Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2009

[7 I 2008] środa, a tu sztuka upada i system fiducjarny się kończy!

sztuka nam upadła
pożyczyłem od Oleńki ostatnio wydane Ordo Missae (w związku z prezentem, który zgotował na moje urodziny Benedykt XVI, czyli motu proprio Summorum Pontificum), by na najbliższej Tridentinie nie świecić kartkami wydrukowanymi z internetu. Spodziewając się bogatych zdobień a la przedsoborowe mszaliki, bardzo się zdziwiłem widząc sztampowe postkubistyczno-postkomiskowe-rysuneczko-rycinki.
Jednym słowem – chciałem zauważyć, że dewastacja na polu sztuki sakralnej objęła także dziedzinę zdobnictwa książek, czyli luminarstwa. Kiedyż to się skończy? Przypomina mi się klasztor św. Bonifacego w Monachium, którego wnętrze było skrzyżowaniem rakiety kosmicznej i kościoła romańskiego. Przypomnijmy sobie w końcu, że sztuka, czy architektura musi odpowiadać po pierwsze konstytucji psychicznej człowieka, po drugie zaś – celowi liturgii, zdefiniowanemu doktrynalnie, przy czym pierwszy wymóg podporządkowany jest drugiemu. Nie ma czegoś takiego jak przestrzeń sakralna w ogóle. Są jedynie przestrzenie sakralne dla poszczególnych systemów religijnych, o czym na dużą skalę „katolicy” zapomnieli, oddając np. projektowanie swoich świątyń ateuszom, czy różnym innym dewiantom (gdzie za dewiację z punktu widzenia systemu uznamy czyjąś nie-katolickość).

kredyt hipoteczny a jedzenie
czy mówiłem kiedyś, że urbaniści mają skłonności do socjalizmu? Jeśli nie, to mówię i niniejszym dokumentuję przytoczeniem stwierdzenia prof. Jana Macieja Chmielewskiego, z WA PW, który w swoim podręczniku pt. „Teoria urbanistyki” stwierdził, że w związku z tym, iż Polacy wydają statystycznie większą część dochodu na jedzenie (w porównaniu ze społeczeństwami zachodnimi), nie mogą sobie pozwolić na kupno mieszkania, w związku z czym, należy zająć się dotowaniem budownictwa mieszkaniowego. Jednym słowem „Za dużo żrecie, więc będziemy Wam dotować mieszkania”.
Chociaż – pewnie wbrew intencjom szacownego Autora – jest to pomysł dość makiaweliczny. Jeśli zarzut wobec niego tyczy się tego, że zamiast pozwolić ludziom by zmienili swoje preferencje jedzeniowe, funduje im mieszkania, wówczas możemy zauważyć, że subwencjonowanie odbywać się może albo z długu, albo z podwyżki podatków, albo z dodruku pieniądza. Ostatecznie więc – bez względu na to, czy finansujemy subwencje długiem, zwiększeniem obciążeń, czy wyższą inflacją – subwencja odbywa się kosztem subwencjonowanego, który ostatecznie ma mniej pieniędzy na jedzenie i wydatki na ten cel musi zmniejszyć. Pic polega na tym, że po drodze tuczy się stadko zawodowych zbawiaczy ludu, wszelkiej maści polityków, „ekspertów” i urzędasów.
Nie wspomnę już o tym, że kredyt hipoteczny możemy sobie sprawić za pośrednictwem Gnyszkobloga, w gnyszkobiurze finansowym A oraz gnyszkobiurze finansowym B. Full zestaw, moi mili!

my a „następne pokolenie”
utarło się twierdzić, a że się utarło, to wiem z autopsji, wzmocnionej ostatnio obserwacją uczestniczącą w pociągu pospiesznym relacji Wrocław-Warszawa, że choć teraz dobrze nie jest i szybko nie będzie, bo musi minąć dużo czasu... ale może następne pokolenie będzie już mądrzejsze i wszystko naprawi.
Chciałem poinformować wszystkich, którzy tak twierdzą, że pokolenie, które wzrasta w podobnej atmosferze nie ma skąd – na dużą skalę – zaczerpnąć wzorców do tego, by owe rzeczy po prostu naprawić. Jeśli chcemy, by coś było inne – bierzmy się za zmianę. Zdefiniujmy cel, metodę dojścia, ułóżmy plan działania i działajmy. Najwyżej kolejne pokolenie podejmie dzieło. Jeśli nikt nie chce zacząć – nikt nie zacznie.

Polaków rozmowy w pośpiechu
swoją drogą, podczas tej rozmowy rozmówczynie postawiły setki tez, które potem z równym zapałem zanegowały. Często odnosiłem wrażenie, że rozmawiają po to, by sobie pogadać. Ot, fatyczna funkcja języka. Sprawowana skrycie – bo człowiek odnosi jednak wrażenie, że rozmowa toczy się po coś.

luźny dekorator z SEZAMU
dziś jadąc tramwajem, miałem okazję wysłuchać skrycie rozmowy dwóch bezdomnych, z których jeden nadzwyczaj gładkim, kulturalnym językiem opowiadał o swojej przeszłości (uwaga: mógł koloryzować!). Dowiedziałem się, że wygrał wszystkie konkursy na dekoratorów w województwie, szkolił dekoratorów wystaw sklepowych w innych województwach, przejeżdżając obok SEZAMU oznajmił, że cała wystawa SEZAMU należała do niego za Gierka, etc. A ja po raz kolejny zastanawiałem się jak jest możliwe to, by człowiek – zupełnie taki jak ja, czy Ty, drogi Czytelniku – wypadł z sieci relacji społecznych i stał się tzw. „człowiekiem luźnym”, człowiekiem spoza systemu.

czy system fiducjarny się kończy?
pozwolę sobie zacytować fragment ostatniego komentarza rynkowego Investors TFI:

(...) W naszej opinii mamy do czynienia z początkiem końca systemu opartego na pieniądzu fiducjarnym. Ostatnim akordem w jego blisko stuletniej historii będzie w naszej opinii hiperinflacja, a obecne bezprecedensowe powiększanie bazy monetarnej jest do niej przygrywką. Perspektywy dla złota w 2009 r. wydają się doskonałe. Sprzyjać mu będzie zarówno sytuacja gospodarki światowej jak też wewnętrzna dynamika rynku złota z ograniczoną podażą i stabilnym wysokim popytem.

Radzę przeczytać raz jeszcze komentarz na Pogadankach Inwestorskich na temat istoty obecnego kryzysu. Co się okazuje? Otóż, pogląd jak dotąd właściwy jedynie liberalnym ortodoksom spod znaku Misesa i Hayeka (w Polsce kojarzonych głównie z Korwinem), w tym także Pogadanki Inwestorskie, został wyartykułowany przez analityków najlepszego polskiego TFI. Jednym słowem – w sercu keynsowskiego konsensusu mainstreamowych anallityków i ekonomistów, pada nagle stwierdzenie, które grzebie dotychczasowy system kreacji pieniądza. Obyśmy pożegnali się raz na zawsze z pieniądzem nie opartym na kruszcu, tworzonym z sufitu.
Takie stwierdzenie w oficjalnym komentarzu, to po prostu bomba, elektryzujący news – nie wierzyłem w to, że kiedykolwiek usłyszę takie stwierdzenie z ust mainstreamowych ekonomistów. Szkoda, że znajome media nie chcą podjąć tematu... no, ale przynajmniej Gnyszkoblog będzie cytowany jako źródło... hehehe.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/01/7-i-2008-poniedzielnik-w-rajmunda-z.html

myśl na dziś

Nie bądź pesymistą. — Czyż nie pojmujesz, że wszystko, co się dzieje i co może się dziać, służy dobru? — Twój optymizm musi koniecznie wypływać z twojej wiary.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 378


poniedziałek, 2 czerwca 2008

[2 VI 2008] poniedziałek, św. św. męczenników Marcelina i Piotra oraz Sadoka i Towarszyszy

ludzie gadają do siebie
w srodę wędrowałem dużo po Warszawie. Przechodząc raz obok nadobnej damy... usłyszałem, że mówi do siebie! Nie... nie miała zestawu słuchawkowego, nic z tych rzeczy. Po prostu bogate życie wewnętrzne.
O, ależ to ludzie gadają do siebie - powiedział do siebie ze zdziwieniem pangruszka...
arcytektura
rzadko piszę o architekturze, co? Wbrew pozorom to nie jest dziwne... Póki co dojrzewa tylko we mnie bunt przeciw obecnemu, śmiesznemu językowi, który obowiązuje w mądrzeniu się na jej temat. Więc póki co trzymam język za zębami. Ale ostatnio radość sprawił mi wywiad z Zahą Hadid, która w Rzeczpospolitej (Zaha wie, komu udzielać wywiadów!) powiedziała, że całe to gadanie o kontekście, o wpisywaniu się w kontekst miasta, to jedna wielka głupota i nonsens. To ta pani, która zaporjektowała nam piękny wieżowiec obok Mariotta (jeszcze nie powstał, spokojnie, to nie ten różowy!). Jako, że myślę podobnie, zaraz powziąłem podejrzenie że czytała mojego bloga i znów zostałem na lodzie z myślą, którą ktoś sławny mi skradł... ale szybko sobie przypomniałem, że na blogu o architekturze piszę od wielkiego dzwona!
dzisiaj, dzisiaj
dziś czeka mnie trochę pracy i do środy będzie podobnie, więc proszę się nie zdziwić, jeśli moja bloggerska płodność zleci nieco z pieca na łeb. Będę nadrabiał miną i ciekawymi artykułami, które ci i owi mi podrzucają, jako warte do pokazania szerszemu gronu.
rozwój
jak widać - przedsięwzięcia się rozwijają. Na tym blogu w weekend było prawie tysiąc osób (co wbrew pozorom nie obniżyło statystyki średniego czasu spędzonego na stronie), Pogadanki Inwestorskie też odwiedziła rekordowa liczba osób (aczkolwiek tu mamy efekt niskiej bazy, jeśli chodzi o porównania). Chciałbym, żeby szło z tym w parze zainteresowanie usługami, z których można korzystać za pośrednictwem bloga, czy reklamami, które na nim pokazuję... Oferta się poszerza - niewykluczone, że już wkrótce będzie można... doładować telefon przez Waszego ulubionego bloga!
Jak widać - homo oeconomicus w panugrzyzdze nie śpi. I proszę mieć to na uwadze, a aby to na uwadze mieć było łatwiej - zamieszczam pod postami od dziś bannerek ku inspiracji.
myśl na dziś
Nie zapominaj: najwięcej posiada ten, kto najmniej potrzebuje. — Nie stwarzaj sobie potrzeb.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 630

środa, 28 listopada 2007

[28 XI 2007] środa, do Wielkiej Środy jeszcze daleko!

kościół, czy rakieta?
byłem wczoraj w kościele św. Bonifacego przy Karlstrasse. Wszedłem, powiedziałem Panu Jezusowi dzień dobry i uciekłem! Muszę sfotografować to wnętrze, żebyście zobaczyli - tragedia! Tzw. sztuka nowoczesna w przestrzeni sakralnej, sztuka którą stworzył artysta przez duże A, który jak na artystę przystało jest ignorantem w sferze religii i wielu innych, który na dodatek jest egocentrykiem - taka sztuka, to nieporozumienie.
Chciałoby się powiedzieć autorowi - chłopie, weź Ty pójdź najpierw na Mszę, weź się dowiedz co to jest katolicyzm, a potem dopiero twórz wnętrza... Ze sztuką sakralną jest jak z teologią - tak, jak teolog nie może tworzyć własnych pomysłów, a raczej odkrywa boskie tajemnice, będąc sługą Prawdy, tak artysta jest estetycznym sługą doktryny. Niemożność bycia takim sługą, to po prostu egocentryzm - niemożność oderwania od własnych przyzwyczajeń. Efekty - takie jak Sankt Bonifaz i Friedenskirche na Olympia Zentrum.
Mam zawsze poczucie, że tak jak ja się tam źle czuję - tak i Panu Jezusowi w tabernakulum też pewnie jest przykro.

mytyng
tak sobie pomyślałem - może jest ktoś, kto tak się stęsknił za mną, że koniecznie chce się spotkać w Święta? Jeśli jest - to zacznijmy już ustalać mitingi, bo mało będzie czasu i trzeba go będzie porządnie wykorzystać.

Kerzeny, czyli świeczky
no więc Friedenskirche na Olympia Zentrum - konstrukcja rurowa, gdy mocno wieje - rury skrzypią, ściany z płyt niewiadomego pochodzenia, kolory De Stijlu, pomarańczowe tabernakulum, zielone, odblaskowe nogi ołtarza... Zawsze pusty, oprócz Pana Jezusa w tabernakulum. Zachodząc co dzień w odwiedziny, postanowiłem, że będę zapalał Matce Boskiej świeczkę za te 0,25 euro, bo to skandal, żeby takie dziadostwo robić - nie dość, że ohydny projekt i zupełnie niekatolicka estetyka (tzn. nie służąca celom liturgicznym i nie rozumiejąca ich), to jeszcze nikt nie odwiedza Pana Boga, oprócz sprzątaczki.

sprawiedliwość
prof. Ćwiąkalski jest takim samym profesorem, jak i Profesor (tj. mgr) Bartoszewski i każdy nauczyciel liceum w ten sposób tytułowany - tj. po prostu profesorem tytularnym. Ministerstwo Sprawiedliwości przejął obrońca największych polskich aferzystów. Umorzono już parę głośnych śledztw (m.in. śmierć Ireneusza Sekuły)... wraca Ubekistan, co? Ale spoko - w zamian przynajmniej będzie ładne, europejskie opakowanie i ustawa antydyskryminacyjna.

Nasdaq
co się stało się? Takich wzrostów w USA, jak dziś (zapraszam dla podglądu na http://www.stooq.com/) nie widziałem od miesięcy. Odbijają się Amerykany od wsparcia, my zrobiliśmy to samo. Perspektywa na najbliższy czas wysoce optymistyczna - nie tylko segment największych spółek wraca do dobrej formy, ale i indeksy małych i średnich. Nie ma się z czego cieszyc mimo to - czarny scenariusz zakłada miesiąc, dwa spokoju, a po nim, gdy już wszyscy będą zadowoleni - nadchodzi tsunami, czyli fala C - najszybsza i najdłuższa ze wszystkich fal spadkowych. Zabraknie latarni dla bankrutów... albo i nie - gdy skończy się na trendzie bocznym, stabilizacji. Zrobiło się rzeczywiście tanio - ostatnie zakupy papierków wartościowych niechybnie się opłacą.
Dziwią mnie jednak dobre nastroje - skoro opublikowana ostatnio beżowa księga straszy recesją, dane z rynku budowlanego i sprzedaż detaliczna też są cienkie jak nie powiem co... No, cóż - jeśli nadejdzie fala C - będziemy wiedzieli dlaczego nadeszła. Jeśli nie nadejdzie - przetrzemy oczy ze zdumienia.

wierszowizna
do wszystkich lubiących poetyckie wyziewy panagruszki (znam ich paru) - kroi się jakieś wiekopomne dzieło. Czuję w kościach, serio! Jeśli chodzi o tomik, o którym swego czasu wspominałem w ankiecie - robi się, owoce pracy chłopaków jak na razie obiecujące.

instytuszyn
jak co tydzień - przedstawiam kolejną instytucję, której pracę chciałbym docenić. Dziś, kolej na Ligę Małżeństwo Małżeństwu. Pomysł jest prosty - małżeństwa znające się na NPR (Naturalne Planowanie Rodziny, czy raczej NMRP - Naturalne Metody Rozpoznawania Płodności), uczą, radzą i pomagają, tym którzy dopiero zaczynają. Prócz tego, zajmują się popularyzacją NPRu. Temat jest niezwykle ważny z wielu względów, wśród których probierz jest jeden - to, że temat jest zakłamany.
Niektórzy nie mają bladego pojęcia o co chodzi, inni doskonale wiedzą, że to nie działa - nie wiedząc ani skąd wiedzą, ani dlaczego mają rację. To popularny stan umysłu w ochlokracji. No, ale żeby nieco zamącić, kilka informacji.
Wiedziałaś/-eś, że NPR jest polecany przez WHO jako najlepsza metoda planowania rodziny (skuteczność vs. zdrowie).
Wiedziałaś/-eś, że kalendarzyk to nie to samo, co NPR?
Wiedziałaś/-eś, że istnieją elektroniczne metody NPR?
Wiedziałaś/-eś, że NPR, to nie metody statystyczne, tylko bieżąca obserwacja?

Jasne, że nie wiedziałaś/-eś, dlatego zanim nabawisz się zakrzepicy od piguł, zanim się uzależnisz od ruchów frykcyjnych, zanim wydasz tysiące złotych na własną szkodę - idź się doucz. http://npr.pl albo http://www.lmm.pl/, szczególnie polecam forum!

reklamy - co jest panie?
eja, słyszałem, że tam w Polsce macie jakieś cienkie reklamy od Gugla? Ja mam dobre - jakieś tam podróże, gry komputerowe i inne. No, ale nie ma się co dziwić - ostatnio nie pisałem dużo na tematy skojarzone z wyjątkowo drogimi reklamami. Co poradzić? Przecież nie będę pisał bez sensu. W niedzielę zaś widziałem swojego Lexusa, ale mi uciekł - zdjęcie poniżej!

myśl na dziś
czytam ostatnio biografię Plinio Correa de Oliveiry (www.chomikuj.pl/gnyszka/PL_krzyzowiec.pdf) - wybitna persona, nie ma to tamto! Na zachętę - dziś cytat z Doktora Plinio.

Każdy z nas, czy mu się to podoba, czy nie, pisze własną biografię. W dzień sądu księga ta zostanie otwarta i odczytana.
Plinio Correa de Oliveira, Seriedade, w: Catolicismo, nr 485, 1991

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO