poniedziałek, 9 czerwca 2008

[9 VI 2008] poniedziałek, Wyborcza prostuje

GW
Nie chcę nic mówić, ale GW zaczyna się wycofywać ze swoich bredni. Szkoda tylko, że popada w kolejne i że w dalszym ciągu stawia na budzenie emocji, zamiast na informowanie (jaką funkcję w tekście ma zdanie, że z "Agatą" kontakt ma Hanna Wujkowska? Po to, by związać ją z Giertychem. A jak z Giertychem, to wszystko jasne. A jak wszystko jasne, to nic nie jest jasne. Artykuł poniżej: http://wyborcza.pl/1,76842,5292018,Wojna_o_ciaze_14_latki.html
A oto mój e-mail do Gazety ws. kolejnych bredni w tekście:

Witam serdecznie,

widzę że Państwo wciąż nie potrafią poprawnie interpretować rzeczywistości, skoro piszą Państwo że Tomasz Krawczyk zainicjował akcję na Forum Frondy (zresztą akcja na FF nie miała na celu obrony dziecka, a danie przeciwwagi dla Państwa fałszywego artykułu).

Oświadczam zatem, że inicjatorem akcji na Forum Frondy byłem ja. Wystarczy zresztą przeczytać wątek na FF, by zobaczyć, że wszystko zaczyna użytkownik o nicku "MaciejGnyszka", który nie jest Tomaszem Krawczykiem. Tomasza Krawczyka proszę w to nie mieszać.

Kłaniam się

Maciej Gnyszka


a żebyście mieli pogląd na sprawę - link do odnośnego wątku:
http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1695545#p1696277
http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1650698#p1695499

Pierwszy post o medialnym kontruderzeniu zamieściłem o 10:30. Mówiąc o tym nie mam na celu spierania o to, kto zainicjował, a kto nie ze względów ambicjonalnych, tylko formalnych - Tomasz Krawczyk jest osobą publiczną i nie powinien być mieszany w rzeczy, do których ze względu właśnie na swoje stanowisko, się nie mieszał. Tomasz Krawczyk - z tego co wiem - nie ma nawet konta na Forum Frondy.
Dziennik Wschodni, cytuję
- Ani to nie był gwałt, ani w tej rodzinie nie dzieje się dobrze - dr Wanda Skrzypczak, ordynator oddziału ginekologii denerwuje się tym, co napisała "Gazeta Wyborcza”. Ucina pytania o odmowę aborcji.
pardon.pl
w sprawę zaangażował się też pardon.pl:
dziękuję
bardzo dziękuję za e-maile ze słowami otuchy. A temu komuś, kto wczoraj próbował się włamać na bloga, życzę niepowodzenia! Gdyby zaczęły się pojawiać tutaj jakieś głupie rzeczy - znaczy to niechybnie, że ktoś się włamał.

niedziela, 8 czerwca 2008

[8 VI 2008] niedziela - prawda wychodzi na jaw

zanim pójdziemy spać
Jak widać, prokuratura z Lublina potwierdziła to, iż ciąża Jowity nie jest wynikiem gwałtu, a innego czynu zabronionego (czyli tego, że dziewczynka ma mniej niż 15 lat, więc choćby dwulatek z nią obcował - będzie to czyn zabroniony w świetle ustawy). Jednym słowem - chyba ci moi informatorzy nie są tacy źli. Zresztą, co tam - ja jestem ich pewny od samego początku.
Proszę wszystkich, którzy obrzucali mnie błotem, by nie lecieli przepraszać kupą, jeno w kolejkę się ustawili. Żartuję - świętą krową nie jestem, ale chlew mi na blogu zrobiliście straszny i niekulturalny i chyba straciliście z oczu to, że obrażacie prywatną osobę, która nie skrywa się za pseudonimami. Pułkownikiem Beckiem nie jestem, tylko skromnym kapralem Gnyszką, ale swój honor mam. Kto chce mi go zwrócić - niech zwraca.
Inna sprawa - skąd się zatem wzięło zeznanie o gwałcie? Jeśli moi informatorzy są całkowicie prawdomówni - za wszystkim stoi Wanda Nowicka i jej towarzyszki z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (jak wynika z informacji na ich stronie - finansowanej przez UE oraz ONZ), których pomoc prawna polega na doradzaniu, jak w ramach kompromisu wymóc aborcję kiedy się tylko chce.
Kontynuując wątek tej organizacji, która wielu wydaje się być organizacją przestępczą, jeden z internautów zwrócił mi uwagę na to, że Federacja jest najprawdopodobniej jest filią amerykańskiej Planned Parenthood, która nota bene została ostatnio oskarżona o eksterminację Murzynów (tak się akurat składało, że kobiety które zmuszali do aborcji były czarnego koloru skóry). Organizacja ta wydała pewną broszurę, pt. International Planned Parenthood Federation , A Strategy for Legal Change (1981), której fragment tłumaczenia zacytuję (postaram się dotrzeć do oficjalnej wersji dokumentu, jeśli taki wisi w internecie):
Stowarzyszenie Planowania Rodziny i inne organizacje pozarządowe nie powinny wykorzystywać braku prawa lub istnienia niekorzystnego prawa jako wymówki dla braku działania: działanie poza prawem, a nawet z pogwałceniem jego jest częścią procesu stymulowania zmiany
Jednym słowem - standardowa strategia wolnego marszu.
przypomniało mi się
a mnie się przypomniała piosenka Kazika, pt. Fever, fever, gdzie wieszcz śpiewa w refrenie -
One day
telewizja kłamie
telewizja mnie nie złamie
One day
chwycę cię za rogi
i przygniotę do podłogi...
Niestety, nie mogę znaleźć na YouTube'ie, by wstawić na bloga.
p. Napieralski
tymczasem p. Napieralski powiedział co wiedział i jak zwykle zabrzmiało to fatalnie, bo chciał chyba powiedzieć, że sprawa niezgwałconej 14-latki jest dowodem na to, że Federację należy zdelegalizować.
Widzę, że nie bez kozery niektórzy publicyści brzydko nazywają tow. Napieralskiego, per Napierdniczak. Podobał mi się komentarz jednego z internautów, prywatnie Rycerza Lepanto, do wypowiedzi szefa kolejnego wcielenia PZPR, pisze on tak (czy jeśli nie zdradzę jego personaliów, nie jest on wiarygodny?):
Rozjuszeni lewicowcy wciąż atakują (co w tym konkretnym przypadku należy rozumieć: maskują swą porażkę)
Ciężko się nie zgodzić - to już tylko zasłona dymna i chęć powrotu do telewizora (podobnie jak L. Miller wczoraj chciał na sprawie skręcić lody).
a ja zapraszam
my tu gadu-gadu, a już dziś powinny ukazać się najnowsze Pogadanki Inwestorskie. Mam nadzieję, że się ukażą, bo ostatnio w pewnym rozedrganiu żyłem.
kontekst
a w kontekście ostatnich wydarzeń chyba wymowniej niż do tej pory wygląda bannerek pod każdym moim postem, nieprawdaż?
myśl na dziś

[8 VI 2008] niedziela

niedziela, niedziela
w niedziele zazwyczaj nie ma postów, ale dziś króciutko, w związku z nawałnicą komentarzy - parę uwag.
1/ Przestałem zamierzać odpisać każdemu, bo ponad połowa z Państwa urządza sobie kpinki, nie czytając nawet połowy tego, co zostało napisane. Ja nie mam tyle czasu, by każdemu powtórzyć to, co już i tak kilka razy napisałem. Nie jestem Sokratesem, by z każdym rozmawiać, nie mam na to czasu. Proszę to zrozumieć.
2/ Wiele komentarzy jest po prostu przykrych, a ich autorzy sprawiają wrażenie, jak by przeczytali tylko artykuł p. Chrząstowskiej w GazWyb i ktoś ich przysłał, by mi nawrzucać. Przepraszam bardzo, ale dlaczego tutaj jak mantra powtarzają się jakieś bajki o zaszczuwaniu, kamienowaniu, etc.? Rozumiem że w odniesieniu do Wandy Nowickiej i Federacji, ale do ludzi, którzy podnieśli dziewczynę na duchu ryzykując pobicie ze strony bojówki Federy? Do ludzi, którzy zorganizowali pieniądze, by jej pomóc w przyszłości? Do ludzi, którzy nie oglądając się na własne obowiązki i czas, uratowali dziewczynę od wpadnięcia w głębsze tarapaty? Nie pamiętacie angielskiej artystki, która powiesiła się po aborcji bliźniaków, nakłoniona przez życzliwą rodzinę i ojca dziecka? Też pisałem na blogu, ba! nawet portale podały wiadomość... Wielu mówi w komentarzach zapewnijcie jej pomoc, a nie ją zaszczuwacie. To się właśnie robi - zapewnienie pomocy, tak by mogła w spokoju, nie napastowana przez wściekłą Nowicką, mając wsparcie życzliwych ludzi, zdolnych do każdej pomocy, podjąć decyzję. I taką podjęła - chce rodzić. Wierzcie mi, nikt nie zechciałby rodzić będąc w szoku, napastowany przez Nowicką i matkę, która ma częściowo ograniczone prawa rodzicielskie. Dlatego takiemu człowiekowi trzeba pomóc.
3/ Ludziom, którzy są w sprawę zaangażowani grozi zwyczajne niebezpieczeństwo, dlatego nie można zdradzać ich personaliów. Powiedziałem przecież, że jeśli będzie potrzeba zeznań w prokuraturze - jeśli proces przeciw Nowickiej będzie jawny - wszystkiego się dowiecie. Jeśli się ktoś nie zetknął z Federą, to niech nie żąda cudów i wyjawiania ludzi. Wbrew pozorom, sprawa jest poważna, co uznała zresztą prokuratura, nakazując oddzielenie matki i Nowickiej od dziecka.
4/ Na zakończenie, powiem krótko - nigdy z taką ilością nienawiści wynikającej z braku czytania ze zrozumieniem się nie zetknąłem. Ja wiem - internet gwarantuje anonimowość i każdemu można nawrzucać co się chce. Czytałem już, że wyssałem wszystko z palca, że to, że tamto... Moi drodzy, ja tu występuję pod imieniem i nazwiskiem, które sobie cenię. Nie rzucam słów na wiatr. I Wam też życzę choć trochę odwagi - najpierw do tego, by wyrwać się ze swojej ingorancji, a potem do tego, by polemikę prowadzić jawnie.
5/ Wszystkich stałych, spokojnych czytelników gnyszkobloga zaś - przepraszam za ten najazd. Nie wiem kiedy się skończy. Zobaczymy.
myśli na dziś
Spokój. — Po co się złościć, jeśli przez złość obrażasz Pana Boga, naprzykrzasz się bliźniemu, sam czujesz się źle... a w końcu i tak będziesz musiał się uspokoić?
To, co powiedziałeś przed chwilą, powiedz innym tonem, bez gniewu; i twoja argumentacja nabierze siły, a przede wszystkim nie obrazisz Boga.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 8, n.

sobota, 7 czerwca 2008

[7 VI 2008]

dziś

Dziś muszę przeprosić wszystkich stałych Czytelników, bo pewnie zdziwili się na widok szalejącego licznika i dużej ilości nabzdyczonych komentarzy. Co poradzić - pangruszka musiał działać od samego rana, odkąd dowiedział się o kłamliwej publikacji GazWybu. Jej echa - pomimo zainicjowanego kontruderzenia medialnego - wciąż są silne... ostatnio nawet nieboszczek polityczny L. Miller ogłosił co mu się wydaje (głupi sposób na powrót do polityki).

Zobaczcie jak kłamstwo samo się powiela, jak zło szerzy się bez żadnego nakładu sił... przejrzyjcie komentarze na blogu, rozejrzyjcie się po portalach internetowych i zobaczcie ten fanatyzm, irracjonalizm i jad.

O sprawie będę jeszcze pisał, tymczasem bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie dziś wspierali (szczególnie dziewczynom i chłopakom z FF), Tomkowi który stanął na wysokości zadania, Maćkowi, który robił trzysta procent normy w szeptaniu, a nade wszystko podziękowania należą się tym, którzy opiekują się dziewczynką. Przepraszam wszystkich, którym skróciłem dziś sen swoją poranną gadaniną przez telefon.

Chciałoby się powiedzieć: chwała nam i naszym kolegom, a ch***: precz! Rzeczywiście doświadczenie wspólnoty, porywu serc - wspaniałem. Ale powiedzieć należy co innego: Nie nam Panie, nie nam, lecz Tobie niech będzie chwała!

O tym, że w swoim uporze ustępować nie powinienem upewniły mnie słowa dzisiejszej lekcji, którą przeczytałem na Mszy Świętej...

Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie! Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego.

(2 Tm 4,1-8)



[7 VI 2008] sobota, Gazecinka Wyborcza napisała

No i mamy artykuł o zgwałconej 14-latce.
http://fakty.interia.pl/kraj/news/odmowili-aborcji-zgwalconej-14-latce,1123906
Nie komentuję. Propagandziści.

komentarz

jednak musi powstać na użytek medialnej kontrofensywy. Otóż, artykuł jest w kluczowych kwestiach nieprawdziwy i domniemuję iż powstał na zamówienie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, co wyjaśni już Rada Etyki Mediów, a nie ja.
Podstawowa teza artykułu jest fałszywa - według kilku poważnych, niezależnych źródeł, z którymi jestem w kontakcie, a które zajmują się sprawą na miejscu i mają kontakt z dziewczynką oraz matką od początku. Otóż, na podstawie wywiadów, które oceniam jako wiarygodne, mogę stwierdzić, że nie jest prawdą iż dziewczynka została zgwałcona, gdyż rozmowy z kilkoma osobami, które mają z nią najbliższy kontakt dowodzą, iż wersja z gwałtem wyszła z inspiracji Wandy Nowickiej z Federacji, która zainspirowała również przewożenie dziewczyny do Warszawy, potem zaproponowała inne kroki (jak np. przewiezienie za granicę) oraz miała obiecać dziewczynce pogodzenie się rodziców, jeśli dokona aborcji.
Jeśli to jest prawdą - a nie mam powodów by sądzić, że nie jest - artykuł jest wierutną bzdurą, świadomie napisaną, lub nie (przyjmijmy, że dziennikarze GW zapałali rzetelnością, tylko przebiegła Wanda Nowicka - gwiazda Wysokich Obcasów - niecnie wprowadziła ich w błąd).
W krzywym zwierciadle przedstawieni zostali zwyczajowo już normalni ludzie nie godzący się na zabijanie innych, ale to mnie już wcale nie dziwi - przyzwyczaiłem się.
W związku z tym, że byłem chyba pierwszy, który o sprawie zaczął pisać publicznie (nie wiem tego do końca) niewykluczone, że zaraz dowiemy się, że jestem zwyrodnialcem, złodziejem, stręczycielem i Bóg wie kim, więc uprzedzam z góry - nie wierzcie.
tu nie chodzi o artykuł
wbrew pozorom, tu nie chodzi o artykuł. To medium jest, jakie jest. Natomiast sprawa toczy się o to, że: są w tym kraju ludzie, którzy mają bzika na punkcie zabijania dzieci i nazywają to bardzo ładnie (prawa reprodukcyjne, pomoc prawna) oraz, że nawet w rodzinie można być zmuszanym do dokonywania aborcji (przez rodzica częściowo pozbawionego praw rodzicielskich).
Jak to napisał ktoś na forum Frondy - (...) matka dziewczyny razem z Nowicką chcą wykosić wnuka.
I to jest straszne.
tata
gdy wczoraj rozmawiałem wzburzony z Tatą, opowiadając mu to, jak rysują się działania Federacji oraz mówiąc o tym, żeby przygotował już trochę pieniędzy dla dziewczynki i jej dziecka, Tata niewzruszenie jadł grejfruta.
- Tata, czy Ci się to mieści w głowie? Przecież to jakieś herody, ludzie którzy wzięli sobie za cel zabić za wszelką cenę dziecko tej dziewczyny! - pytałem zszokowany.
- A czemu tu się dziwić - spokojnie odpowiedział Tata wysysając miąższ - historii się nie uczyłeś? Hitlera nie pamiętasz? Tacy ludzie się zdarzają.

piątek, 6 czerwca 2008

[6 VI 2008] piątek, św. Norberta, biskupa, Annuntio vobis...

ciąg dalszy koszmaru

moje żabki Kochane. Oświadczam, co następuje:

Koszmar okazał się być jeszcze większy!
Do aborcji nie doszło, Jowita zdecydowała, że nie zamierza zabijać dziecka (jej pierwotna decyzja była efektem perfidnego działania pewnych ludzi , o czym napiszę, gdy sprawa się już skończy). Nie mogę sypać szczegółami, ale Wanda Nowicka (ona - jak się okazało - za wszystkim stoi) wraz z matką robią wszystko, by znaleźć Jowitę (nota bene przewiezioną w bezpieczne miejsce) i uprowadzić do Holandii (do której przejazd ma sfinansować Polska Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zbrodnicza organizacja, o której tu już parę razy pisałem).
Módlcie się i pomyślcie o funduszach, bo najprawdopodobniej, trzeba będzie sypnąć groszem na utrzymanie Jowity i dziecka!

udało się

wczoraj, w ciągu dwóch godzin udało mi się powiadomić o sprawie przeszło tysiąc osób. Przypłaciłem czerwonymi oczami. Powiem tyle - człowiek nie wyobraża sobie jak potężnym narzędziem jest internet i co to są te sieci społeczne, o których trąbi prof. Staniszkis. Oj, opiszę to jeszcze kiedyś.

Wanda Nowicka

do Wandy Nowickiej kieruję mały list otwarty, co następuje:

Droga Pani

chciałem poinformować, że gdy sprawa się skończy, zrobię wszystko, co w mojej mocy i przez całe Pani życie będę dążył do tego, by poniosła Pani karę za wielokrotne nakłanianie do popełniania aborcji. Co więcej, będę dążył do delegalizacji Pani Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, gdyż jest to organizacja zbrodnicza. Krew dzieci, do których zamordowania się Pani przyczyniła woła o pomstę do nieba. Obiecuję modlić się za Pani nawrócenia z drogi ku zatraceniu oraz zrobić wszystko, by ukarać Panią i Pani współpracowników.

myśl na dziś

Szatan — ojciec kłamstwa i ofiara swej pychy — stara się naśladować Boga nawet w sposobie zdobywania zwolenników. Czy zauważyłeś? Tak samo jak Bóg posługuje się ludźmi, by zbawiać dusze i prowadzić je do świętości, szatan posługuje się innymi osobami, aby sparaliżować tę pracę a nawet, by je zgubić. I — nie przerażaj się — w ten sam sposób, jak Jezus szuka jako narzędzi ludzi najbliższych — rodziców, przyjaciół, kolegów itd. — szatan również zamierza często posłużyć się tymi najbardziej ukochanymi istotami, by zaprowadzać zło.

Dlatego, jeżeli więzy krwi zamieniają się w wiązadła, które uniemożliwiają ci kroczenie drogami Bożymi, przetnij je zdecydowanie. I może twoje zdecydowanie odetnie również tych, którzy popadli w matnię Lucyfera.

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 812

[6 VI 2008] piątek, św. Norberta, biskupa

Trybunał Konstytucyjny
ostatnio rodzimy Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż moje pieniądze i Wasze nie są nasze, tylko państwowe. Do tego można sprowadzić orzeczenie ws. statusu środków nagromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Będę o tym jeszcze pisał, to tylko zajawka, ale już wynika stąd wniosek - nigdy więcej umowy o pracę!
Osiecka i Herbert
nie wiem, co pod koniec życia sądziła o A. Michniku Agnieszka Osiecka, ale widzę, że dziś jej osobą Agora chce odbudowywać postać Michnika. Wyszła oto ostatnio książka List do Adama, czy coś w tym stylu - listy Osieckiej i znajomych do siedzącego wówczas w więzieniu Michnika. Och... ach... ludzie listy do Półboga Adama pisali! Cała Polska pisze do Adama!
Z Herbertem tak łatwo nie pójdzie - bo po 1989 roku psy na Michniku wieszał. Oczywiście środowisko próbuje Herberta zawłaszczyć, ale tutaj sytuacja jest trudniejsza - teksty z Tygodnika Solidarność zawsze ktoś przypomni...
Bankructwo małego Dżeka
znacie tę książkę? Nie pamiętam kto ją napisał, ale miałem ponadpięćdziesięcioletni egzemplarz i przeczytałem za namową Taty! Cudowna! To, że postać Pieniężnika umocniła się w mojej osobowości zawdzięczam chyba i tej książce...
wsparcie? wsparcie!
zaraz napiszę nowego posta, nt. sytuacji opisanej wczoraj i przedwczoraj, ale zobaczcie - gdyby dobrzy ludzie nie mieli pieniędzy, naprawdę nie mogliby dobrze pomagać. Jednym słowem - wspierajcie się nawzajem. Kupujcie od siebie, róbcie razem biznesy. Pieniądz musi być w dobrych rękach.
Równolegle, muszę poinformować, że mam kilka nowych pomysłów na opanowywanie internetu (mam pomysł na dwa bardzo pożyteczne portale), których tajników zdradzić nie mogę, ale zdradzę chociaż to, że domeny już wykupiłem! Debiuty planuję na nowy rok akademicki, czyli po wakacjach. O pracach będę informował i podawał szczegóły.
Jednak z tym wiąże się silniejsza prośba o wsparcie. Najpierw duchowe i modlitewne. Potem zaś finansowe - form wsparcia jest dużo, można o nich przeczytać klikając w banner poniżej. Są wśród nich takie, które nie wymagają ze strony Czytelnika żadnego angażu finansowego oraz takie, które polegają na korzystaniu z usług, które udostępniam.
Pomyślałem, że Wam o tym przypomnę, że:
- jeśli chcecie kupić komuś książkę na urodziny/inną okazję - wejdźcie na http://www.zlotemysli.pl/ekonomiczna.php i może kupcie mu wersję papierową którejś z książek,
- chcecie otworzyć jakieś konto, lokatę, zaciągnąć kredyt, kupić jednostki uczestnictwa w TFI? Nic łatwiejszego, jak zrobienie to poprzez http://maciejgnyszka.systempartnerski.pl/ - produkt kosztuje Was tyle samo, a papierki wypełniają pracownicy banków/pośrednicy, a część prowizji dla nich idzie do mnie. Zresztą dostaniecie ode mnie w razie czego poradę przed spotkaniem z doradcą, lub kimś w tym stylu, gdybyście nie mieli skonkretyzowanych zamiarów.
- i tak dalej - możecie mówić o tym znajomym, a jeśli chcecie o coś spytać w ramach wsparcia, albo nie wiecie jak to robić najmniejszym kosztem dla Was, albo macie jakiś pomysł - napiszcie mi maila: gnychen@poczta.onet.pl W kupie siła!
Piszę o tym, gdyż najprawdopodobniej nie dam rady prowadzić tych portali sam i będę musiał w końcu zatrudnić sekretarkę/sekretarza. Ta chwila przychodzi w życiu każdego mężczyzny, który cierpi na nadaktywność.
myśl na dziś
Nie bądźcie ludźmi małodusznymi, mężczyznami czy kobietami niedorosłymi, krótkowzrocznymi, niezdolnymi do ogarnięcia nadprzyrodzonego chrześcijańskiego horyzontu dzieci Bożych. Bóg i odwaga!
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 96

czwartek, 5 czerwca 2008

[5 VI 2008] czwartek, św. Bonifacego, biskupa i męczennika - św. Bonifacy módl się!

Alert, alert, Kościół warszawski w pogotowiu!

Jak już wczoraj informowałem (http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/06/4-vi-2008-roda-annuntio-vobis-co.html), w szpitalu przy Inflanckiej owa 14-letnia dziewczynka w ciąży, zmuszana przez matkę do zabicia dziecka. Oto najświeższe wieści o całej sprawie.
Dzięki wizycie w szpitalu pewnego obeznanego w temacie męża (informatorów pozwólcie, że nie zdekonspiruję) wiemy na czym konkretnie polega sytuacja. Otóż według tej relacji (wiarygodność oceniam na 200%), mama dziewczynki jest w części pozbawiona praw rodzicielskich wobec niej. Równocześnie, nakłaniała ją do zeznania iż ojciec dziecka (jej kolega) ją zgwałcił, dzięki czemu w świetle prawa można dziecko pozbawić życia. Lekarze ze szpitala nie są chętni do wykonywania zabiegu dekapitacji (może dzięki naszym mailom?), a katolicy z organizacji pro-life obrzucili dziewczynkę setkami propozycji z pomocą - od miejsca w Domu Samotnej Matki, po stałą pomoc finansową, etc. Wobec tego, matka zagroziła że dziewczynę wywiezie do Holandii, gdzie dziecka się pozbędą. Reasumując - decyzja obecnie należy do dziewczyny, czy chce ugiąć się presji matki. Równolegle podjęto starania (chwała pewnemu mężnemu prawnikowi z WPiA UW), by matkę całkowicie pozbawić praw rodzicielskich, co oczyściłoby sprawę.
Resume
Jednym słowem - bierzcie się za różańce i powiadamiajcie znajomych. Sprawę będę śledził, gdyby trzeba było pieniędzy - będzie specjalny banner. Pangruszka otrzymał ostatnio dyplom Honorowego Obrońcy Życia od pewnego krakowskiego stowarzyszenia pro-life, więc posterunku nie opuszcza i innych do tego zachęca. W związku z tym, dziś post skrócony, choć przygotowałem na dziś parę ciekawych tematów... Będą jutro, a dziś tylko jeden z nich, który zrządzeniem Opatrzności stał się na wyraz aktualny.
Dzięki dla Maćka i Tomka za zaangażowanie!
podróż
jechałem rano do Warszawy z Siostrą samochodem. Słuchaliśmy TokFM... ekhm... no i okazało się, że cała Polska, a Tok FM najrzewniej, płacze po śmierci jednej z siatkarek (Agaty Mróz-Olszewskiej), która w związku z tym, iż nie zgodziła się poddać kuracji przeciwrakowej w czasie ciąży, by nie spowodować śmierci dziecka, w wyniku odrzucenia przeszczepu szpiku dokonanego po urodzeniu dziecka, umarła zeszłej nocy. Lekarze twierdzą, że gdyby przeszczep zrobiono kilka dni temu, prawdopodobnie zdążyłby wytworzyć specjalne komórki i damę ochronić. Smutne i heroiczne.
No i płaczą, i płaczą, i rzewna wstawka w wiadomościach, i ulubioną piosenkę pani Agaty puszczają, i wywiad z mężem...
Zara, zara... o co chodzi? pomyślał sobie pangruszka w swoim zakutym, ciemnogrodzkim łbie... Przecież jeszcze w zeszłym roku, ba! w tym roku jeszcze przy okazji wałkowania sprawy niejakiej Alicji Tysiunc (tej co dostała odszkodowanie za to, że nie zabiła dziecka) - z tego samego radia, z mediów tego koncernu i innych - słyszałem tylko jakieś bajania o płodach i o fanatycznych katolikach.
Ja bardzo przepraszam, ale coś jest nie tak. Bądźmy konsekwentni. Z punktu widzenia redaktorów z Czerskiej, jeśli nie mają rozdwojenia jaźni ani nie są hipokrytami, pani Mróz-Olszewska, dla jakiegoś płodu, dla jakichś kilku komórek, które nie są człowiekiem... ta pani odmówiła terapii, dzięki której choć by płodu się pozbyła, to by przeżyła i męża nie osierociła, a potem kolejnego płoda by sobie bęcnęła, urodziła i wszyscy byliby szczęśliwy. Jednym słowem - czczenie w wiadomościach pierwszego radia informacyjnego, któremu patronuje socjalista Żakowski z socjalistką Paradowską i socjalistą Michnikiem, czczenie jakiejś katolickiej, albo prolajferskiej fanatyczki, która popełniła samobójstwo dla jakichś moherskich rojeń o życiu poczętym (buhahahaha!), która pewnie była zastraszona przez proboszcza i myślała, niejakiej że nosi w łonie jakieś dziecko, które w istocie było kilkoma komórkami!, to wszystko to albo ze strony organu Michnika hipokryzja, albo choroba psychiczna - rozdwojenie jaźni.
To smutne, ale ci ludzie nie zdają sobie sprawy jak bardzo są nieludzcy, jak blisko im do nazistów, których lubią widzieć naokoło. Powiem więcej - nie zdają sobie sprawy, że są barbarzyńcami... Wymuskani młodzieńcy i wymuskane młódki, młodzi, gniewni, w drogich ciuchach, z wysoką gażą z redakcji... i głową pełną bzdur. I życiem pełnym pomieszania.
Przepraszam za mocne słowa, ale promowania zbrodniczych ideologii nie można tolerować, przynajmniej werbalnie i należy - choćby za cenę wywołania niesmaku - obnażyć ich ohydę i zbrodniczość.
Gdzie są teraz te wszystkie mądre inaczej damesy pokroju Jarugi-Nowackiej, Wandy Nowickiej, Joanny Senyszynowej? Gdzie są, gdy rozgrywają się rzeczywiste tragedie i trzeba człowiekowi pomóc na każdej płaszczyźnie, gdy trzeba postawić kogoś na nogi moralnie, finansowo, duchowo (nawiązuję tu do owej 14-latki)?
Nigdzie ich nie ma. A będą w piekle - jeśli się w porę nie nawrócą.
Proszę szybko zdać sobie z tego wszystkiego sprawę, bo wkraczamy właśnie w fazę walki o legalizację dzieciobójstwa (fala przychodzi z Krakowa, poszukajcie w internecie o co chodzi). Zresztą w obliczu zmiany warty w kolejnym wcieleniu PZPR na ekipę tow. Napieralskiego - klimat ku temu się polepsza.
myśl na dziś
Czyż może być coś bardziej antypatycznego niż dziecko, które udaje dorosłego? Jakiej sympatii u Boga oczekuje biedny człowiek-dziecko, który udaje dorosłego, nadęty z pychy, pewien swojej wartości, zadufany w sobie?
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 597

[5 VI 2008] czwartek, św. Bonifacego, biskupa i męczennika

Moi Drodzy!

Mnoży się ostatnio od apeli na gnyszkoblogu, ale co poradzic - jest ciepło i ludziom zaczyna się z gorąca w głowach przerwacac, więc i częściej apelowac potrzeba!
Wszyscy wiemy, że Radio Józef jest najlepszą rozgłośnią prywatną w Polsce. Stanowi nie tylko kwintesencję dziennikarstwa radiowego (wspaniałe reportaże radiowe - rzadkośc obecnie! prócz tego kilkanaście audycji autorskich na wysokim poziomie - nie jeakieś wydurniania i hocki klocki w stylu Figurski-Wojewódzki), ale i wspaniałą oazę dla kultury katolickiej. Jednym słowem - nie tylko wysoki poziom przyrodzony, ale i nadprzyrodzony.
Ostatnio pojawił się pomysł sprzedania Radia sieci Eurozet (właścicielowi RadiaZet i Antyradia, oraz innych szajsów) w ten sposób, że przez jakąś częśc dnia leci wspólne pasmo Radia Plus (które tyle z dawnym plusem ma wspólnego, co ja z czymś, z czym nie mam nic wspólnego), a po południu Józef. Jest to jedna wielka granda, bo Józef jest super od rana do wieczora, a jaka jest oferta Eurozetu - każdy widzi.
Słuchacze wpadli pomysł na ratowanie radia, m.in. poprzez finansowe wsparcie. W tym celu powstała strona internetowa zbierająca deklaracje wsparcia. Ja już swoje sto milionów zadeklarowałem i Was proszę o to samo. Najwyżej te miliardy, które wydajecie w gnyszkokiosku i gdzie indziej, zmniejszą się nieco...
Adres:
http://www.ratujmyradiojozef.pl/

środa, 4 czerwca 2008

[4 VI 2008] środa, trzeci post w ciągu dnia!

czysta procend normy

to już trzeci post w ciągu dnia! Pangruszka, choć spał parę godzin - cierpi na nadaktywność! Tak to już z nim jest, że gdy się nie wyśpi, to rzutki jest jak ta rzutka! Ale nic to. Ten post niestety musi być krótki, bo goni mnie pewna robótka na jutro, na architekturę. A nawet dwie robótki.
promołszyn
wiem, że się powtarzam, ale chciałbym zachęcić do skorzystania z promocji w gnyszkokiosku - http://maciejgnyszka.nexto.pl Otóż, kto zrobi zakupy na jakąkolwiek kwotę do godziny 24:00, ten weźmie udział w losowaniu pendrive'wów 1 GB. Z rzeczy godnych uwagi, jak zwykle:

niektóre gazety:
http://maciejgnyszka.nexto.pl/e-prasa_c1014.xml
książki o inwestowaniu:
http://maciejgnyszka.nexto.pl/e-ksiazki/ekonomia_i_biznes_c1027.xml
audiobooki dla dzieci (bajki do słuchania):
http://maciejgnyszka.nexto.pl/ksiazki_audio/dla_dzieci_i_mlodziezy_c1047.xml

parkiet.com
jak wiecie, jestem stałym pisarzem na forum Parkietu. Ostatnio obserwuję ożywione krucjaty antytuskowskie, co mnie dziwi, bo przed wyborami wszyscy krzyczeli, by wysiudać Kaczora. Powiem tak - wydaje mi się, że poziom krytyki (merytoryczny) wzrósł, co by mogło oznaczać, że jednak duch w narodzie nie ginie i ostatnie trzy lata prania mózgów - na zasadzie przekory - jednak czegoś ludzi nauczy. Zobaczymy przy wyborach do Eurosowietów.
Poniżej wątek na temat szumnego niegdyś raportu p. Pitery.
http://www.parkiet.com/forum/viewtopic.php?t=120957&sid=526fd53a918ee6fcec110a83f45516e7

pomysły, pomysły
rozmawiałem ostatnio z Siostrą swoją o tym, że nieraz przed snem wymyślę coś fajowego, nie mam siły zapisać, a jeszcze na dodatek nie poproszę Anioła Stróża o przypomnienie rano... i koniec. Suchy brandzel. Pomysł przepada. Oleksis mi jednak poradziła metodę szefa firmy Kler Meble - stawiać koło łóżka dyktafon i w razie czego coś nagrać. Genialne! Muszę obczaić, że tak się wyrażę, dyktafon w komórce!
A co do samych pomysłów, to tyle mi ostatnio ze zmęczenia wleciało do głowy, że po prostu ręce do roboty mnie swędzą i niecierpliwość do końca sesji bierze! Oj, będzie się działo!
Ale, ale... żeby pomysły realizować, piniendze mieć muszę. Więc bannera spod postów nie ruguję! A nuż kogoś ruszy sumienie. Hehehe...
dziękuję
już miałem dziękować za historyczną, najwyższą wpłatę na blogowe konto... a tu się okazało, że to tylko zwrot nadpłaconego podatku z fyskusa...! A pangruszka zdążył się już rozpromienić...
myśl na dziś
dziś nietypowa, ale dręczy mnie już od kilku dni, odkąd ją usłyszałem. Myślę, że i duchowy sens można z niej wyciągnąć. Choć... mogę się mylić. Myśl pochodzi z dziennika Marszałka Sejmu, Macieja Rataja, jest styczeń 1925 roku.
Opowiadał mi p. Skrzyński o wizycie, którą mu złożył przed kilku dniami Piłsudski. Odgrażał się Piłsudski, ze weźmie się do roboty politycznej i do następnego sejmu wprowadzi 300 swoich posłów, wystawiwszy do wyborów „program negatywny”. „Na czym polega ten program?” „Bić ku**y i złodziei!”. P. Skrzyński ręczył za autentyczność.
Józef Piłsudski O państwie i armii, Tom 2 W świetle iwspomnień i innych dokumentów, Warszawa, 1985, s. 130

[4 VI 2008] środa, Annuntio vobis coś strasznego!

Poniżej zamieszczam list od Łukasza Wróbla z Fundacji Pro. Ja już wysłałem maila. Sprawę będę nadzorował, by w razie czego pomóc niewieście finansowo. Wam polecam to samo.
Drodzy przyjaciele!
W Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym w Warszawie przy ul. Inflanckiej mazastać dokonana aborcja u 14-latki. Proszę piszcie listy z protestem.Dziewczyna znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. Jest pod silną pro-aborcyjną presją jej najbliższego otoczenia.
W sprawę zaangażowałem m.in. Polską Federację Ruchów Obrony Życia, FundacjaPro i Rzecznika Praw Dziecka i jeszcze kilka instytucji i osób prywatnych. Wasza, nasza pomoc jest niezbędna. Nie bądźmy obojętni. Chodzi przecież ożycie ludzi. Aborcja ma być wykonana we środę - 4 czerwca lub piątek.
Proszę też o modlitwę w tej sprawie.
Zachęcam do skopiowania poniższego tekstu i wysłanie na adres: sekretariat@szpital-inflancka.pl
Warszawa, 03 czerwca 2008 r.
Szanowny Pan dr n. med. Janusz Siemaszko
Dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego
im. Krysi Niżyńskiej - "Zakurzonej"
ul. Inflancka 600-189 Warszawa
Zwracam się do Pana z gorącą prośbą o niedokonywanie zabiegu aborcji na dziecku 14-latki, która w ostatnich dniach trafiła do SzpitalaGinekologiczno-Położniczego na Inflanckiej. Niech trudna sytuacja młodejmatki nie przesłoni faktu, że mamy do czynienia nowym życiem, które powinnobyć otoczone opieką i chronione.
Apeluję do Pańskiej wrażliwości jako lekarza powołanego do tego bysłużyć swoim pacjentom, szczególnie tym najmłodszym i najbardziej bezbronnym. Z całego serca proszę, by pomógł Pan młodej matce oraz jej nienarodzonemu dziecku. Zabieg nie musi być przeprowadzony - zarówno Pana jak i Pański personel chroni klauzula sumienia.
Istnieją organizacje, które pomagają kobietom w trudnej sytuacji życiowej. Otaczają opieką matkę i jej dziecko, pomagają w ułożeniu sobieżycia. Polska Federacja Ruchów Obrony życia i Fundacja Pro są w stanie zaofiarować pomoc materialną.
Mam nadzieję, że przychyli się Pan do mojej prośby.
Z poważaniem

[4 VI 2008] środa, Annuntio vobis gaudium magnum!

Ogłaszam radośc wielką! Poniżej...
Gadzinówce Wyborczej życzymy dalszych sukcesów w wyznaczaniu tego trendu!

Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej" w kwietniu spadła o 13,68 proc. rdrPAP
- Biznes4 Cze 2008, 12:534.6.Warszawa(PAP) - Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej", wydawanej przez Agorę, wyniosła w kwietniu 2008 roku 412.890 szt. i była o 13,68 proc. niższa wobec kwietnia 2007 roku - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.
Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej" w kwietniu 2008 była niższa o 2,88 proc. niż w marcu 2008 roku. (PAP)
epo/ ana/

wtorek, 3 czerwca 2008

[3 VI 2008] noc z wtorku na środę

promocja w gnyszkokiosku!

moi drodzy - 4 czerwca, czyli dziś (dla mnie jeszcze jutro) - w gnyszkokiosku trwa promocja!
Wystarczy kupic cokolwiek, a ma się szansę na wygranie 1GB pendrive'a z logo kiosku! Wystarczy 2,5zł - jedna gazetka. Myślę, że warto... ekhm...
mądrość ludowa...
mądrości ludowej ciąg dalszy. Tym razem - dla odmiany - naścienny fresk poświęcony osobie Pierwszego Redaktora Kraju.


[3 VI 2008] wtorek, św. św. Męczenników Karola Lwangi i Towarzyszy

ojojojoj
pracujemy, moi mili, oj pracujemy! Dziś aż musiałem się po powrocie z Warszawy zdrzemnąć pół godzinki... Niedługo już tej ostrej jazdy - ostatnia prosta. Jutro oddaję pracę o Piłsudskim na WPiA UW, mam korektę z projektowania... i chwilę odpoczynku przed pracami do nowego, ostatniego tygodnia pracy. Jednym słowem - proszę się modlić, bym na koniec dobrze wylądował.
gender
znacie już moją opinię na temat gender, "miss gender" zna chyba dogłębniej (swoją drogą - coś ostatnio Twoich komentarzy brakuje...). Otrzymałem ostatnio maila od organizacji Europe for Christ (www.europe4christ.net), w którym chłopaki i dziewczyny z Europy informują, że w wielu Państwach nastąpiła pewna zmiana. Otóż, w formularzach (np. drukach państwowych) słowo sex (płeć) zastąpiono słowem gender (czyli płeć kulturowa). Pierwszego rodzaju jest tylko dwa (mężczyzna i kobieta), drugiego - oficjalnie sześć (tj. dwa poprzednie rodzaje rozszerzone o określenie czy ktoś jest homo-, czy hetero-, czy bi-). W przyszłości jak wiadomo będzie więcej, gdy inne orientacje seksualne się wyemancypują (będzie więc i zoo- oraz pedo- a także nekro- i wiele innych).
Proszę zwrócić uwagę, że takimi małymi kroczkami - najpierw skupianie uwagi na seksualności jako podstawie tożsamości, potem na zmianie samej koncepcji seksualności (przez wprowadzenie pojęcia orientacji)... aż dojdziemy do rozwiązań prawnych, do których po części już doszliśmy. Reszta czeka na moment, aż mózgi będą na tyle wyprane, by i resztę zaakceptować. Potem ta reszta okaże się zbyt wsteczna i gamę będzie trzeba rozszerzyć... aż wrócimy do świata zwierząt. Historia bowiem kołem się toczy.
podstawa, to podstawa
Europa ma przed sobą trzy drogi. Katolicką, pogańską (islamską) i ateistyczną. Jeśli wybierze dwie ostatnie - resztki jej obecnego kształtu czeka zagłada w postaci albo emiratu, albo nowej ateistycznej tyranii większości, która skończy się upadkiem, bo chore organizmy, które podpiłowują siebie same - padają. Ostatecznie więc mamy dwie drogi - albo katolicka, albo islamska.
Przy okazji chciałem zauważyć, że ateizacja (tzw. laicyzacja) prowadzi do zguby. Po pierwsze dlatego, że obawiam się, że ideologia jest kruchą podstawą dla etyki (bo nie mówimy tu już o moralności) i prędzej czy później się załamie, prowadząc do nadużyć. Pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. Natomiast ta moralność, chrześcijańska, której resztki na powierzchni Europy jeszcze widać, oderwana od samej siebie, a serwowana w samej tylko formie (tzn. np. małżeństwo bez swojego katolickiego charakteru) wyradza się ostatecznie w swoją negację. Prześledźmy to na przykładzie właśnie małżeństwa. Istnieje sobie piękna, wspaniała koncepcja małżeństwa katolickiego - jako sakramentu, nierozerwalnego, wzniosłego, które wchłania wszystkie sfery. Potem przychodzą sobie protestanci i mówią - nie, niech to będzie bardziej taka umowa, bo my stawiamy na indywidualizm, a poza tym to musi być rozerwalne, bo my tak uważamy. OK, koncepcja jest osłabiana, potem wśród protestantów są różne reakcje na degenerację, np. purytanizm, kwakrowie, którzy z kolei mają bzika na punkcie małżeństwa od strony negatywnej, przeginając w drugą stronę i demonizując je... w końcu przychodzi bunt wobec tej całej drobnomieszczańskiej moralności w XIX wieku. Potem zaś przychodzą marksiści i przedwojenna lewica, która też w kółko mówi o moralności, ale już także i o aborcji, potem Lenin, który forsuje u siebie Radziecką Rewolucję Seksualną i wyzwolenie... a potem dochodzimy do tego, że owa rewolucja Leninowska w 1968 roku odżywa jako nowość, odwieczna prymitywna chuć staje się wartością nie lada... aż w końcu dochodzimy do tego, że tak naprawdę dlaczego dwóch panów to nie małżeństwo? A potem - a dlaczego rodzina otwarta (związki x+y, tzn. nie 1+1) to nie małżeństwo?
Aż w końcu dojdziemy do tego, że hamburger, to małżeństwo bułki i kotleta. I co? I nic, kto się zaśmieje - do europierdla!
zmiany, zmiany
wróciłem do reklam z serii Biznes i przemysł na tym blogu. Są więcej warte, niż te o finansach (te ostatnie zostają na Pogadankach). Mam nadzieję, że Was zainteresują.
Myślę, czy by nie wprowadzić instytucji Książki miesiąca na blogu - wybierałbym jakąś z mojej oferty i stałby sobie banner z linkiem do jej opisu - tak jak w Pogadankach, abstrahując od tego, że w ofercie jest sporo pozycji na pierwszy rzut oka wątpliwej jakości, są i takie, które kupić warto.
Chciałem pogratulować temu, kto ostatnio kupił u mnie książkę o zwiększaniu ruchu na stronach internetowych! I podziękować przy okazji.
pogadanki...
Pogadanki Inwestorskie wciąż w fazie rozruchowej - dopiero drugie były i nadal dotyczą spraw tak naprawdę preinwestorskich (przed analizą rozchodów, analizujemy przychody). Wszystkich zachęcam do lektury, będzie się działo dużo, pomysł zaś podoba mi się coraz bardziej! Można zachęcić znajomych, a jeśli ktoś prowadzi jakąś witrynę - chętnie wstawię tam swój bannerek, albo po prostu link - ma ktoś możliwość?
myśl na dziś
Z wyglądu jest energiczny i krzepki. — Ale jakaż niemrawość i brak woli od wewnątrz! Staraj się mocno o to, aby twoje cnoty nie zamieniły się w maskę, lecz w nawyki, które określają twój charakter.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 777

poniedziałek, 2 czerwca 2008

[2 VI 2008] poniedziałek, św. św. męczenników Marcelina i Piotra oraz Sadoka i Towarszyszy

ludzie gadają do siebie
w srodę wędrowałem dużo po Warszawie. Przechodząc raz obok nadobnej damy... usłyszałem, że mówi do siebie! Nie... nie miała zestawu słuchawkowego, nic z tych rzeczy. Po prostu bogate życie wewnętrzne.
O, ależ to ludzie gadają do siebie - powiedział do siebie ze zdziwieniem pangruszka...
arcytektura
rzadko piszę o architekturze, co? Wbrew pozorom to nie jest dziwne... Póki co dojrzewa tylko we mnie bunt przeciw obecnemu, śmiesznemu językowi, który obowiązuje w mądrzeniu się na jej temat. Więc póki co trzymam język za zębami. Ale ostatnio radość sprawił mi wywiad z Zahą Hadid, która w Rzeczpospolitej (Zaha wie, komu udzielać wywiadów!) powiedziała, że całe to gadanie o kontekście, o wpisywaniu się w kontekst miasta, to jedna wielka głupota i nonsens. To ta pani, która zaporjektowała nam piękny wieżowiec obok Mariotta (jeszcze nie powstał, spokojnie, to nie ten różowy!). Jako, że myślę podobnie, zaraz powziąłem podejrzenie że czytała mojego bloga i znów zostałem na lodzie z myślą, którą ktoś sławny mi skradł... ale szybko sobie przypomniałem, że na blogu o architekturze piszę od wielkiego dzwona!
dzisiaj, dzisiaj
dziś czeka mnie trochę pracy i do środy będzie podobnie, więc proszę się nie zdziwić, jeśli moja bloggerska płodność zleci nieco z pieca na łeb. Będę nadrabiał miną i ciekawymi artykułami, które ci i owi mi podrzucają, jako warte do pokazania szerszemu gronu.
rozwój
jak widać - przedsięwzięcia się rozwijają. Na tym blogu w weekend było prawie tysiąc osób (co wbrew pozorom nie obniżyło statystyki średniego czasu spędzonego na stronie), Pogadanki Inwestorskie też odwiedziła rekordowa liczba osób (aczkolwiek tu mamy efekt niskiej bazy, jeśli chodzi o porównania). Chciałbym, żeby szło z tym w parze zainteresowanie usługami, z których można korzystać za pośrednictwem bloga, czy reklamami, które na nim pokazuję... Oferta się poszerza - niewykluczone, że już wkrótce będzie można... doładować telefon przez Waszego ulubionego bloga!
Jak widać - homo oeconomicus w panugrzyzdze nie śpi. I proszę mieć to na uwadze, a aby to na uwadze mieć było łatwiej - zamieszczam pod postami od dziś bannerek ku inspiracji.
myśl na dziś
Nie zapominaj: najwięcej posiada ten, kto najmniej potrzebuje. — Nie stwarzaj sobie potrzeb.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 630

[2 VI 2008] poniedziałek, o wolności słowa

wolność słowa
jak wiadomo, wolność jest wtedy, gdy chwała nam i naszym kolegom, a ch*** precz, jak to w SMSie z Sejmu przedpoprzedniej kadencji napisał jeden z posłów PZPR.
Jedyne, co mnie razi w tym tekście to to, że ci panowie żadnymi eurosceptykami nie są. Są jedynie uniosceptykami. Mają inny pomysł na Europę, niż towarzysze z Komisji Europejskiej i tyle.

niedziela, 1 czerwca 2008

[1 VI 2008] niedziela, Dzień Dziecka, Święto Dziękczynienia

dziś
dziś Dzień Dziecka, więc polecam wyborny artykuł pewnej Serbki na temat dzieci (można znaleźć w najnowszym numerze Frondy - nr 46 www.fronda.pl).



myśl na dziś

Św. Józef, Ojciec Chrystusa, jest zarazem twoim Ojcem i Panem. — Uciekaj się do niego.

św. Josemaria Escriva, Droga, nr 559

sobota, 31 maja 2008

[31 V 2008] sobota, święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

Oliwka
pamiętacie, jak jechałem na Boże Ciało do Oleńki? Jechałem w pociągu z małą Oliwką i jej rodzicami. Oliwka szalała, gadała i rajcowała jak najęta. Jej rodzice byli zwyczajnymi ludźmi z blokowiska, rozwinięci tak, jak blokowisko i praca w agencji reklamowej na to pozwalają... Bardzo młodzi zresztą, ojciec po trzydiestce, mama wyraźnie młodsza. Dresiki, stringi, te sprawy.
Oliwka w końcu przegięła pałę i mamę trafił szlag, wobec czego Oliwkę skrzyczała. Oliwka ucichła, zmarszczyła brwiczki... pomyślała, przekręciła główkę... i po cichu, z wyrzutem powiedziała mamie: Teraz to krzyczysz, a potem płaczesz, że nie możesz mieć dziecka!
Panagruszkę ścięło z nóg. Matkę też. Pobladła, poczerwieniała... Ciąg dalszy można sobie wyobrazić.
św. Joachim
dziś w panagruszkowym kalendarzu Dzień Maryjny, w związku z czym, poczytał kolejne rozdziały Życia Najświętszej Maryi Panny wg Anny Katarzyny Emmerich. Oto co przeczytał o dziadku Matki Bożej:
W tym samym czasie również Joachim, doglądając swojej trzody na górze Hermon, zanosił do Boga nieustanne modły. Kiedy patrzył na baranki, z radosnym beczeniem skaczące wokół swych matek, smucił się, że nie ma dzieci, wszelako nie wyjawiał pasterzom przyczyny swego smutku.
Anna Katarzyna Emmerich, Życie Najświętszej Maryi Panny, Poznań 2004, s. 37
zapraszam, zapraszam
Zapraszam na POGADANKI INWESTORSKIE - druga już gotowa!
myśl na dziś
Zwróć swe oczy ku Najświętszej Maryi Pannie i patrz, jak żyje cnotą lojalności. Kiedy Jej potrzebuje Elżbieta — powiada Ewangelia — przybywa cum festinatione, z radosnym pośpiechem. Ucz się!
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 371

[31 V 2008] sobota, święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

Poniżej zaś fotoreportaż z wczorajszej całodziennej lataniny po Warszawie! Jak widac po zdjęciach - mądrośc w narodzie nie ginie, a przed samym Pałacem Prezydenckim stanął sobie hydrant - żeby było ładniej!
Warsaw - yesterday



[31 V 2008] na dobry początek dnia

po lekturze Wybiórczej robię to samo...

piątek, 30 maja 2008

[30 V 2008] piątek, uroczystośc Najświętszego Serca Pana Jezusa

dzisiaj nie będzie pełnowymiarowego posta, gdyż wczorajszy był superwymiarowy. Ale nic to - jutro, prócz kolejnej Pogadanki (http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com/) pojawi się malutki pościk i tutaj!
Póki co - proszę zobaczyć jakiż to napis znalazłe ścianie oporowej między trasą W-Z a kościołem św. Anny na Krakowskim Przedmieściu... Nic nie mówię, nie komentuję.


czwartek, 29 maja 2008

[29 V 2008] środa, wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, dziewicy

komentarze, komentarze
bardzo mnie ucieszył ostatni wysyp komentarzy na blogu. Widać wśród nich zwyczajową polaryzację - są tacy, którzy rzeczywiście komentują - w oparciu o własną refleksję na temat tekstu, który przeczytali i zrozumieli (co prowadzi albo do przyznania racji autorowi, albo wytknięcia Mu błędu, rozumiejąc gdzie go popełnił). Inni - których także bardzo sobie cenię, to ci, którzy po prostu chcą wyrazić swoje pozytywne uczucia na temat bloga - ciężko takich nie lubić. Kolejna grupa - którą także cenię, ale już nieco mniej, bardziej się z niej ucieszam, niż traktuję poważnie, to ci, którzy wpadają na sekundę na bloga, przeczytali coś, lub i nic, ale mają do wypowiedzenia bardzo jasną opinię - że się ze mną nie zgadzają i koniec kropka. Głupi jestem i tyle. Ciężko dyskutować, gdy się nie dyskutuje.

drogo jest? Będzie drożej...
byłem ostatnio w spożywczaku na rogu Lwowskiej i Koszykowej, po materiały żywnościowe, żeby je wtrząchnąć z apetytem. Kupiłem to i owo i zdałem sobie sprawę z tego, że żywność jest horrenalnie droga. Oczywiście informuje o tym wskaźnik inflacji i narzekania pobratymców, ale jeśli tej drożyzny doświadczy się samemu - brzmi inaczej. Znacznie gorzej. Bynajmniej nie zamierzam z tego miejsca na panadonalda, który nie wie jak ma na nazwisko, a już mniej orientuje się w tym, co by tu robić, poza pleceniem koszałków-opałków. Nie - chciałem powiedzieć o dwóch sprawach. Unii Europejskiej i funduszach towarowych.
Ten pierwszy twór jest dziwnym tworem, który z jednej strony tworzy ideologię socjalistyczną, która stale ma na gębie slogan głodującej Afryki i Angeliny Jolie, która pojechała wykarmić wszystkie murzyńskie dzieci własną piersią (jedną i drugą). Z drugiej zaś nakłada cła na produkty z owej Afryki, a własnych rolników otacza kordonem socjalu i płaci im np. za nieprodukowanie żywności. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej - tylko głód w Afryce. Bo rolnik z Afryki ani nam sprzeda (bo z takimi cłami mu się to nie opłaca), ani od nas kupi (bo nasi produkują albo drogo, albo wcale). Nic, tylko umierać. Albo wsłuchiwać się w rezolucje dobrej UE, która zawsze przyśle statek z dziurawymi gumkami na siusiaka i mimo wszystko trochę kasy - żeby lokalny watażka kupił od ruskich karabiny na tysięczną wojnę. Nie wiem jaki jest powód tego stanu rzeczy - czy ci ludzie są na tyle głupi, by tego nie widzieć, czy też po prostu robią to ze złej woli.
Inna sprawa - fundusze towarowe. Jak wiadomo, towar, którego brakuje - drożeje. Popyt jest tak duży, że winduje cenę w kosmos. W sytuacji klęski suszy, gdy zboża jest mało - opłaca się inwestować właśnie w zboże. Ostatnio najpopularniejszym rynkiem na udane inwestycje był właśnie rynek towarów - soi, pszenicy, ryżu. Zyski z tego szły w dziesiątki procent w krótkim okresie (tym bardziej na rynku kontraktów na te towary). Efekt jest taki, że towary te są jeszcze droższe. Czy to źle? Jasne, że źle... ale wina nie spada jedynie na inwestorów. W idealnym układzie - rynek zareagowałby zwiększeniem produkcji, bądź wytwarzaniem alternatywnych produktów, bądź zmianą przyzwyczajeń konsumentów. W sytuacji, gdy rynek pętają ograniczenia urzędasów - nie ma towarów, jest bieda... i niejasne pytanie - kto za to odpowiada? Spekulanci... tak, spekulanci, przed którymi broni nas rząd. Hahaha...Nie oznacza to bynajmniej, że inwestowanie obecnie w towary spożywcze jest obojętne moralnie. Wydaje mi się, że nie - inwestor musi wziąć pod uwagę to, że przez socjalistów nie mamy do czynienia z rynkiem sensu stricto, przez co jego działalność wywinduje jedynie cenę, stwarzając wielu okazję do śmierci z głodu.
stop abortion, no distraction
widzę po komentarzu jednego z anonimów, że kwestia tego, że człowiek nie zaczyna się z chwilą wyjścia z łona matki, albo osiągnięcia 3. roku życia, ani tym bardziej po piętnastu dniach, pięciu sekundach i splunięciu przez lewe ramię od chwili zapłodnienia, że kwestia ta wciąż jest niejasna. Jako, że tę kwestię już raz dobitnie omówiłem (co spotkało się wówczas z pochlebną opinią Czytelników), postaram się w najbliższym czasie znaleźć tamtego mojego posta.
Żydzi wzięli się za palenie
słyszeliście, że w pewnym mieście Żydzi spalili ostatnio egzemplarze Nowego Testamentu? Nieee? Jak to możliwe? To poczytajcie. A kto powie, że Żydzi zachowali się co najmniej dziwnie - ten antysemita i mu ręki na ulicy podawać nie należy!
Teraz pytanie za stomilionów: cy by było gdyby:
a/ Żydzi spalili Koran,
b/ polscy studenci spalili Talmud.
Kto zna odpowiedź - ten antysemita!
prasa z Berlina
ostatnio na zajęciach dotyczących przedwojennego polskiego parlamentaryzmu, dr Kraczkowski mówił m.in. o polskiej prasie utrzymywanej z Berlina, która w międzywojniu lansowała opinie proniemieckie, starała się kompromitować polityków, którzy Niemcom się nie podobali, etc. Moje pytanie brzmi - co takiego się stało, że ludzie żyjący obecnie twierdzą, że historia się nie powtarza i samo postawienie hipotezy o możliwości zajścia takiej sytuacji obecnie, jest oszołomstwem? Odpowiedź brzmi krótko: Nic się nie zmieniło i taka sytuacja może mieć miejsce. Więcej wyobraźni, to jest dozwolone. Przewidywalność i inteligencja nie są równoznaczne z wyznawaniem teorii spiskowej i byciem wariatem.
kto się czego boi?
słusznie stwierdził mój Wspólnik, Maciek ostatnio, że gdy wyszła książczyna Grossa - tubylcza nasza starszyzna rozdzierała szaty nad tym, jak to Polacy nie chcą zmierzyć się z przeszłością, poznać "prawdy", a w ogóle są ksenofobami i antysemitami. Teraz sytuacja się odwróciła - teraz dotychczasowi oburzeni oburzają się de facto na to, co prezentowali kilka miesięcy temu. Książka o Wałęsie? Nie czytałem, ale potępiam. Kurczę, jesteśmy świadkami kolejnego grubego skandalu w ciągu ostatnich miesięcy... Sytuacji do cna śmiesznej i żenującej. Kto tu z czym nie umie się zmierzyć, Panie i Panowie policjanci świadomości społecznej?
Z innej beczki - po diabła nam komisja ds. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidowej? Przecież każde dziecko reżimu Kaczystów zna te okoliczności. Pani była oskarżona, weszli agenci CBA, potem pani poszła na siusiu i strzeliła sobie w głowę. Wolałbym komisję ds. morderstwa Krzysztofa Olewnika. W niej, niejaki Kalisz Ryszard wystąpiłby także w świetle jupiterów - jako oskarżony. I wtedy pewnie nie zabiegałby tak o transmisję z posiedzeń komisji.

seanse oburzenia
stwierdzam autorytatywnie i ostatecznie, że ulubionym zajęciem lumpenitneligentów spod znaku G... Wyborczego jest urządzanie seansów oburzenia, wzdrygnięcia moralnego, rozdarcia szat i potępiania... warchołów z Radomia? Nie, to nie ta bajka, ale jej istota - ta sama.
czego to nie oznacza?
Nie oznacza to bynajmniej, że tych ludzi nienawidzę. Proszę moich gromów źle nie odbierać. Ci, którzy mnie znają, mogą je sobie wyobrazić - i pewnie wiedzą, że nie znaczą tego, co można by domniemywać jedynie z ich zawartości semantycznej. Natomiast ci, których z rzeczywistości niewirtualnej nie znam - ci niech wiedzą, że panów owych i pań wcale nie nienawidzę, uważam jednak ich działania i szerzone idee za wysoce szkodliwe i ze względu na to, że szkody wyrządzają publicznie, publicznie muszę je gromić. Jeśli kiedyś jeszcze będę miał okazję spotkać panaadasia, to Mu powiem, żeby się nawrócił. Teraz mogę jedynie: zwalczać jego pomysły i przydupasów, oraz modlić się o jego zbawienie, a dla mnie o miłość dla niego.
win-win
wiele osób odwiedziło już moje minibiuro usług finansowych - http://maciejgnyszka.systempartnerski.pl Tym, którzy do pomysłu podchodzą z typową dla Polaków rezerwą, tłumaczę co następuje. Sytuacja ma charakter win-win. Klient dostaje za moim pośrednictwem usługę, której pożąda, po normalnej cenie. Ja - jako ten, który połączył go z usługodawcą - jestem przez usługodawcę wynagrodzony. Skąd więc moja prowizja? Ano od samego usługodawcy, który tym razem na Was zarobi mniej, ale ma nadzieję, że się do niego przywiążecie i inne usługi zamówicie bezpośrednio u niego. Jednym słowem - możecie zdecydować do kogo pójdzie część Waszej opłaty manipulacyjnej, wstępnej, czy innej, w zależności od produktu. Coś jak 1% podatku - płacicie tyle samo, ale część pieniędzy trafia tam, gdzie chcecie bardziej. Stąd też nie rozumiem tych, którzy niekiedy - być może z przekory, pytają mnie, od małego nazwanego już "pieniężnikiem" - czy ja na tym zarobię? Zarobię, zarobię. Ale to jest nieważne - ważne, że Wy nie stracicie. Ale na tym nie koniec - zawsze chętnie pomogę coś wybrać. Pomagać lubię, nic na to nie poradzę.
a już jutro...
uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa! W zeszłym roku święciliśmy kapliczkę Serca Jezusowego w naszej parafii. Za radą św. Józefa S. Pelczara - polecam każdemu rozwijanie nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ono takie dobre - i może wiele nauczyć.
myśl na dziś
Najświętsze Serce Jezusa, pałające miłością do nas - napełnij nas tą samą miłością do siebie.

środa, 28 maja 2008

[28 V 2008] środa

dzisiaj nie ma posta pisanego, Kochani - uwiera mnie praca na KTS na jutro, muszę skończyć pisaninkę! W związku z tym polecam trzy rzeczy -
zajrzenie tu:
i popuszczenie wodzy fantazji na temat własnego zaangażowania w opisane tam dzieła...
poczytunek
komentarzy do ostatnich postów! Polecam naprawdę! Nie dość, że liczne, to jeszcze wyborne! Popularność bloga - nie wiedzieć czemu - rośnie.
oglądunek

myśl na dziś
Moc i potęga Boga rozjaśniają oblicze ziemi. Duch Święty nadal wspomaga Kościół Chrystusowy, aby był on - zawsze i we wszystkim - znakiem podniesionym dla narodów, zwiastującym ludzkości łaskawość i miłość Boga. Choćby nasze ograniczenia były wielkie, to my, ludzie, możemy z nadzieją spoglądać w niebo i napełniać się radością: Bóg nas miłuje i wyzwala nas z naszych grzechów. Obecność i działanie Ducha Świętego w Kościele są gwarancją i zadatkiem wiecznego szczęścia, tej radości i tego pokoju, które daje nam Bóg.
św. Josemaria Escriva, To Chrystus przechodzi, nr 128

wtorek, 27 maja 2008

[27 V 2008] wtorek, św. Augustyna z Canterbury

arbuzy, harbuzy
byłem właśnie przy telewizorze, by zobaczyć jak tam idzie naszym piłkarzom, a tu się nagle okazało, że w telewizji, na innych programach same mądrości puszczają. Na TV4 dowiedziałem się, że jedna pani z bigbradera całe życie była szczera, a tu ją ocenili jako nieszczerą w programie... a inna z kolei trzyma nerwy na wodzy i jest miła dla wszystkich. Natomiast na TV Puls okazało się, że są w Polsce śmiałkowie, którzy nie boją się soku z arbuzów, który tryska po oczach, gdy owi śmiałkowie śmiało i z uśmiechem na ustach rozbijają je łbami na czas - ku uciesze sąsiada, który gapi się w telewizor jak szczerbaty na suchary.
A mi się przypomniała piosenka Kazika z refrenem: One day, telewizja kłamie, telewizja mnie nie złamie! I ucieszyłem się, że już tak dawno nie oglądałem tego barachła... a nieco krócej - nie było mnie na Onet.pl, ani innej tego typu stronce. I czuję się wyśmienicie!
gorszyciele okiem św. Józefa S. Pelczara
nadrabiam zaległości w lekturze Rozmyślań o życiu kapłańskim św. Józefa Sebastiana Pelczara. To, że są wspaniałe i polecam każdemu - wiadomo (choć niestety nie ma ich w ofercie ani mojego kiosku, ani księgarenki...). Dziś jednak przykuło moją uwagę zdanie nt. gorszycieli i od razu wrócił mi do pamięci p. Polak, eksteolog i ekskatolik i eksautorytet na wszelkie sprawy oraz eksWęcławski. Otóż, św. Józef pisze tak:
Przestroga ta jest szczególnie potrzebną dla młodych kapłanów - zdarza się bowiem, że szatan młodej niewiasty, nawróconej z herezji lub z grzechu, używa za sidło do ułowienia kapłana. Tym właśnie sidłem wyciągnął z zakonu i z Kościoła słynnego O. Jacka (Karola Loyson), który z karmelity i głośnego kaznodziei stał się apostatą i gorszycielem dusz.
(św. Józef S. Pelczar, Rozmyślania o życiu kapłańskim, Poznań 2003, s. 395)
żywoty
urzekająca jest kultura katolicka, którą opisuje - jako jeszcze współczesną sobie - cytowany już św. biskup przemyski. Tak często odwołuje się do żywotów któregoś ze świętych, przytacza jakiś przykład z powszechnie znanego ich życia, odwołuje się do działalności różnych stowarzyszeń katolickich, świeckich i pod pieczą biskupa... Kurczę, a ja obecnie naprawdę nie wychowywałem się na żywotach świętych, nie wzrastałem tak, jak św. Tereska, należeć mogę tak naprawdę tylko do jakiejś wspólnotki przy parafii, ministrantem być... potężne niegdyś sodalicje mariańskie, rycerstwa, bractwa... gdzie to wszystko? W gruzach.
Do odbudowy ruszać należy, bo świat, ku któremu zmierzamy, zamiast czerpać natchnienie z żywotów świętych woli emocjonować się tym, ile hemoroidów ma już Robert Biedroń, albo jak bardzo odkrywcza jest stetryczała myśl p. Senyszynowej.
Dzień Dziecka!
już niedługo Dzień Dziecka. Wszystkim Rodzicom, Chrzestnym i innym utrzymującym regularne i zażyłe kontakty z dziećmi, polecam kupno audiobooka z baśniami. Tanie jak barszcz, zawsze dostępne - i podobno rozwija wyobraźnię. Dobra, ja za młodu zasypiałem przy Pieśniach Legionowych z kasety, które mi Tata zapuszczał... ale takiego audiobooka w ofercie akurat nie ma...:
zaproszenie na czwartek
w czwartek w starym BUWie ciekawe wydarzenie, o którym poniżej. Będę na 99%, a Wy?
Kwartalnik "Fronda" zaprasza na debatę: Prawdziwe Oblicze Pokolenia '68
Odbędzie się ona 29 maja (czwartek) o godz. 20:20 w Starym budynku Biblioteki UW, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w Warszawie.
gośćmi spotkania będą:
Prof. Jadwiga Staniszkis - socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, uczestnik wydarzeń Marca 68
Bettina Roehl - publicystka, autorka wydanej przez "Frondę" książki "Zabawa w komunizm!" o Ulrike Meinhof i Klausie Rainerze Roehlu i korzeniach niemieckiej rewolucji ' 68.
Piotr Semka - publicysta "Rzeczpospolitej"
Piotr Bratkowski - publicysta "Newsweeka"
Grzegorz Górny - Redaktor Naczelny "Frondy"
ZAPRASZAMY! W czasie spotkania zostanie po raz pierwszy w Polsce zaprezentowany film dokumentalny "Zabawa w komunizm!"
myśl na dziś
Tak np. czytamy, że św. Franciszek Borgiasz, straciwszy matkę w dziesiątym roku życia, zadawał sobie krwawe biczowania, by tą pokutą skrócić jej męki czyśćcowe.
(św. Józef S. Pelczar, Rozmyślania o życiu kapłańskim, Poznań 2003, s. 392)

poniedziałek, 26 maja 2008

[26 V 2008] poniedziałek, zobaczcie co znalazłem!

dedykuję tym, którzy nie byli - relacja wideło z III Marszu dla Życia i Rodziny!

[26 V 2008] poniedziałek, św. Filipa Nereusza, Dzień Matki, Dzień Anielski

po co do Niemiec?
padło kiedyś na blogu pytanie o to, że skoro Unia Europejska to wcielony diabeł, to po co jechałem tam na pół roku na Socratesa. Otóż, odpowiadam co następuje:
- UE to nie szatan
- w UE, żyją ludzie, których kochać należy i z miłości do nich właśnie w te rejona jechać (wymiar apostolski)
- dwie pierwsze, to zupełnie poboczne sprawy - szatan, nie szatan - w UE mieszkają też architekci, którzy kimkolwiek są i cokolwiek myślą, umieją też budować, i mnie mogą czegoś nowego nauczyć
- jaka UE jest, taka jest, ale poznać jej lepiej, niż mieszkając na co dzień w kraju, który nią trzęsie od lat - nie da się.
Reasumując - nie widzę nic zdrożnego w moim pobycie w Niemczech z punktu widzenia mojego ogólnego poglądu na obecny kształt UE. Więcej - właśnie ze względu na ów pogląd nie można było nie jechać!
nadprzyrodzona perspektywa na urbanistykę
dziś skończyłem pracę nad planszami z urbanistyki - już wydrukowane spokojnie czekają na zawieszenie jutro w Pawilonie Wystawowym. A ja sobie pomyślałem, jak to mało ode mnie zależy - toż nie dość, że ostatnia korekta była tydzień temu i nie wiadomo, czy kierunek w którym rozwinąłem osiedle znajdzie uznanie Prowadzących, to jeszcze to, jak je widziałem na swoim monitorze różni się od tego, jak je widzę na monitorze drukarni, a tym bardziej po wyjściu z plotera na takim-a-takim papierze. Więcej - to wszystko kosztuje fortunę, więc lepiej nie silić się na drukowanie po sto razy, bo można się zrujnować... Ale na tym nie koniec - może się okazać, że ktoś niechcący nadepnie na to, co zrobiłem i pomimo całego obiektywizmu Prowadzących, plansza z odbitym klapersem wygląda po prostu kiepsko. Jednym słowem - człowiek może się napracować jak dziki dzik, a efekt może być mizerny, jak... druga strona medalu dzika!
dr Plinio a prawosławie
w weekend ruszyłem z pisaniem pracy na Klasyczne Teorie Socjologiczne (przypominam - w środę zaliczamy makroekonomię, w czwartek oddaję KTS - praca wre), która dotyczyć będzie opozycji konserwatyzmu i liberalizmu u Plinia Correa de Oliveiry... i pomyślałem sobie, że bardzo ciekawe jest to, dlaczego Doktor Plinio nie uznał Wielkiej Schizmy za początek Rewolucji... Można chyba domniemywać, że wynikało to z tego, że Cerkiew zachowała ważność niektórych Sakramentów.
metro londyńskie
dziś się dowiedziałem, że metro w Londynie powstało jako prywatna inicjatywa (wykład z Historii Budowy Miast)! Cieeekawe, a mnie całe życie mówią i nawet w podręczniku do makorekonomii autoryteta mnie piszo, że inwestycje infrastrukturalne muszą pozostawać w gestii państwa... bo prywatni nie mają tyle pieniędzy!
habemus pontifex!
żabkowie moi, a wiecie, że już w czerwcu kumpel mój przyjmie święcenia kapłańskie?! Nie opowiadałem Wam, ale wspierał mnie nieco podczas pobytu w wojsku, bo mieszka w Toruniu. Pomódlcie się porządnie... bo w średnim horyzoncie z takim zawodnikiem, jak Paweł biskupstwo mamy w zasięgu ręki!
pamiętaliście?
a byli jacyś robacy blogowi na Marszu dla Życia i Rodziny wczoraj? Pamiętali? Zdjęcia zrobione przez chłopaków z SKCH im. ks. Piotra Skargi są tu: http://www.piotrskarga.pl/ps,1809,3,0,1,I,informacje.html
myśl na dziś
Uważam, że każde Zdrowaś Maryjo, każde pozdrowienie Najświętszej Maryi Panny jest nowym uderzeniem rozkochanego serca.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 615

niedziela, 25 maja 2008

[25 V 2008] niedziela - I'm home!

jestem!
Witajcie, wróciłem już do domu! Zwyczajowo - w niedzielę bez posta, ale zobaczcie chociaż na to poniżej, a potem zapraszam, hop siup na Pogadanki Inwestorskie!
my ze spalownych WSI
już wiadomo co to jest ta polityka miłości Dziadzi Tuska...

[25 V 2008] znów jest jutro!

PI
chciałem powiedzieć, że Pogadanki Inwestorskie vol. 1 zaraz będą gotowe!

nowe usługi
w ramach przybliżania kochanym Czytelnikom gwiazdki z nieba, sprowadziłem na bloga dwie możliwości:

zrobienia sobie tapety na telefon (wbrew pozorom - fajna sprawa, ja mam już Matkę Bożą - bardzo miłe przypomnienie o Panu Bogu w wirze codzienności):
http://www.mojatapeta.com/?s=1040

zrobienia sobie dzwonka na telefon (wbrew pozorom też fajna sprawa - można sobie wgrać np. chorał gregoriański - dr Grzegorz Figiel z WA PW już z tej opcji skorzystał!)
http://www.mojdzwonek.com/1040/pobierz/

gnyszkokiosk in da hauz
tymczasem w gnyszkokiosku szalona promocja! Nie dość, że prenumeraty e-czasopism 10% tańsze, to jeszcze z prezentami! Młodym byzmesmenom polecam przede wszystkim Puls Byzmesu. Więcej ynfo tutaj:
http://maciejgnyszka.nexto.pl/prenumerata.xml

sobota, 24 maja 2008

[24 V 2008] halo, już dziś jest jutro!

jeszcze do poczytania o Żydach - tym razem ogień na forum Parkietu:
A tutaj z kolei petycja nt. książki chłopaków z IPN-u:
http://www.petycje.pl/3182 Do podpisania, rzecz jasna.
Aha - witam na gnyszkoblogu jednego z ulubionych komentatorów! Krzysztofa Jarzynę ze Szczecina!

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO