Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebulski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebulski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2009

[21 XI 2009] recenzują Gnyszkobloga!

ajajajajaj...

kurka siwa, tak to jeszczem nigdy chyba zarobiony nie był! Niechaj słaba kość pęknie! Niechaj skapieję, jeśli nie dam jutro rady wreszcie naruszyć nagromadzonej góry tematów, które potulnie czekają od paru tygodni w pliczku wordowym na poruszenie na gnyszkoblogu! Jutro, albo pojutrze - przysięgam, jakem Grzyzga!

recenzja
tymczasem nadeszła recenzja Gnyszkobloga od Czytelnika, którego zaangażowałem jakiś czas temu do ogarnięcia stajni Augiasza, którą jest Gnyszkoblog - zapanowania nad tagowaniem, odnośnikami do wcześniejszych postów, etc. Nieszczęśnik musiał zatem sięgnąć aż do pierwszego posta i przez wszystko przebrnąć! Jakież było moje zdziwienie, gdy po zakończeniu, a nawet przed zakończeniem lektury przysłał mi maila, którego poprosiłem lekko odpersonalizować, by nadawał się do publikacji na gnyszkoblogu - gdyż sprawił mi wielką radość! Dla takich maili warto stukać w klawiaturkę! Oddajmy głos Krzysztofowi:

W związku z zadaniem, którego się jakiś czas temu podjąłem, przyszło mi przeczytać wszystkie posty, które na blogu „Co powie Gnyszka?” zdołał do tej pory popełnić szanowny autor. Aż prosi się, aby o tej zacnej lekturze napisać kilka słów i podzielić się wrażeniami, w szczególności z tymi, którzy zaglądają tu od niedawna.

Blog wystartował na początku października 2007 roku, jako swojego rodzaju pamiętnik z wyjazdu do Monachium. Blog jednak rychło wziął i wyszedł z tych wąskich ram, w które próbowano go upchnąć. Autor zaczął zajmować się coraz szerszą tematyką – poczynając od komentowania bieżącej polityki oraz sytuacji na giełdzie papierów wartościowych, poprzez spisywanie obserwacji dotyczących społeczeństwa, a kończąc na apologetyce oraz szeroko pojętych pogadankach formacyjnych. Nie jest to oczywiście katalog zamknięty – niejednokrotnie poruszane są również tematy pokrewne. Na ogół jednak autor daleko od nich jednak nie odbiega. Poza tym przy każdej możliwości okazji można przeczytać rekomendacje – głównie książek

Nie sposób nie docenić specyficznego stylu wypowiedzi Macieja Gnyszki, który częstokroć pisze o sobie pieszczotliwie „Pangnyszka”, używając przy tym narracji trzecioosobowej. A to tylko szczyt góry lodowej! Mistrzostwem świata są jak dla mnie peany układane na cześć przodowników pracy. Z drugiej strony, gdy przychodzi do polemiki z czytelnikami, wywody Panagnyszki poważnieją i stają się do bólu konkretne i logiczne.

Dzięki podobnym smaczkom oraz ciekawej tematyce lektura wcale się nie dłużyła. Szczególnie upodobałem sobie w części formacyjnej. Miesiąc czytania, bo tyle mi to zajęło, potraktowałem jako swojego rodzaju rekolekcje. I prawdę mówiąc Pangnyszka był dla mnie dużo bardziej sugestywny niż niejeden rekolekcjonista. W pewnym momencie wprost nie mogłem się doczekać niedzielnej Eucharystii, a gdy w końcu się odbyła, to cały ten dzień był dla mnie przepełniony świąteczną atmosferą w stopniu nie mniejszym niż Niedziela Zmartwychwstania.

Nie tylko na tym polu objawia się talent pisarski autora. Proszę sobie wyobrazić, że choć w życiu nie widziałem Panagnyszki na oczy, to już po dwóch tygodniach doszedłem do wniosku, że jest to człowiek ze wszech miar godny zaufania. Nie mam pojęcia jak on to zrobił, ale z niecierpliwością czekam chwili, w której zacznie docierać do szerszego audytorium. Wszelkiej maści rewolucjoniści powinni już teraz zabukować sobie bilety do Szwecji albo przygotować się do resocjalizacji.

Na koniec, żeby aż tak nie słodzić, odniosę się do spotkania z doktorem Grzegorzem Kucharczykiem w ramach Poznańskiego Klubu Frondy. Utyskując na stan polskiej myśli prawicowej doszliśmy m.in. do wniosku, że wielu ludzi z tej strony sceny politycznej, którzy mają coś do powiedzenia, zamiast zająć się pisaniem książek, piszą tylko na blogach. Domyślacie się już jaki blog stanął mi przed oczami? Do roboty Paniegnyszku!


recenzja miszcza Cebuli
a skoro już mowa o recenzjach, to warto zacytować też recenzję Karola z polecanej przeze mnie zarówno na Pogadankach, jak i ostro na Fejzbuku, książki Kamila Cebulskiego pt. Myśleć jak milionerzy.
Tak, ja wiem, że inteligentnemu człowiekowi ciężko uwierzyć, że książka gościa wyglądającego jak palant może sprzedać im jakąkolwiek cenną myśl. Sam zresztą chyba ze dwa lata się opierałem, aż postanowiłem poprosić Czytelników, by na urodziny sprawili mi właśnie tę ostatnią książkę. Jakież było moje zdziwienie, gdy się pozytywnie zaskoczyłem! Rozmawiałem na jej temat z dwoma kolegami, którzy mają wszelkie, ale to wszelkie powody, by powiedzieć: "Eeee, co mnie tam Cebula powiedzieć może, popierdółka jakaś w zielonej koszulinie", którzy mimo wszystko są pod wrażeniem... i ostatecznie postrzegają ją - pomimo wad - jako ważną lekturę!
Dobra, dość ględzenia, zacytujmy Karola:

(...) zakupiłem myśleć jak milionerzy w formie audiobooka za pomocą podanego przez pana linka na fb. mimo nie najszczesliwszej ścieżki dziwękowej wysłuchałem praktycznie w jednym kawałku. Okazało się ze mam miele cech dobrego przedsiebiorcy nie myśle o tym jak zdbyć na coś pieniądze tylko o sposobach roziwazania problemów.
Ale na przykład perfekcjonizm czyli według kamila robienie rzeczy które niemuszą być zrobione dosyć skutecznie utrudnia mi przedsiębiorczość. Przykłady mozna było by mnożyć. a zestaw obserwcji z tej ksiazek wydaje mi sie interesujący nie tylko dla osób powarznie myslacych o przedsiebiorczości. (...)

myśl na dziś
Jest to czas nadziei i żyję tym skarbem. Nie są to puste słowa, Ojcze — powiadasz do mnie — to jest rzeczywistość". A zatem... cały świat, wszystkie wartości ludzkie, które z niezwykłą siłą cię pociągają — przyjaźń, sztuka, nauka, filozofia, teologia, sport, przyroda, kultura, dusze... — wszystko to złóż w nadziei: w nadziei Chrystusowej.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 293



czwartek, 1 października 2009

[1 X 2009] zaczyna się rok akademicki - rewolucja też?

śniło mi się
od wczoraj jestem u Oleńki - w pociągu miałem do napisania sążnisty tekst na bloga, ale swoją obecnością zaszczycili mnie studenci 1. i 2. roku wrocławskich uczelni, którzy w liczbie sześciorga rozsiedli się w moim przedziale po Łodzi i niemożliwie pytlowali aż do Wrocławia! Tekst musi więc poczekac do jutrzejszej podróży (na wschód, na Roztocze), bo dziś z długiego pisania nici - urodziny obchodzi Oleńka!
Ale zanim jeszcze złożymy w następnym wpisie życzenia Oleńce, chciałem opowiedziec dwie rzeczy. Po pierwsze, poczułem się starym dziadem, gdy studenci owi nie tylko zwracali się do mnie per pan, ale i na pożegnanie powiedzieli Do widzenia oraz jedna z nich rzuciła uwagę Ale się Pan nasłuchał, co? Trzy godziny... no, ale to tak jest, gdy młodzi ludzie jadą. No, ja rozumiem, że człowiek nieogolony wygląda starzej, ale bez przesady...!
Po drugie - miałem ciekawy sen. Otóż, zostałem powołany na urząd Prezydenta RP. Powołany, gdyż nie był żadnych wyborów. W sen uwierzyłem i zacząłem się we śnie martwic jak to pogodzę ze studiami i czy opozycja nie będzie pyszczyła na to, że Prezydent zachęca do wstąpienia do Klubu Frondy. Ciekawy sen.

Iota Unum i Stanisław Michalkiewicz
wczoraj w podróży, udało mi się do Łodzi dokończyc najnowszy wywiad-rzekę Tomasza Sommera ze Stanisławem Michalkiewiczem. Rzecz czytało się tym ciekawiej, że obu Panów miałem okazję poznac! Szerzej na ten temat zamierzam się porozwodzic w tekście, który spłodzę jutro, ale gorąco zachęcam do lektury. Mój podziw dla p. Stanleya jeszcze tylko wzrósł.
Zacząłem także lekturę książki prof. Romano Amerio, pt. Iota Unum. Pozycja klasyczna, czyta się z przyjemnością, choc do tej pory jedynie 50 stron za mną (z ponad 900) - pierwsze refleksje w związku z treścią już się rodzą. Temat poszerzę jutro.

dziwne czasy nadchodzą?
tak, jak pisałem przy okazji sprawy Tysiąc vs. Gancarczyk, czy nt. wścieku Pacewicza, sądzę, że obserwujemy właśnie punkt przegięcia na wykresie upupienia katolików i konserwatystów w Polsce. Uważam, że właśnie następuje zmiana trendu.
Byc może jest to tak, jak Cebulski napisał w swojej ostatniej produkcji, że ludzie starsi średnio sytuują lepsze czasy wtedy, gdy byli młodzi i nie musieli się sami utrzymywac (!). Oj, wtedy to i człowiek spokojne życie prowadził, i pieniądze były, i jakoś tak szczęśliwie się żyło! Nie jest zatem wykluczone, że analogicznie ja ekstrapoluję to, co odczuwam sam i moje (zawsze ograniczone) środowisko w związku z własnymi działaniami, sukcesami, etc. Dlatego mogę się mylic.

Libenter - panu Pawłowi kibicujemy
stało się. Tzn. raczej stała, bo chodzi o rewolucję. Chodzi o e-booki, czyli książki elektroniczne, które możemy sobie przeczytac zarówno na komputerze, palmtopie, czy gdzie indziej, ale które również możemy sobie wydrukowac i czytac na papierze - płacąc w ten sposób o wiele mniej, niż za zwykłą książkę.
Dotychczas było tak, że istniały - co było I rewolucją - wydawnictwa e-booków. Np. Złote Myśli z Gliwic, czy kilka mniejszych. Potem nadeszła II rewolucja, wraz z Nexto.pl i Nextranetem. Teraz III rewolucja, w której właśnie biorę udział.
Na czym ona polega? Otóż, Pan Paweł Królak (o którym kiedyś z nadzieją pisałem jako o potencjalnym katolickim Rockeffelerze), właściciel księgarń Tolle et lege i Profect otworzył Klub Libenter.pl.
Rzecz polega na tym, że o ile w przypadku I rewolucji - kupowaliśmy e-booka w wydawnictwie, po II kupowaliśmy w wirtualnej księgarni dane e-booki, o tyle po III rewolucji - kupujemy już tani dostęp do całej zawartości Klubu, czyli obecnie ponad 50 książek! W przeliczeniu na książkę płacimy więc nieco ponad złotówkę...
Trzymam kciuki za przedsięwzięcie, tym bardziej, że chyba po raz pierwszy nie mamy do czynienia z naśladownictwem, a rzeczywistą innowacją - i to właśnie na katolickim obszarze rynku wydawniczego! Brawa zatem dla Pana Pawła, a ci, którzy chcieliby pójśc w Jego ślady, mają szansę przeczytac wywiad w polecanym przeze mnie E-biznesie jako szansie na sukces.
Roczny dostęp do Klubu Libenter.pl kosztuje 77 zł, a po wpisaniu mnie (czyli hasła MaciejGnyszka) jako polecającego - o 10 zł mniej, czyli 67 zł. Oh yeah!
Czekam, aż reszta uczestników rynku zacznie naśladowac Pana Pawła.

Rewolucja?
Chyba jednak tak. O sprawie piszą już media:
rynek-ksiazki.pl
granice.pl
kumputerswiat.pl
wirtualnywydawca.pl

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/10/1-x-2008-wito-witych-aniow-strw.html

myśl na dziś
Bóg nie wyrywa cię ze swego środowiska, nie odciąga cię od świata, od twojego stanu, ani od twoich szlachetnych, ludzkich ambicji, ani od twojej pracy zawodowej... lecz chce, abyś właśnie tam był świętym!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 362



ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO