Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radio józef. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radio józef. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

[20 IV 2009] poniedziałek, posta nie ma, jest audycja oraz rekomendacja!

audycja w Radio Józef
przypominam, że...

już dziś, o 22:00
na 96,5 FM, czyli w
Radiu Plus Józef
emitowana będzie audycja Roberta Tekielego pt. Pocieszenie i strapienie,
której byłem gościem

audycji można będzie też wysłuchać przez internet - www.radiojozef.pl

ks. Chrostowski dicit
można zatem potraktować audycję jako mój dzisiejszy post! A co! W ramach jednak rozszerzenia chciałem polecić najnowszy tom rozmów z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim! Mam w domu od paru tygodni, do całkowitego przeczytania zabrać się jeszcze czasu nie miałem (i przed wakacjami pewnie nie zdążę), ale pobieżna lektura oraz dziesiątki (sic!) ultrapochlebnych opinii znajomych, którzy przeczytali jednym tchem (a to nie takie łatwe - cegła ma ponad 500 stron!)... skłaniają mnie do mocnego polecenia! Nakład już się skończył, teraz sprzedają dodruk. W miesiąc! Zacytujmy na koniec wydawcę:

"Kościół, Żydzi, Polska" to nie tylko książka, to wydarzenie! Po sukcesie czytelniczym wywiadu-rzeki pt. "Bóg, Biblia, Mesjasz," w którym ks. prof. W. Chrostowski odpowiadał na pytania dotyczące naukowego czytania i wykładania Biblii, otrzymujemy kolejny tom pasjonujących rozmów. Tym razem wybitny biblista opowiada Grzegorzowi Górnemu i Rafałowi Tichemu o swoim zaangażowaniu w dialog katolicko- i polsko-żydowski. Odsłania przy tym szereg mało znanych faktów, ilustrując kulisy i bezdroża tego trudnego procesu. Przedstawia m.in. okoliczności wielu głośnych wydarzeń, jak np. konfliktu o Karmel czy sporu o krzyż w Oświęcimiu. Bez względu na wymogi tzw. „politycznej poprawności” ukazuje rzeczywisty stan i perspektywy relacji Kościoła z Żydami i z judaizmem.

myśl na dziś
Podziękuj Jezusowi za to, że dzięki Niemu, z Nim i w Nim możesz nazywać się dzieckiem Bożym.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 265



sobota, 18 kwietnia 2009

[18 IV 2009] kruszą się nasze aspiracje

rozwalają się aspiracje
czy zauważyliście, że do czegokolwiek Polska aspiruje i co prawie już osiąga... wali się to w zgliszcza? Dajmy sobie lata międzywojenne za przykład - parcie na modernizację, wielkie inwestycje w Warszawie za Starzyńskiego, stajemy się wreszcie w tempie ekspresowym, państwem europejskim! Już prawie jesteśmy... i wybucha wojna! Warszawa zostaje kupą gruzu. Polecam w tym względzie Dzienniki czasu wojny Z. Nałkowskiej. W pewnym momencie pisze właśnie z rozrzewnieniem o osiągnięciach Starzyńskiego, które obracają się w pył. Potem rok 1989 - i aspiracje do stania się demoliberałoludem. Mija kilka lat... Europa w obecnym stanie przekształca się w Zjednoczone Emiraty Europejskie, z niewydolną gospodarką, ubezpieczeniami społecznymi, starym społeczeństwem...
Zamiast aspirować - stwórzmy coś sami, wartość do której aspirować będą wszyscy.

Zyzak - once more
abstrahując od kolejnych szaleństw Wałęsy, warto zwrócić uwagę na pewne zjawisko wśród dziennikarzy. Jacy są, to pewnie wiadomo - najczęściej słabo wykształconymi karierowiczami, cynglami bądź przydupasami swoich szefów. Z naciskiem na słabe wykształcenie i pewną sztampowość myślenia. I tacy oto prezenterzy bądź dziennikarze uważają za stosowne stroić się w szatki naukowców wyrokujących na temat tego, czy praca Zyzaka spełnia standardy naukowe, czy nie.
Nie mają do tego prawa po pierwsze ze względu na to, że książki nie czytali. Po drugie ze względu na swoje nieuctwo. Bo jeśli - a powtarzam to po raz chyba setny - Bronisław Malinowski (którego świetny Dziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu należy dziś zdecydowanie polecić!) jedzie na Trobriandy spisać koszałki-opałki opowiadane mu przez tubylców na tematy wszelakie, a uczony ów po dziś dzień jest klasykiem antropologii, to dlaczego mgr Zyzak chcący zrekonstruować ów "mit Wałęsy" m.in. wśród mieszkańców jego wsi i okolicznych - stosując tę samą, standardową metodę, co Malinowski - jest nieukiem? Ano chyba tylko dlatego, że nieukami i gnojami są te medialne pieski... Ale idźmy dalej... to kim w taki razie jest ponoć światowej sławy uczony historyk J.T. Gross, który swoich Sąsiadów opiera na bardziej niż "mocno" wątpliwej relacji Szmula Wasersztajna (który później okazuje się być agentem NKWD, co tłumaczyłoby przemilczenie wątku kolaboracji jedwabieńskich Żydów z Sowietami, po zajęciu wsi w pierwszej fazie wojny)... to ja już nie wiem i chyba sobie kupię Aborczą, żeby wiedzieć co myśleć.

e-biznes a NLP
w polecanym przeze mnie E-biznesie jako sposobie na sukces znajdzie Czytelnik rzecz następującą - otóż niektórzy z pionierów e-biznesu, którzy udzielili Jolancie Gajdzie wywiadu, powołuje się na przeróżne techniki NLP, Silvy, i inne mentalne nakręcacze. Pierwszą reakcją byłoby pewnie wrzucenie książki do pieca... ale uważam, że warto doczytać do końca, poznać w ten sposób ten światek, zobaczyć, że jako katolik nie trzeba wielu rzeczy poszukiwać na szkoleniach, czy u trenerów zmiany osobistej, odkryć więć że ma się buławę w plecaku, z wywiadów zaczerpnąć fachowej inspiracji, pomysłów i otuchy... i brać się do roboty!
Powtarzam to po raz setny - jako katolicy nie mamy prawa nie móc zmieniać świata. Jako katolicy w Polsce, wciąż będący na dorobku, bez elastycznych i skutecznych struktur - musimy mieć zasobne portfele i prestiż zawodowy tym bardziej! Ułatwmy Panu Bogu dzieło!

pangrzyzga w Radio Plus Józef
chciałem nieśmiało poinformować wszystkich chętnych, o tym iż...

w najbliższy poniedziałek, o 22:00
na 96,5 FM, czyli w
Radiu Plus Józef
emitowana będzie audycja Roberta Tekielego pt. Pocieszenie i strapienie,
której byłem gościem

audycji można będzie też wysłuchać przez internet - www.radiojozef.pl

dzień rocznicowy
a przedwczoraj istny dzień rocznicowy - 85 urodziny Benedykta XVI i rocznica poznania się moich Rodziców!
Plurimos annos wszystkim jubilatom!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/18-iv-2008-pitek-tajemncie-bolesne-raca.html

myśl na dziś
Z jakim to uporem święty Jan Apostoł głosił owo mandatum novum! (nowe przekazanie) – kochajcie się wzajemnie! Chciałbym upaść przed wami na kolana, bez żadnej komedii – tego domaga się moje serce – i prosić was na miłość boską, byście się kochali, byście sobie pomagali, byście sobie podali rękę, byście sobie potrafili wybaczać. – Porzućcie, więc pychę, bądźcie wyrozumiali i miłosierni; wspomagajcie się wzajemnie modlitwą i szczerą przyjaźnią.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 454



poniedziałek, 24 listopada 2008

[24 XI 2008] sadomasochizm nie jest zboczeniem?

fronda działa? Działa, działa...
jak wiadomo – od dwóch tygodni polski internet jest już inny. Najpierw stał się inny w zeszłym roku, wraz z debiutem gnyszkobloga, to jasne, ale teraz stał się jeszcze bardziej inny – wystartował nowy portal frondy. Miło oglądać jego rozwój, czytać niekiedy śmieszne i żartobliwe, innym razem śmiertelnie poważne artykuły młodych redaktorów... miło śledzić ożywione dyskusje na słynnym (FForum), wreszcie – czytać blogi legendarnych użytkowników. Szczególnie, że za niektórymi nickami kryją się naprawdę poważne nazwiska, niekiedy z pierwszych stron gazet – zarówno ogólnopolskich, lokalnych, jak i branżowych. Serwis hula wspaniale, czekałem na ten debiut długo... i się nie zawiodłem!



wspieractwo po raz wtóry
w tym kontekście wraca nam dyskutowany w kontekście pro-life'u w ogólności, a gnyszkobloga w szczególności – temat wspieractwa. Ciekaw jestem, czy użytkownicy – zarówno starzy, jak i nowi, ci nabyci ostatnimi ruchami, debiutem, zeszłotygodniową akcją przeciwko IKEA (promującej w swoim katalogu homoseksualizm) – ciekaw jestem, czy zdadzą sobie sprawę z zależności między tym, że dobre artykuły tworzą ludzie, którzy muszą jeść, oraz tym, że w Polsce nie ma nieskończenie wielu bogatych wujków-katolików a reklamodawcy nie lubią pokazywać się w mediach katolickich.
Ciekaw jestem, czy za rok lub dwa będziemy świadkami spektakularnego upadku a la OZON, bądź Radio Józef... stałe zlecenie ustawione. Zobaczymy co zrobią inni. Czy tym razem pozwolą sobie przestać w końcu narzekać na hegemonię Agory? Portal – jak widać – robi, co może. Stworzony został nawet bardzo atrakcyjny dla potencjalnych wspieraczy – Klub Frondy.


Radio Józef
pouczający jest w tym względzie kazus Radia Józef. Wspaniałe radio, pisałem o nim wielokrotnie – moim zdaniem naprawdę najlepsza stacja w Polsce. Audycje, które fascynują, muzyka, która cieszy, modlitwa, dyskusje, które nie są paplaniną. Radio od roku coraz częściej puszczało między programami lektora dyktującego numer konta, głoszącego hasło „Pomóż nam pomagać innym”, kolejne pomysły na zwiększenie przychodów – pielgrzymki słuchaczy, sklepik w siedzibie redakcji... Radio w końcu zostaje sprzedane Eurozetowi – wówczas w trzy tygodnie słuchacze zadeklarowali i przelali prawie 50% miesięcznego kosztu utrzymania stacji! Można było? Jasne, że tak.
Powiemy sobie - „Radio prosiło nieumiejętnie”. Oczywiście – to jasne w kontekście podejścia do pieniędzy, który prezentują katolicy w Polsce (o czym pisałem właśnie przy okazji wspieractwa) – domyślam się, że Redakcja nie chciała po prostu za bardzo naciskać. Gdyby podali konkretne kwoty, bębnili o tym po każdej audycji, nadali tytuł akcji zbierania pieniędzy – z pewnością efekt byłby lepszy, patrząc na skuteczne modele biznesowe Radia Maryja i SKCh im. Ks. Piotra Skargi. Owszem, parę osób się zawsze obrazi i powie, że co to za Radio, które wciąż każe na siebie płacić, że oni sobie tam pewnie lody kręcą i biznesy chcą na Panu Bogu zrobić. Reszta natomiast otrzyma jasny sygnał - „Ludzie, żeby to dzieło, z którego korzystacie istniało dalej ku pożytkowi Waszemu i innych – musicie płacić!”.
Nie ma co liczyć na reklamy, poza kontekstową (chociaż Google skasował już konto Frondzie, z tego, co mi wiadomo, zobaczymy czy AdKontekst pójdzie tą drogą...). Tutaj pouczający jest zarówno nieboszczek OZON, którego szefowie chodzili po domach mediowych (to takie firmy, którym redakcje zlecają załatwienie reklam w zamian za prowizję) i wszędzie odchodzili z kwitkiem. Po prostu. Gazeta jest katolicka, chłopaki z domów mediowych mają do tego typu rzeczy awersję i po sprawie. Jak jest z „Gościem Niedzielnym”, który ma większą sprzedaż niż „Newsweek” i „Polityka”? Dokładnie tak samo – mimo, że katolicy, to taka sama grupa konsumencka jak inne (jedzą to samo, co inni, budują domy, smarują się kremami, jeżdżą samochodami...) - nikt poza ludwisarzami, wytwórców ornatów i wydawców modlitewników nie zamierza reklamować się w drugim pod względem sprzedaży tygodniku opinii w Polsce. Mimo, że za pół ceny dotarłby do znacznie większej liczby potencjalnych konsumentów, niż reklamując się w „Polityce”.
Może to i lepiej – reklamodawcy nie dyktują tematyki. Ale jeśli tak jest – to zdajmy sobie z tego w końcu sprawę i wspierajmy swojskie przedsięwzięcia!


Święta za pasem
no, kończymy już z tematyką cywilizacyjną! Święta idą – już za okrągły miesiąc będzie Wigilia. Jak wiadomo – Wigilia, to m.in. prezenty. Jeśli wśród Czytelników, lub ich otoczenia są tacy, którzy jeszcze nie poczynili planów zakupowych (taaak – otoczenia także, przecież można im polecić gnyszkobloga w tym zakresie), bądź samych zakupów – zachęcam do lektury mojej „Teorii Kupowania Prezentu”. Prócz tego, by zainspirować jeszcze bardziej, przez najbliższe dwa tygodnie codziennie zamieszczę posta z innym pomysłem prezentowym. To i owo rzuciło mi się w oczy – w sam raz na dwanaście postów!


sadomasochizm
niedawno zostałem zbesztany przez któregoś z Czytelników za to, że przytoczyłem przykład homoseksualisty, który zabił swojego apsztyfikanta i zjadł (to zresztą drugi taki głośny przypadek – poprzedni polegał na tym, że panowie się umówili na wspólne baraszkowanie sadmasochistyczne i końcowe odcięcie członków, zabicie i zjedzenie jednego przez drugiego – to było w Niemczech, jakiś rok, dwa temu). Czytelnik argumentował, że wariaci (czytaj: skrajni sadomasochiści) zdarzają się w każdej „orientacji”. Apeluję zatem, żeby Czytelnik nie jechał do szwedzkiego raju, bo okazuje się, że...
...sadomasochizm nie jest już zboczeniem, podobnie jak transwestytyzm i parę innych. Tak bowiem przegłosowano w Szwecji i zaleca się rozciągnąć ów standard na całą Europę. Autorzy mają nadzieję, że to posunięcie poskutkuje tak, jak analogiczne rozwiązanie w przypadku pederastii. Poniżej skan z Rzeczpospolitej dla tych, którzy myślą, że zwariowałem:


koniec świata?
zacytuję tu rozmowę z moim Proboszczem nt. pierwszych posunięć p. Obamy:
[ks. B.B.] – Ech... do czego to wszystko dąży?
[MG] – No, jak to? Do powtórnego przyjścia w chwale...
[ks. B.B.] - Ja wiem, ale po co to przyspieszać?


Świętymi są ci, co walczą do końca swego życia: ci, którzy zawsze potrafią podnieść się po każdym upadku, by dzielnie iść dalej z pokorą, z miłością, z nadzieją.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 186



poniedziałek, 16 czerwca 2008

[16 VI 2008] niedziela albo poniedziałek - nie wiem

projekt
ogłaszam wszem i wobec, że skończyłem projekt szkoły podstawowej przy Belgradzkiej! Było ciężko z czasem - ale się udało. Dziękuję za modlitwę.
Radio Józef
od pewnego czasu (od dziś) widzicie banner strony www.ratujmyradiojozef.pl, która powstała po to, by uchronić Radio św. Józef przed sprzedażą sieci Eurozet (właścicielowi RadiaZET, Antyradia i innych szajsów). Powiem krótko - zupełnie poważnie twierdzę, że jest to niepowtarzalne i najlepsze radio w Polsce. Zupełnie inna jakość. To mówię ja - Grzyzga. Zadeklarowałem przelew 30,00zł miesięcznie. Deklarować można od 10,00zł wzwyż - bardzo proszę wszystkich o pomoc w dziele ratowania Radia - nie prosiłbym, gdyby mi nie zależało. Słucha go przez internet tysiące osób, mnie samemu było wielką pomocą podczas pobytu w Monachium.
Poza tym - jest naprawdę najlepsze! Posłuchać można tutaj: www.sielskiefale.pl
film o Basi
pangruszka rozpłakał się przy projekcie (dla tych którzy są na blogu od niedawna - pangruszka jest wielkim płaczkiem i wzruszakiem, chociaż rzadko kiedy to widać), gdy usłyszał opowieść męża Basi Paradowskiej o Jej chorobie, walce o ciążę, walce z nowotworem i śmierci...
O Basi kręci się niekomercyjny film - powstanie on po to, by dać świadectwo - pieniądze więc potrzebne są na pokrycie kosztów powstania. Cel jest szczytny, niedługo przeleję, co mogę, a i Was do tego zachęcam (po tym, jak już zadeklarujecie pińcet myljonów na Radio Józef, a później wesprzecie Gnyszkobloga...) - oficjalna strona, wraz z nagraniem na temat całego zamieszania: http://film2008.blog.com/
myśl na dziś
Praca jest pierwszym powołaniem człowieka, jest błogosławieństwem Bożym, i żałośnie mylą się ci, którzy uważają ją za karę. Bóg, najlepszy z wszystkich ojców, umieścił pierwszego człowieka w Raju, ut operaretur — aby pracował.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 482

czwartek, 5 czerwca 2008

[5 VI 2008] czwartek, św. Bonifacego, biskupa i męczennika

Moi Drodzy!

Mnoży się ostatnio od apeli na gnyszkoblogu, ale co poradzic - jest ciepło i ludziom zaczyna się z gorąca w głowach przerwacac, więc i częściej apelowac potrzeba!
Wszyscy wiemy, że Radio Józef jest najlepszą rozgłośnią prywatną w Polsce. Stanowi nie tylko kwintesencję dziennikarstwa radiowego (wspaniałe reportaże radiowe - rzadkośc obecnie! prócz tego kilkanaście audycji autorskich na wysokim poziomie - nie jeakieś wydurniania i hocki klocki w stylu Figurski-Wojewódzki), ale i wspaniałą oazę dla kultury katolickiej. Jednym słowem - nie tylko wysoki poziom przyrodzony, ale i nadprzyrodzony.
Ostatnio pojawił się pomysł sprzedania Radia sieci Eurozet (właścicielowi RadiaZet i Antyradia, oraz innych szajsów) w ten sposób, że przez jakąś częśc dnia leci wspólne pasmo Radia Plus (które tyle z dawnym plusem ma wspólnego, co ja z czymś, z czym nie mam nic wspólnego), a po południu Józef. Jest to jedna wielka granda, bo Józef jest super od rana do wieczora, a jaka jest oferta Eurozetu - każdy widzi.
Słuchacze wpadli pomysł na ratowanie radia, m.in. poprzez finansowe wsparcie. W tym celu powstała strona internetowa zbierająca deklaracje wsparcia. Ja już swoje sto milionów zadeklarowałem i Was proszę o to samo. Najwyżej te miliardy, które wydajecie w gnyszkokiosku i gdzie indziej, zmniejszą się nieco...
Adres:
http://www.ratujmyradiojozef.pl/

poniedziałek, 28 stycznia 2008

[28 I 2008] poniedziałek, wspomnienie św. Tomasza z Akwinu

Stanisław M.
pangrzyzga ostatnio sporo pracuje w internecie - na forach internetowych. To jest dzisiejszy Areopag, jak się zdaje. Żniwa wielkie, ale robotników mało - jak to zwykle.
Ostatnio jednak natrafiłem na kuriozum. Na forum Radia Józef - mojej ulubionej rozgłośni (http://www.sielskiefale.pl/) - pojawił się wątek nt. liberalnych mediów. Link zapodam pod koniec wpisu. Wtrąciłem się do dyskusji, proponując zmianę nomenklatury, bo wydaje mi się, że desygnat, o którym mowa powinien być nazwany medium libertyńskim (z paru względów, których nie zdążyłem wymienić, a które jeno zasugerowałem). Dostała mi się wówczas ruga od niejakiego StanisławaM., który wyjaśnił, że wszystko, co lingwistycznie derywuje się od liberalne (a więc libertynizm, liberalizm, libertarianizm, etc.) to samo zło, komuna, a poza tym - co mnie zabolało bardziej od kompletnego niezrozumienia - to głosowałem na PO!
Tego oczywiście za wiele i chyba dyskusji nie należy ciągnąc. Smutne to, bo w istocie z panem StanisławemM. zapewne zgadzamy się w 99% poglądów, lecz pan StanisławM. rozszyfrował moje poglądy zanim je zdążyłem wypowiedzieć i wie już na kogo głosowałem - tylko dlatego, że zaproponowałem nieco bardziej wyczuloną na rzeczywistość nomenklaturę.

http://forum.sielskiefale.pl/viewtopic.php?t=1456

Pałlokoeljo
dlaczego o tym piszę? Bo dziś po raz kolejny stałem się obiektem stygmatyzacji. Otóż, okazało się, że chłopaki z grupy zaczytują się w Paulo Coelho. Cudowny, przecudowny, bardzo znany pisarz. Pangrzyzga może zbyt prędko wyraził swoje zdanie, że Coelho, to wielkie gówno, grafoman i nie warto go czytać, bo pisze farmazony, w dodatku pretensjonalnym językiem. Poza tym, to jest pisarszczykowstwo dla nawiedzonych nastolatek - żadnej pozycji w historii literatury nie zajmie.
Skończyłem, a tu okazuje się, że Dominik Coelho jest urzeczony i pan Paulo, to jego ulubiony pisarz.
No, cóż - to już nic nie mówię - odrzekł pojednawczo pangrzyzga.
Na to Bartek, pochodzący z Polski wyparował, że przecież też można powiedzieć, że Biblia to szajs, a tak w ogóle to naprawdę w Biblii jest od groma bzdur.
No, tak - moi przenikliwi niemieccy koledzy intelektualiści, znający bogactwo kultury zachodniej i będący specami od literatury, kultury i wszelkiej sfery humanistycznej, oczytani i erudyci - uznali, że jako katolik czytam jedynie Pismo Święte i na niczym innym prócz tego, Bauphysik i architektury się nie znam. Hahahaha...
Żenujące - najgorsze jest jednak to, że ludzie w te swoje majaki wierzą święcie - zarówno Pan StanisławM. bardziej wierzy swojemu wyobrażeniu o moich poglądach, niż moim wyobrażeniom o moich poglądach, jak i Bartek - sądzący mnie podług siebie i niemieckich standardów.
Co odpowiedziałem? Jasne, że można powiedzieć, że Biblia to literackie gówno i zawiera same bzdury, wówczas ja poproszę o uzasadnienie i zaczniemy dyskutować.
Problemem jest wielość opinii. Przeciętny Niemiec z wielości opinii wnioskuje o nieistnieniu prawdy. Z poglądów przeciętnego Niemca można zaś wnioskować, że głupich się nie sieje.

daytrading
oj, nie sieje panie, nie sieje! Mówią w telewizji, że akcje spadajo, indeksa na czerwono, cuda na kiju - tylko się traci. Wcale jednak na akcjach tracić nie trzeba - i nie mówię tu wcale o technikach arbitrażowych (akcje razem z kontraktami na akcje), ani o krótkiej sprzedaży, czy używaniu innych instrumentów, celem asekuracji części akcyjnej portfela. Myślę tu o daytradingu.
Technika ta nie różni się niczym od innych, prócz horyzontu inwestycyjnego - sprzedajemy drożej, niż kupiliśmy w czasie jednej sesji (a nie np. pod koniec hossy w przypadku dobrych akcji zakupionych w głębokiej bessie). Proste, prawda? Trzeba mieć jednak mocne nerwy i dobrego nosa wspomaganego przez szybki, wyćwiczony, doświadczony i oczytany umysł oraz niegorsze oprogramowanie do analiz on-line. Da się zrobić. Weźmy taką sesję jak dzisiaj - Japończyki nam się krwią zalały wczoraj, Euroland dziś też niezbyt skory do wzrostów, stąd u nas niższe otwarcie. Kupujemy sobie spółeczkę na otwarciu, albo w czasie paniki zaraz po otwarciu, parę minut albo godzin - wywalamy papierek mając np. 7% zysku. Jeśli papier jest płynny - taką operację w ramach sesyjnych fluktuacji można powtórzyć kilkakrotnie. Znajomi wieczorem ze współczuciem poklepują cię po plecach, bo widzieli w teleexpresie, że podobno już piąty krach w tym tygodniu, a ty sobie liczysz zyski.
Niekiedy można jednak policzyć spore straty - jeśli rzeczywistość nie dorośnie do naszych wyobrażeń...

recesja?
ponoć Japonia już zagrożona recesją. Larum grają. Dzisiejsze dane z USA - spadek sprzedaży nowych domów o 4% (wobec ośmiokrotnie mniejszych oczekiwań) - najpierw poraziły, potem Jankesi wzięli się za odrabianie strat i po dramatycznej walce przygotowali nam ładny grunt pod jutrzejszą sesję (czekamy jeszcze na Azję...). Jutro w ogóle ciekawy dzień, bo zbierają się mędrce z FED i pewnie znów obniżą stopy procentowe - wzrosty mogą być pod to wydarzenie (giełda wszak ma w zwyczaju dyskontować przyszłość).
A co do recesji - wbrew pozorom nie musi byc baaardzo groźna dla posiadaczy akcji. Wiadomo - podczas recesji upadają przedsiębiorstwa, wiele zmniejsza zyski, itd. ale dane historyczne mówią, że podczas recesji indeksy najczęściej rosną. Dlaczego? Bo każdy o recesji już wie, spowolnienie jest w cenie - teraz gra idzie pod odbicie, pod koniec recesji.
Z tego względu - można coraz poważniej mówić o tym, że jeszcze być może przed nami jakieś jedno, lub dwa zaskoczenia - i zaczynamy myśleć o przyszłości.

ściąg, ściąg
kto mi to mówił o tym, że na Zachodzie się nie ściąga? Pewnie jakiś zakompleksiony mądrala z Wyborczej w czasach, gdy jeszcze Gaz czytałem. Pewnie nigdy nie był na zagranicznych egzaminach. Dziś była Bauphysik. Hahahaha... Jeśli się nie ściąga, to tylko dlatego że można mieć na stoliku skrypt, książki, notatki, kalkulator i wszystko inne. Ale pomimo to, także się ściąga. Dlaczego? Bo jak się nie ma w głowie, to nawet jak się ma w książce - nic nie pomoże.
Chłopaki i dziewczyny, którym pomagałem w weekend bardzo mi kolejny raz dziękowali - upierałem się jak maniak, by przerobić cały materiał i okazało się, że gdybym poszedł za ich radą i przygotował tylko to, co było zapowiadane (a czego tak naprawdę nie dało się skumać bez przerobienia całości...) - okazałoby się, że karteczki wróciłyby do Doktora Wernera puste. Tawfiq tak się rozszczęśliwił, że zaprosił mnie z Oleńką i Rodzicami (gdy wszyscy będą w Monachium) do siebie na syryjską kolację!

myśl na dziś
Synu, wszystkie morza tego świata należą do nas i tam, gdzie połów jest trudniejszy, jest także bardziej potrzebny.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 979

dobranocka dla nocnych marków

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO