wtorek, 1 września 2009

[1 IX 2009] czy Kościół w Polsce przeżywa kryzys?

zobaczmy jak się bawią...
SWE, czyli Salezjańskie Wspólnoty Ewangleizacyjne na zjeździe w Czaplinku A.D. 2008:


jeśli...

jest ktoś, kto pomimo tego, że tu już na temat kryzysu w Kościele pisaliśmy, uważa iż on nie istnieje, zapraszam mimo wszystko do lektury którejś z książek Dietricha von Hildebranda.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/09/1-ix-2008-wspomnienie-b-bronisawy-i.html

myśl na dziś
Największym szaleńcem wszelkich czasów jest On. Czyż można sobie wyobrazić większe szaleństwo niż Jego oddanie – jak On się oddaje i komu się oddaje? Gdyż było już szaleństwem samo stanie się bezbronnym Dzieciątkiem; ale wówczas, nawet wielu złoczyńców mogłoby się wzruszyć i nie odważyłoby się Go źle traktować. Wydało mu się tego za mało: zechciał unicestwić się i oddać się bardziej. Stał się pożywieniem, stał się Chlebem. – Boski Szaleńcze! Jakże Cię traktują ludzie?... A ja sam?
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 824



15 komentarzy:

Tamkun pisze...

Panie, pogo to jeszcze nie kryzys. Pangruszka wygląda trochę jakby miał tak z 50-60 lat więcej i z trzeciego piętra kamienicy krzyczał "chuligany, ja w waszym wieku z klęcznika nie schodziłem!" Czy prawdziwy chrześcijanin musi się przez całe życie biczować i nie schodzić ze swojego słupa? Fajnie się bawią, nawet bym się do nich przyłączył.
Szczerze powątpiewam w to, czy Grusia pamięta jeszcze, czym jest żywiołowa zabawa. Panie, szczel se czasem kielicha, wypadnij na imprezkę, bo stetryczejesz do reszty!

Jan A. Lipski pisze...

Problemem Kościoła też jest to, że widzimy coraz wyraźniejszą polaryzację na konserwatystów i liberałów, którzy przestają się kompletnie rozumieć. Niestety ostatnim razem katolicki laikat działał przy okazji sprawy Wielgusa, czyli ponad 2 lata temu.

Maciej Gnyszka pisze...

@Tamkunu: Ależ ja się potrafię wspaniale, jeszcze bardziej dziko bawić, niż te lewackie alterglobalistyczne popierdółki z dobrych domów z arafatkami, które bawią się w ewangelizację :) Natomiast syndromem upadku jest robienie takich spędów przez Salezjanów. Kiedy zabawa, to zabawa, kiedy poważne rzecz, to poważne rzeczy. Ludzi trzeba pociągać w górę, a nie ulegać skłonnościom do dziadostwa.

@Jan:
Wiesz Janku, ja postrzegam tę polaryzację raczej jako polaryzację na tych, którzy nadal uparcie oszukują się, że są katolikami i to racjonalizują i na tych, którzy po prostu nimi są :)

Tamkun pisze...

Ojtam, ojtam. Nawet chrześcijanie muszą się czasem w chrześcijańskim gronie pobawić, więc chyba dobrze, że ktoś się o organizację czegoś takiego pokusił? A muszę Ci powiedzieć, że znam kapłanów (osobiście, także to nie plota z trzeciej ręki), którzy mają nawet poczucie humoru i dowcip jakiś opowiedzą, i myślę, że nie stoi to w sprzeczności z powagą funkcji, jaką sprawują.
Oczywiście na wszystko jest czas i miejsce, ale wydaje mi się, że filmik nie pokazywał pogo-mszy, prawda? Nie samym każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych żyje człowiek. Czasem musi się też rozerwać i nie rozumiem, czemu miałoby to świadczyć o upadku. Pamiętaj, że wspólnota to nie tylko wspólne sacrum, ale też (czy może przede wszystkim) profanum.

No i czy nie zauwazasz drobnej sprzeczności w tym, że z jednej strony kładziemy nacisk na ewangelizację, a z drugiej tworzymy Kościół ekskluzywistyczny? To brzmi nawet trochę jak oksymoron, nie sądzisz? Katolik w Twoim wydaniu wygląda nieco jak Człowiek Sowiecki. Wszędzie taki sam, jak wycięty z czerwonej książeczki, a do tego taki wyśrubowany to ideał, że mało kto go spełnia. Poza grupką najwierniejszych i zabetonowanych towarzyszy partyjnych, ale na tym prawdziwej wspólnoty nie zbudujesz.

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Tamkun,
a co do rzeczy mają Pana obawy co do temperamentu Maćka? A nawet gdyby nie czuł wewnętrznego przynaglenia do "szczelania se czasem kielicha" i gdyby z klęcznika nie schodził, miałby niby mniejsze prawo do przerażenia na widok masowej fatalnej pomyłki, mianowicie mylenia zabawy katolickiej z meczem rugby? Po co stosować wycieczki osobiste? Dlaczego to ostatnio tak popularna praktyka? Nie lepiej dyskutować na temat? Nie moralniej by było? Trzeba po męsku do ADREMU

Atanazy pisze...

Moi drodzy,
wiele hałasu o nic.
Chłopaki wygladają na hardkorów, pewnie mają na to jakieś certyfikaty.

A tak poważnie.
Każde z Was ma rację. Ale nie mnie osądzać, które racje zasługują na oglądanie światła dziennego, a które należałoby raczej wyrzucić do kosza (wraz z wirusem KGB, co się panoszy po Molo, tym molo).

@Anonimowy
Trzeba po męsku do ADREMU

Chłopie, Ty się uspokój!
Takie sformułowania to się co najwyżej do do dupy nadają.


P.S. Swoją drogą z Pana Gnyszki też niezły hardkor.

Maciej Gnyszka pisze...

@Tazio: oj, to żem hardkor, to wiadomo nie od dziś, ale wszyscy poza Janem ze mno nie ymprezowaly, wienc skond majo wiedzieć?

Anonimowy pisze...

"@Anonimowy
Trzeba po męsku do ADREMU

Chłopie, Ty się uspokój!
Takie sformułowania to się co najwyżej do do dupy nadają."

Panie Atanazy
że przechodzenie do rzeczy i trzymanie się tematu komentatorzy mają zazwyczaj w dupie, to ja dobrze wiem. Pytanie, czy takie przestarzałe techniki rzeczywiście się do dupy nadają

Tamkun pisze...

Oj, toż Gnyszka wie, że się przekomarzam. Moja dusza liberała nie pozwala mi na krytykę cudzego sposobu bycia i życia, tym bardziej, że mieszka na tyle daleko, że nie może mi to nijak przeszkadzać :)

Zwracam natomiast uwagę na to, że nasz święty od sądów zapewne nie rozumie istoty takiej niewinnej zabawy (i sam się tak nie bawi) a jednak ją krytykuje i nie do końca rozumiem dlaczego.

Że z Gnychy niezły hadkor to ja wiem, ale piłem do tego, że swego czasu z obrzydzeniem mówił o piciu więcej niż symbolicznego kielicha :)

Atanazy pisze...

@Pan Gnyszka
oj, to żem hardkor, to wiadomo nie od dziś, ale wszyscy poza Janem ze mno nie ymprezowaly, wienc skond majo wiedzieć?

Panie Gnyszka, chłopie, proponuję zatem małą ustawkę w celu bronowania. Niech się ludziska dowiedzą, że bronowanie nie tylko na roli.

P.S. Do bronowania proponuję pstrągi, wszak jeden pstrąg drugiego pstrąga za fallusa ciąga.

gregus pisze...

Pan Gnyszka popadł troszeczkę w sprzeczność. Bo jak się człowiek bawi w towarzystwie "świeckim" i w "świeckich" klimatach, to Pan Bóg uważa że wszystko jest ok?
A jak się bawi/tańczy/skacze na spędzie Salezjańskim, przy bardzo swobodnej interpretacji Boga Rodzicy, to powinien rzucać gromami?

Ani nie wiemy czy robili to w czasie modlitwy nominalnej, czy też w czasie tzw. agape, albo podczas wolnego wieczoru?

Panie Gnyszko uważam Pana za poważnego człowieka, więc proszę o nie wyrywanie jakiegoś tam minutowego filmiku z internetu i przedstawiania go jako upadku Kosciola, jesli nie jestes Pan pewny tzw. otoczki, tzn. dokładnie gdzie, co, jak i dlaczego.

ps. polecam fragment ze Starego Testamentu przedstawiający Króla Dawida tańczącego w samych gaciach (niektórzy interpretują że całkiem nagiego) przed Arką Pana.

Tamkun pisze...

Aż szkoda, że mje na tej imprezie nie będzie :( W końcu do ciągnięcia fallusa zawsze pierwszy!

Atanazy pisze...

@gregus
"jesli nie jestes Pan pewny tzw. otoczki, tzn. dokładnie gdzie, co, jak i dlaczego."

Jak zwykle, masz 105% racji, chłopie. Kontekst jest hiperistotny.

Z drugiej strony trza i Pan Gnyszkę zrozumieć, chłopa walczącego o nieprofanowanie sacrum, czy jakoś tak. Jak już się brukać, to na bruku, tudzież na blaszce, bronując z ziomami i ziomczycami.

@Anonimowy
"Panie Atanazy
że przechodzenie do rzeczy i trzymanie się tematu komentatorzy mają zazwyczaj w dupie, to ja dobrze wiem. Pytanie, czy takie przestarzałe techniki rzeczywiście się do dupy nadają"

Chłopie, Ty się naprawdę uspokój!
Tazio wcale nie czepia się apelu, by, jeśli w ogóle komentować, to do rzeczy.
Chłopie, żem tylko próbował zwrócić Pańską uwagę na to, że sformułowanie "Trzeba po męsku do ADREMU" zdaje się być niepoprawne (choć zrozumiałe). A bład, w mym mniemaniu, polega na podwojeniu przyimka ad, raz w zwrocie "ad rem", potem w polskim tlumaczeniu: do. Dlatego napisałem, że to "do do dupy" jest, dublując "do".


Ad rem
(bo jak każdy, lubię dżem).
Chłopie, jeśli już antykwizujemy, to czyńmy to z należytym szacunkiem dla greki czy łaciny. Osobiście lubię łacińskie zwroty, ale nie gardzę też udanym odpowiednikiem polskim.

A co by do czachy dotarło:

Chłopie, Ty się uspokój!
Pleciesz trzy po trzy,
a bronować niema komu.

Dixi

Anonimowy pisze...

Panie Atanazy, co ja bym bez Pana zrobił? Ale ale, jeśli Pan na swoim blogu o niczym pisze "rzycie", to ja potrafię dostrzec, że to taki żarcik, nieco graficznie wyróżniony,żeby nikt nie miał wątpliwości. No nic, ech, kawał mi się nie udał, rany, jejku oj oj oj

Atanazy pisze...

@Anonimowy
"Panie Atanazy, co ja bym bez Pana zrobił? Ale ale, jeśli Pan na swoim blogu o niczym pisze "rzycie", to ja potrafię dostrzec, że to taki żarcik, nieco graficznie wyróżniony,żeby nikt nie miał wątpliwości. No nic, ech, kawał mi się nie udał, rany, jejku oj oj oj"

To powoli staje się nudne, ale:
Chłopie, Ty się uspokój!

Skoro panski "do adremu" to tylko swego rodzaju żart, zwracam honor. Moje poczucie humoru jest zbyt prymitywne na tak subtelne dżołki. Bo niby jak człek tak prosty miałby pojąć tak wyrafinowaną grę słów?

Chłopie, Ty się uspokój ponownie!
Kiedy piszę "rzycie", to albo mowa jest o rzyci, czyli popularnej dupie, w liczbie mnogiej, albo mam na myśli "życie", ale walczę o to, by post stal się nieco dłuższy. Żaden żart, chłopie, który nie chce się uspokoić.


@Anonimowy
"jeśli Pan na swoim blogu o niczym pisze"

Chłopie, Nietschego w to nie mieszaj! Jak będziesz tak dalej postępować, chłopie, to lipa będzie nie tylko Panu Lipskiemu (z definicji), ale i Tobie. Traktuj to jako wskazówkę życzliwego, wszak praemonitus praemunitus.

Gnysz heil!

ciekawostki: