poniedziałek, 31 sierpnia 2009

[31 VIII 2009] Jak to Lech Wałęsa państwo europejskie budował...

dziennik.pl bije na alarm

zanim będzie o Wałęsie, zajmijmy się przedszkolakami! Otóż, niemiecki portal dziennik.pl bije na alarm:

Polska jest na szarym końcu Europy, jeśli chodzi o dostępność przedszkoli - alarmuje w najnowszym raporcie Europejska Sieć Informacji o Edukacji "Eurydice". Podczas gdy w większości państw UE do przedszkoli chodzi blisko 80 proc. dzieci, u nas mniej niż połowa.
Pangrzyzga wieść tej treści zauważył na jednym z niszowych portali dla młodych zdolnych z wielkich miast (Bingo, na onecie!). Nie wiem o co chodzi... No, bo jak to... w czym rzecz? Czy konkurencja polega na małpowaniu? Jeśli nie, to dlaczego mamy się martwić tym, że polskie dzieci mają szczęście wychowywać się w naturalnym środowisku rozwoju jakim jest rodzina i grupa rówieśnicza? W przeciwieństwie do swoich rówieśników z eurosojuza, które od małego poddawane są opresji socjalizacji i przemocy symbolicznej?
Ludzie, miglance gazetowi, co się z Wami u diabła dzieje? Zwoje się przegrzały? Koszarować noworodki chcecie? Ano, prawda, że chcą. Niestety. Wolą bowiem ludzi poddanych państwowej socjalizacji i przemocy symbolicznej... bo to jest przemoc, na którą wpływ wywierają sami. Z rodzicami jest ciężej...
Przy okazji proszę zauważyć, że najlepiej dzieciom żyło się za komuny, tudzień pewnego Adolfa, który o każde dziecko zadbał administracyjnie, jak należy.

Lech Wałęsa w natarciu
w miejscu, w którym przebywałem ostatnio był dostęp do ITI'owskiego WSI24! Nie tylko po raz pierwszy miałem okazję pooglądać żenujące wykształciuchowskie wygłupy G. Miecugowa w Szkle kontaktowym, ale i pooglądać trochę wiadomości, głębokich analiz i komentarzy. Traf chciał, że 28 sierpnia włączyłem telewizor koło 21:00 i miałem przyjemność słuchać trafnych komentarzy jednego z byłych prezydentów RP (nazwijmy go dla niepoznaki np. Bolkiem).
Otóż, ów Bolesław powiedział w pewnej chwili (w notatniku zapisałem, że o 21:00) - odpowiadając na pytanie o stosunek Polski do USA, którego by sobie życzył, że:

(...) teraz inna sytuacja w Europie, więc i stosunek do USA powinien być bardziej realistyczny. Budujemy nowe jedno państwo - Europę, i w związku z tym mamy swoje sprawy (...)
Pangrzyzga oniemiał, zapisał wiekopomne słowa wraz z godziną ich wypowiedzenia, później zaś usłyszał je powtórzone - znów bez żenady - z tych samych ust. Ileż to razy Korwin-Mikke albo inni etatowi wariaci, ze mną na czele muszą się nagadać, napisać, żeby przekonać ludzi, że Wspólnota Europejska wraz z unią walutową po trupach dąży do stworzenia su-per-pań-stwa! A tutaj Wałęsa mówi to otwartym tekstem bez zająknięcia! Czy to już ten moment, że z etapu zaprzeczania, przechodzimy do etapu "ależ to oczywiste i każdy o tym śnił od zawsze!"? Być może!
Nieprzychylni Legendzie Wszechświatowej Solidarności mówią, że korzeni obecnej postawy można doszukiwać się w pewnej ciekawej książce...


nawiasem mówiąc...
determinizmu w historii nie ma od czasów krytyki historycyzmu dokonanej przez Poppera, więc warto o tym przypomnieć i zdanie Wałęsy nieco zrelatywizować. Otóż, rodzimy Wałęsa opowiada się za koncepcją globalizacji, którą niejaki Robertson idąc za Toenniesem określa jako Gesselschaft 2, czyli superpaństwo (w odróżnieniu od Gesselschaft 1 - mozaiki współpracujących państwa i dwóch rodzajów Gesselschaft, czyli wspólnoty ludzi).
To jak, czym to tłumaczyć? Osobowość autorytarna?

mruczando
gdy była mowa o Kaczyńskich, Wałęsa dostawał piany i kilka razy powtarzał, że Amerykanie nas olewają, dlatego, że jako prawdziwi demokraci umieją się zachować w miejscach świętych, a nie jak Prezydent z Premierem urządzają jakieś "mruczanda na cmentarzach".
Powtórzył te swoje mruczanda kilka razy, a ja coraz bardziej zastanawiałem się, dlaczego kiedyś wierzyłem w to, że ten facet jest wielki... i pozbywałem się zdziwienia nad wielką falą dowcipów o Wałęsie na początku lat 9o.

myśl na dziś
Masz braki w życiu wewnętrznym: ponieważ nie obejmujesz swoją modlitwą spraw ludzi najbliższych i prozelityzm; ponieważ nie starasz się widzieć jasno, podejmować konkretnych postanowień i realizować je; ponieważ nie masz przed oczyma sensu nadprzyrodzonego studiów, pracy, swych rozmów, obcowania z innymi... Jak to jest z twoją pamięcią na obecność Boga, która ma być konsekwencją i wyrazem twojej modlitwy?
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 447



1 komentarz:

Janek pisze...

Maćku, jak to się u Was mówi? Manipulacja?

1. "Dziennik" nie należy już do niemieckiego koncernu,tylko do polskiej firmy medialnej.

2. Wydawało się to niektórym oczywiste, a teraz po rozwoju wypadków RP-USA jest to szczególnie ostro widoczne, że silna Polska może być przede wszystkim w silnej Europie i w interesie Polski jest silna Europa. Oczywiście silna Europa współpracująca z USA, ale jeśli Obama nie jest zainteresowany, to trudno.

ciekawostki: