się wspaniałą szkołą nie tylko cierpliwości, ale odwagi, zaufania Bogu, porządnej analitycznej pracy, panowania nad emocjami. Zachęcam, porażki na tym polu lepiej się pamięta - bo dużo kosztują...

litania
chcąc uniknąć sytuacji, w której znów będę musiał oglądać żenujące reklamy na własnym blogu, powtórzę to, co zwykle - nieruchomości chciałbym, usługi finansowe, inżynieryjne, zarządzanie jakieś, kosmetyka estetyczna, stomatologia. No, chyba starczy. Aha, jeszcze jedno - testy DNA!

podróż
wyobraźcie sobie, że już za paręnaście minut Oleńka wsiądzie do autokaru opolskiego biura podróży SINDBAD, by jutro o 8:30 pojawić się na dworcu autobusowym w Monachium! Radość nasza jest wielka, bo choć odległość prawie taka sama jak do Warszawy, a komunikacja nawet lepsza - codziennie Skype, to jednak tęsknimy bardziej. Od jutra wpisy pewnie będą krótsze, za to więcej zdjęć zapodam. Gwarantuję natomiast jasność umysłu - obecność Oleńki zawsze sprawia, że problemy, których dotąd nie rozwiązałem nagle znajdują swój koniec, a zagadnienia nad którymi łamałem sobie głowę - stają się przejrzyste! Zawsze z Wrocławia wracam z pełnym notesem.

wierszydełko
dzisiaj wielce hermetyczne, humanistyczne wierszydełko

pan Jaeger obcinał paznokcie przed pisaniem

pan Werner Jaeger
autorPAIDEI
usiadł z kawą
się trochę wylało tworząc
brązowy zbiór równoodległych od środka kropelek
na biurku
kartce

było cicho

a dlaczego pan Ajdukiewicz
którego analizują robalki
zastosował w tym miejscu
żółtej kartki IV gat.
taki porządek
pisząc przecież o aprioryzmie skrajnym
mógł przejść do umiarkowanego
od razu całkiem empirycznie
a nie do empiryzmu a potem dopiero

no, a ten Jaeger czy
pogładził ogolone liczko
gdy uszczypnął piórem Moellendorffa
i jego teorię
na gładziutkiej kartce z moimi palcami

zresztą nieważne czy Moellendorffa
to nic nie zmienia
czy kogoś innego

Nałkowska miała pięćdziesiąt cztery lata
gdy wybuchła wojna

myśl na dziś
Cokolwiek by się działo, trwaj na swej drodze z radością i optymizmem, gdyż Pan stara się usunąc wszystkie przeszkody.
- Posłuchaj mnie uważnie: jestem pewien, że jeśli walczysz, będziesz świętym!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 355

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO